Nie taki diabeł straszny, jak go malują - Wasinka
Proza » Bajka » Nie taki diabeł straszny, jak go malują
A A A

z cyklu "Opowieści z pokoju dziadka"


Pokój dziadka pachniał tytoniem i grzybami. Już stojąc przy drzwiach, można było poczuć ową specyficzną mieszankę aromatów. Wystarczyło mocniej pociągnąć nosem. Rzadko zdarzało się, by drzwi były chociaż lekko uchylone, gdyż to oznaczało, że dziadka nie ma w domu. Odchodziliśmy wówczas rozczarowani i niepocieszeni. Ale razu pewnego, kiedy szczelina tajemniczo zamajaczyła nam przed oczami, postanowiliśmy zakraść się do środka. Drzwi zaskrzypiały przeraźliwie i wcale nie byłoby to dziwne, gdyby skrzypiały zawsze. Jednak nigdy wcześniej nie wydały żadnego dźwięku, może nie chciały zakłócać ciszy, w której błąkał się dziadek. „Błąkał” to bardzo odpowiednie słowo – dziadek bowiem sprawiał wrażenie, jakby bez przerwy przebywał gdzie indziej, tylko nie tam, gdzie go było widać. Siedział w miejscu, ale wiedzieliśmy, że biega po ścieżkach i leśnych ostępach, wyłaniając się od czasu do czasu na łąki pełne motyli.
Kiedy któreś z nas zaszurało mocniej kapciami, wracał, uśmiechał się lekko, a przez okulary przemykały resztki owadzich opowieści.
Gdy tego feralnego dnia wśliznęliśmy się do pokoju, a drzwi zatrzeszczały z całą mocą starych drewnianych płuc, powitał nas jak zawsze aromat smażonych grzybów, podrygujących na malutkiej patelni, i smugi dymu, które prześlizgiwały się po łóżku, szafie i stole z mnóstwem talizmanów pełnych historii. Na piecu wisiały łańcuchy podgrzybków, borowików i rydzów, z rozkoszą osuszających kapelusze. Tuż obok na ścianie lgnęły do ciepła ulubieńcy dziadka – dorodne kozaki, a zaraz pod nimi – gąski, którymi zajadała się zawsze babcia.
Przymknęliśmy drzwi. Czy tylko ja usłyszałam ich krótki, lekko złośliwy śmiech? Stanęliśmy zaraz za progiem, bo dziwnym było znaleźć się w pokoju, gdy krzesło dziadka stało puste. Nagle poczułam delikatny kuksaniec w ramię. Zerknęłam do tyłu, ale Julek nie patrzył na mnie. Podążyłam więc za jego wzrokiem i dostrzegłam minimalny ruch w górnym rogu okna. Firanki wydały mi się bardziej białe niż zwykle. Coś było nie tak. Przyjrzałam się intensywniej wszystkim sprzętom i ścianom, by sekundę później odkryć, że otulone są czymś więcej niż szarym dymem. Zadrżałam. Wszystko było zasnute pajęczynami! Małymi, wielkimi, rozłożystymi, zwisającymi. A na każdej – pająk! Jak mogliśmy od razu tego nie dostrzec?!
Ze zgodnym krzykiem strachu i obrzydzenia runęliśmy na drzwi, które usłużnie się otworzyły, a my wpadliśmy na wracającego dziadka. Nie zdążyliśmy nawet zauważyć, czy bardzo jest na nas zły, bo popchnięci wstydem pogalopowaliśmy dalej.
Otrzeźwienie przyszło jednak dość szybko. Lekko jeszcze dysząc, wpatrywaliśmy się w siebie rozszerzonymi oczyma. Wiedzieliśmy, że musimy ratować dziadka przed niespodzianą inwazją pająków. Bez słowa rzuciliśmy się z powrotem ku domowi, wyobrażając sobie dziadka jako splątaną w pajęczej sieci przekąskę.
Dziadek jednak siedział spokojnie na ulubionym krześle, jedynym zresztą, jakie przygarnął do swego pokoju. Po pajęczynach nie było śladu… Teraz więc staliśmy z rozdziawionymi szeroko ustami, choć oczy wcale im nie ustępowały w tym mało osobliwym wyrazie zdumienia. Dziadek uśmiechnął się jak zwykle i zapraszającym gestem wskazał łóżko, na którym zawsze rozsiadaliśmy się wygodnie podczas wizyt. Zanim jednakże przysiadłam na jego brzegu, uważnie prześledziłam wzrokiem każdy milimetr koca, który na nim spoczywał. Spostrzegłam, że Julek zrobił to samo.
Dziadek milczał, a jego dobrotliwie uśmiechnięte oczy wpatrywały się bacznie w nasze. Julek odpowiadał zadziornym wzrokiem, a ja, onieśmielona wciąż wstydem, ukryłam spojrzenie w dziadkowej brodzie. Zawsze mnie uspokajała, może dlatego, że kojarzyła mi się ze świętym Mikołajem.
- Banalne – stwierdził Julek, gdy mu pewnego dnia o tym powiedziałam. Akurat poznał nowe słowo i, jak zawsze tym zaaferowany, powtarzał je przy każdej okazji.
Kiedyś babcia poprosiła mnie, bym przyniosła jeden łańcuch grzybów, i wtedy zobaczyłam, jak dziadek gładzi brodę, oglądając każdy jej skrawek. Zdumiałam się, gdyż puszysta biel sięgała mu niemal do stóp! Czyli musiał ją zawsze w jakiś sposób podpinać, bo przecież na co dzień nie docierała nawet do paska spodni. Od tego czasu wiedziałam już, dlaczego jest aż tak gęsta. Raz nawet zaplątała się w niej mucha, a kiedy zwróciłam na to uwagę, dziadek dotknął jej, jakby sprawdzał, czy mówię prawdę, a ona… zniknęła! Pomyślałam wtedy, że dziadek jest czarodziejem, potem przylgnęło do mnie nieco wstrząsające przypuszczenie, że skoro dziadek tak bardzo lubi owady, to może ją zjadł. Brr… Aż ciarki mi przeszły po całym ciele, więc odrzuciłam szybko tę myśl, stwierdzając, że mucha zapewne odleciała, a ja zwyczajnie to przeoczyłam.
 Teraz patrzyłam na białą puszystość i chciałam się w niej głęboko zakopać, by umknąć od tłumaczeń, dlaczego nieproszeni weszliśmy do pokoju, a potem jak szaleńcy uciekaliśmy przed pająkami, których przecież nie było.
Po chwili dziadek, widząc naszą desperację, pogładził brodę, a ona jakby lekko zafalowała. I nagle chwyciłam Julka za rękę, bo pomyślałam, że mam oto dalszy ciąg halucynacji, a Julek ścisnął moją dłoń na potwierdzenie, że towarzyszy mi w owych zwidach. Broda dziadka była wielką plątaniną pajęczyn, a wśród niej dreptały wstrętne pająki! Ten, który wygrzebał się z kłębowiska pierwszy, przycupnął najbliżej nosa, na białych wąsach, i wpatrzył się we mnie bezczelnie. Po plecach przefrunął mi dreszcz, ale już za chwilę lęk i odraza poczęły niknąć, gdyż nagle okazało się, że patrzą na mnie oczy wielkie, błękitne i niezwykle łagodne. Lecz także pełne strachu. Cieniutkie nóżki drżały lekko, a ja zrozumiałam, że pokazanie się nam to akt niezwykłej odwagi.
Pajęczyny, tajemnicze zniknięcie muchy, długa broda dziadka ułożyły się w zrozumiałą całość.
- Boją się bardziej niż my? – szepnęłam zdumiona.
Dziadek z uśmiechem pogłaskał nas po włosach.
- I to dlatego nie ma tu nigdy komarów… – Julek pokiwał głową na potwierdzenie własnych słów.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Wasinka · dnia 29.04.2012 19:35 · Czytań: 3154 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 61
Komentarze
julass dnia 30.04.2012 00:13
Hosanna! Wasinka wróciła słowem:)
no mnie się podobało... tk ciepło jest... chociaż nie lubię pająków ale tutaj nie są one wcale takie straszne:)

