Hero Turbo - bury_wilk
Proza » Humoreska » Hero Turbo
A A A
motto:
- To ptak!
- To samolot!!
- Nie, to Ryśku z Klanu!!!

***

- Ryśku, Ryśku! - Rytmicznie skandowały zakonnice z klasztoru w Żarnowcu.
Ryśku uśmiechnął się szelmowsko, puścił oczko matce przełożonej i niby od niechcenia sięgnął po muszkiet. Szybko naładował, chwilkę popatrzył w ciemną, nocną mgłę otulającą piaśnickie rozlewiska. Nie wysilał się na zbędne ceregiele, strzelił z biodra. Huk, niczym grom, przetoczył się po okolicy. Kilometr dalej bagienny upiór, który dotychczas nieświadom niebezpieczeństwa obgryzał ludzką łydkę, dostał kulkę idealnie między oczy. Nie mógł biedaczek podziwiać precyzji strzału, bowiem martwy na amen, chlapnął w bagno.
- Jeeeee!!! - Zakonnice wiwatowały, mimo, że nie widziały efektu strzału. One, po prostu wiedziały, że wielki bohater Ryśku, nie mógł spudłować.
Sam strzelec był równie pewny siebie. Wydobył zza pasa długi myśliwski nóż i wyciął na kolbie muszkietu krótką kreskę. Kreska ta, była kolejną, w długim i bardzo wymownym rzędzie...

***

- Ryśku, zostań... - Matka przełożona płakała rzewnymi łzami, wpadała w spazmy i histeryzowała, ale superbohater był nieugięty.
- Nie, słodziutka. Muszę iść dalej. Świat potrzebuje mojego męstwa. To moja misja i mój krzyż. Nie mogę go zostawić dla jednego miejsca. Wszędzie mnie potrzebują.
Zakonnica rzuciła się mu do stóp i najsilniej jak potrafiła uczepiła się bufiastej nogawki. Ryśku bez trudu się oswobodził, ale wzruszyło go kobiece uwielbienie.
- Zdania nie zmienię, ale zostawię Ci, słodziutka, prezent. - Pogrzebał w podróżnej sakwie i wydobył starannie złożony, spory arkusz papieru. Na jego widok, oczy matki przełożonej aż zaświeciły. Chwyciła podarunek, rozprostowała i pisnęła z uciechy. Natychmiast przykleiła plakat Ryśku na ścianie celi, dokładnie nad pryczą. Gdy odwróciła się, by podziękować, bohatera już nie było...

*

Na przydrożnym drzewie wisiało kilka kartek. Większość dotyczyła prywatnych poglądów tych, którzy kartki wieszali (w stylu: "Zyta wali rybą", "von Krockow to pedał", albo "zawsze i wszędzie gwardia gnojona będzie"), kilka nosiło przekaz handlowy ("Anka daje za darmo", "kupię, sprzedam używane i rozbite powozy", czy "sprzedam do celów czarnoksięskich nerkę Józka Młynarza"), a po za tym, było kilka innych. Właśnie w tej ostatniej grupie było obwieszczenie następującej treści: "superbohater pilnie poszukiwany; kontakt w chałupie Macieja, wieś Błota, iść w stronę morza".
Ryśku nie wahał się ani chwili. Nowe zadanie już na niego czekało...

*

Do wskazanej wsi było niedaleko. Ryśku zaopatrzył się w trzy gliniane butle z przepalanką i popijając ją, co kilka kroków, raźno ruszył w drogę.
Gorzałka okazała się bardzo zacna i nawet tak zaprawiony w bojach heros, jak Ryśku poczuł jej moc. Szedł coraz wolniej, coraz bardziej zakosami, coraz weselej, coraz bardziej na czuja... Wreszcie zmorzył go sen.
Pech chciał, że miejsce tymczasowego spoczynku Ryśku wypadło akurat pod Diabelskim Kamieniem. Głaz ten, owiany złą sławą był ponoć bramą do piekieł...

