Przeklęta - Izolda
A A A
Jej imię jest wam zupełnie do niczego niepotrzebne, bo jeśli udałoby się, choćby tylko przez przypadek, je zapamiętać, ciążyć będzie gdzieś na dnie kłębowiska myśli pod koniec dnia. Niech dla was będzie po prostu Przeklętą. Choć nie wiem, czy przeklął ją Bóg, czy Anioł Stróż nie czuwał. A może myślicie, że została stworzona przez diabła?



Kiedy pierwszy raz babka załamała nad Przeklętą ręce, wzdychając: Tyś czartu spod ogona wypadła – dziewczynka jeszcze się nie bała. I gdy matka kręciła głową na jej szatańskie pomysły, wciąż pozostawała szczęśliwym dzieckiem. Lecz gdy kolejna nauczycielka syczała z dezaprobatą na widok niepokornej uczennicy, odwracając głowę w stronę okna, Przeklęta była już przekonana, że czegokolwiek się tknie, przyniesie jej tylko strach. Ojciec każdy wyskok córki kwitował tak samo:
- To diabelskie nasienie nie może być moje.

Od tamtego czasu Przeklęta próbuje bezskutecznie uciec od siebie i zapomnieć o pustce, która wciąż ją toczy. Gdyby umiała powstrzymać wewnętrzny psychiczny ból i pokonać niepokój, towarzyszący wiernie niczym pies, byłaby pewnie mniej roztargniona i chaotyczna. Myśli, że jest wrzecionem, które zawieszone pod sufitem rozwija nitkę w dziwnym pulsowaniu i uderza gwałtownie o podłogę. Wiem, co o niej myślicie. Nie moglibyście takiej osoby polubić? Może dlatego właśnie Przeklęta ma nieustającą huśtawkę nastrojów i same niechciane myśli.

Życie to przegrana gra...



Czasami czuje, że urodziła się z cegłą przywiązaną do nogi. Ta cegła sprawia, że Przeklęta żyje mocniej od innych. Rzuca się na wiatr, na deszcz, na mróz. Łagodzi lęki fizycznym bólem. Zagłusza używkami drżenie przed niewiadomą przyszłości. I nigdy nie przestaje obawiać się dotknięcia, ze strachu atakuje pierwsza, rani, żeby ochronić siebie. Mielibyście jej dosyć już po kilku dniach.

Gdy usłyszała: Sprawiam same kłopoty i nie ma ze mnie pożytku - śpiewane mocnym, niskim głosem, doświadczyła nagle, że nie jest wyjątkiem, ktoś może mieć tak samo pokręcone życie. Odtąd miała na pocieszenie siostrę, prawie bliźniaczą, opowiadającą za nią o powrotach do krainy czerni. Odpycha wszystkich, których kocha, a kiedy wyrzuca za drzwi, by za chwilę dzwonić i błagać o litość, kiedy potrafi skreślić za jedno niewłaściwe słowo, wie – żyje w piekle, które sama codziennie orze i zasiewa.

Przyjaźń to przegrana gra...



Przeklęta panicznie boi się, że Wybrany lada moment ją porzuci. Dlatego, na wszelki wypadek, sama rzuca go co kilka tygodni. Jest impulsywna i popada w skrajności. Jednego dnia potrafi goić balsamicznie, by następnego rozrywać znów na strzępy, tańczyć na ostrzu noża. Emocje biorą górę nad zdrowym rozsądkiem, o którym mówi, że diabli wyjadają go systematycznie na śniadanie. Jeśli nie leżeliście jeszcze z nikim na wysoko zawieszonym hamaku, nic nie wiecie o prawdziwym bujaniu.

Przeklęta chce być kochana bezgranicznie i bezwarunkowo, lecz gdy Wybrany spełnia oczekiwania, wtedy przestaje wierzyć w czystość jego intencji. Przecież takich dziewczyn nie można kochać. A jednak Przeklęta jawi się niczym atrakcyjna zagadka, z którą można zmagać się każdego dnia, ponieważ jest urocza i nieprzewidywalna. Wiruje w jego głowie jak świat podczas lotu na karuzeli i uzależnia od siebie mocniej niż wszystkie znane nałogi. Wybrany nie boi się Przeklętej, jest taki sam i kiedyś pewnie ją zostawi. W końcu on też wie.

