Jimmy - mike17
Proza » Miniatura » Jimmy
A A A

Jimmy kochał dziewczyny.
To nic złego.
Gdyby tak nie było, byłby głupkiem.
Korzennym.
Kochał je gorąco obmacywać, namiętnie całować z języczkiem, pokazywać im swoje bujnie rozwinięte mięśnie i solidnego, żylastego wacka, czuć ich intensywne zapachy, zwłaszcza te intymne, i rżnąć po kowbojsku po nocach, kiedy przychylny, zboczony księżyc szeptał mu do ucha, że kobietę najlepiej zaspokoić od tyłu, dość ostrymi, zdecydowanymi pchnięciami.
Lubił, kiedy jądra obijały się mocno o odbyt i klekotały – wtedy kobiety są w siódmym niebie.
Kiedy je penetrował, najczęściej pił jednocześnie ciepłego heinekena z butelki, a drugą rękę trzymał świeżego czisburgera, którego jadł łapczywie, i jechał ostro, aż się kurzyło.
W owym czasie był nielicho zakochany – bardzo, dziko, bezrozumnie.
Przynajmniej tak mu się wydawało.
Prawie co wieczór odwiedzał ją z naręczem świeżych kwiatów i tęgim, pulsującym wzwodem i morzem słów o miłości.
Ich języki splatały się na ganku niczym winorośl, gdzie Mimi witała go potężnym chwytem za krocze, co dawało mu do zrozumienia, że jest samcem jej życia, jej największą namiętnością, nieopisanym żarem ciała i spełnieniem wszelkich, ludzkich pożądań.
Lubiła obciągać mu druta w świetle księżyca. W ogóle lubiła ssać fiuty. Miała muzyczne usta.
- Chcę cię tu i teraz – wołał i miał ją na deskach ganku, twardych i nieheblowanych, ale sprzyjających miłosnym igraszkom i wzajemnej wymianie płynów.
- Rób mi tak, tak, tak! – wyła Mimi i parła na niego rozpalonymi biodrami, pocierając ostro palcem łechtaczkę.
- Poczuj, kto tu jest mężczyzną! – odpowiadał Jimmy i napierał z siłą ogiera, drapiąc się lewą ręką w potężnie owłosiony tyłek, który go wiecznie swędział. Był to jakiś rodzaj odruchu bezwarunkowego. Jakiś atawizm jak spontaniczne pierdzenie.
Pewnego dnia ojciec zawołał go do siebie i spokojnie rzekł:
- Ta twoja mała pruje się z innymi…
Chłopak zbaraniał. Poszedł się wyrzygać za szopę. Chlusnął trzy razy, aż mu poszło nosem. Po chwili wrócił. Za jakiś czas zachciało mu się srać, więc usiadł na kiblu i wypróżnił się. Podtarł się różowym papierem toaletowym w kiczowate, zielonkawe aniołki i znów gadał z ojcem.
- Z kim niby?
- Ze Steve’em. Spotkałem ich wczoraj w trawie, jak się kotłowali. Jak para kundli. Stałem za drzewem i obserwowałem. Na koniec zrobiła to ustami. Z połykiem.
- Dość! – zawył Jimmy.
- Tak było.
- Kłamiesz!
- Ależ skąd. Freddie mówił mi, że widziano ją z Benem, Johnem, Alem i Stanem. W krzakach, w bramie, w śmietniku. Oni wszyscy na niej leżeli i niebawem urodzi ich, że się tak wyrażę, zbiorowe dziecko. Nie myśl o tym i spadaj, gdzie pieprz rośnie jak najdalej od tej dziwki.
Następnego dnia przyszła.
Pięknie ubrana, wyperfumowana, jak lalka z Paryża.
Śmierdziało kiczem na kilometr.
Na dzień dobry puściła gazy, donośnie, jak pięcioletnia kobyła.
- Chyba zostaniesz tatą, Jimmy – rzekła dość macicznym głosem.
Słysząc to ojciec wyskoczył z pokoju jak oparzony i zdzielił ją zdrowo w łeb patelnią.
Kiedy już z lekka oprzytomniał, powiedział bez zająknięcia:
- Mój syn jakiś czas temu zaręczył się z Loli. Jesienią urodzi mu dziecko. Spadaj na bambus. Miał cię każdy pies w okolicy. Co za bzdurna historia!
Kiedy później pod domem Jimmy’ego pojawiło się wielu potencjalnych ojców wraz z Mimi na czele, ten cofnął się i zawołał ojca:
- Ojcze, jest kwas!
Stary wyszedł ze strzelbą na ganek, na ten sam, na którym Jimmy czasami rżnął Mimi, i wrzasnął:
- Spierdalać mi stąd, ale to już! Ruchy, ruchy! Nie wiem, co ta dziwka wam naopowiadała, ale każdy z was pewnie ją miał i coś mi się widzi, że żaden nic nie wie o innych, suchych szwagrach. Pogadajcie ze swoją panią i złapcie, o co biega. Póki co zjazd na bazę!
Kiedy jakiś czas później słychać było nieziemskie krzyki, stary wyjrzał raz jeszcze:
- Czego, kmioty?
- Zaraziła nas tryprem, nas wszystkich, co do jednego! Piecze mnie i jego!
- Biedne chłopaki.
- Panie, toć to syf jak sto pięćdziesiąt!
- Ano!
- Pogońcie ją w cholerę! To bazyl i tyle.
- A ja coś wiem! Hop sa sa! – zawył z nagła cienko i niezbyt po męsku Ben, chłopaczyna prosty jak budowa niezbyt długiego gwoździa wykonanego z lichej, kradzionej miedzi, o twarzy debila ze średniowiecznych powieści, gdzie giermków często ukazywano jako szpetnych karłów o dużych głowach i małych mózgach.
- A co takiego, mały?
- Ona ma podwiązane jajowody, tak mówił mój wujek, ginekolog, który miał z tym coś wspólnego! Jak się nagrzmocił samogonem, to tak gadał. Bóg mi świadkiem.
Ludzie zamilkli i spojrzeli wrogo na kobietę.
Stary skoczył błyskawicznie do domu i wtargnąwszy na ganek z obłędem w oczach oraz pokaźną, czerwoną gaśnicą, spryskał obficie pianą podłą oszustkę i gromko wrzasnął:
- Won mi stąd! Jądra mężczyzny to świętość!
Chłopaki zmarszczyli się okrutnie i spojrzeli złowrogo na Mimi.
Ta, niczym mysz kościelna, zwiała w diabły wraz ze swą trefną, lipną ciążą i całym tym szmatławym kłamstwem, na który ciemny i naiwny lud wioskowy dał się tak łatwo nabrać.
Rzecz jasna – Jimmy szybko zapomniał o tej znajomości i dbał o kondycję swego krocza.
Jaja i penis to podstawa. Bez tego ani rusz.
Jakiś czas potem wstąpił dość ochoczo w związki małżeńskie, które nie przeszkadzały mu bynajmniej gorliwie posuwać chętnych, wioskowych panienek w trawie lub na sianie.

