Pamięć doskonała ( rozdział I ) - Viola
Proza » Długie Opowiadania » Pamięć doskonała ( rozdział I )
A A A
Rozdział 1

Zawsze po przebudzeniu jestem spokojna. Trzymam oczy w zamknięciu, a umysłowi pozwalam przeanalizować wszystko to, co dane było mi wyśnić. Czasem sny są tak piękne, że wolałabym zostać w nich na zawsze. Jednak codziennie następuje owy moment przebudzenia.
Otwieram oczy.
Pierwszą rzeczą jaką widzę jest blady sufit. Ludzie porównują jego nieskazitelną bladość z odcieniem mojej skóry. Nie sprzeczam się, gdyż faktycznie „świecę” jak on. I również mogę przyznać, że w zupełności mi to nie przeszkadza. Nie jestem typem towarzyskim, a wręcz bardzo samotnym i zamkniętym w swoim świecie. Ale o tym później.
Moje codzienne myśli kręcą się wokół mało interesujących, wręcz zaklepanych i nudnych czynności. Muszę wstać, otworzyć drzwi mojego pokoju, rozejrzeć się czy na korytarzu jest pusto, po czym szybko, cichym krokiem znaleźć się w łazience. W łazience robię to, co zwykle robi się w takim miejscu. Otwieram drzwi, rozglądam się, biegnę do pokoju się ubrać. Po spakowaniu rzeczy udaję, że kieruję się do szkoły. Jednak co wtorek zamiast iść prosto, skręcam w prawo i do szkoły już nie dochodzę.

Wtorek.

Moje oczy wpatrzone w czerwony chodnik. Nie znoszę kiedy przechodzi obok mnie człowiek, nie wiem gdzie patrzeć. Mam udawać, że go nie widzę? Odwracać głupio wzrok na wszystkie strony, by tylko nie spojrzeć mu w oczy? Czy przeciwnie? Boję się ludzi… „Nasze dzieciństwo kończy się wtedy kiedy przestajemy bać się potworów, a zaczynamy ludzi”. Nie wiem skąd znam to powiedzenie, ale wiem, że siedzi we mnie od zawsze.
Przepraszam, zapomniałam się przedstawić. Wiem, że to niepotrzebne, ale jednak wypada. Mam na imię Laura. I ten pamiętnik dedykuję każdej części mnie.

Zatem wtorek.

Tak to się zaczęło. Ktoś przechodził, mój wzrok wpatrzony był w chodnik, ale jednak coś podkusiło mnie, by spojrzeć wtedy na tego człowieka. Nie mogłam powstrzymać chęci i szybko uniosłam wzrok. Stanęłam. Jego oczy wpatrywały się w moje, a moje w jego… było w tym coś hipnotyzującego. Nie, to nie to co myślicie. Nie zakochałam się od pierwszego wejrzenia- nie. Ja nie lubię tych marnych historyjek miłosnych. To było coś więcej. On również stanął. Nawet przez myśl nie przeleciało mi wtedy jak głupio musieliśmy wyglądać, wpatrując się tak w siebie. Dokładnie zapamiętałam jego twarz. Była kwadratowa, cera blada- niczym moja, rysy miał mocne, oczy duże, zielone. Czaiło się w nich zaciekawienie i niesamowite zadowolenie, jakby spotkał kogoś na kogo czekał od wieków. Włosy miał brązowe, a na głowie opaskę. Wyglądał przez to nieco komicznie. Ubrany był w luźne spodnie, również brązowe i zieloną koszulkę na ramiączkach, przylegającą do ciała.
Nagle ruszył przed siebie i momentalnie oderwał ode mnie wzrok. Byłam w szoku, zrobił najmniej spodziewaną rzecz. Stałam tam jeszcze kilka minut jak głupia, wpatrując się w jego oddalającą się sylwetkę. Po czym ruszyłam do parku. Chodziłam tam co wtorek i nie nudziło mi się wcale siedząc na trawie za wielkim drzewem. Jednak dziś czułam się nieswojo, jakbym była obserwowana. Ciągle odrywałam wzrok od książki i rozglądałam się na wszystkie strony, lecz nie widziałam nikogo.

