Szkoła strachu - yuka
Publicystyka » Reportaże » Szkoła strachu
A A A
Przemoc w szkole to zjawisko, które ciągle narasta i dochodzi do rozmiarów ogólnospołecznego problemu. Niestety jest on także nieustannie ignorowany przez władze państwowe. Niekiedy musi dojść do tragedii, żeby ktoś zareagował.

"NIGDY NIE WCZEŚNIEJ NIE SPOTKAŁAM SIĘ Z TAK TRUDNĄ MŁODZIEŻĄ. KIEDYŚ BYŁY ZUPEŁNIE INNE CZASY I ZUPEŁNIE INNI LUDZIE"

Pani Maria jest od piętnastu lat nauczycielką geografii. Pracowała w różnych szkołach, ale od pięciu lat uczy w jednej ze świdnickich podstawówek. rZ roku na rok można zauważyć, że dzieciaki stają się coraz bardziej agresywne i nieposłuszne. Nie słuchają, kiedy zwracam im uwagę, nie odpowiadają na zadawane przeze mnie pytania, gdy coś im nie pasuje potrafią krzyczeć na całą klasę. Oczywiście nie wszyscy uczniowie są tacy. Najgorsi są ci z piątej i szóstej klasy. Uczę już trochę i z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że nawet dzieci, które dopiero zaczynają swoją edukacje już potrafią sprawiać niemałe problemy. A potem jest już tylko gorzej.r1; Czy pani Maria ma rację? Czy naprawdę grozi nam fala agresywnych uczniów? Tego nie możemy jednoznacznie stwierdzić. Faktem jest natomiast to, że zjawisko to się wciąż nasila. Przykład pani Marii nie jest niestety jedynym, jaki udało się znaleźć. Problem ten to nie są pojedyncze epizody lecz powtarzające się zachowanie, których teoretycznie nikt nie potrafi zniwelować.

"CIĘŻKO JEST DOTRZEĆ DO TAKICH UCZNIÓW. MÓWIĘ W LICZBIE MNOGIEJ BO PROBLEMY STWARZAJĄ CAŁE GRUPY A NIE INDYWIDUALNI UCZNIOWIE"

Najwięcej zamieszania jest w gimnazjach. Są to szkoły dzielące klasyczną, ośmioklasową podstawówkę, a szkołę średnią. I to właśnie tutaj rodzi się najwięcej problemów. Pani Joanna uczy języka angielskiego w gimnazjum i szkole średniej. "Różnice widać od razu. W szkole średniej młodzież jest już nieco doroślejsza i dojrzalsza niż w gimnazjach. Tam dzieciaki nie interesują się tym, czy wyprowadzą nauczyciela z równowagi, czy nie. Ich tylko obchodzi to, żeby jak najwięcej czasu przeznaczonego na wyłożenie danego tematu poświęcić na coś zupełnie innego, abstrakcyjnego. Rzadko się tez zdarza, że jedna osoba psuje zajęcia, zazwyczaj są to całe grupy, a wtedy to już jest problem, bo taką zbiorowość jest najtrudniej uspokoić. Zjawisko to obserwują i zauważają nie tylko nauczyciele. Problem ten przecież dotyczy głównie środowiska uczniowskiego. Ciężko jest rozgraniczyć, które zachowania młodych buntowników są bardziej bulwersujące. Czy te dotykające i irytujące nauczycieli, czy te, które powodują u innych uczniów lęk przed szkołą".

"NIENAWIDZIŁAM TEJ KLASY, SZKOŁY, TYCH LUDZI. BAŁAM SIĘ TAM CHODZIĆ A NA SAMĄ MYŚL O SZKOLE ZAWSZE POJAWIAŁY SIĘ JAKIEŚ NIEMIŁE DOLEGLIWOŚCI"