Zwykłe prawo popytu i podaży.
Tak jest, było i będzie.
Życie nie znosi próżni.

Próżnię można tolerować co najwyżej w pustej butelce, ale nigdzie indziej, jak mawia profesor doktor habilitowany z pierwszego tłoczenia inżynier docent pułkownik w stanie wiecznego niespoczynku Janek, weteran bycia weteranem idei pryncypialnych i istotnych, które wpływają zasadniczo na losy świata, choć ten wie o nich tyle, co śląski koń kopalniany o niebywałych lotach kosmicznych niejakiego J. Gagarina, który podobno nigdzie nie był.



6 maja 2012

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
mike17 · dnia 12.05.2012 12:22 · Czytań: 1639 · Średnia ocena: 3,71 · Komentarzy: 71
Komentarze
zajacanka dnia 12.05.2012 13:23
Z erotyka Twoje opowiadanie niewiele ma wspolnego.
Elwira dnia 12.05.2012 19:44
Cytat:
ciepłego heinekena z butelki

ja bym nazwę piwa dała wielką literą
Cytat:
kwiatów i tęgim, pulsującym wzwodem i morzem słów o miłości.

a jakby wywalić jedno i, o tak: kwiatów, tęgim, pulsującym wzwodem i morzem słów o miłości.
Cytat:
na ganku, niczym winorośl

przecinek zbędny
Cytat:
Był to jakiś rodzaj

jakiś - zbędne
Cytat:
Jakiś atawizm, jak spontaniczne pierdzenie.

bez przecinka
Cytat:
Z kim, niby?

tu też bez przecinka
Cytat:
Słysząc to(,) ojciec wyskoczył


Cytat:
niezbyt długiego gwoździa(,) wykonanego z lichej, kradzionej


Cytat:
gorliwie posuwać chętnych, wioskowych panienek

a tu akurat gramatyka leży

Jak dla mnie tekst beznadziejny. Nie wnosi dosłownie nic do galerii wulgarnych i niesmacznych opowiadań. Ja podobne wymyślam w korkach, ale ich nie spisuję, bo szkoda czasu.

Pozdrawiam.
mike17 dnia 12.05.2012 20:30
Po pierwsze: to nie jest text erotyczny, tylko zwierzęcy naturalizm.
Często spotyka się takie scenki, tyle że nie w dużych miastach.
Nieco z tego, co tu opisałem, słyszałem u rodziny na wsi.
Po drugie: jeśli to jest beznadziejne, to jak określić Bukowskiego, który tylko tak pisał, a jest pisarzem kultowym - o pieprzeniu, sraniu, waleniu konia, piciu, rzyganiu, pierdzeniu, nieróbstwie, kantach i kancikach, smrodach, brzydocie wewnętrznej i zewnętrznej itp. - tylko że on pisał to na poważnie, a ja dla jaj, he he, pod wpływem ogromnej fascynacji Mistrzem :) Ahoy, rebjata!
Elwira dnia 12.05.2012 21:20
Ja tam go mistrzem nie nazywam. Kultowym pisarzem w historii literatury nie jest, może ewentualnie bywa kultowy w pewnych środowiskach. Na szczęście nikt z moich znajomych tak go nie tytułuje. Ale interesuje mnie coś innego, dlaczego każdy pseudo pisarz na PP broni swoich opowiadań, rzucając nazwiskiem Bukowski? Naprawdę, nie ma już na kim się wzorować? Już pomijam kwestię, że pisarstwo zalicza się do sztuki, a sztuka to oryginalność, a nie naśladownictwo.
mike17 dnia 12.05.2012 21:41
Bukowski mistrzem jest, czy Ci się to podoba, czy nie.
Możesz nie akceptować go w taki czy inny sposób, ale nie zaprzeczysz, że to jeden z największych pisarzy powojennych w USA, znany na całym świecie i tłumaczony na dziesiątki języków.
Wyraziłaś jedynie swoje, skromne zdanie, pełne niezrozumiałej dla mnie żółci - jest ono w swym założeniu oceną subiektywną.
Więcej luzu i poczucia humoru - nie rozumiesz, że coś robi się dla jaj?
Elwira dnia 12.05.2012 22:00
Oczywiście, że jest subiektywne. Nigdy nie twierdziłam, że jest inaczej. Nie zaprzeczam też temu, że Twój mistrz jest tłumaczony, ale teraz najgłośniejszy jest kicz, Kiepscy, tani humor, robiony dla jaj. Ok, Bukowski jest mistrzem tandety i taniego humoru. On ze sztuką ma niewiele wspólnego. Oczywiście, jeśli ktoś chce smarować dla jaj, to ja nie mam nic przeciw, ale prawo do mówienia, że to beznadzieja mam i zachowam je zawsze.
Napisz mi coś, co będzie zabawne, a nie przekroczy granicy dobrego smaku, napisz coś, co wywoła głośny śmiech, a nie grymas zniesmaczenia. Bardzo chętnie się pośmieję i myślę, że wielu innych ze mną też. Czekam.
mike17 dnia 12.05.2012 22:12
Obawiam się, że twoje poczucie humoru nie jest moim, więc raczej nie oczekuj niczego "pod siebie" z mojej skromnej strony.
Jeśli Bukowski jest dla Ciebie mistrzem tandety, to tylko Ci mogę współczuć - poważnie.
I coś jeszcze - mam wrażenie, że uważasz mnie i innych tu piszących, którzy Ci nie leżą za "pseudo pisarzy" jak to ujęłaś - czyżbyś pozjadała wszelkie rozumy i była sama dla siebie wzorem?
Tak się składa, że piszę od zawsze i długo pracowałem nad własnym poziomem i warsztatem, który tu nie raz już chwalono (poczytaj sobie komenty), więc bądź obiektywna zamiast kierować się bliżej mi niepojętą niechęcią do mnie lub czymś w tym stylu.
I nie pisz o mnie na czacie w sposób złośliwy, bo sobie tego nie życzę.

