Zapomniana Kacapia. Migawki z kraju, którego nie ma - rockhard
Publicystyka » Reportaże » Zapomniana Kacapia. Migawki z kraju, którego nie ma
A A A
Zdarzyło mi się podczas moich rozlicznych wędrówek po bliższym i dalszym Wschodzie zaplątać parokrotnie do kraju, którego nie ma - a jednak jest. Republika Naddniestrzańska, której poza Rosją, Osetią, Abchazją i - bodaj - Wenezuelą nie uznał nikt rozsądny na świecie, ma prawdziwe zasieki na nieprawdziwych granicach, nieprawdziwe procedury stosowane są przy sprawdzaniu prawdziwych paszportów a prawdziwi żołnierze z prawdziwymi karabinami od - z górą - dwudziestu lat, strzegą tam nieprawdziwych iluzji ...

Długi na dwieście, szeroki na jedyne piętnaście kilometrów spłachetek ziemi, usłany słonecznikami, winnicami, zasiekami i potworkami poprzedniej epoki, która wcale nie chce być „miniona”. Kraj, który dwadzieścia dwa lata temu postanowił, że będzie krajem – i zamiar ten wprowadził w życie.... Lokalny partyjny sekretarz, niejaki Iwan Smirnow – wówczas jeszcze towarzysz Smirnow - ośmieszył rządy Mołdawii i Rumunii, planujące inkorporację tej pierwszej do tej drugiej i na publicznym, międzynarodowym forum oznajmił krótko : " Niet ! ". Niet oznaczało początek Naddniestrzańskiej Socjalistycznej Radzieckiej Republiki Mołdawskiej, oficjalnie narodzonej we wrześniu 1990 roku. Pół Europy się śmiało, przestało jednak szybko, gdy przez słoneczniki i winogrona przeleciał w tę i z powrotem słynny generał, znany skądinąd Aleksander Lebiedź i jego pancerna XIV Armia. To właśnie wtedy miały ponoć paść słynne słowa " Dziś jestem w Tyraspolu, jutro w Kiszyniowie, pojutrze mogę być w Warszawie " .... Świat, zbyt zajęty obalaniem starych murów i budowaniem nowych, odwrócił się na południe zadkiem, zaś Smirnow rozpoczął budowę ostatniego bodaj bastionu komunizmu w Europie Wschodniej (myli się ten, kto twierdzi, że jest nim Białoruś). Wprawdzie „socjalistyczna” i „radziecka” w nazwie przetrwały zaledwie do grudnia 1991, ustępując miejsca bardziej neutralnej „Naddniestrzańskiej Republice Mołdawskiej”, sam Smirnow zaś z „towarzysza” przepoczwarzył się w „prezydenta”, jednak myliłby się ten, kto uznałby korekty tekstowe za zmianę obranego kursu. Dość na tym, że w roku, w którym świat uroczyście obchodził swoje drugie milenium, wkraczając z coraz większym impetem w erę Facebooka, Naddniestrze uroczyście ekshumowało – zdawałoby się pogrzebaną na dobre – symbolikę : do oficjalnego obiegu powróciły, zakurzone już nieco, sierp, młot oraz gwiazda. Do dnia dzisiejszego zdobią naddniestrzańska banderę, spotkać je można na ulicach i w urzędach, gdzie dumnie prężą się w naddniestrzańskim godle (do złudzenia przypominającym godło Mołdawskiej SRR), wyglądają również z rubli naddniestrzańskich. O te ruble rozpętała się zresztą niegdyś na naszym własnym podwórku solidna awantura : w 2004 roku polska Mennica Państwowa wybiła ich blisko osiem milionów. Po oficjalnych, głośnych protestach Ukrainy i Mołdawii, które autonomię Naddniestrza odbierają jak siarczysty policzek, przedstawiciele Mennicy oświadczyli, iż zlecono im wykonanie … żetonów a nie środka płatniczego i tym samym zakończyli dyskusję. Biznes elegancki i ze smakiem …

