Nie oczekuj łaski - sisey
A A A
Ania> Jesteś?
Janusz> Jestem. Zawsze jestem, a dziś nawet pierwszy.
Ania> To dobrze. Tęskniłeś?
Janusz> Przecież wiesz... Gdyby tak można przenieść całe miasto; tyle teraz tych unijnych projektów. W kapciach mógłbym do Cię...
Ania> Kochanie, on mnie pobił.
Janusz> Znowu?! Już brak mi słów. Prosiłem, zgłoś na policji albo pozwól mi samemu. Wystarczy adres. O reszcie nie musisz nic wiedzieć. Ręce opadają, żalisz się, ale nie dajesz mi szansy ruchu.
Ania> Więcej Ci nic nie powiem!
Janusz> Jasne, a on się zmieni i "żyli długo i szczęśliwie". Sama w to nie wierzysz. Jesteś mi najbliższą osobą na świecie i najbardziej odległą. Aneczko, ja już nie mogę dłużej patrzeć, jak cierpisz. To boli również mnie. Zrozum.
Ania> Moja wiara nic tu nie znaczy, chociaż marzę o nas. On doskonale wie, że z dziecka nie zrezygnuję. Dom jest jego, syn jego, samochody jego i ja jestem jego własnością. Słyszę to codziennie. Nie rozumiesz tego?
Janusz> Tak. Gra tą kartą bezbłędnie. Ile jeszcze? Jak długo?
Ania> Niech Piotruś podrośnie.
Janusz> Życie Ci przecieka przez palce. Nie widzisz tego kochanie? Dziś "Piotruś podrośnie", jutro – "niech zda maturę"?
Ania> Nie bądź złośliwy. Sprawiasz mi przykrość.
Janusz> Przepraszam, szukam sposobu, by Cię obudzić. Tak przecież być nie może. Kotku, pozwól mi działać.
Ania> Nie. Ty go nie znasz. Jest zdolny do wszystkiego. Ma kasę i kumpli, jakich nie chciałbyś spotkać, i wszystkich w kieszeni.

Jaka ona była? Januszowi jawiła się jako anioł z podciętymi skrzydłami. Zawsze ufna, pełna nadziei, z półuśmiechem. Smutek w oczach równoważyła często powtarzanym: "jakoś to będzie". Nie przywykł do takich standardów, chciał się bić o to, co stało mu się bliskie, ale ona w nim szukała jedynie anioła. Widać, brakowało jej pary. Porażająca bezradność doprowadzała go do obłędu. W takim stanie trudno o racjonalne decyzje, może dlatego zrobił, to co zrobił... Kostki domina już zaczęły się składać, chociaż nikt tego jeszcze nie dostrzegał.

