Luźne kartki - julass
Proza » Inne » Luźne kartki
A A A
Co zrobiłem dzisiaj? Właściwie nic, jak zwykle. Całodniowa bujanka pomiędzy rowerem a łóżkiem, zjadłem jakiś krzywy makaron z sosem, trzy razy byłem na siku... Od rana do wieczora za oknem szaro. Jednostajny brak światła słonecznego. Tak jakby czas stanął w miejscu.
Dopiero późnym wieczorem zrobiłem w końcu herbatę w nowym, ogromnym kubku i przyszło mi do głowy, żeby skreślić te słowa, które właśnie czytasz czytelniku. Po co? - zapytasz [albo i nie]. Nie wiem. Ot tak, potrzeba napisania czegokolwiek, z braku innego rozmówcy, któremu można by opowiedzieć o niczym ciekawym. Trzeba mieć niezły tupet, żeby się wywalać do odbiorcy z takim byle czym, ale widocznie taki ze mnie egocentryczny dupek, który myśli że jego myśli są w jakiś tam sposób istotne dla reszty świata.

Wczoraj znowu rzuciłem okiem na opowiadanie. Trzecia część... Poprawiłem nieco, ogarnąłem okolicę i mój niewyraźny bohater wszedł wreszcie do tego cholernego lasu, który kręcił mi się myślowo dookoła głowy przez cały tydzień. Potem już nic. Ciągle nie wiem czy go ładować do samotnego domu, czy nie, ale dzikie zwierzęta bez pudła być muszą. Końcówka tłucze się na końcu języka od samego początku. Właściwie cały tekst piszę dla tych kilku ostatnich zdań. Bez sensu. Ale jak już zacząłem to skończę. Może się komu spodoba, chociaż nieświadomie znowu napisałem ten sam tekst, tylko że w innej scenerii. Już taki chyba przeklęty los biednego chłopaka, że musi się w kółko kręcić dookoła tego samego tematu. Nie, nawet nie łudź się, że jest tam jakieś głęboko idące przesłanie. Nie ma nic. Cisza. Chociaż pewnie ktoś gdzieś się znajdzie, kto być może pomyśli, że jest to o czymś konkretnym i nie omieszka się tym podzielić i wtedy wyjdzie na jaw, że rzeczywiście. W utworze literackim jest ukryte podwójne dno mimo pozornego niedziania się. Dobra, może już starczy o tym, bo chwilowo opis produktu jest dłuższy niż sam utwór.

Jutro. Kolejny dzień pracy, początek zbyt długiego tygodnia, po którym nastąpi szczęśliwe rozwiązanie i długo wyczekiwany urlop – święta! Tymczasem czeka mnie jeszcze niekończące się lepienie ciasteczek i taplanie się w kleistym karmelu. Czekoladowe palce i mdłości na sam widok orzechów. A wszystko to podlane sympatycznym aromatem pieczonego parmezanu z pieprzem. Ślinka pociekła? Smacznego więc, ja wysiadam. Mam dość i serdecznie nienawidzę poranków. Gdzie się podziały te beztroskie czasy dziecięctwa, kiedy to sama niechęć pójścia do szkoły wystarczała, by wywołać lekką gorączkę i błędny wzrok, a potem można było leniuchować w ciepłym łóżeczku do woli. Wtedy jeszcze czytałem książki, takie prawdziwe, papierowe. Właściwie to dosyć wcześnie zaczęły mnie pasjonować opowiadania fantastyczne dla starszych odbiorców. Czasami nie wszystko rozumiałem, ale, przyciągany magią kolorowych obrazków, zanurzałem się w te niesamowite światy, tworzone przez nieznanych mi ludzi. Nie obchodziło mnie, kto jest autorem. Znacznie ważniejsze były ilustracje w tekście, które potrafiły przyciągnąć lub odrzucić na pierwszy rzut oka. Często potem wracałem do tych samych światów ścigany przez wytłoczone w pamięci obrazki. Nawet dzisiaj, po kilkudziesięciu latach, pamiętam niektóre z nich.
No i co? Stary dziad pogrążył się w zadumie nad czasem, którego już nie ma i mało kto chciałby, żeby znowu był. Dziś już jest całkiem inaczej. W zalewie wszelkiego dobra coraz trudniej popaść w bezwolną pasję. Wszystko takie wyświechtane, owinięte w wabiący barwami papierek, pod którym zbyt często kryje się zwykła nieciekawość i nuda.
Może już pora kończyć to marudzenie prowadzące donikąd. Postawić ostatnią kropkę, wychylić ostatni łyk herbaty, zamknąć plik, zapisać zmiany, otworzyć jeszcze raz, kopiuj-wklej, tyle. Tytuł wymyśliłem na samym początku.


