Życie jak film - kmmgj
Proza » Obyczajowe » Życie jak film
A A A
Życie to nie western. Ten bar nie przypomina porządnego saloono. Dziewczyny nie tańczą kankana. Mężczyźni nie grają w pokera. Zamiast whisky – piwo. Ja nie jestem tym dobrym, mój kapelusz nie jest biały, nie mam lśniącej gwiazdy na piersi, nie żuję tytoniu, moje ręce nie są szybkie, nie mam w nich rewolwerów, nie uratuje tego miasta. Zresztą najchętniej ja sam posłałbym je całe na stracenie. Nie potrafię znaleźć rzeczy wartej oszczędzenia. Najchętniej wszystko posłałbym w najciemniejszą strefę piekielnej otchłani, na najdalszy z zachodów gdzie najbrutalniejsi i najdziksi z czerwonoskórych zmuszą mnie do działania, po to tylko by przeżyć. Wtedy życie znowu nabrało by wartości.

Niczym dzisiaj nie wzmacniam mojego umysłu, chociaż chciałbym, ale nie, nie pozwalam sobie na to – to słabość. Zresztą wzmacniacze nie dawały odpowiedzi, zapominałem tylko pytania. Jest to miłe, ale gdy znowu staje się sobą, gdy znowu staje się nudny, smutny, smętny, żałosny i trzeźwy, wiem wtedy mniej niż wcześniej. Stare problemy i pytania stają się większe niż wcześniej, bo rosną w siłę kiedy wiedzą, że muszę uciekać przed nimi w nieświadomość.

Ciemno tutaj. Ledwo widzę zarysy twarzy ludzi przy stoliku obok. To ma tworzyć klimat. Nie jestem dzisiaj klimatyczny – ja dzisiaj tylko soczek. Zresztą nie idzie mi. Piję by zachować pozory potrzeby siedzenia tutaj. Siedzę tutaj, bo nie wiem gdzie i nie wiem po co mam iść dalej. Jestem na rozdrożu, cały czas w tym samym miejscu. Nie wiem gdzie mam skręcić, bo nie wiem jak chciałbym by wyglądała moja przyszłość. Na żadnej z dróg przede mną nie widzę kojotów, rabusiów, sępów, pustyń i niczego innego co miało mnie ostatecznie do nich zrazić, na końcu z żadnej nie ma też zagubionego złotego miasta, czy małego domku na prerii z kimś z utęsknieniem czekającym na mnie. Zostaje więc na miejscu, choć to głupie. Siedzę w przyciemnianym, klimatycznym barze i pije tylko soczek, choć to głupie jeszcze bardziej.

Godziny mijają, ludzi przybywa, coraz mniej miejsc. Ci co siedzą dłużej mówią coraz głośniej, zaczynają się przekrzykiwać. Wszyscy wydają się być szczęśliwi, naprawdę dobrze się bawią jakby nie doskwierało im to, że jest przecież jeszcze jutrzejszy dzień. Nienawidzę ich wszystkich! Ich wszystkich naraz i każdego z osobna, bez wyjątków. Są szczęśliwi, gdy ja nie jestem. Siebie jednego nienawidzę jeszcze bardziej. Za niemożność podejmowania decyzji, za zastanawianie się nad konsekwencjami, za niekontynuowanie tego co zacząłem, za pustkę, za małość, za lenistwo, za brak odwagi, za to, że nie próbuję gdy powinienem. Tak jestem żałosny. Nienawidzę siebie.

Dosiadają się do mnie. Nie ma już więcej wolnych miejsc. Pozwalam im się dosiąść. Nie przeszkadzają mi, nie czekam na nikogo, a z bliska nienawidzę ich tak samo jak z daleka. Nic się nie zmienia. Oni śmieją się, każdy ma coś do powiedzenia, mówią naraz – na pewno są już dobrze po czymś. Dzisiaj nie moja liga – ja tylko soczek. Jest ich czwórka, dwóch chłopaków takich samych, młodych i chudych i dziewczyny, zupełnie od siebie inne.

Przełykam sok, jest cierpki i rośnie mi w ustach. To nawet dobrze, nie będę miał problemów by go oszczędzać. Gdy skończę będę musiał wyjść, dalsze siedzenie tutaj straci sens. Nie nie twierdzę, że wyjście stąd będzie go miało.

Przysłuchuję się rozmowie siedzącej koło mnie czwórki. Zaczęli mówić o wierze. Kiedy sam zaczynam mówić o religii, albo polityce i zaczynam się emocjonować, wtedy wiem, że już nie powinienem pić.

