Rozkład [rozważania na [temat -niekoniecznie]] - wodniczka
Proza » Inne » Rozkład [rozważania na [temat -niekoniecznie]]
A A A
Nieważne jak mam na imię. Czas i miejsce również nie stanowią większego znaczenia - dla mnie. Ważne, że byłam i mogłam zaistnieć. W jednej minucie, dwóch, trzech - czy to istotne w ilu? Nie zawsze możemy wpływać na coś - na długość życia również. Zatem na co możemy (pomijając morze i nas na małej tratwie)? To zależy od psychiki, składu chemicznego mózgu, otoczenia, w którym się znajdujemy i innych tam (jak to się zwykło mówić). Zależni od tego i tak mamy absurdalne przeświadczenie o absolutnej wolności człowieka. Podejmowanie decyzji dokonujemy z wyboru - podobno. Tylko czy nie jest on również ograniczony? I tak miotamy się w jednej skrajności w drugą, myśląc, że wszech… dotyczy nas. Wszechświat zawsze budził zainteresowanie. Budzi do dzisiaj. A jednak niecały został odkryty. Wszech… nie odkryło wszechświata. Ten fakt powinien dać jednostce dużo do myślenia, Szczególnie takiej, która dużo je - rozumów.

Szukałam odpowiedzi. Nie wiem dlaczego robiłam coś, skoro potem i tak nie chciałam akceptować faktu. Wtedy nie chciałam zaakceptować - wyników. Gdyby dotyczyły one meczu, to pewnie nie byłoby problemu. Tutaj jednak chodziło o sprawy istotne (nie takie, jak dla kibiców). Jednak moje półkule mózgowe nie potrafiły odróżniać żadnych poziomów - podrzędność i nadrzędność stała w równym szeregu. Absurdalne - jak cała ja. Jedyne, co chciałam zrobić, to odkryć własną siebie - przed lustrem, i statystykę błędu w byciu - z płcią przeciwną. Ile to już razy go popełniałam. Blondyn, brunet, rudy. Przecież to nieważne - ważne, że facet. Nie wliczałam jedynie łysych - po co wliczać tych, z którymi się nie było. Jednorazowe związki też nie kwalifikowały się do włączenia ich w statystykę. Nie zawsze je pamiętałam.

[z zapisków I]
Nie wiem, co znaczy dla mnie pojęcie błędu. Chyba nie powinnam dodawać do uzyskania jego wartości tylko nieudanych związków. Gdybym tak zrobiła, to statystycznie byłabym doskonała i mogłabym osiągać zadziwiające wyniki. Szkoda tylko, że na swoją niekorzyść. Myślę jednak (w dłuższym zamyśle), że znajomi byliby jednak szczęśliwi. Mogłabym stać się dla nich idealna. Tworzyłabym kontrast dla ich sukcesów. Może bardziej by mnie polubili. Tak - warto (po chwili zastanowienia).

Z każdym krokiem czułam, że oddalam się od celu. Było to wręcz dziwne, bo zawsze unikałam wstecznego biegu spraw. Unikałam też jazdy samochodem. Często nie mogłam go prowadzić . Nie mówiąc już o cofaniu do tyłu. Ciężko wchodził wsteczny, szczególnie, gdy ręce odmawiały posłuszeństwa. W rozwijaniu zdania i sytuacji byłam jedną z lepszych uczennic. Nie można powiedzieć, że należało to do pozytywnych przejawów (społecznych również). Nigdy nie miałam kłopotów ze zdaniem złożonym, kiedy przychodziłam do domu -pijana. Podmiot zawsze miał dużo porównań. Z orzeczeniami też nie miałam większych kłopotów - nawet w łacinie. Taki rozwój sytuacji nie wpływaj pozytywnie na moje stosunki z innymi - z sobą samą również. Z resztą codziennie traktowałam podświadomość alkoholem.

