Zagadka - SzalonaJulka
Proza » Obyczajowe » Zagadka
A A A
Julia siedzi naprzeciwko starszego mężczyzny. Patrzy nie tyle na niego, co poprzez niego. Chciałaby przejrzeć jego intencje. Póki co, jest w stanie przewidzieć każdy ruch tego człowieka, ale zupełnie nie rozumie celu jego działań.

Milczy. Nie dlatego, żeby go ukarać, choć mężczyzna tak właśnie to odbiera. Milczy, bo nagle odechciało jej się mówić. Przecież nic, co byłaby w stanie powiedzieć, nie ma znaczenia. Mogłaby zacząć czynić mu wymówki, mogłaby zacząć krzyczeć, dąsać się - tylko po co? Przecież on doskonale wie, że przegrał. Na własne życzenie, jednym głupim wybiegiem stracił szansę... tylko na co? Właśnie tego Julia nie wie i pewnie dlatego ciągle jeszcze siedzi naprzeciwko Adama.


Trzy miesiące temu, zdesperowana przedłużającym się bezrobociem, świeżo upieczona pani magister Julia Warzec dostała się na staż organizowany przez Urząd Pracy. Wszyscy pracownicy firmy, do której trafiła, patrzyli z nieufnością na drobną dziewczynę z wyższym wykształceniem, mającą oto złapać za łopatę równo ze starymi wyjadaczami kopania. Zacisnęła zęby, zaklęła prawie że fachowo i zabrała się do roboty.
To właśnie Adam pierwszy docenił jej starania. Przełamał panujące milczenie. Bo skoro robi, płacze z wysiłku, ale robi, no to nie może być wtyką ani niczym innym równie paskudnym.
Wkrótce wtopiła się w tło z cichą pomocą dużo starszego kolegi, pojawiającego się niespodziewanie, by wyciągnąć ją z większej zaspy śnieżnej, której mimo starań nie mogła przeszuflować, albo, by wyjąć jej z ręki ciężkie wiadra.
Co dostawał w zamian? Była świetnym słuchaczem. Nigdy nie nudziły jej historie opowiadane przez Adama. Ale też i on wznosił się na wyżyny oratorstwa. W jego ustach relacja z malowania ściany białą farbą fascynowała, jak opowieść o zdobywaniu Mont Everestu. Na tym jednak nie poprzestawał. Mówił o sklepie zoologicznym, który prowadził w latach siedemdziesiątych, o kozach sprowadzanych w celu nakarmienia węża boa jakiegoś prominenta, o swoich wyprawach na ryby i tym, co też może pływać w Wiśle niedaleko zapory.
Później wszedł na bardziej osobiste tematy: że praca fizyczna jest tylko przykrywką, bo naprawdę zajmuje się zbieraniem haraczy, że jego żona jest właścicielką agencji towarzyskiej i mówi do niego „ty głupi wilczku”, syn chce iść na studia, a kto to widział, żeby chłop się tyle uczył...
Julia słuchała wszystkiego bez zastanawiania się nad tym, czy w opowieściach może być choć kropla prawdy. Były podawane w tak intrygujący sposób, że ich realność nie miała znaczenia.
Z powodu tych historii przesiadywała „na męskiej szatni” i pomaszerowała pierwszy raz w życiu pod budkę z piwem.

Niestety, z czasem w radosnym słowotoku mężczyzny zaczęły pojawiać się delikatne aluzje, a później całkiem konkretne sugestie. Nie były to jednak propozycje jednoznaczne. Właściwie nic w nich nie mogło obrazić. Bo czyż oferta wspólnego wyjazdu z jednoczesnym głośnym zapewnieniem, że będą dwa pokoje, że on, Adam, nigdy by się nie ośmielił nawet dotknąć takiej młodej i uczciwej dziewczyny, czy taka oferta, składana z pół-kpiącym, ciepłym uśmiechem, potrafi obrazić? A może powinna się oburzyć na te błagania, by chciała się z nim spotkać chociaż raz w miesiącu w kawiarni? Stawiane pół żartem pół serio żądania rosły, ale mimo niepokoju, dręczącego szczególnie w kontekście wcześniejszych opowieści o powiązaniach mężczyzny z mafią, mimo tego niepokoju Julia nie miała się czego uchwycić.
Tkwiła w narastającym poczuciu lęku, nie mogąc zrozumieć, czy ten zabawny, niebieskooki osiłek chce ją zaciągnąć do łóżka, zwerbować do agencji swojej żony, czy też jest to tylko niewinne zauroczenie starszego pana, nie potrafiące znaleźć właściwej formy. Zarzucała sobie nadmierną podejrzliwość, na przemian z dziecinną wprost naiwnością.
Adam z maestrią zbudował wokół siebie mur niedopowiedzeń, a w zasadzie przegadań, które całkowicie splątały prawdę i fikcję. Sprawił, że dziewczyna zaczęła wierzyć w najbardziej nieprawdopodobne rzeczy, a te prawdziwe uważała za całkowitą bzdurę. Już nie wiedziała kim on jest, a nade wszystko zaś nie mogła uchwycić prawdy o tym, dokąd zmierza.

