Is anybody out there? - dr_brunet
Proza » Inne » Is anybody out there?
A A A
I tak jak obłęd, w wyższym tego słowa znaczeniu, jest początkiem wszelkiej mądrości, tak schizofrenia jest początkiem wszelkiej sztuki, wszelakiej fantazji.

(H.Hesse)





Nie wiadomo, jak to długo trwało. "To...trwało..." Nieprzebrana ciemność, jedyna stała fizyczna, jaką znał. Ciemność, raz po raz gwałcona kolorową poświatą, wybuchającą, niczym wodna para z rozprutych trzewi, skurczem wszystkich mięśni. Bezkształtna, bezzapachowa, bezosobowa. "Bezosobowa?" Złożony z milionów komórek organizm, nie potrafił zlokalizować ni jednej z nich, mocą synaps, wyładowaniami kojarzeniowych dróg - niczym ostrze - wkradającymi się w głąb nieumiejscowionego. Dlatego nazwał "to" tęczą. Nie wiadomo, jak długo to trwało. Równie dobrze mogło trwać od zawsze. Ból. Przy każdej próbie otwarcia oczu. I szept. Szepty. Gdzieś we wnętrzu głowy, tam gdzie kończy się czoło a zaczyna... "Co się zaczyna? Zaczyna?" Mówienie, bez zapachu, bez sensu, bez ruchu. Tak, to mogło trwać od zawsze... Fala ciepła, biegnąca od stóp, zdążała w stronę głowy. Ogromnym wysiłkiem, otworzył oczy. Leżał w półmroku. Obok - ułożone w rząd łóżka, z ogromnymi metalowymi poręczami. Ściana przed nim wydawała się na pół przezroczysta, jakby z matowego szła. Albo z pleksi. Był sam. Nie był sam. Szumy, tajemne znaki, przekazywane z pomocą radiowych fal, docierały do niego, zniekształcone, gdzieś poza nim, na wyciągnięcie dłoni, przechodziły przez tęczę. "Analizator, Analizatory..." Jak bioczipy, które od dwóch lat zaczęli wszczepiać pacjentom. Miniaturowe urządzenia diagnostyczne, z czasem same nauczyły się kodować i rozkodowywać. Zaczęły żyć. Doskonale pamiętał chwilę, w której, zainfekowany dezinformacją, przestał czuć, odczuwać, nie było to potrzebne, utrudniło by tylko realizację planu. Ich planu.
Ktoś włączył światło, blask paroksyzmem bólu zatrzymał się trzewiastą tęczą w oczach. Obraz powoli uciekał, uciekał do góry. Aż znieruchomiał.
Zapach, który wpłynął właśnie do pomieszczenia, rozpoznał natychmiast, to on wyznaczał mu do tej pory godziny snu. Zapach różanej pomadki. Zapach zaciśniętego na szyi paska.
- To nie ja. To nie ja. Nie ja - zanuciło łóżko.
- Nie, to nie on - wyszeptały ściany, adwokackie, dostojne i nieruchome.
- Wezwijcie doktora - usłyszał kobiecy głos. Znajomy glos.
- Jestem już - odezwał się chrapliwy bas - widzę że koledzy przesadzili z Haloperidolem. Dajmy biedakowi coś na rozluźnienie.
"Haloperidolem? Haloperidol, haloperidol...halo - nie pierdol..." Doskonale symetryczna cząsteczka, z królewskim atomem azotu pośrodku i bocznym, doczepionym na potrzeby eksperymentu łańcuchem zakodowanych aminokwasami kłamstw, aberracji, deformujących rzeczywistość, zabijających emocje. Zamieniający szum Wszechświata w nieustający potok słów, pełzających pod skórą, niczym świerzb.
Nie poczuł ukłucia. Powoli, stopniowo, ból zaczął cofać się do miejsca gdzie powstał, do brzucha, do krzyża. Miast natrętnej, wykręcającej oczy tęczy, pojawiła się delikatna, brązowa mgła, zadrżały powieki... Znieruchomiały, gdy czyjeś palce otworzyły mu oczy. Uderzenie światła było krótkie, obraz, jedynie przez chwilę zamazany, stawał się coraz czystszy, kontury przedmiotów coraz to wyraźniejsze.
- No, wrócił pan - mężczyzna usiadł na brzegu łóżka.
- Toooaaaak... - wykrztusił ból.
- Doktorze T. - i znów ten głos, będący zapachem. - To ja już nie jestem potrzebna?
- Nie, siostrzyczko, przyjdę do pani po dwudziestej trzeciej.
- Będę czekać.
"Doktorze T.?..." Otworzył szeroko oczy. U wezgłowia siedział - on sam... W białym, rozpiętym fartuchu, pod którym można było dostrzec błysk eleganckiego, ciemnoniebieskiego, przetykanego srebrną nitką krawata, tego samego, który po raz pierwszy zawiązał na swój własny ślub. On sam, tylko młodszy. Dużo młodszy.
- Nie...- chwycił mężczyznę za połę fartucha.
- Odpoczywaj teraz. Zbyt wiele informacji, jak dla ciebie. Zbyt wiele.