Po pewnym czasie nerwy zaczęły mi puszczać. Wiedziałam, że ktoś tam jest i na mnie patrzy. Nienawidzę ludzi, nienawidzę ich wzroku, ich mowy, pytań, rozmów z nimi, a wtedy ktoś najwyraźniej żartował sobie ze mnie. Wstałam, wyszłam z za drzewa na otwartą przestrzeń i zaczęłam krzyczeć. Krzyczałam niesamowicie. Nie widziałam nikogo, przeklinałam powietrze, drzewa- dosłownie wszystko. Machałam rękoma, kręciłam się w kółko i bacznie obserwowałam każdy ruch, słyszałam doskonale każdy szelest, czułam wiatr, ale poza nim czułam coś jeszcze. Jakby ktoś muskał mnie delikatnie opuszkami palców. Jakby chciał dać mi drobne znaki, że jest koło mnie, by nie pokazać się od razu i mnie nie przestraszyć. Stanęłam. Niewidzialny „ktoś” coraz bardziej się do mnie zbliżał. Dotykał mnie coraz mocniej, a w pewnym momencie złapał moją dłoń i zaczął ciągnąć za moje drzewo, za drzewo, zza którego niedawno wyszłam. Nie opierałam się, tylko spokojnie poddałam. Dotyk niewidzialnej istoty wpłynął na mnie kojąco. Mój umysł zaczął dryfować w oceanie spokoju, myśli uleciały na chwilę z mojej głowy pozostawiając ją pustą.
Stanęłam. Istota puściła moją dłoń, ale stała bardzo blisko. Miałam wrażenie, że jest sporo wyższa ode mnie i musi nachylać się by szeptać mi do ucha. Usłyszałam piękny głos mówiący:
- Nie bój się mnie. – Nie bałam się.
- Kim jesteś?- zapytałam nieśmiało.
- Znasz mnie, lecz możesz nie pamiętać.
- Pokaż mi się. Proszę.
- Ale obiecaj, że nie uciekniesz.
- Nie ucieknę- obiecałam, po czym poczułam, że istota oddaliła się ode mnie. Czekałam. Nagle zobaczyłam przed sobą chłopaka. Krzyknęłam. Byłam przerażona. Widziałam go już wcześniej, widziałam dosłownie dziesięć minut wcześniej, kiedy szłam do parku. Nie rozumiałam tylko dlaczego odszedł, a potem w tak dziwny sposób się pojawił. Nie rozumiałam wtedy również dlaczego był niewidzialny. Kim był? Jak to zrobił?
- Spokojnie. Przepraszam.
- Ale za co przepraszasz?!- zaczęłam na niego krzyczeć . Nie mogłam powstrzymać złości. Nie wiedziałam co się dzieje, a lubię mieć kontrolę nad sytuacją, która mnie spotyka. Teraz to ja byłam tą nic nie wiedzącą. Teraz to ja musiałam zadawać pytania o przyczynę.- Kim jesteś do cholery?!
- Chcę Ci pomóc. Szukałem cię.
- Dobra, koniec tego! Zostaw mnie w spokoju, bo zacznę wrzeszczeć!
- Obiecałaś, że nie uciekniesz- przypomniał.
- W dupie mam co obiecałam! Ty niczego nie rozumiesz?! Byłeś niewidzialny! Kiedy cię dotknęłam czułam się dziwnie, dałeś mi coś?!
- Uspokój się. Nie możesz podchodzić do tego tak negatywnie.
- Ach tak?!
- Pomału wszystko ci wytłumaczę.
- Boże, mam wrażenie, że cię znam.
- Bo znasz mnie, ale jeszcze nie wiesz skąd. Pozwól mi, a ja wyjaśnię ci wszystko.
- Nie chcę cię widzieć!- Nie miałam siły wysłuchiwać jakiegoś psychola. Byłam pewna, że dał mi coś, bałam się. Kiedy był blisko mnie uczucie strachu malało, skrywało się jakby za mgłą, a wychodziło dopiero wtedy kiedy on się oddalał. Tak jakby on miał władzę nad uczuciami, potrafił przytłumić te, których nie chciał abym odczuwała. A wywołać we mnie uczucia, które pomogłyby mu w realizacji planu… Boże, jakiego planu? Niczego nie wiem, niczego nie wiem, a przez moje usta przechodzą słowa, których nie znam. Słowa, które są w jakiś sposób znane, bliskie, ale nigdy przeze mnie nie słyszane i nie używane.
- Poczekaj! Musisz poczekać!
- Boże, odejdź! Odejdź!- Krzyczałam nie odwracając się za siebie. Zostawiłam plecak pod drzewem, zostawiłam wszystko i biegłam. Nie chciałam go widzieć. Bałam się, że mogę mieć rację. Że on potrafi panować nad moimi uczuciami. I wiedziałam, że nie jestem na tyle silna, by się sprzeciwić, zamknąć uczucia tak szczelnie, żeby się nie wydostały.