[z zapisków II]
Czułam, że jest lepiej, kiedy wszystkie szare komórki odpoczywają. Po pracy każdy chce odpocząć. One często nie chciały (pracoholizm i te inne sprawy). Potrafiły doprowadzać mnie do granic wytrzymałości. Raz ją przekroczyły i tak to się zaczęło. Postanowiłam wyłączać mózg znanymi i dostępnymi środkami. Z biegiem czasu robiłam to coraz częściej. Muszę przyznać, że jest to nawet bardziej prostsze od zapalania - światła również. Niedawno odłączyli prąd. Nie mogę oglądać ulubionego serialu, Jednak moje życie po upojeniu alkoholowym również jest w odcinkach- choć bywają i takie bardzo nieciekawe. Chciałbym je wtedy wyłączyć tak, jak kiedyś - pilotem od telewizora. Jednak teraz bywa to bardziej skomplikowane. Namiastka telewizji przeniosła się do mojego życia. Obecnie mam dwa w jednym. Wiecie, jak w tych promocjach. Nie muszę opłacać rachunków i jeszcze mam na żywo, chociaż czasami film potrafi się urwać w najmniej spodziewanej chwili. Nie mogę nawet zareklamować. Kiedyś próbowałam - nie udało się. Z podciętymi żyłam trafiłam na izbę przyjęć - przyjęli mnie. Niekoniecznie z otwartymi ramionami.


Kiedy śniłam wyglądałam na bardzo szczęśliwą. Tak mi przynajmniej mówili. Jednak najbardziej cudowny sen nie mógł się spełnić. Był za piękny w porównaniu z obskurnym mieszkaniem. W oknach powybijane szyby, wpuszczały do środka świeże powietrze cały okrągły rok. Latem nie musiałam się fatygować, by je otworzyć i wywietrzyć pomieszczenia. Zimą brak szyb powodował problem - niekoniecznie estetyczny. Ciepłe koce nie wystarczały. Kilka razy trafiłam do szpitala z powodu wychłodzenia organizmu, zawsze mnie uratowali - raz cudem.

[z zapisków III]
Zawsze było mi zimno. Fizycznie również. Nikt nigdy nie umiał mnie pokochać. Byłam świadoma tego faktu. Nie czytano mi bajek. Może dlatego w niej teraz nie jestem, chociaż zawsze byłam grzeczna. Rodzice, którzy mnie adoptowali zawsze o to dbali. Zamykali w pokoju, by nie kusił mnie świat rozrywek. Za to teraz mam go pod dostatkiem. Oboje mieli rację, że mnie od niego chronili. Tylko zastanawiam się dlaczego zamykali mnie przed kolacją. Niektórzy pościli tylko w poście, ja częściej. Czasami ktoś zapukał do drzwi i przyniósł paczkę z jedzeniem. Rodzice byli zadowoleni, że będzie więcej - na wódkę.


Twarz miałam delikatną, dziewczęcą. W szafce trzymałam kosmetyki. Makijażem ukrywałam bladość anemicznej cery. Pozornie byłam szczęśliwa - a on mi w tym kamuflażu pomagał. Choć kierując się zasadą, że w życiu piękne są tylko chwile, mogłam taka być.

