Andrzej Pilipiuk - Kolejne 10 lat - valdens
Dla użytkownika » Warsztaty Andrzeja Pilipiuka » Andrzej Pilipiuk - Kolejne 10 lat
A A A
Patrząc wstecz, na drogę, którą przebyłem od chwili debiutu niejednokrotnie zastanawiałem się nad tym, jak gatunek, który współtworzę będzie wyglądał, gdy minie kolejne dziesięć lat… Spróbuję niniejszym pokusić się o wysnucie kilku hipotez.

W historii literatury, od czasu do czasu, pojawiają autorzy, którzy nadają nowy kierunek lub tworzą całe podgatunki fantastyki. Za nimi podążają rzesze epigonów. Czasem autor taki wymyśla coś od podstaw, czasem tylko przeszczepia na nasz grunt pomysły istniejące gdzie indziej - z tym, że musi to być przeszczep udany… Jeden dobry autor inspiruje kolejnych, lepszych i gorszych, czasem nawet wybitniejszych iż on sam. W polskiej fantastyce od dawna nie pojawił się nikt taki. Gatunek zamarł w miejscu w stanie pozornej równowagi, jak woda w garnku, która wrze, ale nie ma siły, by przeskoczyć krawędź garnka.

Czytając ostatnio wydane polskie powieści - skądinąd ostatnio coraz lepsze - nie można się pozbyć natrętnego wrażenia, że to wszystko już było. Że otrzymujmy podobne historie, opowiadane na nowo, opowiadane z wdziękiem - ale że do prawdziwego przełomu jeszcze daleko. Dostajemy powieści napisane przez autorów, którzy z roku na rok poprawiają lekkość swego pióra i wdzięk z jakim wodzą nim po stronach - jednak choć w wielu widać przebłysk geniuszu, brak nam dzieła i autora, po którym nic nie będzie już takie samo. Potrzebujemy geniusza… Genialnego artysty lub nieziemsko sprawnego rzemieślnika, człowieka, który pchnie gatunek na zupełnie nowe tory. Myślę, że upłynęło dość dużo czasu i pojawienie się "wskrzesiciela" powinno nastąpić już niebawem.

Powieść, która przyniesie przełom może reprezentować jeden z podgatunków istniejących gdzie indziej albo eksplorować tereny zupełnie dziewicze. Trudno przewidzieć coś zupełnie diametralnie nowego. A z już istniejących? Potencjalny odnowiciel polskiej fantastyki ma do wyboru całą paletę pomysłów. Jego powieść nie będzie raczej cyberpunkiem - ten gatunek dziwnie kiepsko się u nas przyjmuje. Wątpliwe, by była to klasyczna fantasy - w tym gatunku niewiele nowego da się stworzyć - schematy fabularne wytarte zostały do gołej dechy. Stawiałbym albo na dzieło, które zapoczątkuje renesans twardej SF, humorystyczną parodię fantasy, albo na bardzo do tej pory zaniedbywaną, grozę.

Jeśli spojrzymy na wschód - zauważyć możemy, że pisarze rosyjscy idą podobnym tokiem rozumowania. Za Bugiem triumfy święci Andrej Bielianin, autor powieści, które bezlitośnie parodiują dokonania pogrobowców Tolkiena. Podobnie ciekawym zjawiskiem jest "Nocna Straż" Łukanienki - będąca nader udaną adaptacją klasycznego horroru osadzonego we współczesnych rosyjskich realiach.

Sytuacja na polskim rynku wydawniczym wydaje się być w miarę ustabilizowana. Istniejące wydawnictwa dość sprawnie wypuszczają kolejne powieści i zbiory opowiadań, spore szanse na publikację zdobyli nawet debiutanci. Nie sądzę, by coś miało się tu zmienić - w każdym razie podaż maszynopisów i popyt na nie pozostają w stanie równowagi. Oczywiście wyjątkiem są dzieła wybitne - tu zapotrzebowanie zawsze będzie większe niż możliwości naszych literatów…

Martwić może fakt, że nowe nazwiska pojawiają się rzadko, a uznanych autorów ciężko zmusić do w miarę wydajnej pracy. Mamy wiec stabilizację, ale brakuje wyraźnych symptomów rozwoju. Czy nie należy się więc liczyć z groźbą rychłego regresu?

