Spirala Czasów IV - valdens
Proza » Długie Opowiadania » Spirala Czasów IV
A A A
VI



- O już jesteś! - Drzwi otworzył półnagi mężczyzna, owinięty w pasie białym ręcznikiem. Był mocno opalony na całym ciele. Na twarzy aż za mocno. Uśmiechał się lubieżnie, wypinając przy okazji swój pokaźny brzuch.
Z pewnością nie był on jego kompleksem, prędzej powodem do dumy - podobnie jak gruby, złoty łańcuch na owłosionym torsie.

Dziewczyna stała bez ruchu, trzymając w rękach dwie wielkie torby.
- Ej, no dalej! Co z tobą, Kaśka!? - Pomachał dziewczynie przed oczami ręką, by sprawdzić, czy kontaktuje. - Wejdź, wejdź, postaw te torby w pokoju. Muszą być ciężkie.




VII



Grzegorz darował sobie zwiedzanie domu. Dokładnie wiedział, co zobaczyłby u góry. Skierował się do piwnicy.

Drzwi otworzyły się głośno protestując skrzypieniem. Drewniane schody prowadzące w dół połyskiwały czymś w rodzaju smaru, czy błota. "Dokładnie jak we śnie." - pomyślał.
Stąpał ostrożnie, bo śliskie deski były tak przegniłe, że aż miękkie i wyginały pod naciskiem.
Już w połowie schodów zauważył, że podłoga piwnicy nie jest zalana wodą. Co prawda było mokro, ale z całą pewnością wody nie było po kostki, jak we śnie.
Uspokoiło się nieco, kiedy rzeczywiście stanął na "suchym lądzie".
Pocieszający był też fakt, że nie zauważył, jak do tej pory, żadnego szczura. Chociaż coś się nie zgadzało ze snem.
"Może nie rozwalę nikomu czaszki."

Nie rozglądając się dookoła, ruszył prosto przed siebie, w kierunku ściany, na której "we śnie" widział napisy. Znalazł je.
Dokładnie takie same! Nie wierzył własnym oczom, ale był pewny...
Miał dobrą pamięć, fotograficzną, a kształtów niektórych z tych liter po prostu nie sposób było zapomnieć.

Mocną wiązką światła oświetlił wszystkie malunki, od sufitu po ziemię, do lewej do prawej. W jednym miejscu zatrzymał się, bo... dostrzegł zadrapanie.
"O szlag! "
Nie miał wątpliwości, że we śnie drapał tynk mniej więcej na tej wysokości i z dolnego "brzuszka" litery B. Teraz patrzał na B, które bardziej przypominało P!
Natychmiast skierował latarkę w kierunku, gdzie powinien był leżeć człowiek z roztrzaskaną głową. Na szczęście nie było go. Nie było nawet śladów krwi.
"Uff."


Policjant wyciągnął z kieszeni kurtki scyzoryk i foliową torebkę.
"Skoro deja vu, to do końca." - pomyślał.
Gdyby nie zdrapał teraz ze ściany drugiego" brzuszka" B, popełniłby poważny błąd operacyjny. Dobrego gliniarza nie poznaje się po tym, że trafia w dziesiątki na strzelnicach, a po tym, że działa bezbłędnie w "sytuacjach stresowych". Musi kalkulować chłodno i trzeźwo nawet w najbardziej zwariowanych warunkach.

Kiedy kończył drapać ni stąd, ni zowąd pojawiły się gryzonie - cała masa. Szczury nadchodziły z lewej strony i spod schodów.
Niektóre zatrzymywały się w połowie drogi, na środku piwnicy. Stawały tam na tylnych łapach i kręciły nosami. Inne podchodziły bliżej, ale i one w końcu zatrzymywały się i podobnie jak tamte stawały "na baczność".
Najdziwniejsze w tym spektaklu było to, że kilka z nich minęło przybysza bokiem, jakby w ogóle go nie zauważając i dopiero wtedy stawały pionowo - plecami do Grzegorza. One nie patrzały na niego! Żaden z nich.
Policjant skierował snop światła w kierunku, w który patrzały szczury spodziewając się najgorszego.


