To - Szuirad
Proza » Inne » To
A A A
To

Przeciągnąłem się i wtedy po raz pierwszy Tego dotknąłem. Właściwie jedynie musnąłem opuszkami palców. Samym skrajem, bardzo delikatnie, ale kontakt był elektryzujący. Natychmiast cofnąłem rękę i z bijącym sercem oczekiwałem na kontrakcję. Nic jednak nie zakłóciło spokoju. Czas i ciemność przepływały obok w niezmąconym, odwiecznym porządku. A może tylko tak mi się wydawało? Może Coś przyczaiło się, przypadło nieopodal i nieruchomo czekało, by… No właśnie… By co? Nawiasem mówiąc, czegóż miałbym się tu bać?!
Postanowiłem To zignorować. Powoli odwróciłem się plecami i próbowałem zająć umysł czymś zupełnie innym. Szybko jednak zrozumiałem, że podświadomości nie oszukam, że myśli, wyklute gdzieś pomiędzy miliardami neuronów, wszelkimi skojarzeniami powracają do sytuacji sprzed chwili. Potarłem wnętrze drugiej dłoni serdecznym palcem, tym, na którym jeszcze czułem dotknięcie. Okrężnymi ruchami przekazałem ciału doświadczenia kontaktu. I, coraz bardziej zdziwiony, jak wiele informacji zdobyłem jednym muśnięciem, otarciem naskórka, ukradkiem przekręciłem się ku zjawisku. Jest tam jeszcze?
Powoli, wstrzymując oddech, ponownie wyciągnąłem rękę. Teraz świadomie parłem do przodu przez zwały pustki. Lęk napiął mięśnie, a ciekawość i fascynacja nieznanym buzowały we wnętrzu strumieniem adrenaliny. Bałem się, ale nie ustawałem. Pchałem łapy przed siebie z obawą przed bólem i nadzieją na ciepło. To takie ludzkie sięgać, odkrywać, odsłaniać nowe, choć umysł, ogłuszany szalonym biciem serca, ostrzegał o zagrożeniach.
Ale jak inaczej smakować życie?
Zastanawiałem się, od kiedy To istnieje obok mnie. Na pewno nigdy dotąd nie otarliśmy się o siebie. Chyba że nieświadomie... Gdy nie byłem jeszcze całkiem sobą... Możliwe. Pomyślę o tym później… Na razie… jest! Takie jak pamiętałem przy pierwszym muśnięciu: miękkie, sprężyste i ciepłe. Delikatnie pogłaskałem, przeciągając ręką tak daleko, jak tylko mogłem sięgnąć. Wychyliłem się w bok, ale nawet stopami nie wymacałem krańca. Przez moment słuchałem swoich dłoni. Wzdłuż ramion przebiegło zapewnienie, że mogę czuć się bezpieczny. Napięcie odpłynęło gdzieś daleko i zniknęło. Całkowicie rozluźniony przytuliłem policzek i… zasnąłem.
Dziś odkryłem, że To żyje. Zamierzałem je subtelnie szturchnąć, gdy nagle wygięło się samo, wybrzuszyło i przylgnęło do moich pleców. Drżąc, głaskało między łopatkami, wzdłuż kręgosłupa, a nawet niżej… Pulsowało ruchem, trącając żebra, ramiona, głowę, naciskało nos, łaskotało delikatnie czoło i kurczliwą falą lgnęło do brzucha… Było cudownie. Dygocząc, czekałem na dalszy ciąg, jednak poza oddalającymi się wibracjami nic już nie czułem. Od tamtej pory przeżyłem takie zbliżenia wiele razy. Z każdym następnym rosła tęsknota, nie mogłem doczekać się kolejnego spotkania, wzajemnych otarć, muśnięć, łaskotek, pieszczot. Tego ostatniego, pięknego słowa nauczyłem się o wiele później, ale podświadomie zawsze kojarzyłem go z tym miękkim, aksamitnym dotykiem.
W ostatnim czasie zauważyłem narastające wokół napięcie. Niby nic się nie działo, a jednak nasze spotkania zaczęła cechować nerwowość, niecierpliwość. Wkrótce wszystko obok drgało wzburzeniem, gorączkowo próbując mnie stłamsić, zdusić, upchać gdzieś w kąt. Najpierw się obruszyłem, gdy To bezpardonowo zaczęło na mnie naciskać, zgniatać i miętosić. Próbowałem oponować, ale szybko skończyło się sprowadzeniem do parteru i intensyfikacją ataku. Wygięcie narosło blisko, tuż obok, uderzyłem stopami i zaparłem się z całych sił, próbując zrozumieć, gdzie, do cholery, zniknęła subtelna miękkość i dotychczasowa delikatność? Prawdę mówiąc, po raz pierwszy poczułem strach. Ale totalne przerażenie owładnęło mną, gdy głową wpadłem w ciasny, ciemny tunel, którego ściany międliły ciało, parły nań, krępując kończyny i praktycznie miażdżąc żebra.
I nagle wszystko ustało. Zostałem wyrzucony w otchłań koszmarnego zimna. Coś śliskiego wbiło się w usta, rozwarło szczęki i potworny, lodowaty ból rozerwał mi płuca. Zachłysnąłem się powietrzem, na próżno usiłując nadać przestrzeni konkretne kierunki. Ogromna niewyobrażalna pustka pochłonęła mnie, uniosła, ale zaraz cisnęła w dół. Z plaśnięciem wylądowałem na miękkim, wilgotnym i drgającym podłożu. Rozluźniony wtuliłem twarz i cicho westchnąłem. Teraz już wiedziałem, że i z tej strony Twój brzuch jest tak przyjemny.

