Fotograf cz. 3 - Berserkerka
Proza » Długie Opowiadania » Fotograf cz. 3
A A A
Noc przykrywała Pragę, a oni patrzyli na pojedyncze światła na odległym brzegu. Szum samochodów z rzadka wypełniał ich uszy. Janek siedział na skarpie z podkulonymi nogami i bardziej był zajęty podziwianiem czarnych włosów opadających kaskadami na ramiona towarzyszki, niż pięknem gwiaździstego nieba. Dziewczyna przechyliła lekko głowę w zamyśleniu.
- Jak się czuje twoja mama? – zapytała nie patrząc na niego.
- Lekarz mówi, że musi bardziej o siebie dbać, ale że to nic takiego. Musi tylko łykać jakieś tabletki. – Pani Kolmer kilka dni wcześniej zasłabła na miejscowym bazarze kupując pietruszkę. Od dłuższego czasu była blada, ale wszyscy uważali to za zwykłe przemęczenie. Obiecała wysypiać się i nie siedzieć do późna nad klasówkami powtarzając podchwyconą od sąsiadek wersję o swoim przepracowaniu. Janek wierzył w to, bo chciał żeby tak było.
- Wiesz… przypomniał mi się pan Wacław… to znaczy to pobicie. Od tamtego czasu z nim jest coś nie tak. Oni oboje… No wiesz… Nie zniosę jak i ich mi zabiorą – Nie zdawał sobie sprawy czemu to powiedział i dlaczego akurat jej – dziewczynie, której chciał się wydawać taki silny, dorosły. Wystrzelił te słowa jak z karabinu, zanim zdążył pomyśleć.
- Co ty mówisz? Przecież nic im nie jest – Ania odwróciła wreszcie głowę i wydawało mu się, że dostrzegł w jej oczach współczucie, a może to litość?
- Mama udaje silną, ale naprawdę ostatnio źle wygląda, a Jantarski… - mówił chcąc się usprawiedliwić. - Niby cały czas dowcipkuje i się śmieje, ale kiedy myśli, że na niego nie patrzę robi się jakiś melancholijny. Raz widziałem jak płakał, a jak się zorientował, że nadal jestem w sklepie to zaczął opowiadać jakieś brednie o cebuli w kanapce!
- Mamą się nie przejmuj, przecież mówiłeś, że ten wasz znajomy lekarz, jak mu tam…
- Kalinowski – wtrącił chłopak.
- No właśnie, mówiłeś, że zmusił ją żeby obiecała poddawać się regularnie badaniom i że czasem wpada zobaczyć jak się czuje.
- Nie uważasz że to dziwne?- zaatakował, choć wcale tego nie chciał. – No… nie myślisz, że skoro tak się przejął to coś poważnego?
- Powiedziałby – powiedziała stanowczo ucinając tę kwestię – A co do Jantarskiego… - dodała po chwili – To ja wiem, kto go pobił.
- Co?! – Janek wrzasnął i z pewnością gdyby nie siedział to by się przewrócił. – Jak to wiesz? Dlaczego mi nic wcześniej nie powiedziałaś?! – naskoczył na nią.
- Bo to nie jest nic, czym można by się chwalić – mruknęła nie patrząc na niego. – To milicja go pobiła. Trzymali go przez te kilka dni na komisariacie i bili.
- Co? Ale… skąd ty…
- Mój tata jest milicjantem. Widział go. – W tym momencie w głowie chłopaka uformował się obraz mężczyzny w kraciastym swetrze, który zatrzasnął mu drzwi przed nosem, kiedy pytał o pana Wacława. Do tej pory nie kojarzył go jako ojca Ani, ale przecież to był on. Tyle razy znikała za tymi samymi drzwiami.
- Czy to… - Nie wiedział jak o to zapytać i sam nie był pewien czy chce znać odpowiedź, ale znów jego usta wyprzedziły myśli. – Czy to on?
- Nie – odpowiedziała nie patrząc na niego. – Mój tata jest, no wiesz… krawężnikiem. Nie zajmuje się takimi rzeczami.
- Ale czemu milicja bije kogoś takiego jak Jantarski? Co on mógł zrobić? – W jego głowie tworzyły się odrażające obrazy, w których widział ciężki but lądujący na pomarszczonej twarzy.
- Nie wiem, ale tata mówił już kilka razy, że go tam widział. Za każdym razem Jantarski wracał poobijany, czasem nawet bardziej niż teraz.