żeby ie było że jestem dobrotliwy doczepiam się do zdania chociaż nie bardzo wiem czemu... cos mi jakoś nie gra...
Cytat:
Rzadko zdarzało się, by drzwi były chociaż lekko uchylone, gdyż to oznaczało, że dziadka nie ma w domu.
Wasinka dnia 30.04.2012 08:33
Na ogół pająki się źle kojarzą, stąd ta bajka. Bo w tym pokoju wszytko wydaje się inne ;).

Gdybyś widział to zdanie w pierwszej wersji... Poplątanie z pomieszaniem ;). Będę myśleć nadal.

Dzięki wielkie, julass.
Uśmiechy ze słonkiem :)
Elatha dnia 30.04.2012 09:41
Bardzo lubię pająki i podoba mi się to, że końcówka tekstu stawia je w bardzo dobrym świetle :). Zazwyczaj grają czarne charaktery, a są przecież takie pożyteczne i na swój sposób urocze :). Co do samego opowiadania, tajemnicze, magiczne, przesycone wszelkimi doznaniami, emocjami i opisami, które pięknie nakreśliłaś. Czyta się cudownie, płynnie, malowniczo, a na końcu czeka jakiś przyjemny spokój :). Gratuluję :).
Pozdrowienia z upalnego południa :).
Wasinka dnia 30.04.2012 10:09
Czy to możliwe, żebyś poczuła to, na czym mi zależało, by poczuł Czytelnik...? Bardzo mi przytulnie.
Dziękuję za tak pozytywny odbiór, Elatho. I za sympatię dla pająków ;).
Pozdrawiam równie rozgrzanym dniem :).
SzalonaJulka dnia 30.04.2012 15:20
Pająki przynoszą szczęście, a tu u Ciebie... cała broda szczęścia. Pajęczynowy dziadek. Śliczna historia :D
Usunięty dnia 30.04.2012 15:37
Cieplutki klimat tej opowieści to dla mnie swoista odskocznia. Żal zamknąć stronę ;)
Dobra Cobra dnia 30.04.2012 18:50 Ocena: Bardzo dobre
Piękne, Wasinko, w swojej metafizyce. W sam raz na gorące popołudnie i na wspomnienie o dziadkach...