Jest jeszcze jeden problem - baza czytelnicza. Liczba ludzi regularnie kupujących nowości polskiej SF i fantasy jest, co najmniej, skromna. "Narrenturm" Sapkowskiego wydano w ilości 50 tys. szt. To zaledwie połowa nakładu powieści Janusza A. Zajdla, publikowanych przed raptem dwiema dekadami! Tu postawię hipotezę, że za 10 lat baza ta będzie nieco większa niż obecnie. Cóż, jestem optymistą.

Rynek czasopism to kompletna, permanentna, katastrofa. W miarę regularnie ukazuje się tylko "Nowa Fantastyka" - pismo niby z tradycjami, ale pełne sieczki, które od dawna już straciło jakikolwiek wpływ na preferencje czytelników. "Science Fiction" po bardzo dobrym starcie pogrąża się w marazm. Ciekawym eksperymentem było "Fantasy", niestety na eksperymentach się skończyło… "Magazyn Fantastyczny" - mimo dobrego doboru tekstów, nie zdołał zaistnieć w świadomości ogółu. Widać wyraźnie brak poważnego, wysokonakładowego, miesięcznika poświęconego fantastyce. Potrzebujemy czasopisma chętnie czytanego przez gimnazjalistów licealistów i studentów, opiniotwórczego, mogącego początkującego pisarza odpowiednio wypromować. Magazyny internetowe tylko częściowo zapełniają tę lukę.
Brak odpowiedniej prasy branżowej stanowi poważne utrudnienie w rozwoju tej gałęzi literatury. Młodzi pisarze znajdują się w sytuacji patowej. Nie bardzo jest gdzie debiutować, nie bardzo jest gdzie rozreklamować się opowiadaniami, a zaczynanie kariery pisarskiej od wydania książki, nie jest najlepszym rozwiązaniem. Tym samym wielu - potencjalnie bardzo zdolnych - twórców, zostaje odsianych zanim zdążą się zaprezentować.
Ponieważ natura nie lubi próżni, sądzę, że wcześniej czy później, duże koncerny prasowe dostrzegą tę lukę. Pozostaje mieć nadzieję, że do redagowania podobnych periodyków, posadzą prawdziwych fachowców a nie redaktorów z przypadku. Tu wizja przyszłości powinna rozdzielić się na dwa warianty. Jeśli będą istniały czasopisma promujące fantastykę - przyszłość ta będzie bardziej świetlana. Wspominałem już, że jestem optymistą?

A więc powinno wyglądać to tak:
Na rynku pojawia się nowe pismo. Jednocześnie z nim rusza jego mutacja skierowana do uczniów podstawówki. Zaplecze finansowe koncernu, który je wydaje, pozwala na uzyskanie realistycznego nakładu oraz sprawną dystrybucję tytułu. W piśmie tym, przez kolejne lata, debiutować mogą nowe generacje pisarzy. Od czasu do czasu, wśród nich, pojawia się ktoś naprawdę dobry. Powstają książki wyznaczające nowe kierunki w polskiej fantastyce. Pismo przyczynia się też do wychowania nowej generacji czytelników - liczniejszej niż dotychczasowe. Zwiększenie "bazy" oznacza większe zyski dla autorów - to pozwala przejść im na zawodowstwo i spokojne życie z pisania. Książki stają się lepsze - więcej czasu można poświecić na ich dopracowanie. Nastaje okres powszechnej szczęśliwości, pisarze żyją dostatnio, a ich wielbiciele będą mogli tarzać się w nowościach wydawniczych.

Wariant pesymistyczny:
Pismo nie powstaje - jego rolę przejmują częściowo, na miarę możliwości, periodyki internetowe. Ich stopniowo rosnąca popularność sprawia, że stają się interesujące dla reklamodawców - co umożliwia im np. wypłatę honorariów autorskich. W ciągu dekady powstają w sieci 2-3 naprawdę liczące się tytuły. Sprzedaż książek nieznacznie rośnie, baza czytelnicze też - jest to jednak proces powolny…

W obu przypadkach powinno być lepiej niż jest dziś. W obu przypadkach nie należy czekać z założonymi rękami. A w każdym razie, ja nie zamierzam.





Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
valdens · dnia 18.10.2009 14:09 · Czytań: 4887 · Średnia ocena: 3,58 · Komentarzy: 40
Komentarze
valdens dnia 18.10.2009 14:29
Szanowni Państwo, na tym kończy się "Piszemy bestsellera".

