pasaż Erka

Wspomnienia odchodzą od nas niewdzięczne,
nie oglądając się za siebie,
mimo, że karmione były codziennie
glukozą i tlenem, wprost z krwiobiegu.

Erozja dokonuje się podstępnie
w szarych ze zmęczenia komórkach kory
nerwowo złuszczonej codziennie na pniu
mózgowym, zdrowym nawet niekoniecznie.

To powolny pasaż w rytmie oddechu
i serca uderzeń. Przechodzimy go
bez strachu (jak długo jeszcze) nie wiedząc,
będzie trwać ta droga i dokąd wiedzie.

Marzenia się rodzą, kwitną i więdną.
Uprawiamy je, każdy tak jak umie,
i mówiąc bez ogródek każdy kamyk
doń wrzucony, natychmiast odrzucamy.

Trafieni przez los, Erką zabierani
są w celu poznania ostatnich granic.

Czeka OIOM. Potem nie czeka już nic.

2005 r