Dziękuję!

I pozdrawiam,

CobraDobra
Wasinka dnia 30.04.2012 21:19
Bardzo dziękuję Wam za wizytę i motywujące słowa. Takie opinie rozgrzewają serce i pióro :).

Szalonko :)
Szikotku :)
Dobra Cobro :)

Pozdrawiam wraz z ciepłym, księżycowym wieczorem.
zajacanka dnia 01.05.2012 01:22
Czytałam rano, a wieczorem opowiedziałam córce na dobranoc. Obie nie kochamy pająków, ale tu dziś były przyjazne, lecznicze.
Dziękuję:)
Wasinka dnia 01.05.2012 07:46
To ja dziękuję, Zajacanko :).
I pozdrawiam z upalnym początkiem dnia.
Darksio dnia 01.05.2012 18:55
Witaj, Wasinko.
Ciepły tekst. Napisany z kobiecą delikatnością. Komuś, kto lubi takie klimaty napewno przypadnie do gustu. Dla mnie jednakże troszkę "przesublimowany". Nazbyt ugłaskany, gdzieniegdzie przetknięty zdałoby się do przesady wypolerowanymi, wygładzonymi alegoriami. W moim postrzeganiu staje się przez to, w sposób nienaturalnie perfekcyjny, zbytnio doszlifowany. Czytając Twoje opowiadanie, miałem wrażenie, że całą uwagę skupiłaś na doskonaleniu sformułowań, przez co zagubił się nieco przekaz.
Z wszystkich Twoich opowiadań, które miałem przyjemność czytać, to akurat nie "zarenonasowało".
Pozdrawiam pierwszomajowo.
green dnia 01.05.2012 19:06
No nie wierzę! ;) Wasinka powróciła. Urzekłaś mnie swoim bajaniem. Delikatnie i po Twojemu... i choć nie lubię pająków, od dziś będę spoglądać na nie życzliwszym okiem:)
Wasinka dnia 01.05.2012 19:09
Dziękuję, Darksiu, za opinię.
Niestety, nie zawsze trafi się w gust każdego... Ja nie potrafię ;). Swoją drogą, ten tekst powstał bardzo szybko, był niejako ucieczką od pewnych spraw, więc później trudno było go poprawiać... Zatem praktycznie w ogóle nie był szlifowany... Ale skoro takie jest odczucie, to bardzo niedobrze dla autora... A jeśli ginie przekaz - to już w ogóle zapadam się pod ziemię... Zdawało mi się, że ta bajka jest napisana najprostszym słowem ze wszystkich moich... Ech, złudzenia ;).
Dziękuję za szczere słowo i pozdrawiam ciepłym zmierzchem.

edyt.

