Pan Nikt i pożegnania - msh
Proza » Miniatura » Pan Nikt i pożegnania
A A A
Pan Nikt nie lubi pożegnań. Twierdzi, że naruszają jego, już i tak nadwątloną, równowagę psychiczną. Ale choćby nie wiem jak bardzo ich nie lubił, to jednak czasami takie sytuacje się zdarzają i mimo, że wolałby o tym zapomnieć, to największe spustoszenie w jego życiu uczyniło pożegnanie z ojcem.
Miał wtedy niespełna dwadzieścia lat. Ojciec zmarł pierwszego kwietnia (co za ironia losu). Początkowo myślał, że ta wiadomość jest głupim żartem, ale dzisiaj już wie, że była to mizerna obrona przed przyjęciem do siebie ostateczności.
Następne dwadzieścia lat zajęło mu pogodzenie się z tym faktem, chociaż do dzisiaj, na wspomnienie tamtej chwili, płacze.
Są takie momenty z okresu, gdy ojciec był bardzo chory, za które mu wstyd. Unika wtedy samego siebie; chciałby cofnąć czas i przytulić się do ojca.
Nie był najlepszym synem; kłamał (na przykład dwie poprawki w szkole średniej, z których jedną zataił i przygotowywał się do niej "na kompletach" u kolegi), zawodził (nie zdał egzaminów na studia, o czym ojciec marzył), ale mieli również wiele cech wspólnych: godzinami, a nawet dniami, mógł siedzieć przy rozwiązywaniu krzyżówek (w pierwszej klasie liceum, spędził w domu całe ferie obłożony słownikami, atlasami, encyklopedią starając się rozwiązać je do ostatniego hasła) i z pasją oddawał się brydżowi. Nigdy nie dorównał ojcu, który był nawet mistrzem par sportowych w ich miejscowości, ale kiedyś zaskoczył go, podczas wspólnej gry, dobrymi zagrywkami i poczuł, że ojciec jest z niego dumny, chociaż samej znajomości zasad brydża uczył się wspólnie z kolegą z książek, a nie od niego.
Czasami spogląda na zdjęcie ojca; próbuje wtedy przypomnieć sobie jego głos, uśmiech...
Czas zdołał zatrzeć już wiele wspomnień, ale jedno wgryzło się w pamięć pana Nikt z taką siłą, że nie potrafi go wymazać (inna sprawa, że nie chce): ojciec leżący na tapczanie i jęczący z bólu (rak zaatakował mu już wtedy mózg, o czym nikt nie wiedział), a pan Nikt wyszedł z pokoju i powiedział z delikatną (kurwa, nie było delikatnie!) pretensją w głosie: tato, mam gości. Ojciec spojrzał na niego półprzytomnie, uśmiechnął się (to nie był, kurwa, uśmiech tylko grymas bólu, idioto!) i odpowiedział: przepraszam, synku, głowa mnie boli.
Tato, wybacz…

Pan Nikt nie lubi pożegnań i może dlatego nie potrafi rozstać się z ojcem, zresztą pożegnania są jak ostateczność, a tej pan Nikt nigdy nie przyjmie do wiadomości.


Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
msh · dnia 10.03.2010 08:53 · Czytań: 1589 · Średnia ocena: 4,59 · Komentarzy: 35
Komentarze
Nova dnia 10.03.2010 10:34 Ocena: Dobre
msh,
bardzo lubię Pana Nikt i łapię się na tym, że bezkrytycznie "biorę go takim, jaki jest"...ale dzisiaj,
przeszkodził mi w płynności czytania nawias po " po rozwiązywaniu krzyżówek".
Krzyżówki i brydż, a potem szybkie przejście do kwestii ojca, bardziej by mi odpowiadało.
Następna kwestia, to /mój/ niepokój związany z zakończeniem w korelacji ze zdaniem użytym na początku.
Mianowicie:
"... ale dzisiaj już wie, że była to mizerna obrona przed przyjęciem do siebie ostateczności."
Z jednej strony obrona mizerna, więc nieskuteczna. Z drugiej strony jednak, "już wie" czyli uświadamia sobie...
"... nigdy nie przyjmie do wiadomości..."
on już ją przyjął /"już wie"/, ale dyskretnie przemieścił w podświadomość...
Rozumiem przewrotność natury PN, jednak tutaj chyba autor trochę namotał, czy nie?
/Niuans, czy czepianie się, sama nie wiem... dla mnie - dyskomfort. :smilewinkgrin:/
Podoba mi się subtelność ujęcia tematu, ale to przecież nic nowego
:D
Usunięty dnia 10.03.2010 10:45 Ocena: Świetne!
wzruszyłam się
nie potrafię napisać nic więcej
msh dnia 10.03.2010 10:48
N, możliwe, że pan N. opisuje swoje przeżycia i uczucia dość chaotycznie, przechodzi z tematu na temat, bywa, że urywa wątki i miesza czasy. taki już jest. nie będę go bronił, ani przekonywał, że postępuje słusznie. ten wątek jest bardzo istotny dla niego, więc zmian nie będzie. co do "namotania" zostało wprowadzone z pełną świadomością, ale rozumiem, że ma prawo się nie podobać ) dziękuję za przeczytanie, komentarz i ocenę. pozdrawiam serdecznie. msh
msh dnia 10.03.2010 10:51
D_B, dziękuję za wzruszenie. tekst nie powstał po to, by "żerować" na uczuciach czytelników, ale Twoje wzruszenie jest dla mnie komplementem ) dziękuję za przeczytanie, komentarz i ocenę. pozdrawiam serdecznie. msh
bassooner dnia 10.03.2010 11:03 Ocena: Świetne!
kurwa przejmujące to jest! masz świetne jak nic!
msh dnia 10.03.2010 11:11
b, cieszy mnie Twój odbiór tego tekstu ) dziękuję za przeczytanie, komentarz i ocenę. pozdrawiam serdecznie. msh
peggy dnia 10.03.2010 11:21 Ocena: Świetne!
bardzo wzruszajacy tekst, uczy pokory wobec swiata, pokory, ktorej czesto nam brak, ...bo ojca ma sie tylko jednego. ja tez unikam pozegan, drogi Panie Nikt....
Nalka31 dnia 10.03.2010 12:40 Ocena: Dobre
Ja podobnie jak DB nie mogłam się nie wzruszyć i przyjęłam tekst trochę osobiście. Nawet ten (chyba) pozorny chaos pozwala się skupić na tym co najistotniejsze, czyli relacji z ojcem. Super. Pozdrawiam :)
Izolda dnia 10.03.2010 12:49 Ocena: Świetne!
Bywają takie teksty, w których nie zwraca się uwagi na nic poza skupianiem się na własnych emocjach. Im lepiej napisane, tym mocniej mają szansę się w czytelniku emocje rozhulać. To jest właśnie taki tekst!
julanda dnia 10.03.2010 13:29 Ocena: Świetne!
Pan Nikt dorósł do przemyśleń, które są znane prawie wszystkim. Kryzys połowy życia doświadcza zgodnie z regułą. Może to i dobrze, że opowieść o nim, nie jest tylko komiczną ironią, ale pokazuje ważny i trudny temat. I, co ciekawe, zachowuje klimat i równowagę całości, nie burząc nic, nie tworząc wyrwy między tym, co któregoś razu rozbawiło przy lekturze Pana Nikt.
Za pokazanie problemu, sposób i wynikający z niego kontekst należy się najwyższa ocena. Pozdrawiam!
Szach-Mat dnia 10.03.2010 13:41 Ocena: Dobre
dobrze napisane, ale mnie to nie przekonuje. Od samego początku wiadomo, że skończy się źle. To tak, jakbyś chciał, aby wszyscy po lekturze tekstu mieli Ci współczuć. Czy to nie pamiętnikarstwo? Db.