Ale proszę nie pękać, nie płakać, nie klękać ;) mam jeszcze kilka esejów za pazuchą (zdaje się, że niektóre z nich będą miały swój debiut u nas) :p
AnonimowyGrzybiarz dnia 19.10.2009 17:01 Ocena: Bardzo dobre
Szkoda, że to już koniec.

I czekam na nowe eseje.
Krzysztofpnowak dnia 19.10.2009 19:29 Ocena: Słabe
na odnowiciela proponuję siebie, cieżko będzie - fantasy mnie nie bawi, SF mi nie pasuje, na parodie jestem zbyt powaznym człowiekiem, wampiry nawet lubię, ale moje teksty jakoś okrążają. Gwizdnąć na jakiegoś czy jak?
pomyślmy - co by z tym odnawianiem zrobić??
a może by coś napisać? hmm, to też koncepcja...
Elwira dnia 19.10.2009 19:38 Ocena: Dobre
Racja, w fantastyce trudno wykrzesać coś nowego. Zresztą, chyba nie tylko. Wszystko było, istnieją schematy, wypracowane w czytelniku, trudno czymś zaskoczyć, a jednocześnie jak nie ma czarów marów, dziwnych ludków i wampirów, to czytelnik się buntuje i mówi, że kiepskie to fantasy, jeśli bohater nie ma blizny na czole. Wyzwanie wielkie. Hm... może zatem nie fantastyka?
Krzysztofpnowak dnia 19.10.2009 20:01 Ocena: Słabe
schematy w czytelniku? to tez, niestety nie tylko. gdzieś było zawiadomienie o konkursie - dwie kategorie - fantasy i SF. odpowiadając więc na twoje, Elwiro, pytanie - tylko fantastyka, bo to pojecie na tyle szerokie, aby mogło cokolwiek sensownego i nowego, choć w miarę, w sobie zawrzeć.
Fantastyka zdycha? - Łapiemy w lewą rękę kołek, w prawą młotek i walimy do przodu - gdzie i kogo podleci. Do skutku, aż stanie na nogi. nie muszę nikomu przypominać, kto ma w tym wprawę
Zadysta dnia 19.10.2009 20:21 Ocena: Bardzo dobre
Wydaje mi się, że problem nie leży w istocie tematyki SF, ale leży w dystansie twórcy i tworzywa :smilewinkgrin: w stosunku do czytelnika.
Sądzę, iż w najbliższym czasie sprzedaż książek beletrystycznych i.t.p. będzie spadała.
Internet zabije wszystko.
Ostatecznie możliwość wydrukowania sobie zakupionej przez net książki
pogrzebie do reszty tak zacne i szlachetne materiały jak papier.

Dostępność rozprzestrzeniania twórczości przez każdego piszącego, doprowadzi do spopularyzowania sieczki. Brak selekcji, powszechnej dostępności do tekstów i ich łatwość publikacji w efekcie doprowadzi to do spadku wynagrodzeń za tantiemy autorskie, ( brak kontroli tzw. ZAiKSu).

Pisać będą najambitniejsi, zdesperowani, lub ci, którzy osiągnęli spokój życiowy inną drogą.

Cena papieru i koszta dystrybucji przegrają z tanim rozpowszechnianiem elektronicznym.
Dzieci w pędzie rozwoju nie będą dostrzegać tak konserwatywnych wartości jak książka w ręce. Już w tej chwili eBook`i wpełzają na rynek wdzierając się w resztki intymności skrywane w kartkach papieru.

Nie rozpatrywałbym jakie periodyki znikną z półek księgarni, tylko kiedy to się stanie.

Napisałeś o Zaidlu. To tylko preludium do tego co się stanie z kolejnymi nakładami.
Kiedyś kolejne wznowienia rozchodziły się jak świeże bułeczki. Teraz takie bułeczki, jako czerstwe, zalegałyby na półkach. W czasach komunistycznych wyizolowanie nie mąciło umysłów tak pisarzy jak i czytelników. Dziś jak gąbka chłonięte są wszystkie informacje. Rzeczywistość medialna miesza się z fikcją. Życie przerasta kabaret a technologie powieści SF.