- Magda!? - Nie, nie było możliwe, ale dziewczyna była tak podobna...
Ponowił pytanie, a jednocześnie spokojnym ruchem wyciągnął z kabury broń.
- Magda? To ty?
Dziewczyna nie odpowiedziała. Wyglądała jak sarna sparaliżowana światłem reflektorów na drodze. Miała na sobie coś w rodzaju piżamy, koszuli ze śliskiego materiału. Kiedyś pewnie była ona biała. Wskazywały na to już tylko nieliczne, jasne miejsca. Reszta była brunatno-brązowa.

W prawej ręce kobieta trzymała szczura, który wcześniej także był biały, a teraz biało-czerwony. Wykazywał ostatnie przejawy życia.

Podobieństwo do Magdy, jego dziewczyny z czasów studenckich, było niewiarygodne!
Grzegorz, od czasu kiedy się rozstali, nie widział jej ani razu, i choć myślał o niej czasem, to nigdy nie odważył się sprawdzić jak się ma, co porabia...
"Może dalej babrała się w tym gównie i odbiło jej" - myślał patrząc na znajomą twarz. - "Czy mógłbym do niej strzelić!? Jak do tamtego!?"

Wiedział, że dziewczyna nie widzi go, bo oślepiało ją mocne światło. Tak było bezpiecznie, ale i bezsensownie. Mogło ją to stresować albo złościć, może nawet bardzo. Musiał zaryzykować...
Skierował latarkę na siebie, na twarz, i zanim zdążył powiedzieć cokolwiek, dziewczyna krzyknęła na cały głos. W tej samej chwili oficer poczuł cios w twarz!
Odruchowo wyciągnął przed siebie broń i latarkę.

Dziewczyna siedziała w kącie i trzęsła się, z głową między kolanami i rękami splecionymi na karku.
Miedzy nogami policjanta leżał czerwony szczur. Już się nie ruszał.

- Proszę pani... - zaczął ponownie Grześ, najłagodniej jak potrafił. - Nie chcę pani skrzywdzić. Jestem z policji i chcę pani pomóc. Proszę mnie posłuchać. Moje nazwisko - Grzegorz Andrusiak... a pani bardzo mi kogoś przypomina.
Dziewczyna podniosła głowę, powoli, i zaczęła się przyglądać. Policjant zrozumiał, że tym razem powinien inaczej oświetlić sobie twarz, bo przy oświetleniu z dołu nawet Miss Polonia przypomina upiora.

- Magda? - zapytał świecąc na siebie z góry. - Magda Olszewska? Poznajesz mnie?
- M..mag.. Magda, tak. Olszewska. - wydukała w końcu dziewczyna zachrypniętym głosem.
- O rany! Madziu, co ty tu robisz, do cholery!
- Grzegorz to... to ty naprawdę? Ja..jak
Policjant schował broń do kabury, podszedł bliżej i ukucnął przy swojej "byłej". Szczury tymczasem opadały na cztery łapy i zaczęły się rozchodzić.
- Magda, dlaczego ty tu siedzisz?
- Grzegorz ja... - Miała problemy z wysławianiem. - Nie da się stąd wyjść. Nie da się.
- Jak to? Dlaczego? Zaraz stąd wyjdziemy. Razem wyjdziemy. Co ty na to?
- Nie Grzegorz, nie!

Zapanowało długie milczenie, cisza zakłócana jedynie popiskiwaniami szczurów.
- To nie ma sensu. - odezwała się w końcu. - Ja i tak tu wrócę! I ty też Grzegorz. Ja wiem, wiem. - Zamyśliła się. - Ty nic jeszcze nie rozumiesz, ale... niedługo zrozumiesz, zobaczysz. - Spojrzała policjantowi prosto w oczy. - Grześku tak mi przykro, to wszystko moja wina, moja.
Znów schowała głowę między kolanami i rozpłakała się. Szlochała głośno, a całym jej ciałem potrząsały bolesne spazmy.

Grzegorz w jednej chwili postanowił, że weźmie ją do siebie - po dobroci lub siłą - a jutro zawiezie do szpitala psychiatrycznego.
"Nawet jeśli jej tam nie wyleczą, to na pewno będzie jej tam lepiej niż w tych lochach. I nie będzie musiała jeść szczurów!"