Ps. Z twoich uwag uznałem za błędy trzy przecinki i to tyle.
julass dnia 12.05.2012 22:41
mike... ty sobie bukowskim gęby nie wycieraj bo w jego jednym zdaniu jest więcej treści niż w tym tu twoim marnym tekście... nie jest on ani zabawny ani erotyczny [kategoria] ani ciekawy ani wciągający... ale bardzo dobrze się wpisuje w ciąg miernoty umieszczanej dookoła na internetowych stronach z radosną tfurczością ludzkości wszelakiej... naprawdę wmieszanie się w tłum znudzonych szaraków jest twoim celem?
mike17 dnia 12.05.2012 22:47
Marna prowokacja, kolego, więcej luzu, a gębę to masz na szyi, he he.
Wasinka dnia 12.05.2012 23:45
Ostatni komentarz jest chyba na skalę poczucia humoru tekstu, który nad nim. Wyjaśnij sprawę prywatnie, tutaj nie czyńmy prywatnych podjazdów.
Rzeczywiście poczucie humoru masz (czy też narrator ma...) specyficzne i jestem kolejną osobą, która się w niego zupełnie nie wpasowuje. Mówi się trudno. Może znajdą się amatorzy takiego patrzenia, zobaczymy.
Jedyne, co tu miłe, to chyba lojalność ojca.
Według mnie - szkoda marnować pióro na takie obrazki.
Pozdrawiam.
mike17 dnia 13.05.2012 00:03
Mój tekścior wzbudza aż takie emocje?!
Toć to, jak już wspominałem, żart literacki jeno :)
Zwykła jednorazówka, a jakże śmiertelnie, wręcz trupio, potraktowana!
Kto by pomyślał...

Wasinko, nie zamierzam marnować mego pióra po próżnicy, piszę rzeczy zupełnie inne, czytałaś, wiesz, znasz mnie trochę literacko, ale czasem każdego może najść ochota, jak mnie teraz, na małe zaświrowanie :)
Dzięki za wizytę.
Wasinka dnia 13.05.2012 00:15
Bo tu chyba chodzi o to, że ludzie czytają, a ja chciałabym, by czytali coś na wyższym poziomie, nawet jak jesteś aktualnie "ześwirowany"... :shy:

Miałam nawet napisać, żebyś wrócił do klimatu "Dymu" na przykład, a nie pisał o klekotaniu jajkami...

Pozdrowienia zupełnie nietrupie.
mike17 dnia 13.05.2012 00:20
No co Ty - klekotanie jajkami było cool :)
A tak na poważnie - pewnie, że coś zapodam w moich klimatach.
Cierpliwości, a stanie się światłość!
Dobranoc.
Kaero dnia 13.05.2012 00:28
Tylko, mike, chodzi o to, że w tym tekście nic śmiesznego nie ma... Po prostu. Zdarzają się nieraz sytuacje, że opowiadamy dowcip i jednocześnie zrywamy boki ze śmiechu, bo według nas jest po prostu świetny, a nasi rozmówcy tylko uśmiechają się z zakłopotaniem. I tak jest z tym tekstem. To żart literacki, w którym czytelnikowi trudno doszukać się czegoś śmiesznego. To nie znaczy jednak, że brakuje mu luzu. Czasem po prostu nie wychodzi nam tak, jak tego chcemy.

A Twoje inne teksty sobie jeszcze poczytam, bo jeszcze nie miałam okazji.

Pozdrawiam.
mike17 dnia 13.05.2012 00:46
Wiem, że tu powiało humorem dość specyficznym, ale taki był mój zamysł - kompletny odjazd. A że to jest z lekka obrzydliwe, to cześć planu. Jest wiele rodzajów poczucia humoru - tu zastosowałem solidną porcję niesmaku, który czytającego miał wprowadzić w zażenowanie.
To tak, jak z Bukowskim - czytasz jego wulgarne i obrzydliwe historie, pękasz ze śmiechu, a potem zastanawiasz się, czemu cię to tak wzięło.
I o ten luz mi chodziło także - ja ogólnie piszę na luzie, ale tu miał być on luzem ludzi z marginesu, więc może to nie śmieszyć.

Polecam Ci moje wiersze i opowiadania, i czekam na recenzje.

Ahoy :)
zajacanka dnia 13.05.2012 02:33
Dodajac tylko slowko w tej nabrzmialej dyskusji, polecam Autorowi Malowanego ptaka, Kosinskiego. Tam jest zwierzecy naturalizm, ktory JEST erotyka. Czego nie mozna powiedziec o Twoim tekscie.
Kiss;)
Elwira dnia 13.05.2012 08:58
Emil Zola jeszcze - tego można śmiało nazwać mistrzem naturalizmu.

Mike, ja nie jestem uprzedzona, zwyczajnie uważam, że powyższy tekst jest do bani. Ok, chcesz, pisz takie, ale mnie się wydaje, że szkoda zdrowia. Tym bardziej, że Ty potrafisz pisać inaczej.
I nie pękaj, bo tak to się panienki zasłaniają, czekam na porządny humor w Twoim wydaniu.
mike17 dnia 13.05.2012 10:52
Widzisz, Elwira, problem polega na tym, że ja nie piszę humoresek.
Piszę zawsze w gawędziarsko - wesołym tonie, ale komedii nie tworzę.
Piszę z pełną powagą, ale bez zbędnej przesady.
Zależy mi, żeby każde, moje opowiadanie miało coś na kształt głębi - było kłębowiskiem tajemniczych wątków, które powoli będę się rozwiązywać, zmierzając do nieuchronnego finału.
Czasem są elementy czarnego humoru (Ten wstrętny ząB), czy czysta groteska (Potęga sklerozy). Dość luźno napisanym, w lekkim, amerykańskim stylu, jest opowiadanie Johnny September, kryminał dość mroczny, ale napisany z humorem.
Tak to wygląda.
Jako człowiek z natury bardzo dowcipny i wesół, w taki też sposób staram się pisać, no chyba że historia jest mroczna, albo wymagająca powagi języka.

