Lilila z Ondegii przypadki - SzalonaJulka
Proza » Długie Opowiadania » Lilila z Ondegii przypadki
A A A
RYBIE

Historya pierwsza - piwna


Lilil z Ondegii, człek w sile wieku rycerskiego stanu, był mężczyzną postawnym i przystojnym. Jego wielkie czarne wąsiska przyciągały uwagę już to młodszych, już to i starszych białogłów. Maniery zaś posiadał takie, że uwaga niewiast owych na długo pozostawała zajętą. Nade wszystko zaś był mężem mądrym i roztropnym.

Zaraz też, gdy doszła go wieść o pojawieniu się smoka pustoszącego okolicę, usiadł na ławie i łeb w zadumie podrapał.
- Wielem w życiu przeżył, ale spotkania ze smokiem jeszcze nigdy. Miarkuję więc, że i tym razem mógłbym owego spotkania nie przeżyć. Niechaj więc młodsi parają się walką z ową bestyą. Ja tak jeno wspomóc ich mogę, że za powodzenie ich misyi toast wzniosę.
Aby też nikt nie posądził go o opieszałość w walce ze smokiem, pił noc całą, aż do pierwszych kurów.

A gdy one już, już zapiać miały, wstał Lilil od stołu i tuląc do piersi ciężki kufel piwem napełnion, postanowił udać się na spoczynek. Krokiem dumnym, acz nieco chwiejnym ruszył przez podwórzec, prawie że prostą drogę do komnaty sypialnej obierając.
Zatrzymał się tylko raz, aby ulgę pęcherzowi swemu przynieść. Podbiegł też zaraz do niego burek gospodarski, a obwąchiwać, a obszczekiwać, jak kogo obcego począł. Rozeźlony Lilil machnął kuflem, by psisko odgonić i dość niefortunnie musiał trafić, bo zwierzak zaskowyczał jeno i umilkł.
Rycerz nasz zaś, nie bardzo zdarzeniem przejęt, dowlókł się do komnaty swojej i utrudzon wielce padł na łoże.

I spał Lilil, gdy pierwsze kury piać przestały i gdy drugie już zamilkły. Nie obudziło go poranne, ciche krzątanie służby, a promienie słońca jasnego, co do komnaty się wdarły, tyle zdziałały, że jęknął pan ów i nakrył zmęczone oblicze poduchą.
Dopiero okrutny wrzask i rwetes, który z nagła się rozległ, zmusił rycerza do podejścia do okna.
Słowa: „A ścichnijcież psubraty zatracone!” zamarły mu na ustach, gdy oczom jego zbolałym i przekrwionym ukazało się ścierwo smoka ogromnego, rozciągnięte przez cały podwórzec – od wychodka, aż na drogę...


Historya wtóra – gorzałczana


Rozniosło się het po okolicy, jako to Lilil z Ondegii smoka ubił. Bohater zaś skromnością swoją (z przekonania, że jeno pieska odganiał płynącą), tym więcej serca gminu, szlachty i rycerzy podbił. Gdzie się pojawił, już każdy mąż spieszył częstować go przednim trunkiem jakim, a białogłowy, zawsze ujęte pięknością Lilila, tym bardziej jeszcze wzdychać a mizdrzyć się poczynały.

Nie minęło też wiele czasu, aż rycerz nasz we własną siłę a przemyślność uwierzył. Kiedy więc sam Kasztelan z prośbą o pomoc się zwrócił, a nadobna Kasztelanówna zapłakane oczy ku niemu, jako ku zbawcy, obróciła, westchnął bohater i rzekł:
- Smokam, prawda, ubił nader łatwo, więc i tę zarazę, co się w podziemiach zamku zalęgła, zasiekę. Gdy inni kamienieyą z przestrachu, mnie sprawę zbadać się godzi.

O północnej porze zeszedł więc Lilil do piwnic, a że trochę mu zęby jakoby z zimna szczękały, wyjął zza pazuchy flaszę swą ulubioną i pociągnął potężny łyk gorzałki. Z butelczyną ową nigdy się nie rozstawał, a jako że ze szczerego srebra uczyniona była, polerował ją częściej niźli oręż, taka mu się piękna widziała.
Szedł więc rycerz przez lochy i coraz to miłą swoją do ust przychylał, aż mu się zdało, że w jej połyskliwej ściance ruch jakowyś dostrzegł. Skoczył więc tak żwawo, za załomem muru schronić się pragnąc, że aż mu flakon drogocenny z rąk trzęsących wypadł.

