Erotyk na Dzień Ojca - ginger
Proza » Miniatura » Erotyk na Dzień Ojca
A A A
Filip był zaskoczony telefonem Juli. Rozstali się... Tak, dwa miesiące temu. I to w niezbyt przyjemny sposób. Poszli do jej ulubionej restauracji, i przy deserze, jakby mimochodem wspomniał, że to już koniec. Miał na oku nową lalkę, która, swoją drogą, okazała się wyjątkowo kiepska w łóżku, i nawet trzy tygodnie intensywnych treningów nie pomogły, więc z nią też dał sobie spokój. Jula była wściekła - wylała na jego ulubioną koszulę pół butelki czerwonego wina. A kelnerka - czyżby jakaś koleżanka? - rzuciła mu napiwkiem w twarz. Kobiety są dziwne... Dlaczego, mimo tych dwóch miesięcy, zgodził się na spotkanie z Juleczką...? Nie miał teraz nikogo, a dobrze pamiętał jej ciepłe usta i wydatne piersi. A te nogi... Na samą myśl poczuł podniecenie.
Zaprosiła go do siebie. Miała dwupokojowe mieszkanie na trzecim piętrze starej kamienicy przy centrum. Było gustownie urządzone, niewiele sprzętów, za to wszystkie idealnie do siebie dopasowane. W rogu salonu stał regał pełen książek - Filip za każdym razem zastanawiał się, czy przeczytała chociaż jedną. Była dość inteligentna, pracowała w końcu w banku - tam nie przyjmują idiotów. Poszli razem nawet dwa razy do teatru - wychodziła rozgadana, pełna wniosków i interpretacji. Lubił jej gadulstwo - sam mógł spokojnie gapić się na krągłości wyeksponowane z pełną świadomością przez właścicielkę.
Zadzwonił do drzwi. Chyba czekała, bo niemal natychmiast otworzyła. Miała na sobie białą sukienkę bez ramiączek; gładkie ramiona i smukła szyja wyglądały bardzo ponętnie. Włosy upięte w luźny kok, i ten wspaniały uśmiech... Musiała tęsknić.
Ucałował nadstawiony policzek, podał trzy żółte róże, które włożyła do wazonu. Pamiętał, jak go kupowali. Przypadkiem trafili na wyprzedaż - mnóstwo najróżniejszych sprzętów praktycznie za bezcen. Ona wzięła kryształowy wazon, on pióro Parkera. Do tej pory to jedno z jego ulubionych. W salonie na środku stał nakryty stół, za którym usiadł. Jula przyniosła brytfankę z zapiekanką - uśmiechnął się i puścił do niej oko. Wiedział, że nie przepada za gotowaniem - chyba naprawdę miała na niego ochotę.
Jedząc, rozmawiali o drobiazgach: Co u ciebie? Jak w pracy? Kredyty coraz wyżej oprocentowane... Pogoda pod psem, ale za miesiąc urlop, może w Tunezji...?
Nie mógł doczekać się końca posiłku. Jego myśli krążyły wokół obrzeży sukienki. Kiedy podała pucharki pełne lodów i bitej śmietany, nie wytrzymał. Wstał, wziął Julę na ręce i zaniósł do sypialni. Nie mylił się - czekała na to. Delikatne płomyki świec rzucały migotliwe cienie na ściany, na łóżku leżało kilka poduszek, pościel pachniała lawendą. Ułożył ją na tych poduszkach, na prześcieradle pachnącym, rozpiął sukienkę, całując szyję i piersi. Dziewczyna pozwalała się pieścić, cały czas uśmiechnięta, chętnie oddawała pocałunki. A potem popchnęła Filipa na plecy, pochyliła się i zrobiła to, co każdy mężczyzna lubi najbardziej. A kiedy skończył, położyła się obok, wtuliła w ramiona i szepnęła wprost do ucha:
- A tak przy okazji, wszystkiego najlepszego z okazji dnia ojca.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
ginger · dnia 25.06.2009 17:25 · Czytań: 7847 · Średnia ocena: 3,71 · Komentarzy: 32
Komentarze
tequila dnia 25.06.2009 17:35 Ocena: Świetne!
Siedzę przed monitorem i się śmieję:) Ciekawa forma mówienia facetowi, że będzie tatą:lol: Wciągnęło mnie, ledwie zaczęłam czytać, a tu końcowa kropka, ale i tak jest w sam raz, bez przegadania i rozciągłości. Imbirowe w stu procentach:)
waikhru dnia 25.06.2009 17:38 Ocena: Bardzo dobre
Końcówka również wywołała uśmiech na mojej twarzy:)

