Znalazłam - Zola111
A A A
Wiedziała, że pisze wiersze. Marek, kochany. Tylko myślała o nim. Nie mówiła z nikim o uczuciu tak ogromnym jak bolesnym, bo to wstyd. Matka, żona, szacowna matrona – mawiała o sobie dotąd z pobłażliwością dla dojrzałego wieku. Godziła się z nim łagodnie, czasem myślała nawet: No i dobrze, z górki. Bo bywała zmęczona obowiązkami, młynem: praca – dom – praca. Co ciekawego miało się wydarzyć, już było. Pojawił się w jej życiu, żeby odkryć na nowo kobiecość, urodę i cholerną miłość. Nie wiedziałam, że można aż tak. Nigdy dotąd tak nie kochałam. Zanim o czymś pomyślała, Marek już o tym mówił, zaczynała zdanie, dopowiadał je. Tak się zdarza, jednak Ola o tym nie wiedziała, bo jeszcze nigdy nie doświadczyła więzi tak wszechstronnie łączącej ją z facetem. Nikt nie mógł wiedzieć o tym uczuciu. Skrywali je starannie w pracy. Po południu, oddaleni od siebie po prostu tęsknili. Olka szalała. Płakała po kryjomu w poduszkę. Zmarkotniała do obrzydzenia. Nikt się tym nie przejął. Bo czym? Kobiety w dojrzałym wieku miewają trudne dni.
Marek pakował się w związki z młodymi, pięknymi dziewczynami, żeby oszukać siebie i wszystkich wokół: Przecież to nie ma sensu ani przyszłości. No jasne, że nie ma, ale jest, i boli. Szybko z nimi zrywał, widząc w oczach Oli cierpienie i zazdrość. Wariactwo! Pierwsze wiersze dawał jej do korekty. Konsultował z nią strukturę, treść. Potem przestał jej pokazywać, co pisze. Dlaczego? Pewnie wy teraz wiecie lepiej niż Ola. Cierpiała jeszcze bardziej. Postanowiła tropić go na portalach literackich. Czytała teksty, w których rozpoznałaby styl Marka. Sama zaczęła pisać na nowo i publikować. Nie pisała od kilku lat, teraz mówiła o tęsknocie, oddaleniu, niesprawiedliwej miłości, którą rozdzieliła i uczyniła niemożliwą różnica wieku. W końcu znalazła jego styl w wierszu. Tak, bez wątpienia był to wiersz o nich. Dobry wiersz. Napisała recenzję. Pochwaliła treść i talent autora. Nie znała jeszcze wszystkich procedur, mechanizmów działania portalu, a tu nagle czerwonymi literkami miga pod jej awatarem: Masz prywatną pocztę. Była tu anonimowa, nikt też prócz Marka nie znał jej nicka, więc kto pisze? Otworzyła wiadomość: Jestem niezmiernie wdzięczny za komentarz. Pisz do mnie, ja będę pisywał również, jeśli pozwolisz. Pozdrawiam gorąco, Zaintrygowałaś mnie. Marek.
- Jest. Znalazłam. Będziemy się tu chronić, mówić do siebie wierszami!- Tym razem szalała ze szczęścia.
Szybko rozwinęli korespondencję. Pisali dla siebie, konsultowali teksty. Czułość, jakiej brakowało w realu, wypełniała ich korespondencję. Wkrótce przenieśli posty na pocztę poza portal.
- Pisz o wszystkim. Co robiłaś, co jesz, w co się ubierasz, co Ci się śniło. Będziemy pisywać do siebie jeszcze dwadzieścia lat! Życie jest piękne.- I pisali o pracy, domu, troskach, pocieszali się, radzili, polecali sobie muzykę, lekturę. Marek wymyślił grę. W tym wcieleniu był rówieśnikiem Oli, lekarzem, miał rodzinne kłopoty, właśnie rozsypywało mu się małżeństwo. Ola pisała o sobie prawdę. Jej gra polegała jedynie na tym, że o Marku z pracy, ukochanym z realnego świata mówiła jak o kimś trzecim. Marek odpowiadał i pocieszał: - Zobaczysz, będzie dobrze. Zostaniecie przyjaciółmi. Przecież on musi Cię kochać, Olu! Ciebie nie można nie kochać. - Zasypiała po takich listach spokojna, ukołysana. Z frazami jego wierszy w uszach. Tak. Wreszcie było dobrze.
