JESTEŚMY GOTOWI NA LEGALIZACJĘ MARIHUANY - decKster
Publicystyka » Felietony » JESTEŚMY GOTOWI NA LEGALIZACJĘ MARIHUANY
A A A
Premier Tusk wyznał, że palił trawkę, ale w czasach studenckich. Prezydent Clinton „palił, ale się nie zaciągał”. Obama palił i się zaciągał. Holendrzy już dawno zalegalizowali marihuanę, a w Hiszpanii została zdekryminalizowana. Nawet zwykle konserwatywne Stany Zjednoczone liberalizują swoją politykę narkotykową, zaś w wielu stanach już od dawna wspomaga się nią medycyna. W Europie środkowej wybiły się Czechy, gdzie od pierwszego stycznia marihuana jest ogólnodostępna i wolno ją palić.

Dzieci polityków w tarapatach

Tylko w Polsce premier Kaczyński powątpiewał na jednej z konferencji prasowych: „Czy marihuana jest z konopi? Chyba nie”, jednak – stwierdził – „z marihuaną trzeba walczyć”, efektem czego ministerstwo sprawiedliwości pod wodzą Zbigniewa Ziobry przygotowało projekt ustawy zaostrzającej politykę narkotykową (za posiadanie miało grozić do 8 lat więzienia).

Gdy u władzy są liberałowie wspierający się na ludowcach, wydaje się, że o zmianę jest łatwiej. W lasce marszałkowskiej leży właśnie projekt ustawy zawierającej zapis, że postępowanie karne w przypadku posiadania niewielkich ilości może zostać umorzone. Nie jest to jednak jednoznaczne z depenalizacją używki, bowiem jak twierdzą twórcy ustawy, taka sytuacja może mieć miejsce dopiero po sporządzeniu wywiadu środowiskowego.

Platforma zresztą nie ma wyjścia. Nie chodzi tu po raz kolejny o akcentowanie różnic polityki rządu Tuska i Kaczyńskiego, co jest spiritus movens obecnego kształtu sceny politycznej i dominacji PO. Chodzi o coś innego. Koalicja rządząca nauczyła się na błędach poprzedników.

Kiedy wyszło na jaw, że Tomasz Lepper hoduje konopie, jego ojciec, ówczesny minister rolnictwa Andrzej Lepper starał się przekonać opinię publiczną, że legalizacja przyniesie profity dla budżetu państwa. Jego głos jednak ledwo przedarł się przez medialną wrzawę i nie został potraktowany na serio.

Kiedy za posiadanie siedmiu i wprowadzenie do obrotu sześciu gramów marihuany skazany został Stanisław Zdrojewski, syn ministra kultury, Donald Tusk nie mówił o legalizacji, uznając zapewne, że na tak radykalne środki jest jeszcze w Polsce za wcześnie. Jego rząd miał przygotować jednak ustawę, o której wiadomo było tylko tyle, że politykę narkotykową zliberalizuje. Casus Zdrojewskiego udało się więc zracjonalizować w podobny sposób jak aferę hazardową.

Status quo niczym obrona Częstochowy

Marihuana w ogóle jest używką pechową. W 1997 roku Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała słynny raport dotyczący konopi, jednak już rok później brytyjski „New Scientist” wykazał, że zatajony został jeden z rozdziałów dokumentu. Zawierał zestawienie suszu konopi indyjskiej z narkotykami legalnymi – tradycyjnym alkoholem i popularną nikotyną, a także z opiatami. Badania zagrożeń wynikających z użytkowania środków wypadły korzystnie na rzecz nielegalnej marihuany. Mówi się, że prominenci WHO „wpadli w szał”, gdy zapoznali się z kontrowersyjnym dokumentem.