***

Śmiesznie jest już na wstępie, gdy po niespotykanie sprawnej, jak na Wschód (słowa nie powiem) odprawie paszportowo-celnej, zostaję zaprowadzony do wojskowego baraku, nieco z tyłu i na uboczu i pozostawiony oko w oko z jakimś pułkownikiem czy majorem - czort wie, co za szarża, dziwne mają te swoje dystynkcje - niby rosyjskie ale jakieś takie radzieckie i w ogóle nie nasze ... Kraj niby "suwerenny" ale i tak wszędzie jest wojsko. Rosyjskie. XIV Armia ( w każdym razie jej część, licząca blisko 2000 luf) stacjonuje w Benderach, w średniowiecznej twierdzy, pilnując suwerenności i stabilności a także porządku, skrzyżowań i mostów - żebyś, durny turysto, nie wpadł przypadkiem na pomysł uwieczniania strategicznych obiektów o ważkim znaczeniu militarnym. Pobiera również haracze, łapówki i - ogólnie rzecz biorąc - "wziatki", łomocząc równo swoich i cudzych. Cudzych zapewne bardziej. Słuszaju waszego peredłożenia - mamrocze ów major, pułkownik, a może po prostu zwykły trep, tyle, że wyglądający niezwykle poważnie - i wiadomo, o co chodzi. Wiz oficjalnie tu nie ma. Ruchu turystycznego też nie, a żyć z czegoś trzeba. Po długich targach, rozpoczętych jakąś kwotą z kosmosu, zjeżdżamy do akceptowalnego dla obu stron pułapu 15 euro, ja zaś dowiaduję się, że jestem skąpiec i dziad. Dostaję jednak z powrotem swój paszport.

I mogę wjechać :-)

Miasto powala brzydotą i schizofrenią. Leniny, Kalininy, Frunzowie, Bojcy Afganistana, Katarzyna II, Suworow i T-34 - wszystko na kupie, bez ładu i składu, jakiś danse macabre betonu ze stalą. Oficjalna waluta - rubel naddniestrzański, czyli według polskich specjalistów – żetony .... Z jednej strony żetonu Suworow. Z drugiej – sierp, młot, gwiazda i złote kłosy. Wartość nabywcza zbliżona tej, jaką ma sterta podartych gazet. Gdy po raz pierwszy zaplątałem się do Naddniestrza - a było to właśnie w roku 2000 - przeprowadziłem taką oto rozmowę z matroną, wyglądającą na gospodynię domową, którą wziąłem do samochodu "na łebka", ciekaw tego przedziwnego świata :

- Dobrze tu u was można zarobić ? - pytam
- A dobrze, dobrze, nie narzekamy - uśmiech pełen złotych zębów jest równie prawdziwy jak banknot trzystuzłotowy.
- A ile ? - strasznie natarczywy ten towarzysz turysta
- No ..... - babina się zamyśla - jakieś 200-300 dolarów .... - Aleks, mój ukraiński towarzysz podróży zgrzyta zębami ze złości. Właśnie przeszedł na emeryturę i po czterdziestu latach pracy dostaje ... 21 dolarów. Tzn UE czyli Umownych Jednostek. Wszystko przeliczone na dolary, wypłata w walucie lokalnej - pod warunkiem, że w ogóle jest jakaś wypłata. Dziś ponoć to się zmieniło, wtedy był jednak rok 2000 i zupełnie inne okoliczności.

Wracam do rozmowy.

- 200 dolarów to sporo - mówię. W tamtych warunkach było to chyba około 800 złotych.
- Noooo .....
I zapada cisza. Dociekam dalej
- I w dolarach wam płacą, czy w rublach ?
- W rublach oczywiście, naszych, prydniestrowskich ...
Znaczy tych z Suworowem i sowiecką gwiazdą. Robi się już ciut jaśniej, pytam jeszcze o przelicznik.
- No ... Znaczy jeden do jednego - mówi moja rozmówczyni i wszystko jest jasne. Jeden rubel znaczy jeden dolar a więc baba dostaje tych rubli dwieście. Albo trzysta.
- A chleb ile u was kosztuje ? - pytam na koniec
- Czterdzieści rubli ...