W pracy – zachowywali pozory pobieżnej znajomości, zwykłej koleżeńskiej sympatii. Po roku korespondencji Marek załączył w poczcie pozaportalowej zdjęcie. Śliczna zielona żaba sfotografowana przepięknie wywołała w niej czułość. Mój artysta – pomyślała. Wiedziała, dlaczego na zdjęciu jest żaba. Na biurku w pracy stoi taka sama jako przycisk do papieru. Podpis pod zdjęciem: Całuj i pomyśl marzenie wzruszył do łez. Jak wymarzyć, by czas zawrócił tylko dla niej? Bo gdyby cofnąć wszystkie zegary, by była młoda, Marka nie byłoby na świecie. Potem poprosił o jej fotografię. Wysłała mu własną podobiznę w prywatnej sytuacji, z domu. Takiej jej nie widywał. W gronie rodziny, przy stole. Pochwalił: Ej, nawet jesteś ładna!- I potem wiersz o zapleceniu ludzkich losów, splątaniu. Śliczny, odpowiedziała.W jednym z listów napisała, łamiąc reguły gry: Przecież wiesz, musisz pamiętać. Dostała odpowiedź: OLU, NIE JESTEM TWOIM FACETEM! I jeszcze kilka zdjęć. Wysoki, przystojny blondyn zamiast bruneta uśmiechał się smutno z fotografii: Marek w przychodni, Marek w szpitalu, Marek z córkami. Ale to nie ten Marek. Do cholery jasnej! Jak to możliwe? Jak mogła się pomylić aż tak? Zdała sobie sprawę, że krzywdziła przez rok przemiłego, czułego mężczyznę, który powierzał jej sekrety i przywiązał się do niej w najpiękniejszy z możliwych sposobów!
- Olu, dzwoń, zapisz numer komórki- prosił. Nie miała odwagi. Co, jeśli usłyszy w telefonie głos obcego mężczyzny? Nie uwierzyła, że to pomyłka, jeszcze jedna drwina losu. Zamilkli na kilka dni. Napisała po dwóch tygodniach: Przyjacielu, dziękuję za rok cudownej przyjaźni. Przepraszam za wszystko. I zadzwoń do mnie.- Podała numer telefonu i czekała wciąż mając nadzieję, że usłyszy w słuchawce głos Słońca, Marka, który nigdy do niej nie napisał czułego listu, żadnego dla niej wiersza. Prawdopodobnie dalej się w niej durzył, ale nie był przy niej. Pędził swoimi drogami, dokonywał podbojów, żeby się wyszumieć. Pisał dla młodych kochanek, rozwijał pasję bez niej i poza jej światem.
- Halo, Oleńka, Marek, ten z listów – ciepły głos obudził Olę w sobotni ranek, znów tydzień po ostatnim kontakcie. To ja, prawdziwy, realny facet, który nigdy nie kręciłby w życiu kobiety takich wirów, o co mnie podejrzewałaś. Olka, jesteś? Płaczesz? Nie płacz. No dobra, płacz. Zadzwonię później. Pozbierała się i po piętnastu minutach nacisnęła guzik oddzwoń:
- Marek? Ola z tej strony. Już mogę mówić. Masz ładny głos. Bardzo się cieszę, że zadzwoniłeś. Tak musiało się w końcu stać. Dzięki, przyjacielu.
- To twój jest piękny. Tak sobie go wyobrażałem. No, już, wiemy wszystko. Mogliśmy to wcześniej rozegrać. Mów do mnie, powiedz coś.
- Nie, ty mów.