Co prawda tytuł i początek tektu już wskazują na zakończenie, ale czyta się lekko, płynnie i aż nie można się doczekać, kiedy ten jegomość dostanie za swoje:D Chciałabym zobaczyć minę faceta uświadomionego w ten sposób...
ginger dnia 25.06.2009 17:42
Dziękuję Wam bardzo :D

Tytuł mówi wszystko, ale wydaje się być trafny, więc zostaje ;)

Co do miny... Starałam sobie wyobrazić, ale coś takiego chyba trzeba zobaczyć :smilewinkgrin:
SzalonaJulka dnia 25.06.2009 21:10 Ocena: Bardzo dobre
No tak, niektóre Julie są nieobliczalne :smilewinkgrin: a niektóre opowiadanka są Imbirowe :D

jedna mała uwaga:
- "Kobiety są dziwne... Dlatego, mimo tych dwóch miesięcy, zgodził się na spotkanie z Juleczką." - wychodzi na to, że zgodził się na spotkanie, bo kobiety są dziwne, a naprawdę uzasadniasz dopiero w następnym zdaniu. Może dlatego zmień na dlaczego i zmień na pytanie - wtedy będzie logicznie.
Elwira dnia 25.06.2009 21:11 Ocena: Bardzo dobre
A co z lodami? roztopiły się, już mógł chwilę zaczekać, spokojnie zjeść, a tak, to marnotrawstwo. :) Bardzo ciekawe. Opowiedziane gładko, z nutą humoru. Czytało się miło, ale jednak parę uwag mam.

Cytat:
Filip był zaskoczony telefonem Juli.


Ja bym napisała "od Julii"

Cytat:
Była dość inteligentna, pracowała w końcu w banku - tam nie przyjmują idiotów. Byli


I tak się jeszcze zastanawiam nad tymi przecinkami przed "i"... Nie przypiął nie wyłatał. Wadzą mi jak kawałek mięsa w szczelinie między zębami.

Pewnie nie wyłapałam wszystkiego, cóż, może jeszcze ktoś to zrobi. Pozdrawiam. :)
ginger dnia 25.06.2009 21:20
Dziękuję Paniom za uwagę i opinie. Już zabieram się za poprawki :)

Cytat:
Cytat:
Filip był zaskoczony telefonem Juli.

Ja bym napisała "od Julii"

Hmpf... Tak pewnie byłoby poprawniej, ale to jest forma powszechnie używana przeze mnie i moich znajomych... I Filipowi też jej użyczyłam ;)

A te przecinki przed i stawiam specjalnie, z pełną świadomością popełnianych czynów. Nadają odpowiednią intonację zdaniom. Przynajmniej w moim mniemaniu ;)
Elwira dnia 25.06.2009 22:45 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Intonacja - w trakcie wypowiadania tekstu - nadawanie mu pewnego rodzaju melodii, poprzez zmianę modulacji głosu, w celu wyrażenia emocji lub tylko dla oddania specyficznego charakteru danej wypowiedzi. Pozwala rozróżnić zdanie rozkazujące, oznajmujące i pytające.


Jak się to ma do przecinka przed "i"? Moim zdaniem nie ma to związku z intonacją, prędzej z rytmem, ale tu raczej wielkiego uszczerbku nie ma, a bez przecinka jest poprawnie.

Narracja jest trzecioosobowa, dlatego nie widzę potrzeby stylizacji na wypowiedź bohatera.