Wtorek.

Wróciłam do domu. Stanęłam przed furtką i modliłam się by drzwi były otwarte. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że razem z plecakiem zostawiłam pod drzewem również klucze. Położyłam rękę na klamce i nacisnęłam.
- Tak- ucieszyłam się cicho, po czym szybko wkroczyłam do mieszkania. Pobiegłam czym prędzej do swojego pokoju. Nasz dom nie jest duży. Mama z tatą mają swoją sypialnię, siostra swoją, a ja swoją, jedna łazienka i to co w każdym domu- salon i kuchnia.

Usiadłam zdyszana na łóżku i nagle znieruchomiałam. Przede mną na środku pokoju ujrzałam plecak, który zostawiłam pod drzewem. On był w moim domu! Ten chłopak był u mnie w domu! Myśli zaczęły krążyć po mojej głowie z niesamowitą prędkością. Wstałam. Rozejrzałam się dookoła. Bałam się, że schował się gdzieś i czai się na mnie. Wiedziałam, że nie miałby problemu z wejściem do domu. Ja weszłam przed chwilą niezauważona, a przecież nie mam daru znikania…
- Pokaż się! Pokaż się ty cholero! Chcę cię widzieć!- Krzyczałam, ale nikt nie odpowiadał. Nie czułam niczyjej obecności, żadnych ruchów, żadnych dźwięków oprócz pukania do drzwi. Zamilkłam. Wiedziałam, że to mama. Widziałam wyraźny zarys jej postaci w szybie.
- Kochanie- powiedziała, po czym urwała na chwilę. Nigdy nie wpuszczałam nikogo do pokoju, nigdy z nikim nie rozmawiałam. Wiedziałam, że ona teraz stoi tam jak głupia i myśli co mi powiedzieć. Mogłaby nie mówić nic, ale przeszkadzały im moje krzyki. Jak zawsze! Przychodziła tylko wtedy kiedy krzyczałam, żeby mnie uciszyć. Ale czasem musiałam się wyładować i dać jakikolwiek znak życia.- Coś się stało, córeczko?- spytała w końcu. Nie ruszałam się. Widziałam, że patrzy na mnie przez szybę. Ja również na nią patrzyłam, ale nie odezwałam się ani słowem.- Pamiętaj, że jesteśmy tu.- Odwróciła się i odeszła.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaa!- z mojego gardła wyrwał się głośny, zachrypnięty krzyk.

Wtorek.

Położyłam się. Położyłam się i zasnęłam. Na zegarku widniała godzina 12:12.

*****

7.07. sobota
To zaczyna robić się zabawne. Od tygodnia spoglądam na zegarek i ciągle widnieją tam dwie identyczne liczby. Czasem zdarzają się również takie przypadki jak- 14:14, 14:44, 14:04, 14:41 itp.

Nie chciałam jeść, bo wiedziałam, że jeszcze nie czas. Wstałam zbyt wcześnie. Sobotnie poranki rodzice spędzają w domu, a siostra… nawet nie wiem. Dopiero około południa rodzice wychodzą, a ja jem.
Otworzyłam laptopa. Szukałam informacji na temat OOBE. Fascynacja takimi zjawiskami jak właśnie OOBE, LD czy inne tego typu niepokoją zwykle rodziców- o ile rodzice wiedzą, że dziecko ma takie fascynacje. Niewiedza moich rodziców również mnie bawi. Mam zaledwie 16 lat, a oni są mi podporządkowani. Zdecydowałam się na to, że będę żyła w swoim świecie, a oni nie mogli nic zrobić. Mój świat jest moim królestwem. W mym królestwie jestem władczynią, a rodzice jedynie pionkami. Czasem próbują się przebić, ale nie tędy droga. Nie pytajcie, nie mówcie do mnie, nie krzyczcie na mnie… boże, nigdy nie lubiłam gdy ktoś krzyczał. Sama często to robię, lecz nie krzyczę na dzieci. Na dzieci nie wolno krzyczeć!