Chyba jednak powinienem cały tekst zacząć od „Drogi blogasku…”. No ale trudno już. Wciskam „dodaj” i niech się dzieje co chce. Do zobaczenia po drugiej stronie.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
julass · dnia 17.12.2011 09:17 · Czytań: 1479 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 30
Komentarze
Elwira dnia 17.12.2011 17:00
głowy(,) żeby skreślić te słowa
niezły tupet(,) żeby się wywalać
domu(,) czy nie
ten sam tekst, tylko że w innej scenerii. Już taki chyba przeklęty los tego chłopaka, że musi się tak kręcić dookoła tego samego - jednak przeginka z zaimkami

omieszka się tym podzielić i wtedy okaże się, że rzeczywiście. W utworze literackim jest ukryte podwójne dno mimo pozornego niedziania się. - a się też można się pozbyć :)
wystarczała(,) by wywołać lekką
ale(,) przyciągany magią kolorowych obrazków(,) zanurzałem się w te niesamowite światy(,) tworzone przez nieznanych mi ludzi. Nie obchodziło mnie(,) kto jest autorem.
odrzucić na pierwszy rzut oka - dorzucić, rzut - powtórka
chciałby(,) żeby znowu był
jest całkiem inaczej. W zalewie wszelkiego dobra coraz trudniej jest popaść w bezwolną pasję. Wszystko jest - 3 razy jest

A teraz będzie na poważnie. Bardzo fajna ironia. Podoba mi się lekki charakter tekstu, mrugnięcie do inteligentnego czytelnika i pstryczek w nos dla wiadomo kogo. Nie wiem tylko, czy właściwe osoby odczytają tę aluzję.
Pozdrawiam.
Almari dnia 17.12.2011 18:58
Odczytają, Elwiro, w końcu nie jest tak skrzętnie ukryta za słowami ;)

Niezły cyrk, fajnie to rozwiązałeś. Kolano i tekst to złe połączenie. W sumie powinno się twój tekst umieścić w poradniku jak nie pisać :)
julass dnia 17.12.2011 19:05
poprawiłem... chyba nie udało się mi zdążyć przed almari ale dobrze że to elwira tu trafiła pierwsza i obyło się bez marudzenia na chroniczny brak przecinków:)
nie będę ukrywał że niezwykle raduje mnie fakt prawdziwości twierdzenia z utworu
Cytat:
pewnie ktoś gdzieś się znajdzie, kto być może pomyśli, że jest to o czymś konkretnym i nie omieszka się tym podzielić i wtedy wyjdzie na jaw, że rzeczywiście. W utworze literackim jest ukryte podwójne dno mimo pozornego niedziania się.
:)
i pewnie znowu mi nikt nie uwierzy że nie miałem nic nikomu źle na myśli... taki los jak się jeden prześmiewczy napisze to potem ma się łatkę:p
kolano i pisanie jest bardzo dobrym połączeniem [oczywiście znanym tym starszym pisarczykom którzy jeszcze pamiętają jak się używało ręcznych przyrządów pisarskich zamiast klawiatury:)]
Almari dnia 17.12.2011 19:14
Możliwe. Ale dzisiaj kolano + 5 min + tekst daje na ogół słabe rezultaty, podkreślam na ogół. :)
Jack the Nipper dnia 17.12.2011 19:53
A ja sie dałem nabrać :) Najpierw przeczytalem ten tekst i niczym mnie nie ujął, ot takie tam. A potem zobaczyłem komentarz Elwiry, że to dla inteligentnego czytelnika, więc pobudziło to moja ambicję "alez ja to powinienem był zrozumieć, od razu wychwycić ironię!". No, to sobie przeczytałem rugi raz, w skupieniu, rozważnie podstawiając pod każde zdanie odpowiednia sytuacje z życia wziętą (jak nie pasowała, to zawsze sobie tłumaczyłem, ze to taka alegoria, przenośnia i już wskakiwała na miejsce jak odpowiedni klocek do puzzli).
Oczywiście nadal nie mam pojęcia o co chodziło, ale jako inteligentny czytelnik mogę teraz walnąć z 10 interpretacji ;)
julass dnia 17.12.2011 20:11
jacku... :D:D:D:D:D
JaneE dnia 17.12.2011 21:16
Jack, a może po prostu nie jesteś adresatem tekstu, dlatego masz kłopot ze zrozumieniem ;)
Mnie bardzo pomogła Elwira i teraz jestem już mądra.