Janek uważał się za ostatniego dupka. Uwierzył temu mężczyźnie, który ostrzegał go przed fotografem. Choć powtarzał sobie, że to jakieś brednie, mimowolnie patrzył na pana Wacława wyobrażając sobie jak okrada bank lub napada na staruszkę na ulicy. Tłumaczył sobie, że to bez sensu, że przecież zna go od dawna, Jantarski przyjaźnił się z jego ojcem. Nigdy wcześniej nie pomyślał o nim inaczej jak o miłym staruszku, mimo tak dużej różnicy wieku, uważał go nawet za swojego przyjaciela. Jednak od pewnego czasu w głębi mózgu lęgły się myśli o mrocznej przeszłości starca, a dziewczynę z opaską na oczach gotów był uznać za jedną z jego ofiar. Teraz miał ochotę okładać się za to pasem. Chciał nawet powiedzieć panu Wacławowi o wizycie tajemniczego mężczyzny, ale sam nie wiedział co to da. Może tym jeszcze bardziej go przestraszy? Może był to milicjant, lub jeden z milicjantów, którzy go bili? Zresztą sam nie wiedział co miałby mu w zasadzie powiedzieć. „Był tu kiedyś mężczyzna, który powiedział, że mam się z panem nie zadawać bo jest pan niebezpieczny. Na dodatek chyba mnie obserwował od jakiegoś czasu, bo wie jak się nazywam i że mam siostrę. Myśli pan, ze to ten sam, który regularnie pana bije?” Wydawało się to głupie nawet brzmiąc w jego myślach, nie mówiąc już o wypowiedzeniu tego na głos. Dopóki nie dzieje się nic złego nie ma potrzeby zawracać panu Wacławowi głowy. Być może nigdy nie będzie musiał poruszać tego tematu.
Ania doradziła mu, aby zajął się czymś, nie myślał o rzeczach, na które i tak nie ma wpływu. Powtarzała, że zamartwianiem się i tak niczego nie zmieni. Idąc za jej słowami, swój wolny czas, który był niewielkim wycinkiem tygodnia, poświęcał na przemierzanie Warszawy z aparatem w ręku. Wydawało mu się, że przez obiektyw Fenixa ujrzy piękno miasta i tak jak Jantarski będzie potrafił pokazać jego urok na zdjęciach. Niestety sterty gruzu były nadal tylko stertami gruzu, a ludzie ubrani w szare, nieciekawe stroje wchodzili mu w kadr. Zwierzył się ze swojego problemu mistrzowi.
- Widzisz, kiedy mówiłem ci, że powinieneś fotografować coś lepszego niż bezzębnego robotnika, nie mówiłem do końca prawdy. Chciałem cię wtedy zachęcić do robienia własnych zdjęć, a nie tylko klientom mojego zakładu. Prawda jest taka – mówił staruszek – że nawet bezzębego robotnika możesz tak pokazać na zdjęciu, że będzie on ciekawy. Zauważ, nie ładny, a ciekawy. To duża różnica. Nie wszystko co ciekawe jest ładne i odwrotnie. Chodzi o to, żebyś potrafił pokazać coś zupełnie zwykłego i nawet nieładnego tak, żeby ludzie zobaczyli w tym coś godnego uwagi. Musisz pokazać rzeczy, których bez ciebie nikt by nie zobaczył. Rozumiesz? – Janek niewiele z tego pojmował, co chyba było widać po jego minie, więc starzec ciągnął dalej. – Musisz znaleźć duszę którą chcesz na zdjęciu uchwycić. Musisz znaleźć własny punkt widzenia. Robiąc zdjęcie skrzynki pocztowej, niekoniecznie musisz się starać, aby ten kto na zdjęcie spojrzy od razu wiedział, że to skrzynka pocztowa. Musi za to stwierdzić, że patrzy na coś naprawdę niezwykłego lub ważnego. Niezwykłe obrazy są wszędzie, musisz się tylko dobrze rozglądać.
Chłopak żałował, że nie zapisał tych słów, aby móc je jeszcze raz przeanalizować. Starał się jednak pilniej przyglądać ulicom Warszawy i zauważył, że niezwykłość o której mówił mu Jantarski jest nie w gruzach, a w ludziach. Fotograf powiedział mu tylko, że znalazł swój obiekt i w takim razie powinien robić zdjęcia ludzi, skoro to w nich widzi coś interesującego. Po wypstrykaniu pierwszego filmu udał się do ciemni chcąc w stu procentach samodzielnie zakończyć swoje dzieło. Czuł niezwykłe podniecenie zanurzając film w odczynnikach i nie mógł się doczekać kiedy wreszcie zobaczy efekty swojej pracy.