...

Leżał przez chwilę w bezruchu, w oczekiwaniu na ból.
- To jakieś cholerne deja vu - szeptała w jego głowie tęcza.
- Deja vecu - skandowała poduszka.
- Nie, to jest z gruntu nienormalne - odpowiedziały nogi.
- Zamknijcie się! - krzyknął.
- Przyjdę do pani po dwudziestej trzeciej... - przypomniała tęcza.
- Nie możesz do tego dopuścić! - skurcz mięśni rzucił nim całym o materac. Zsunął się z łóżka. Kolana odmówiły posłuszeństwa, upadł na podłogę. "Trzeba to jakoś cofnąć. To się nie może zdarzyć raz jeszcze..." Podczołgał się do oszklonych drzwi. Zaczął w nie walić pięściami.
- Halo...jest tam kto?
"Nie można dopuścić do tego, by się z nią spotkał, w ten właśnie wieczór." Wszystko się wtedy zaczęło: rano - przerwali radiowy program, by dostroić jego mózgowe fale do częstotliwości nadawanych kodów, a, kiedy, wieczorem, znalazł się z nią sam na sam...
- Jest ktoś tam?! Błagam, otwórzcie!
Drzwi, strąciły go na podłogę. Zamknął oczy, czuł, jak kilka bezgłośnych dłoni łapie go za ręce i nogi, rzuca na łóżko. Czuł, jak na kostkach i nadgarstkach zaciskają się twarde obręcze. Bez słowa, w mrok.
Gdzieś zniknęła tęcza. Tym razem również nie poczuł ukłucia.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
dr_brunet · dnia 24.06.2012 18:35 · Czytań: 1911 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 11
Komentarze
shinobi dnia 24.06.2012 20:00 Ocena: Bardzo dobre
Interesujące. Podoba mi się zwłaszcza pierwsza, opisowa część. Tekst jako całość jest mi bliski, bo lubię taką tematykę zwichrowaną psychicznie.
MRP dnia 25.06.2012 12:51
Całkiem przyjemnie się czytało, choć czasami odnosiłem wrażenie, że to przerost formy nad treścią, bełkot, nie tyle szaleńca, co rozbuchanego intelektu na dragach. Rozumiem, że tak to miało wyglądać - trudno bowiem opisać w miarę klarowny sposób oszalały umysł - ale zdarzają się fragmenty, które są niczym innym, tylko nic nie wnoszącą do tekstu ozdobą, rozbudowanym opisem, z którym czytelnik się zapozna, wyrazi swą aprobatę dla przenikliwości autora, i zaraz zapomni. Taki jest, według mnie początkowy opis - nie mówię, że to kiepskie, bo całkiem nieźle artystycznie! Ale początkowo ciężko połapać się, o co chodzi, trzeba bardzo się wysilić, by odnaleźć sens, przebić się do właściwego znaczenia. Mniej cierpliwy odbiorca rzuciłby to w diabły. No, ale czy piszemy dla niewymagającej gawiedzi?

Jeszcze jedno - "Ktoś włączył światło, blask, paroksyzmem bólu, zatrzymał się trzewiastą tęczą, w oczach." Wow. Musiałem przeczytać to kilka razy, aby zrozumieć. Myślę, że "w oczach" powinno stanąć w innym miejscu. Wtedy byłoby bardziej przejrzyste.

Pozdrawiam.
dr_brunet dnia 25.06.2012 14:19
Wiem, macie rację - zakręcone jak słoik z konfiturami, ale kto z nas udowodni że tak nie jest naprawdę?...
Anushka dnia 25.06.2012 20:19
Czytałam, czytałam... i w momencie, w którym zapięto obręcze, pomyślałam: "No ładnie, teraz mu jeszcze dowalą kroplówkę z insuliną, a potem, jak go już prawie uśmiercą, zaaplikują glokozowego strzała prosto w żyłę..."

Tak właśnie.

