Lęk - Izolda
Proza » Obyczajowe » Lęk
A A A
Z cyklu - Rozmowy do środka


Chociaż zapadał zmierzch, w pokoju nie paliła się żadna z lamp. Szarówkę rozświetlały dwie poświaty, jedna pochodziła z małego monitora netbooka, przed którym siedziała Ala, a druga - z komórki Bartka. W tle cicho śpiewała Eva Cassidy o tym, że za oknem unoszą się spadające liście. Między gitarę a kobiecy głos wdarł się zbyt głośno bas Bartka:

- Co tam znowu dłubiesz? – zapytał od niechcenia, nie odrywając wzroku od gry. - Masz przypływ niedającej się niczym powstrzymać weny?
- Ciśnienie w czaszce i w palcach – zakpiła Ala.
- Powiedz, co właściwie masz z tego bazgrolenia?
- A dlaczego muszę coś mieć?
- No wiesz... – Zrobił minę myśliciela. – Jeśli piszesz świetnie, mogłabyś na przykład mieć pieniądze, sławę, satysfakcję z sukcesu. Nie wiem, co tam jeszcze...
- Odczep się.
Bartek zmienił pozycję, odłożył telefon, rozsiadł się wygodniej i nie przestawał przewiercać Ali wzrokiem. Wytrzymała go kilka minut, po czym z hukiem zamknęła netbooka. Spodziewał się, że wybuchnie, nawrzeszczy na niego albo wyjdzie z pokoju, ale Ala zaszurała krzesłem i powiedziała:
- Czy wiesz, Bartuś, że tego wszystkiego po prostu bym się bała? Owszem, chciałabym trzymać w ręce swoją książkę, chciałabym nawet dostawać listy od czytelników, ale to przecież niemożliwe.
- Niby dlaczego? – spytał.
- Bo obecnie, żeby sprzedać produkt, należy wyjść do potencjalnych kupujących, a ja kompletnie nie jestem stworzona do medialności. Trzeba się promować i robić wiele głupich rzeczy, przed którymi mam stracha – wyrecytowała jak wyuczoną formułkę.
- A jakie głupie rzeczy masz na myśli?
- Gdyby książka była przypadkiem całkiem nadającą się do czytania, to odebrałaby mi jakże bezpieczną prywatność i święty spokój. Kazaliby, nie daj Boże, udzielać wywiadów w telewizjach śniadaniowych, przyjeżdżać na nagrania wieczorków w radiu albo udzielać wywiadów gazetkom-śmietkom.
- Nie rozumiem cię, przecież jeśli ktoś pisze książkę, to chyba o tym marzy?
- Ale nie ja. Nie mam osobowości, która podołałaby wizerunkowi pisarki. Nigdy nie byłam przebojowa, dlatego nie ma żadnego planu, co do tych wypocin. Poza tym nie odczuwam najmniejszej potrzeby odniesienia sukcesu. Powiem więcej, ja się nawet boję ludzi, którzy go odnieśli, oni się zmieniają.
- Nie uważasz zatem, że gryzmolisz zupełnie na marne?
- A wewnętrzna satysfakcja? Myślisz, że potwierdzanie się w oczach innych to miara potrzebna każdemu? Przecież, gdyby nie przypadek, ty też nie wiedziałbyś o tym, że piszę - podniosła głos.
- Tylko że ja nie wierzę w przypadki, zapomniałaś?
- Znowu masz jakąś spiskową teorię dziejów w zanadrzu?

Bartek poczuł jak wiatr zaczyna wypełniać jego żagle i aż poczerwieniał na twarzy od emocji, które w nim wezbrały. Odetchnął głęboko i przystąpił do ataku.

- Może tak krygujesz się w obawie, że gdy ujawnisz swoje marzenie, wezmę cię za próżną?
- A myślałam, że jesteśmy już na tyle blisko, że gdy mówię „tak”, to wiesz, że to nie oznacza „nie”.
- Czy kobiety w ogóle tak umieją? – zadał pytanie w próżnię. - Boisz się rozczarowania? Tego, że usłyszałabyś, że to, co piszesz, jest po prostu marne?
- Każdy się tego obawia. A pozbawieni samokrytycyzmu prawdopodobnie produkują największy chłam.
- W takim razie, skąd w tobie tyle strachu? – drążył.
- Nie każdy lubi ryzyko. Przecież wiesz, że należę do osób, które cenią poczucie bezpieczeństwa ponad wszystko. Przewidywalność, okiełznany schemat, utarte ramy i najlepiej żadnych niespodzianek, które wytrącają z rytmu. Wtedy można się skupiać na zwyczajnych przyjemnościach dnia.