Nazajutrz, razem z panem Wacławem zasiedli do oglądania. Usłyszał kilka wskazówek w stylu „Tu mogłeś dać większe zbliżenie”, „Na tym trzeba było pokazać więcej tła” i „Za słaba ostrość”. Niemniej, po kilkunastu minutach oświadczył, że chłopak ma talent i pochwalił kilka zdjęć. Za najbardziej udane uznał ukazujące kobietę w średnim wieku karmiącą gołębie w parku, które obsiadły ją dziobiąc okruszki. Spod zniszczonego kapelusza z dużym rondem widać było jej oczy, które patrzyły prosto w obiektyw. Spojrzenie miała takie, że ciarki przechodziły po plecach. Jankowi osobiście najbardziej podobało się zdjęcie, które zrobił po kryjomu Ani, gdyż stanowczo odmówiła pozowania. Burza jej włosów rozwianych przez wiatr wypełniała trzy czwarte zdjęcia i widać było tylko jej profil z zamyślonymi oczyma spoglądającymi w dół. Wśród tego zbioru było też zdjęcie jego matki. Ze sztucznym uśmiechem i podkrążonymi oczyma trzymała na kolanach młodszą córeczkę.
- To dziwne… - powiedział sam do siebie przeglądając fotografie po raz dziesiąty.
- Mmm… - mruknął pan Wacław z zaplecza.
- Na większości zdjęć w tle… wcześniej tego nie zauważyłem, ale… to ten sam…
- Co tam mówiłeś? – zapytał Jantarski pojawiając się w sklepie.
- Niech pan spojrzy – podsunął mu pod nos kilka obrazków. – Ten mężczyzna, widzi pan? Jest na większości zdjęć. Ten w płaszczu w kratę i okularach w takiej grubej, ciemnej oprawce. Jest zawsze w tle i patrzy w obiektyw. Na początku go nie zauważyłem bo czasem stoi częściowo schowany, na przykład za drzewem, o widzi pan… - wskazał na jedno ze zdjęć. – Ale to na pewno on. To dziwne nie uważa pan? – Spojrzał na mężczyznę, który od dłuższego czasu patrzył niemo w sceny pokazywane przez chłopaka. Na jego twarzy zastygł dziwny grymas.
- Zna go pan? – zapytał Janek starając się nie patrzeć w przerażone oczy starca.
- Ja… nie… nie przypominam sobie – powiedział bardziej stanowczo. – To musi być zbieg okoliczności – po czym znów zniknął na zapleczu.
Janek nie uwierzył, ale też nie chciał o nic wypytywać, skoro tamten wyraźnie nie chciał rozmawiać o osobie ze zdjęcia. Przyjrzał się dokładniej i stwierdził, że nie jest to mężczyzna, który odwiedził jakiś czas temu zakład. Tamten był bardziej postawny i nie nosił okularów. Ten wydawał się niski i szczupły, a płaszcz wisiał na nim jakby w niedługim czasie bardzo schudł, albo po prostu od kogoś ubranie pożyczył. Zastanawiał się też, czemu w taki upał ktoś chodzi po ulicy w płaszczu? Do głowy wpadła mu genialna myśl. To pewnie jakiś milicjant, który go śledzi, a potem przekazuje informacje tamtemu. Tylko czemu go w ogóle śledzą? Czy za panem Wacławem też chodzi szpicel? I co takiego skłania milicje do śledzenia staruszka i jego podwładnego?
Dzwonek. Janek wyrwał się z zamyślenia i podniósł głowę do góry. W drzwiach stała jego sąsiadka, pani Puta, trzymając za rękę Gabrysię.
- Janek… twoja mama… zabrało ją pogotowie – wydyszała kobieta.
Janek upuścił trzymane w ręku zdjęcia i czuł jak serce zaczęło mu szybciej bić.
- Co się stało? – zapytał.
- Znów zasłabła, ale tym razem nie mogliśmy jej docucić, Gabrysia przybiegła do mnie i mówiła, że mama umarła. – Głos jej się załamał i w tym momencie chłopak spojrzał na swoją siostrę, która trzymała w ręku starą lakę i chlipała cicho.
- Ale nie martw się, żyje – dodała. – Musisz jak najszybciej jechać do szpitala. Nie wiadomo czy… no, musisz jechać – dodała stanowczo.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Berserkerka · dnia 16.02.2010 07:33 · Czytań: 706 · Średnia ocena: 3,33 · Komentarzy: 4
Komentarze
Jack the Nipper dnia 16.02.2010 20:41 Ocena: Dobre
Cytat:
kaskad opadających na ramiona towarzyszki