Anka to wesoła, uśmiechnięta siedemnastolatka. Jej mama samotnie ją wychowuje. Jest im ciężko, ale jakoś sobie radzą i są pełne dobrych przeczuć. Lecz nie zawsze tak było. Anka, po skończonej z wyśmienitymi wynikami podstawówce, marzyła o nauce w jednym z lepszych szkół gimnazjalnych w Świdnicy. Oczywiście się dostała bez najmniejszych problemów. Dziewczyna jest zdolna i gdyby nie to, że stała się ofiarą szykan w szkole, mogłaby naprawdę wiele osiągnąć. Ania zawsze była dobrą uczennicą i nigdy nie sprawiała w szkole najmniejszych problemów. Nauczyciele ją chwalili, była lubiana, zawsze pomagała koleżankom i kolegom w lekcjach, należała do szkolnego teatru.r1;- mówi mama Ani- pani Jadwiga. Wszystko zaczęło się właśnie w gimnazjum. W koleżankach i kolegach z klasy, dziewczyna nie budziła podziwu lecz zazdrość. "Na początku wszystko było w porządku. Zaczęło się kiedy zaczęłam odnosić sukcesy w różnych konkursach. Najpierw były docinki, że niby jestem kujonką. Potem było gorzej. Dziewczyny z klasy wyrzucały mi rzeczy z plecaka, zabierały śniadanie, wyzywały, naśmiewały się, a chłopcy np. na w-f-ie rzucali we mnie piłką lub co chwilę niby przypadkiem potrącali. W klasie zaczęły się tworzyć grupki, ja do żadnej z nich nie należałam, więc stałam się łatwym celem do obrażania i dręczenia.r1; Przez te wszystkie incydentyr" Anka nie chciała chodzić do szkoły, opuściła się w nauce, na samą myśl o wejściu do klasy bolał ją brzuch i głowa. Dziewczyna zaczęła chodzić na spotkania z psychologiem, a jej matka z rodzicami niesfornych uczniów. "To była syzyfowa praca. W ogóle nie mogłam się z nimi dogadać. Nie dochodziły do nich żadne argumenty. Twierdzili, że skoro ich dzieci nie lubią mojej córki, to muszą mieć do tego powody i żebyśmy my dorośli nie wtrącali się do spraw młodych, ponieważ oni sami sobie poradzą. Ale ja postanowiłam nie zostawiać tej sprawy bez echa. Poszłam do dyrekcji szkoły. Uczniowie otrzymali nagany za niewłaściwe zachowanie w stosunku do koleżanki. Niestety to nie powstrzymało fali nienawiści w stosunku do mojej córki, wręcz przeciwnie, nawet ja wzmogło. Nie miałyśmy wyjścia. Przepisałam Anię do innej szkoły- prywatnej. Jak na razie wszystko jest w najlepszym porządku i Ania już nie boi się chodzić do szkoły". Takich przypadków jest wiele, lecz nie każdy się tak kończy. Najczęściej uczniowie, których dotyka niechęć kolegów nie robią nic, wyjść z takiej sytuacji. Zaciskają zęby i na samo słowo "szkoła" robią się zieloni.

"CZĘSTO PRZYCHODZĄ DO MNIE RODZICE Z DZIEĆMI, KTÓRE NIE SĄ ZBYT LUBIANE W SZKOLE. NAJCZĘŚCIEJ KOŃCZY SIĘ TO PRZENIESIENIEM DZIECKA DO INNEJ PLACÓWKI"

Pani Karolina Dudkowska jest psychologiem. W swoje pracy często spotyka się z takimi przypadkami. Jej obowiązkiem jest coś poradzić, jakoś pomóc. Ale niekiedy nie można na wszystko znaleźć "złoty środek". "Mój zawód wymaga orientowanie się we współczesnych problemach, na które może się przecież natknąć każdy. Niestety muszę stwierdzić, że coraz częściej zdarza się, że przychodzą do mnie uczniowie, niekiedy z rodzicami, którzy źle czuja się w szkole. Są zastraszani, wyzywani, obrażani, szykanowani, a niekiedy wręcz prześladowani. Człowiek jest istotą społeczną i potrzebuje kontaktu z innymi ludźmi, tym bardziej w wieku dorastania młody człowiek musi mieć wsparcie w jakiejś grupie rówieśników. Kiedy dzieje się tak, że nie jest on akceptowany w szkole czy klasie, obniża się jego samoocena i spada wiara we własne siły. Taka osoba zamyka się w sobie, staje się nieufny i coraz trudniej nawiązuje kontakty. Aby temu zapobiec szkoła,. do której uczęszcza dany uczeń , powinna ingerować w relacje między nim a innymi członkami grupy".