- Odrzućmy te wszystkie dogmaty, prawdy wiary, narosłe dookoła wszystkiego teologie-mitologie. To wszystko wytwory takich samych ludzi jak ty, lub ja. To bzdury tych, co za dużo myślą.

Między kolejnymi łykami piwa, jeden z dwóch zaczął kaznodzieić. Spogląda na mnie czasami, chyba szuka poparcia, kolejnego słuchacza dla swoich mądrych przemyśleń. Nie jestem zainteresowany, ale udaje takiego - nie wiem dlaczego.

- Czyli co, jesteś ateistą?

Dopytuje się jedna z dziewczyn.

- Ateizm-sreizm, to dla tych co nie chcą myśleć wcale. Ja sądzę, że ponad nami jest wielkie Coś. Coś co tchnęło moc w kurz, który zmienił się w bakterię, by bakteria zmieniła się w małpę, a małpa w nas. I każdy co mówi, że wie coś więcej na temat spraw Cośa błądzi. Zresztą ja za to co mówię też nic bym sobie nie dał uciąć, tak sobie tylko wymyśliłem.

Stolik obok, koło mnie podnoszą się krzyki. Trzech staje naprzeciwko jednego i dziewczynie za jego plecami. Oni mówią:

- Odsuń się, nie do ciebie mamy sprawę!

- Nawet nie wiesz o co chodzi, spiepszaj koleś.

On odpowiada:

- Spokojnie, porozmawiajmy.

On się nie odsuwa. On chce rozmawiać, chce przywrócić ład. Szuka na sali wzrokiem wsparcia, ale niema nikogo kto chciałby mu pomóc. On broni, swojej prawdy sam jeden, wobec przeważającej siły, bez chwili zawahania, bez lęku, z błyskiem w oku. Jest jak bohater filmu akcji, ten który dla zasady broni zasad, ten który w imię zemsty za krzywdę rodziny rozstrzeliwuję całą rosyjską mafie, ten który oddaje cudze życie, dla własnych ideałów. Prawie go podziwiam, prawie go nie nienawidzę.

Wszystko dzieje się bardzo szybko. Dwóch łapie go za ręce, jeden najpierw uderza kolanem w brzuch, a potem jeszcze kilka razy bije po twarzy. On się nie przewraca, to oni rzucają go na podłogę i dalej grają swoje role złych opryszków, są bardzo wiarygodni, krew tryska na moje spodnie. Ktoś w końcu krzyczy „przestańcie”, ktoś inny „już starczy”. Ja gapie się na wszystko bez słowa, bez emocji, bezczelnie i popijam soczek. Nie biorę udziału, jak zwykle jestem tylko widzem.

Ci trzej wybiegają. Ten po którym tak wiele się spodziewałem leży, krwawi. Dziewczyna, w obronie której stanął, nachyla się nad nim. Ale ona nie wynagrodzi mu jego krzywd pocałunkiem. Nie zrekompensuje porażki, bólu, uszczerbku na dumie swoją miłością. Ona na pewno nie jest najpiękniejszą kobietą w mieście. Ona jest paskudna, ma twarz brzydkiego mężczyzny, kształty ciała też nie kobiece, ubranie niegustowne, brudne i rozchełstane, oczy nietrzeźwe.

- Nie musiałeś. Dziękuje. Nie musiałeś. Dziękuję. Nie musiałeś. Dziękuję.

Tak mu mówi. On zaś, ma nieprzytomny wzrok. Siada na podłodze. Opiera się plecami o mój stolik. Z kieszeni wyjmuje chusteczkę, przykłada ją sobie do nosa. Ona klęczy obok niego.

- Życie to nie film sensacyjny, nie mogłeś dać rady. Ja się tobą zajmę, ja się zajmę.

On po raz pierwszy patrzy prosto w jej twarz, w oczy, w samą głębie duszy i mówi słowa mocniejsze niż jego ręce, sprawiające więcej bólu.
- Sam się sobą zajmę. Nic od ciebie nie chcę. Zrobiłem co musiałem, dla siebie.

On wstaje. Prawą ręką przytrzymuję chusteczkę przy twarzy. Chwieje się trochę i wychodzi stąd. Ona dalej klęczy, blisko mnie na podłodze. Nie ma siły się podnieść, albo nie widzi sensu się podnosić. Nie wie co powinna zrobić dalej. Wstyd się przyznać, przypomina mi mnie, ona też jest na rozdrożu, tylko w dodatku pobita i obrabowana. Nie chcę być do niej podobny. Nienawidzę jej bardziej niż samego siebie.