Oczywiście zrobisz, jak uważasz, bo to Autor ma zawsze rację i wie, jak być powinno. Ja się tylko ośmielam przedstawiać własne zdanie.
ginger dnia 25.06.2009 23:01
Szanuję Twoje zdanie, i wiem, że to dla mojego dobra. A właściwie - dla dobra tekstu. Ja po prostu mam swoje przyzwyczajenia, jakieś takie różne rzeczy w głowie, do których ja jestem przywiązana, a inni w miarę czytania moich potworów, też się z tym godzą. Albo nie ;)
Miladora dnia 26.06.2009 00:01 Ocena: Bardzo dobre
- ulubionej restauracji, i przy - w takich przypadkach popieram Elwirę, bo ten przecinek tutaj zakłóca płynność zdania i nie ma żadnego uzasadnienia
- kiepska w łóżku, i nawet - jak wyżej... Swoją drogą zauważyłam, że jakaś moda się zrobiła na przecinki przed "i" i teraz sporo autorów stawia je gdzie popadnie, a one mają swoją specyfikę, którą trzeba umieć wyczuć
- Chyba czekała, bo niemal natychmiast otworzyła. - sugeruję nieco "upłynnić" to zdanie, bo zgrzyta
- brytfankę z zapiekanką - brzmi to komicznie niezręcznie, dałabym półmisek z zapiekanką
Co do tej części opowiadania, mówię o zdaniach towarzyszących brytfance, czyta się je tak, jakbyś zaczęła się nagle spieszyć z opowiadaniem tej historii i połykać słowa. Pozwól sobie na rozwinięcie pewnych zdań, a nie ucinanie ich - nabiorą swobody i płynności wtedy... ;)
Podobnie co do zakończenia - parę zdań nagle niezgrabnych stylistycznie, np. - Ułożył ją na tych poduszkach, na prześcieradle pachnącym...
W sumie jednak przeczytałam z przyjemnością, Imbirku...
Zauważyłam, że masz ostatnio coraz ciekawsze pomysły i całkiem dobrze radzisz sobie z ich przekazywaniem, ale dobrze, a bardzo dobrze to różnica, która zniknie w wyniku szlifowania warsztatu - widać, że to robisz i nabierasz rozmachu, ale Twoje opowiadania to perełki, którym jeszcze ciut do tego brakuje... ;)
Dlatego do bdb dodaję mały minusik za wpadki, ale jak zwykle z możliwością negocjacji... ;)
buziak :D
Szuirad dnia 26.06.2009 08:52 Ocena: Bardzo dobre
Ten Dzień Ojca zapamieta doskonale.
Przyznaję, że na tytuł jakoś nie zareagowałem i do końca nie spodziewałem się puenty. Tym bardziej zostałem zaskoczony.
Bardzo dobre
Wanda Szczypiorska dnia 26.06.2009 08:53 Ocena: Słabe
Gdybym to wzięła z biblioteki natychmiast bym oddała przeczytawszy pierwszy akapit. Dla mnie nie do zniesienia jest taka pseudorealistyczna narracja. Ubijanie piany.
bury_wilk dnia 26.06.2009 09:24 Ocena: Bardzo dobre
No, no.
Że tytuł właściwie wszystko wyjaśnie, zostało już powiedziane i że mimo t pasuje, też, więc nie będę tego maglował :)
Zaś cały tekst jest bardzo dobry. Podoba mi się, od początku do końca, podoba mi się nawiązanie do stereotypów, podoba mi się rozwiązanie, wreszcie podoba mi się, że imbirowe.
ginger dnia 26.06.2009 10:11
To ja się przyznam... Napisałam to w pięć minut na kolanie, bo mnie natchło nagle i niespodziewanie. W tej chwili tworzę coś zdecydowanie dłuższego, i jak na mnie, dość skomplikowanego, a to tylko taki mały przerywnik... Ponoć całkiem przyzwoity, więc wrzuciłam :D
Teraz tak: przecinki przed i zostają - nie dlatego, że nie cenię dobrych rad. Dlatego, że przy czytaniu na głos mi pasują. I już ;)
Co do spieszenia się - nie znoszę słowolejstwa, więc czasem wolę się ograniczyć do kilku konkretów, niż przesadzić w drugą stronę. Możliwe, że to błąd... Dlatego staram się nad tym pracować - wychodzą mi coraz dłuższe i chyba spójne teksty.
A co do brytfanki, to się w ogóle zgodzić nie mogę, bo ja zawsze robię zapiekanki w brytfance :smilewinkgrin:
Uff... Dzięki Miluś za komentarz i uwagi - Ty wiesz, że ja się wykłócam, ale bardzo cenię każde Twoje słowo.