Szuirad
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Szuirad · dnia 08.04.2011 20:19 · Czytań: 1399 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 25
Komentarze
zajacanka dnia 08.04.2011 21:02
Witaj Szuirad,
alez zwodzisz przez tekst! Po skonczeniu natychmiast wrocilam do poczatku, bo nie wierzylam:) Niezle to zaplatales, podoba mi sie:)
Mam jednak watpliwosc co do pierwszego zdania. Nie lepiej byloby napisac: " ...wtedy po raz pierwszy Tego dotknalem" lub "dotknalem Tego". Juz po tytule wiemy, ze to To.
I nie podobaly mi sie zdrobnienia w ostatnim akapicie: mamusiu, brzuszek i milutki. Od poczatku odczuwa sie Twojego bohatera, jako osobe dorosla, a na koncu taki infantylizm. Choc z drugiej strony sam porod jest szokujacy dla czlowieka, moze to i dobry zabieg. Ale jeszcze nie do konca jestem przekonana.
Ale ogolnie: pomyslowo, zaskakujaco, inaczej :)
Pozdrawiam serdecznie
Izolda dnia 08.04.2011 21:44
Wkręciłam się w machinę skojarzeń na całego, zagotowałam szare komóry i dopiero w ostatnim akapicie z ulgą wylądowałam w domu. Przyznaję, że czytałam na wysokim biegu, poganiana ciekawością i dlatego nic kompletnie nie wiem o stronie technicznej, i to właśnie lubię, kiedy przechodzi koło mnie niezauważona.
A w ogóle to zaskoczyłeś mnie, że znów krótka forma.
OWSIANKO dnia 09.04.2011 11:47
Szuriad
Zaskakujący pointą tekst świadczący o stylistycznej dojrzałości autora. Migawka ta świadczy o dysponowaniu świadomym warsztatem. Wytworzyłeś w czytelniku intensywny nastrój zaniepokojenia pomieszanego z ulgą. Tylko niepotrzebnie zmiękczyłeś końcówkę opowiadania.
pozdrawiam
Miladora dnia 09.04.2011 12:40
Intrygujące i dobrze napisane, Szu. ;)

Ale tak, jak Zajączek, protestuję przeciwko ostatniemu zdaniu. Jest dysonansem poprzez te zdrobnienia i mimo że rozumiem przejście do stanu dziecka, mnie zakończenie w tej formie uwiera. Faktycznie wprowadza niepotrzebny infantylizm.
No i miałabym zastrzeżenia do "Samym skrajem paznokcia" - nie dałabym paznokcia tutaj. W tej fazie chyba go jeszcze nie ma.
W zasadzie domyśliłam się przy tunelu. ;)