Fajne, lekkie i z morałem :-)
Eleinor dnia 17.12.2011 22:11
W końcu wiemy co się dzieje po drugiej stronie książki, a nie tylko ględzenie czytelnika co mu się podoba, a co już nie (co teraz robimy my) :p
julass dnia 17.12.2011 22:20
wiedza to potęgi klucz... pytanie tylko co z tą wiedzą zrobimy?:)
Kaero dnia 17.12.2011 22:42
Mnie też to nieco czasu zajęło, żeby zrozumieć, o co chodzi. A najbardziej mi w tym pomogły dwie ostatnie linijki. I rzeczywiście, kiedy się go zrozumie, można Twój tekst uznać za poradnik "Jak nie pisać". :)
Figiel dnia 18.12.2011 01:23
Taa. Żaden to poradnik, to całkiem serio zadane pytanie o granicę miedzy tekstem literackim a tekstem pretendującym do literackiego i tym, który nie ma w sobie nic z literatury. To również pytanie o istotę przekazu oraz o to, czy da się wyciągnąć królika ze zwykłego cylindra.
I za ten tekst - głęboki ukłon.
Ale. To co dla czytelnika może być zwykłym bla -bla -niem, twórca może na poziomie swoich umiejętności i wrażliwości uznawać za rzecz wartą pokazania ogółowi, bo taki właśnie jest i tak czuje. Co z tym począć? Zakrzyczeć, że jest głupi i nie ma nic do powiedzenia?
Nie da się się nauczyć jazdy konnej, nie spadając z konia, tak samo nie powstanie dobry tekst, jeśli przedtem nie będzie wielu kiepskich. A jak kiepskiego oko czytelnika nie zobaczy, to nie będzie wiadomo, że jest do niczego i nie tędy droga.
Profesjonalny twórca jest w stanie ocenić wartość swojego tworu, amator - niekoniecznie.
julass dnia 18.12.2011 01:44
Figlu... masz tak ogromnego plusa za wypowiedź że sobie nie wyobrażasz:)