Ona płacze, zasmarkuje się i rozmazuje wszystko na rękach. Ręce lepią się jej do twarzy. Jest jeszcze bardziej ohydna niż wcześniej. Słyszę jak w kółko powtarza:

- Poczekaj zajmę się tobą. Poczekaj.

Nie dopijam soku, to już nie czas na sok. Wyjmuję chusteczki i daje jej
jedną.

- Życie to też nie komedia romantyczna.

Mówię. Wstaję i wychodzę, z tego przyciemnionego, klimatycznego miejsca. Już wiem, że dzisiaj nie starczy mi sam soczek. Tak wiele muszę zapomnieć. Tego, że nie spełniłem swoich własnych oczekiwań, że nie znam mojej drogi, że nie wiem jak jej szukać, że nie znam nikogo komu ze mną po drodze, że ubzdurało mi się, iż jest jakaś droga i cel, że jestem tym, kim nie chcę być. Życie to też nie horror, tutaj seanse trwają dużo dłużej. Tutaj jest dużo, dużo bardziej ważne byś to raczej ty latał z piłą motorową, a nie ktoś za tobą. A ja nie mogę, nie umiem, boje się, nie chcę, nie potrafię. Jestem żałosny. Nienawidzę siebie.


Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
kmmgj · dnia 17.05.2011 20:16 · Czytań: 870 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 11
Komentarze
Azazella dnia 17.05.2011 20:51
Cytat:
Życie to nie western. Ten bar nie przypomina porządnego saloono. Dziewczyny nie tańczą kankana. Mężczyźni nie grają w pokera. Zamiast whisky – piwo. Ja nie jestem tym dobrym, mój kapelusz nie jest biały, nie mam lśniącej gwiazdy na piersi, nie żuję tytoniu, moje ręce nie są szybkie, nie mam w nich rewolwerów, nie uratuje tego miasta. Zresztą najchętniej ja sam posłałbym je całe na stracenie. Nie potrafię znaleźć rzeczy wartej oszczędzenia. Najchętniej wszystko posłałbym w najciemniejszą strefę piekielnej otchłani, na najdalszy z zachodów gdzie najbrutalniejsi i najdziksi z czerwonoskórych zmuszą mnie do działania, po to tylko by przeżyć. Wtedy życie znowu nabrało by wartości
przedobrzyłeś

Trochę przegadałeś. Czyta się nawet przyjemne, ale mimo wszystko nadmiar słów przeszkadza. Masz dużo zbędnych powtórzeń i nie mówię tu tylko o zaimkach. Twój bohater mnie wkurza, jest jeszcze większą maruda niż ja. Jakbym go spotkała to bym go zdrowo zdzieliła. Wkurzaja mnie tacy ludzie.
green dnia 17.05.2011 20:55
Pomysł może i jest, ale przegadany okrutnie.

Któregokolwiek nie wybrać by gatunku, to jednak nie był dobry film.
julanda dnia 17.05.2011 21:16
Zastanawiam się, poza tym, że pewnikiem trzeba zrobić korektę, co by z tym tekstem zrobić, aby wyciągnąc atuty. ;) Ostatnio słuchałam wierszy młodego, dobrze rokującego poety, który zamyka w tym, co pisze, autentyczne historie, wartko je opowiadając. Coś podobnego, tak zakładam, miało być tu, chociaż to "wizja". Może, jakbym usłyszała ten tekst opowiedziany przez Ciebie, zrozumiałabym intencje. Pozdrawiam!
julass dnia 17.05.2011 21:51
Cytat:
Ona jest paskudna, ma twarz brzydkiego mężczyzny, kształty ciała też nie kobiece,

a może to facet był?:)

siadłem sobie w knajpie... zamówiłem soczek... pomarudzę trochę... a w tv wczoraj western był... o biją się... też mogę to opisać... a potem nawet nie muszę sprawdzać tylko od razu wrzucę na portal...
tylko w zasadzie po co?
Wanda Szczypiorska dnia 17.05.2011 22:29
Wydaje mi się, że autor chciał opowiedzieć jedno, ale wyszło mu coś innego. W przeciwnym razie nie wsadzał by tej rozmowy o religii ni przypiął ni wypiął. Można to było rozegrać samym opisem bójki i relacji pobitego z dziewczyną bez tych mozolnych wstępów. Wystarczyłaby końcowa wzmianka o podobieństwie losów dziewczyny z peelem.
Wasinka dnia 17.05.2011 23:35
Aż trudno uwierzyć, że bohater siedzi tylko przy soczku (przy okazji całkiem zgrabny patent z powtarzaniem tego), bo w zasadzie sposób opowiadania może wskazywać, że już coś niecoś wypił mocniejszego. Nie jest to zarzut. Nadajesz bowiem bohaterowi indywidualności poprzez sposób wypowiedzi i to na plus. Wprowadzasz naturalność dzięki językowi. Podkreślasz emocje i stan, w jakim bohater się znajduje.
Ciekawy pomysł, czyta się dobrze w sumie, jednak trzeba nadać tekstowi ogłady (przynajmniej pozornej - w sensie, że język jest bohatera - specyficzny, ale dopracowany pod tym kątem).
Tekst trochę pracy wymaga, by się ładnie posklejał i poprowadził czytelnika przemyślaną stylistycznie drogą. Taką właśnie naturalną, jak sobie zaplanowałeś/aś.
Pomysł jest, trzeba go oprawić czy też doprawić nieco ;-)