– Maryś, nie pierdziel, wiem, że kompy masz w małym...
– Może i mam, ale cudotwórcą nie jestem. Twoja babka łączy się dynamicznie. Mogę określić rejon, ale to wszystko.
– Jak wszystko? Musi być sposób, by ją wyszukać! – Janusz krąży nerwowo po pokoju.
– Dalej to już musisz znaleźć dostęp do bazy operatora. Najlepiej kogoś kupić u dostawcy – Marian zawiesił głos, czekając na reakcję.
– Nie, to nie wchodzi w grę. Nie mogę zostawić żadnych śladów. Najlepsza tajemnica, to ta o której nikt nie wie, a ty już wiesz.
– Jest jeszcze jedna metoda...
– No to mów człowieku! Co się czaisz? - Janusz unosi ramiona błagalnym gestem.
– Można jej wysłać pocztę. To trochę...
– Pocztę? – przerywa. – Masz na myśli tradycyjną, papierową? Nie ma szans, nie kupi tego. – Janusz rusza w wędrówkę po zagraconym pokoju.
– Jasiu, zwolnij. Czy ty sądzisz, że jak chodzisz, to nie siedzisz?
– Stary dowcip i nie śmieszny! – Poirytowany Janusz, parska z oburzenia.
– Miałem na myśli maila. Poślemy list z załącznikiem. Małego wiruska, tyle, żeby się do nas zgłosił. Potem go kilniemy, wystarczy, by nam przesłał co trzeba.
– Nie będzie śladu?
– Żadnego. Nawet w logach.
– No to ślij – Janusz zmierza pewnym krokiem do komputera.
– Zwolnij, najpierw muszę coś stosownego spreparować, żeby kiwnąć skanery poczty. Pisanie od zera nie ma sensu, zrobimy twórczą adaptację. Ty pomyśl o liście i prezentacji, to będzie gwarancja, że otworzy załącznik. Wiesz, jakieś gołąbki, ckliwe duperele - każda babka to kupi. Facetów najłatwiej wziąć na tytuł. Jeżeli list będzie miał w nagłówku "kocham Cię", to nawet gdy przyjdzie anonimowy, masz ponad siedemdziesiąt procent szans, że go otworzą.
– Jestem heterykiem, daruj sobie. Potrzebny mi jej realny adres, i to tak cicho, jak tylko to możliwe.
– Wiem, powtarzasz się. - Marian kiwa głową, ale duchem jest już nieobecny.
– Jeszcze jedno Maryś – Janusz patrzy z pełną powagą na przyjaciela. – Nie wiesz, jak dorwać nierejestrowany pistolet? Jakieś magnum czy co tam...
– Fiuu, widzę, że wybierasz się na wojnę. Naoglądałeś się gangsterskich filmów? Człowieku, ja robię w kompach, a nie dla ruskiej mafii. A w ogóle, to nic nie słyszałem. Rozumiesz? Nic nie słyszałem – powtarza, nie odrywając wzroku od monitora.
– Taa, zrozumiałem. Pytania nie było. W takim razie już pójdę, a ty pisz tego wiruska. Tylko jeszcze jedno: Co byś powiedział na wycieczkę tygodniową do Niemiec, na mój koszt i z moim paszportem?
– Brzmi nieźle, ale co ty chłopie kombinujesz? W coś ty się kurwa władował?
– Im mniej wiesz, tym lepiej dla nas obu; czyli ewentualna wycieczka wchodzi w rachubę?
– No taa, a mogę wiedzieć dokąd?
– Jeszcze nie wiem. Jakaś klinika prywatna. Może zęby poleczysz? Ważne, żebyś mi coś przywiózł.
– Niby co, piwo, wurst, jakąś Helgę?
– No prawie.
– Czekaj, już wiem...
– To dobrze. Zawsze wierzyłem w twoją inteligencję – rzuca, zatrzaskując drzwi.

Telefon dzwonił w nieskończoność, Janusz nerwowo przeprosił klienta i prawie wypchnął go z biura. Na wyświetlaczu wesoło mrugało: "Anna".
– Dziwna pora kochanie, nigdy nie dzwoniłaś w czasie pracy. Coś się stało? – nabrał powietrza, by kontynuować, gdy usłyszał męski głos:
– Witaj kochanie. Chyba wiesz, z kim mówisz?
– Nie bardzo. – Janusz próbował opanować zaskoczenie.
– Błąd. Nigdy mnie nie okłamuj! Kumasz gościu, kapujesz? Kurwa, ze ścianą gad...
– Tak, już kapuję. Czego chcesz i coś jej zrobił? – Bał się i wiedział, że to słychać.
– …Am. Spoko, nic jej nie jest, na razie – coś zimnego zabrzmiało w głos rozmówcy. Jest deal, interes życia. Sprzedam ci tę kurwę za trzysta tysięcy, już mi się znudziła. Płacisz i załatwiam papiery z papugą. To jak, wchodzisz?
– Trzysta tysięcy? - Janusz miał mętlik w głowie. Skąd niby ma wziąć taką kasę? Chyba że pożyczka pod hipotekę... ale to potrwa. Z drugiej strony, szansa... w alternatywie zawsze był stary plan, o czym tamten nie wiedział.
– Tak, trzy stówy. I masz na to tydzień, potem to zapij wódą. Jesteś tam?
– Jestem, ale, tydzień to za mało. Nie zbiorę takich pięniążków. – Jąkał się z nerwów i trochę na pokaz, chcąc przekonać faceta o swojej bezradności.
– Gut, masz dwa tygodnie i ani dnia dłużej. – Mężczyzna w słuchawce zgodził się nadspodziewanie łatwo. – Zadzwonię i podam miejsce. Pa, kochanie – parsknął i było po rozmowie, a jednak po chwili znów zadzwonił.
– Jeszcze jedno. Daruj sobie kontakty z nią. Zapłacisz i będziesz słuchać tego trajkotu okrągłą dobę, a i żadnych psów! – Rozmówca rozłączył się, nie czekając na odpowiedź.