*

Miejscowy boss Ciemnej Strony Mocy - Purtk kipiał wściekłością. Jakiś człowieczyna walnął się pod drzwiami jego rezydencji i chrapał tak, że zagłuszał symfonię krzyków gotowanych w kotłach ze smołą grzeszników. Wreszcie miarka się przebrała:
- Cerber, zabij!!! - Komenda była krótka i jednoznaczna...
*
Silny, drażniący nozdrza i oczy zapach siarki wypełnił powietrze. Z powstałej na chwilę szczeliny pod Diabelskim Kamieniem wyskoczyła czarna, trzygłowa bestia. Miotając ogniste spojrzenia, szukała ofiary...
Znaleźć nie było trudno. Ryśku leżał dokładnie na wprost, pod rozłożystym świerkiem i potwornie chrapał. Cerber wyszczerzył kły, a z jego trzech gardzieli wydobył się gulgoczący warkot. I to był błąd piekielnego stwora...
Ryśku nie obudził się, lecz zadziałał jego niezawodny instynkt superbohatera. Pomiędzy jednym chrapnięciem a drugim, zdążył wyszarpnąć zza pasa pistolet, strzelić i schować go na miejsce. Srebrna kula z wygrawerowaną literą "R" rozdarła pierś piekielnego brytana, przemknęła przez płuco i dotarła do bijącego złem serca. Ułamek sekundy i serca tego już nie było...

*

To, co nie udało się Cerberowi, powiodło się leśnym krwiopijcom. Gdy tylko się rozwidniło chmara komarów opadła Ryśku. Heros tym razem zmuszony był do przerwania snu. Wstał wściekły i gniewnie spojrzał na kłębiącą się wokół, owadzią chmurę.
- Nienawidzę latającego robactwa! - Powiedział sięgając jednocześnie do swojej sakwy. Komary, o ile w ogóle miały jakiś plan, to nie przewidziały, że mają do czynienia z takim twardzielem. Ryśku zaś, rzeczywiście był twardy, co objawiało się między innymi tym, że palił najmocniejszy z dostępnych na rynku tytoń. Gdy z cybucha jego fajki wydobył się walący starą skarpetą, siwy i gęsty dym, w promieniu kilku metrów nie pozostało ani jednego owada. Te, które nie zdążyły uciec, padły trupem...

*

Żeby nie tracić czasu, Ryśku opuścił ścieżkę i poszedł na azymut. Po drodze natrafił na gęsty las i zdradliwe bagno, ale przecież dla takiego herosa, to nie mógł być żaden problem.
Do wsi Błota, wszedł od strony zachodniej. Jego misji przydałaby się dyskrecja, ale ta okazała się nierealna, już na samym początku.
Przy pierwszej, stojącej jeszcze poza obrębem Błot chatce, porośniętej mchem i mocno zapyziałej, nadchodzącego Ryśku wypatrzył olbrzymi pies. Zwierze niewiele myśląc podniosło alarm i choć za chwilę, pod wpływem groźnego spojrzenia bohatera, z podkulonym ogonem ukryło się w budzie, zło już się stało.
Na granicy wsi czekał już komitet powitalny. Miejscowi uzbrojeni w widły, siekiery i sztachety wyraźnie nie byli pewni, kim gość jest i jakie są jego intencje. Jednak, gdy superbohater zbliżył się na tyle, by można go było dokładnie obejrzeć, oblicza tubylców rozpromieniły się, a broń właściwie sama odrzuciła się na ziemię.
- Ryśku!!!
Ryśku w podziękowaniu i powitaniu uniósł dłoń i symbolicznie pomachał, na co wieśniacy odpowiedzieli kolejną falą (meksykańską tym razem) entuzjazmu.
- Ryśku, Ryśku, aeaeao, aeaeao, aeaeao! Ryśku, Ryśku, aeaeao, aeaeao, aeaeao!!!
Z chałup wybiegli wszyscy pozostali mieszkańcy. Z pośród nowoprzybyłych, mężczyźni rychło dołączyli do skandujących, zaś kobiety i dzieci luźną kupą, z przeraźliwym piskiem rzuciły się w stronę superbohatera. Ktoś zemdlał, ktoś został zadeptany, komuś pękły żebra, ale to nie miało znaczenia. Ryśku był tu naprawdę! Uśmiechał się, podawał dłoń, rozdawał autografy, a jednej z dziewczyn (choć przynajmniej dziesięć, uważało, że to one są właśnie tą jedną) puścił oczko. Ekstaza sięgnęła apogeum...

*

Wymieniona w ogłoszeniu chata Macieja była łatwo rozpoznawalna, ponieważ na drzwiach przybito kartkę z napisem: "TO TU", zaś na dachu w obszernym gnieździe, klekotała bociania rodzina.
Maciej podjął Ryśku obiadem, potem zaś postawił na stół gąsiorek z bimbrem. Dodać należy, że towarzyszyły im żona i córka Kaszuba, które to, non stop wlepiały w superbohatera maślany wzrok. Młodsza, z maciejowych kobiet, Baśka, już podczas obiadu, korzystając z zasłony, jaką dawał stół, uszczypnęła Ryśku sprawdzając, czy to na pewno nie jest sen.
To nie był sen i choć uszczypnięcie mogło być bolesne, heros nie rozgniewał się. Posłał dziewczynie uśmiech numer siedem, ona zaś wydała z siebie "ach" i omdlała runęła na podłogę. Na widok tego uśmiechu zasłabły też czterdzieści i cztery inne kobiety, których zafascynowane oblicza przyklejone były do okien maciejowej chałupy.