Panom też dziękuję, cieszę się, że tytuł jest trafny nie tylko moim zdaniem ;)

Wando droga - szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, o co Ci chodzi. Co znaczy pseudorealistyczna narracja i ubijanie piany...?
Nie każdemu musi się podobać - sądzę, że każde moje opowiadanie wywarłoby na Tobie takie samo wrażenie, bo styl wszędzie ten sam. I, szczerze mówiąc, szukam intensywnie, ale tej piany ubitej znaleźć nie mogę...
W każdym razie dziękuję za poświęcony czas :) Nad opinią będę się jeszcze zastanawiać.
bury_wilk dnia 26.06.2009 10:24 Ocena: Bardzo dobre
Odnośnie natchnienia i szybkiego napisania, to nie pierwszy przypadek, że z czegoś takiego wychodzą dobre teksty :) Nie raz są lepsze niż takie obmyślane godzinami, przekombinowane przestylizowane etc, etc, etc...
ginger dnia 26.06.2009 10:27
Oj Bury, właśnie wczoraj nad tym ubolewałam... Moje najlepiej przez Was ocenione twory były pisane pod wpływem jakieś zdarzenia, czasami krótkiego błysku. A te, nad którymi siedziałam całymi dniami, poprawiałam, majstrowałam, okazywały się średnie...
Wnioski: pisanie na kolanie ma swoje dobre strony :D
Elwira dnia 26.06.2009 10:34 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
pseudorealistyczna narracja. Ubijanie piany.


Tu chyba chodzi o to, że narracja odwołuje się od znanych, zawsze działających sposobów opisu. Bez epitetów, kilka słów ogólnie znanych o dużym zabarwieniu semantycznym. Odnoszą się d zwrotów powszechnie używanych. Ubijanie piany to chyba synonim. Budowanie tekstu na minimum słów, a maksimum znaczenia.

Osobiście nie widzę nic złego w takim prowadzeniu narracji. Podoba mi się, bo jest ściśle wpisana w nasze czasy.:D
ginger dnia 26.06.2009 10:41
Moje opowiadania dzieją się w czasie współczesnym, w związku z czym nie staram się udziwnić narracji. Ja tak mówię, ja tak myślę. Takimi, a nie innymi zdaniami. Wydają mi się prawdziwsze, nie sztuczne ani nadęte.
Wiadomo, że każdy lubi co innego. Po prostu nie do końca zrozumiałam, o co chodzi...

Dziękuję bardzo :)
milla dnia 26.06.2009 12:21 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Miał na oku nową lalkę, która, swoją drogą, okazała się wyjątkowo kiepska w łóżku, i nawet trzy tygodnie intensywnych treningów nie pomogły, więc z nią też dał sobie spokój.
to zdanie czytałam dwa razy. mam wrażenie ,ze jst za długie i trochę zaburza czytanie
Cytat:
Ona wzięła kryształowy wazon, on pióro Parkera. Do tej pory to jedno z jego ulubionych. W salonie na środku stał nakryty stół, za którym usiadł.
przeczytaj te dwa wyrwane zdania, ą w jednym akapicie, a nijak isę ze sobą nie łaczą.
Cytat:
Jula przyniosła brytfankę z zapiekanką - uśmiechnął się i puścił do niej oko.
a tu mi się wydaje, ze puścił oko do brytfanki:)
hehe, fajna końcówka:) Bardz mi sę podobałą ta nakolnkowa historyjnkai według mnie napisana całkiem zgrabnie i przyjemnie:)
ginger dnia 26.06.2009 12:36
Dziękuję bardzo. Te zdania też mi nie do końca grały... Pomyślę, jak to pozmieniać :)
wiewioorka dnia 26.06.2009 12:52
Gdyby nie ten pierwszy komentarz, bym pomyślała, że to ojciec z córką.:lol:
ginger dnia 26.06.2009 13:10
Pierwszy czytacz tego kawałka też tak pomyślał... :p

Dzięki za przeczytanie :)
Miladora dnia 26.06.2009 14:55 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
A co do brytfanki, to się w ogóle zgodzić nie mogę, bo ja zawsze robię zapiekanki w brytfance [Smile-Wink-Grin]


Imbirku kochany - tam, gdzie się ma do wyboru dobro tekstu albo realia (i to własne, a przecież nie o sobie piszesz...), zawsze powinno wygrać to pierwsze. Niestety.
Poza tym, pamiętaj, że to nie Ty czytasz na głos słuchaczowi - to on czyta po cichu i jemu rytm zdań może układać się zupełnie inaczej niż Tobie.
Słowolejstwo a płynne prowadzenie narracji to dwie różne sprawy - piszesz dla czytelników, którym Twoje skróty myślowe niekoniecznie muszą odpowiadać.
No, a teraz skoro już się poznęcałam nad Tobą, mogę odejść w pokoju ducha i z uśmiechem, bo wiem przecież, że Ty lubisz takie utarczki i handryczenie się ze mną... :lol:
ginger dnia 26.06.2009 15:06
Lubię, to mało powiedziane. Ja to kocham :D

No ale co jest złego w tej brytfance? Naczynie jak każde inne. Mi pierwsze na myśl przyszło.
Wiem, że nie ja na głos, ale sobie czytam na głos, i mi pasuje. A nie siedzę w każdym, kto to będzie czytał, i nie wiem, czy też przypasuje, czy nie.