Reasumując, szukaj mego humoru między wierszami, szczególnie w dialogach, a zaręczam CI, że znajdziesz go tam sporo.

Elatha dnia 13.05.2012 11:48
Pierwsze cztery zdania zachęciły mnie do dalszego czytania... To nie są moje klimaty. Nie przepadam za taką dosadnością. Uważam jednak, że gdybyś chciał napisać ten sam tekst w łagodniejszej formie, to mogłoby powstać coś ciekawego. Ale tego nie zrobiłeś. Widać miałeś konkretny powód. Mam wrażenie, że bawi cię wzbudzanie tak skrajnych emocji u czytelników ;).
Pozdrawiam :).
mike17 dnia 13.05.2012 12:03
Cóż, dzięki za wizytę i czytanie.
Nie będę powtarzał tego, co wcześniej napisałem.
Pozdro :)
Usunięty dnia 13.05.2012 19:39
Byłbym w stanie przełknąć i język, i temat, ale faktu bez-MYŚL-ności nie przełknąłem i wyplułem. Można pisać o niczym, ale smacznym stylem, a nie patykiem na ***********.

----------------------------------------------

2.3.2 Zakaz jakiegokolwiek, nieuzasadnionego, chamskiego obrażania innych użytkowników.

2.3.3 Zakaz używania niecenzuralnych słów, bez tłumaczenia chwilowym zdenerwowaniem.

przyp.red.z2007


mike17 dnia 13.05.2012 19:49
Tu miało być obrzydliwie i autor należycie wypełnił swój plan.
Trzym się ramy i nie spadaj!
Leszek Sobeczko dnia 13.05.2012 19:53
Proszę wszystkich o zachowanie kultury słowa, wszelkie przepychanki przenieść na poziom Prywatnej Korespondencji.
Usunięty dnia 13.05.2012 20:12
Czym Ty czytasz komentarze Zygfryd, łokciem? Jakie przepychanki, jaki brak kultury słowa, co żeś wygwiastkował mi człowieku? Ile Ty masz lat?

(tak, wszystkie retoryczne)

_________________________
2.5.9 Zabronione jest prowokowanie przez użytkownika sytuacji konfliktowych, obrażanie innych użytkowników lub innych osób w swoich tekstach (wiersze, komentarze, wiadomości itp.).

2.6.1 Komentarze nie mogą obrażać autora utworu oraz osób postronnych.
Komentarze odwetowe karane będą ostrzeżeniem lub banem.

2.6.5 Komentarze to nie czat. Od rozmów niezwiązanych z tematem utworu jest shoutbox.





Przyp. red.: Kaero
Kaero dnia 13.05.2012 20:19
Spokojnie, nikt nie zamierza na te pytania odpowiadać. Proszę się pohamować i z wszelkimi problemami odsyłam do PW.
Wasinka dnia 13.05.2012 21:21
Ależ tu było gorąco, uff. Ale w chłodny dzień przyda się nieco ciepła :).

Pozdrawiam, machając białym gołąbkiem.
starysta dnia 13.05.2012 21:37
Smutne, smutny jest ten spektakl, ale kto wie, może napiszę scenariusz, telenoweli. ;) :D :lol:
Tukas dnia 14.05.2012 23:12
Jeśli to miała być proza a la Bukowski, to gratuluję, umiejętnie wybrałeś z niej wszystkie najgorsze cechy. To, co w jego textach było środkiem, u Ciebie stało się celem samym w sobie.

Malutki ukłon w stronę rzemiosła, dynamika płynie, nie skacze, co w porównaniu z innymi tekstami, które tu dziś przeczytałem, jest miłą odmianą.

bufonada w komentach - nieefaaajna
mike17 dnia 15.05.2012 09:12
Dzięki Wam za wizytę, dobre ludzie :)
Usunięty dnia 17.05.2012 18:41
fajnie mi się czytało :)
trochę jak komiks
brakuje mi żeby oni wszyscy mieli jakieś uczucia
mike17 dnia 17.05.2012 19:45
Wiem, że Ci się fajnie czytało :)
Oni z uczuciami się raczej rozminęli - to tylko czysta wymiana płynów, po prostu przyroda.
dr_brunet dnia 04.06.2012 14:10
Dobra - pośmiejcie się - a kto to ten Bukowski?:)
mike17 dnia 04.06.2012 14:26
Czytasz w moich myślach - właśnie Ci chciałem polecić to opowiadanko :)

Dzięki za kolejne widzenie.

Ps. Klawiasty avek!
Anushka dnia 21.06.2012 16:27
Klimaty nie moje, ale jedno mnie intryguje i o to muszę zapytać: jak brzmi "maciczny głos"? :-D
mike17 dnia 21.06.2012 16:29
To głos wydobywający się dolnych partii damskiego podbrzusza, o zmysłowym, niskim tonie.

Pozdrawiam :)
shinobi dnia 22.07.2012 11:11 Ocena: Świetne!
Uważam, że tekst jest świetny. Bardzo podobał mi się sposób budowania zdań. Poczatkowo rubaszny usmiech gościł na mej gębie, pod koniec jakby posmutniałem. Myślę, że w Twojej opowieści jest dużo więcej treści niż na pierwszy rzut oka mogłoby się zdawać.
Dla mnie bomba.
mike17 dnia 16.08.2012 15:22
Dzięki, Shinobi, my man!
Tekścior co prawda "kontrowersyjny" - tym bardziej cieszy twoja ocena.
Ahoy!
FRIDA dnia 27.09.2012 23:46
"Jądra mężczyzny to swiętość" -delikatnie cytując Ciebie, ale w tym momencie przypomniał mnie się fajny kawał. Gadały jąderka ze sobą w trakcie stosunku i doszły do jednego wniosku - my się obijamy a szef pracuje". Pozdrawiam z uśmiechem.
mike17 dnia 28.09.2012 09:55
Dziękuję Frido za wizytę i mam nadzieję, że się podobało.
Pozdrawiam piątkowo :)
Dobra Cobra dnia 24.03.2013 21:22 Ocena: Świetne!
Zajefajne. Tyle już Cię znam więc jak to sie stało, że tu nie dotarłem??? Wiem: brak reklamy był. Więc wniosek jest taki, żeby artysta jednak gładził swe dzieła przed innymi, tak jak gładzi się Wacława w celach wiadomych!

Byłem. Zobaczyłem. Podobało się!