Buźka, miło było jednak przeczytać.
Berserkerka dnia 09.04.2011 15:13
Pomysłowe i zaskakujące. Pędziłam jak najszybciej, żeby poznać rozwiązanie tej zagadki.
Mi też jakoś ten paznokieć nie pasuje, ale nie znam się na tym, nie wiem, na którym etapie ciąży się pojawiają, więc może niepotrzebnie się czepiam.
Czekam na więcej.
Szuirad dnia 10.04.2011 10:33
Witam

ZajacAnko
Pierwsze zdanie przerabiałem, przerabiałem ... i nawet już wklejałem to miałem wątpliwości czy tak zostawić. Tak więc Twój głos przeważył - poprawiłem

Co do końcówki - to jeszcze się zastanowię jak to rozwiązać. Tak wiele osób zwraca na to uwagę, że trzeba to rozpatrzeć

Dzięki za wizytę

Izoldo
Ciesze się,że miałaś dobrą zabawę, a co do strony technicznej, to mam nadzieję, że znajdzie się jeszcze dobra dusza i błędy wypunktuje. A że krótko? Przyjdzie czas i na dłuższe.

Owsianko
Dzięki za wizyte i taką ocenę. Bardzo przyjemnie czytać takie słowa pod tekstem. Ostatnie zdanie jest tu kluczowe i choć widzę, że trzeba to ująć inaczej, jeszcze nie wiem jak.
Dzięki

Miladoro
Dzięki za dobre słowo i pochwałę.
Co do ostatniego zdania nie chcę na szybko coś zmieniać. Jak widać kazdej czytającej osobie ono przeszkadza.

Paznokcie... jak sprawdziłem (przyznaję, że dopiero teraz:) ) to już koniec pierwszego trymestru coś na kształt paznokci się pojawia. Ale to akurat, myślę, nie fizyczne zaistnienie paznokci jest tu problemem. Sam ten wyraz tu zgrzyta jest ostry w atmosferze czegoś miękkiego. Z tym, że później są palce łapy itp. nie chciałem powtórki - i poszedłem jak widać na łatwiznę - pomyślę

Przy tunelu się domyśliłaś :) Mogę powiedzieć, że kobieca intuicja nie zawodzi, zwłaszcza gdy człowiek miał już okazję trochę tego świata pooglądać :).

Jeszcze raz dziękuję

Berserkerko
Dzięki za wizytę. Z paznokciem to wyjaśniłem już Miladorze. Podświadomie zawsze wiedziałem, że nie jest to idealne słowo w tym miejscu. coś z tym zrobię
Dzięki za komentarz

Jeszcze raz dziękuję wszystkim za miłe słowa,zwłaszcza po dłuższej nieobecności

pozdrawiam
Miladora dnia 10.04.2011 17:02
Wystarczy opuścić, Szu:

- Samym skrajem, bardzo delikatnie, ale kontakt był elektryzujący. ;)

Co do zakończenia, dobrze byłoby utrzymać je w klimacie opowiadania.
Tę miękkość uzyskać poprzez pewną poetyckość i niedomówienie.
Wtedy będzie spójne.

Buźka niedzielna. ;)
Bardzki dnia 10.04.2011 21:18
Fajne, zaskakujące, zgrabne opowiadanie, a przede wszystkim dobrze napisane. Cóż potrzeba więcej. Doskonały pomysł Szu

pozdrawiam:)
Krzysztof Suchomski dnia 10.04.2011 21:38
Ciekawy pomysł i bardzo zgrabnie wykonany. Zagadka wciąga i choć czytelnik już przed zakończeniem domyśla się "rozwiązania", to satysfakcja z zabawy pozostaje.
Wyrzuć ostatnie zdanie - nie tylko jest zbędne, ale również sugeruje brak wiary w inteligencję czytelnika.
Pozdrawiam
Wasinka dnia 10.04.2011 21:45
No i się zaczytałam. Zaintrygowałeś od początku, a koniec nie rozczarował (choć tunel nasunął podejrzenia...). Ciekawe ukazanie, że tak powiem, świata od środka. Dobry pomysł.