- Magda, wstań! Magda, proszę cię, chodźmy stąd.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
valdens · dnia 23.08.2007 18:13 · Czytań: 975 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 15
Komentarze
waikhru dnia 23.08.2007 20:32
"patrzał" czy "patrzył"? Tak mi się rzuciło w oczy;)Jak obiecalam, biorę się za komentowanie. Tekst na tyle wciągający,że przeczytalam do końca, nawet nie zastanawiając się nad tym;)Motyw ze snem- hmm...Może wydawać się chyba zbyt mało prawdopodobny.Wszystko fajnie i ok,poza jednym co mnie uderzyło w trakcie czytania- to zdrobnienie "Grześ" wg mnie psuje całe napięcie,które jest tak ładnie budowane;)Być może się czepiam,ale nic nie poradzę,że tak to odebralam;)Podsumowując-ciekawe.


Pozdrawiam
WaiKhru
valdens dnia 23.08.2007 20:49
Hm, coś będę musiał w takim razie zrobić z tym "Grześkiem", bo nie jesteś pierwszą osobą, której to nie pasuje. Ale z drugiej strony pisać co chwilę "Grzegorz" to też nie będzie zbyt ciekawie. Wiem, że mogę pisać:"policjant, oficer, komisarz...", ale ile razy można przypominać jego stanowisko, zawód? Hm, pomyślę.

Dzięki za komcia.

Tutaj podaję wszystkim link do pierwszej części, jakby co...
http://portal-pisarski.pl/readarticle.php?article_id=1235
waikhru dnia 23.08.2007 21:46
Grześ jest chyba dobrym zdrobnieniem,ale moja sugestia jest taka,żebyś używał go w sytuacjach, gdzie nie ma aż takiego klimatu grozy;)A na takie zostaw "Grzegorza".;)
valdens dnia 23.08.2007 22:01
Myślę, że to świetna sugestia. Wymyśliłem też (z pomocą Kabuki), że tam gdzie zwracają się do niego dziewczyny (Kasia i Magda) też może zostać "Grześ","Grzesiek". Na koniec to wszystko przefiltruję dokładnie i będzie git.
MarcinD dnia 23.08.2007 22:24 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Nie miał wątpliwości, że we śnie drapał tynk mniej więcej na tej wysokości i z dolnego "brzuszka" litery B. Teraz patrzał na B, które bardziej przypominało P!

Opis zadrapania literki "b" mi osobiście wydaje się nieco... infantylny?

Cytat:
"Uff."


A może po prostu - poczuł wyraźną ulgę.
Cytat:

Musi kalkulować chłodno i trzeźwo nawet w najbardziej zwariowanych warunkach.


To fakt... Nie jestem pewny, czy moja psychika byłaby na tyle odporna, żeby w ogóle być w tej piwnicy dłużej, niż... jak najkrócej ;). Ale ja jestem podatny na "historie o duchach" ;).

Cytat:
M..mag..


Powinny być trzy kropki, czyli wielokropek raczej ;).

Cytat:
- Magda, wstań! Magda, proszę cię, chodźmy stąd.


Jestem głęboko przekonany, że to nie będzie wykonalne. Okrutniku Ty jeden. Umiesz zakończyć odpowiednio opowiadanie. Znów zostawiasz mnie czekającego. Ech... Bardzo dobry rozdział.
gabstone dnia 26.08.2007 12:22 Ocena: Bardzo dobre
Nie lubię komentować opowiadań w odcinkach, bo nigdy nie wiadomo co wymyśli autor w następnym odcinku i można, niestety wyjść na idiotę(kę). Jednak, jako że Valdens to jeden z moich ulubionych autorów na portalu, to się ośmielę... Śledzę oczywiście Spiralę od początku, raczej z ciekawości jak to się skończy, niż z chęci krytykowania czy chwalenia. Oczywiście, Marcin ma rację, Valdens chyba umyślnie kończy rozdziały w taki sposób, żebyśmy nie mogli doczekać się następnej części(może tak częściej V?:)... ale ja nie o tym...Jednej rzeczy w tym rozdziale mu nie daruję, a mianowicie:"Jak to? Dlaczego? Zaraz stąd wyjdziemy. Razem wyjdziemy. Co ty na to?" No to zabrzmiało w tej sytuacji cokolwiek dziwnie, jakby Grześ zaprosił Magdę na kawę, a nie wyprowadzał obłąkaną w jego mniemaniu kobietę z koszmarnej piwnicy. Może się czepiam, ale to takie "mastertonowskie":). Mimo wszystko nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, bo widzę , że autor jeszcze nie raz nas zaskoczy.
valdens dnia 26.08.2007 23:43
"- Jak to? Dlaczego? Zaraz stąd wyjdziemy. Razem wyjdziemy. Co ty na to?
- Nie Grzegorz, nie!" - co w tym dialogu jest nie tak?