Cytat:
Słowolejstwo a płynne prowadzenie narracji to dwie różne sprawy

No to ja wiem. Ale tak się boję tego pierwszego, że czasem drugie na tym cierpi. Staram się nad tym pracować, wiesz przecież. W końcu znajdę złoty środek :bigrazz:

Dzięki wielkie :)
MarioPierro dnia 26.06.2009 15:14 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
pracowała w końcu w banku

Dwa jednakowe przyimki blisko siebie. Sugeruję np. "ostatecznie pracowała..." albo "bądź co bądź, pracowała...". To drugie też co prawda powtórzeniem jest, ale takim bardziej utartym i nie wiedzieć czemu tu akurat najbardziej by mi pasowało.
Cytat:
Poszli razem nawet dwa razy

jw., z tym że zarazem nie dotyczy to przyimków tym razem ;) I "nawet" chyba w złym miejscu stoi nawet:p Może by np.: "Dwukrotnie nawet poszli razem"?
I tyle mojego czepialstwa. Całość bardzo mi się podoba. Zdania szybko wciągają w akcję, zarazem nie burząc realizmu. Ostatnia wypowiedź trochę zaskakuje, przez chwilę też pomyślałem, że toż to kazirodztwo jakoweś :O, ale szybko załapałem, o co biega:D
ginger dnia 26.06.2009 15:20
Ach te powtórzeni diabelne! Muszę z nimi w końcu zrobić porządek.

Dzięki wielkie:D
Miladora dnia 26.06.2009 15:37 Ocena: Bardzo dobre
Imbirku - ja to robię tak - piszę, rozpisuję się swobodnie typu "wszystko co mi ślina na język przyniesie", a potem siedzę nad tekstem i usuwam zbędne słowa - raz, drugi i trzeci, aż do skutku, do chwili, gdy tekst będzie wystarczająco skondensowany, a zarazem spójny i jasny. Bo jak Ty lubię krótkie formy... ;)
Myślę, że to niezły sposób.
PS. W brytfance nie ma niczego złego. Ona po prostu źle się komponuje słuchowo z zapiekanką jako połączenie słów, i tyle... ;)
Tomi dnia 26.06.2009 17:33 Ocena: Dobre
Ostatnie zdanie niekoniecznie musi stanowić informację o ojcostwie. Ów jegomość mógł mieć przecież dzieciątko z innego związku ;)
W tej sytuacji cała idea efektownej pointy może polec na literackim polu bitwy.
Wykonanie... no właśnie. Na tle innych Twoich tworów, w mojej ocenie, ten wypada nieco słabiej.
Tak czy inaczej nie będę surowy i z czystym sumieniem postawię dobry z minusikiem. Chociażby ze względu na to, że wykreowana bohaterka miała pełną świadomość tego co mężczyźni lubią najbardziej.
ginger dnia 26.06.2009 17:44
Dzięki Tomeczku za uwagę :)
Krystian Makowski dnia 27.06.2009 08:49 Ocena: Bardzo dobre
W pierwszej chwili myślałem, że to będzie wycieczka w najmroczniejsze rejony ludzkiej psyche i że on jest ojcem... Juleczki... Wiem, wiem, zdegenerowany jestem, ale w końcu literacko można skanalizować każdy emocjonalny brud ;)
Jack the Nipper dnia 27.06.2009 21:33 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
więc z nią też dał sobie spokój. Jula była wściekła


Tu miałem wrażenie, że Jula była wściekła bo dał sobie spokój z tamtą inną.

Zakończenie - chyba wbrew zamiarom autorki - stwarza wiele możliwości interpretacji, co ja uznaje za plus ;) A calość za bdb.
Zadysta dnia 30.06.2009 20:16 Ocena: Dobre
Z erotykiem to nie wiele miało wspólnego, takie gawędzenie.
Całość taka ciurkająca w oczekiwaniu na ekstazę z wyjątkiem ostatniego zdania spełnijącego tę funkcję ale pez padaczki.