Oczywiście wróciłam do tekstu, by podrzucić kilka sugestii (pierwsze razy czytam, połykając treść) :

Czas i ciemność przepływały obok mnie w niezmąconym - zrezygnowałabym z "mnie"

A nawiasem mówiąc, czegóż miałbym się tu bać?! - może zrezygnować z "A"?

By, co? - By co? (jakoś nie pasuje mi tu przecinek)

Lęk napiął mięśnie (,) a ciekawość

Chyba, że nieświadomie - przecinek zbędny

Na razie… Jest! - optowałabym tu za małą literą w "Jest" jako kontynuacją zdania po wielokropku

policzek i … Zasnąłem. - tutaj takoż samo mi się zdaje (i spacja niepotrzebna przed wielokropkiem)

wzdłuż kręgosłupa (,) a nawet niżej…

Dygocząc (,) czekałem na dalszy ciąg,

Niby nic się nie działo (,) a jednak nasze spotkania

Wkrótce wszystko obok mnie drgało wzburzeniem - zastanawiam się, czy potrzebne jest "mnie" tutaj, tym bardziej że w tym fragmencie masz poro "mnie":
Wkrótce wszystko obok mnie drgało wzburzeniem, gorączkowo próbując mnie stłamsić, zdusić, upchać gdzieś w kąt. Najpierw się obruszyłem, gdy To bezpardonowo zaczęło na mnie naciskać, zgniatać i miętosić. / Wygięcie narosło blisko mnie, uderzyłem

Prawdę mówiąc (,) po raz pierwszy poczułem strach

Zachłysnąłem się powietrzem - jakoś nie pasuje mi tu użycie tak sprecyzowanego słowa; może to tylko mój kaprys subiektywny, ale bardziej by mi pasowało do całości, gdyby mały bohater nie potrafił nazwać tego, co zaszalało w jego płucach nagle.

Teraz już wiedziałem mamusiu, że twój brzuszek i z tej strony jest całkiem milutki. - może coś w stylu: Teraz już wiedziałem z tej strony również mogę przytulić się (policzek itp.) do... (nie chcę narzucać, chodzi mi o ogólny wydźwięk (również mogę odnaleźć tę delikatną miękkość (wiem, że się miękkość powtarza, ale to tylko przykład dla rozważań innego ujęcia ostatniego zdania albo w ogóle z niego zrezygnować)

Pozdrowienia z księżycem w tle.
Szuirad dnia 11.04.2011 00:07
Witam

Miladoro
Jak widać najprostsze rozwiazania są najlepsze -wyciąłem ten paznokieć i faktycznie jest OK. Co do końcówki też zmieniłem. Z jednej strony zlikwidowałem zdrobnienia, z drugiej pozostawiłem rozwiązanie prawie jak na tacy, tak jak było.

Bardzki
Dzięki za wizytę i cieszy mnie, że tekst przypadł Ci do gustu.

Krzysztofie
Miło usłyszeć, czy raczej przeczytać taką ocenę z Twoich ust. MOże masz rację z ostatnim zdaniem, ale przypominając sobie moje własne czasam podchody do zrozumienia jakiegoś tekstu, muszę stwierdzić, że moja inteligencja czasami też potrzebuje bodźca :) stąd też pozstawiłem końcówkę jak powyżej. Co nie znaczy, że po kolejnych dwóch dnia namysłu jej nie zmienię.
Dzięki jeszcze raz.

Wasinko
Interpunkcje i zagęszczenie mnie poprawiłem - dzięki za wskazanie. W części zdziwiłem się, że sam na nie wpadłem na rozwiązanie z jakimś przecinkiem, kiedy indziej była to nowa lekcja, zwłaszcza przy wielokropkach.