Miesiąc później Janusz stał w szpitalnej łazience jednego z wrocławskich szpitali i pilnie studiował obce mu rysy bladego mężczyzny w lustrze. Z ostatnich tygodni pamiętał mało, głównie twarz zapłakanej Anny naciągającej mu na głowę brudny worek i spasionego gościa, który trzymał ją za kark niczym kociaka. Poza tym męczył go cholerny ból głowy – ponoć nie można nic zrobić, a on był zbyt chory, by się wykłócać o proszki. Zjawiła się natomiast policja, którą Janusz zbywał brakiem pamięci, więc przestali go nękać. Zdumiał się jednak faktem, że odnaleźli samochód. Ponoć jacyś szczyle urządzali sobie nim rajdy po Wrocławiu.
– Tyle dobrego – wymruczał człowiek w lustrze – a teraz czas na plan B.

To już jednak całkiem inna historia.




Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
sisey · dnia 04.09.2010 13:22 · Czytań: 1023 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 25
Komentarze
Esy Floresy dnia 04.09.2010 15:02
Ha! Wciągnęła mnie ta historia, masz zacięcie do pisania kryminałów. Nieźle, nieźle i w dodatku poczytałabym o tym planie B. :) Fajnie, bo jestem przy bodaj dziewiątym tekście konkursowym i ten dużym powiewem świeżości. Zaskoczona i zadowolona po lekturze, zmykam do kolejnych. Pozdrawiam.:)
anna nawrocka dnia 04.09.2010 20:15
ooooo Anna! Hm. Zacięcie i to jakie!
Kryminał jak się patrzy, czy to jest fragment wieszej całości? Aż się prosi o dopisanie! Rozbudowanie postaci, przedstawienie planu B!
Chciałabym jeszcze...
Elwira dnia 04.09.2010 20:48
Cytat:
chciał się bić o to, co stało mu się bliskie, a

2 razy się

I dialogi (te z początku, zapisałabym z użyciem dwukropka, a nie ".".

Poza tym tekst bardzo ciekawy. Wciąga od pierwszych kwestii i trzyma w napięciu. Tchnie nie tyle romansem, co właśnie kryminałem i to chyba jego największe zaskoczenie i najmocniejszy plus.
Pozdrawiam.
Darksio dnia 05.09.2010 16:34
Porządne opowiadanie. Zawiera wszystkie elementy wciągającej sensacji i to w dość ograniczonej przestrzeni. Faktycznie prosi się o dopisanie części zawierającej plan B. Mam jednak dwa zarzuty. Pierwszy - dlaczego robisz debila ze swojego bohatera? Poprosił kumpla, speca od sieci, aby znalazł mu jej adres, a gdy ten mówi o poczcie, nasz bystrzak ma na myśli list tradycyjny, papierowy. Przepraszam, a dokąd to on chciał ten list wysłać, skoro właśnie usiłują zdobyć jej adres? Ta kwestia do kasacji. Drugi - brak odniesienia części szpitalnej do całej przedstawionej wcześniej sytuacji. Czytelnik kompletnie nic nie wie co się właściwie wydarzyło, a wybieg typu "niedomówienie", lub "czytelnik może sobie zinterpretować" nie ma tutaj miejsca. To dobre, sensacyjne opowiadanie i nie powinno być takiej dziury. Zabrakło mi choć jednego małego zdanka, które łączyłoby oba epizody w logiczny ciąg przyczynowo - skutkowy. Na przykład coś, że nie przeszedł numer z pociętymi gazetami w paczkach banknotów. Poza tymi szczegółami świetny tekst. Pozdrawiam.
sisey dnia 06.09.2010 10:59
Witam,

dalszy ciąg istnieje, co sam tekst sugeruje. Zarys planu B da się oczytać z tego tekstu.
Darku, to nie jest idiota, to człowiek pod ogromna presją. Tok jego myślenia jest bardzo prosty: Wymyślam powód, by wysłać jej paczkę/list. Powiedzmy, obraz w prezencie z jakiejś tam okazji. Tak często dzieje się w rzeczywistości. Prosta sztuczka z zakresu socjologii. Tyle , że on ma świadomość iż ten numer nie przejdzie.