***

Tak było 12 lat temu, niewiele się chyba jednak zmieniło. Zapomnianą Kacapią nie rządzi już wprawdzie Iwan Smirnow, którego na stanowisku zmienił w grudniu 2011 r. młody wilk Jewgenij Szewczuk, ale jeśli jakikolwiek duch unosi się nad poszarzałym Tyraspolem, nie jest to duch żadnej kolorowej rewolucji a co najwyżej półprzezroczysty duch Komsomołu … Głoszone ongiś przez Smirnowa plany włączenia Naddniestrza w struktury Federacji Rosyjskiej zdają się schodzić na dalszy plan – jego następca deklaruje wprawdzie ścisłą współpracę z Rosją, jednak zapowiedział też podjęcie działań, mających na celu międzynarodowe uznanie separatystycznej republiki. Dla tych bardziej betonowych jest prorosyjska, młodzieżowa organizacja Proryw, zamiast smartfonów i komputerów, z billboardów wyglądają okraszone wzniosłymi hasłami Putiny i Miedwiediewy (te drugie pewnie wkrótce znikną), są też spektakularne akcje bratniego poparcia (jak choćby podczas wojny z Gruzją), ale ... Życie wymusza jednak nowe rozwiązania. Ten, Od Którego Wszystko Się Zaczęło, gdyby dopuszczał w swej filozofii życie pozagrobowe, zapewne przewracałby się teraz w swoim mauzoleum na Placu Czerwonym, patrząc na mały Tyraspol i jego wielkie rozdwojenie jaźni. Płoną wieczne ognie, dumnie sterczą tanki, zaś naród wyrzucony z cerkwi nawet nie wychodzi na ulice - bo po co? Jest tak brzydko i pusto, że lepiej siedzieć w domach. A gdzieś tam pod oficjalnie wyznawaną ideologią, mieszającą w jedno Che Gueavarę, Putina, Lenina, Stalina i Bóg Wie Kogo Jeszcze, działa sobie prężnie firma Sheriff - prowadzona twardą ręką przez Smirnowa Juniora, w zasadzie jedyna komercyjna firma w naddniestrzańskim kraju. Co ciekawe – to właśnie w Sheriffie tytuł zastępcy dyrektora dzierżył swojego czasu obecny prezydent Szewczuk, który w ostatnich wyborach prezydenckich, już w pierwszej rundzie wyrzucił Smirnowa z wygrzanego przez blisko dwadzieścia lat, prezydenckiego fotela. Sam zaś Sheriff to znakomite koniaki (ot, choćby Biełyj Aist czy Kvint), monopol na telefonię komórkową, alkohol i inne dobra konsumpcyjne, supermarkety, stacje benzynowe, wydawnictwo, telewizja … A także własny klub piłkarski, który pojawił się nawet na chwilę, parę lat temu, w europejskich rozgrywkach po to, aby dostać spektakularny łomot - od tej pory o nim cisza. Sheriff to pieniądze a pieniądze to władza, dobrze jest zatem być blisko Sheriffa. Oby jednak nie zbyt blisko - złośliwa plotka mówi, że firmę założyło dwóch byłych kagebistów, którzy z rywalami biznesowymi i wszelkimi innymi rozprawiają się tak, jak nauczono ich tego podczas szkoleń w KGB … Inna plotka twierdzi, że w firmie decyduje o wszystkim sam Smirnow, co wcale nie ma być wiele lepsze. Można tylko gdybać, jak jest naprawdę.