*

Ryśku z Maciejem opróżnili siedem gąsiorków bimbru i dopiero wtedy przeszli do interesów.
- Co to za potwora mam zabić? - Rzeczowo spytał Ryśku.
- Wilkołaka bohaterze. - Odparł Maciej podkreślając słowo "bohater".
- Och, nie trzeba mnie tak tytułować... Wolę, by mówiono do mnie "my hero".
- Dobrze, my hero!
- Zatem wilkołak... Nie ma problemu. Jak mniemam, to wilkołak bagienny. Długość ciała 180-250 cm licząc od pyska, do ogona, waga 100-200 kg dla suki, 180-300 dla psa. Ubarwienie szaro-bure, występuje w okolicach rzek, jezior i torfowisk. Jest gatunkiem rzadkim, dlatego objęty jest okresem ochronnym od początku listopada, do końca czerwca. Mamy lipiec, więc nie ma przeciwwskazań, żeby bydlaka odstrzelić...
- Świetnie, my hero.
- Jedna kwestia. - Ryśku podchodził do tematu konkretnie, profesjonalnie. - To nie jest niezbędne, ale ułatwiłoby zadanie. Potrzebuję mapy okolic. Wilkołaki bagienne mają specyficzne upodobania do miejsc żerowania i legowisk. Gdybym miał mapę, miejsce takie znalazłbym od razu, nie musiałbym szukać.
- Nie mamy, my hero. Ale, tu niedaleko mieszkają Olędry, innowierce i dziwaki. Oni rowy kopią, to może i mapy przy okazji jakie rysują.
- Całkiem możliwe. - Łaskawie przytaknął Ryśku.
- To niedaleko stąd, na południe, południowy zachód. Pytajcie o van Philipsa... my hero.

*

Godzinę później, mimo, że zrobiło się już ciemno, Ryśku dotarł do wsi Holendrów.
- Szukam van Philipsa! - Krzyknął na tyle donośnie, by słyszano go w każdym z domostw.
W jednym z okien zapaliło się światło, a po chwili otworzyły się drzwi, w których stanął dziwny mężczyzna. Człowiek ów, ubrany na czarno, może i wyglądałby normalnie, gdyby nie durnie przycięta broda. Równa od ucha do ucha, nie bardzo długa, zaczynająca się dopiero na granicy żuchwy, powyżej której starannie pozbyto się wszystkich włosków również tych przynależnych wąsom...
"Kobold!" - Pomyślał Ryśku i nim Holender zdążył się odezwać, dostał kulkę między oczy. Huk wystrzału obudził pozostałych mieszkańców wsi. Z domów zaczęli wybiegać przerażeni mężczyźni, kobiety i dzieci, a każde z nich, bez względu na płeć i wiek miało taką samą, kretyńską brodę...
"Wieś koboldów!" - Ryśku był zaskoczony, ale nie stracił rezonu. Strzelał, strzelał, strzelał, a gdy skończyły się kule sięgnął po szablę...
Po pół godzinie, w okolicy znów zapanował spokój. Ryśku wszedł do domu van Philipsa i odnalazł potrzebną mu mapę. Rozłożył ją na stole i przyjrzał się uważnie...

*

Legowisko wilkołaka było jeszcze ciepłe. Najwyraźniej stwór wyczuł zbliżające się niebezpieczeństwo i czmychnął. Ryśku nie chciało się teraz za nim uganiać, ale uważnie zbadał to miejsce. Poza wymoszczonym sierścią, mchem i liśćmi leżem, odnalazł masę kości pochodzących od najróżniejszych gatunków zwierząt, oraz kilka wyraźnie pochodzących z uśmierconych ludzi. Gdzieś pomiędzy tymi makabrycznymi szczątkami coś połyskiwało odbijając światło księżyca. Ryśku ze zdziwieniem wziął w dłoń niewielkie lusterko w srebrnej oprawie...
Szkoda było czasu. Bohater wyciągnął z błota przepełzającego akurat w pobliżu węgorza i nie bawiąc się w ceregiele ukręcił mu głowę. Następnie zawinął martwą rybę w gazetę i rzucił na wilkołacze leże. Podpatrzył tą metodę podczas jednej z wielu swoich podróży. Według mieszkańców jednej z wysp na dalekim południu, taki symbol miał prosty i skuteczny przekaz: "wkrótce będziesz spał z rybami"...
"Na tą noc wystarczy" - pomyślał Ryśku i poszedł z powrotem do Błot.