Koniec stażu przyniósł jej ulgę nie tylko fizyczną, związaną z końcem pracy ponad siły, ale i psychiczną, wynikającą z rozstania z Adamem. Pożegnała się i prędko wyszła, zanim zdążył zapytać o numer telefonu.


Teraz siedzi naprzeciwko tajemnicy. Jakim cudem skłonił Izę, koleżankę z byłej już pracy, aby umówiła się w tej kawiarni i nie przyszła na spotkanie? Czy ją przekupił, zastraszył, czy po prostu zbajerował? Właściwie to nieistotne. Julia czuła, że tak właśnie będzie. Wprost była pewna, że idzie na spotkanie z Adamem. Nie wiedziała jednak i nadal nie wie najważniejszego – czego on oczekuje.
Jednak, tak czy siak, już jej to nie dotyczy, postąpił nieuczciwie, jedno kłamstwo oficjalnie postawiło pod znakiem zapytania wszystkie wypowiedziane słowa. Dlatego Julia milczy.
Mężczyzna źle znosi przegraną. Miota się. Zalewa przytulne pomieszczenie kawiarni potokiem nerwowych słów. W końcu cichnie pod naporem milczenia dziewczyny. Bierze głęboki oddech i wypowiada ostatnie:
- Przepraszam.

Julia Warzec już nigdy nie dowie się, czego pragnął. Jednak uparcie będzie opowiadać historię tej znajomości i zadawać pytania o cel Adama wszystkim interesującym ją mężczyznom. Jednak słowa i gesty otrzymane w odpowiedzi staną się rozwiązaniami całkiem innych zagadek.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
SzalonaJulka · dnia 04.08.2010 08:44 · Czytań: 3091 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 33
Komentarze
Miladora dnia 04.08.2010 14:35 Ocena: Świetne!
Ja mam tylko jedną uwagę, Szalonka. ;)

- Julia siedzi naprzeciwko starszego mężczyzny./dlatego ciągle jeszcze siedzi naprzeciwko Adama. - sądzę, że celowe, a mimo tego jednak wpada na siebie dość niekorzystnie, ponieważ powtarzasz całą zbitkę, a nie pojedyncze słowo. Trochę bym zmieniła. ;)

A poza tym - świetne. ;)
Prawdziwa zagadka, dająca bardzo dużo do myślenia.
Buziak
SzalonaJulka dnia 04.08.2010 15:22
Świetny od Miladory??? :bigeek: No to teraz siądę i się będę napawać B)
Jack the Nipper dnia 04.08.2010 21:51 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Jednak uparcie będzie opowiadać historię tej znajomości i zadawać pytania o cel Adama wszystkim interesującym ją mężczyznom. Jednak


2 x jednak

Bardzo ładnie. Opowiedzieć, zaciekawić, podprowadzić by z bezczelnym uśmiechem na ustach stwierdzić "Nie wiem jakie jest zakończenie, sam sobie wymyśl".
Dałem się wciągnąć :)