Przeglądałam strony o OOBE. Nie było nic czego jeszcze bym nie czytała. Wstałam na chwilę i podeszłam do plecaka. Dalej leżał w miejscu, w którym został pozostawiony przez nieznajomego. Bałam się go dotknąć. To śmieszne. Bać się dotknąć plecaka. Ale nie bawiło mnie to wtedy. Miałam wrażenie, że nie powinnam mieć żadnego kontaktu z rzeczami, które miały kontakt z nim. Mimo strachu otworzyłam plecak i od razu rzucił mi się w oczy zeszyt, którego na pewno nie wkładałam do środka.
Wzięłam go do ręki i poczułam nieodpartą potrzebę zajrzenia do środka. Przepełniło mnie uczucie, jakbym już kiedyś miała ten zeszyt w rękach. Otworzyłam go i zaczęłam czytać:

„Znowu jestem malutka, mam nową mamusię, nowy pokoik i nie wiem co się stało. Dlaczego zniknął tamten świat? Przecież byłam duża, byłam wróżką, a teraz jestem dziewczynką…nie chcę znowu być dziewczynką.”

Pierwszy wpis był niesamowicie dziwny i znajomy. Nie wiedziałam tylko o jaką wróżkę chodziło. Przecież nie ma wróżek. Jednak nie zastanawiałam się nad tym długo, gdyż mój wzrok przykuł drugi wpis:

„Znajdę mój świat i w nim zostanę. Muszę tylko dać im jakiś znak. Muszę dać znak, że to ja jestem Nessą.”

- Nessa!- wykrzyknęłam nagle. Nie miałam pojęcia kim była ta osoba, jednak wiedziałam, że kimś ważnym. Boże, byłam wyczerpana. Jakby mój mózg dał z siebie bardzo dużo by przeczytać te kilka linijek. Moja głowa opadała na ramię pod ciężarem myśli. Czyj jest ten zeszyt? Kim jest Nessa? Czy to wtorkowy nieznajomy podrzucił mi owy pamiętnik?

*****

Oczy bolały mnie niesamowicie. Umysł był suchy- dosłownie suchy! Nie sadziłam nigdy, że można umieć tak dokładnie nazwać swoje uczucia i stany. Wiedziałam wszystko! Umysł suchy. Mózg wyczerpany. Pamięć zatracona. Niczego nie pamiętam. Zapomniałam o głodzie, zapomniałam o bólu głowy- o bólu, który rozsadzał moją głowę codziennie, o bólu przez który brałam tony leków przeciwbólowych, od których chodziłam naćpana… ZAPOMNIAŁAM! Mój brzuch burczał w niebogłosy, ale nie czułam głodu, po pewnym czasie zapomniałam nawet o tym, by słuchać… przestałam słyszeć, czuć, potem widzieć… moja dłoń leżała na zeszycie, który znalazłam w plecaku, a słowa tam zapisane wpływały same do mojej głowy. Niczego nie rozumiałam, ale wszystko zostało… zostało w mojej pamięci. Słowa jak echo odbijały się od ścian mojej głowy.
„Ludzie się śmieją,
Niczego nie rozumieją”
„Ludzie się śmieją,
Niczego nie rozumieją”
„Ludzie się śmieją,
Niczego nie rozumieją”

„Ich umysły trwają zamknięte… zamknięte,
W ich głowach mocno zatrzaśnięte, trzaśnięte, ęte…”

„Czasem nie wszystko jest zrozumiałe,
Lecz bardzo trwałe…
Nigdy nie zapomniane.”

„Gdy życie cię nie zaskakuje,
Śmierć o wiele bardziej fascynuje”

- Boże! Chcę widzieć!- zaczęłam krzyczeć. Bałam się. Bałam się, że nie oderwę się od tego wszystkiego. Z każdym słowem napływającym do mojej głowy, byłam bardziej przerażona i coraz bardziej pragnęłam słyszeć więcej. Słowa wypowiadane były przez różne osoby, rozmaite głosy. Niektóre przez małe dzieci, niektóre przez starsze osoby… - Kim oni są?! Kim?!- Krzyczałam lecz pod moimi drzwiami nikt się nie pojawił. Rozmowy w salonie ucichły. Nikt nic nie mówił, ale nikt nie przyszedł zapytać, pomóc. Nie chciałam tego, lecz irytowało mnie to jak oni są samolubni.