- Posłuchaj, Olu, pozbierałem się pomalutku. Dałaś mi czas.Wiesz? Potrzebowałem kobiety z krwi i kości. Z zapachem włosów, skóry. Ty się nie wyleczysz z tego swojego. Jesteś?
- Jestem. Mów.
- Poznałem fantastyczną dziewczynę. Pielęgniarka. Ładna. Zgadnij, jak ma na imię?
- Ola?
- Tak, Ola, jest fantastyczna. Poznaliśmy się przypadkiem. Już byliśmy ze sobą. Zaprosiła mnie na piknik, nad wodę. Jak smakuje kanapka z masłem i z pomidorem, kiedy jecie ją nad wodą, we dwoje! Prawdziwa kobieta nakarmiła mnie czerwonym pomidorem. I pachniało wokół prawdziwe lato, łąka, nie z literek, jak nasza. Olu? Jesteś?
- Jestem. Opowiadaj.
- Wyłaź z wirtualu, przytul się do realnego faceta. Życie od nowa może być piękne. Zapewniam. Tylko się z tego wygrzeb. Ola o ciebie zazdrosna. Nie będę już tak często pisywał.
- Jasne. Olki są zazdrosne.
- Nie miej mi za złe. Wracaj do życia sprzed ery Marka. Żyj, dziewczyno!
- Jasne, masz rację.
- Obiecaj, że się w nim odkochasz.
- Jasne. Nie obiecuję. Rozczuliłeś mnie tymi pomidorami.
- Czym? Jakimi pomidorami?
- Nieważne. Pomidorami, i już.
- Poezja nie jest życiem, prawdziwe życie jest poezją! Uwierz mi. Teraz to wiem. Wreszcie.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Zola111 · dnia 04.09.2010 13:54 · Czytań: 1620 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 19
Komentarze
Wasyl dnia 04.09.2010 17:07
Nieźle pomyślane, końcówka mnie zaskoczyła.
Pozdrawiam.
Zola111 dnia 04.09.2010 17:15
Wasylu: Mnie też, wierz mi. Nawet bardziej niż Ciebie:lol:

Dzięki serdeczne!
Esy Floresy dnia 04.09.2010 17:59
Całkiem zgrabna historia - jak wieść odautorskiego komentarza niesie - prawdziwa w dodatku. Myślę, że mogłabym przypisać nicki do imion bohaterów, ale pozwolę sobie zachować dla siebie.;) Niby bez happy-endu, a jednak z nim. Ostatnie zdanie na miarę Stachury i jego życiopisania. Całkiem dobry tekst. Pozdrawiam.
Zola111 dnia 04.09.2010 18:12
Co ciekawe: Ostatnie zdanie - naprawdę padło w prawdziwej rozmowie. W końcu Ola rozmawia z poetą - filozofem.
Dzięki, Esko. Pozdrawiam :)
bosski_diabel dnia 04.09.2010 22:30
Poezja nie jest życiem, prawdziwe życie jest poezją! Uwierz mi. Teraz to wiem. Wreszcie.
Jestem mile zaskoczony, historia jest jak pisze autorka prawdziwa, tym bardziej do wyobrażenia, zdecydowanie tekst na tak :) pozdrawiam
Zola111 dnia 04.09.2010 22:45
Bosski, dzięki serdeczne! Bardzo się cieszę, że na tak! Pozdrawiam.
julanda dnia 04.09.2010 23:23
Hm, a ja się zawsze w życiu buntuję, nie zgodzę się więc ze słowami bohatera, bo życie jest po prostu normalne i nie ma co sobie go komplikować. Wszystko jest wszystkim w obecności rozumu, właśnie tak mogę na ten użytek sparafrazować mój ulubiony cytat o poezji: "Poezja jest snem śnionym w obecności rozumu." Również ten fragment "- Wyłaź z wirtualu, przytul się do realnego faceta." burzy mi obraz bohatera, przestaje mi się on podobać, bo staje się nagle niewiarygodny. Poetki nie można wyrwać z jej świata, a jeśli poeta myśli, że sam się od poezji uwolni, jest w błędzie, bo w pewnej chwili zrozumie, że to samooszukiwanie. Nie ma bowiem rzeczywistego świata, żyjemy myślą, a ona, nawet bez netu jest wirtualna.