Było kiedyś takie opowiadanie o tytule (circa) „Mała rybka w akwarium i szklaneczka śmietany”. Człowiek dostał nagrodę za to opowiadanie z powodu niepowtarzalności tekstu. Konkurencja miesiącami się głowiła, co nowego można napisać.
Ale nic nie wymyśliła, bo wszystko już było…
katarzyna_p dnia 19.10.2009 20:47 Ocena: Dobre
och ach!

Cóż tu dużo mówić - polska fantastyka po prostu czeka na MÓJ DEBIUT!
xD
żart, żart... chociaż byłoby miło, a tekst o potrzebie np. humorystycznej fantastyki skłania mnie do myśli, coby może jednak uwierzyć w siebie i coś podesłać...?

Swoją drogą to nie fair, że są dziesiątki pism kobiecych, w których WSZYSTKO jest to samo (u ortodonty kiedyś porównywałam pierwsze strony cosmopolitana i zastanawiałam się, czy oni drukują te same artykuły i tylko zmieniają tytuł?!) i sprzedaje się w dużych nakładach (i w cenie do 5 zł. :D [+super-trendi-oridżinal błyszczyk!!!]) a Nowa Fantastyka?

Gdybym była w redakcji NF to zmieniłabym zwykły, szary papier na ładny błyszczący (heeeej - nie czepiać się, tylko taka jest prawda, że szarość, szarość, szarość nieco zniechęca ;P)

Nic jeno pisać i debiutować!
(...czytajcie i zaprawdę zapamiętajcie te słowa - jeśli w najbliższym 10cio leciu w polskiej literaturze nic się nie zmieni to tylko i wyłącznie wina języka niemieckiego oraz łaciny, które uniemożliwiają tak wybitnym artystom jak ja rozwijać się...)
Krzysztofpnowak dnia 19.10.2009 20:54 Ocena: Słabe
nie tak łatwo zabić książkę, nawet przez komputer, choć niewykluczone, że w końcu sie uda. A to byłby najprawdziwszy już horror.
i też nic nowego nie powiedziałem. Trzeba się lepiej postarac, bo naprawdę nadejdzie
Nathien dnia 19.10.2009 21:08 Ocena: Świetne!
Jakoś mi dzisiaj optymistycznie, tak więc.. Może to będę JA?? :rol:

Szkoda, że to już koniec. I czekam na więcej (jak zwykle zresztą).
Krzysztofpnowak dnia 19.10.2009 21:45 Ocena: Słabe
Na pewno tylko straszy. Zostawić sierotki same? i zbłąkane, na pastwę wilkom i ich własnemu beztalenciu?
Nathien, wypraszam sobie. Pierwszy tą scianę zaklepałem. Mam większosć akcji.
Krzysztofpnowak dnia 19.10.2009 21:58 Ocena: Słabe
A wracając do tematu - zakLadamy to PISMO?? Byle szybko, bo ja juz nie jestem taki młody i mogę nie dożyć. Możemy od jutra
Usunięty dnia 20.10.2009 11:25 Ocena: Świetne!
Nie wiem jak w mainstremie sprawy się mają, ale o fantastyce mogę się smiało wypowiadać.
Jest coraz mniejsza liczba tfurców, spełniających podstawowe kryteria literackie, albo wtórność, albo bylejakość. Piszących jest więcej niż czytających. Obserwujecie blogowiska - taki jest kierunek literatury - piszę/czytam/odpowiadam. Przypomina interaktyne dzieło, współpisane przez krytyków i popleczników. Współczesny twórca, chcąc zaistnieć, musi tylko odpalić lont, czekac kiedy wybuchnie emocjami - ogień, dym , czasem smród, icotylko.

W takiej masie milionów bezwartościowych znaków przesyłanych do redakcji, giną potencjalni debiutanci, którzy pomimo oryginalnych pomysłów nie posiadają poprawnego warsztatu pisarskiego. Nikt ich nie jest w stanie nauczyć, jak. Tutaj amatorzy poprawiają amatorów, jedni mniej, inni bardziej zaawansowani w literackim rzemiośle. Ci, co w końcu sie przebiją, nie znajdują już czasu na komentarze, czy pomoc początkującym.
Elwira dnia 20.10.2009 11:36 Ocena: Dobre
Moffiss, nie każdy początkujący chce słuchać porad :) Musi się sparzyć, dostać kilka wiader zimnej wody na głowę, jak gdzieś tam jego tekst przepadnie, najlepiej niejeden, a dopiero później się opamięta.