Nie, to ja byłam samolubna odgradzając się od wszystkich.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Viola · dnia 29.03.2012 19:13 · Czytań: 434 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 1
Komentarze
zajacanka dnia 30.03.2012 13:46
Jest więcej emocji bohaterki, ale również olbrzymie nagromadzenie niepotrzebnych zaimków.
Stosujesz czasem dziwne figury stylistyczne, jak np.Trzymam oczy w zamknięciu, lub dość nieporadne tworzysz zdania : I ten pamiętnik dedykuję każdej części mnie. :confused:
Czasem szyk w zdaniu szwankuje. Przed myślnikami stawiaj spację.

To tak na szybko.
Jeszcze długa droga przed Tobą, ale trening czyni mistrzem.;)
Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
BlueRiver
18/10/2019 08:57
marzenna - zgadzam się z Tobą - nie jest to radosny wiersz,… »
BlueRiver
18/10/2019 08:45
marzenna dziękuję, że mnie odwiedziłaś. Następny wiersz… »
marzenna
18/10/2019 08:11
Nowa epoka jest w tym wierszu, rozczochrane włosy, łan… »
marzenna
18/10/2019 07:56
Pierwsza miłość zostanie. Wypijesz jeszcze niejedną wódkę.… »
allaska
18/10/2019 07:53
Witaj Marzenno, dziękuję:) »
allaska
18/10/2019 07:51
Ustiuszo bardzo mi miło, dziękuję. Pozdrawiam serdecznie. »
marzenna
18/10/2019 06:59
:) witaj Ciało pokryte włosami, dla ciepła, ochrony nie… »
Ustiusza
18/10/2019 06:40
Mocny ten tekst. Tworzy w głowie obrazy. Pozdrawiam. »
allaska
18/10/2019 05:54
Hej Wiosno :) dziękuję ślicznie. Pozdrawiam »
bruliben
18/10/2019 04:54
Ulotna chwila, których rzadko doświadczamy w życiu, a jednak… »
Kamila N
18/10/2019 04:47
Ocena na teraz: przeciętne. Bo jestem rozczarowana. I jako… »
bruliben
18/10/2019 04:42
Aż widzę te ruchy, ledwo, ledwo, raczkujące, ostateczne,… »
bruliben
18/10/2019 04:38
Jak się za coś nie do końca odpowiada i nie składa obietnic,… »
bruliben
18/10/2019 04:31
Jakby wiosna była mężczyzną i czekała na swoją wiosnę… »
Kamila N
18/10/2019 04:29
Widzę, że wiersz został zmieniony, na minus jak wg mnie.… »
ShoutBox
  • bruliben
  • 18/10/2019 09:02
  • Już wiem, ktory utwór najlepiej rozgrzewa do pisania :)
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:56
  • Dlaczego tu jestem, czego szukam, skoro większość dreamin’ offline.
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:48
  • Aż sześć muzo wen - wypadałoby zajrzeć, zobaczyć, poczuć jak zainspirują.
  • allaska
  • 17/10/2019 16:27
  • Prośba do redakcji przy wysyłaniu tekstu nie wiem co zrobiłam ale wkleiłam dwa na raz proszę o usunięcie jednego one są takie same. Pozdrawiam. Czarodziejka z planety: " nie dorastam wam do pięt ;)"
  • mike17
  • 16/10/2019 19:13
  • Jeśli chcesz zaistnieć w portalowej sławie, nie wahaj się już i pisz śmiało do konkursu dla prozaików MUZO WENY 8, gdzie jedynym wymogiem jest napisanie miniatury. Dużo? Nie, mało. Zatem do boju :)
  • allaska
  • 16/10/2019 16:12
  • Gratulacje :) Vanillivi
  • Vanillivi
  • 16/10/2019 14:36
  • Oprócz mnie jest kilku świetnych autorów, więc polecam, dostępne w Empiku razem z numerem Fabulariów w cenie 8 zł.
  • Vanillivi
  • 16/10/2019 14:34
  • Witajcie :) Pochwalę się publikacją w antologii "Dzieci wolności" wydanej przez Fabularie. [link]
  • Dobra Cobra
  • 16/10/2019 08:35
  • Od Chaplina do Jo-jo Rabbit- niezwykła historia komedii o nazizmie: [link] Premiera w Anglii 3go stycznia 2020 roku.
Ostatnio widziani
Gości online:10
Najnowszy:ydunime
Wspierają nas