Tyle mojej filozofii, a opowiadanie, jasne, że super! Pozdrawiam! :)
zawsze dnia 04.09.2010 23:58
Ja, podobnie jak Julanda, z "czasem" tracę sympatię do faceta. Bardzo nie chciałabym usłyszeć od kogoś, kogo uważam za przyjaciela, słów "Wyłaź z wirtualu", to chyba byłoby mało humanitarne.
Przy tym zastanawia mnie, jak bardzo Ola musiała CHCIEĆ być kochaną, skoro widziała swego wybranka tam, gdzie go nie było; wymarzyła sobie go, wymyśliła jakąś grę, zamiast uwierzyć, że ta relacja nie ma nic wspólnego z tą, jaką stworzyła w pracy.
Bardzo fajnie było zajrzeć wgłąb Twoich myśli, Zolu. Pozdrawiam.
Zola111 dnia 05.09.2010 00:27
Julando: Dzięki serdeczne, dzięki, że "super" Cieszę się bardzo.


Spalonko: Fajnie, że fajnie. Bardzo Ci dziękuję za czytanie i opinię. Miło mi.
Darksio dnia 05.09.2010 17:19
Bardzo przyzwoicie ukazana opowieść. Wszystko należycie skomponowane. Dobry stylowo tekst. Czytało się dość gładko. Jakis rażących błędów nie widziałem, nielogiczności też. Zolko, powinnaś czasem pisywać prozę. Pozdrawiam.
Zola111 dnia 05.09.2010 18:24
Darxiu: Toteż czasami pisuję, jak widzisz. Dzięki śliczne.:lol:
Abi-syn dnia 07.09.2010 19:31
z rzadka czytam prozę:
pono to ciąg dalszy, ewolucyjny,dla Autorów poezji:
pisać opowiadanie, gdzie "technicznie"już nie można się odwołać do "bo tak Autor`ka tak chciała powiedzieć", trudno:
a i klimaty jakby znajome:

wzruszyłaś mnie tym kawałkiem, jakże dopowiedzianej "prozy"
Ukłony
Zola111 dnia 07.09.2010 22:37
Abi, dzięki śliczne. Czy dopowiedzianym? Nie wiem;)
Pozdrawiam serdecznie i cieszę się, że znalazłeś mnie na prozie.
Wasinka dnia 11.09.2010 09:50
Witaj, Zolu.
Interesujący pomysł, a w dodatku historia autentyczna... Zaskakuje, ukazuje, że nasze oczekiwania czy pragnienia wywołują mętne, nieprawdziwe obrazy, doprowadzając do pomyłek - dość zgubnych, jeśli chodzi o nasze nadzieje. W życiu zdarzają się nieprzewidziane „zwroty akcji”, co pokazuje Twoja opowieść. I tym samym daje do myślenia. Czasem nasze pragnienia są tak silne, że nie dostrzegamy realiów i brniemy w fantazje, kończące się ostatecznie rozczarowaniem. A kiedy nareszcie oswajamy się z określoną rzeczywistością (albo też dążymy usilnie do tego, żeby tak było) i decydujemy się na jakiś krok, wtedy życie daje nam prztyczka w nos. Cóż... Ładna historia, Zolu.

Są potknięcia stylistyczne i interpunkcyjne. Troszkę chaosu nieraz daje znać o sobie.
Ponadto zastanawiam się, dlaczego w pewnym momencie narrator wkrada się bezpośrednio ze swoimi myślami. A może to myśli bohaterki, które tylko po prostu wtapiają się w opowieść narratora? Chodzi mi o fragmencik: „Nie wiedziałam, że można aż tak. Nigdy dotąd tak nie kochałam. Zanim o czymś pomyślała, Marek już o tym mówił” (dwa pierwsze zdania są w innej osobie niż wszystkie inne).