jaka jest prawda utworu nie wie nikt... właściwie każdy ma swoją... prawda autora zostanie pewnikiem ukazana niedługo:)
zajacanka dnia 18.12.2011 02:46
A ja mam taką teorie, że denne i słabe utwory są tu wrzucane jak do śmietnika, a radośni komentujący wynoszą je pod niebiosa.
buźka, julass
Hedwig dnia 18.12.2011 08:28
Nie jest to według mnie utwór denny i słaby /jak pisze moja poprzedniczka/ ale utwór który ma w sobie coś lekkiego i sympatycznego . Nie dopatruję się w nim oczywiście żadnych wyższych przesłań, ale spowodował on że się uśmiechnęłam. I za to Ci dziękuję;)
Usunięty dnia 18.12.2011 12:42
Kiedy przeczytałam tekst, to pomyslałam, że to refleksja z dnia życia Julassa, zgrabinie napisana i tyle. Nie szukałam podtekstów. Pomyślałam też, że stanowimy tutaj na PP grupę ludzi, która jakoś zżyła się ze sobą i, że każdy może mieć potrzebę podzielenia się swoim nastrojem w ten sposób i, że dzięki temu lepiej się rozumiemy czytając wzajemnie nasze teksty. Ale ponieważ sprawa dotyczy Julassa, który dał się wcześniej poznać, jako autor tekstów ironicznych, pełnych aluzji, to czy tak też należy odbierać ten utwór?
Czy autor nie czuje się teraz zobowiązany do przyjęcia roli prześmiewcy? A może autor nie chce być zaszufladkowany?
Mnogość interpretacji jest naturalnie wpisana w utwór literacki, a czytelnicy na tym polu często zaskakują autora. Każdy z nas czytelników patrzy na dzieło poprzez pryzmat swoich doświadczeń i swojej wiedzy i uważam, że to jest cenne. Tak jest i w tym przypadku.
Pozdrawiam autora i komentujących.
Figiel dnia 18.12.2011 12:59
julass, dzięki za plusa.Cieszy ;)
Przyznaję, że temat jest niejako "mój", bo też o tę granicę pytam i byłabym wdzięczna jakby kto mi jaką mądrą definicję pokazał dla usystematyzowania spostrzeżeń. A są one takie,że współczesne trendy zabraniają niejako pisania językiem prostym i opisywania rzeczywistości taką, jaka jest, dla samej przyjemności późniejszego czytania o jakimś tam fajnie opisanym zdarzeniu. Zaraz bowiem jest pytanie no i co z tego wynika? Czasem nic - ot zlepek z większą lub mniejszą umiejetnością poskładanych literek, zgrabnie ułożonych zdań o pewnej historii. Czysta frajda z dobrego opisu i lektury. Ale nie ma lekko. Tekst musi mieć przesłanie. Głębokie. drugie dno, a najlepiej dwa dna. Ma wstrząsnąć, poruszyć załomotać we łbie sumieniem albo nagłą niebezpieczną aktywnością szarych komórek. Inaczej jest bezwartościowy.Celem nie jest komfort czytelniczy, taki jaki mieliśmy przy czytaniu niegdysiejszych autorów, ale zmuszenie odbiorcy do rozwiązywania szarad, bo cżęsto mocno zawoalowany tekst nawet nie podaje punktu zaczepienia, którego autor zapomniał wpleść, a który niewątpliwie tkwi w jego głowie, jednak poza sam zamysł nie wychodzi. I czytelnik na siłę szuka, maca, myśli i bach! Jaka głębia, jakie możliwości wielotorowej interpretacji, w końcu sam tekst już nie jest istotny,bo przytłaczają go balonowo rozdmuchane nadinterpretacje.
julass dnia 18.12.2011 16:00
ale się porobiło... nawet nie wiem od czego zacząć:)