O, Grinuś, pisałyśmy równocześnie.
Miło przeczytać ciepłe słowo (także dla pająków, chi, chi).
Dziękuję serdecznie i pozdrawiam z majowym ciepłem :).
Darksio dnia 01.05.2012 20:15
Aniu.
Naturalną rzeczą jest, że nie można zadowolić wszystkich gustów. Twoje opowiadanie jest wartościowe i napewno bardzo dobre stylowo. Może po prostu jestem zbyt gruboskórny, żeby docenić Twój kunszt. Możliwe jest, że nie masz (w tym wypadku) siły przebicia mojego nosorożcowego pancerza. :) Nie przejmuj się starym dziadem i pisz.
Pozdrowionka.
Wasinka dnia 01.05.2012 20:33
Ano pewnie, że się nie trafia, skoro gusta różne bywają. Poniekąd jednak bajki winny przekuwać wszelakie pancerze; dobre bajki.
Zbyt gruboskórny, by docenić "kunszt"? Wiesz, co myślę o swoim kunszcie ;).
Pisać prawdopodobnie będę nadal, bo dzięki tej bajce przypomniałam sobie, że pisząc, można uciec. Między innymi. A jeśli sprawię tym komuś, choć jednej osobie, odrobinę przyjemności - to warto.
Dzięki raz jeszcze i pozdrawiam z letnim deszczem :).
bosski_diabel dnia 01.05.2012 22:51
Aniu nie może zabraknąć jakiegoś gryzipiórkapoety a zwłaszcza mnie, Ty wiesz, że lubię Twoje bajki a jak jeszczę, nie taki diabeł...no to mnie wzięło. To takie bardzo subtelne podejście do Tych, którzy żyją w Naszych wspomnieniach.
czuć tu Twoją wielką wrażliwość, czytając jaby było słychać spłoszone serducho. Nt. czy coś tam pasuje czy nie nie będę się wypowiadał bom nie human;) dla mnie bajka bardzo refleksyjna.
Ale się rozgadałem, nie? Pozdrawiam serdecznie, hihihi...diabeł
Wasinka dnia 01.05.2012 23:45
Diable, dziękuję za rozgadanie ;).
Bardzo mi miło, że nie przeszedłeś obojętnie, a nawet dojrzałeś subtelność i wrażliwość.
Pozdrawiam księżycowym błyskiem :).
Krystyna Habrat dnia 02.05.2012 23:10
Początek, pomysł i warsztat OK! Subtelnie rozwinięte, pełne poezji. Tylko, Wasinko kochana wybacz, ja cierpię na arachnofobię! Z tego powodu muszę już stąd uciekać!
Wrócę do apetyczniejszych stworzonek. Mogą być nawet myszy.
Wasinka dnia 02.05.2012 23:38
Cieszę się, Sokółko, że jest okej.
Wiem, że pająki to niewdzięczny temat, dlategom chciała się z nim zmierzyć.
Może i o myszach coś będzie kiedyś ;).
Dziękuję serdecznie i pozdrawiam z księżycem.
zajacanka dnia 02.05.2012 23:58
Co tu dużo mówić: chyba większość ludzi nie kocha tych ośmionogów. Pochwalę sie przełamywaniem fobii i wyślę fotke niedawną, jak to się z nimi oswajałam:)
Wasinka dnia 03.05.2012 00:10
Oj tak, rzadko zdarza się, by ktoś lubił...
Z chęcią zobaczę oswajanie ;).
Krystyna Habrat dnia 04.05.2012 17:18
No cóż, literatura podobno nie ma granic. Oprócz granic dobrego smaku. Ty, Wasinko, doskonale mieścisz się w tych pozytywnych kryteriach a zarazem odkrywasz nowe pola fantazji do literackich penetracji. Dlatego to jest dobre i nie możesz zaniedbywać swych umiejętności. Już ja przypilnuję, żebyś pisała więcej.Pa. KH.
Wasinka dnia 04.05.2012 17:27
Dziękuję, Sokole. Aż się zarumieniłam :).
Ako dnia 05.05.2012 21:35
Subtelnie, a zarazem sugestywnie wprowadzilas mnie w klimat dziecinstwa: wspomnien i dzieciecych fantazji. Zwyciesko zmierzylas sie z tematem pajakow, ktore ja akurat bardzo lubie, zwlaszcza podpatrywac i fotografowac :)
Wasinka dnia 05.05.2012 22:23
Ako, miło Cię gościć wśród pajęczynowego świata.
Dziękuję serdecznie za dobre słowo i pozdrawiam z księżycem :).
JaneE dnia 06.05.2012 00:02
Oj, jak dawno Ciebie tu nie było. Dobrze, że wróciłaś :)

O tekście powiem Ci tylko tyle:

Panicznie boję się pająków, a mimo to, czytając nie miałam gęsiej skórki z przerażenia i obrzydzenia.
Myślę, że Twoja historia ma działanie terapeutyczne. Pomaga oswoić fobię.
Wasinka dnia 06.05.2012 09:03
Jeśli ma choć małą siłę, by pomóc spojrzeć na pająki innym okiem, to się cieszę.
Dziękuję, JaneE, i pozdrawiam ze słonecznym uśmiechem :).
Szuirad dnia 07.05.2012 11:32
Witaj
Patrząc na tytuł to nie jedyny, a przynajmniej nie ostatni kawalek z dziadkowym pokojem w tle !. Ale zrobiło się przyjemnie skrzatowo. Codziennośc odpłynęła gdzieś za szafę i zazdrosna zerka złośliwym wzrokiem, kiedy będzie mogla już wypełznąć...
A przy tym tekst, jak na bajke przystało z z bardzo pozytywnym przeslaniem. Mam nadzieję, że dziadek wróci jeszcze... i może nie za dwa lata :)

pozdrawiam
Sz.
Wasinka dnia 07.05.2012 13:36
Szuiradzie, miło Cię widzieć.
Tak, to ma być cykl, wrzuciłam jeden kawałek, żeby stwierdzić, czy w ogóle warto kontynuować. Inne opowiadanka tymczasem w strzępkach hasają po głowie.
Dziękuję za Twoją opinię. I za tę codzienność zazdrosną...
Czy dziadek wróci, zobaczymy... Ja z kolei mam nadzieję, że i Ty coś tam skrobiesz :). Ostatnio mało Cię na PP... tym bardziej dziękuję za wizytę.
Pozdrawiam ze słońcem.
Miladora dnia 07.05.2012 19:57
A ja lubię pająki. :D
Szkoda, że nigdy nie miałam dziadka. :shy:

No to co byś powiedziała, Wasineczko, na małą posługę? ;)

- woń tych dwóch specyficznych aromatów. - to tak, jakbyś powiedziała "zapach tych dwóch zapachów". ;) Do lekkiej zmiany.