Cobra Dobra
mike17 dnia 24.03.2013 21:41
No i Czak ma być!
Pozdro wieczorne :)
Dobra Cobra dnia 24.03.2013 21:47 Ocena: Świetne!
A niby taki porzondny menszczyzna na tym swoim portalowym awatarze... Oj mike, oj! B)

Cobra
marukja dnia 19.10.2013 12:33
Cytat:
- Mój syn jakiś czas temu za­rę­czył się z Loli. Je­sie­nią uro­dzi mu syna.
Może zamiast drugiego syna, np. dziecko? Powtórzenie trochę dezorientuje, o jakiego syna chodzi. ;)

Tekst rozbawił mnie po pachy, początek bardzo naturalistyczny, momentami ociera się o turpizm - ale taki z przymrużeniem oka. ;) Stylistycznie bardzo trafnie, tekst ma szybkie tempo, a bohaterowie - dobrze zarysowani i imiona Jimmy i Mimi - fajnie dobrane.
Rzeczywiście, trochę tu kontrowersji, prowokujesz, ale ja widzę w tej prowokacji duży pokład prawdy, z prawdziwego zdarzenia. Ot, życie.

I tak sobie myślę, że tak, trzeba umieć tak pisać.
Pozdrawiam!
mike17 dnia 19.10.2013 13:18
Marukjo, bardzom rad, że ten obrzydliwy utworek przypadł Ci do gustu, będąc faktycznie małą, literacką prowokacją :)
Ale ten typ tak ma: co jakiś czas muszę popełnić coś z seksikiem w tle, na wesoło, ocierając się o cienką granicę dobrego smaku, jak tu, pisząc o płciowych perypetiach Jimmy'ego.
Powtórzenie zaraz usunę.
Zapraszam Cię do eksplorowania moich dalszych kawałków :)

Pozdrawiam słonecznie :)
Figiel dnia 25.10.2013 19:06 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
- Chyba zo­sta­niesz tatą, Jimmy – rze­kła dość ma­cicz­nym gło­sem.Sły­sząc to oj­ciec wy­sko­czył z po­ko­ju jak opa­rzo­ny i zdzie­lił ją zdro­wo w łeb pa­tel­nią.


Chciałabym to zobaczyć na żywo :)
Co to jest maciczny głos dowiedziałam się z komentarzy, a i tak miałam spytać.
Powiem tak - tekst balansuje na cieniutkiej granicy smaku, ma mocne wychylenia, ale nie spada, bo gdyby spadł na pewno by mnie nie rozbawił, a tak się stało.
No cóż, historia powtarzalna jak pacierz, ale inna, bo i w inny sposób podana, własnie taki... kontrowersyjny.

Pozdrawiam:)
mike17 dnia 25.10.2013 19:28
Bo miało być z lekka obrzydliwie, o co autor tego dziełka solidnie zadbał :)
Figielku, dałem tu głos swoim okresowym potrzebom bycia "na krawędzi" jeśli chodzi o opowieści płciowe, które niejako z musu muszę co jakiś czas płodzić, bo to wdzięczne poletko.
A tu, historyjka wcale nienowa, znana od zarania świata, odkąd sprawami płci rządzą prawa popytu i podaży :)
A kontrowersyjnie miało być już w swym założeniu!

Mam nadzieję, że nie uraziłem w niczem twego literackiego smaku, tudzież nie zraziłem do mej skromnej, zakręconej osoby :)

Pozdrawiam z piwem w dłoni :)
Figiel dnia 25.10.2013 19:34 Ocena: Bardzo dobre
Nie uraziło, bo nie szukałam tu erotyki, więc się nie rozczarowałam. Ponadto, jak mniemam i sam Autor nie chciał tu o erotyce, tylko o płciowości :)
Idę dalej:)
mike17 dnia 25.10.2013 19:36
Jasne, lubię czasem coś napisać dla jaj :)
darek i mania dnia 25.10.2013 22:06
poezji tu nie ma a może się mylę ale proza życia tak i zainteresowanie też - czyli autor nie dla siebie pisał.Czyta się dobrze. Trudno oceniać gusta czytelnika, zaryzykuję i powiem, że prawie tak trudno jak zrozumieć nieobliczalność chwili i pożądania bez przemyśleń i rozsądku na żywo
mike17 dnia 25.10.2013 22:12
Ta opowiastka to żart z powagi seksu :)
Bo nic gorszego na tej poczciwej ziemi jak seks na poważnie.
Mój bohater nie ma takich obciążeń, więc czerpie garściami z życia i kończy dobrze.

Pozdrawiam nocnie :)
ajw dnia 19.11.2013 19:15 Ocena: Bardzo dobre
Prawda jest taka, że dla jednych seks jest doznaniem niemal mistycznym. Jest w nim wszystko, co zmysłowe, co da się poczuć, posmakować, wchłonąć etc, a dla takich prymitywów jak Jimmy nie wiąże się z niczym innym jak tylko z cielesnością. Nie możemy udawać, że takich ludzi nie ma. Są i jest ich bardzo wiele. Twój tekst odczułam jako żart z takiego pojmowania rzeczy, odsłonienie zachowań, które są żenujące, które śmierdzą i wywołują obrzydzenie. Zadanie wykonałeś bardzo dobrze, masz talent do obnażania tej wstydliwej natury człowieka, który czasem przypomina zwierzę :)
mike17 dnia 19.11.2013 19:47
Jasne, Jimmy i jego życie kręci się tylko wokół rżnięcia lasek :)
Ale chciałem pokazać takiego kolesia, jako pewną grupę, która ochoczo zasila każdą dyskotekę w naszym pięknym kraju, tylko po to, by wyrwać laskę i ją puknąć :)
To istnieć będzie zawsze.
Przyroda, chuć, potrzeba.
To nie sajensfikszyn, to się dzieje i dziać będzie, dopóki będą istnieć kobiety i faceci.
Ten typ kobiet i facetów.
Dla takich świat kręci się wokół płci i niech im ziemia lekką będzie :)

Dzięki, Ajw, za wizytę i podróż do krainy sexienia :)
ajw dnia 19.11.2013 19:55 Ocena: Bardzo dobre
Ważne, żeby takie teksty czytały kobiety, by nauczyć sie odróżniać kolesi (jak Jimmy) na kilometr, bo po ich spotkaniu mozna obudzić się z ręką w nocniku ;)
mike17 dnia 19.11.2013 19:59
Otóż to, bo taki obieca ślub i miłość po grób, puknie, o tyle go widzieli :)
Ale ogólnie to zjawisko niezmienne.
Zawsze będzie istnieć popyt i podaż he he :)
amasztybrutalu dnia 20.11.2013 13:26 Ocena: Bardzo dobre
Rozwaliłeś mnie tą patelnią, ze śmiechu poleciało
kilka pięknych wulgaryzmów :D Opowiadanko jednak Elvisowi do pięt
nie dorasta (będę oceniać, porównując do tamtego,
bo zrobiło ogromne wrażenie), ale i tak mi się podobało.