Niestety rzadko która szkoła interesuje się uczniami w kontekście ich samopoczucia w szkole. Na pewno każdy nauczyciel jest w stanie zauważyć napięte stosunki między uczniami swojej klasy lub klasy, w której uczy, ale nie każdy chce to widzieć. Uczniowie sami siorbie w z tym problemem nie poradzą, a i rodzice tej nieco zawistnej młodzieży rzadko chcą się angażować w sprawy, a raczej sprawki swoich pociech. Ale jeśli nie szkoła, to kto się tym problemem zajmie?
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
yuka · dnia 25.05.2008 21:28 · Czytań: 1076 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 2
Komentarze
ginger dnia 26.05.2008 13:20 Ocena: Dobre
"NIGDY NIE WCZEŚNIEJ NIE SPOTKAŁAM SIĘ Z TAK TRUDNĄ MŁODZIEŻĄ." - o to jedno "nie" chyba za dużo...
"które dopiero zaczynają swoją edukacje" - tam ogonka brakuje.
"Faktem jest natomiast to, że zjawisko to się wciąż nasila." - powtórzenie. Bez pierwszego "to" byłoby lepiej.
"Problem ten to nie są pojedyncze epizody lecz powtarzające się zachowanie, których teoretycznie nikt nie potrafi zniwelować." - brakuje mi przecinka przed "lecz", ale to już kwestia gustu. I jeszcze... Albo musi być "zachowania, których", albo "zachowanie, które". Zdecyduj, czy chcesz użyć liczby pojedynczej, czy mnogiej.
"MÓWIĘ W LICZBIE MNOGIEJ BO PROBLEMY STWARZAJĄ CAŁE GRUPY A NIE INDYWIDUALNI UCZNIOWIE" - przed "bo" i "a" przecinki być powinny.
"BAŁAM SIĘ TAM CHODZIĆ A NA SAMĄ MYŚL O SZKOLE ZAWSZE POJAWIAŁY SIĘ JAKIEŚ NIEMIŁE DOLEGLIWOŚCI" - przecinek przed "a".
"Oczywiście się dostała bez najmniejszych problemów." - sama mam tendencje do dziwnego szyku wyrazów w zdaniu, ale "dostała się" brzmiałoby w tym przypadku lepiej.
"Zaczęło się kiedy zaczęłam odnosić sukcesy w różnych konkursach." - przed "kiedy" brakuje przecinka.
"Dziewczyny z klasy wyrzucały mi rzeczy z plecaka, zabierały śniadanie, wyzywały, naśmiewały się, a chłopcy np. na w-f-ie rzucali we mnie piłką lub co chwilę niby przypadkiem potrącali." - jak na tak długie zdanie - za mało przecinków.
"nawet ja wzmogło" - nie "ja", tylko "ją".
"Najczęściej uczniowie, których dotyka niechęć kolegów nie robią nic, wyjść z takiej sytuacji." - tam chyba miało być "by wyjśćz takiej sytuacji".
"Ale niekiedy nie można na wszystko znaleźć "złoty środek"." - "złotego środka". Tego typu zwroty też się odmienia.
"którzy źle czuja się w szkole." - "czują".
"Taka osoba zamyka się w sobie, staje się nieufny" - jak "osoba", to "nieufna".
"Aby temu zapobiec szkoła,. do której uczęszcza dany uczeń , powinna" - po "szkoła" wystarczy przecinek, kropka jest zbędna, natomiast po "uczeń" wcisnęła Ci się spacja, której tam być nie powinno.
"Uczniowie sami siorbie w z tym problemem nie poradzą" - "sobie", nie "siorbie", i bez tego "w".

Teraz pewnie wyjdę na jakąś czepialską, ale jak już znalazłam kilka błędów, to tak jakoś mi się wypisywać zaczęły... Głównie to przecinki lub literówki, więc nawet za bardzo nie ma się czym przejmować;)
Temat natomiast jest ważny. Według mnie. Sama jestem z tego pokolenia "królików doświdczalnych", na których gimnazjum testowano. Chodziłam do specyficznej szkoły - katolickiej - i tam te problemy były rozwiązywane, poza tym zapewne pojawiały się rzadziej. W gimnazjum miałam 4 klasy równoległe, w każdej najwyżej po 25 osób, w liceum tylko 2. Przy takiej ilości uczniów łatwiej jest sobie z nimi radzić. Mnie problem bania się szkoły nie dotknął, ale jest on powszechny, i też uważam, że należy się nim wreszcie porządnie zająć.
yuka dnia 26.05.2008 19:15
w takim razie przepraszam za literówki :)
w przyszłości już będę na nie uważała.
poza tym dziekuję za ocenę i pozytwny komentarz.
pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Nuria
19/09/2019 10:46
Oj, nie jedna traka kruszynka jest wśród nas, nie jedna....… »
wiosna
19/09/2019 10:30
Witaj Kazjuno:) Nareszcie znalazłam czas, aby przeczytać… »
Wiktor Mazurkiewicz
19/09/2019 10:08
wiosenko takie komentarze lubię, bo pomocne.… »
wiosna
19/09/2019 10:07
Znów pełen uczuć i budzący emocje wiersz. :) Wkradł Ci… »
wiosna
19/09/2019 10:00
Intrygujący tekst. Czekam na ciąg dalszy:) Masz sporo… »
wiosna
19/09/2019 09:44
Bardzo przyjemny w odbiorze wiersz:) »
wiosna
19/09/2019 09:43
Wiktorze, wzruszyłam się. To jest piękny, pełen uczucia… »
wiosna
19/09/2019 09:38
Al, taki komentarz to zapewne marzenie każdego, który pisze… »
wiosna
19/09/2019 09:31
Dzięki za podobanie i przecinkową pomoc:) Zaraz poprawię.… »
Kazjuno
19/09/2019 09:19
Serdeczne dzięki Brulibenie! Bardzo mi miło, że pociągnęła… »
Kazjuno
19/09/2019 09:12
Sam widzisz Dobra Cobro - na co zwróciłeś uwagę - jak w… »
voytek72
19/09/2019 07:33
Oczywiście prawda! :) »
MarcinD
19/09/2019 07:02
Spoko luz, zdrówka :yes: No tak, bo miałeś w tej… »
StalowyKruk
19/09/2019 00:41
Jestem. Trochę mi to zajęło. Umieram na przeziębienie ;)»
bruliben
18/09/2019 22:04
Jestem na części 6-tej twojego czytadła i bardzo… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:3camilae2385hc4
Wspierają nas