*

- Czy tyś jest Ryśku, mój drogi Ryśku? - Dźwięczny, kobiecy głos dobiegł superbohatera, gdy ten przechodził pod balkonem krytej mchem chałupy, tej samej, przy której rankiem oszczekał go pies.
- Jam ci on. - Odparł szczerze Ryśku, albowiem on to był w istocie. Z zaciekawieniem spojrzał, kto go zaczepia.
- Jam jest Julia, miejscowa zielarka. - Kobiecina stała na balkonie i choć nie była pierwszej młodości wdzięczyła się do herosa zupełnie jak podlotek. - Pójdź w me ramiona...
Ryśku, mógł mieć każdą, więc czemu miałby odmówić akurat tej? Jeden sus i już był na balkonie...

*

Tej nocy Ryśku się nie wyspał. Nim doszedł do chaty Macieja przechodził pod wieloma balkonami (...), a gdy wreszcie dotarł na miejsce, czekała na niego żona gospodarza...

*

Bladym świtem Ryśku wreszcie znalazł się w zasłanym, dla niego łożu. Nie bacząc na to, że piał kogut, a ludzie właśnie wstawali, on usnął jak kamień.
Wstał dopiero na obiad i to dość późny. Ale właściwie, to mu się nie spieszyło. Jeśli miał walczyć z wilkołakiem, to dopiero nocą, chyba, że... chyba, że jeszcze za dnia odkryje, który z mieszkańców Błot obłożony jest klątwą.
A to, być może, wcale nie musiało być trudne...

*

Zaraz po obiedzie i obaleniu kolejnych gąsiorków z maciejowego loszku, Ryśku wyszedł przed chałupę. Zgodnie z przewidywaniami, natychmiast opadło go stado fanek i fanów w każdym wieku.
- Ty, ty i ty. - Ryśku przeprowadził szybką selekcję.
- I ja, i ja, i ja! - Domagała się leciwa i kulawa wiedźma.
- Dobrze, i ty... Wypierdalać!
Ten skomplikowany system selekcji Ryśku powtarzał aż do chwili, gdy pozostała jedna, jedyna Baśka, córka Macieja.
- Zapraszam do stodoły. Będzie rozmowa. - Mruknął Ryśku, a Baśka aż parsknęła z uciechy.

*

We wspomnianej stodole bohater urządził sobie zupełnie zacny gabinet. Było miejsce do siedzenia i do leżenia, był zapas maciejowych gąsiorków z bimbrem, wędzone węgorze, świeże owoce i kilka innych, mniej istotnych atrybutów.
- A więc ty jesteś wilkołakiem! - Baśka, która sapiąc ze zmęczenia gramoliła się z kupy siana, teraz zastygła z wrażenia... z przerażenia. - Tak, tak, wiem to na pewno. - Kontynuował Ryśku.
- Ależ my hero, ja nie...
- Nie kłam! Mnie nie zwiedziesz.
- My hero, skąd wiesz? - Baśka wciąż nie mogła uwierzyć, że została zdemaskowana.
- Wczoraj w nocy odnalazłem kryjówkę wilkołaka, a w niej lusterko, niezbity dowód, że stwór to jest "ona". Wczoraj zaś... nie oszukujmy się, byłaś jedyną mieszkanką wsi, której łóżko było puste. Po za tym, na lewej dłoni masz odciśnięty druk gazety, w którą zawinąłem węgorza, nim rzuciłem go na wilkołacze leże! - Wywód porażał logiką.
- My hero, litości, ja nie chciałam! - Dziewczyna szlochała.
- Nie ma litości dla potworów. Żal mi, ale musisz umrzeć.
- Ależ my hero, zlituj się nade mną. Wszak ja nie z własnej woli. Wilk mnie dopadł, gdym zeszłej jesieni grzyby zbierała. Nie dość się nacierpiałam, gdy mnie bezcześcił, teraz jeszcze za jego grzechy mam umierać? Zmiłuj się, my hero!!!
- Nie. Sprawa jest krótka, a moja decyzja nieodwołalna. I nie próbuj mnie przekupić, bom jest superbohater bez skazy, a za korupcję dodatkowe tortury cię czekać będą.
- My hero, my hero. - Baśka wyła, jęczała, ale nic nie mogła wskórać. Ryśku beznamiętnymi ruchami czyścił lufę swojego pistoletu.
- Masz pół godziny. Polubiłem cię, więc załatwię to bezboleśnie. Mam nadzieję, że doceniasz ten gest?
- Tak, my hero. Zginąć z twojej ręki, to zaszczyt. - Baśka poddała się...