- że biega po ścieżkach i leśnych ostępach, wyłaniając się (z nich) od czasu do czasu na łąki pełne motyli.

- prześledziłam wzrokiem każdy minimetr - milimetr

- może dlatego(,) że kojarzyła mi

- by nie musieć tłumaczyć, dlaczego - dwa bezokoliczniki razem nie brzmią zbyt dobrze - może: bym nie musiała tłumaczyć albo - żebym nie była zmuszona tłumaczyć, dlaczego...

- Ten, który wygrzebał się z kłębowiska pierwszy, - Ten, który pierwszy wygrzebał się z kłębowiska,

Aha - sporo razy powtarzasz "jak zwykle".

Z przyjemnością przeczytałam, Wasineczko.
Ładny klimat.

Miłego wieczoru :D
Wasinka dnia 07.05.2012 20:48
Witaj, Milu :).
Jakże mi miło przeczytać, że Ci się bajka podoba.
Co do dziadka... Ci wymyśleni czasem są tylko wymyślonymi... Chociaż ten z bajki ma sporo z cech pewnej osoby... A nawet z dwóch.

Za posługę wdzięcznie dygam ;).
Ta woń z aromatami rzeczywiście mi się dziwacznie sprzęgła...
Ale że zminimalizowałam metr, no proszę :lol:.
Zdanie, w którym proponujesz zmianę szyku, przemyślę, bo jakoś mi tak bardziej pasowało. Zobaczymy.
Reszta - w zasadzie "dlatego że" potraktowałam jak zwłaszcza że, mimo że itd., choć przyznam, że akurat w "zbitku" z "dlatego" często używam przecinka; "nie musieć tłumaczyć" - pokombinuję; a owo "z nich" w drugim przykładzie... hm.. jakoś nie czułam potrzeby, ale przypatrzę się :).

I jeszcze "jak zwykle"... Wiem, że sporo tego tu powkładałam, ale w sumie celowo, żeby podkreślić znaczenie dla tego tekstu. Ale może rzeczywiście jest niepotrzebne. Też się przyjrzę.

Miło było gościć, Milu. Dziękuję i pozdrowienia ślę zmierzchające :).
Miladora dnia 08.05.2012 00:30
Cytat:
Reszta - w zasadzie "dlatego że" potraktowałam jak zwłaszcza że,

Ja natomiast potraktowałam to w ten sposób, dlatego że nie jest to typowa zbitka w rodzaju "zwłaszcza że".
Celowo posłużyłam się powyższym zdaniem, żeby było widać, gdzie jest przecinek - przed "dlatego że". Natomiast w "może dlatego" jest pewne zawieszenie głosu i stąd przecinek jak najbardziej celowy.

Ale tak sobie tylko wymieniam z Tobą korektorskie uwagi warsztatowe. :D Dla samej przyjemności rozmowy.

Buziaki i dobrego :D

A bajka naprawdę mi się podoba.
Wasinka dnia 08.05.2012 09:14
Wiem, wiem, o co chodzi, Milu... Przyznam skrycie, że mi jakoś zawsze w "dlatego że" pasuje przecinek... Bo zawsze czytam tak, że pasuje :rol:.

Wymiana uwag jak najbardziej pożądana :).

Cieszy mnie podobanie się, ach.
Pozdrowienia grzejące się w słońcu :).
Angelina Els dnia 09.05.2012 09:56
nie lubię pająków, ale tylko tych wielkich, paskudnie owłosionych. małe są takie bezbronne...

tekst fajny. podoba mi się atmosfera, klimat, który stworzyłaś.

już to zdanie
"Jednak nigdy wcześniej nie wydały żadnego dźwięku, może nie chciały zakłócać ciszy, w której błąkał się dziadek. „Błąkał” to bardzo odpowiednie słowo – dziadek bowiem sprawiał wrażenie, jakby bez przerwy przebywał gdzie indziej, tylko nie tam, gdzie go było widać. Siedział w miejscu, ale wiedzieliśmy, że biega po ścieżkach i leśnych ostępach, wyłaniając się od czasu do czasu na łąki pełne motyli."
wprowadza czytelnika w inny, tajemniczy świat.

lubię!
Wasinka dnia 09.05.2012 10:14
Angelino, zaskoczyłaś mnie wizytą. Bardzo przyjemnie :).
Dziękuję za miłe słowa, a jeżeli bajka wprowadza w inny świat i klimat Cię przez chwilę oplótł - przytupuję z radości.