Miłość to przegrana gra...



Przeklęta kończy w tym roku dwadzieścia siedem lat. Miesiąc temu jej rówieśnicę, idolkę, głos towarzyszący wszystkim wieczorom, znaleziono martwą. Nie pytam was, jaką przyszłość jej wróżycie.

Powiadają, że przeznaczeniem borderlinów jest bycie przeklętym, stoczenie się na dno i życie w piekle.
Nie wierzcie w to. Nigdy.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Izolda · dnia 20.09.2011 19:57 · Czytań: 2582 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 20
Komentarze
Szuirad dnia 30.09.2011 23:36
Witaj
Padam już przed ekranem, tak więc teraz tylko gratulacje, a w stosownej porze wrócę z komentarzem, jak zawsze, Zbyt ujmujący i głeboki to tekst, by od ręki i na chybcika go opisywać
tymczasem
i gratulacje.
pozdrawiam
JaneE dnia 30.09.2011 23:44
To właśnie tak działa samospełniająca się przepowiednia. Jeśli ktoś wciąż powtarza nam, że jesteśmy do niczego, w końcu wierzymy w to tak mocno, że właśnie takimi się stajemy.

Dobry tekst Izoldo. Porusza.




Izolda dnia 01.10.2011 00:24
Szu, oczywiście oczekuję powrotu.
Jane, cenne spostrzeżenie.

Dziękuję.
Elwira dnia 01.10.2011 11:49
Cytat:
szatańskie pomysły(,) wciąż pozostawała


Cytat:
Gdy usłyszała:„Sprawiam same kłopoty i nie ma ze mnie pożytku”


Jak dwukropek to już bez cudzysłowu.

Bardzo mocny tekst. Porusza niezwykle trudny i ważny temat. Na mnie zrobił niesamowite wrażenie. Jak bardzo w inności potrzebna jest akceptacja, samoakceptacja, właściwe relacje w domu. Nikogo nie można odrzucić, bo skreśla się wtedy jego szansę na normalne, w miarę normalne, życie. Tekst do refleksji. Naprawdę dobry.
Pozdrawiam.
Almari dnia 01.10.2011 13:20
potrafi goić balsamicznie - a nie koić?


To co mnie zaciekawiło, od razu wyłożę, to szczegółowy opis psychiki, przeżyć ujęty w niebanalny, niefrazesowy sposób.
Nie znajdę tutaj naiwnych stwierdzeń, jak to zwykle bywa przy tekstach psychologicznych, suchych, nic nie znaczących zwrotów.
Spokojnie i z ekscytacją stosowną do klimatu, mogę smakować każde porównanie i prawdę zawartą w słowach.
Pytanie tylko, czy taki borderline, przeklęty już poniekąd przez ludzi, dalej sam sobie zmyśla historię własnego życia,
bo niechce już zmieniać tego, jak ludzie go postrzegają i żyje z doklejoną łatką, czy jednak próbuje bytować normalnie, wbrew wszystkim.
Jedyne co mi przeszkadzało, a raczej było taką małą grudką, to te podsumowania pod koniec każdego akapitu: Życie to przegrana gra... itd.

Pozdrawiam
Izolda dnia 01.10.2011 16:28

http://www.youtube.com/watch?v=nMO5Ko_77Hk&feature=artistob&playnext=1&list=TL89wRJJMCM5A

To jest ilustracja muzyczna. Śpiewa drugoplanowa bohaterka tekstu. Towarzyszyła mi podczas pisania.

Dziękuję za komentarze.

To, co Tobie, Almari, przeszkadzało, ja właśnie lubię najbardziej, ponieważ dla mnie to takie myśli wyjęte z głowy Przeklętej. Parafrazy z cytowanej piosenki. Ale rozumiem, że mogły zaburzać.

Pozdrawiana pozdrawia.
Almari dnia 01.10.2011 16:46
Kwestia gustu, Izoldo. Wydały mi się takie odklejone trochę, może gdyby się nie powtarzały... Ale to moje subiektywne odczucie i w żadnym wypadku nie umniejsza twojemu tekstowi :)

Pozdrowiona pozdrawia pozdrawiającą.
Szuirad dnia 02.10.2011 20:21
Dotarłem Witaj

W pierwszym akapicie podajesz kilka sugestii, z których mozna wysnuć przyczynę, że Przeklęta jest przeklęta. Bóg? Niekompetentny Anioł Stróż, czy zupełnie z drugiej strony, diabeł.