wychodzi na to że największą rację ma blaszka... cała sprawa ma bardzo prosty początek, mianowicie wzięła się z dwóch zdań na temat zaawansowania prac w tworzeniu utworu, które z pewnych przyczyn nie zostały dopisane w mejlu do kogoś i jak wiadomo - mając takie zdania które ciągle za nami łażą to albo w końcu stają się one mało ważne i zapominamy albo obrastają one innymi zdaniami i się tworzy coś [czasami tekst]... są też pewne konotacje pp-owe bo pewnym "natchnieniem" do zamieszczenia tegoż była postać ekonomisty który pod różnymi tekstami wytyka pamiętnikarstwo [nawiasem - jestem bardzo zawiedziony tym ze nie zawitał i tu i nie wytknął, ale może to jest zbyt oczywiste:)]... dodatkowo jest to taki mały eksperyment - jak daleko można się posunąć w publikowaniu swoich wynurzeń tu... jeden z poprzednich napisanych na kolanie tekstów też został pozytywnie przyjęty chociaż jest kompletnie bez sensu:)
tak więc sobie siadłem i napisałem o moim wieczorze i o dniu następnym a że myśli są niesforne zazwyczaj to sobie popłynęły w różnych kierunkach... i już... nie zawierałem żadnych wzniosłych przesłań ani nic [chociaż całkowicie nie bronię nikomu poszukiwań w tym kierunku:)]
a to twierdzenie o którym wspomniała Figiel to ja już słyszałem lat temu 15 jak to jeden z kolegów się wymądrzał że wiersz musi mieć przesłanie... reakcja ma oczywiście była przekorna - nic niczego nie musi... sam fakt że ktoś się uśmiechnął/rozradował/zasmucił/zapłakał przy czytaniu już jest wystarczającym przesłaniem:)
tak więc jeśli komuś się podobało to fajnie... jeśli ktoś znalazł drugie dno to wcale nie bronię - ciekawie jest zapoznać się z punktem widzenia innym... jeśli ktoś napisze że kicha to też będzie miał rację bo pewnie ja sam bym na takie coś tak zareagował:)... najważniejsze jest to by nasze odczucia były nasze a nie czyjeś - myślenie za samego siebie jest myślę w życiu jedną z ważniejszych rzeczy...
i tak właśnie powstała kolejna luźna kartka:)
Wasinka dnia 18.12.2011 21:02
W zasadzie komentarz Blaszki powiedział to, co i ja chciałam.
Tekst ma swój wydźwięk ogólny, a ja wnikać nie będę, bo już dużo zostało powiedziane. Interpretować mogę, mogę głębi się doszukiwać czy dna jakowegoś, jednakowoż tymczasem skupiam się na treści samej w sobie, na sposobie napisania, na lekkości, jaką tu odnajduję. Bo ja lubię tak sobie poczytać o zwykłych sprawach w julssowy sposób podanych. I jak dwa zdania nagle obrastają też lubię.
Czytałam z uśmiechem, tak jak się czyta coś, co pozwala być w jakiś sposób bliżej drugiego człowieka.
Uśmiechy mrokiem zaokiennym okraszone zostawiam :)
ekonomista dnia 19.12.2011 00:38
Julass, szczęściarzu, święty Mikołaj już dzisiaj do Ciebie zawitał. Oto jestem, tak jak sobie wymarzyłeś i znalazłem w Twoim tekście kilka, bardzo ważnych słów, które i inni powinni wziąć sobie do serca. Zacytuję na wszelki wypadek, gdyby ktoś nie wiedział o czym mówię:"...jestem bardzo zawiedziony tym ze nie zawitał i tu i nie wytknął..." ;)
Po takich słowach reszta nic nie znaczy ;)
julass dnia 19.12.2011 01:23
ha! zostałem naznaczony świętą pieczęcią ekonomisty... teraz to już mi nikt nie podskoczy:)
ekonomista dnia 19.12.2011 09:36
Kiedy nauczysz się pisać, to nie będziesz potrzebować mojego naznaczenia :D Oczywiście szczerze Ci tego życzę :D
Elwira dnia 19.12.2011 12:10
Buuu... Jack, za dawno Cię tu nie było, dlatego szukasz za daleko :)
Przecież 3 ostatnie zdania wyjaśniają sens całości. Bez nich byłby to bełkot blogera na temat pupy Maryni. :p
julass dnia 19.12.2011 14:58
wasinko... lejesz miód na moje serce:)