Pozdrawiam kolorowo :).
kamyczek dnia 09.05.2012 10:38
Formę zostawię profesjonalistom, sama zaś skupię się na treści. Treść bajkowa, ładnie budujesz klimat, Wasinko. Lubię takie opowieści, gdzie świat rzeczywisty miesza się z baśniowym. Pająków specjalnie się nie boję, więc nie wzdragałam się na ich widok.
Z przyjemnością zatopiłam się w lekturze.
Pozdrawiam.
Wasinka dnia 09.05.2012 11:08
Witaj, Kamyczku, w bajce :) A skoro czytanie było przyjemnością, to cieszę się ogromnie.
Pozdrowienia wytaplane w słońcu podrzucam :).
Tjereszkowa dnia 13.05.2012 23:49
Droga Wasinko! Bardzo udana bajka. Jest magia, przygoda i pedagogiczna nuta. Fajny pomysł na oswajanie dziecięcych (nie tylko chyba) strachów. Na pewno wykorzystam :), bo w roli adwokata pająków jeszcze nie występowałam (za to kiedyś opowiadałam synkowi wersję „Czerwonego Kapturka” z dobrym wilkiem).
Poza tym, bajka uczłowiecza nieco pajączki, co jest bardzo przydatne, kiedy dzieci wchodzą w etap rozwoju, polegający na rozdeptywaniu, i trup owadzi ściele się gęsto.
A mnie cofnęłaś w latach dzięki dziadkowej brodzie. Pamiętam (właściwie to Ty mi przypomniałaś), że jako dziewczynkę fascynowały mnie męskie zarosty i wszystko co się z nimi wiąże. To, że włoski się skręcają, że są takie szorstkie, że wydają fajny odgłos gdy się je podrapie ( i jeszcze fajniejszy, podczas golenia)… hmm... czy powinnam się tego wstydzić? :)
Broda dla dziecka to magia i tajemnica, a Ty to świetnie wykorzystałaś. Pozdrawiam serdedcznie :)
Wasinka dnia 14.05.2012 00:25
Bardzo Ci dziękuję, Tjereszkowo :). Dziwnym trafem przybyłaś w momencie, gdy zwątpiłam w tę bajkę z pewnych przyczyn...
Bardzo mnie cieszy, że pojawiło się tyle przyjemnych wspomnień. I nie wstydź się fascynacji brodami ;).
I ulżyło mi, że poczułaś magię i tajemnicę :).
Pozdrawiam Cię z księżycem mrugającym frywolnie :).
dr_brunet dnia 22.05.2012 12:29
Jestem arachnofobikiem,ale co tam:) Świetne:)
Wasinka dnia 22.05.2012 12:39
Bardzo mi miło zatem; że świetne, a nie że arachnofobia ;).
Jaga dnia 24.05.2012 18:47
Magiczne i bardzo klimatyczne. I takie dziwnie bliskie...
Tak jak lubię:)
Wasinka dnia 24.05.2012 19:32
Cieszy mnie to bardzo.
Dziękuję i pozdrawiam zmierzchnie :)
dr_brunet dnia 30.05.2012 22:30
spoko, z lękiem wysokości, agorafobią, arachnofobią i dyspolucjonizmem można życ:)
Wasinka dnia 30.05.2012 23:38
;)
romantyczna dnia 31.05.2012 22:13
Wasinko,
Początek skojarzył mi się z moim ukochanym dziadkiem, który nigdy nie miał fajki w ustach! Ale za to grzyby... Wszystko tu jest jak w jakichś dziecięcych wspomnieniach, słodko-tajemnicze. Cudowne ;)

Pozdrawiam późną porą :)
Wasinka dnia 01.06.2012 00:08
Wdzięczna niezmiernie za wizytę i dobre słowo, pozdrawiam srebrzyście, Romantyczna :)
czarek100 dnia 05.06.2012 21:46
Zawsze wspominamy utracone lata jako coś pięknego - młodość, dzieciństwo. Wykreowałaś urok tego właśnie okresu, a na koniec coś co jest wstrząsem, co zadziwia czytelnika, taka mała groza
w postaci "dziadka".

Pozdrawiam i dziękuje za dobrą lekturę;).
Wasinka dnia 05.06.2012 23:41
A ja dziękuję za przeczytanie i opinię, Czarku.
Pozdrawiam księżycowo :).
shinobi dnia 06.06.2012 10:03
Bardzo fajny tekst, nad wyraz płynny. To co robisz, robisz bardzo dobrze i z wprawą, co widać nawet po liczbie komentarzy.