To mówiąc, wstała i poszła do kuchni, by wrócić za chwilę z miską pełną pistacji i szklanką napoju. Wybieranie orzechów z łupinek uspokajało Alę, a sól osiadająca na ustach, którą zbierała z powierzchni warg zębami, najlepiej smakowała, gdy popijała ją kwaśną lemoniadą.

Bartek umilkł na dłużej, ale nie odpuścił:
- W takim razie jesteś chyba egoistką. Pozbawiasz potencjalnych czytelników przygody z twoją wyobraźnią.
- Bartek, jesteś śmieszny. Zapominasz, że dziś piszą prawie wszyscy i nie oznacza to, że każdy jest od razu pisarzem. Niektórzy pisania potrzebują do zagłuszania swoich lęków, do uciekania przed nimi.

I wtedy Ala opowiedziała mu, że tak naprawdę każdego dnia boi się wychodzić z domu. Ranek jest najtrudniejszą porą, bo nie wie, co ją czeka i czy poradzi sobie z wyzwaniami, jakie staną na drodze. Dobrze czuje się dopiero po powrocie do domu. Kiedy dzień w pracy minie bez potknięć i wszystko uda się bezboleśnie, dopiero gdy przekręca zamek w drzwiach i ma pewność, że dalsza część popołudnia i wieczoru należy już tylko do niej, wtedy właśnie odczuwa najwięcej radości i satysfakcji, że przetrwała kolejne trudy życia. A następnego dnia, gdy stoi przed lustrem w łazience, znów dopada ją nieprzyjemne uczucie, powodujące zamieszanie w trzewiach, i to samo uczucie usztywnia nogi, gdy wychodzi na klatkę schodową.

- A co by było, gdybym bez twojej wiedzy którąś z książek wysłał do jakiegoś wydawnictwa, ot tak na próbę?
- Straciłabym do ciebie zaufanie i przestała się zwierzać.
- Dlaczego? Przecież zrobiłbym to w dobrej wierze, żeby przełamać twoje lęki.
- Ale po co je przełamywać? Żaden z wyników tego przedsięwzięcia nie zapewniłby mi spokoju. Pomyśl, gdyby książka okazała się słaba i pozostała bez odpowiedzi, byłoby przykro, ale gdyby okazało się, że jest dobra i zechcą ją wydać, to miałabym dylemat, który zakłóciłby z trudem utrzymywaną równowagę.
- Może jednak w głębi ducha chciałabyś i przyjmiesz wsparcie? Przemyśl to, proszę.

Ala zamyśliła się. Utkwiła wzrok w nitce pajęczyny, która kołysała się pod sufitem, i po chwili, leniwie odwracając się w stronę Bartka, powiedziała:

- Wiesz co sprawiłeś tą rozmową? Zasiałeś niepokój. I teraz powinnam cię zobowiązać, że nigdy nie zrobisz niczego głupiego za moimi plecami.
Po tym zdaniu Eva wyśpiewała ostatnie takty, które nie uszły uwadze Ali:

If happy little bluebirds fly
Above the rainbow why
Oh why can’t I


Bartek przeczesał włosy palcami, robiąc nieodgadnioną minę i pospiesznie skierował się w stronę drzwi.

- Pójdę już, kiedyś wrócimy do tej rozmowy.

Schodząc po schodach, stawiał stopy bardzo powoli i zatrzymywał się co kilka stopni. W wewnętrznej kieszeni marynarki gniotło go pismo z wydawnictwa.



Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Izolda · dnia 07.06.2011 20:57 · Czytań: 1537 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 29
Komentarze
nickczemnik dnia 07.06.2011 21:30
Hm... tekst bardzo poprawny. Taki akuratny. Podziwiam składnię, sposób budowy zdań i estetykę utworu. Samo opowiadanie bardzo spokojne, bez zadnych szaleństw ale raczej takie być miało. Solidne rzemiosło, nie nudne ale na pewno nie zapadające w pamięć. Sam koniec trochę przewidywalny ale i dobrze pasujący.
julass dnia 07.06.2011 21:34
Cytat:
Bartek zmienił pozycję, odłożył telefon, rozsiadł się wygodniej i nie przestawał przewiercać Alę wzrokiem.

chyba raczej "Ali" chociaż pewien nie jestem...

Cytat:
A pozbawieni samokrytycyzmu prawdopodobnie produkują największy chłam.

świetne zdanie!:)

ech jakże ja rozumiem Alę... i się bym mógł utożsamić aż do momentu wychodzenia z domu bo aż takich niepokojów to nie mam... i w sumie jak dla mnie to ten Bartek by mógł wysyłać co tylko chce... skoro ktoś ma taką wiarę w drugiego człowieka to czemu nie:)
Azazella dnia 07.06.2011 21:50
Cytat:
A pozbawieni samokrytycyzmu prawdopodobnie produkują największy chłam.
ale takich jest wielu, a Ci z prawdziwym talentem(jak ja nie lubię tego słowa) pozostają w cieniu.
Co do lęku Ali, zauważyłam, że bardzo ludzi z mojego otoczenia tak ma. Najlepiej jakby wszystko było zaplanowane z góry na dół, tak aby nie zdarzyły się żadne niespodzianki
Cytat:
If happy little bluebirds fly
Above the rainbow why
Oh why can’t I
i te słowa to chyba najlepsze podsumowanie tekstu.
MaximumRide dnia 07.06.2011 21:58
No zakończenie dość przewidywalne ale podoba mi się. Jestem ciekawa jak zareagowałaby bohaterka, gdyby dowiedziała się prawdy. Spokojny tekst na wieczór. Przyjemny. Podoba mi się. Jestem trochę podobna do Ali, pod względem charakteru. Też cenię sobie bezpieczeństwo, spokój, schematy... Ale czasami lubię niespodzianki. Ale tylko te miłe:) Ładnie, zgrabnie napisane. Tylko czasami bohaterka wydaje mi się takim sztucznym manekinem. Taka jaby pesymistka trochę. Bez uśmiechu i w ogóle. Ale i tak ładnie i zgrabnie napisane. Pozdrawiam
Almi dnia 07.06.2011 22:03 Ocena: Świetne!
Witam,
przyznam, ze przeczytałam z wielkim zainteresowaniem. To jest takie prawdziwe. Korci mnie, aby spytać czy w tym opowiadaniu nie ma elementów autobiograficznych. Jeżeli tak, to koniecznie każ Ali wyjść z domu i udać się do wydawnictwa.
Dziękuję i pozdrawiam
Krzysztof Suchomski dnia 07.06.2011 22:19
Pewnie znów się narażę na obcięcie uszu ciupagą, ale uwierz mi, Izold Jasnowłosa, że w takim miejscu, jak nasz portal ten tekst brzmi bardziej niewiarygodnie niż gdziekolwiek indziej.
Mógłnbym sie zgodzić, że niepewna swego jest początkująca "sprawczyni" paru opowiadań lub kajeciku z wierszami, ale tu jest wyraźnie mowa o książkach (już napisanych) i to w liczbie mnogiej. Skoro Twoja Ala tak się boi celebryckiej sławy, to co stało na przeszkodzie, by się sprawdzić w necie pod pseudonimem?
Miranda dnia 07.06.2011 22:39 Ocena: Świetne!
O rany, połknęłam na wdechu. Zdania czyste i płyną jak woda źródlana.
Bartek chyba nagrabił sobie u Ali. Co będzie jak to się wyda?
Pozdrawiam:)
julanda dnia 07.06.2011 23:01
Czy ja się nie zorientowałam, w jakim wieku są dzieci? Nie znam się na rodzeństwie, bo nie miałam, ale, jeśli to rodzeństwo, to zgodne. Dziwne, że dziewczynka ma stany lękowe, dlatego zastawiam się nad jej wiekiem. Napady paniki, to problem dużego procentu kobiet, ale czy młodych. W sumie, jeśli dałaś taki tytuł chciałaś poświęcić temat temu problemowi, to jakoś jest tu mało widoczny. To, że są młodzieżą sugerują imiona bohaterów. A może są dorośli i są małżeństwem, to w takim razie nie widać więzi. Jak dla mnie postaci są niewyraźnie osadzone, dlatego mam takie wątpliwości. Nawiązałabym do tytułu, bo nie wiem, co z tym lękiem, jakie były przyczyny... Pozdrawiam!
Izolda dnia 07.06.2011 23:48
Dziękuję serdecznie za wszystkie opinie. Odpowiem, ale później.
JaneE dnia 08.06.2011 09:21
Dobrze czyta się o kimś, z kim możemy się choć w części utożsamiać.