Legalizacja konopi indyjskiej jest także nie w smak zorganizowanym grupom przestępczym, kartelom narkotykowym, które – szczególnie w Ameryce Łacińskiej – korumpują polityków i policję, zapewniając sobie monopol na handel narkotykami. Byłoby zbytnim uproszczeniem i nadużyciem stwierdzenie, że nad Wisłą sytuacja wygląda podobnie. Pewne jest jednak, że silne lobby spirytusowe i przemysłu tytoniowego będzie podnosić argumenty o marihuanie jako furtce do ciężkich narkotyków, i powielać inne stereotypy. Jak Częstochowy będą bronić istniejącego status quo, aby tylko nie doprowadzić do wprowadzenia na rynek kolejnego dobra substytucyjnego, które osłabi pozycję wódki czy papierosów. To również rozgrywki biznesowe zadecydowały, że konopie zostały zdelegalizowane w USA na początku XX wieku, gdy jeszcze służyły w przemyśle, m.in. do produkcji papieru.

Zalegalizujmy marihuanę

Wartość rynku narkotykowego w Polsce liczy się w milionach złotych, a więc nie trzeba wielkiej wyobraźni, aby uświadomić sobie rząd wielkości wpływów do państwowej kasy, gdyby opodatkować konopie indyjskie. Tymczasem eksperci Instytutu Spraw Publicznych policzyli w grudniu, że ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii kosztuje nas każdego roku 80 mln złotych. „Najdroższy” jest artykuł 62, zagrażający karą pozbawienia wolności do lat 3 za każdą ilość posiadanego narkotyku.

Dobra polityka uznawałaby, że środki pochłaniane przez kryminalizację, policję, więzienie, etc. – bez porównania lepiej procentowałyby, gdyby były wykorzystane na pomoc ludziom uzależnionym i zagrożonym uzależnieniem – pisze konstytucjonalista, profesor Wiktor Osiatyński w pracy „Niezamierzone konsekwencje. Polityka Narkotykowa i Prawa Człowieka" pod redakcją Katarzyny Malinowskiej-Sempruch. Osiatyński sytuuje się wśród zwolenników otwartej polityki narkotykowej, traktującej narkomanię jako chorobę, a uzależnionych jako chorych.

Chorych ludzi nie zamyka się w więzieniach. Nie skazuje się ich na desocjalizację, umieszczając w zakładach karnych wraz z przestępcami (wedle polskiego prawa za posiadanie marihuany grozi kara podobna jak za pedofilię czy gwałt). Chorym (niepełnosprawnym) ludziom pomaga się na rynku pracy, nie zaś przekreśla ich szans wpisem o karalności do akt. Chorych ludzi się leczy.

- Jeżeli penalizujemy posiadanie, to wtedy po drugiej stronie bariery staje zarówno handlarz, dealer narkotykowy, jak również jego ofiara. Ofiara ma być po naszej stronie – zaznacza Osiatyński.

- Jaki jest sens ścigania i karania konsumentów? Żaden!

Argumentem za liberalizacją ustawy jest też reorganizacja pracy służb bezpieczeństwa. Policja, która obecnie zajmuje się wyłapywaniem „planktonu” narkotykowego, musiałaby się przestawić na walkę z biznesem narkotykowym, za którym stoją dobrze zorganizowane grupy przestępcze. Na łeb na szyję spadłyby również policyjne statystyki, które służą przecież jako miara skuteczności policji. Obecnie wystarczy, że ambitny aspirant złapie za rękę siedemnastoletniego licealistę, który być może próbuje pierwszy raz.

Nieujawniający swoich personaliów, doktorant prawa J.S. wszedł do komisariatu policji i położył na biurku woreczek. W nim: pół grama suszu konopi indyjskiej. Taka ilość wystarczyła, aby przeszukać mieszkanie jego matki, zaś jego samego zatrzymać w areszcie na 24 godziny.

Jak powiedział Wyborczej, tylko dzięki prowokacji mógł złożyć skargę do Trybunału Konstytucyjnego na obowiązującą ustawę, ograniczającą prawa zapisane w ustawie zasadniczej. Przy okazji jednak obnażył nieprzystosowanie instrumentów prawa do obowiązującej ustawy: - Jaki jest sens ścigania i karania konsumentów? Żaden! Organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości są niewydolne, jeśli dwadzieścia godzin zajęło im postawienie mi zarzutu z art. 62 ust. 3, czyli przypadek mniejszej wagi. A gdyby w tym samym momencie swój czyn ujawnili wszyscy konsumenci z Trójmiasta? – pyta.