ekonomisto... dziękuję i odżyczam wzajemnie:p
czarodziejka dnia 21.12.2011 10:32
Tekst lekki w czytaniu, dość płynny, przy którym można się relaksować a nie dumać:D - taki jak lubie.
Interpretacja jak ktoś chce się zastanowić to tak jak nie to też przejdzie, ale jest w tekscie kilka ciekawych, można by żec mądrych zdań.
Inni już dużo napisali to ja nie będę dopisywać więcej nawijać. Plus za styl.:)
pozdrawiam zimowo:)
julass dnia 22.12.2011 02:37
ani chyba z dziwnością skonstatowawszy podoba się i oto kolejna pozytywna opinia za którą dziękuję niniejszym... a może w związku z tym ja pójdę w tym kierunku i całą serię stworzę takich... łatwo się pisze - łatwo czyta to ja mogę:)
Izabella Bosiacka dnia 05.01.2012 09:45 Ocena: Świetne!
Dzień dobry - to po pirwsze.
Po drugie, mam wrażenie, że wszyscy tu się znają, ja nikogo:)
Po trzecie, bardzo mi sie podoba to co napisane powyżej.
Po czwarte, zdaje się, że tylko ja jestem debilem przedstawiającym się tu z imienia i nazwiska:lol:

pozdrawiam:)
Hedwig dnia 05.01.2012 10:41
Do Izabelli Bosiackiej
To nie ma żadnego znaczenia. Przecież tak naprawdę to nikogo nie powinno obchodzić jak się kto nazywa, tylko jak i co pisze.
Pozdrawiam Cię serdecznie:p

P.S. A jeśli chodzi o tekst tego autora to już go oceniałam.
julass dnia 05.01.2012 19:48
Izo...
4. nie przejmuj się... jest tu jeszcze kilka ptaszków z nazwiskami:)
3. :)
2. pobędziesz chwilę to też się poznasz [przynajmniej na niektórych]
1. dobry:)
Lady_Cold_Caroline dnia 02.02.2012 19:40 Ocena: Świetne!
Zabrakło parę przecinków, ale to nieważne. Ważne, że tekst wywołał uśmiech ;). Jest w nim chyba o każdym po trochu.
julass dnia 02.02.2012 20:19
oczywiście że brakuje... przecinki są homo:)
najważniejsze jest że tekst wywołał wogle coś:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Nuria
19/09/2019 10:46
Oj, nie jedna traka kruszynka jest wśród nas, nie jedna....… »
wiosna
19/09/2019 10:30
Witaj Kazjuno:) Nareszcie znalazłam czas, aby przeczytać… »
Wiktor Mazurkiewicz
19/09/2019 10:08
wiosenko takie komentarze lubię, bo pomocne.… »
wiosna
19/09/2019 10:07
Znów pełen uczuć i budzący emocje wiersz. :) Wkradł Ci… »
wiosna
19/09/2019 10:00
Intrygujący tekst. Czekam na ciąg dalszy:) Masz sporo… »
wiosna
19/09/2019 09:44
Bardzo przyjemny w odbiorze wiersz:) »
wiosna
19/09/2019 09:43
Wiktorze, wzruszyłam się. To jest piękny, pełen uczucia… »
wiosna
19/09/2019 09:38
Al, taki komentarz to zapewne marzenie każdego, który pisze… »
wiosna
19/09/2019 09:31
Dzięki za podobanie i przecinkową pomoc:) Zaraz poprawię.… »
Kazjuno
19/09/2019 09:19
Serdeczne dzięki Brulibenie! Bardzo mi miło, że pociągnęła… »
Kazjuno
19/09/2019 09:12
Sam widzisz Dobra Cobro - na co zwróciłeś uwagę - jak w… »
voytek72
19/09/2019 07:33
Oczywiście prawda! :) »
MarcinD
19/09/2019 07:02
Spoko luz, zdrówka :yes: No tak, bo miałeś w tej… »
StalowyKruk
19/09/2019 00:41
Jestem. Trochę mi to zajęło. Umieram na przeziębienie ;)»
bruliben
18/09/2019 22:04
Jestem na części 6-tej twojego czytadła i bardzo… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:8adrianc1185yp1
Wspierają nas