*

Prawie pół godziny później...
Ryśku pociągnął solidny łyk samogonu. Popatrzył na czekającą na wykonanie wyroku Baśkę i zagryzł wędzonego węgorza...
- Chrrrrrrr... - Charczał Ryśku. Jego oczy zrobiły się wielkie, jakby od urodzenia chorował na wytrzeszcz. - Chrrr... - Rozpaczliwie machał rękami, jakby to miało w czymś pomóc. - Chrr... - Koniec. Umarł.
- To za Draculę stary fiucie!

*

Na pogrzebie Ryśku zebrało się więcej ludu, niż pod Grunwaldem, z czego znakomitą większość stanowiły jego wierne fanki. Sto najwierniejszych, z wiernych dało się pochować żywcem, razem ze swoim bohaterem.
Miejsce, jeszcze za życia Ryśku wybrał sobie sam. Było na cyplu, na szczycie klifu górującego nad falami morza.
By dodać tej lokalizacji należnej godności i szyku, postawiono wysoką, czerwoną wieżę...

***

Baśka, my hero!!! - Purtk dość nachalnie przystawiał się do wilkołaczycy. - To mówisz, że zatłukłaś go węgorzem?
- Jo, pysiaczku. Tym samym śmierdzącym węgorzem, którego zostawił mi na legowisku. Napchałam do środka pół kilo czosnku...
- Jesteś wielka, maleńka.
- Wiem, acz muszę przyznać, że pomógł mi los. Gdyby Ryśku nie udławił się ością, być może już bym była martwa. Ość zraniła jego przełyk i dzięki temu czosnkowe toksyny miały bezpośredni dostęp do krwiobiegu. Obawiam się, że w innym przypadku Ryśku wciąż cieszyłby się życiem.
Nagle rozmowa ustała. Do tawerny, w której siedzieli weszła nowa istota. Była blada, wątła i jakby zagubiona...
- Cześć, szukam pomocy. - Powiedział duch Ryśku.
- Witaj. - Uśmiechnęła się Baśka. - Czyżbyś potrzebował kogoś, kto nauczy cię żyć po życiu? Nie jesteś już taki twardy, jo?
- Tak pani. - Zjawa pokornie schyliła głowę. - Może ty zechcesz obdarzyć mnie tą łaską?
- O nie, panie Ryśku. - Wtrącił się Purtk. - Nagrzeszyłeś przeciw nam za życia, teraz, zanim dołączysz do szlachetnego grona potworów, musisz odpokutować. Twoja dusza ma świecić nad twym grobem, ma błyszczeć, jak ty błyszczałeś nim sczezłeś, by każdy szanujący się potwór mógł zobaczyć ją z daleka i zakrzyknąć: "tak kończą nasi wrogowie!!!" Dopiero, gdy okażę ci łaskę przemienisz się w coś przydatnego, w wampira, upiora, lub coś innego. Jeszcze będzie czas, by zdecydować.
- Tak, panie. - Ryśku nie śmiał zaprotestować.

*

Od tego czasu, każdej nocy na wieży nad przylądkiem Rozewie błyska tajemnicze światełko...
A czas walecznego Ryśku jeszcze powróci, a wtedy, Boże miej nas wszystkich w swojej opiece...

11.2006
LCF
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
bury_wilk · dnia 30.11.2007 18:49 · Czytań: 2532 · Średnia ocena: 4,78 · Komentarzy: 45
Komentarze
Afternoon dnia 30.11.2007 22:50 Ocena: Świetne!
Bardzo dobry tekst, choć, jak mniemam - nie cały.
valdens dnia 01.12.2007 00:16 Ocena: Świetne!
Oj, obawiam się, że cały :( A szkoda, bo chętnie poczytałbym dalej o tym wiedźmino-egzorcysto-inkwizytorze :)
Tekst, bez ostrzejszego wgłębiania się, jest bezbłędny, niemal profesjonalny. Bardzo mi się podoba, a kilka motywów, jak z tym np. "Ryśku, mógł mieć każdą, więc czemu miałby odmówić akurat tej?" przejdzie do mojej prywatnej historii.
Stawiam najwyższą ocenę, bo mamy konkurs (nie wiem, czy autor o tym wie) i stwierdzam, że poprzeczka została wysoko zawieszona.
valdens dnia 01.12.2007 00:26 Ocena: Świetne!
Aaaa, jednak mam się do czego przyczepić! Haha
bury_wilku w tytule masz błędy i to aż dwa. Uff ;)
Wiktor Orzel dnia 01.12.2007 10:13
te błędy to ja popełniłem przy przepisywaniu tytułu z postaci napisanej dużą czcionką :D
bury_wilk dnia 01.12.2007 10:48
Cieszę się, że tekst się dobrze przyjął, zwłaszcza, że w skutek małego zamieszania, to nie do końca jest ten tekst, co miał być...
:))
Myślę, że wkrótce wszystko się wyjaśni :)
Zapraszam do pierwszej i nieco "normalniejszej" wersji tego opowiadania (moim zdaniem lepszej) w dziale fantastyka...