Ileż podobnych rozmów zdarzyło mi się przeprowadzić.

Chyba każdy z nas ma lęki związane z pisaniem, wydawaniem, krytyką itp.

Ala ma racje, nie każdy pisze po to, aby wydawać. Bartek nie powinien robić nic za jej plecami.
Usunięty dnia 08.06.2011 09:33
Nie jestem psychologiem, choć kiedyś się nią nieco interesowałam. Zatrzymał mnie ten tekst, bo intryguje. Podoba mi się pewna oszczędność, skoro w tytule mamy lęk, autor nie opisuje ze szczegółami, co się dzieje, od tego są przecież podręczniki psychiatrii. Z drugiej strony albo to jest dobry tekst albo ja nie rozumiem. Bohaterka budzi we mnie nieco sprzeczne emocje. Nie do końca zrozumiałam czy ona się boi wydania książki czy po prostu ma lęki takie same w sobie i pisze. Ale z drugiej strony pisze książki to jest obsesja - lęk przed wydaniem - nieznanym, wiadomo, lęk nie wiąże się z bezpośrednim zagrożeniem. Ale... w jednym zdaniu autorka mówi:"owszem chciałabym trzymać w ręce swoją książkę, nawet dostawać listy od czytelników, ale to przecież niemożliwe" - tutaj jest świadoma zagrożenia, zdaje sobie sprawę, następnie dalej stwierdza:" Nie mam osobowości pisarki. Nigdy nie byłam przebojowa, nie ma żadnego planu co do tych wypocin. Poza tym nie odczuwam potrzeby odniesienia sukcesu". Tak.:shy: Tam kwiatki, listy, a tu nie ma potrzeby. Cwana jest bohaterka, świadoma. Nie... Albo ja nie rozumiem, albo beznadziejny jest ten lęk, czy raczej opis, albo wręcz bardzo dobry, skoro sobie tu grzebię. I nie rozumiem czego się lęka bardziej wydania książki, czy ma swoje lęki, ale te wcześniejsze zdania... Ech... co ja tu sobie będę marudzić, mój móżdżek wykreślił kilka słów, poddaje się:)

Dużo piszę. Gdy wychodzę na klatkę, sztywnieją mi nogi. Boję się, że wydadzą te moje wypociny. Nie. Nie wydam. Dużo piszę:)