I jeszcze zwrot do czytelnika: „Pewnie wy teraz wiecie lepiej niż Ola.” – jakoś tutaj mi nie odpowiada.
Jednak drobne niefortunności „techniczne” (że tak to ujmę) można poprawić, więc problemu większego nie ma. Ogólnie bowiem czyta się lekko, słowa płyną gładko, a zainteresowanie wzrasta.
Pozdrawiam serdecznie :)
Zola111 dnia 12.09.2010 20:04
Wasinko: Bardzo dziękuję za tak obszerne omówienie. Zawstydzasz mnie wnikliwością, zachwycasz, że poświęcasz tekstowi tyle czasu.
Nie mogę się, rzecz jasna, zgodzić z opinią, że są błędy stylistyczne. Styl wypowiedzi bohaterów ( a także narratora) zależy od poziomu samych mówiących, ;)
Cieszę się, że dostrzegasz kilku narratorów. Tak jest w istocie, i jest to jak najbardziej świadomy zabieg.

Dzięki śliczne i uciekam - to tylko praca na konkurs. Jak wiesz, mieszkam w poezji;)
Miladora dnia 17.09.2010 17:19
No, przynajmniej tym razem nie jestem ostatnia, bo widzę, że Szu jeszcze nie dotarł. :D Zgłaszam się natychmiast po powrocie z urlopu, przepraszając za zwłokę z nim związaną.

Zgodnie z pierwszymi wrażeniami, które zanotowałam po przeczytaniu tekstu, a czytałam każde opowiadania po kilka razy, podzielę się więc nimi.

Opowiadanie jest dobre, ale w moim odczuciu panuje w nim lekki chaos, spowodowany głównie pewnego rodzaju bałaganem w zapisie i interpunkcji. Nie dopracowałaś tekstu, Zoleńko, jeżeli mam być szczera.
Braki w spacjach, w różny sposób zapisywane myśli bohaterki, wpadające nieraz na siebie - to wszystko utrudniło czytanie tekstu, stwarzając wrażenie również stylistycznego braku panowania nad nim.
Jednak dużym plusem jest brak banalnego zakończenia i stwierdzenie, że poezja nie jest życiem. Tak, to życie może być poezją, jeżeli umie się ją wydobyć z codzienności...
Sugeruję, żebyś pobawiła się nim jeszcze (choć wiem, jak tego nie lubisz robić ;) ), a wtedy na pewno będzie bardzo dobre.

Gratuluję i pozdrawiam. ;)
Zola111 dnia 17.09.2010 17:30
Miladorko, bardzo, bardzo dziękuję za czytanie i poświęcony tekstowi czas. Oczywiście wiesz, że zupełnie nie zgadzam się z zarzutami usterek stylistycznych, zatem - nie będę się z nich tłumaczyć. Usterki interpunkcyjne, jak je nazywasz, zostaną w tym tekście, który przecież zaistniał tu tylko "na konkurs". Nie będę publikować tu więcej prozy, zatem - mam problem z głowy. Jeszcze raz dziękuję, pozdrawiam po urlopie.
Szuirad dnia 21.09.2010 21:20
Witam
Zolu, Miladoro Szu dotarł tu 14.09 ale wtedy coś się stało z Portalem i mój wpis wcięło jak i przy Czupurce. I teraz po kolejnych kilku dniach dotarłem. W każdym bądź razie przepraszam za tak długie oczekiwanie.

Jak widać życie nie tylko może być poezją ale przede wszystkim kreuje sytuacje i rozwiązania o wiele bardziej barwne i niebanalne. Twój tekst wyróżnia się z największej grupy konkursowej, w których przewodnią nutą były internetowe znajomości, mniej lub bardziej związane z przeszłością, czy przypadkowym wirtualnym kontaktem. Końcówka tak naprawdę jest zupelnie już inna. Ani happy end ani tragedia a jenocześnie wygląda, że każdy jest mimo wszystko zadowolony.