Luka między telefonem, a szpitalem, po części wynika z braku miejsca. Strasznie masakrowałem tekst, by się zmieścić. Co z resztą widać po braku jakichkolwiek opisów. Oczywiście, że czytelnik zachodzi w głowę, co się stało. Czy pocięte gazety, mają znaczenie? Nie. Już po tym, jak bohater ląduje w szpitalu. można śmiało wnioskować, że chodziło o "danie nauczki", mówiąc delikatnie. Z dwóch facetów siadających do partii pokera, wygrał ten zły - przynajmniej pierwsze rozdanie. O tym co się wydarzyło, nawet narrator nie może napisać. Powód jest prosty - amnezja pourazowa. Z tego co wiem, jej objawy potrafią się cofać.... Teraz chyba jasne, że moim zamiarem było takie poprowadzenie akcji by wydarzenia z pierwszego spotkania, stanowiły klucz do dalszych działań. I to jest prawdziwy kryminał, a nie "kawonaławizm". Podobał mi się również pomysł, by czytelnik miał pole do domysłów i zero gwarancji kto wygra. Z pewnością mój bohater to nie rycerz bez skazy. To przecież widać już po tym fragmencie, gdzie zgadza się na niezbyt czy te metody i coś planuje, co bardzo brzydko pachnie a tytuł ma "pistolet".

Nastawiłeś się na zamknięta historyjkę, stąd ta Twoja roszczeniowa postawa, gdy dochodzisz do ostatniego znaku w tekście. :)
Przewidywałem (i słusznie), że gro autorów podjedzie do tematu w bardzo oczywisty sposób. Więc z premedytacją postawiłem na zupełnie odmienna formę.

kłaniam, sisey
JaneE dnia 06.09.2010 11:58
Sisey, powiem tak. Gdybym była w gronie szanownego Jury, dostałbyś ode mnie maksymalną ilość punktów.
Bardzo mi się spodobało to, w jaki sposób podszedłeś do narzuconego tematu. Większość uczestników ( w tym ja) postawiła na romans, ty napisałeś kryminał z miłością w tle.

Jedyne do czego mogłabym się doczepić, to ostatnia scena - ta w szpitalu.
Zbyt mało wiadomo o tym co zaszło, ale przeczytałam już twoje wyjaśniania i akceptuję je :)



pozdrawiam serdecznie
sisey dnia 06.09.2010 12:09
JanE, cieszy mnie, że wyjaśnienia rozwiewają wątpliwości. Sam nie mam odwagi na indywidualne oceny, więc odsyłam do osobnego tematu, jaki założyłem na forum.

Trochę mi lżej, że ktoś zrozumiał, moje motywy.