W świecie, w którym wszystko się relatywizuje, rozmywa się również odpowiedzialność za siebie, za to kim się jest albo nie jest i dostrzega winę w każdym i wszystkim tylko nie w sobie. Tu też trzeba zajrzeć, walnąć się pięścią w żebra i przyznać do tego, jak bardzo przyłozyło się do tego ręki. Ale to przecież tak trudne

Fakt tacy ludzie (zdiagnozowani, czy nie BPD) potrzebują pomocy, wręcz jest koniecznym, by wyciągnąć do nich rękę, ale muszą spojrzeć prawdzie w oczy i dostrzec, ze to nie świat ale oni w znacznej mierze są odpowiedzialni za to jak postępują, jak myślą, działają, mogą to zmienić. Mam przed oczami dziewczynę (koleżankę żony ze studiów), huśtawka i nastrojów i cięcie się po przedramionach. Osoba z bardzo bogatego domu. Po studiach wyszła za chłopaka z nazwijmy to "nizin społecznych" Czy była szczęśliwa? w pierwszym momencie tak, później już było różnie. Wszyscy odwodzili ją od tego małżeństwa.

Ale To Była Jej Decyzja.

Czy mi jej żal. Tak, owszem, ale z podjętej decyzji wyrosły całkiem sympatyczne małe skutki - to jest jej odpowiedzialność i albo się weźmie w garść albo...

Ale przyznaję, że w Twoimi tekście znalazłem też potwierdzenie, ze myślisz podobnie

"żyje w piekle, które sama codziennie orze i zasiewa."

Tak! Sama codziennie sieje i orze - dokładnie sama. To jest jej wybór, taki sam jakie przez lata dokonywała Amy W., by ostatecznie znaleźć się w takim a nie innym finale

Czy jest mi jej żal. Owszem ale to był jej wybór, czy raczej wybory. Skoro "olewa" przestrogi i dobre rady przyjaciół...

"Nie pytam was, jaką przyszłość jej wróżycie." - i bardzo dobrze. Nikt z nas nie wie co i jak wpłynie na nasze myślenie i w konsekwencji na czyny. Kiedy i czy ockniemy się do prawdziwego życia, na to nigdy nie jest za późno.

"Powiadają, że przeznaczeniem borderlinów jest bycie przeklętym, stoczenie się na dno i życie w piekle.
Nie wierzcie w to. Nigdy."
Wierz mi, ze nie wierzę

A tak zupełnie z boku, jakby szerzej i ponad Twoim tekstem ujęło mnie zdanie:

"Jeśli nie leżeliście jeszcze z nikim na wysoko zawieszonym hamaku, nic nie wiecie o prawdziwym bujaniu."

Być może stwierdzisz po moich wynurzeniach, ze naprawdę jeszcze nic nie wiem o prawdziwym bujaniu

pozdrawiam i dziękuję za rywalizację
To czysta przyjemność finiszować z takimi Autorami
Sz
zawsze dnia 03.10.2011 16:06
Byłam zmuszona poznać temat od podszewki. Znam ludzi zdiagnozowanych i widzę w niektórych Twoją bohaterkę. Przez to przetrawiałam tekst wielokrotnie, rozkładałam go na czynniki i pozwalałam sobie zachwycać się perełkami.

Wśród uzależnień Przeklętych nieco za słabo, moim zdaniem, scharakteryzowałaś Wybranego. To, jak z jednej strony podtrzymuje wrzeciono i z drugiej: jak sam nadszarpuje nici.

Lubię naładowane emocjami bez egzaltacji teksty. Gratuluję celnych obserwacji i oprawki.

PS Dodatkowo urzekła mnie czystość wykonania. Miód na uszy w wersji na oczy.
Izolda dnia 03.10.2011 21:21
Szu
Po Twoich komentarzach mam pewność, że podzieliłeś się wszystkim, co przemyślałeś i że jak już czytasz, to wgryzasz się i szukasz. I często bywa tak, że zwracasz mi uwagę na coś, co sama w przemyśliwaniu potraktowałam po łebkach. Albo wręcz odkrywasz nieznane mi rejony moich tekstów. Dlatego bardzo Ci dziękuję za każdorazowy trud podzielenia się ze mną refleksjami.