Pozdrawiam!
Wasinka dnia 04.08.2010 21:57
Zgrabnie myśl tutaj zaplotłaś, Julko Szalona. I końcóweczka fajniutka. Nic - tylko czytać.
Pozdrawiam serdecznie :)
zajacanka dnia 05.08.2010 22:39 Ocena: Bardzo dobre
Tytul adekwatny do tekstu. Zagadka pozostanie dalej zagadka, a juz mialam nadzieje znalezc odpowiedz na nurtujace pytanie :)
Bardzo przyjemnie sie czytalo, ale oczywiscie niedosyt pozostal...
Pozdrowienia :)
Poke Kieszonka dnia 06.08.2010 07:11
:)Oj Szalonka, ja tylko mam nadzieję, że uda mi się rozwikłać zagadkę do Twojego przyjazdu, kiedy mi się wydaje, że już rozwiązanie mam jak na tacy i żeby się upewnić zaczynam na nowo czytać to znów nachodzą mnie wątpliwości i jestem na początku, hi,hi może to o to chodzi, żeby byl cały czas początek- sprytna jesteś;):yes:Oj wciągasz ,intrygujesz, a nawet powiem więcej manipulujesz tu czytelnikiem, a ten biedny musi się głowić :yes:- gratuluje pomysła - oryginalny:)Serdeczności z mojej kieszonki:)
sisey dnia 07.08.2010 12:40
Bardzo zgrabny tekst, jężeli mam uwagi, to wyłącznie w stylu "sisey musi marudzić": Zjerzyłem się na imię Adam, to moja prywana fobia jednak związana z portalem, adruga rzecz to "budki zpiwem" Kobieto, puchu marny, gdzie Ty widziałaś ostatnio taki przybytek? Prosze koniecznie pójśc z facetami na piwo, skorygujesz wizję, to pewnik.

Tak, to sprytna miniaturka z otwartymi drzwiami. Gratuluję pomysłu i żal, że sypiemy perełki jak drobnicę zamiast "dużej formy"

kłaniam sisey
jeepnety szakal dnia 20.08.2010 09:01 Ocena: Świetne!
Szalona, opowiadanie jest tak skomponowane, że jest możliwe przynajmniej parę rozwiązań tej zagadki, i dlatego ja jako czytelnik, czuję się podbudowany.
SzalonaJulka dnia 23.08.2010 10:21
Dziękuję wszystkim za poczytanie i przepraszam za spóźnioną odpowiedź. Miło mi, że "zagadka" Adama zaintrygowała i Was.

Sisey, na różne piwka się chodziło, co prawda w opowiadaniu czas akcji nie jest określony, ale masz trochę racji - chodziło mi o 'ideę' budki z piwem ;) no i dzięki za natchnienie - spróbuję formę rozbudować - może uda mi się przy tym zbytnio nie dopowiedzieć

Jeepnięty, interpretacja, którą podałeś mi prywatnie jest najlepszą z dotychczasowych - w każdym razie jestem w stanie w nią uwierzyć
andro dnia 01.09.2010 20:48 Ocena: Świetne!
Tu już jest piękne bajoro, po którym nartniki kreślą zygzaki przyszłych myśli.
Mur niedopowiedzeń to coś, z czym chyba każdy miał do czynienia.
I ciekawe - że zawsze za tym murem znajduje się kłamstwo...
Świetnie, Julka. Miniaturka kulturka...;)
SzalonaJulka dnia 02.09.2010 13:36
Zawsze się boję, żeby moje bajorko nie okazało się odmętami kałuży, ale skoro Twoje nartniki mogą się po nim ślizgać, to może nie jest całkiem płytko B)
andro dnia 02.09.2010 20:47 Ocena: Świetne!
Nie jest, nie jest... Adam wytwarza głębię swoimi niedopowiedzeniami - szczególnie zważywszy na to, że ujął Julię opowieściami. No to już jest otchłań całkiem modra: opowieści z niedopowiedzeniami. Jak cała miniaturka zresztą... B)
Crazy - pisz, kobieto. Bo jak coś palniesz czasem tym swoim piórem, to aż się słodko robi na duszy. Znaczy, że jeszcze są "ludzie" w tej rzeczywistości.
siema.
Dobra Cobra dnia 08.12.2010 22:12 Ocena: Dobre
Mnie tam się podobało. Bo życie wewnętrzne każdej kobiety jest inne i inaczej odbiera ona koleżeństwo z menszczysnami! Więc każda forma jest dobra i prawdopodobieństwo wydarzenia się tej historii prawdopodobnieje.
Poczytam inne Twoje opowiadania i zobaczę jak jest.