gabstone, a wyobraź sobie taką sytuację:
Na krawędzi dachu siedzi samobójca. Facet wygląda na zdecydowanego, żeby skoczyć. Młoda negocjatorka próbuje go przekonać, żeby tego nie robił. Mówi:
- Grzesiek, zejdźmy stąd. Razem. Wieczorem pójdziemy do teatru. Wiem, że lubisz. Pójdę z tobą. Co ty na to?

Czy ta kobietka też robi błąd?
Myślę, że ta sytuacja jest troszkę podobna.
Jeśli ktoś jeszcze uzna to za błąd, to zastanowię się nad zmianą. Narazie o tym nie myślę.
gabstone dnia 27.08.2007 09:40 Ocena: Bardzo dobre
Po pierwsze:nie uwazam tego za błąd. Po drugie:wydaje mi się, że facet stojący na krawędzi dachu jedak troszkę się różni od kobietki rzucającej na wpół zagryzionymi szczurami... Poza tym nie uważam, żeby policyjni negocjatorzy zapraszali niedoszłych samobójców do kina lub teatru:) Po prostu przy całym tym misternie budowanym napięciu to zdanie mnie trochę hm rożśmieszyło?Może lepiej brzmiałoby coś w rodzaju "Dobrze?" lub coś podobnego? Ale "Co ty na to?" Podkreślam jednak, że to tylko moje odczucie i nikt nie musi się z tym zgadzać.
valdens dnia 28.08.2007 17:44
Rozumiem co masz na myśli, ale nie dotrze to do mnie dopóki inni przyznają Ci racji.
gabstone dnia 28.08.2007 17:54 Ocena: Bardzo dobre
Nie musisz przyznawać mi racji, wystarczy , ze zrozumiałeś:) to dobrze świadczy o Twoim, jak gdzieś na portalu wyczytałam, ścisłym umyśle... Znaczy, że jednak nie jest zbyt ścisły:p Pozdrawiam
eVe dnia 12.09.2007 11:46
to teraz moja kolej na jechanie po
"spirali"(docen to,bo specjalnie wstalam wczesniej przed praca,zeby to zrobic)
1.deski były tak przegniłe, że aż miękkie i wyginały pod naciskiem- cos zgrzyta- moze lepiej:Deski byly zupelnie przegnile, niebezpiecznie wyginaly sie pod naciskiem?
2.patrzały- blad fleksyjny.co ty stary, z 3miasta jestes?patrzyly!!!
3.ukucnął - tez niezbyt liteacka, kucnal wystarczy.
4.całym jej ciałem potrząsały bolesne spazmy.-niegramatycznie.spazmy cialem wstrzasaja. i nie wiem,czy sa bolesne.
5.krotko, nie moglam sie popisac moja wielka elokwencja ;).dostane nagrode za krytyke?
pw dnia 12.09.2007 12:03
Cytat:
2.patrzały- blad fleksyjny.co ty stary, z 3miasta jestes?patrzyly!!!


nie żebym wiedział wcześniej to co tutaj teraz napiszę, ale wielce mnie to zaciekawiło, szczególnie "stary z 3miasta". w każdym razie po zajrzeniu do ukochanego słownika PWN oczętom mym ukazał się widok zgodny z moimi oczekiwaniami. wpisawszy "patrzeć" wyskoczyło co następuje:
patrzeć ndk VIIb, ~rzę, ~rzysz, patrz, ~rzał, ~rzeli
1. kierować na coś, na kogoś wzrok; rozglądać się, szukać czegoś, kogoś wzrokiem
jak więc widać czasownik patrzeć należy do grupy koniugacyjnej VIIb, gdzie końcówka dla liczby mnogiej rodzaju żeńskiego w czasie przeszłym jest -ały.