PS. A do zdania, które mi na koniec wyjąłeś z tekstu napisała mi się nowa miniaturka, więc jakby nie było byłeś akuszerką. Dziecko przyprowadzę kiedyś, żebyś obejrzał jak się ma.:)

Zawsze
Bardzo dobrze mi zrobiła Twoja ocena, tym bardziej, że tekst pisałam na ostatnią chwilę i nie miałam wcale czasu na korektę, więc zauważenie czystości wykonania mówi mi, że wytrwałością i pracą ludzie się... doskonalą.
A Twoja krótka charakterystyka Wybranego świetnie dopełnia obraz.
Dziękuję serdecznie.
Szuirad dnia 04.10.2011 08:38
Izoldo

Być może mój komentarz (takie później odniosłem wrażenie) w kontekście problemów niektórych ludzi wydał się prosty i płytki. Bo i prosty ze mnie chłop (mam nadzieję, żę już nie tak płytki:) ), czasem zbyt szczery, ale naprawdę uważam, że dużo więcej zależy od samych ludzi i w wielu przypadkach "rozgrzeszanie" ich lokując w kolejnej jednostce chorobowej nie jest właściwie. Tym samy mówi sie ludziom jesteście chorzy i rozumiemy, że tak możecie postepować. Być może , i tak zaprewne jest są osoby, które faktycznie są dotkniete, ale jest ich o wiele mniej niż się może wydawać.

Ale przede wszystkim oczekuję narodzin miniturki
No jak się ma narodzić to musi być małe:)
Ciekaw jestem, w którą poszłaś stronę:)
pozdrawiam
Usunięty dnia 04.10.2011 08:50
Ciekawy tekst, sugestywnie przedstawiasz bohaterkę, czuje się jej emocje.
Wasinka dnia 14.10.2011 14:41
Zakończenie wskazuje, że piszesz o ludziach dotkniętych chorobą – nazwaną i sklasyfikowaną. Podrzucasz też przyczyny (możliwe, bo w sumie do końca nie wiadomo chyba, co też jest przyczynkiem tego, co w człowieku kłębić się zaczyna, konkretnie – borderline, domniemywa się tylko, że wczesne doświadczenia społeczne, a mniej – genetyczne uwarunkowania, ale ja nie wnikam, bo się nie znam; zresztą, początek uwidacznia nam, że przyczyny leżeć mogą gdzieś "wyżej", ponad naszym rozumieniem...) i ruszasz trudną drogą w głąb dzikiej, nierozumianej, rozhuśtanej duszy. I świetnie to Ci wyszło. Wśród przemawiających porównań i przenośni wprowadziłaś w świat, który prosty nie jest i najprawdopodobniej prostym nigdy nie będzie… A ja sobie przeczytałam ten tekst również pod kątem zwykłego człowieka (zwykłego w sensie – niezdiagnozowanego), co w sumie dużej mierze pokrywa się z tym chorym. Wiele jest takich osób, które pod wpływem otoczenia, przeobrażają się w inne zupełnie istoty niż do tej pory. Pełno zagubionych, smutnych ludzi, którzy nie radzą sobie ze światem i okrucieństwem ludzi, reagując depresją, nieujarzmionymi nastrojami czy nieufnością oraz zakompleksieniem i powodują tym samym, że ludzie od nich uciekają albo ranią jeszcze bardziej. A oni w odpowiedzi – ranią tych znowu. Kołowrotek. Droga bez wyjścia. Jedni napędzają drugich, drudzy napędzają pierwszych.
Przeklętą od początku już naznaczano, ma się wrażenie, że babka rzuciła na nią jakąś klątwę, przez co tekst zyskuje też nieco magiczności… Może to byś też symbolem tego, jak ludzie potrafią ocenić człowieka, niczego o nim nie wiedząc (chyba że babcia miała nadprzyrodzoną moc jakąś, ale tak czy siak to, co zrobiła, mogło zachować się jak samospełniająca się przepowiednia potem), kiedy jeszcze dziecko jest nieukształtowane, a więc nasiąka wpływami, uczy się od tych, którym wierzy, by w końcu uznać, że jest zła (skoro każdy tak twierdzi, lub też „po co się starać być innym”, skoro i tak nic nie zmieni ich zdania).
Kontakt z matką pokręcony, z ojcem – podobnie. Wiem, że temat wpływu rodziców i bliskiego otoczenia już nieraz był poruszany i równocześnie też pojawiały się opinie, żeby nie zwalać wszystkiego na rodziców, tylko samemu brać za siebie odpowiedzialność, jednak przecież czasem człowiek bywa tak zgnębiony, że sam już nie jest w stanie… Zresztą, to zależy od człowieka, jego siły, wrażliwości i napotkanych na drodze ludzi.
„Czasami czuje, że urodziła się z cegłą przywiązaną do nogi” – trafnie zobrazowany ciężar, jakim obarczają naszą osobowość inni, ciągnąc w dół (nieświadomie albo z premedytacją) i jaki to ma wpływ na „mocniejsze” życie. A jeśli brać pod uwagę inny wymiar, to znów pojawia się tu jakaś magiczna nutka.
Przeklęta rani, by bronić siebie – jakże znamienne zachowanie u zranionych, nieufnych osób.
„żyje w piekle, które codziennie orze i zasiewa” – potworne jest mieć świadomość tego, co się robi, a nie potrafiąc wyskoczyć z kołowrotka emocji, przyczyn i skutków.
Przyjaźń z osobą podobną może byś katastrofalna, bo przecież ileż możemy przyglądać się czerni, która jest w nas, ileż możemy wytrzymać, skoro obcujemy z tym, czego nie lubimy u siebie…
Postawa obronna w miłości… Strach utraty powoduje, że sami rezygnujemy, czując gdzieś w głębi, że wcześniej czy później wybranek porzuci nas. Bo z takim kimś być nie warto… Takich dziewczyn kochać nie można…
To, co niszczy, przykleja się jak smoła, zasycha i trudno ją zdrapać (nawet to niemożliwe, bez uszkodzenia, kolejnego bólu), wydobyć się z czerni.