Długo siedział ukryty, ale że cisza okrutna panowała, a nijaki wróg na niego nie nastawał, wyjść na ostatku postanowił. Wylęknion rozejrzał się wkoło, ale nic oprócz figury z kamienia uczynionej, ni to koguta, ni węża przedstawiającej, nie znalazł. Statua ucieszna owa na środku lochu ustawiona, martwe swe ślepia w srebrzystą flaszę miała wlepione.


Historya trzecia – winna (z zagrychą)


Radość w zamku nastała okrutna, gdy Lilil z Ondegii bazyliszka podstępem zwyciężył. Kasztelan wdzięczen, rad wielką ucztę wyprawił, na której stoły gięły się od jadła i napitku. Zwłaszcza wina wszelakie, z zacnych winnic sprowadzone, rwącą rzeką się lały.
Rycerz nasz w skromności swojej przecież poczęstunku odmówić nie śmiał. Pił więc, a posilał się, pokąd goście do dom nie odeszli, a on sam z gospodarzem w sali nie został.

Pragnął tedy udać się na spoczynek, umęczon tak przeżyciami swemi, jak i wypitymi trunkami. Kasztelan jednak wychwalać go jeszcze począł, a winem częstować. Na ostatek na szyję mu się rzucił i jął jak brata obejmować swego.
Tu jednak Lilil nieco z zamroczenia wyszedł i wrzasnął:
- Ja tu dla waści głowę nadstawiam, a acan mi jakowymś brzeszczotem przy szyjej maystrujesz? Naści i wam szpykulca!
Mówiąc to porwał ze stołu rożen z drewna osinowego przemyślną sztuką uczynion, na którym prosiaczek niedawno jeszcze się rumienił i w brzuch Komersa ugodził.

Co dalej się działo nikt nie wie, jako że Kasztelan zniknął tej nocy i więcej go nie widziano, Lilil zaś opowiadać o owych zdarzeniach nie chciał.
Sromotnie mu było przyznać, że wpierw rękę podniósłszy na gospodarza, zasnął na ławie winem z nagła zmorzon. Ocknął się zaś dopiero, gdy słońce długą już drogę po nieboskłonie przemierzyło i cichaczem wymknął się z zamku. Zabrał ze sobą jedynie ów rożen pamiętny, który obok stołu dziwnym popiołem znalazł oprószony.

Wieść gminna niosła, że niejednego potwora ubił Lilil w kasztelańskim siedlisku, ale któż tam wieśniackich bajd słucha...
Jedynym pewnym się zdaje, że nadobna Kasztelanówna, która w owym czasie w klasztorze zamknięta dla bezpieczeństwa przebywała, zbiegła ze swego schronienia, a za rycerzem naszym podążyła...


cdn...
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
SzalonaJulka · dnia 24.02.2010 09:30 · Czytań: 893 · Średnia ocena: 4,67 · Komentarzy: 20
Inne artykuły tego autora:
Komentarze
Usunięty dnia 24.02.2010 09:54 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
sam Kasztelan z prośbą o pomoc się zwrócił

trochę mi tu zabrakło informacji o rodzaju pomocy i jakoś nie powiązałam tego z piwniczną zarazą

Heh, taki Don Kichot do góry nogami :) No i trochę mi się z My Hero skojarzyło :) Bardzo sympatyczne, chociaż czytać musiałam powoli i w dużym skupieniu. W sumie, to nie mam się do czego przyczepić.
SzalonaJulka dnia 24.02.2010 15:19
Dzięki Oke.
Nie widzę problemu w odgadnięciu rodzaju pomocy - jest w wypowiedzi Lilila, na razie więc nic nie zmienię, chyba, że ktoś jeszcze zgłosi zastrzeżenia.