pzdr, s.
czupurka dnia 06.09.2010 16:26
Witaj, Sisey.
Lubię takie konkretne opowieści. Bez banału, roztkliwiania, chlipania w chusteczkę. Kryminał powinien być z ikrą i tu taki jest. Czuję niedosyt, chcę poznać dalszy ciąg, więc widzisz najlepiej, że wciągnęło. Twój bohater jest niewątpliwie pozytywny, ale dobrze że go nie polukrowałeś, że nie jest bez skazy, jest przez to bardzo prawdziwy, a nie jak to zazwyczaj bywa właścicielem wszystkich zalet pod słońcem. Ma bardzo "niegrzeczny" plan w zanadrzu i aż chciałoby się, żeby go zrealizował. Ja nie zapomniałam po przeczytaniu, o czym było Twoje opowiadanie. Ale niedosyt jest, chciałabym jeszcze i jeszcze! Pozdrawiam cieplutko.
Izolda dnia 06.09.2010 23:37
A tak sobie wpadłam, bo tu ktoś dobranoc mówi w odpowiadającej mi porze.
Niby czytałam wcześniej, ale jak mam ciupaską ściąć, kiedy nic nie widać? Komentarza nie będzie i znów mi powiesz, żem kapryśna. Przepraszam bardzo, ale - przygadała motyka gracy lub jak wolisz coś bardziej z Twoich stron - kocioł garnkowi.:smilewinkgrin:
Izolda dnia 07.09.2010 18:42
O proszę - minęła noc i już mój komentarz stał się nieaktualny. Tekst się zmaterializował. To o takich sytuacjach mówi się: przewoźne piwo. Już myślałam, że nie będę musiała pisać komentarza, aleś mnie urządził.:lol:
sisey dnia 08.09.2010 12:20
Izold gustowne te Twoje komentarze, takie... wysokopienne :D
Szuirad dnia 09.09.2010 14:52
Witaj
Chyba najżywsze opowiadanie w konkursie, dość szybka i dynamiczna akcja, przyspieszana cięciami, by wpasować się w ramy objętościowe konkursu. Konkretni bohaterowie (no może pza "nią";) co razem sprawia, że szybko przejechalem po tekście. Końcówka nieco zagmatwana i nie do końca dla mnie jasna, ale Twoje wyjaśnienia, które, patrząc na ramy konkursu można nieco usprawiedliwić, gdyż twierdzisz, że objętość zbyt mała i ciąć musialeś. Jednak tekst powinien brionić się bez dodatkowych wyjaśnień - te ograniczenia dotyczyły wszystkich. Rozumiem i wiem, ze jest to trudne :)
Z drugiej jednak strony, jak na kawałek pokrojony, ociosany ( a to nigdy nie służy tekstowi) czwarte miejsce jest dobrą lokatą
pozdrawiam
sisey dnia 10.09.2010 10:21
Witaj Szuirad, pokuszę się o ekstrakt z Twojego komentarz: Tekst dobry ale zły, niemiłosiernie pocięty (to źle), by się wpasować w ramki (to dobrze). Nie broni się sam (to źle), nie wypełnia w całości formuły konkursu, ponieważ wirtual wydaje się tu jedynie pretekstem dla całej opowieści (to źle), powinieneś się cieszyć z czwartej lokaty (najgorszej dla sportowców, co z literatami - nie wiem).

Chyba niczego nie pominąłem? Rzekłbym , że napisałeś o sprawach oczywistych (przynajmniej dla autora), ale dzięki za starania... a nie! To przecież w kontrakcie było gwarantowane. :D

kłaniam sisey się
Wasinka dnia 10.09.2010 12:03
Witaj, Sisey.
Całkiem inne spojrzenie na temat. Jest dynamicznie, żywo i wciąga... Zakończenie intrygujące (chociaż teraz już wiem , że jest ciąg dalszy). Ciekawie ukazane realia, mocne, wyraziste. Bohaterowie dobrze nakreśleni, choć nie zdążyłam się jeszcze przejąć do końca ich sytuacją (może to wina małej formy, a może mojej zbyt skąpej wrażliwości...), Janusz – interesujący jako postać.
Są drobne potknięcia (nieco interpunkcji i np. rzuciło mi się: stał w szpitalnej łazience jednego z wrocławskich szpitali: szpitalna łazienka, więc wiadomo, że w szpitalu; w szpitalu, więc wiadomo, że szpitalna łazienka/no i powtórzenie się tworzy), ale to łatwo naprawić.
Ogólnie – jak dla mnie – ów fragment mógłby stanowić samodzielne opowiadanko (choć dobrze, że będzie ciąg dalszy, bo przyjemnie byłoby poczytać), bez wyjaśnień nawet. No – jedynie głębiej o bohaterach by mi brakowało, ale skoro jest kontynuacja...
Pozdrawiam.
sisey dnia 10.09.2010 13:43
Wasinko, ślicznie dziękuję za zauważenie tego błędu. Poprawię u siebie.

Nie jest dobrze, gdy dla oceny trzeba się podpierać czymś co jest nieopublikowane. Doskonale rozumiem sytuację.