Pozdrawiam. :)
Wasinka dnia 07.06.2012 08:28
Bardzo dziękuję, Shinobi. Miło przeczytać takie słowa.
Słonecznie pozdrawiam :).
gabi dnia 15.06.2012 07:20 Ocena: Świetne!
Biję się w piersi z tego powodu, że po raz pierwszy czytam Twój tekst, bo przecież Ty wielokrotnie odwiedzałaś moje wiersze i słuchałaś moich piosenek. Niezmiernie rzadko zaglądałam do działu prozy z powodu braku czasu. To moje usprawiedliwienie.:)
Ciepłe wspomnienia o dziadku, bardzo plastyczne obrazy i prawdziwie bajkowy klimat pozwoliły mi przebrnąć nawet przez pajęczyny z pająkami, a przecież to jedyne żywe stworzenia, których okropnie się brzydzę.
Zdecydowanie nie nudziłam się czytając tę piękną poetycką opowieść. Przy okazji nasunęła mi się myśl, że może powinnaś spróbować swoich sił w poezji. A może już próbowałaś?
Zachęcona udaną lekturą, na pewno będę pojawiać się pod Twoimi tekstami.
Pozdrawiam serdecznie :)
Wasinka dnia 15.06.2012 09:27
Gabi, nie sposób czytać wszystkiego, a kiedy sam czas rwie sobie włosy z głowy, bo nie nadąża, to cóż się dziwić ;).
Cieszę się, że podobała Ci się bajeczka. To motywujące :).
A poezja nie jest dla mnie - tak myślę. Czytając wiersze, widzę wyraźnie, że ja bym tak nie potrafiła.
Słoneczne pozdrowienia :).
Usunięty dnia 06.05.2013 18:29 Ocena: Świetne!
Doprawdy nie wiem, jak to się stało, że przegapiłam tę historię. Jest cudowna. Masz tak niesamowicie plastyczną wyobraźnię, że tylko czytać. Wszystko mi przed oczami stanęło, i dziadek i pająki i niebieskie oczy. Kochana, nie leń się. Chwytaj za pióro, czy klawiaturę i pisz, pisz. Ku naszej radości i pouczeniu. Jestem oczarowana :) .

Pozdrawiam majecznie-słonecznie

B)
Wasinka dnia 07.05.2013 23:37
A ja doprawdy cieszę się, że bajkę odnalazłaś i odeszłaś oczarowana. Niesamowicie mnie to uśmiechnęło. Dziękuję :):)

Pozdrawiam ciepłą, księżycową nocą.
Usunięty dnia 16.11.2013 19:06 Ocena: Bardzo dobre
To, że będzie uczta dla oka, było do przewidzenia. I to, że będzie subtelnie, płynnie i delikatnie.
Ale potem odjęłam sobie trochę lat, no dobra, dużo sobie odjęłam, bo w czasie teraźniejszym pająki mnie bolą, a chciałam to jakoś poczuć. No i się wzdrygnęłam. Zwłaszcza, kiedy wyłaziły z brody. A skoro mnie ruszyło, to znaczy, że jest mocno. Może nawet zbyt mocno.
Zakończenie piękne. Z dobrym morałem i łatwe do przemielenia przez małoletnie móżdżki.

Cytat:
ru­nę­li­śmy na drzwi,

'runęliśmy' - trochę jakby poupadali na te drzwi
Cytat:
po­pchnię­ci wsty­dem

powodowani wstydem?
Cytat:
by umknąć od tlu­ma­czeń

tłumaczeń
Wasinka dnia 16.11.2013 19:17
Zaskoczona odwiedzinami - dziękuję bardzo, Morfino.
Pająki są tematem mocnym, dlatego chciałam się z nimi zmierzyć, tym bardziej że od małej kropki miałam powtarzane, że one boją się bardziej ode mnie. Przyszedł czas, że postanowiłam to podać dalej.
Cieszę się, że zakończenie uznałaś za piękne, bo jednak mojemu pisaniu ogólnie brakuje tego, czego szukasz. :)

Runęliśmy - bo w zasadzie tak było, jakby powpadali, spiesząc się niezmiernie.
Popchnięci - na razie tak zostawię, gdyż lubię jak uczucia popychają do czegoś.
Tlumaczeń - no proszę, nawet literówka się znalazła.

Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam z uśmiechem.
Kamil Ciesielski dnia 26.12.2013 16:46
Twój pastelowy świat jest w pewien sposób kuszący.

Cytat:
dzia­dek bo­wiem spra­wiał wra­że­nie, jakby bez prze­rwy prze­by­wał gdzie in­dziej, tylko nie tam, gdzie go było widać. Sie­dział w miej­scu, ale wie­dzie­li­śmy, że biega po ścież­kach i le­śnych ostę­pach, wy­ła­nia­jąc się od czasu do czasu na łąki pełne mo­ty­li


Hm, wyobraziłem sobie kicającego niczym raniony świerszcz staruszka we flanelowej koszuli :).

Cytat:
Bez słowa rzu­ci­li­śmy się z po­wro­tem ku do­mo­wi, wy­obra­ża­jąc sobie dziad­ka jako splą­ta­ną w pa­ję­czej sieci prze­ką­skę.


Jest kontynuacja: nic innego nie miałem przed oczami, jak zakłopotanego, upolowanego dziadka - konika polnego :). Nie mogłem się powstrzymać, przepraszam :). Może lepiej nie będę tego ciągnął.