Zachłyśnięcie się powietrzem pozostawiłem - wcześniej w opowiadaniu wrzuciłem dygresję, że bohater posługuje się pojęciami, które poznał później, co wskazuje, że pisał po czasie i zdaje sobie sprawę, że używa języka już bardziej "dorosłych".

Końcówka... nie chciałem całkowicie zlikwidować "podpowiedź i jednoznaczne wyjaśnienie czytelnikowi, ale myślę, że teraz jakoś wpisuje się to zdanie w wydźwięk całości.
Dzięki za czas

Dla wszystkich jeszcze raz ukłony
Krystyna Habrat dnia 11.04.2011 11:46
O! Podoba mi się ten tekst, jako przykład twórczej roboty, zrobienia czegoś prawie z niczego. Wyciągnąłeś ile się dało wieloznacznych odczuć z drobnych wrażeń dotykowych, lękliwych emocji przy spotkaniu z czymś niewidocznym i nieznanym i bogactwa wyobraźni. To zadziwiające, ile można stworzyć z jednego, drobnego wrażenia dotykowego. To świadczy o talencie.
Zabrakło w tym tylko wyjaśnienia roli wzroku. Oczy by wszystko sprowadziły do jednoznaczności. Może nawet zburzyły nastrój i sam temat. Czy więc było ciemno? Może bohater niewidomy? A może to była inna rzeczywistość?
Elwira dnia 11.04.2011 19:51
Wiesz, Szu, ten tekst jest dobrze napisany, ciekawie skonstruowany, ale zabrakło w nim oryginalności. Sam moment narodzin dziecka i sposób jego myślenia był tematem wielu tekstów. Tak to już jest, że to, co tajemnicze zyskuje zainteresowanie wielu artystów. Ty nie pokazałeś tego zagadnienie jakoś szczególnie innowacyjnie. Owszem, jest ciekawie, ale nie ma bumu, nie ma zachwytu, nie ma czegoś, co kazałoby otworzyć usta. Chyba zdecydowanie lepiej wychodzą Ci duże utwory, gdzie są emocje i możesz pokazać kunszt pisarski.

Pozdrawiam.
julanda dnia 11.04.2011 21:07
:) Hej, może nawet nie z herbacianą rewizytą, jak to fajnie nazywa Izolda, ale po prostu tytuł mnie zaciągnął! Wiesz, dopiero po komentarzach, gapa, domyśliłam się w czym rzecz! Być może, spodziewałam się czegoś z SF. ;)
Niestety, nie mam doświadczeń z kładzeniem dziecka na brzuszku... Kiedy urodziała się moja córcia i położne oznajmiły, że to dziewczynka, odwróciłam głowę..., czekałam na synka... :( Faktycznie, teraz maluchy kładzie się mamie na brzuszku, to musi być cudowne, a po narodzinach rodzi się kolejna więź. Wiesz, zdaje się, że Elwirka dobrze podpowiada, coś by tu jeszcze przyprawić, dodać wrażeń? Jak myślisz? Pozdrawiam serdecznie!
P.S. Po drugim czytaniu, kiedy już wiem o co chodzi jest bardzo fajne! :))
Szuirad dnia 12.04.2011 14:50
Witam

Sokol
Zmysł wzroku raczej nie ma większego znaczenia w życiu płodu, stąd tak go zmarginalizowalem. Top była/jest rzeczywistość tuż przed narodzeniem :). Idąc jednak Twoim tropem teraz myślę, że zaniedbałem słuch.