Kontakt z czytelnikiem jest ważny, nawet takim, co to nic nie pisze, bo nikt z nas nie pisze dla pisarzy ani dla krytyków. Liczy się odbiór.
Nie wiem, skąd wiedza, że piszących jest więcej niż czytających? Chyba na portalach literackich, bo w życiu już nie.
Usunięty dnia 20.10.2009 11:56 Ocena: Świetne!
mialem na mysli fantastyke
Elwira dnia 20.10.2009 12:34 Ocena: Dobre
ja też :)

Zresztą, mnie się wydaje, że na fantastykę jest teraz większe wzięcie niż na cokolwiek innego. Sama zaczęłam smarować w tym nurcie, ale tu nietrudno o banał.
valdens dnia 20.10.2009 12:35
Przypomniała mi się rozmowa ze śp. Lunarem na innym forum:

valdens:
Myślę, że nie będzie nic z pisarza, którego trolle zawsze będą grube i małe, elfice śliczne, wampiry żałosne, super-bohaterowie super... Czyli będzie trzymał się kurczowo schematów i szufladek. Taki pisarz to, co najwyżej, nauczyć się dobrze i poprawnie pisać, ale co z tego? Mało to takich, co potrafią pisać poprawnie?

Lunar:
A ja myślę, że wbrew pozorom książki o Conanie i podobne sprzedają się lepiej niż to sugeruje pan Valdens. A poza tym, kto w fantasy widział brzydką elfkę? Ja nie widziałem. Liczą się przede wszystkim ciekawe pomysły na FABUŁĘ. Lem już dawno temu powiedział, że wszystko już było, więc nie bądźmy hipokrytami.

http://www.prozatorskie.pl/forum/viewtopic.php?p=66604&highlight=#66604
Elwira dnia 20.10.2009 12:40 Ocena: Dobre
Wychodzi na to, że w tej dyskusji Valdens to ja...

Powinnam się cieszyć?
valdens dnia 20.10.2009 13:03
No, gadamy bardzo podobnie :p Ja się cieszę.
bury_wilk dnia 20.10.2009 13:34 Ocena: Dobre
Kurcze, boję się, że jak kiedyś skończę moje odwieczne fantasy, to raz, że będzie wtórne, a dwa nurt już dawno umrze i nikt tego nie będzie chciał czytać :/
Ale się nie zniechęcam i brnę dalej, jeszcze tylko dziewietnaście rozdziałów :p
Krzysztofpnowak dnia 20.10.2009 13:59 Ocena: Słabe
brzydka elfka to nie elfka. Chociaż prawdę mówiąc nie wiem, bo się ostatnio z żadna nie umawiałem. Z nimfami chyba bywa róznie. Ta, która została mama Minotaura nie wiadomo jakiej była urody. Może po prostu nikt poza bykiem na jej wdzieki się nie połasił. Prawda, to nie fantastyka.
powstaje pytanie, czy na pewno w fantastyce są elfki potrzebne.
valdens dnia 20.10.2009 15:08
No właśnie. Ja uważam, że potrzebne są NOWE stwory. A piszący fantasy skostnieli i na okrągło zapodają jedna płytę - superbohater trafia do karczmy, gdzie spotyka równie super wampiry, trochę mniej super trolle i piękne elfki. Blee :sourgrapes: Nuuuuda.
Usunięty dnia 20.10.2009 16:23 Ocena: Świetne!
valdens, święte słowa, święte słowa - wydaje mi się nieskromnie, że http://portal-pisarski.pl/readarticle.php?article_id=14293#last właśnie "nadążam"...:yes:
Krzysztofpnowak dnia 20.10.2009 16:37 Ocena: Słabe
Ja tam nie wiem, słyszałem o jednej wampirce, w której naprawdę się zakochałem. Zboczenie takie. Ale ogólnie jako gatunek to one rzeczywiscie są nudne.
A teraz abstrahujac cokolwiek od zagadnienia - dla portalowych odnowicieli kultury problem z reguły sprowadza się do zagadnienia debiutu, prawda?
A reszta to takie tam gadanie., że ktoś pisze dla satysfakcji i inne trele morele.
Bardzo was przepraszam, ale uważam, że to możemy załatwic prawie od ręki. I niemal we własnym zakresie. Nie mówię tu o pracach indywidualnych, ale o zbiorowej. 10 - 20 opowiadań 10 - 20 stron, tak żeby wyszło ok 200 - 300 stron. Zbieramy do kupki i oblatujemy wydawnictwa. przykłada się w ten sposób kazdy, aż coś znajdziemy. Nie znajdziemy, tez dobrze. Są wydawnictwa internetowe, które wydają i książki i do ksiegarn i do wysyłkowej. Sam się nie piszę na wydanie kilku tysięcy, zbiorowo mogę. Wyjdzie po jakies 200 - 300 na łeb. Zwróci się z tego każdemu może 10 /optymistycznie/. Mamy dwie rzeczy - nazwisko na półce księgarskiej i numer ISBN.
Kto chętny? - RĘKA W GÓRĘ!!!
RATUJMY FANTASTYKĘ!!!!!!!!!!
Usunięty dnia 20.10.2009 16:43 Ocena: Świetne!
300 zeta to żaden majątek, gdy w gre wchodzi sława, pieniądze icotylko:lol:
Krzysztofpnowak dnia 20.10.2009 17:09 Ocena: Słabe
piszesz się? bedzie nas już dwóch.
Usunięty dnia 20.10.2009 17:27 Ocena: Świetne!
spoko, moge nawet dać 600 za 2 opki, jak coś
katarzyna_p dnia 20.10.2009 17:30 Ocena: Dobre
Też bym się chętnie pisała, ale buahaha - trza talentu, a nie tylko słówek, że się zbierzmy, że wydajmy xD