Podoba mi się poczucie humoru. Chyba nie będę próbował skomentować tekstu w zarysie, nie ma sensu powtarzanie wymienionych wcześniej w komentarzach opinii. Jeśli mogę odważyć się na sugestię – obciąłbym ostatnie dwa zdania, chciałbym bardziej treściwego zakończenia.
Pozdrawiam, Kamil C.
Wasinka dnia 27.12.2013 18:29
Hej, Kamilu.
Mnie nie przeszkadza Twój sposób wyobrażania sobie Dziadka. To jest specyficzny typ, który i świerszczem być może, bo kocha świat owadów całym sercem.
Miło mi, że dostrzegasz poczucie humoru, a nawet Ci się podoba. :)

Wiesz... początkowo tekst kończył się na "szepnęłam zdumiona", potem na następnym zdaniu, ale ostatecznie pociągnęłam o jeszcze zdanie więcej, żeby pożyteczność pająków dodatkowo pokazać. Być może to był błąd. Dziękuję za uwagę, będę mogła sobie po raz kolejny przemyśleć. :)

Pozdrawiam z uśmiechem i dziękuję serdecznie za niespodziewaną wizytę. :)
maak dnia 28.05.2016 23:21
Mam to samo. Zawsze zastanawiam się dlaczego TA! paskuda, ma być paskudniejsza ode mnie, a potem dochodzi do mnie, ze jest taka sama jak ja :). Pająk to też człowiek.
Wasinka dnia 06.06.2016 21:11
Dziękuję za wizytę, Maaku.
Czasem wystarczy nadać imię, by "paskuda" wydała się bliska. ;)

Pozdrawiam wieczorową porą.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
marzenna
21/10/2019 14:24
Gramofon tak wygląda prawdziwa miłość, jest cierpliwa, bez… »
mike17
21/10/2019 13:36
Aniu, dziękuję za wizytę i koment :) W zupełności rozumiem… »
bruliben
21/10/2019 13:16
Hej, Skromna uwaga: nawet Bóg gdzie się schował (gdzieś).… »
marzenna
21/10/2019 12:38
Zatrzymany czas ugotowany w czajniku, płatki mięty w… »
bruliben
21/10/2019 12:28
Witaj Intro, Za przedmówcami - praca uporządkowana,… »
Nuria
21/10/2019 12:22
Podoba się, lekki fajnie, spójnie wybrzmiewa melodią...tylko… »
bruliben
21/10/2019 10:51
Przypomniałem sobie od razu Foo Fighters- I am A River.… »
Ania_Basnik
21/10/2019 09:45
Przepiękny wiersz Adaś! Łapie za serce. Każdy człowiek… »
Ania_Basnik
21/10/2019 09:41
O kurcze, nieźle namieszałeś! Moje odczucia są takie jak… »
wiosna
21/10/2019 07:15
Do Co dziękuje za piękny wiersz, który być może komuś z… »
Darcon
21/10/2019 06:31
Bardzo dobra literatura, aż szkoda, że ukaże się… »
Dobra Cobra
20/10/2019 23:13
W tym miejscu być może warto zacytować wierszyk Ivana… »
bruliben
20/10/2019 22:25
Ukłony. Zmiana w tym fragmencie: pańskim preferencją… »
Lilah
20/10/2019 22:09
Dziękuję, Marco. Trochę wiosny jesienią się przyda,… »
bruliben
20/10/2019 21:30
Był czy nie był nie daje mi spokoju. Ten chłopiec ma… »
ShoutBox
  • mike17
  • 21/10/2019 13:49
  • Czy 5000 słów to dużo? Nie. Dlatego zapraszam Was do MUZO WEN 8, KONKURSU w prozie - wystarczy napisać miniaturę :) [link]
  • mike17
  • 21/10/2019 13:38
  • Koberko, dziękuję za dodanie do ulubionych :)
  • bruliben
  • 20/10/2019 11:11
  • A gdzie to ześrodkowanie? Gubię się w portalu. Może ktoś, coś podpowiedzieć?
  • Zola111
  • 19/10/2019 00:18
  • Jak Wam się pisze wiersze do Zaśrodkowania?
  • mike17
  • 18/10/2019 14:04
  • MUZO WENY 8 zapraszają do udziału śmiałków pióra. Podejmijcie wyzwanie i dajcie z siebie wszystko :) [link]
  • bruliben
  • 18/10/2019 09:02
  • Już wiem, ktory utwór najlepiej rozgrzewa do pisania :)
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:56
  • Dlaczego tu jestem, czego szukam, skoro większość dreamin’ offline.
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:48
  • Aż sześć muzo wen - wypadałoby zajrzeć, zobaczyć, poczuć jak zainspirują.
  • allaska
  • 17/10/2019 16:27
  • Prośba do redakcji przy wysyłaniu tekstu nie wiem co zrobiłam ale wkleiłam dwa na raz proszę o usunięcie jednego one są takie same. Pozdrawiam. Czarodziejka z planety: " nie dorastam wam do pięt ;)"
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:uqofo
Wspierają nas