A urzekły mnie "pomidory". ŚWietne. Mam nadzieję,. że Ola w końcu znajdzie prawdziwe realne pomidory. Nie wirtualne szczęście, które próbowała znaleźć, zapełniając pustkę, Ale prawdziwe, realne, pachnące, czerwone, naturalne pomidory. Przekazujesz, że człowiek nie jest stworzony do uczuć na odleglość. Monitor, kable i cyberprzestrzeń nie zastąpią ciepła rąk, uścisku, spojrzenia w oczy...i nie ma znaczenia ile lat ma Ola, czy ktokolwiek z nas.
Pozdrawiam
Zola111 dnia 22.09.2010 00:23
Szuiradzie;) Bardzo Ci dziękuję za recenzję, która wydobywa sens opowiadania oraz intencje autorki. Bardzo dziękuję.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
al-szamanka
25/06/2019 19:38
No i przejrzyj interpunkcję, bo sporo potknięć… »
al-szamanka
25/06/2019 19:08
Bardzo, ale to bardzo mi się podoba. Wersy o takim niby… »
Ania_Basnik
25/06/2019 18:47
Bardzo cenne uwagi Wiosno. Tak to jest, gdy pisze sięn tak… »
Marek Adam Grabowski
25/06/2019 18:20
Urzekł mnie sarkazm twojego opisu pijaństwa. Zdaję sobie… »
mike17
25/06/2019 17:58
Stawitzky, Ty skurczygnacie, wyszło Ci :) Tekst jest tak… »
mike17
25/06/2019 14:40
Wiosna, coś mi się widzi, że będziemy się częściej spotykać… »
AntoniGrycuk
25/06/2019 13:11
Wiosna, i powiem Ci, że w takim razie idealnie udało mi się… »
wiosna
25/06/2019 12:29
Piękna proza poetycka:) Przeczytałam z zainteresowaniem,… »
wiosna
25/06/2019 12:09
Dużo się dowiedziałam:) Lubię legendy, więc przeczytałam z… »
Madawydar
25/06/2019 11:55
Przelotnie sparowana para w dobie parowozów uprawiając… »
Madawydar
25/06/2019 11:33
Urocze uniesienie na falach ciemności. Światło mogłoby być… »
Madawydar
25/06/2019 11:18
Dzięki Kaz. :) »
Madawydar
25/06/2019 11:11
Tak, to prawda. kocham morze i wszystko, co jest z nim… »
wiosna
25/06/2019 10:39
Podobno poezji nie trzeba rozumieć całkowicie, ale na pewno… »
wiosna
25/06/2019 10:25
al-szamanko wielką radość sprawiłaś mi swoimi słowami.… »
ShoutBox
  • mike17
  • 25/06/2019 18:12
  • Prawdziwy rock'n'roll nigdy nie umiera : [link]
  • AntoniGrycuk
  • 24/06/2019 22:00
  • Dziś drugi, ale musiałem. Dla fanatyków rocka progresywnego: [link]
  • mike17
  • 24/06/2019 19:01
  • Dla wszystkich zakochanych : [link]
  • Kushi
  • 23/06/2019 21:36
  • To miłego wieczorku moi kochani, a ja od siebie zostawiam coś, co bardzo za mną "chodzi" ostatnio:):)... [link]
  • mike17
  • 20/06/2019 18:17
  • Elvis podobno żyje - niedawno widziano go w barze mlecznym w alejach Jerozolimskich, Ciekawe co zamawiał :) : [link]
  • AntoniGrycuk
  • 20/06/2019 17:12
  • StalowyKruku, wyczuwam w Twoich słowach swego rodzaju szantaż emocjonalny. Jak możesz? ;)
  • StalowyKruk
  • 20/06/2019 16:55
  • Skoro w regulaminie w dalszym ciągu jest napisane "tydzień", czuję się upoważniony do narzekania.
Ostatnio widziani
Gości online:21
Najnowszy:1carolinee7722rp1
Wspierają nas