echhh...

Jakby co to gadać jak już coś wydacie. MOŻE dam wam zarobić po tej dyszce hihihi xD (mogę was wspierać duchowo - dostanę za to autografy?)
Krzysztofpnowak dnia 20.10.2009 19:22 Ocena: Słabe
mieć talent, mieć talent ... JA GO SOBIE NIE ODMAWIAM
co do umiętności pisania i zdania innych...drobne przeszkody...Zwalczy się. Dziś nie umiesz pisać? jutro się nauczysz. czekam na oferty
Elwira dnia 20.10.2009 19:41 Ocena: Dobre
Obawiam się, że moje teksty wyglądałyby dziwnie obok tych Moffissa :) Twórczości Krzysztofa teraz nie kojarzę, ale zaraz zobaczę, może czytałam, tylko Autor mi umknął. Zresztą, z mojego fantasy, to co mogłoby się nadawać do druku jest trochę długie...
Ale będę Wam kibicować. :)
bury_wilk dnia 20.10.2009 21:30 Ocena: Dobre
Nie mówię od razu, że tak, chura, już, ale wstępnie piszę się na listę.
valdens dnia 20.10.2009 21:54
Krzysztofpnowak, niektórzy wiedzą, a niektórzy nie wiedzą (bury_wilk wie), że my już taką akcję finalizujemy :p Opowiadania już zebrane do kupy, poprawione, poukładane... czas szukać wydawcy :yes: Trzymajcie kciuki i zróbcie to samo, a wtedy my będziemy trzymać kciuki (i pomagać, rzecz jasna). Tym bardziej, że nasz zbiór to nie fantastyka, nie ma mowy o konkurowaniu.
Usunięty dnia 20.10.2009 22:54 Ocena: Świetne!
ludziska a po co babrać w trolach elfkach i krasnoludach? po co kolkować wampiry-geje ze skłonnościami do melancholii i szlachtować zombiaki?

1) wymyślcie coś własnego - tak jak ja ryję w fantrastyce siermięzno-menelskiej, Komuda w sarmat-fantasy a Orbitowski w postindustrialnym horrorze wielomiejskim.