Nie ma takiej siły, by nam palić zabronili

Gdy na scenę katowickiego Mega Clubu wchodzi hip – hopowy Hemp Gru, już po chwili w głośnikach wybrzmiewa: „się jara dziewczyno, się jara chłopaku, to czysta marycha bez odoru maku, bez odoru wojny…”, a w powietrzu unoszą się opary spalanej konopi indyjskiej. Skręcona w papieros wędruje po sali. Pali każdy, kto ma ochotę. Ochrona się nie wtrąca, więc prawie legalnie.

„Polska pali gandzię” – śpiewa Mewa, a dalej: „wstawić nazwę miasta… pali gandzię”. Bo gandzię pali się wszędzie, w każdym mieście i w każdej wsi. Warszawiacy manifestują to rokrocznie, podczas „Marszu miliona blantów”. Liczba uczestników stale rośnie i w tej chwili mówi się nawet 5 tysiącach osób. Emblemat z liściem konopi jest stale obecny w naszej kulturze, przyozdabia odzież głównie młodych ludzi. Jednak po marihuanę sięgają wszyscy. Dwudziestolatkowie i czterdziestolatkowie, studenci i pracownicy fizyczni, pracownicy korporacji i bezrobotni…

Nasze społeczeństwo jest już przygotowane do zaakceptowania legalizacji marihuany - uważa prof. Vetulani z Instytutu Farmakologii Polskiej Akademii Nauk w Krakowie.

A jeżeli nie legalizacja, to co? „Panie polityku w za ciasnym krawacie […] ty o moim blancie nie będziesz decydował” – śpiewa Mewa…
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
decKster · dnia 08.02.2010 07:51 · Czytań: 2470 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 3
Komentarze
Sceptymucha dnia 08.02.2010 10:18
Wytłumacz mi sens dodawania do zestawu trucizn legalnych kolejnej- może mniej trującej, ale jednak trucizny!
Względy ekonomiczne nie przemawiają za tym by legalizować- litr wódki w fabryce kosztuje 2-3 złote, w sklepie niewyobrażalnie więcej. Z marihuaną byłoby tak samo- czyli podziemia marihuanowoprzestępczego byśmy nie zlikwidowali. Z drugiej strony z alkoholu powinny być ogromne wpływy w budżecie, a przecież tego nie czujemy- czyżby rozpływały się w wydatkach na walkę ze skutkami spożywania alkoholu.
Napisz mi dlaczego z marihuaną miało by być inaczej niż z alkoholem czy tytoniem. Jeśli to ten sam wzór, to po co go wprowadzać?

Co do samego felietonu, porządnie napisany. Jednak ponieważ jestem nieprzekonany to bez oceny.
Azazella dnia 08.02.2010 11:06 Ocena: Dobre
Z jednej strony jestem za legalizacją marihuany, ale z drugiej uważam, że nasze społeczeństwo ne jest gotowe na ten krok. Nie z punktu widzenia ekonomicznego, bo zalegalizowanie konopii może coś zmienić, może, ale nie musi. Wydaje mi się, że można odnieść to do picia alkoholu(chociaż może i jest to zbytnie uproszczenie). Polacy, jak mówi wciąż potwierdzany stereotyp, nie mają "kultury" picia więc czy będą mieli "kulturę" palenia?
Papa dnia 17.07.2017 18:39 Ocena: Świetne!
Jestem za legalizacją marihuany od zawsze. A od siedemnastu lat ją palę (miałem jedenaście gdy zacząłem, ale pierwszy raz zapaliłem w wieku dziesięciu). Często widzimy hasła "nikogo nie zabiła, a jednak zakazana". I to w 100% prawda! A tak to muszę chować się za murkami i w domu, bo chcę zapalić skręta czy zajebać macha z bongosa. Jest pięć.