Głównie chodziło mi o zabawę ze stylizacją języka (i ubawiłam się nieźle) ;)
hippiegirl dnia 24.02.2010 17:23 Ocena: Świetne!
świetne! podoba mi się ta stylizacja, jest ciekawie i czyta się zupełnie jak średniowieczną legendę :)
Esy Floresy dnia 24.02.2010 17:27 Ocena: Bardzo dobre
Uff przeczytałam ;) Prawdą jest, że ja nie przepadam za takim językiem i unikam jak bazyliszkowego spojrzenia ;) Prawdą też, że posługujesz się nim nad wyraz biegle, co trzeba docenić. Prawdą też, że historia sama w sobie zabawna zwłaszcza część druga:lol: Ileż to zasług tych przez przypadek chociaż z drugiej strony znaleźć się w odpowiednim czasie i na odpowiednim miejscu to też sztuka :lol: Piąteczka w kajecik. Pozdrawiam.
Miladora dnia 24.02.2010 17:49 Ocena: Świetne!
Ucieszne nad wyraz... :lol:
No i po głowie się drapię, jakową by tu ocenkę zmajstrować, a w kajecik wpisać, bo i przygody one swój sowizdrzalski a smacznie przyrządzony urok mają, a i postać Lilila też zacna, tymi jego perturbacjami okraszona.
I gorzołka a insze trunki leją się nad wyraz sprawnie, aż oskoma czytelnikowi przychodzi, by po jaki kufel sięgnąć, a spragnione gardło uraczyć... E, co tam będę gadać po próżnicy. :D
Najwyżej mnie kaczki zadepczą, że TWA uprawiam. :lol:
Miej se, kobito to co Ci daję, a ciesz się podwójnie, bo nie zawsze i nie każdemu daję... (o krucafuks, teraz plamę dałam).
A naści do kaletki. :D
SzalonaJulka dnia 24.02.2010 17:49
Dziękuję pieknie Drogie Panie :shy:

Esia, skoro "przypadki", no to przez przypadek - ot, historie same z zabawy słowem wypływają :D

Miladoryo, toś prawdę rzekła, że nie zawsze i nie każdemu dawać należy... :lol: co też każda zacna a roztropna biała głowa pojąć powinna.
Trochę zestrachanam, bo to Twoje "naści" zabrzmiało, jak Kmicicowe "Naści piesku kiełbasy." :bigeek:
Izolda dnia 24.02.2010 19:16 Ocena: Świetne!
Nijak inacej, ostomiła, nie mogem się za łodpowiedź zabroć, jak ino po nasemu Tobie pedzieć, ześ urychtowała piknom i cudnom gwarke, a tyn juhas, cóześ go zdybała, urodny. To się hanbić nie musis, ino zbiroj hyrne łocenki. Wyzdajaj śwarny dalsy pomyślunek zebyk cytać mogła, a na mój dusiu bedzie baciarka.:D
SzalonaJulka dnia 24.02.2010 19:24
Iziu, popłakałam się ze śmiechu ze "zdybanego juhasa" :D warto się było przyłożyć do pisania, żeby taki komentarz dostać...

PS. Dlaczego nie napiszesz opowiadania "po wasemu"?
Bardzki dnia 24.02.2010 19:33 Ocena: Bardzo dobre
Taka sobie treść przesłonięta znakomitą formą i za tę formę bdb.
Izolda dnia 24.02.2010 21:59 Ocena: Świetne!
:DSalonka, a ftózby to cytoł, ba, ftózby to rozumieł?:D
SzalonaJulka dnia 24.02.2010 22:09
Ja przeczytam z dziką przyjemnością, a w razie problemów pomęczę Cię o mini-słowniczek :D
Miladora dnia 24.02.2010 22:34 Ocena: Świetne!
Jo tyz kce. :D
Usunięty dnia 24.02.2010 23:39 Ocena: Świetne!
Podziękowania za piękny styl i grzeczną treść
SzalonaJulka dnia 24.02.2010 23:42
Dziękuję Owsianko :)
andro dnia 27.02.2010 21:02 Ocena: Świetne!
ftóźby nie polubił Lilila? A jeszcze z Ondegii, heh... Odnoszę wrażenie, że wiele ważnych rzeczy w historii Tego Świata wydarzyło się dzięki Lililowi albo jemu podobnych ziomali. ;)
Nie mam uprawnień niby, ale tu:
Cytat:
usiadł na ławie, i łeb w zadumie podrapał.

chyba nie powinno być przecinka:smilewinkgrin:
See you, nara - spychacz i kopara.
SzalonaJulka dnia 27.02.2010 21:19
Dziękuję Andro :)