Pozdrawiam.
Nova dnia 10.03.2010 13:47 Ocena: Dobre
Żeby napisać komentarz, wpierw tekst trzeba przeczytać dwa, trzy razy, zastanowić się, zrobić notatki...
Czas.
W zamian otrzymałam dyplomatyczną odpowiedź, administracyjną sztampę, gotowca na niewygodne sytuacje.
Szkoda czasu.
Po co pisać komentarz, jeżeli autorowi nie chce się go przemyśleć?
PS.Mam nadzieję, że zdążysz się zawstydzić... zanim zepchniesz do podświadomości :smilewinkgrin:
Nova dnia 10.03.2010 13:50 Ocena: Dobre
Przepraszam, naturalnie: Autorowi:D
Esy Floresy dnia 10.03.2010 13:58 Ocena: Świetne!
Msh,

zacznę od drobnych uwag:

Cytat:
godzinami, a nawet dniami, mógł siedzieć przy rozwiązywaniu krzyżówek (w pierwszej klasie liceum, spędził w domu całe ferie obłożony słownikami, atlasami, encyklopedią i stosem krzyżówek)


Myślę, że da się uniknąć tego powtórzenia.

Cytat:
(kurwa, nie było delikatnie!)(spacja)pretensją


A tu zabrakło spacji.