2) zobaczcie co mają obcy, a czego nie ma u nas i przeszczepcie na nasz grunt.
Miladora dnia 20.10.2009 23:04 Ocena: Dobre
Nie mają RYBY! :lol:
SzalonaJulka dnia 21.10.2009 11:26 Ocena: Dobre
O tak, RYBĘ mamy tylko my :D jest całkowicie nowatorski i niepowtarzalny :yes:
Krzysztofpnowak dnia 21.10.2009 12:32 Ocena: Słabe
kiedy do mnie jeden wampir dzisiaj przylazł. szybkie są, wczoraj coś tam brzęknąłem a ten już. Wlazł przez okno, usiadł na biurku i cos opowiadał. Ale miły jest dosyć. I żaden gej. Ma wrócić.
Wilku, namawiam. Ma to być druga inicjatywa? Jeszcze lepiej. Trzymamy kciuki za pierwsza. Im lepiej im pójdzie, tym łatwiej nam. Zapchajmy półki CEGŁĄ!!!
DamianMorfeusz dnia 22.10.2009 20:14 Ocena: Bardzo dobre
Zgadza się - bardzo ciekawy projekt, w którym udzieliłem się najmniej jak tylko mogłem, ale i tak udało mi się załapać :) Zobaczymy, jak dalsze losy naszego zbioru. Próbujcie i Wy, co komu szkodzi?

Co do przyszłości literatury - nie mam pojęcia. Nadal będę czytał książki drukowane na papierze. Te z internetu, e-booki itd. - drażnią mnie, są bardziej męczące i nawet nie pociesza mnie fakt, że tańsze lub darmowe. I zdają się często być pisane byle jak - byle opublikować, wydać, rozpowszechnić.
Fantasy pełna jest papki i kiczu. Oklepane bajeczki, które lekko się czyta, ale za kilka dni nie pamięta się o czym była książka i czym różniła się od sąsiadki na półce. Typowe s-f - ciężko jest zaskoczyć czymś nowym i świeżym. Wymyślicie nowe wynalazki - zanim wydacie książkę, może się okazać, że już stoją na półkach w sklepach. Ile można w kółko latać w kosmos na te same planety i przeżywać te same przygody?
Tak, twórcę ratuje język. Jeśli ma opanowany warsztat - ma wielkie szanse przebicia. Choć czasem zastanawiam się nad kryteriami wydawców - w Empiku wziąłem do ręki jakąś książkę fantasy, tytułu nie pamiętam. Z tyłu, na okładce, opis, którego nie zrozumiałem. Miał zachęcić do czytania, a moją pierwszą myślą było, że ktoś przez pomyłkę zamieścił tu jakąś bełkotliwą zagadkę. Zaglądam na chybił-trafił do środka, czytam kilka akapitów, w tym jakieś dialogi - i parskam śmiechem na głos. Ktoś to wydał? I jeszcze miałbym za to zapłacić? Nie wiem o czym to było, pamiętam jedynie straszliwą nieporadność językową, sztywność i wrażenie zatrważającej sztuczności. Nie wiem - polskie to, czy przetłumaczone, wina autora, czy tłumaczenia - ale pierwsze wrażenie - straszne.
Z kolei porównuję to do kilku akapitów książki Małgorzaty Kalicińskiej - wiem, że ją przeczytam. Podobnie Łukjanienkę - tylko zajrzałem losowo i już wiem, że to strzał w dziesiątkę.