Zerknij:

nie uratuje -ę

sam posłałbym je całe na stracenie. Nie potrafię znaleźć rzeczy wartej oszczędzenia. Najchętniej wszystko posłałbym - powtórzenie, które nie wygląda na celowe

na najdalszy z zachodów(,) gdzie najbrutalniejsi

po to tylko(,) by przeżyć

zmuszą mnie do działania, po to tylko by przeżyć. - żeby kto przeżył - czerwonoskórzy czy narrator?

Wtedy życie znowu nabrało by wartości. - nabrałoby

nie pozwalam sobie na to – to słabość - drugie "to" wskakuje na pierwsze

znowu staje się sobą, gdy znowu staje się nudny - staję (zapominasz o ogonkach)

znowu staje się sobą, gdy znowu staje się nudny, smutny, smętny, żałosny i trzeźwy, wiem wtedy mniej niż wcześniej. Stare problemy i pytania stają się większe niż wcześniej, bo rosną w siłę(,) kiedy wiedzą, - jeśli chcesz powtarzać, to trzeba robić to tak, by nie przeszkadzało i wyglądało na świadomie użyte

Zresztą(,) nie idzie mi.

Piję(,) by zachować pozory

nie wiem(,) gdzie i nie wiem

Nie wiem(,) gdzie mam skręcić, bo nie wiem(,) jak chciałbym(,) by wyglądała

Na żadnej z dróg przede mną nie widzę kojotów, rabusiów, sępów, pustyń i niczego innego co miało mnie ostatecznie do nich zrazić, na końcu z żadnej nie ma też zagubionego złotego miasta, czy małego domku na prerii z kimś z utęsknieniem czekającym na mnie. - to zdanie jest słodko pokręcone ;-) Trzeba by je było od nowa przemyśleć

pije tylko soczek - piję

To tylko trzy pierwsze akapity. Zerknij na tekst pod tym kątem. Zauważyłam, że niektóre powtórzenia stosujesz z rozmysłem, jednak są też takie do przemyślenia. Ponadto interpunkcja hasa za bardzo po własnych drogach i stylistyka (jedno z najbardziej "szalonych" zdań Ci wskazałam).

Aha, a tego typu sprawy
- Czyli co, jesteś ateistą?
Dopytuje się jedna z dziewczyn.
zapisuje się raczej tak:
- Czyli co, jesteś ateistą? - dopytuje się jedna z dziewczyn.

I jeszcze do poprawienia od razu (bo to w zasadzie ortografy):
spiepszaj - spieprzaj
rozstrzeliwuję całą rosyjską mafie - rozstrzeliwuje, mafię
gapie się - gapię
nie kobiece - niekobiece
Nie musiałeś. Dziękuje - Dziękuję
w samą głębie duszy - głębię
Prawą ręką przytrzymuję - przytrzymuje
Wyjmuję chusteczki i daje jej - daję
boje się - boję