Oj, właśnie spostrzegłam, że za dużo już gadam. A nic nowego nie napisałam… Ech, wybacz.
W Twoim tekście jest to, i więcej, ale kończę i uciekam już w siną dal.


Choć nie wiem(,) czy przeklął ją

czegokolwiek się tknie(,) przyniesie jej tylko strach – może „czegokolwiek by się tknęła” (albo coś w tym kierunku)


Pozdrowienia pokolorowane jesienią.
Izolda dnia 14.10.2011 20:02
Podziękowania dla autorek krótkiego i dłuuuuuugiego komentarza.
Kłaniam się pięknie:)
Krystyna Habrat dnia 13.02.2012 12:04 Ocena: Świetne!
Piękny tekst, zmuszający do myślenia, a o to w literaturze chodzi.
Podczas czytania walczył we mnie psycholog z miłośnikiem literatury, który na niektórych wykładach czytywał pod ławką powieści. I ten ostatni stwierdza, że pisarz dzięki swej wnikliwej intuicji wyprzedza uczonego w wiedzy o zjawiskach psychicznych i typach ludzi. Dlatego chętniej polecę do czytania twój powyższy tekst niż odpowiedni, a nudny, rozdział z podręcznika psychologii. Sama wczoraj wzięłam w obronę wnuczkę, którą rodzice mocno poskramiają, że niech będzie niegrzeczna, bo dla niej tak lepiej. Dziewczynki przejmujące się za bardzo uwagami starych wyrastają na zahamowane i nieśmiałe. Potem przechodzi im koło nosa dużo ... dobrego. Poza tym starzy (wychowawcy i inni) często przesadzają z epitetami. Ty to wszystko celnie ujęłaś.
Tjereszkowa dnia 12.03.2012 15:25
Witaj Izoldo. Dajesz do myślenia... Przywołanie postaci Amy wzmacnia sens wielką tubą. I z drugiej strony - przeczytanie opowiadania pozwala spojrzeć na piosenkarkę trochę inaczej (tak bardzo jej szkoda). Nieźle zaplotłaś wszystko. Przyczyna - skutek, a może to, co wydaję się skutkiem, jest w rzeczywistości przyczyną? A może przyczyny nie ma?
Pozostaję z pytaniami. Pozdrawiam :)
Anastazja Sorpiszewska dnia 01.02.2013 18:03
Mówi się, że dobra literatura jest w stanie zastąpić psychoterapeutę. Kolejny, przenikliwy i mądry tekst Izoldo. :) Pozdrawiam Cię serdecznie.
Izolda dnia 26.02.2013 08:54
Podziękowania za czytanie i komentarz.
Pozdrawiam :)
julanda dnia 26.02.2013 09:02 Ocena: Świetne!
Zgrabna miniaturka, esencja w sam raz, aby napar obudził. Byłam kiedyś zmuszona dowiedzieć się o zjawisku, gdy próbowałam zrozumieć zagadkę, w której utkwiło mi serce. Dziś widzę, że czas jest najlepszą odpowiedzią, a człowiek, niczym wieloręki pająk rośnie, aby poczuć maleńkość klatki, tej w której siedzi i tej, w której tkwi serce. Kolejne odsłony, nowe pancerze, nigdy nie tak miękkie, jak dawniej i zmieniające się światło. Chciałabym doczekać czasu, kiedy napiszesz Przeklętą od nowa. Kolejne wersje. A może spróbujesz, tak raz na siedem lat pisać następną? Zebrać zbiorek o Przeklętej? Izuś, co o tym myślisz?