Taka jebitna, mocna prostota w słowach robi mi dobrze.
Jak obiecałam - zajrzę i do innych pewnego dnia.

Pozdrawiam;)
nadal ja
mike17 dnia 20.11.2013 13:31
Wiem, że do Elvisa Jimmy'emu daleko, bo napisałem go tylko dla jaj, w pół godziny, no i nie ma tu poza pukaniem żadnych innych wątków, ale chciałem pokazać takiego kolesia, co myśli podbrzuszem i w sumie nic ponadto.
No i o efekt oblechy mi też chodziło wybitnie :)

Cieszę się, że kawałek zrobił Ci dobrze, czyli jest ok :)
I dziękuję za czytanko!

Pozdrawiam ja i Jimmy :)
swistakos dnia 20.11.2013 14:03
Sprowadziłeś miłość do poziomu rżnięcia i uprzedmiotowienia kobiety. Ale tak to w niektórych środowiskach bywa.
mike17 dnia 20.11.2013 14:33
Tu przede wszystkim nie chodziło przecież o miłość :)
Skoro panna puszczała się z całą męską populacją swego pueblo, to raczej jest to czysty seksoholizm, a w damskim wydaniu nimfomania.
Jimmy zaś to typowy erotoman, których na pęczki w miastach i wsiach.
Co do środowisk, to nie ma jednego, w którym występuje zjawisko wybujałego pukania: masz to w świecie polityki, wśród młodzieży, wśród ludzi z marginesu i najwyższych elit.
Cała drabina społeczna jest tym dotknięta.
Taki typ mężczyzn i kobiet zawsze był, jest i będzie.
To jak z jedzeniem: jeden zje dwie kromki chleba na dzień, a inny bochen i nadal będzie go nosić :)
shinobi dnia 26.11.2013 20:26 Ocena: Świetne!
Od paru dni zbierałem się, żeby przeczytać ten tekst raz jeszcze.
Wciąż uważam, że jest świetny, cholernie życiowy, a przy tym bardzo dobrze napisany. Zdania mają charyzmę.

Jakieś amerykańskie, zadupie, gdzie psy tyłkami szczekają, a po dywanach spacerują kury.
Tam musi być lepko, po prostu lepko.

Lubię zerkać w takie miejsca, i lubię czytać jak inni zerkają w nie z kunsztem.
Życie to nie kurki na maśle, to takie miejsca.

Za ostatnie zdanie powinieneś dostać jakąś nagrodę.
mike17 dnia 26.11.2013 20:39
Shinobi, my man, na Ciebie zawsze można liczyć, zwłaszcza że w czasie, gdy JIMMY wjechał na ostrym spidzie na portal został w zasadzie zjechany przy samym zadku, co mnie nie zdziwiło, bo to hardcore przecież, ale wierzyłem, że komuś się spodoba - no i parę takich osób się znalazło!

Wiem, że czasem się powtarzam, ale lubię co jakiś czas napisać coś a la oblecha, po prostu to już organiczna potrzeba jest, więc zarówno JIMMY jak i ELVIS, to takie moje wydalenie czegoś, co w trzewiach gra, a u mnie nie zawsze miło pogrywa :)

Jasne, że życie często to dupy i chlanie, i nie ma bata.
I warto o tym pisać, bo to nie sajensfikszyn, tylko to, co gdzieś obok się dzieje.

Ostatnie zdanie jest przykładem na moje porąbane poczucie humoru :)

Dzięki, że wpadłeś :)
Usunięty dnia 14.12.2013 21:51
I to mówisz Ty? Zagorzały przeciwnik zdrady samej w sobie?

Mam problem z tym tekstem. Bo są momenty świetne, a są takie, w których trochę przedobrzasz. Na przykład początek (zboczony księżyc, żylasty wacek - już lepiej brzmiałoby 'kutas', czy 'penis' w tym kontekście; bardziej dorośle(?))

Od słów:
Cytat:
Za jakiś czas za­chcia­ło mu się srać, więc usiadł na kiblu i wy­próż­nił się. Pod­tarł się ró­żo­wym pa­pie­rem to­a­le­to­wym w ki­czo­wa­te, zie­lon­ka­we anioł­ki i znów gadał z ojcem.

zaczyna kręcić się lepiej, czasem tylko wpadają małe potknięcia. Chociaż to zdanie też jest przegadane, moim zdaniem; lepiej byłoby: Poszedł się wysrać. Podtarł się różowym papierem toaletowym w kiczowate, zielonkawe aniołki i znów zagadał z ojcem.

Tu też mała wpadka:
Cytat:
kiedy jądra obi­ja­ły się mocno o odbyt i kle­ko­ta­ły


Skoro facet brał je od tyłu, to siłą rzeczy jądra nie obijały się o odbyt, tylko o... krzaka.
'Klekotały' też nie brzmi fajnie.

Ogólnie tekst jest fajny, ale mam wrażenie, że spłodziłeś go zbyt szybko i bez dopieszczenia. Co mnie dziwi, bo zazwyczaj robisz to bardzo dokładnie.