Uprzejmie doceniam Twój trud.
Dobra Cobra dnia 08.12.2010 22:14 Ocena: Dobre
Pozdrawiam
SzalonaJulka dnia 08.12.2010 22:52
Cobra, dzięki za poczytanie.
Koleżeństwo... może i koleżeństwo a bohaterka sobie wyobraża bógwieco... to też dobra odpowiedź.
Zapraszam do innych tworów :)
Nova dnia 16.12.2010 12:35
Szalona,
coś tam już mojego czytałaś, stąd domyślasz się, że takie rzeczy lubię. Zgrabnie napisane i fajnie się czyta... a potem zastanawia:lol:
Natomiast taki drobiazg:

"...nie nudziły jej historie..." czy nie jednak:
nie nudziły historie

"...o sklepie...
... o kozach...
... o swoich wyprawach na ryby i
tym, co..."
aż się prosi: i o tym, co...

Prawda, że drobiazg?:smilewinkgrin:
Gratuluję bez oceny,gdyż chcę się najpierw rozejrzeć i rozgrzać po dłuższej nieobecności.:D
SzalonaJulka dnia 16.12.2010 14:13
Hej Nóveczko, dawno Cię nie widziałam :)

nie nudziły - kogo, czego? - jej

co do "o" chyba masz rację

Pozdrówki
Szuirad dnia 17.12.2010 20:37
Hej
własciwie to same zagadki. Intencje Adama, sama jego osoba, zycie. A na dobrą sprawę zagadkowa też jest sam Julia, a jezeli nie zagdkowa to przynajmniej oryginalna - przyjąc taka pracę. To wyzwanie, ale i doswiadczenie. Czxy jej postepowanie też nie jest zagadkowe.

A w Szafie też się ten tekst dobrze czyta.:)

pozdrawiam
Nalka31 dnia 17.12.2010 21:05 Ocena: Bardzo dobre
Było nie było prawdziwa zagadka i wciąga jak magnes, z każdym słowem dalej, i dalej do samego końca. Ciekawie było poczytać, a końcówkę sobie dopowiedzieć wg. uznania. Pozdrowionka. :bigrazz:
SzalonaJulka dnia 17.12.2010 21:23
Szu, nad "zagadkowością" Julii nawet się nie zastanawiałam, dziękuję za wskazanie tego problemu :)

Nalka, bardzo mi miło :)
Nova dnia 19.12.2010 00:38
... i kto tu jest szaloną, Szalona? - przecież ja /chyba/całe życie źle mówiłam! :bigeek::lol:
wyrrostek dnia 22.12.2010 16:41
super płynnie dotarłem do końca. Zaciekawienie rosło, bo przecież jak zawsze pozwalasz słowom i myślom lekko szybować. Pozostawiona końcowa otwartość wywołuje jednak mój, nie tyle niedosyt, co sprzeciw. Dobra Cobra zauważyła: „Więc każda forma jest dobra i prawdopodobieństwo wydarzenia się tej historii prawdopodobnieje.” Moim skromnym zdaniem nieprawdopodobnieje.;)
Świątecznie pozdrawiam.
fanny dnia 27.12.2010 12:41
podoba się :) i jak każda historia nierozwiązana pozostawia niedosyt ;)
SzalonaJulka dnia 27.12.2010 15:13
wyrrostku, w życiu tak bywa, że pewne historie nie doczekują się zakończenia - czy w opowiadaniu też tak może się zdążyć? Nie wiem - spróbowałam - przyzwolenie należy do czytelnika.

Fanny, miło Cię tu widzieć :)
Lacune dnia 27.12.2010 18:27
Witam Autorkę:)
Na początek kilka minusów. Brakuje mi błyskotliwej puenty (która wcale nie musi następować na końcu); jeśli zdecydowałaś się na tajemnicze zakończenie, mogłabyś nie kierować czytelnika w określoną stronę. Koniec jest przewidywalny, a nawet jeśli nie, to mnie ani trochę nie kusi do jego przewidzenia. Nie zostawia niedosytu. Wręcz zawodzi. Mam wrażenie, że cały jest tylko wstępem do czegoś dłuższego, do tej naprawdę już "tajemniczej" i "zagadkowej" historii. Wstępem albo szybkim streszczeniem fragmentu życia. Streszczeniem "w biegu", nieudolnie podsycanym kontrowersjami w stylu powiązań z mafią itp. Tekst, który mógłby być monologiem dziewczyny, która przy małej kawie opowiada dawno niewidzianej znajomej historię ostatniego roku ze swojego życia.