PS jeszcze... Za mało mi tu napisane o tym jakie ona ma podejście do swojej pracy. Bo raz mówi o wypocinach, a raz o bezkrytycznych którzy produkują dużo chłamu i wydają - ileż tu pychy. Fałszywa, świadoma baba. Nie lubię jej. Tu jest raczej [bez]lęk. Nie wzbudza we mnie Ala pozytywnych uczuć. W rezultacie to najbardziej szkoda mi biednego Bartka. Ciepłe kluchy, podejrzewam, że babsko tak nim zamanipulowała, oczywiście nieświadomie prawdopodobnie, że w końcu biedny zrobił co zrobił. Zawsze wzbudzali u mnie współczucie Ci lękający się, a tu... A może to jest taki lęk, wredny fałszywy jak ta baba? Ot zagwozdka. Całe szczęście, że nie jestem psychologiem, to bardzo trudny zawód:)
Wasinka dnia 08.06.2011 10:07
Chciałabym, ale boję się... - rzekła cicho Ala...
Ech.
Dziewczyna zakopała się w swoich lękach jak w ciepłej pierzynce i tylko czasem wychodzi spod niej, a wtedy niezdecydowanie, strach, wahania atakują niecnie.
A obok człowiek, który chciałby dobrze, ale właśnie zawirował się w wirach przyjaciółki... Biedak...
I ona biedna, bo tak naprawdę fakt, że ma problem z jednoznacznym ustosunkowaniem się do swojej twórczości i przyszłości z nią związanej (chociaż ostatecznie twierdzi, że jest pewna tego, co myśli, ale czytelnik nie wierzy, bo na początku wypowiedziała pewne zdanie i teraz on wszystko rozpatruje pod tym kątem; perfidny ten czytelnik, perfidna autorka, która tę perfidię wyzwoliła...) wynika z ogólnego podejścia do codzienności, która może stać się nagle niecodzienna. Potem znowu codzienna by się stała, jednak to długa droga dla Ali... Lęki osadzone są głęboko, skoro co rano przeżywa to samo...
Oj, rozpisałam się i chyba nieco zaczęłam gmatwać, a można by tak jeszcze i jeszcze. Bo tego, co nam siedzi w głowie, sercu czy duszy nie da się tak po prostu, siup - i zrozumieć. Jest tyle zakamarków i nieścisłości, które w rezultacie przechodzą w ścisłość, jak się to wszystko dobrze poukłada... ale niekoniecznie wtedy cokolwiek stanie się prostsze.
Nie... muszę zmykać, bo pętlę i pętlę... I gdyby jeszcze coś z tego konkretnego wynikało (z tego mojego pętlenia tylko supły coraz większe...)...
Bartek ma teraz niezłą zagwozdkę...
Pozdrawiam ze słońcem i uśmiechem.
Usunięty dnia 08.06.2011 11:53
Oczywiście aby zrozumieć go, czasem potrzeba drugiej osoby. Ach, ten lęk.
Dla mnie to jest bardzo dobry tekst, bo coś z niego wyciągnęłam dla siebie. Z pewnością w niejednym siedzi ten smród, przez który gmatwamy sobie i innym życie; ale cóż takie życie:)
pozdrawiam
Dobra Cobra dnia 08.06.2011 20:32
To tekst o mnie! A ta Ala to jakaś moja protoplastka. Ładnie napisane. Miło się czytało!
Izolda dnia 09.06.2011 20:35
Widzę, że jak zauważył Krzyś, miejsce publikacji wpływa na odbiór w sposób istotny. Myślę, że motywem przewodnim jest jednak lęk, a pisarskie zmagania wyłącznie tłem, dlatego nie będę ich wątku rozwijać.
Najbliżej mojej wersji była wasinka. To, że odczytała jak należy, podpowiada mi, że nie muszę zgodnie z sugestią Julandy robić dopowiedzenia.
Natomiast co do rozmyślań ardo, to myślę, że Ala nie jest wyrachowana. Po prostu jej marzenia przesłania lęk, bo to uczucie ma to właśnie do siebie, że tłumi wiele ambicji i marzeń.
Niektóre z Waszych wypowiedzi mówią, że moje obserwacje, które wcisnęłam w to opowiadanie są całkiem trafne i z tego mam największą satysfakcję. A jeśli chodzi o podłoże autobiograficzne – to ja z moim przyjacielem takich rozmów nie prowadziłam.:D

Wasinko – ale co z przecinkami i z całą resztą? Myślisz, że usprawiedliwisz się maratonem? Dobrze, poczekam aż się skończy.:)

Jeszcze raz podziękowania dla komentatorów.
Wasinka dnia 09.06.2011 21:53
Ech, parę jakichś tam zdechlaczków niemrawych może i by się znalazło... Podrzucę tymczasem dwa, żeby nie było, że wpadam z pustymi rękoma... Np.
Między gitarę, a kobiecy głos - eksmisja
Nie wiem(,) co tam jeszcze...