miłej i przyjemnej pracy!
valdens dnia 12.09.2007 16:05
ad1 może lepiej, pomyślę
ad2 rzuć okiem na wykład pw. Ja rzeczywiście pisałem instynktownie
ad3 nie jestem pewny, czy wystarczy. Jakoś im się wtedy płynność łamie. Spróbuj przeczytać na głos jedną i drugą wersję.
ad4 co do wstrząsania pełna zgoda, ale co do tego drugiego - już niezgoda. Nigdy nie wymiotowałaś, czy cuś ;) ? Tylko pozazdrościć zdrówka :)
ad5 jako nagrodę, to mogę Ci wręczyć wirtualne kwiaty. Proszę: <valdens daje eVie kwiaty> :)
eVe dnia 12.09.2007 19:26
ooo pw, widze ty caly research robisz. i dobrze,ja sie tez czegos nauczylam.
valdens-to ja juz wole udzial w zyskach;) i splate tej kredytowki:)
valdens dnia 12.09.2007 19:53
eVe, radziłbym Ci to jeszcze raz przemyśleć, bo za procent w "zyskach", to możesz nawet wirtualnego kwiatka nie kupić :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
voytek72
15/09/2019 19:08
Madawydar - podziękowania za wizytę i opinię :) »
AntoniGrycuk
15/09/2019 18:46
Tak, zaduma spowodowana śmiercią... Ja wiem jedno, co… »
mike17
15/09/2019 18:32
Bardzo mi się podoba, Edyto, naprawdę jest tu lekkość i… »
mike17
15/09/2019 18:14
Bardzo trafne spostrzeżenie, Yaro, zgadzam się w zupełności.… »
mike17
15/09/2019 18:05
Rafi, ciekawy ten Twój wiersz :) Zgrabnie dobierasz słowa i… »
Dobra Cobra
15/09/2019 16:35
A Ty, Ty... Kasia z bliska, Jakie interesujące tematy… »
Dobra Cobra
15/09/2019 16:29
Nooo, jakie doświadczenie przez piszącą przemawia.… »
Kamila N
15/09/2019 14:56
O ile dwa pierwsze postulaty dotyczą samej osoby mówiącej, o… »
Marek Adam Grabowski
15/09/2019 14:48
Dzięki za przeczytanie. Ująłeś sedno; moja twórczość to… »
Kapelusznik
15/09/2019 14:34
"Nie miałam" - chyba ... HA HA HA HA HA HA… »
Kapelusznik
15/09/2019 14:23
XD XD XD Może tak może nie Podobno wszystko jest możliwe »
StalowyKruk
15/09/2019 14:14
Taka nazwa dla książki z "elfami, smokami itd."… »
Kapelusznik
15/09/2019 11:26
Eagle - Adler było zamierzone :) Imperium Feniksa wzoruję… »
Kazjuno
15/09/2019 09:24
Otóż Kapeluszniku. Nie trzeba być poliglotą , by wiedzieć,… »
bruliben
15/09/2019 00:48
Wiersz operując obrazami - opisy w nawiasach - przywiódł na… »
ShoutBox
  • mike17
  • 15/09/2019 14:25
  • Siemanko, Krzyśku :)
  • bruliben
  • 15/09/2019 00:24
  • Chciałem tam napisać, że filmy są godne polecenia :)
  • bruliben
  • 15/09/2019 00:21
  • A propos kina dzieci w Muranowie dobiega końca przegląd kina izraelskiego. Jutro ostatni dzień. Po tym co zobaczyłem do tej pory mogę z czystym sumieniem produkcje festiwalu.
  • leskos
  • 11/09/2019 12:09
  • Dzień dobry :)
  • mike17
  • 08/09/2019 20:36
  • Coca_monko, wiersz robi wielkie wrażenie. Jest głęboki i pełen treści. Nie pozostawia czytacza obojętnym. Jest bardzo treściwy i intymny. Uśmiecham się pod nosem, że ktoś umie pisać taką lirykę :)
Ostatnio widziani
Gości online:22
Najnowszy:ibuxinu
Wspierają nas