I rzekł Bóg:
Nie będziesz pisał
postmodernistycznych bredni.
Zamienisz bełkot w czystą mowę,
którą wypełnię pustynne studnie,
na pokarm dla ludzi, ogrodów i zwierząt.

Nie będziesz sam
zabiegał o poklask, sławę oraz laury zwycięstwa.
Ustaniesz na końcu kolejki,
a przed dotarciem do celu - pokornie odejdziesz.
Prawda wypłynie we właściwym czasie,
jak wieża kościoła z zatopionego miasta.

Nie będziesz nazywał
rzeczy po własnym imieniu,
bo tylko Ja Jestem Słowem,
tylko Ja Jestem Poetą,
i biada ci, jeśli z powodu twoich wersów
zaginie choćby jeden człowiek.

Nie będziesz chichotał, kiedy masz ochotę gorzko płakać.
Wtedy odnajdziesz
tego, który głęboko ukrył się w tobie.
I nawet jeśli pod warstwą kurzu zostanie tylko wietrzny proch,
właśnie w nim ukorzenię kwiaty,
bo Ja Jestem Alfą i Omegą,
a ty literą K tego samego alfabetu.

I wyszeptałem:
Nikt i nigdy tak pięknie nie mówił, że jestem
kawałkiem zupełnie innej całości.
Przeto zedrzyj ze mnie wszystkie warstwy kory.
Niech zostanie biel, którą, kiedy zamilknę,
nazwiesz ciszą.
Amen.

2010-02-28