Wrócę niebawem (chyba że nie będzie potrzeby).
Pozdrowienia uśmiechnięte.
Karasmilla dnia 09.06.2011 22:50 Ocena: Świetne!
Tekst dotyczy wielu z nas, dlatego bardzo mi się spodobał. Może i przewidywalne zakończenie, ale coś w tym jest. Proste i jednocześnie głębokie :)
Usunięty dnia 09.06.2011 23:05
Izoldo:)A ja nadal myślę o Twoim lęku... Napisałaś w komentarzu, że nie jest wyrachowana, marzenia przesłania lęk(...) tłumi wiele ambicji i emocji.
A ja nadal uważam, że ona albo jest taka jak napisałam wcześniej albo nieautentyczna. Przynajmniej nie mogę sobie wyobrazić kobiety, która napisała wiele książek i nie ma ochoty wydać. Dalej pokusilibyśmy się o sformułowanie pojęć ambicja, marzenia. Czy tak naprawdę nie mają w zarodku czegoś złego i wrednego jak lęk? Czytałam ostatnio troszeczkę o ojcu Pio. Przyszedł do niego wielki naukowiec, który pod koniec swego życia wydał Dzieło Życia. A ojciec Pio, jak to on, nakrzyczał i zapytał i to jest Twoje dzieło? A gdzie miłość? Co masz. Zawał już jeden był, ile nocy nieprzespanych, gdzie żona, gdzie dzieci? Twój tekst jest bardzo dobry, o nas. Jednak lubię sobie pogrzebać i tak powracać, i pomyśleć. Trudny, trzeba naprawdę poszperać, złapać tę bohaterkę za słówka, ale ile przyjemności.
Tukas dnia 10.06.2011 19:03
Facet słuchający Somewhere over the rainbow w wykonaniu Evy Cassidy? Musi bardzo kochać. ;-)
Ale piosenka dobrze dobrana, nieźle współgra z estetyką całości.

Tekst sprawa wrażenie intymnego, w dodatku dotyka tematu, który przekracza moje pojęcie. Ale podobało mi się, stylistycznie i treściowo w zasadzie też, choć jak wspomniałem - to dla mnie zupełnie obcy motyw, zupełnie obcy rodzaj lęku.

Niewiele wniosę tym komentarzem, ale trochę chyba stąd wynoszę. Cenne źródło naukowe. ;-)))

Ostatnie zdanie bardzo jednoznaczne. Chyba mi się nie podoba ta dosadność, ale jeszcze to przemyślę.

Pozdrowienia!
Izolda dnia 10.06.2011 20:16
Podziękowania za nowe komentarze.

ardo – właściwie to masz prawo widzieć Alę, jaka Ci się żywnie podoba, nawet jako zdzirę kukułkę;)
Tukas - zaraz, zaraz, przecież ten facet słucha Evy, bo jeśli jest gościem u babki, która jej słucha, to innego wyjścia nie ma, no tak czy nie? Dosadność mówisz... mnie też się chyba nie podoba, ale to w końcu facet.
Pozdrowienia toże!
green dnia 11.06.2011 18:52
Ja tam ten tekst doskonale rozumiem i rozterki bohaterki... (co ja mam z tym rymowaniem:O)

Wyszłam jako Twoje TWA bardzo ukontentowana (jako nie TWA też bym wyszła ;)), lubię te sznurki za które pociągasz.
KarolaBas dnia 12.06.2011 21:27
Izoldo, witaj! Ja, rozumiem rozterki bohaterki; jej lęki i jej "chcenie" i "nie chcenie".I rozumiem Bartka.Bardzo spokojny, niemalże nostalgiczny tekst, który przeczytałam z zainteresowaniem i powtórnym podziwem, dla któtkich form. Tekst skłania tez do refleksji... gorzka prawdę o zmieniających sie ludziach pod wpływem sukcesu, choć - rzecz jasna - nie musi to byc regułą. Gratuluję trafnego ujęcia tematu i opisania go w sposób bardzo przekonujący! Pozdrawiam serdecznie!
Tjereszkowa dnia 14.06.2011 09:44
Z Przyjemnością zaglądam na PP po kilkunastodniowym odwyku.
Izoldo, to opowiadanie nazwałybym po prostu “przyjemnym”, gdyby nie:
Cytat:
Zapominasz, że dziś piszą prawie wszyscy i nie oznacza to, że każdy jest od razu pisarzem. Niektórzy pisania potrzebują do zagłuszania swoich lęków, do uciekania przed nimi.


Cytat:
Ranek jest najtrudniejszą porą, bo nie wie, co ją czeka i czy poradzi sobie z wyzwaniami, jakie staną na drodze.