p.s. a tekst jest cały, choć chodzą mi po głowie dwie kolejne części...
Caroline dnia 02.12.2007 13:10 Ocena: Świetne!
no racja racja jest po prostu świetne ( i tak oceniam :) ) Zaczynałam czytac wczoraj a własciwie dziś o 2:00 ale nic nie czaiłam dlatego przerwałam i nie komentwała. Dziś wrociłam do lektury i jestem mile zaskoczona. Wczoraj nic nie czaiłam a dziś seryjnie sie smiałam :D Aż brat sie dziwił z czego tak rechocze :p Oby tak dalej ;)
milla dnia 02.12.2007 14:04 Ocena: Świetne!
Stworzyłeś kapitalny światek pełen oryginalnych postaci i jeszcze dopasowłeś do opowiadania charakterystyczny język. Wszytsko składa się na zabójczą całość
"Jam ci on":)
valdens dnia 02.12.2007 15:14 Ocena: Świetne!
Aaa, tu jest dzielny Ryśko :) Bo już myślałem, żeście go usunęli zastępując tą "lepszą wersją".
No widzisz, bury wilku, portalowe laski zakochane, a Ty im go zabiłeś :(
Myślę, że powinieneś zmienić końcówkę i ciągnąć przygodę. Mało to panien i bestyj we wioskach? :)
bury_wilk dnia 03.12.2007 07:43
Valdens, to Ryśku, a nie żaden Ryśko :D i to Ryśku nieodmienne :p
Cieszę się, że Wam się podoba. Co do zmiany końcówki, to nie ma takiej opcji, co nie znaczy, że więcej nigdy nie będzie.
Już trzy razy przymierzałem się do kontynuacji tej opowieści. Na razie efekt jest taki, że mam trzy zaczęte opowiadania :p ...
Dzięki wszystkim i pozdrawiam
Usunięty dnia 03.12.2007 11:32 Ocena: Świetne!
również mi się podobało :) można się pośmiać :D najlepszy dla mnie był początek z zakonnicami hehe dodatkowo podobały mi się motywy, które mogłam sobie łączyć z dziełami takimi jak "Chłopi" czy "Romeo i Julia", że o "Klanie" oczywiście nie wspomnę :)
valdens dnia 04.12.2007 17:48 Ocena: Świetne!
Właśnie rzuciłem oko na telewizor, a tam... Ryśku w "Klanie" Ha ha ha
On już do końca życie będzie mi się kojarzyć z Herosem Turbo :D
bury_wilk dnia 12.12.2007 07:58
Bo on jest Herosem Turbo...
:D
ginger dnia 08.05.2008 13:56 Ocena: Świetne!
Świetne. Bardzo porządnie się uśmiałam. Szkoda tylko, że jak bywałam w klasztorze w Żarnowcu, nie udało mi się spotkać Ryśku... Ale bagiennych upiorów też nie widywałam, więc bohater dobrze się spisał :)
bury_wilk dnia 11.05.2008 01:11
Hmmm, ja jak bywam w tych okolicach, a bywam dość regularnie, to zawsze jakieś bagienne upiory wypatrzę :D
ginger dnia 11.05.2008 01:15 Ocena: Świetne!
Hmm... Widocznie nie zaglądałam w odpowiednie miejsca...
bury_wilk dnia 11.05.2008 01:19
Wcale nie trzeba nigdzie zaglądać, same pchają się pod oczy :p
ginger dnia 11.05.2008 01:20 Ocena: Świetne!
Wtedy jeszcze nie nosiłam okularów, a widocznie już mi wady wzorku wszelakie galopowały zawzięcie...;)
bury_wilk dnia 12.05.2008 11:11
...albo piłaś denaturat :p
ginger dnia 12.05.2008 12:22 Ocena: Świetne!
Dziewczynki po szkole katolickiej nie pijają denaturatu;)
bury_wilk dnia 12.05.2008 12:46
Jejku!!! Aż boję się pomyśleć, co w takim razie piją i co robią z denaturatem...
ginger dnia 12.05.2008 12:48 Ocena: Świetne!
Z denaturatem nie robią nic. Przynajmniej mi nic o tym nie wiadomo... A co pijają... Ponoć człowiek bez tajemnic staje się nieciekawy, więc pozostawmy to w sferze domysłów...:D
bury_wilk dnia 12.05.2008 12:50
:) Od razu bardziej mi sie podobasz :)
ginger dnia 12.05.2008 12:56 Ocena: Świetne!
To ta piekanteria, której Ci brakowało...:p
bury_wilk dnia 12.05.2008 13:29
no może, choć tu byłbym ostrożny...
ginger dnia 12.05.2008 13:33 Ocena: Świetne!
Eee tam... Jak człowiek jest za bardzo ostrożny, to go w życiu wszystkie przyjemności omijają...
bury_wilk dnia 12.05.2008 14:29
z tym akurat sie zgodzę, więc jak widzisz poziom zgodności rośnie zastraszająco :D
ginger dnia 12.05.2008 14:32 Ocena: Świetne!
Nom... Też mnie to przeraża...;)
Oby tak dalej...
DamianMorfeusz dnia 06.07.2008 20:16 Ocena: Bardzo dobre
Po szkole katolickiej Ginger nie pije denaturatu, co innego podczas edukacji ;)
Tekst - perła. Niezmiernie się cieszę, że piszesz i publikujesz na Portalu Pisarskim. Wyświadcz mi w przyszłości przysługę i daj znać, jak wydasz coś swojego w papierze.
bury_wilk dnia 08.07.2008 09:31
Jeśli mi się uda, oczywiście tak zrobię, w końcu będzie się trzeba starać o promocję :D
Będę nudny, skoro przeczytałeś to, to zerknij jeszcze na "We don't need another hero". To jest druga, a raczej pierwsza wersja tej samej fabuły, tylko inaczej ujęta. Moim zdaniem znacznie lepsza, a naprzykład zdaniem Valdensa - gorsza :p