Krótko mówiąc: wciągnęło mnie.
Bardzo dobre, pozdrawiam
mike17 dnia 26.06.2012 09:39 Ocena: Bardzo dobre
Ciężkie, schizo - boje bohatera z omamami i urojeniami wysuwają się na pierwszy plan tej historii, w której nie ma lekko. Kłują dodatkowo zastrzykami z neuroleptyków, wiążą w pasy. Horror!
No i nasz biedak na koniec przegrywa...

Ciekawa lektura, porządnie opowiedziana, konkretnie i jasno.
Choroby psychiczne wszak są dość wdzięcznym tematem dla autorów.

Jak to dobrze być normalnym!
dr_brunet dnia 27.06.2012 08:59
Też się cieszę że jestem świrem:)
Wasinka dnia 27.06.2012 12:35
No i nieźle się słowa poukładały, wciągając czytelnika w środek głowy, wizji bohatera. Świat zewnętrzny daje jakoweś impulsy, które przeobrażają się i niejako narzucają reakcje... Do tego mamy tu majaki dotyczące konkretnej sytuacji, która burzy spokój (o ile w ogóle może tu być mowa o spokoju, bo umysł cały czas pracuje...) pacjenta.
Warto dopracować interpunkcję, bo przy takich pourywanych, wyrywkowych, ale równocześnie ciągnących się jedna za drugą myślach, spełnia ładnie porządkującą rolę. I tak na przykład w zdaniu, o którym wspomniał MRP, wystarczy wyrzucić parę przecinków (podkreśliłam) i zrobi się jaśniej - jak na fragment o świetle mówiący przystało ;) : Ktoś włączył światło, blask, paroksyzmem bólu, zatrzymał się trzewiastą tęczą, w oczach.
(w razie czego - opcja "Edytuj" na dole tekstu)

Pozdrawiam ze słońcem.
Wasinka dnia 27.06.2012 19:07
No i dlaczego tytuł po angielsku?
dr_brunet dnia 28.06.2012 08:30
Wasinko-racja, zmieniam w tekście:) Po angielsku - tytułem pewnego pinkfloydowego utworu:)
Wasinka dnia 28.06.2012 09:06
No tak właśnie myślałam, że to nawiązanie (czytając, chodziło mi po głowie "jestem poza zasięgiem" w kółko, choć nie wiem, czy to o to chodziło...), ale musiałam "wytknąć" gwoli mojej niechęci do angielskich wtrętów ;). Może przypis?

Pozdrowienia nieco deszczowe, ale uśmiechnięte.
dr_brunet dnia 29.06.2012 13:06
Przypis - pewnie masz rację:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
MarcinD
20/09/2019 18:44
Chodzi mi tutaj o to, że po Katastrofie, Dominika,… »
PrzemeK155J
20/09/2019 18:38
Wielkie dzięki za przeczytanie tekstu. Bardzo się cieszę z… »
al-szamanka
20/09/2019 18:11
Patrząc na Twoje wiersze, raczej do żadnej. Dziękuję i… »
al-szamanka
20/09/2019 18:09
:D :D :D Nie miałam pojęcia, że można napisać odę do… »
al-szamanka
20/09/2019 18:00
Ależ zakręcony tekst :D W najlepszym kobrzym stylu.… »
al-szamanka
20/09/2019 17:31
No i już wiemy! To wcale nie Duch, tylko Maciek :) I… »
mike17
20/09/2019 15:41
Związek frazeologiczny brzmi "brać nogi za pas/wziąć… »
Dobra Cobra
20/09/2019 14:00
Detektywistyczna sprawa. I jak dopracowana. Ładniutkie.… »
Dobra Cobra
20/09/2019 13:50
Tu należałoby wspomnieć pewną miłą anegdotę o sławnym… »
Kapelusznik
20/09/2019 11:56
Ciekawy tekst, to muszę przyznać, ale wydaje mi się że lekko… »
JOLA S.
20/09/2019 11:55
Więc tak... to jedna z najlepszych historii Dobrej Kobry. :)»
Kazjuno
20/09/2019 11:49
Och, Droga Jolu, Znowu takie komplementy i to w zwięzłej, i… »
Opheliac
20/09/2019 11:42
W drugiej zwrotce usunęłabym pierwszy wers i zaczęłabym ją… »
JOLA S.
20/09/2019 11:24
Kazjuno, Odkąd zjawiłeś się na scenie z kolejnym… »
Kazjuno
20/09/2019 10:20
Ciekawy, choć niełatwy do przetrawienia tekst. Przynajmniej… »
ShoutBox
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:16
  • Miłego wieczoru kochani :):)
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:15
  • Znacie? ... nie znacie ?????, to poznacie ;):):):) [link] .... :):)
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:carsona5a
Wspierają nas