Cytat:
A następnego dnia, gdy stoi przed lustrem w łazience, znów dopada ją nieprzyjemne uczucie, powodujące zamieszanie w trzewiach i to samo uczucie usztywnia nogi, gdy wychodzi na klatkę schodową.


Dla mnie, tu twki dusza tekstu. Tytułowy lęk, to nie strach przed sławą lecz przed “zwykłym” życiem. Bohaterka boi się codzienności, może też tego, że nie przystaje do reszty. Pisanie, to coś, co ma jedynie dla siebie, co nie podlega ocenie innych i daje jej siłę do wyjścia z domu oraz słabe odbicie poczucia własnej wartości. Jeśli to, co tworzy okazałoby się bezwartościowe, jej alternatywny świat przestałby być dla niej ucieczką. Azyl runąłby z hukiem, zostawiwszy pustkę i konieczność życia tu i teraz.
Brawo Bartek!

Podobało mi się :)
Izolda dnia 14.06.2011 20:27
green - fenkjuję najcieplej jak tylko swemu TWA umiem:D

Karola - dziękuję, ot po prostu, pozdrawiam.


Tjereszkowa - jak ja lubię, gdy ktoś zrozumie zamysł autora, wtedy wiadomo, że nie na marne się spisał. Dziękuję za "i tu cię mam":)
Szuirad dnia 19.06.2011 21:17
Hej
Patrząc na bohaterów to ludzie młodzi. Dziwi mnie więc, że Ala już teraz ustawia sie do świata za gardą, wątłą gardą spokoju swego (też nie wiadomo) mieszkania. Z takim nastawieniem nigdy nie poleci. Orły wyrzucane z gniazd, jak nie rozłożą skrzydeł, giną roztrzaskane o skały. Ta dziewczyna już nie ma przyszłości, skoro boi się przekroczyć granicę pozorną ułudną granicę równowagi. Nie wiem, ale wydaje się, ze żyje w jakiejś enklawie, tym brutalniejsze bedzie przebudzenie.
No ale cóż taką stworzyłaś bohaterkę, Osobę uciekającą w swój wewnętrzny świat, aż dziw, że jeszcze z kimś rozmawia. Bartek doznał "wielkiego zaszczytu". I teraz nie wiem, co w Ali przeważa. strach przed klatką schodową i codziennością czy strach przed tym, że ludzie poznają jej prawdziwe odbicia, odcienie jej duszy poprzez świat, który stworzyła. Skoro o strachu i obawach przed codziennością z tąką swadą rozprawia, czy nie jest to właśnie, to gadanie o strachu taką tarczą chroniącą jej świat? Świat, którego jest kreatorką daje jej poczucie wladzy i siły - w konfrontacji a klatką schodową jaką pożywkę dla psychologa obie te płaszczyzny mają?

A Bartek? Czy wystarczy mu zaparcia i uczucia do do Ali by przy niej pozostać. Czy pozwoli wciągnąć się i pogrążyć w świecie Ali, ktory ewoluując , będzie odcinał go od rzeczywistości. Jakież w nim pojawią się lęki i obawy przed każdym dniem i chwilą? Przecież to prowadzi to całkowitego podporządkowania się Ali - tego nie wytrzyma.

Nie wiem co jeszcze przyjdzie mi do głowy. Tekst czytałem kilkukrotnie w ciągu dwóch ostatnich dni i czuję, że chyba jeszcze nie wszystko skomentowałem. Zobaczymy :)
pozdrawiam
Izolda dnia 20.06.2011 12:29
Ja, jak zazwyczaj, urzeczona Twoim komentarzem. Co prawda piszesz je zupełnie bezinteresownie, ale gdybyś kazał płacić, to bym płaciła ;)
Serdecznie dziękuję za dzielenie się przemyśleniami.
Wasinka dnia 06.08.2011 01:28
Obiecałam, więc jestem – z odskoku od maratonu. może jakaś sugestia się przyda.