kaskad czego?

Cytat:
Uwierzył temu mężczyźnie, który ostrzegał go przed fotografem. Choć powtarzał sobie, że to jakieś brednie, mimowolnie patrzył na niego


niego bardziej odnosi sie do mężczyzny niz fotografa

Cytat:
Jednak od pewnego czasu w głębi jego mózgu l


Twoje ukochanie zaimków wypacza sens - jego odnosi sie do mózgu fotografa a nie Janka, a wystarczyłoby z zaimka zrezygnować by było wszystko ok

Cytat:
oczach gotów była uznać


był

Cytat:
zapytał starając się nie patrzeć w te przerażone oczy.


taki skrót myslowy, ze nie wiadomo kto kogo pyta, w czyje oczy patrzy, dlaczego przerażone, i czy aby na pewno przerażone a nie przerażające?

Cytat:
mu, ale też nie chciał wypytywać o coś, o czym tamten wyraźnie nie chciał rozmawiać. Przyjrzał się dokładniej i stwierdził, że nie jest to mężczyzna, który odwiedził jakiś czas temu ich zakład. Tamten był bardziej postawny i nie nosił okularów. Ten wydawał się niski i szczupły, a płaszcz wisiał na nim jakby w niedługim czasie bardzo schudł, albo po prostu od kogoś go


mu - coś - tamten - to - ich - tamten - ten - nim - go = zaimkoza

Cytat:
jego sąsiadka, pani Puta, trzymając za rękę Gabrysię, jego młodszą siostrę.
- Janek… twoja mama… zabrało ją pogotowie – wydyszała tamta.
Janek upuścił trzymane w ręku zdjęcia i czuł jak serce zaczęło mu


jego - jego - twoja - ją - tamta - mu = zaimkoza

Treść jest bardzo dobra i ciekawa, ładnie prowadzisz kilka wątków (Ania, Jantarski, choroba matki) naraz. Jednak szczerze powiedziawszy, dopóki nie zwalczysz zaimkozy to nic poza "dobre" z tego nie będzie.
Berserkerka dnia 17.02.2010 08:23
Wiem, że przez zaimkoze leży wszystko. Teksty wrzuciłam dużo wcześniej jeden po drugim, dlatego po otrzymaniu rad do cz. 1 nie mogłam ich zastosowac od razu do pozostałych. Już poprawiam.
Elwira dnia 18.02.2010 21:31 Ocena: Dobre
Cytat:
podniósł głowę do góry.


trudno podnieść w dół ;) do góry – zbędne

Wciągnęło mnie tak, że nie patrzyłam na błędy, a może ich nie było. Cóż, poruszasz kilka historii na raz i trudno to ogarnąć, ale zaciekawiasz i wszystko trzyma się kupy.