***

Zapomniana Kacapia czy też kraj, którego nie ma ? Nawet po dłuższym pobycie ciężko o jednoznaczny stosunek do tego miejsca. Nerwowe spojrzenia, kiedy przejeżdżasz przez drut kolczasty w Benderach, później chwila zadumy pod wiecznym ogniem ku chwale Bojcam Afganistana (choć pewnie nie takiej zadumy, o jaką chodziło autorom pomnika) i szybkie holenderskie piwo w letnim barze nad Dniestrem – nie dziwi mnie czemuś napis na butelce, głoszący, że importerem tego piwa jest firma Sheriff …. W warstwie widzialnej, na każdym kroku Leniny ale i Suworowy, Katarzyna Wielka i sława trudu. Znikoma ilość samochodów na ogromnych, pustych ulicach. Tu kończy się warstwa widzialna, nietrudno jednak, zamknąwszy oczy, zobaczyć jak w samo południe, tą właśnie centralną ulicą, do bólu przypominającą pocztówki z ZSRR, kroczy uzbrojony po zęby szeryf, dźwigając wór złota. Coś jak Chuck Norris tyle, że ze złotym zębem i może nie taki szlachetny. Otwierasz oczy … i nie ma szeryfa, jednak woń absurdu bije z każdego kąta. A betonowy Ojciec Rewolucji patrzy na to wszystko z centralnego placu w mieście i - obsrywany przez niepoprawne politycznie gołąbki - za cholerę nie rozumie, o co w tym wszystkim chodzi ...
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
rockhard · dnia 18.04.2012 22:21 · Czytań: 759 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
bruliben
23/10/2019 07:38
Witam back door mana, mortalnego coila, Pasażera Iggiego i… »
marzenna
23/10/2019 05:40
al-szamanka Skrajne emocje i odczucia-zawiść, niemoc (jaka… »
marzenna
23/10/2019 03:32
shinobi Yaro nie powinnam czytać takich wierszy o 03:18,… »
mike17
22/10/2019 22:07
Witaj, Przemku, po latach niewidzenia :) Twój koment jest… »
Lilah
22/10/2019 22:02
Dziękuję, Al. Miło Cię gościć. Pozdrawiam serdecznie… »
Lenix
22/10/2019 21:29
Cały Mike. ;) Nie uświadczysz tutaj fabuły rodem ze… »
Kazjuno
22/10/2019 20:49
Droga Jolu. Hola, hola! Co znowu za mętnego łba? Właśnie… »
mike17
22/10/2019 20:20
Nie mogę się zgodzić z teorią, że w stanie wojennym wygasło… »
Marek Adam Grabowski
22/10/2019 20:06
Nieco zmieniłeś temat. Ale te wspomnienia z dzieciństwa są… »
Gramofon
22/10/2019 18:56
Tylko proszę nie zapomnieć o jedzeniu z tego wszystkiego. ;)»
al-szamanka
22/10/2019 17:50
O rany, zawstydziłam się, czytając ;) Hehe, nie myślisz, że… »
Yaro
22/10/2019 17:48
moje życie perłą na dnie zagrzebane w piasku mignęło po… »
Yaro
22/10/2019 17:45
Dziękuję Kamilo :) I zapraszam częściej do siebie ;) »
al-szamanka
22/10/2019 17:42
Hmm, wygląda na to, że polowanie na Ducha zakończy się… »
Yaro
22/10/2019 17:40
Lubię pisać teksty pod muzykę . Wszystko co co piszę można… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 23/10/2019 07:59
  • No, już wiemy. Dzięki temu anonsowi, bo tak byśmy przecież nie mogli tego nijak wiedzieć. Ceszę z Twojego szczęścia.
  • AntoniGrycuk
  • 22/10/2019 23:29
  • Zakochałem się. To piękna miłość. Mówię Wam. I ważniejsze jest, aby Wam o tym powiedzieć. Byście wiedzieli! To najważniejsze!!!... Wiecie już?
  • mike17
  • 21/10/2019 13:49
  • Czy 5000 słów to dużo? Nie. Dlatego zapraszam Was do MUZO WEN 8, KONKURSU w prozie - wystarczy napisać miniaturę :) [link]
  • mike17
  • 21/10/2019 13:38
  • Koberko, dziękuję za dodanie do ulubionych :)
  • bruliben
  • 20/10/2019 11:11
  • A gdzie to ześrodkowanie? Gubię się w portalu. Może ktoś, coś podpowiedzieć?
  • Zola111
  • 19/10/2019 00:18
  • Jak Wam się pisze wiersze do Zaśrodkowania?
  • mike17
  • 18/10/2019 14:04
  • MUZO WENY 8 zapraszają do udziału śmiałków pióra. Podejmijcie wyzwanie i dajcie z siebie wszystko :) [link]
  • bruliben
  • 18/10/2019 09:02
  • Już wiem, ktory utwór najlepiej rozgrzewa do pisania :)
Ostatnio widziani
Gości online:12
Najnowszy:upecy
Wspierają nas