Kłaniam się
Szuirad dnia 10.09.2010 14:16
Sisey
Rzeczy oczywiste często należy nazwać, by stały się oczywistymi dla innych nie tylko, w tym przypadku, dla Autora, ale i innych zainteresowanych, w tym przypadku czytelników.
A jeżeli spojrzysz na stworzoną przez siebie kwintesencję od razu dostrzeżesz, co oceniałem na minus, a co na plus :)
Acha… pominąłeś jeszcze stwierdzenie, w którym Twoje opowiadanie określiłem, jako „najżywsze”
Kawałek o czwartej lokacie być może nie do końca jasno ująłem. Czytaj go razem z wcześniejszymi linijkami, gdyż w konsekwencji mojej wypowiedzi oznacza on, że tekst jest dobry, ponieważ pomimo „zmasakrowania”, (że użyję Twego wyrażenia) i Twoich komentarzy wyjaśniających dostał dużą ilość punktów.
Tekst został wysoko oceniony. A co byłoby, gdyby treść „zgrabniej” wpasowała się w ramy konkursu?

Fakt, iż kontynuacja ma wytłumaczyć zagmatwaną końcówkę do mnie nie przemawia . Oceniałem zamknięty tekst . Dalszy jego ciąg, niestety już wykracza poza określoną ilość jaką organizator ustalił na początku.
A oczywiste oczywistości nie zawsze są oczywiste :)
Pozdrawiam
Bardzki dnia 13.09.2010 11:03
Sisej, muszę przyznać ,że trzymanie się jedną ręką tematu , a drugą ograniczeń objętości tekstu i jednocześnie napisanie ciekawego opowiadania to nie lada ekwilibrystyka. Opowiadanie wciąga. Dialogi są sprawnie napisane. Tekst jest dobrze skomponowany. Oryginalność twojego tekstu polega jeszcze na tym, że jako jedyny napisałeś całkiem zgrabny kryminał. Niestety jest jeden problem. Jak domyślam się z braku miejsca opuściłeś scenę kulminacyjną zdając się na wyobraźnię czytelnika. Niestety, jako odbiorca mam wrażenie, że po prostu brakuje tekstu. Strategia rzecz bezcenna również w przypadku literatury. Spokojnie można było skrócić nieco dwie pierwsze sceny.

Gratuluję wysokiego miejsca w konkursie zważywszy na ilość osób biorących udział.

Pozdrawiam Rafał:)
sisey dnia 13.09.2010 17:51
Bardzki, zgadzam się, że można było lepiej, już to zrozumiałem jakiś czas temu, ale dziękuję że mnie utwierdzasz w poglądach.

s.
bassooner dnia 16.09.2010 13:38 Ocena: Bardzo dobre
podoba mnie sie to! a co dalej?
Miladora dnia 17.09.2010 15:19
No i znowu na szarym końcu, a w dodatku wszyscy już wszystko powiedzieli. :D

No to krótka notka z wrażeń po pierwszych czytaniach:
Intrygująco niedopowiedziane. Dobre wykonanie. Realia ostre, ciekawe w sumie. Naturalnie poprowadzeni bohaterowie.
W sumie tekst bardzo dobry i wciągający.

Gratuluję. :D
Poke Kieszonka dnia 17.09.2010 15:35
;)o nie Pani radości na szarym końcu to jestem ja:) poczułam głód po spalonym obiedzie i chwała za to Sisey, że mnie tu nakarmiłeś słowem czuję się syta i do kolacji spokojnie mogę przetrwać;):yes:Barwnie i żywo nie ma czasu na nudę, wciąga i jest czym się delektować, no i czego trzeba więcej - nic wszystko do odczucia:yes:pozostaje pogratulować:)Serdeczności z mojej kieszonki:)
sisey dnia 18.09.2010 12:23
Ło masz, miałem ze stołu sprzątać a tu jeszcze goście spóźnieni. :)

Rzeczywiście, wszystko już zostało powiedziane. Wnioski wyciągnąłem, ale miło, że wpadłyście. :)