Cytat:
z na­rę­czem świe­żych kwia­tów i tęgim, pul­su­ją­cym wzwo­dem i mo­rzem słów o mi­ło­ści.

może zrezygnuj z pierwszego 'i' na rzecz przecinka?
mike17 dnia 14.12.2013 22:12
Text sam w sobie to zwykła, literacka prowokacja, więc i "przepych" płciowych akcentów celowy, nic tu nie jest dziełem przypadku (!), bom płodził to coś w mozołach, a nie w 10 minut, a pozorny luzik wypracowan był w bólach/bulach wielu.
Przede wszystkim chodziło mi o efekt OBLECHY, czyli totalnego płciowego prostactwa.
Wymiana płynów, on ją, ona jego, te klimaty.
Każde zdanie pieściłem jak kobietę, więc już zmian nie przewiduję.
Sporadycznie piszę miniatury, ale jeśli już, to wsio ma być tam gdzie ma być.
Podejrzewam, że oddałem to tak, jak chciałem, konkretnie, nic nie jest dziełem przypadku.
W tej formie to już pozostanie, a efekty humorystyczne, jak "klekoty" czy tym podobne, zamierzone były i częścią utworu są :)

Dzięki za wizytę i pozdro nocne :)
Zachary Ann dnia 14.12.2013 22:18
Co ja w ogóle tutaj robię...? Serio, gratuluję sobie wolnego czasu, który można aż tak trwonić.
Ale do rzeczy - jaki jest cel tego tekstu? I to pytanie na serio, bo tak się zastanawiam i zastanawiam i za cholerę nie mogę tego rozgryźć. Bo to ani śmieszne, ani jakieś pouczające, czy w dobrym guście. Aha i nie ukrywam, że ledwo wytrzymałem do końca, ale jeśli tekst byłby dłuższy, to pewnie odpadłbym w połowie.

Idę się napić (herbaty),
cześć.
Wiktor Orzel dnia 14.12.2013 22:27 Ocena: Słabe
Jakże to jest strasznie słabe. I jeszcze wycieranie sobie gęby Bukowskim. Porażka. Różnica polega na tym, że u Bukowskiego, jakkolwiek naturalistyczne by jego pisanie nie było, zawsze gdzieś pomiędzy rzyganiem, dupczeniem i spaniem pojawia się "coś" więcej. To co napisałeś nie jest nawet marną kalką prozy B., nie jest kalką rzeczywistości, ten tekst jest po prostu bezwartościowy.
mike17 dnia 14.12.2013 22:28
Skoro nie znasz odpowiedzi, to znaczy się, że autor nie dopowiedział :)
Nie schlebiaj sobie tym wolnym czasem: skoro przeczytałeś, to znaczy się, że chciałeś :)
Text z założenia miał być obleśny.
I takim go poznałeś :)
Nikt nie zmuszał.
Pozdro!
pablovsky dnia 14.12.2013 23:01
Sagit, nieźle pojechałeś. Kiedyś podobną reklamę zrobiłem "jasnej". Oczywiście celowo, bo nic tak nie przyciąga do tekstu, jak pierwsze słowa negatywnego komentarza na stronie głównej.
Nie da się ukryć, że zaciekawiłeś swoim komentarzem i muszę to przeczytać. Czytałem kilka opowiadań mike'a i jakoś trudno uwierzyć, aby to, co napisał było słabe. Pewnie, każdy ma inne odczucia po połknięciu tekstu, ale mimo wszystko zastanawiam się, czy rzeczywiście jest aż tak źle, wystawiłeś niską ocenę. Pozwól, że sam przeczytam ;)

No, to sobie poczytałem. Jest ostro i konkretnie, chwilami tekst wulgarny, z gatunku "trudnych" do przełknięcia dla niewiasty z brakiem poczucia humoru. Wszystko zależy od punktu widzenia. Patrząc przez pryzmat tekstu mającego swobodny i żartobliwy stosunek do spraw erotycznych - jest w porządku. Przecież, moim zdaniem, oczywistą rzeczą jest, że autor pisząc go, nie miał zamiaru dostąpić zaszczytów. A wręcz przeciwnie, w zamierzeniu było rozweselić, pobluzgać, pośmiać się z tandety i tak dalej. Taki jest mój odbiór. Pewnie, nie wszystkim tekst musiał przypaść do gustu, ale wywołał dyskusję i to najważniejsze. Prawda jest banalna, jednemu się spodoba, wywoła uśmiech, a drugi pokręci z niesmakiem głową i pomyśli, że historyjka do bani.
Wszystko zależy, jak kto traktuje życie. Bo z pisaniem, jest jak z życiem. Jeśli ktoś traktuje je śmiertelnie poważnie, to cóż... Może mieć kłopot z rozróżnieniem, czy to miał być żart, zabawa wulgaryzmami, czy śmiertelnie poważny tekst.
mike17 dnia 15.12.2013 14:32
Lepiej bym tego nie określił niż Ty, Pablo, w tym rzeczowym i mądrym komencie :)
Jaki był mój zamysł, pisałem już wyżej.
Miało być i śmiesznie, i wulgarnie, i taki był mój cel.
A odbiór textu to już sprawa indywidualna, co było tu ewidentnie widać, od zachwytów, po oburzenie, z czym się liczyłem i na co czekałem :)
Tak, Pablo, to nie miał być utwór, który przyniesie mi zaszczyty, a wywoła wrzenie.
Cieszy mnie twój odbiór, bo tak go odebrałeś, jak ja chciałem :)
Nic gorszego jak być śmiertelnie poważnym, ale i kwestia poczucia humoru to temat na oddzielną dyskusję :)

Dzięki, brachu, za wizytę i wyjęcie mi tego wszystkiego z ust (znów pornograficznie) :)

Pozdruffki deszczowe :)
Druus dnia 16.12.2013 15:53
Już kilka razy zajrzałem sobie do Jimmiego i widzę, że ciszy się on niesłabnącym zainteresowaniem. Według mnie to ogromny sukces! Najgorzej jest przecież, kiedy nasze pisanie nie ma żadnego odzewu.

Wiesz, że lubię Twoje poczucie humoru i odnajduję się w nim bezproblemowo, dlatego nie będzie zaskoczeniem jeśli powiem, że perypetie J. przypadły mi do gusty. Wiadomo, że tekst nie powstał po to by szukać w nim jakiś wzniosłych wartości itd. Po prostu chwila śmiechu i tyle. Jednych to bawi, drugich nie bardzo. Czasami warto zluzować pory i tyle. Co do prozy Bukowskiego, wycielibyśmy jakiś bardziej pikantny fragment z jego książki i odzew pod nim byłby ten sam - że nic wartościowego. Dlatego nie ma co porównywać jednego fragmentu do całej książki.