[Teraźniejszość - podczas zapisków IV]
Nie umiem żyć inaczej Nikt wcześniej nie pokazał mi prawidłowej drogi. Zawsze szłam tą, po której idę obecnie. Czasami sama się potknę, czasami ktoś mi w tym pomoże. W dwójkę bywa raźniej, ale nie zawsze łatwiej. Unikam bycia z kimś, chyba, że to książę z bajki w godzinach dziewiętnasta - dziewiętnasta trzydzieści. Wszyscy mówią, że nic nie trwa wiecznie. Pół godziny, wbrew pozorom, potrafi być długie. Choć od kiedy wyłączyli prąd, półgodzinne bajki zdarzają się coraz rzadziej. Inni książęta przychodzili za późno i wszczynali awantury. Za bardzo na nich krzyczałam, często po tym przyjeżdżali po mnie jacyś obcy w białych fartuchach i leczyli na dziecinność. Z resztą, małe dziecko chce spać po dobranocce, a ja czasami takim byłam. Teraz od miesiąca jestem na oddziale. Szpikują mnie czymś. Nie pytam się czym, bo i tak nie znam łacińskich nazw. Nie lubię uczyć się języków obcych. Nigdy nie chciałam albo nie umiałam zdobywać wiedzy - z innych przedmiotów również. Nie miałam za dużo wyboru w życiu. Jeżeli coś jest pojedyncze, to trudne, by go dokonać. Jestem tutaj, choć chciałabym być w domu. Może kiedyś spełni się marzenie, by zacząć od nowa - pić.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
wodniczka · dnia 18.03.2011 20:04 · Czytań: 783 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
julass dnia 18.03.2011 22:33
jak się zaczyna tekst od błędu to się od razu odechciewa czytać dalej...
ale się przemogłem i w pewnym momencie dostrzegłem że nie wiem o czym czytam bo słowa w zdaniach nie układają się w żadną logiczną całość... a jeśli już zdanie stanowi jakąś logiczną całość to w połączeniu z kolejnym i następnym już nie...
o co chodzi?
wodniczka dnia 18.03.2011 22:41
julass - jakiego błędu? ok - wychwycone;). Przecież idealna nie jestem;)

Zdania są specjalnie tak zbudowane;). Tu nie ma przypadkowości.;).
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
andro
15/09/2019 23:00
i nikt nie przystaje - w sensie, że za mało w nich… »
bruliben
15/09/2019 22:51
Sugestywnie napisane o muzyce i wspomnieniach. Te pocztówki… »
bruliben
15/09/2019 22:44
Rzeczywiście widać w tekście częste obcowanie za śmiercią.… »
Kapelusznik
15/09/2019 21:59
Oj... A myślałem że to ja piszę długie opisy... hooo...… »
Bartek Otremba
15/09/2019 21:29
Fakt, zdecydowanie do poprawy — też naszła mnie taka… »
voytek72
15/09/2019 19:08
Madawydar - podziękowania za wizytę i opinię :) »
AntoniGrycuk
15/09/2019 18:46
Tak, zaduma spowodowana śmiercią... Ja wiem jedno, co… »
mike17
15/09/2019 18:32
Bardzo mi się podoba, Edyto, naprawdę jest tu lekkość i… »
mike17
15/09/2019 18:14
Bardzo trafne spostrzeżenie, Yaro, zgadzam się w zupełności.… »
mike17
15/09/2019 18:05
Rafi, ciekawy ten Twój wiersz :) Zgrabnie dobierasz słowa i… »
Dobra Cobra
15/09/2019 16:35
A Ty, Ty... Kasia z bliska, Jakie interesujące tematy… »
Dobra Cobra
15/09/2019 16:29
Nooo, jakie doświadczenie przez piszącą przemawia.… »
Kamila N
15/09/2019 14:56
O ile dwa pierwsze postulaty dotyczą samej osoby mówiącej, o… »
Marek Adam Grabowski
15/09/2019 14:48
Dzięki za przeczytanie. Ująłeś sedno; moja twórczość to… »
Kapelusznik
15/09/2019 14:34
"Nie miałam" - chyba ... HA HA HA HA HA HA… »
ShoutBox
  • mike17
  • 15/09/2019 14:25
  • Siemanko, Krzyśku :)
  • bruliben
  • 15/09/2019 00:24
  • Chciałem tam napisać, że filmy są godne polecenia :)
  • bruliben
  • 15/09/2019 00:21
  • A propos kina dzieci w Muranowie dobiega końca przegląd kina izraelskiego. Jutro ostatni dzień. Po tym co zobaczyłem do tej pory mogę z czystym sumieniem produkcje festiwalu.
  • leskos
  • 11/09/2019 12:09
  • Dzień dobry :)
  • mike17
  • 08/09/2019 20:36
  • Coca_monko, wiersz robi wielkie wrażenie. Jest głęboki i pełen treści. Nie pozostawia czytacza obojętnym. Jest bardzo treściwy i intymny. Uśmiecham się pod nosem, że ktoś umie pisać taką lirykę :)
Ostatnio widziani
Gości online:13
Najnowszy:apavefy
Wspierają nas