W tle cicho śpiewała Eva Cassidy, o tym – wyrzuciłabym przecinek tutaj

Między gitarę, a kobiecy głos wdarł się – bez przecinka

zapytał od niechcenia, nie odrywając wzroku od gry – nieco wpadło mi na siebie owo „od”

Nie wiem(,) co tam jeszcze…

i nie przestawał przewiercać Alę wzrokiem – nie przestawał przewiercać Ali

Przecież, gdyby nie przypadek(,) ty też

Tylko, że ja nie wierzę – bez przecinka

Znowu masz jakąś spiskowa teorię dziejów – literówka (spiskową)

gdy ujawnisz swoje marzenie(,) wezmę cię za próżną

gdy mówię „tak” (,) to wiesz, że

to, co piszesz(,) jest po prostu marne

dopada ją nieprzyjemne uczucie, powodujące zamieszanie w trzewiach(,) i to samo

ot, tak, na próbę – bez przecinka po „ot”

pozostała bez dopowiedzi(,) byłoby przykro, ale gdyby

która kołysała się pod sufitem(,) i po chwili

Bartek przeczesał włosy palcami, robiąc nieodgadnioną minę(,) i pospiesznie – czy na pewno chodzi o słowo „nieodgadnioną”? Subiektywnie – brzmi, jakby miał tajemnicę, ale pozytywną, a tu on po prostu się stropił, zląkł może itp. No i przecinek dostawić wypada.

Pozdrowienia nocne.
Izolda dnia 06.09.2011 22:21
Podziękowania wieczorne. Będą naniesione te małe haczykowate, co takie niesforne.
Anastazja Sorpiszewska dnia 01.02.2013 17:57
Tekst jest naprawdę świetny. Mądra z Ciebie kobieta Izoldo.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kushi
22/08/2019 13:48
Ach moja ukochana Poetko... czasem wydaje mi się, że czytasz… »
JOLA S.
22/08/2019 10:39
Rafale, znowu stoję z nożyczkami i nie wiem, od czego by… »
kamyczek
22/08/2019 09:38
Dla mnie, optymistki, szklanka jest zawsze do połowy pełna.… »
kamyczek
22/08/2019 09:34
Bardzo ładny wiersz,, Wodniczko, podoba mi się. I… »
Zdzislaw
22/08/2019 09:21
Przyjemnie, że się spodobał i wywołał uśmiech. Również… »
Madawydar
22/08/2019 07:43
Witaj Decand Dzięki za komentarz. Pozdrawiam. »
ponadchodnikami
22/08/2019 02:23
"myślę więc (że) jestem" jest bardzo poruszające. »
Kushi
21/08/2019 23:44
Czasem w nas samych tak bywa, że nie doceniamy tego co mamy… »
wiosna
21/08/2019 23:41
Kazjuno, Carvedilol dziękuję i właśnie tak jest. W głowie… »
Kushi
21/08/2019 23:35
- piękne to jest Wodniczko:):) Zawsze po Twoich wierszach… »
wodniczka
21/08/2019 17:27
Witaj Jola S. Cieszę się, że moja poezyjka przypadła Ci do… »
JOLA S.
21/08/2019 15:51
Sen odpręża, daje energię do życia i do działania. Nie… »
Yaro
21/08/2019 15:05
Dziękuję »
kamyczek
21/08/2019 13:48
Są i takie, których za nic nie można sobie przypomnieć po… »
kamyczek
21/08/2019 13:36
Piękny wiersz, wzruszający. Podoba mi się, bardzo.… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
  • Dobra Cobra
  • 13/08/2019 15:03
  • Niektórzy znow wierzą, że jak zostawisz 40 komentarzy różnym osobom to te 40 osób wróci do ciebie i da tobie takze 40 komentów
  • Dobra Cobra
  • 12/08/2019 18:38
  • Najprostsza rzecz to załatwić sobie klakierów ;)
  • Joefrind1
  • 11/08/2019 00:51
  • Nikt nie komentuje mojego wiersza :(
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 20:52
  • A to przepraszam, juz nie przeszkadzam
  • Dobra Cobra
  • 10/08/2019 19:20
  • Prozaicy piszą kolejne wersy, poeci kolejne rymy spisują. Nikt nie ma czasu ma oglądanie pogody, gdy Ojczyzna w potrzebie.
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 16:25
  • Ale dzisiaj fajna pogoda
Ostatnio widziani
Gości online:18
Najnowszy:5lydiac542ec4
Wspierają nas