To tyle, co mnie się rzuciło w oczy. Poza tymi drobiazgami to przyznam, że ścisnąłeś mnie za serce tym tekstem. Ode mnie masz świetne. Pozdrawiam.
msh dnia 10.03.2010 14:30
N, czytam komentarze od A do Z. czego się spodziewałaś? polemiki? a po co? nie mam zamiaru polemizować z tym czy Ci się tekst podoba czy też nie. nie odpisuję na komentarze "sztampowo", a przynajmniej tak mi się wydaje - jeśli masz inne zdnaie lub poczułaś, że tak jest - przepraszam! uważasz, że jeśli Czytelnik napisze komentarz, to ja za każdym razem mam się poddać zmianom lub sugestiom? przykro mi, ale w moim przypadku tak nie jest. doceniam wszystkie komentarze (Twój również!), ale nie onacza to, że zaraz usiądę i przerobię tekst pod czyjeś dyktando. odpisałem Ci krótko, ale równocześnie dodałem, że zagmatwanie jest celowe, a czy się podoba czy nie, to już ocena Czytelnika. Autor czyta komentarze! , ale to nie znaczy, że padnie na kolana przed Czytelnikami i zmieni wszystko, bo taka jest wola komentujących. nie zdążę się się zawstydzić, bo nie zrobiłem nic takiego za co wstydzić się muszę. czy Autorka chciała wywołać jakąś dyskusję ze mną, bo inaczej nie rozumiem tego "świętego" oburzenia. powtórzam: WSZYSTKIE KOMENTARTZE CZYTAM DOGŁĘBNIE I ZA KAŻDYM RAZEM WYCIĄGAM WNIOSKI, CO NIE ZNACZY, ŻE MUSZĘ COKOLWIEK W TEKŚCIE ZMIENIAĆ! trochę mnie "znerwowały" te określenia: administracyjna sztampa, gotowiec na niewygodne sytuacje. nie czuję bym zachował się niewłaściwie, ale oczywiście Twoja ocena może być inna. w każdym razie przepraszam jeśli poczułaś się urażona moim krótkim komentarzem. nadal jednak zdania nie zmienię i tekst, pomimo braków i niedociągnieć, pozostanie w takim stanie jw. dodam jeszcze, że piszę z pełną świadomością tego co piszę. błędy oczywiście zdarzają się, jak chyba każdemu, ale poza tym mam pełną świadomość tego, co chcę wyrazić i jakie zastosuję środki w tym celu. P, dziękuję za wzruszenie. N31, bo i te relacje są w tym tekście najważniejsze, więc dziękuję za dostrzeżenie ) I, cieszy mnie, że odnalazłaś emocje w tekście ) J, trudno jest się całkowicie odsłonić, pokazać swoją , nie do końca najlepszą, twarz. pan N. dojrzewa do rozliczeń z samym sobą. może nie robi tego najlepiej, ale za to z pełnym zaangażowaniem ) S-M, nie oczekuję żadnego współczucia i nie po to ten tekst powstał!!!!! jest fragmentem cyklu o panu N. i dla całości był niezbędny. pamiętniczków nie piszę, bo już duży jestem, co nie znaczy, że wszystkie problemy mnie omijają. czasami trzeba się zmierzyć z samym sobą, żeby móc patrzeć potem w lustro. to jest taka próba. inna sprawa czy lustro nadal nie będzie się odwracać. dziękuję za przeczytanie, komentarze i oceny. pozdrawiam serdecznie. msh
msh dnia 10.03.2010 14:33
ES, a ja tę spację 10 minut temu zlikwidowałem, bo jakaś monstrualna mi się wydała ;) oczywiście poprawię. może jest racja w tym, ze to co w nawiasie jest zbędne? pomyślę. dziekuję za skurcz serca) dziękuję za przeczytanie, komentarz i ocenę. pozdrawiam serdecznie. msh
Esy Floresy dnia 10.03.2010 14:40 Ocena: Świetne!
Msh,
mnie te słowniki, encyklopedie i atlasy osobiście ujęły, bo przypomniały mi moje wieczory z ojcem, mnie one potrzebne w tekście. W brydża też grywałam. ;) Dlatego dla mnie ten tekst bliski jak koszula ciału. Pozdrawiam.
Sceptymucha dnia 10.03.2010 14:45 Ocena: Świetne!
Dla mnie najlepsze, co do tej pory wyszło o panu Nikt. Świetny.
msh dnia 10.03.2010 14:47
EF, powtórzenie zlikwidowane ) S, dziękuję. pan N. na pewno się zarumienił ;) dziękuję za przeczytanie, komentarz i ocenę. pozdrawiam serdecznie. msh
Esy Floresy dnia 10.03.2010 14:55 Ocena: Świetne!
Msh, cacy! :)
Bardzki dnia 10.03.2010 15:02 Ocena: Świetne!
Msh ostatnio napisałem,że trzymasz poziom. Tym razem skoczyłeś wysoko, bardzo wysoko. Świetne
msh dnia 10.03.2010 16:40