PS
Cytat:
pracowała w końcu w banku - tam nie przyjmują idiotów.

Coś mi się nie zgadza. Idąc do banku zawsze jestem wyprowadzony z równowagi i odnoszę przeciwne wrażenie :smilewinkgrin:
ginger dnia 30.06.2009 22:43
Cytat:
Coś mi się nie zgadza. Idąc do banku zawsze jestem wyprowadzony z równowagi i odnoszę przeciwne wrażenie

Cóż... Ja nie chodzę do banku, a to zdanie oparłam na moich pobożnych życzeniach ;)

Cytat:
Z erotykiem to nie wiele miało wspólnego, takie gawędzenie.

A tam zaraz. Erotyk to nie musi być od razu wszystko na wierzchu. Przynajmniej moim zdaniem. Ale ja jestem kobietą... Więc mogę się mylić.

Dziękuję Panom za uwagi :)

Wieloznaczność wyszła niechcący... Ale skoro wyszła, to niech sobie będzie - nie każdy się jej dopatrzy, a Ci, co zauważą... Świntuchy... ;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
al-szamanka
22/08/2019 22:45
Tu nieco za bardzo nachodzi, Wodniczko. A poza tym… »
wodniczka
22/08/2019 17:54
Kamyczku Jaki piękny komentarz. Odczytał zaczytałam się.… »
wodniczka
22/08/2019 17:47
Kushi Piękny komentarz napisałaś. Piękniejszy od tej mojej… »
wodniczka
22/08/2019 17:41
Kushi Zawsze bardzo miło Cię gościć. Cała przyjemność jest… »
Kazjuno
22/08/2019 15:24
RafaleSulikovski SF nie jest moim ulubionym gatunkiem, ale… »
JOLA S.
22/08/2019 14:35
Ładne, prawdziwe. Istnieją słowa, które żyją podwójnym… »
Kushi
22/08/2019 13:48
Ach moja ukochana Poetko... czasem wydaje mi się, że czytasz… »
JOLA S.
22/08/2019 10:39
Rafale, znowu stoję z nożyczkami i nie wiem, od czego by… »
kamyczek
22/08/2019 09:38
Dla mnie, optymistki, szklanka jest zawsze do połowy pełna.… »
kamyczek
22/08/2019 09:34
Bardzo ładny wiersz,, Wodniczko, podoba mi się. I… »
Zdzislaw
22/08/2019 09:21
Przyjemnie, że się spodobał i wywołał uśmiech. Również… »
Madawydar
22/08/2019 07:43
Witaj Decand Dzięki za komentarz. Pozdrawiam. »
ponadchodnikami
22/08/2019 02:23
"myślę więc (że) jestem" jest bardzo poruszające. »
Kushi
21/08/2019 23:44
Czasem w nas samych tak bywa, że nie doceniamy tego co mamy… »
wiosna
21/08/2019 23:41
Kazjuno, Carvedilol dziękuję i właśnie tak jest. W głowie… »
ShoutBox
  • Decand
  • 22/08/2019 23:25
  • "Ponoć" słowem klucz. Wszyscy czekamy więc i Ty bądź grzeczym i zaczekaj. Świat naprawdę poczeka na Twoje arcydzieła chrabąszczyku
  • Kazjuno
  • 22/08/2019 21:08
  • Ponoć czas oczekiwania to tydzień, kolego robaku. Czekam już dwa.
  • Decand
  • 22/08/2019 20:41
  • Niektórym robaczkom widać spieszy się za bardzo. A chyba powinno spieszyć się powoli, chyba tak to szło. Na pewno wszyscy wytrzymamy jeszcze na tekst jakiegokolwiek żuczka, ba!, nawet i misia
  • Kazjuno
  • 22/08/2019 18:51
  • Oj, chyba urocza red. Vanilivi z przepracowania - wszak jako jedyna jest przytłoczona nawałą prozy - przeoczyła mnie, skromnego żuczka. Ale przepraszam, może namolnie ponaglam? Pozdrawiam...
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
  • Dobra Cobra
  • 13/08/2019 15:03
  • Niektórzy znow wierzą, że jak zostawisz 40 komentarzy różnym osobom to te 40 osób wróci do ciebie i da tobie takze 40 komentów
  • Dobra Cobra
  • 12/08/2019 18:38
  • Najprostsza rzecz to załatwić sobie klakierów ;)
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:ihilujuf
Wspierają nas