Czyta się dobrze, szybko, powiedziałabym - "bezboleśnie". Moja rada - pisz dłuższe teksty. Masz pomysły i polot. Krótkie teksty (według mnie) powinny być zwarte. Mniej "wyliczanych" informacji z życia bohaterki, a więcej sedna, więcej pisania w pisaniu. Czasem warto uszczuplić tekst "informacyjnie", zrobić jakąś odskocznię, eksperymentować.

Chciałabym jednak byś potraktowała tę krytykę pozytywnie. Trzymam za Ciebie kciuki i liczę, że skusisz się na dłuższe formy. Chętnie poczekam :)
SzalonaJulka dnia 27.12.2010 20:49
Lacune, miło mi, że wyraziłaś swoje zdanie i absolutnie nie mam zastrzeżeń - każdy ma prawo do swojego odbioru. Wydaje mi się jednak, że oczekujesz od tego tekstu czego innego niż ja - to rzeczywiście miał być wycinek z życia (ok, to jest +/- wycinek z życia) i ani 'błyskotliwa puenta' ani inne fajerwerki nie były przewidziane.

Ale owszem planuje teraz dłuższy tekst i zupełnie w innym klimacie - może bardziej przypadnie do gustu :)
Pozdrówki
OWSIANKO dnia 19.07.2011 15:20 Ocena: Świetne!
Szalona Julka

Czytałem wiele Twoich tekstów I powoli zaczyna mnie brać cholera, bo nie dość, że wszystkie są niestety dobre, to w żaden upierdliwy sposób nie mogę się do nich przychrzanić, a ciągłe chwalenie nudne wszak jest.

Pozdrawiam i przepraszam
Jaga dnia 23.02.2016 21:28
SzalonaJulka

Prawdziwa zagadka. Myślałam, że na końcu się coś wyjaśni:(
Mimo niedosytu, przeczytałam z przyjemnością:)

Pozdrawiam ciepło,
Jaga
SzalonaJulka dnia 20.03.2016 19:14
Owsianko, ojoj, umknął mi Twój komentarz. Kajam się. No i dziękuję za dobre słowo. Szkoda, że w międzyczasie wena mi odleciała w niewiadome rejony...

Jaga, bardzo dziękuję, za odgrzebanie tego tekstu. Minęło kilka lat, a ja nie mam tu nic do dodania, ani ujęcia.

Pozdrawiam serdecznie
SzJ
AntoniGrycuk dnia 24.12.2018 01:44 Ocena: Świetne!
Sam nie wiem, czemu tu zajrzałem. I nie żałuję.
Mawiają, że kobieta jest zagadką, że jej nikt nie zrozumie. A tu proszę... Tyle że ja... właśnie... rozumiem tego gościa. W moim mniemaniu przepraszać można (i czasem trzeba) też siebie...

Bardzo mi się podobało. Bardzo, bardzo!

Pozdrawiam.
SzalonaJulka dnia 24.01.2019 01:14
Dziękuję, dziwne zaglądać pod tekst po tylu latach... Ja chyba też teraz rozumiem Adama, ale nie wiem, czy mi z tym lepiej ;)

Serdeczności
SzJ
Zola111 dnia 24.01.2019 02:44 Ocena: Świetne!
A widzisz, jaka jestem świnia! Po tylu latach pojawiam się pod tekstem, który przed laty przeoczyłam! Pewnie dlatego, że siedzę zamknięta w poezji, do prozy wskakuję niezwykle rzadko, a w 2010 - prawie wcale. Jednak od dawna mam Cię w ulubionych. Jeden wniosek - świnia, nie koleżanka!
Ale do meritum: Bardzo dobra proza. Lekkie, wdzięczne pióro. Obserwacje relacji damsko - męskich - bezcenna! I pisz, pisz. Bo to wiele warte. Upomniałabym się o jeden przecinek:

Cytat:
Już nie wie­dzia­ła(,) kim on jest,


Serdeczności, Szalonko, buziaki,

z.
SzalonaJulka dnia 31.01.2019 19:25
Zolu kochana, a co ja mam powiedzieć i jak się kajać, że rzadko zaglądam i nie zostawiam śladu? Jakoś mi ostatnio nie po drodze na pp, a szkoda :/
Pozostaje pięknie podziękować, że poczytałaś i to jeszcze takie archiwalia, że aż trudno mi uwierzyć, że to moje opo...
Serdeczności
SzJ
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
lew morski
24/04/2019 03:44
Wielkie dzięki za przeczytanie i komentarz – myślałem, że… »
Abi-syn
23/04/2019 21:28
Hejka Wiki to prawie jak ja, :) , też rzadko, też z… »
Elminster
23/04/2019 18:10
@Marek Adam Grabowski nie zmieniłem czcionki, ponieważ… »
cliffhanger
23/04/2019 16:47
Bardzo dobre. »
Marek Adam Grabowski
23/04/2019 16:16
Widzę, że powtarzasz błędy z poprzedniej części. Nawet… »
Marek Adam Grabowski
23/04/2019 16:08
Bardzo piękny wiersz. I piszę to mimo tego, że nie przepadam… »
al-szamanka
23/04/2019 14:55
Nie dziwię się, że próbowała utonąć. Doskonale pokazałaś… »
Madawydar
23/04/2019 12:09
Fabuła zapowiada się całkiem nieźle. Błędy są, ale nie… »
pociengiel
23/04/2019 10:01
Dzięki. Jest najlepsza. Aczkolwiek zaszalałem dodając cztery… »
allaska
23/04/2019 09:38
Popracowalabym nad ostatnia strofa:) »
AntoniGrycuk
22/04/2019 21:14
Marku, dzięki za nalot na tę mini-miniaturę. I za taką… »
Marek Adam Grabowski
22/04/2019 20:18
Świetne. Tylko tyle i aż tyle. Pozdrawiam »
maleo
22/04/2019 10:31
Pełen uczuć, słodki :) »
al-szamanka
22/04/2019 05:26
Hmm, widać wyraźnie, że puenta ma tu być z założenia mocna i… »
Scareto
22/04/2019 01:28
Dziękuję ślicznie za wizytę! :) Czy puenta nie wydaje się… »
ShoutBox
  • mike17
  • 23/04/2019 18:46
  • Głosujcie w MUZO WENACH 7 na swoich faworytów, oto konkursowe namiary : [link]
  • AntoniGrycuk
  • 23/04/2019 13:31
  • A kto inny mówi, że w Słowniku Poprawnej Polszczyzny z 2016 jest: winny wszystkiemu. I co tu sądzić? Ja mam tylko taką sugestię: być winny wypadku, zdarzeń (kogo, czego).
  • AntoniGrycuk
  • 23/04/2019 13:27
  • Otóż dzwoniłem do poradni językowej Uniwersytetu w Poznaniu. Podano mi, że w słowniku sprzed 40 lat obie formy są dopuszczane, a w nowym tylko w formie dopełniacza. Więc: winny wszystkiego.
  • Dobra Cobra
  • 23/04/2019 10:40
  • Jaka piękna wymiana celowników i dopelniaczy ! Lata cale czekałem na taką rozrywkę umysłową na Sb.
  • MitomanGej
  • 23/04/2019 04:30
  • "Wszystkiemu" to celownik, a "wszystkiego" - dopełniacz. Z logicznego punktu widzenia poprawna jest forma z końcówką -ego, gdyż jesteśmy winni kogo/czego, w celowniku to możesz być winny koledze 5 zł
  • AntoniGrycuk
  • 22/04/2019 18:12
  • Dzięki. Choć logicznie to brzmi, jakby chodziło o znaczenie słowa winny w sensie długu, a nie przyczyn wydarzeń.
  • al-szamanka
  • 22/04/2019 18:02
  • Jestem winny WSZYSTKIEMU... WSZYSTKIEMU jestem winny.
  • mike17
  • 22/04/2019 16:51
  • Nasza zabawa trwa. Głosujcie w MUZO WENACH 7, łatwo czytać miniatury, bo jest ich niewiele. Dlatego liczę na Wasz odbiór i cenne głosy. Czekają na nie też Autorzy, którzy zaszczycili konkurs :)
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:8giannac3123tc4
Wspierają nas