Pozdrawiam.
Jonasz dnia 18.08.2010 15:25 Ocena: Bardzo dobre
Niewygodny fotograf i ludzie, którzy chcieliby się go pozbyć? Nie chcę oceniać tekstu pod względem poprawności stylistycznej. To, co do tej pory przeczytałam, wystarczy mi, by powiedzieć, że książka jest wartościowa. Wrócę do niej wieczorem. Pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
SzalonaJulka
16/07/2019 12:52
alos, dziękuję. Celnie rozszyfrowane. Tak, chyba o to mi… »
Hubert Z
16/07/2019 08:14
Cieszę mnie, że się podoba. »
Hubert Z
16/07/2019 08:13
Dzięki wiosno. Pozdrowionka »
Dobra Cobra
15/07/2019 23:12
Madawydar, Jak celnie się domyslasz to tylko opowiesc.… »
Marek Adam Grabowski
15/07/2019 22:25
Chodziło mi o to, czemu zabił i co łączyło go z tą… »
PrzemeK155J
15/07/2019 20:39
Pod koniec chciałem nieco wspomnieć o naszym trybie życia,… »
StalowyKruk
15/07/2019 18:04
Dziękuję. Pracuję nad rozdziałem drugim, ale jak zwykle… »
22227
15/07/2019 17:57
Ciekawy tekst, tylko z tym mózgiem to o wiele bardziej… »
DanielKurowski1
15/07/2019 16:11
Komentarz dopiero po miesiącu, ale sesja nie wybacza.… »
czarnanna
15/07/2019 15:36
Bardzo dziękuję za odkurzenie mojego tekstu, Antoni :) Od… »
czarnanna
15/07/2019 15:31
Cieszę się, że rymowanka wpadła Ci w oko/ucho :D Lubię… »
wiosna
15/07/2019 15:14
I jeszcze rymy wewnętrzne:) Lubię czasem się tak pobawić,… »
wiosna
15/07/2019 15:02
Ładnie o wiośnie:) »
wiosna
15/07/2019 14:53
E tam. Na pewno nie jesteś gruboskórny ;) Za to ja, mimo… »
wiosna
15/07/2019 14:48
Dziękuję za wspólną podróż:) Pozdrawiam z uśmiechem:) »
ShoutBox
  • mike17
  • 15/07/2019 15:55
  • Przelotem w stolicy, na dobre wrócę pod koniec sierpnia. Pozdrawiam Was i życzę dobrych, udanych tekstów, no i wakacji rzecz jasna :)
  • czarnanna
  • 14/07/2019 14:53
  • Miłej niedzieli! Leniwej lub aktywnej (co kto woli) :D
  • czarnanna
  • 14/07/2019 14:46
  • Naturalnie, Antoni!
  • AntoniGrycuk
  • 12/07/2019 23:28
  • I mam nadzieję, że pochwalisz się efektami?
  • AntoniGrycuk
  • 12/07/2019 23:03
  • No, tego jeszcze nie grali :) Super mi miło! Tylko uważaj, bo sporo w tej mojej muzyce jest niepokoju, czy wręcz krzyku, jak w niektórych. Choć uważam, że tylko kilka jest naprawdę dobrych.
  • czarnanna
  • 12/07/2019 22:59
  • Super!!! Bardzo mi się podobają serio, chyba będę do nich malować :D
  • AntoniGrycuk
  • 12/07/2019 22:56
  • Albo zupełnie moje, albo te z opisem Projekt to z zespołem sprzed lat.
  • czarnanna
  • 12/07/2019 22:50
  • Ale to te wszystkie utwory są Twoje?!
  • czarnanna
  • 12/07/2019 22:41
  • Antoni, bardzo intrygująca ta Twoja kompozycja. Gratuluję :)
  • Dobra Cobra
  • 12/07/2019 13:01
  • I dzięki życzeniem Vanillivi wypoczywala dobrze. Bo gdyby ich nie było....
Ostatnio widziani
Gości online:26
Najnowszy:Shuckhartaq20
Wspierają nas