EF, cieszę się, że utrafiłem ) B, mam nadzieję, że przy tym skoku nie strąciłem poprzeczki ;) dziękuję za przeczytanie, komentarz i ocenę. pozdrawiam serdecznie. msh
Polter13 dnia 10.03.2010 17:38 Ocena: Świetne!
Piękna miniatura, skłaniająca do zadumy. Jedno z najmądrzejszych o PN.
voice dnia 10.03.2010 17:42 Ocena: Świetne!
Łezka mi w oku stanęła, bardzo wzruszający tekst.
Masz świetny.
kamyczek dnia 10.03.2010 17:57 Ocena: Świetne!
Tekst poruszający najdelikatniejsze struny, myśli pobiegły w stronę mojego taty... bardzo mi go brak.
świetny
msh dnia 10.03.2010 19:03
P13, i ta zaduma jest dla mnie największą nagrodą ) v, łezkę również odbieram "pozytywnie". k, tak to jest, że doceniamy ludzi dopiero po śmierci i dopiero wtedy pojmujemy, że to była miłość... dziękuję za przeczytanie, komentarze i oceny. pozdrawiam serdecznie. msh ps chciałbym jeszcze napisać kilka słów wyjaśnień. może nie muszę, ale jednak... nie napisałem tego tekstu, żeby, "wyciskać łzy z oczu" i przy tym otrzymać lepsze oceny. wiem, że dotykam tamatów bolesnych, które oddziałowują na emocje i skłaniają do zadumy, ale inaczej nie potrafiłem tego opisać. zrobiłem to szczerze - nawet bardziej niż się spodziewalem, bo po drodze otwierały się dawno zamknięte drzwi i musiałem znowu zmierzyć się z przeszłością. nie żeruję na uczuciach, nie szukam pocieszenia. odkryłem w tym tekście siebie bardziej, niż w innych, ale nie żałuję. może nie mogę jeszcze patrzeć na siebie z podniesioną głową, ale zrobiłem wszystko, żeby już sobie nie pluć w gębę. przepraszam za ten prywatny przypis. może faktycznie tylko winny się tłumaczy, ale wbrew powiedzeniu uznałem, że warto się "wytłumaczyć". oczywiście nie mam nic przeciw tym, których tekst wzruszył i poruszył. napisałem te słowa, by uciąć ewentualne zarzuty o granie na uczuciach Czytelników. msh
Elwira dnia 10.03.2010 19:48 Ocena: Bardzo dobre
Pan Nikt jest jednak bardzo podobny do ludzi, najpierw działa, później myśli. ;)
Nie, nie wyciskach łez z oczu, opisujesz codzienność, szarośc, brutalność pewnych zachowań, ale to wszystko mieści się w kanonach tego, co każdego dnia możemy oglądać obok. To, że tego nie widzimy, o nas świadczy. To, że dostrzegamy dopiero, jak mamy czarno na białym o nas mówi, to, że sami się tak zachowujemy i nie widzimy, o nas znaczy. My nie jesteśmy bezkrytyczni tylko dlatego, że stawiamy siebie na pozycji krytyków.
Pozdrawiam.
msh dnia 10.03.2010 20:02
E, pan N. jest człowiekiem z krwi i kości ;) bywa słaby i zagubiony, ale to raczej jego siła niż słabość. nie można być "superbohaterem" nie znając swoich słabych punktów. pan N. ma ich bez liku, chociaż jeszcze wszystkich nie poznał. walczy, chociaż nie zawsze wygrywa. w tym też tkwi jego siła. "co nas nie zabije, to nas wzmocni". dziękuję za przeczytanie, komentarz i ocenę. pozdrawiam serdecznie. msh
Zadysta dnia 11.03.2010 14:07 Ocena: Świetne!
!
6 + + +
;)
msh dnia 11.03.2010 16:03
Z, i co ja mam odpowiedzieć? może tak: komentarz na 6 + + + ;) dziękuję za przeczytanie, komentarz i ocenę. pozdrawiam serdecznie. msh
Dystrykt111 dnia 21.03.2010 21:36 Ocena: Świetne!
Ta skala jest za mała nio! Kurcze pieczone i Kurde Wacek... To po prostu jest coś niesamowitego, kiedy siadam i czytam zahipnotyzowany treścią, formą, ujęciem tematu i stylem pisania... dosłownie wszystkim! Ten tekst podoba mi się na tyle, że nie wiem co powiedzieć! Idealny! Doskonale trafia w moje serce, wprost, najkrótszą drogą, jak nic i nikt... <he he "Pan Nikt">
Doskonale!
msh dnia 22.03.2010 16:26
D111, bardzo się cieszę, że oceniasz ten tekst tak wysoko, a najbardzioej cieszy mnie fakt, że trafia w serce. dziękuję za przeczytanie, komentarz i ocenę. pozdrawiam serdecznie. msh
Esy Floresy dnia 18.10.2017 22:20 Ocena: Świetne!
Starym obyczajem pozostawiam na pamiątkę polecanki:

Istnieją takie pożegnania, których nie wolno przegapić. Cóż, jeśli zrozumiemy to wówczas, gdy jest już za późno? Przejmująca miniatura, prezentuje codzienność, zwykłość, czasem bardzo trudnych, ale jakże ludzkich spraw. Bohater staje się nam bliski, bo nie jest idealny, popełnia błędy, jak każdy z nas. Przedstawiam wam Pana Nikt, który nie lubi pożegnań. Polecam również cały cykl.

Pozdrowienia.
Gaston Bachelard dnia 19.10.2017 20:32
Tekst z 2010 dopiero teraz zostaje polecony przez Redakcję?
Niebywałość.

"Są takie momenty z okresu, gdy ojciec był bardzo chory, za które mu wstyd".
To jest be. Momenty to momenty, skojarzenie jak skojarzenie. Może raczej chodzi o chwile?
Nie "chwile" pojawiły się wyżej... Czyli unikamy powtórzeń.
Jednak i tak te "momenty" mi nie pasują do tła myśli i zamyśleń.
Sam nie wiem. Uznam lepiej, że się nie znam.

Dobry tekst!!!
Napisałem.
Jaga dnia 21.10.2017 22:51
Wzruszyłam się. Każdy z nas ma takie chwile, które chciałby przeżyć inaczej. Wierzę w kontakt ze zmarłymi, więc Twoje "wybacz" zostało usłyszane.

Pozdrawiam ciepło,
Jaga
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:19
fajny manifest; ale nierealny czy tu nie zachodzi pewna… »
Berele
24/11/2017 01:15
"Na rozpaloną duszę utopioną w winie" Trzeba… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:12
kiedyś na PP publikowała autorka o ksywce Shortia /z… »
Berele
24/11/2017 01:10
Uśmiechy dla nowych komentatorów :) Niech jeszcze poleży;… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:08
3 zdanie, wiersza brak pomimo wersyfikacji pozdrawiam »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:06
karkołomne porównanie pozdrawiam »
Miladora
24/11/2017 00:56
Na pewno pozostanie zagadką, Mrówciu. :) Jej uśmiech… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 00:56
czytam Dolną Półkę a tu taka perełka, naprawdę mi się… »
Miladora
24/11/2017 00:40
A może jednak nie przeminął, Apisku? :) W weekendy tłumy… »
Miladora
24/11/2017 00:33
A wiesz, że to bardzo dobry pomysł, Jago? :) Może… »
Miladora
24/11/2017 00:28
Bardzo mi miło - dziękuję pięknie, Uleńko. :) Serdeczności… »
Miladora
24/11/2017 00:26
To najlepsza pochwała dla autora, Uleńko. :) Bardzo… »
JOLA S.
23/11/2017 23:56
Słynny uśmiech Mony Lizy należy do najbardziej czarujących w… »
Zola111
23/11/2017 23:02
Ależ to urokliwe! bardzo! z. »
Miladora
23/11/2017 22:41
Tekst po korekcie. Rekomenduję do wirtajek. :) »
ShoutBox
  • mike17
  • 23/11/2017 23:27
  • WYNIKI w MUZO WENACH 5 są już dostępne, zapraszam serdecznie : [link]
  • mike17
  • 23/11/2017 23:20
  • Bardzo Wam dziękuję za "Kwasiżurka" - powstał w chwilę, ale liczę, że dłużej pozostanie w pamięci :)
  • Niczyja
  • 23/11/2017 22:44
  • Wzajemnie:)
  • maak
  • 23/11/2017 22:43
  • Tak zrobię :). Dobrej nocy.
  • Niczyja
  • 23/11/2017 22:38
  • Dobrze, zgadzam się. Na pewno będzie pięknie:) Może być też tłumaczka wiatru lub deszczu. Albo wysokich traw bujających się na wietrze. Jak zechcesz, tak napisz:)
  • maak
  • 23/11/2017 22:36
  • Dobrze. Napiszę o kobiecie nie kobiecie. O tłumaczce chmur? :)
  • Niczyja
  • 23/11/2017 22:26
  • Coś co nie jest bajką, ale ma w sobie całe jej piękno:) To bym chciała przeczytać...
  • maak
  • 23/11/2017 22:21
  • A co wolisz, bajkę, czy nie bajkę? :)
  • Niczyja
  • 23/11/2017 22:17
  • Maaczku, napisz coś nowego. Ty tak pięknie piszesz...:)
  • Silvus
  • 23/11/2017 22:16
  • Ciao:)
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:Jaclynndda
Wspierają nas