Poke, w dalszym ciągu współczuję. :D
Antek dnia 20.09.2010 09:38
No tak wreszcie doczytałem;) Niezłe. ...Plan B, cholerka napisz dalszy ciąg. Dwie strony to mało aby zmieścić przyzwoite opowiadanie. Zgrabnie wymyśliłeś z tym niedopowiedzeniem;) Fajne, podoba mi się;) pozdrawiam
Usunięty dnia 07.03.2011 19:26
I co dalej? Zaciekawiasz i porzucasz czytelnika.
Wpadłam tu, bo myślałam, że może znajdę coś tak zabawnego, jak "Inwazja", ale jest kryminał. To nie jest mój ulubiony gatunek, a jednak mi się podoba.
Pozdrawiam
sisey dnia 08.03.2011 12:15
Blaszka, taki właśnie jest sisey - okropny. Zaciekawia, a może nawet zaciesza. :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Lilah
20/10/2019 22:09
Dziękuję, Marco. Trochę wiosny jesienią się przyda,… »
bruliben
20/10/2019 21:30
Był czy nie był nie daje mi spokoju. Ten chłopiec ma… »
marzenna
20/10/2019 21:24
bruliben Mam tego chłopczyka przed oczami, z pobrudzoną… »
JOLA S.
20/10/2019 20:52
Drogi Kazjuno, bardzo mi miło słyszeć takie słowa.… »
pociengiel
20/10/2019 18:29
i tak jeszcze będę zmieniał - pomyślę nad wypośrodkowaniem. »
marzenna
20/10/2019 17:42
bruliben nie chciałam nikomu zrobić krzywdy :) lot był… »
marzenna
20/10/2019 15:57
Gramofon Biegnę i wracam w to samo miejsce, codziennie. Czas… »
bruliben
20/10/2019 15:55
Za przedmówcami. Aż tęskno do tych obrazów. Gdyby przełożyć… »
Opheliac
20/10/2019 15:47
Ja też wklejam i zawsze czcionka jest normalna :D Ay, w… »
marzenna
20/10/2019 15:36
allaska, bruliben, Gramofon, dla Was :) Jak w starym kinie… »
Opheliac
20/10/2019 15:35
To jest to co mi się podoba bardzo! »
allaska
20/10/2019 14:31
Bruliben dzięki serdeczne »
bruliben
20/10/2019 14:23
Matka może być błogosławiona i pamiętamy same dobre rzeczy o… »
bruliben
20/10/2019 13:59
Wiersz zwala z nóg, jak każda surowa kometa. Będę spał jak… »
bruliben
20/10/2019 13:57
Odnoszę wrażenie, że sam już tak miałem. I motyle w brzuchu… »
ShoutBox
  • bruliben
  • 20/10/2019 11:11
  • A gdzie to ześrodkowanie? Gubię się w portalu. Może ktoś, coś podpowiedzieć?
  • Zola111
  • 19/10/2019 00:18
  • Jak Wam się pisze wiersze do Zaśrodkowania?
  • mike17
  • 18/10/2019 14:04
  • MUZO WENY 8 zapraszają do udziału śmiałków pióra. Podejmijcie wyzwanie i dajcie z siebie wszystko :) [link]
  • bruliben
  • 18/10/2019 09:02
  • Już wiem, ktory utwór najlepiej rozgrzewa do pisania :)
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:56
  • Dlaczego tu jestem, czego szukam, skoro większość dreamin’ offline.
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:48
  • Aż sześć muzo wen - wypadałoby zajrzeć, zobaczyć, poczuć jak zainspirują.
  • allaska
  • 17/10/2019 16:27
  • Prośba do redakcji przy wysyłaniu tekstu nie wiem co zrobiłam ale wkleiłam dwa na raz proszę o usunięcie jednego one są takie same. Pozdrawiam. Czarodziejka z planety: " nie dorastam wam do pięt ;)"
  • mike17
  • 16/10/2019 19:13
  • Jeśli chcesz zaistnieć w portalowej sławie, nie wahaj się już i pisz śmiało do konkursu dla prozaików MUZO WENY 8, gdzie jedynym wymogiem jest napisanie miniatury. Dużo? Nie, mało. Zatem do boju :)
  • allaska
  • 16/10/2019 16:12
  • Gratulacje :) Vanillivi
Ostatnio widziani
Gości online:30
Najnowszy:gigi
Wspierają nas