Elwiro
Szczególne podziękowania za spojrzenie z innej strony i konstruktywną krytykę. Fakt moment narodzin nie jest oryginalnym tematem, raczej chodziło mi o efekt zaskoczenia pointą. Cóż jeszcze raz dzieki i idę pisać coś dłuższego :)

Julando
Hm skoro dopiero po komentarzach załapałaś to znaczy, ze moje poprawki sugerowane pierwszymi komentarzami nie do końca mają sens.
Moje prywatne doswiadczenia z narodzinami trochę czas juz zatarł, ale to co pamietam jest całkiem wzruszające :) Czy cos jeszcze poprawiać? Myslę, że wtedy, gdy coś z tym tekstem będę chciał poważniejszego zrobić. Wazne, ze mam Wasze uwagi

Dzieki jeszcze raz
Almari dnia 12.04.2011 21:18
o i ułożyłam puzzle :D

Bardzo fajną miałam zabawę, Szu, czytając twój tekst. Tak sobie łączyłam, zdania, łączyłam aż w końcu doszłam do końca i chcę kolejne pudełko puzzli.
Misternie to wszystko uknułeś. Tekst od początku do końca przemyślany i ponownie twoje pióro mnie urzekło. Oj uważaj, bo znowu cię wpakuje w polecane :yes:

Pozdrawiam
Szuirad dnia 13.04.2011 09:22
Witaj Almari

Dzieki za odwiedziny i dobre słówko. Nie patrzyłem dotąd na tekst jak na puzzle :) Czy będzie kolejne pudełko? Nie wiem czas pokaże
A co do polecanych to dzieki za Kasztana :)
pozdrawiam
Krystyna Habrat dnia 14.04.2011 17:51
No wiesz, ja poszłam tropem Kafki, realizmu magicznego, teatru absurdu. Wszystko mi pasowało. Nawet ostatni akapit. A to tylko płód. Tylko skąd się on zna na neuronach i miliardach? Ma nawet pojęcia czasu i odwiecznego porządku. Skąd taki mądry, gdy zaraz po urodzeniu ma być dużo głupszy? Ej, teraz coś mi się tu nie zgadza.
Ale dobrze, iż pobudzasz takie spekulacje myślowe u czytelników. W sumie tekst b. ciekawy.
Szuirad dnia 15.04.2011 17:03
Przykro mi, ze z tak wysoka spadłem :), że to nie trop do Kafki. A co do jego wiedzy... W tekście jest jedno zdanie, ktore wskazuje, że całlość to wspomnienia, niezatarte jakimś cudem i spisywane później:
"pieszczot. Tego ostatniego, pięknego słowa nauczyłem się o wiele później, ale podświadomie zawsze kojarzyłem go z tym miękkim, aksamitnym dotykiem." -
Dzieki za wizytę
JaneE dnia 06.05.2011 13:03
Zaskoczyłeś mnie. Do samego końca nie byłam pewna co opisujesz.
Oczywiście, gdy już wiedziałam, przeczytałam jeszcze raz i ... wszystko idealnie mi pasowało.
Brawo.

Pozdrawiam ciepło
Szuirad dnia 19.05.2011 22:27
Dzięki JaneE za wizytę.
Przepraszam, że nie odpisywałem tak długo, nie było mnie na Portalu Tym bardziej cieszy, gdy po otwarciu konta zobaczyłem Twój komentarz
Dziękuję
i pozdrawiam
Krystyna Habrat dnia 18.02.2013 11:54
Choć to i owo, jw, mi nie pasuje, nie umniejsza to wartości tekstu. Śmiało eksperymentujesz i śmiało wznosisz się w regiony fantazji. To cenne. A realizujesz pomysł precyzyjnie. Na tym wszystkim polega dobra literatura.
Szuirad dnia 18.02.2013 13:19
Witaj
Nie sądziłem, ze ktoś tu jeszcze wpadnie, tym większ ukłony i podziękowania za ocenę. Na PP bywam falami, próbując w sposób niezorganizowany nadrobić zaległości w czytaniu, dlatego tym milszą jest dla mnie ta wizyta. Przyznaję też, że tekst nie był z założenia "rozwojowy", stąd w zasadzie umieścił się jedynie gdzieś w mojej hiistorii

pozdrawiam
DZ
Usunięty dnia 18.02.2013 13:21 Ocena: Bardzo dobre
Dobry pomysł, ale końcówka jako happy end rozczarowuje trochę. (Widzę, że poprzedników też).