Dzięki, że chciało Ci się poodgrzebywać różne wykopaliska, to miłe :)
gabstone dnia 07.11.2008 00:27 Ocena: Świetne!
No jejuśku, nie mogę się tego słuchowiska doczekać:) Ryśku rozbawił mnie do łez, chociaż jakaś MSZŚ przeszkadzała mi w czytaniu... Jakiż ten Ryśku ma analityczny umysł:) jak szybko rozgryzł wilkołaka...Nie pomyślał jednakże, że to kobieta:) i się zawiódł:p I wiem w końcu skąd te Twoje teorie o czosnku:) Ryśku, you are my hero:)
bury_wilk dnia 07.11.2008 08:41
Teorie o czosnku nie wzięły się od Ryśku, bo on był kolejną ofiarą, a nie pierwszą, jednak jest to najlepszy dowód na to, że teoria owa jest prawdziwa.
Jak nie pomyślał, skoro pomyślał?
Ja też z wypiekami czekam na słuchowisko; intryguje mnie strasznie, co z tego wyjdzie :)

p.s. zapomniałaś chyba, że to ja jestem your hero :D
gabstone dnia 07.11.2008 12:40 Ocena: Świetne!
No pomyślał, źle to sformuowałam. Ale nie pomyślał, że go kobietka załatwi:) oj Wy faceci, ciągle myślicie tylko jedna półkulą:)
A na temat hero, to ja się nie wypowiadam...
bury_wilk dnia 07.11.2008 14:39
och, może i jedną, ale i tak lepiej, niż Wy dwoma :D
gabstone dnia 08.11.2008 00:31 Ocena: Świetne!
No my hero:) lejce ci poszły:) przecież to naukowo udowodnione, że faceci nawet na jednym programie tv nie potrafia się skupić, a co dopiero myśleć?:p To fachowo zipping się nazywa...
bury_wilk dnia 08.11.2008 11:31
na tv najczęściej nie warto się skupiać... ale kobiety nie są w stanie tego pojąć... :]
gabstone dnia 18.11.2008 11:17 Ocena: Świetne!
Oj bury, to tylko taki przykład... Chodziło mi o to, że czasem męska inteligencja po prostu powala na kolana. A że na tv nie warto się skupiać, to już chyba te bardziej inteligentne sześciolatki wiedzą:)
bury_wilk dnia 18.11.2008 11:22
sześciolatki na pewno nie, ale sześciolatkowe mogą wiedzieć...
:p
gabstone dnia 19.11.2008 10:16 Ocena: Świetne!
Jak zwykle MSZŚ zrobiła podział na jing i jang:) a mi chodziło tylko o poziom inteligencji, który proporcjonalnie do wieku u facetów się obniża...
bury_wilk dnia 19.11.2008 10:36
E tam, dramatyzujesz, to raczej podział na ping i pong :p
a co do obniżenia poziomu inteligencji, to nawet jeśli to prawda, to i taki obniżony jest dla nie facetów za wysoki :p
gabstone dnia 19.11.2008 10:38 Ocena: Świetne!
No tak , bo Tobie to rasa ludzka dzieli się na : ludzi i kobiety...
Znaczy kobieta też człowiek?I weź tu z takim dyskutuj, jak jemu tylko harem w głowie:)
bury_wilk dnia 19.11.2008 11:10
Kobieta, to ... kobieta :D
ale ja bardzo cenię kobiety...