Pozdrawiam, w pancerzu, którego już nie mieszczę, dusi. ;)
Izolda dnia 27.02.2013 17:36
Zobaczymy za siedem lat.
Dzięki Julando. Weź jakieś dłuto abo insze narzędzie i rób na początek w pancerzu dziury, potem pęknie sam. Pozdrowienia.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
JOLA S.
22/08/2019 14:35
Ładne, prawdziwe. Istnieją słowa, które żyją podwójnym… »
Kushi
22/08/2019 13:48
Ach moja ukochana Poetko... czasem wydaje mi się, że czytasz… »
JOLA S.
22/08/2019 10:39
Rafale, znowu stoję z nożyczkami i nie wiem, od czego by… »
kamyczek
22/08/2019 09:38
Dla mnie, optymistki, szklanka jest zawsze do połowy pełna.… »
kamyczek
22/08/2019 09:34
Bardzo ładny wiersz,, Wodniczko, podoba mi się. I… »
Zdzislaw
22/08/2019 09:21
Przyjemnie, że się spodobał i wywołał uśmiech. Również… »
Madawydar
22/08/2019 07:43
Witaj Decand Dzięki za komentarz. Pozdrawiam. »
ponadchodnikami
22/08/2019 02:23
"myślę więc (że) jestem" jest bardzo poruszające. »
Kushi
21/08/2019 23:44
Czasem w nas samych tak bywa, że nie doceniamy tego co mamy… »
wiosna
21/08/2019 23:41
Kazjuno, Carvedilol dziękuję i właśnie tak jest. W głowie… »
Kushi
21/08/2019 23:35
- piękne to jest Wodniczko:):) Zawsze po Twoich wierszach… »
wodniczka
21/08/2019 17:27
Witaj Jola S. Cieszę się, że moja poezyjka przypadła Ci do… »
JOLA S.
21/08/2019 15:51
Sen odpręża, daje energię do życia i do działania. Nie… »
Yaro
21/08/2019 15:05
Dziękuję »
kamyczek
21/08/2019 13:48
Są i takie, których za nic nie można sobie przypomnieć po… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
  • Dobra Cobra
  • 13/08/2019 15:03
  • Niektórzy znow wierzą, że jak zostawisz 40 komentarzy różnym osobom to te 40 osób wróci do ciebie i da tobie takze 40 komentów
  • Dobra Cobra
  • 12/08/2019 18:38
  • Najprostsza rzecz to załatwić sobie klakierów ;)
  • Joefrind1
  • 11/08/2019 00:51
  • Nikt nie komentuje mojego wiersza :(
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 20:52
  • A to przepraszam, juz nie przeszkadzam
  • Dobra Cobra
  • 10/08/2019 19:20
  • Prozaicy piszą kolejne wersy, poeci kolejne rymy spisują. Nikt nie ma czasu ma oglądanie pogody, gdy Ojczyzna w potrzebie.
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 16:25
  • Ale dzisiaj fajna pogoda
Ostatnio widziani
Gości online:17
Najnowszy:5lydiac542ec4
Wspierają nas