W moim odczuciu, losy "Tego" przechodzą od błogiej spokojności, do kulminacji, która jest początkiem wielkiej, niewiadomej przygody. Tekst widziałbym więc jako autonomiczne, ale nie zamknięte lądowaniem na brzuchu, intro.
Szuirad dnia 21.02.2013 23:05
Witaj
Dzieki za komentarz a przede wszystkim wizytę

Cóż ... taki miałem zamiar i tak to wykończyłem. Bynajmniej nie planowałem dalszego ciągu. Dla mnie po kulminacji miało być uspokojenie. To nie otwarcie na nowe, a raczej zamknięcie starego i oby zawsze kończyła się tak szczęśliwie.
pozdrawiam
Sz
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
pociengiel
17/10/2019 23:18
Serdeczne dzięki. »
andro
17/10/2019 22:42
No wreszcie coś na poziomie. Co tam "na poziomie"… »
Kazjuno
17/10/2019 22:39
Nawet zabawne, Marku Adamie Grabowski. Najbardziej mnie… »
andro
17/10/2019 22:29
Podoba mi się. Jest inny, niepodobny do tego chłamu, który… »
Zdzislaw
17/10/2019 22:10
dzięki za wejście i komentarz, DoCo :) Fajnie, że się… »
Marek Adam Grabowski
17/10/2019 21:31
Trzeba poszukać eksperta. Dzięki za przeczytanie.… »
Nuria
17/10/2019 20:57
Można i tak, tylko, że mi chodziło o pokazanie tego co… »
Carvedilol
17/10/2019 20:41
wiosna Dzięki taki zamysł humoreski Pozdrawiam… »
Gregcem
17/10/2019 20:05
Nie używanie rymów częstochoskich, jest taką smą modą jak… »
Ustiusza
17/10/2019 19:55
Wiersz jest jakby nagle ucięty i niedokończony. To wybija… »
Ustiusza
17/10/2019 19:51
Potrzebuję tłumaczenia z ufowskiego »
wiosna
17/10/2019 19:37
Zabawne:) »
wiosna
17/10/2019 19:24
Dla mnie bardzo dobry. Wracam do niego. Pozdrawiam:) »
akacjowa agnes
17/10/2019 17:12
Ten wiersz szarpie czytelnikiem... sorry, nie powinnam się… »
allaska
17/10/2019 16:36
D.Cobro fantastycznie Cię u mnie widzieć dzięki za ślad :) »
ShoutBox
  • allaska
  • 17/10/2019 16:27
  • Prośba do redakcji przy wysyłaniu tekstu nie wiem co zrobiłam ale wkleiłam dwa na raz proszę o usunięcie jednego one są takie same. Pozdrawiam. Czarodziejka z planety: " nie dorastam wam do pięt ;)"
  • mike17
  • 16/10/2019 19:13
  • Jeśli chcesz zaistnieć w portalowej sławie, nie wahaj się już i pisz śmiało do konkursu dla prozaików MUZO WENY 8, gdzie jedynym wymogiem jest napisanie miniatury. Dużo? Nie, mało. Zatem do boju :)
  • allaska
  • 16/10/2019 16:12
  • Gratulacje :) Vanillivi
  • Vanillivi
  • 16/10/2019 14:36
  • Oprócz mnie jest kilku świetnych autorów, więc polecam, dostępne w Empiku razem z numerem Fabulariów w cenie 8 zł.
  • Vanillivi
  • 16/10/2019 14:34
  • Witajcie :) Pochwalę się publikacją w antologii "Dzieci wolności" wydanej przez Fabularie. [link]
  • Dobra Cobra
  • 16/10/2019 08:35
  • Od Chaplina do Jo-jo Rabbit- niezwykła historia komedii o nazizmie: [link] Premiera w Anglii 3go stycznia 2020 roku.
  • Dobra Cobra
  • 15/10/2019 17:41
  • Jest już polski zwiastun nadchodzącej arcyciekawej produkcji kinowej pt. Jo-jo Rabbit: [link]
  • bruliben
  • 14/10/2019 23:22
  • Tyle konkursów, to nie ma mój dziurawiec
Ostatnio widziani
Gości online:17
Najnowszy:tygrysicg89
Wspierają nas