...

:p
Usunięty dnia 12.12.2009 21:30 Ocena: Bardzo dobre
Fajne. fajne :) Trochę Sapkowskiego, trochę Pilipiuka i całe mnóstwo Burego Wilka :) Parę zdań mnie rozśmieszyło, ale na łopatki rozłożyło mnie

Cytat:
Ryśku, mógł mieć każdą, więc czemu miałby odmówić akurat tej?

:D

Tylko zakończenie trochę skiepszczone. Takie bez powera...
bury_wilk dnia 13.12.2009 13:02
Co do zakończenia, to nic nowego, że to , co ja uznaje za jedynie słuszne (a zetem, co jest jedynie słuszne) Tobie się nie podoba :D Pewnie jeszcze nie raz tak będzie :)

Co do reszty, to już wielokrotnie powtarzałe, że wolę wersje zwykłe od tych Turbo, ale skoro piszę i atakie, to cieszy mnie, że się podobają :)
Wasinka dnia 08.02.2012 00:56
Ach, ten Ryśku... Ale dość marnie skończył ;) Tutaj przynajmniej.
Piszesz barwnie, ale to już wiesz. Niektóre zdanka do szerokiego uśmiechnięcia. Ogólnie - lekko i przyjemnie.
Kiedyś tu już byłam, ale o komentarzu zapomniałam, jak widać.
Pozdrowienia srebrzyste.
bury_wilk dnia 08.02.2012 08:24
I Ryśku też, i Ryśku też, przyjacielem Wasinki jest!
I Ryśku też, i Ryśku też, przyjacielem Wasinki jest!
:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
al-szamanka
20/09/2019 18:11
Patrząc na Twoje wiersze, raczej do żadnej. Dziękuję i… »
al-szamanka
20/09/2019 18:09
:D :D :D Nie miałam pojęcia, że można napisać odę do… »
al-szamanka
20/09/2019 18:00
Ależ zakręcony tekst :D W najlepszym kobrzym stylu.… »
al-szamanka
20/09/2019 17:31
No i już wiemy! To wcale nie Duch, tylko Maciek :) I… »
mike17
20/09/2019 15:41
Związek frazeologiczny brzmi "brać nogi za pas/wziąć… »
Dobra Cobra
20/09/2019 14:00
Detektywistyczna sprawa. I jak dopracowana. Ładniutkie.… »
Dobra Cobra
20/09/2019 13:50
Tu należałoby wspomnieć pewną miłą anegdotę o sławnym… »
Kapelusznik
20/09/2019 11:56
Ciekawy tekst, to muszę przyznać, ale wydaje mi się że lekko… »
JOLA S.
20/09/2019 11:55
Więc tak... to jedna z najlepszych historii Dobrej Kobry. :)»
Kazjuno
20/09/2019 11:49
Och, Droga Jolu, Znowu takie komplementy i to w zwięzłej, i… »
Opheliac
20/09/2019 11:42
W drugiej zwrotce usunęłabym pierwszy wers i zaczęłabym ją… »
JOLA S.
20/09/2019 11:24
Kazjuno, Odkąd zjawiłeś się na scenie z kolejnym… »
Kazjuno
20/09/2019 10:20
Ciekawy, choć niełatwy do przetrawienia tekst. Przynajmniej… »
Wiktor Mazurkiewicz
20/09/2019 09:16
Wiosenko niezawodna korektorko :) tak, rym wkradł się… »
Wiktor Mazurkiewicz
20/09/2019 08:56
Nuria 22227 bruliben Proszę nie mieć mi za złe,… »
ShoutBox
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:16
  • Miłego wieczoru kochani :):)
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:15
  • Znacie? ... nie znacie ?????, to poznacie ;):):):) [link] .... :):)
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
Ostatnio widziani
Gości online:26
Najnowszy:itukaz
Wspierają nas