P.S1 Chuj z datą
P.S2 A n HG w MegaClubie byłem
P.S3 To taka konsola
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Infernus
24/09/2017 02:20
A może błąd leży po obu stronach... Napisałaś tekst… »
Silvus
24/09/2017 02:02
Zgodzę się. Jednak idąc podobnym tokiem rozumowania można… »
GreenTeaFan
24/09/2017 00:05
Zacznę od wyjątkowo ważnej dla Ciebie sprawy interpunkcji.… »
Infernus
24/09/2017 00:05
Przez chwilę poczułem się pijany :) napisałeś luźno i… »
Miladora
23/09/2017 23:51
Cała przyjemność po mojej stronie, Kamysiu. :) Uściski.… »
Miladora
23/09/2017 23:48
Niezła opowieść, Hope. I brzmi tak prawdziwie, że zrobiło… »
Esy Floresy
23/09/2017 23:38
Purpur, rzadko bywam w prozie, żeby nie powiedzieć, że… »
Tomasz Kucina
23/09/2017 23:38
Dziękuję, wielka motywacja, asumpt do pracy. Najbardziej… »
kamyczek
23/09/2017 23:04
- ok, Ty tu rządzisz. - jesteś moim niedoścignionym wzorem,… »
Miladora
23/09/2017 23:02
Pomysłowy tytuł z pralką i włoską flagą, a pod nim… »
Miladora
23/09/2017 22:41
Też się nad tym zastanawiałam. :) I trochę mi zeszło,… »
JOLA S.
23/09/2017 22:12
Drogi skroplami, dziękuję za ten mam nadzieję nie ostatni,… »
Miladora
23/09/2017 22:09
Bo lepiej brzmiałoby - stado kawek, które wciąż drą się,… »
Miladora
23/09/2017 22:02
Dziękuję, Tetu - miło Cię zobaczyć ponownie pod wierszem.… »
Miladora
23/09/2017 21:58
Bo byłam jeszcze wtedy piękna i młoda, Lil. ;))) Dzięki,… »
ShoutBox
  • Infernus
  • 24/09/2017 01:52
  • Dzięki Silvus, wzajemnie...
  • Silvus
  • 24/09/2017 01:50
  • Dobrej nocy wam obojgu. I wszystkim pozostałym!
  • Infernus
  • 24/09/2017 01:48
  • No mi jakoś ciężko nawiązać kontakt z użytkownikami, ale... zatem dobranoc :)
  • introwerka
  • 24/09/2017 01:29
  • Oo, strepsils też dobry ;p To cieszę się bardzo, że tak to odbierasz, i tak trzymaj! :) Na dobranoc dla wszystkich nie mogących się zaaklimatyzować: [link] :)
  • Infernus
  • 24/09/2017 01:24
  • Cholineks nein, to z niemiecka, strepsils - ja :) chamstwo można wyczuć od razu, ale póki co nie spotkałem się z tym... opinie jak najbardziej okazały się przydatne...
  • introwerka
  • 24/09/2017 01:22
  • Dzięki serdeczne, Silve. Już mi trochę lepiej.
  • Silvus
  • 24/09/2017 01:16
  • @Werko, zdrowia.
  • introwerka
  • 24/09/2017 01:00
  • życie :) Warto tak potraktować nawet najbardziej "upierdliwą" w naszym odczuciu krytykę, tzn. uczyć się z niej, o ile oczywiście nie przekracza granic chamstwa itp. ;)
  • introwerka
  • 24/09/2017 00:56
  • Dzięki - właśnie się kuruję cholineksem :) Ale serio, myślę, że coś może być w metaforze zimnego prysznicu, czy, powiedzmy, z angielska, takiego showeru, deszczyku, który schładza upał, ale też niesie
  • Infernus
  • 24/09/2017 00:49
  • Miód i ciepła kołdra Ci zostaje :) po pierwszej publikacji pomyslalem, że wszedłem pod zimny... sory już nie przypominam :)
Ostatnio widziani
Gości online:22
Najnowszy:Marquettese4
Wspierają nas