Pozdrowienia księżycowe.
Tjereszkowa dnia 17.05.2011 23:46
Początek mnie zniechęcił, pierwsze akapity nie przemówiły do mnie. Później, jak przestawiłam się na tok rozumowania narratora, zaczęło mi się podobać. Dobrze oddałeś stan emocjonalny bohatera. Nienawiść do samego siebie i jednocześnie niemożność zmiany czegokolwiek. Pragnienie ruchu i chorobliwe lenistwo. Problem z podejmowaniem decyzji, porzucanie rozpoczętego działania. Widzenie wszystkiego w czarnych barwach, poczucie wszechogarniającego bezsensu. Klasyczna deprecha albo sezonowy dół chociaż. Pewnie większości z nas przydarzyło się wdepnąć w taki stan chwilowo lub na dłużej. Oddałeś to wszystko bardzo autentycznie i tu chylę czoła. Całość jak dla mnie na plus. Pozdrawiam
MaximumRide dnia 18.05.2011 08:12
Co za autentyczność. A jak dobrze opisana rzeczywistość. Podobała mi się narracja. W ogóle tekst dobry. Przekazany autentycznie. Aż mi się trochę smutno zrobiło. No bo w końcu opisałeś naszą rasę ludzką. Problemy, strachy... Coraz mniej szczęści i radości na tym świecie. Człowiek robi świństwa drugiemu człowiekowi. I po co? Według mnie to nie ma sensu. Sami doprowadzamy się do samozagłady. I nie potrzebny nam żaden wybuch wulkanu, uderzenie astreoidy itp. Nasza nietolerancja i chęć władzy doprowadza ludzkość i całe życie na Ziemi do wyniszczenia. Ufff... No to sobie trochę pomarudziłam:) Co do twojego tekstu to uważam, że to kawał dobrej roboty. Mnie się bardzo podobało. Lubię takie psychologiczne teksty. No to życzę dalszej weny i pozdrawiam:)
Usunięty dnia 18.05.2011 12:28
Smutne, ale prawdziwe. Więcej tu do przemyślenia niż przeczytania, a moim zdaniem to plus. Gratulację dobrego tekstu, bo zostawia po sobie ślad. Pozdrawiam
bury_wilk dnia 18.05.2011 17:07
"Życie to nie western. Ten bar nie przypomina porządnego saloono. Dziewczyny nie tańczą kankana. Mężczyźni nie grają w pokera." - nie? chyba się jakoś kiepsko podłączyłeś :p
"gdy znowu staje się sobą, gdy znowu staje się nudny, smutny, smętny, żałosny i trzeźwy" - aaa, to pewnie dlatego :D

A poważniej, to jest w tym tekście trochę smutnych prawd, jest nawet nieźle napisany, kilka sformułowań bardzo trafnych, ale nie wiem, może ja po prostu nie mam dziś dnia na takie nastroje. Czytam sobie i ciśnie mi się na myśli "stary weź się do jakiejś roboty zamiast pierniczyć".
zajacanka dnia 18.05.2011 17:20
Hmm, nawet ciekawie sie zrobilo. Bohater na rozdrozu, nie wie co z soba zrobic i nawet mocne postanowienie, ze "dzis tylko soczek" - tez mu nie wyszlo... Do dopracowania :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
bruliben
21/09/2019 23:32
Zgadzam się z uwagami przedmówców, jednakże widzę w wierszu… »
bruliben
21/09/2019 23:15
Czyste szaleństwo, a może jego skraj, wszystko jedno bowiem… »
Gramofon
21/09/2019 22:53
Znawcy powiedzą, że mało tu środków poetyckich i zero języka… »
bruliben
21/09/2019 22:53
Drobna ważka uważka: “Ogarnęła (mnie?) panika, z całą… »
Gado
21/09/2019 21:06
Dziękuję :) »
Lilah
21/09/2019 20:28
Wiem, wiem, z pośpiechu opuściłam Kota. :) »
ClakierCat
21/09/2019 18:40
Dziekuję Lila, jestem Cat, czyli kocurek ... :) »
mike17
21/09/2019 18:23
Bardzo egzystencjalny wiersz. Mówi o tym, jak zaharowujemy… »
viktoria12
21/09/2019 16:22
miłośniczka kanapy i kocyka weź no popraw bo tak leci z… »
Kamila N
21/09/2019 14:59
Dla mnie impresja. Tylko chcę wpisać, że piękne. »
Kamila N
21/09/2019 14:53
Zastanawiam się czy poeta zbyt stary już, to by się… »
retro
21/09/2019 14:51
Odebrałam ten tekst jako dążenie do odpoczynku, wytchnienia,… »
wiosna
21/09/2019 13:03
Bardzo smutny przekaz. Przerażające, żeby przez całe życie,… »
wiosna
21/09/2019 12:59
bruliben, to już nie do mnie pytanie, a do peelki. Uważam,… »
TomaszObluda
21/09/2019 12:41
Kurcze, podobało mi się. Takie trochę smutne, trochę… »
ShoutBox
  • bruliben
  • 20/09/2019 22:13
  • Czy ktoś ma iphona i już aktualizował/a do ios13? Lepiej działa?
  • bruliben
  • 20/09/2019 22:12
  • Miłego z Krakowa :) Słucham jak szumią tutejsze tramwaje :)
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:16
  • Miłego wieczoru kochani :):)
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:15
  • Znacie? ... nie znacie ?????, to poznacie ;):):):) [link] .... :):)
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
Ostatnio widziani
Gości online:15
Najnowszy:Strayes9
Wspierają nas