Trochę się nagadałem, będę zaglądał również do innych historii. Pozdrawiam!
mike17 dnia 16.12.2013 16:12
Helloł, Druus, wiedziałem, że wcześniej czy później nawiedzisz to kultowe dziełko, które nadal wywołuje zdrowe wrzenie, czyli zamysł autora w pełni się spełnił :)
Niech psioczą, byle by gadali cokolwiek, a najgorsza cisza martwa pod kawałkiem, czego "Jimmy" na szczęście za sprawą swej korzennej treści nie doświadczył.
Miało być obrzydliwie i z zadania żem się wywiązał!
A moje poczucie humoru, jak już pewnie wiesz, oscyluje m. in. wokół cipek, chlania, srania, pierdzenia oraz bekania, tudzież innych przejawów oddolnej natury człowieka :)
Co do Buka, masz rację: jeśli ktoś weźmie w grabę "Kobiety", to albo łyknie i się zakocha w tej brudnej prozie, albo po pięciu stronach ciśnie książką z balkonu na pobliski trawnik.
Ja jako piewca Sztuki Buka czasem też popełniam coś w podobie.
Tak, wycięlibyśmy fragment z "Kobiet" i od razu fala wstrętu lub zachwytu.
Tak miało być właśnie z "Jimmy'm" i cieszę się, że tak okazale zaistniał w świadomości czytaczy :)

Dzięki wielkie za czytanko i wpadaj bodaj o północy :)
Irys dnia 16.12.2013 18:30 Ocena: Dobre
trafiłam tu idąc za komentarzem, i szczerze mówiąc mnie nie bulwersujesz. Od początku do końca piszesz w określonym stylu i zamyśle, więc wszystko do siebie pasuje, narracja jest płynna i wyrazista. W takim tekście nie szukam jakiegoś ukrytego przesłania, idei, nauki. Inną kwestią jest to czy się taki styl lubi/nie lubi. Dla mnie to kawałek dobrze i sprawnie napisanej prozy, w kontrowersyjnym dla niektórych stylu. Pozdrawiam.
mike17 dnia 16.12.2013 18:39
Bo "Jimmy" to historia ruchacza i nic poza tym, tacy zawsze będą istnieć, dokąd Matka Ziemia będzie chciała ich nosić i patrzeć cierpliwie na ich wyskoki :)
Text bez głębszych ambicji, co widać, słychać i czuć, zwykły luźny zapis pewnych zachowań.
Jakże ludzkich, bez retuszy, szczery przekaz, jest jak miało być i tyle.
Takie chłopaki są w każdym kraju na świecie.
Więc Ameryki nie odkryłem - pokazałem to, co jest zwykłym, normalnym życiem dla niektórych facetów :)

Dzięki i pozdro!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Elminster
23/04/2019 18:10
@Marek Adam Grabowski nie zmieniłem czcionki, ponieważ… »
cliffhanger
23/04/2019 16:47
Bardzo dobre. »
Marek Adam Grabowski
23/04/2019 16:16
Widzę, że powtarzasz błędy z poprzedniej części. Nawet… »
Marek Adam Grabowski
23/04/2019 16:08
Bardzo piękny wiersz. I piszę to mimo tego, że nie przepadam… »
al-szamanka
23/04/2019 14:55
Nie dziwię się, że próbowała utonąć. Doskonale pokazałaś… »
Madawydar
23/04/2019 12:09
Fabuła zapowiada się całkiem nieźle. Błędy są, ale nie… »
pociengiel
23/04/2019 10:01
Dzięki. Jest najlepsza. Aczkolwiek zaszalałem dodając cztery… »
allaska
23/04/2019 09:38
Popracowalabym nad ostatnia strofa:) »
AntoniGrycuk
22/04/2019 21:14
Marku, dzięki za nalot na tę mini-miniaturę. I za taką… »
Marek Adam Grabowski
22/04/2019 20:18
Świetne. Tylko tyle i aż tyle. Pozdrawiam »
maleo
22/04/2019 10:31
Pełen uczuć, słodki :) »
al-szamanka
22/04/2019 05:26
Hmm, widać wyraźnie, że puenta ma tu być z założenia mocna i… »
Scareto
22/04/2019 01:28
Dziękuję ślicznie za wizytę! :) Czy puenta nie wydaje się… »
22227
21/04/2019 20:54
Ciekawy tekst szczególnie: "ile muszę popełnić… »
22227
21/04/2019 20:36
Bardzo fajny wiersz. samotna świadomość bogini zwycięstwa,… »
ShoutBox
  • mike17
  • 23/04/2019 18:46
  • Głosujcie w MUZO WENACH 7 na swoich faworytów, oto konkursowe namiary : [link]
  • AntoniGrycuk
  • 23/04/2019 13:31
  • A kto inny mówi, że w Słowniku Poprawnej Polszczyzny z 2016 jest: winny wszystkiemu. I co tu sądzić? Ja mam tylko taką sugestię: być winny wypadku, zdarzeń (kogo, czego).
  • AntoniGrycuk
  • 23/04/2019 13:27
  • Otóż dzwoniłem do poradni językowej Uniwersytetu w Poznaniu. Podano mi, że w słowniku sprzed 40 lat obie formy są dopuszczane, a w nowym tylko w formie dopełniacza. Więc: winny wszystkiego.
  • Dobra Cobra
  • 23/04/2019 10:40
  • Jaka piękna wymiana celowników i dopelniaczy ! Lata cale czekałem na taką rozrywkę umysłową na Sb.
  • MitomanGej
  • 23/04/2019 04:30
  • "Wszystkiemu" to celownik, a "wszystkiego" - dopełniacz. Z logicznego punktu widzenia poprawna jest forma z końcówką -ego, gdyż jesteśmy winni kogo/czego, w celowniku to możesz być winny koledze 5 zł
  • AntoniGrycuk
  • 22/04/2019 18:12
  • Dzięki. Choć logicznie to brzmi, jakby chodziło o znaczenie słowa winny w sensie długu, a nie przyczyn wydarzeń.
  • al-szamanka
  • 22/04/2019 18:02
  • Jestem winny WSZYSTKIEMU... WSZYSTKIEMU jestem winny.
  • mike17
  • 22/04/2019 16:51
  • Nasza zabawa trwa. Głosujcie w MUZO WENACH 7, łatwo czytać miniatury, bo jest ich niewiele. Dlatego liczę na Wasz odbiór i cenne głosy. Czekają na nie też Autorzy, którzy zaszczycili konkurs :)
Ostatnio widziani
Gości online:35
Najnowszy:aciri
Wspierają nas