"Dziwne rzeczy się dzieją", więc i Lilil może zostać bohaterem :lol:
przecinek poprawiam, chociaż sama już nie wiem, dlaczego go tam wcisnęłam...
evivvalarte dnia 28.02.2010 19:53 Ocena: Świetne!
hehe dobry ten lilil wasty:)
SzalonaJulka dnia 01.03.2010 14:10
wow, nawet 100% poeta tu zbłądził ;) dzięki
Wasinka dnia 09.06.2010 21:13
Przednio się ubawiłam o przypadkach Lililowych czytając. Niczym o waszmości Zagłobie, któren to onegdaj z każdej opresyi wyleźć gładko umiał. Nic to, że przypadek jeno wszystkiemu przewodził, dyć facjata uciechę fantazyjną miała. Aliści, gładko się w tekst spozirało.

pozdrawiam
SzalonaJulka dnia 09.06.2010 23:28
Dziękuję Wasinko :) oj, przypomniałaś mi, że trzeba histoyę snuć dalej, bo notatki leżą i wyją ;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Lilah
20/10/2019 22:09
Dziękuję, Marco. Trochę wiosny jesienią się przyda,… »
bruliben
20/10/2019 21:30
Był czy nie był nie daje mi spokoju. Ten chłopiec ma… »
marzenna
20/10/2019 21:24
bruliben Mam tego chłopczyka przed oczami, z pobrudzoną… »
JOLA S.
20/10/2019 20:52
Drogi Kazjuno, bardzo mi miło słyszeć takie słowa.… »
pociengiel
20/10/2019 18:29
i tak jeszcze będę zmieniał - pomyślę nad wypośrodkowaniem. »
marzenna
20/10/2019 17:42
bruliben nie chciałam nikomu zrobić krzywdy :) lot był… »
marzenna
20/10/2019 15:57
Gramofon Biegnę i wracam w to samo miejsce, codziennie. Czas… »
bruliben
20/10/2019 15:55
Za przedmówcami. Aż tęskno do tych obrazów. Gdyby przełożyć… »
Opheliac
20/10/2019 15:47
Ja też wklejam i zawsze czcionka jest normalna :D Ay, w… »
marzenna
20/10/2019 15:36
allaska, bruliben, Gramofon, dla Was :) Jak w starym kinie… »
Opheliac
20/10/2019 15:35
To jest to co mi się podoba bardzo! »
allaska
20/10/2019 14:31
Bruliben dzięki serdeczne »
bruliben
20/10/2019 14:23
Matka może być błogosławiona i pamiętamy same dobre rzeczy o… »
bruliben
20/10/2019 13:59
Wiersz zwala z nóg, jak każda surowa kometa. Będę spał jak… »
bruliben
20/10/2019 13:57
Odnoszę wrażenie, że sam już tak miałem. I motyle w brzuchu… »
ShoutBox
  • bruliben
  • 20/10/2019 11:11
  • A gdzie to ześrodkowanie? Gubię się w portalu. Może ktoś, coś podpowiedzieć?
  • Zola111
  • 19/10/2019 00:18
  • Jak Wam się pisze wiersze do Zaśrodkowania?
  • mike17
  • 18/10/2019 14:04
  • MUZO WENY 8 zapraszają do udziału śmiałków pióra. Podejmijcie wyzwanie i dajcie z siebie wszystko :) [link]
  • bruliben
  • 18/10/2019 09:02
  • Już wiem, ktory utwór najlepiej rozgrzewa do pisania :)
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:56
  • Dlaczego tu jestem, czego szukam, skoro większość dreamin’ offline.
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:48
  • Aż sześć muzo wen - wypadałoby zajrzeć, zobaczyć, poczuć jak zainspirują.
  • allaska
  • 17/10/2019 16:27
  • Prośba do redakcji przy wysyłaniu tekstu nie wiem co zrobiłam ale wkleiłam dwa na raz proszę o usunięcie jednego one są takie same. Pozdrawiam. Czarodziejka z planety: " nie dorastam wam do pięt ;)"
  • mike17
  • 16/10/2019 19:13
  • Jeśli chcesz zaistnieć w portalowej sławie, nie wahaj się już i pisz śmiało do konkursu dla prozaików MUZO WENY 8, gdzie jedynym wymogiem jest napisanie miniatury. Dużo? Nie, mało. Zatem do boju :)
  • allaska
  • 16/10/2019 16:12
  • Gratulacje :) Vanillivi
Ostatnio widziani
Gości online:25
Najnowszy:gigi
Wspierają nas