Mieliśmy okres popularności czarodziejów z Harrym na czele, odrodzenie smoków, Helen Fielding wywołała lawinę Bridget-Jones-podobnych publikacji, Coelho wypłynął swoją filozofią i prostymi opowiastkami, przez pewien czas królowała literatura faktu, zwłaszcza prawda o życiu w krajach Bliskiego Wschodu.
Jaka będzie moda w najbliższych latach?
Mam cichą nadzieję, że przeczytam kilka ciekawych książek o codziennym życiu, w które autor wplótł kilka skrzywień rzeczywistości - a to dodał jakiś element, a to zabrał, przestawił w głowie bohaterowi itd. Delikatne odrealnienie naszego świata.
Bo ile można czytać o ładnych elfkach, przeżywających przygody, skoro chciałbym poznać też życie tych brzydszych, których autor nie wypuścił z domów ;)
Krzysztofpnowak dnia 22.10.2009 22:17 Ocena: Słabe
ten wampir, który tu zajrzał wspominał mi cos o elfkach. Ładne sa, ale dola ich nienajlepsza. Najlepiej wyprawic je na ładne wyspy. Niech sobie biedulki wypoczną. Smoki też niech sobie spokojnie latają nad górami. A na co komu wojny w kosmosie? nudne są, całkiem jak te na ziemi.
pisarzy, którzy dobrze pisza jest według mnie wielu, ale... trochę to tak jak ze współczesna piosenkami - sporo ma opanowany perfect warsztat, a co śpiewają? szlagiery z lat 80, 90, często starsze. nowe szlagiery? jeden na piec lat.
nie potrafią niczego sensownego wymyślic czy nie próbują nawet?
Wszechświat jest wielki i stary, co wiecej całkiem serio uważam, że nie jest jedynym. Tematów jest tam od metra. Trochę wysiłku i na cos tam człowiek sie napatoczy. statystyka tak mówi i trzeba w to wierzyc. udawało się cos zrobić geniuszom, a grafomanom nie może?
pozdrawiam i zapraszam.
bury_wilk dnia 27.10.2009 09:23 Ocena: Dobre
Nowe pomysły? - jasne, oczywiście, są konieczne wręcz i choć nie mam pomysłu, co to będzie, to jestem przekonany, że ich nie zabraknie. Jednak nie biadoliłbym tak nad pozycjami, które trzymają się kanonów. Na klasykę też zawsze był i będzie popyt. To tak, jak wszędzie indziej, część jest konserwatywna, część woli rewolucje. Choć w obu przypadkach są odchyły, to oba są jak mi się zdaje potrzebne.
Krzysztofpnowak dnia 27.10.2009 19:28 Ocena: Słabe
dzięki za uwagę. powiedzmy, trochę się rozpędziłem. Jestem daleki od stwierdzeń typu "Jaki zły tekst, są tu paskudne elfy", albo "Jakie piękne opowiadanie, nie wiadomo czego dotyczy".
marek99 dnia 11.06.2017 19:42
Świetny artykuł.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
22/08/2019 15:24
RafaleSulikovski SF nie jest moim ulubionym gatunkiem, ale… »
JOLA S.
22/08/2019 14:35
Ładne, prawdziwe. Istnieją słowa, które żyją podwójnym… »
Kushi
22/08/2019 13:48
Ach moja ukochana Poetko... czasem wydaje mi się, że czytasz… »
JOLA S.
22/08/2019 10:39
Rafale, znowu stoję z nożyczkami i nie wiem, od czego by… »
kamyczek
22/08/2019 09:38
Dla mnie, optymistki, szklanka jest zawsze do połowy pełna.… »
kamyczek
22/08/2019 09:34
Bardzo ładny wiersz,, Wodniczko, podoba mi się. I… »
Zdzislaw
22/08/2019 09:21
Przyjemnie, że się spodobał i wywołał uśmiech. Również… »
Madawydar
22/08/2019 07:43
Witaj Decand Dzięki za komentarz. Pozdrawiam. »
ponadchodnikami
22/08/2019 02:23
"myślę więc (że) jestem" jest bardzo poruszające. »
Kushi
21/08/2019 23:44
Czasem w nas samych tak bywa, że nie doceniamy tego co mamy… »
wiosna
21/08/2019 23:41
Kazjuno, Carvedilol dziękuję i właśnie tak jest. W głowie… »
Kushi
21/08/2019 23:35
- piękne to jest Wodniczko:):) Zawsze po Twoich wierszach… »
wodniczka
21/08/2019 17:27
Witaj Jola S. Cieszę się, że moja poezyjka przypadła Ci do… »
JOLA S.
21/08/2019 15:51
Sen odpręża, daje energię do życia i do działania. Nie… »
Yaro
21/08/2019 15:05
Dziękuję »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
  • Dobra Cobra
  • 13/08/2019 15:03
  • Niektórzy znow wierzą, że jak zostawisz 40 komentarzy różnym osobom to te 40 osób wróci do ciebie i da tobie takze 40 komentów
  • Dobra Cobra
  • 12/08/2019 18:38
  • Najprostsza rzecz to załatwić sobie klakierów ;)
  • Joefrind1
  • 11/08/2019 00:51
  • Nikt nie komentuje mojego wiersza :(
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 20:52
  • A to przepraszam, juz nie przeszkadzam
  • Dobra Cobra
  • 10/08/2019 19:20
  • Prozaicy piszą kolejne wersy, poeci kolejne rymy spisują. Nikt nie ma czasu ma oglądanie pogody, gdy Ojczyzna w potrzebie.
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 16:25
  • Ale dzisiaj fajna pogoda
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:Tennesones60
Wspierają nas