Po - między - Monia81
Proza » Miniatura » Po - między
A A A
Mama starannie układa stertę prania pachnącego słońcem i skoszoną trawą. Kiedy odkrywa kilka uporczywych plam, podnosi bluzki do góry i kiwa głową z politowaniem, zastanawiając się, dlaczego jako nastolatka wciąż brudzę ubrania, jak dwuletnie dziecko. Ponieważ nie znam odpowiedzi na to pytanie milczę w nadziei, że szybko zmieni temat.
Potem opowiada mi o pracy, a ja słucham, przyglądając się jak chowa rzeczy do szafy. Ma zwinne, delikatne palce, zadbane, a jednocześnie przyzwyczajone do ciężkiej pracy. Potrafi naprawić cieknący kran, pomalować ścianę, a nawet wkręcić wiertarką śrubki. Nie ma w tym niczego niezwykłego, bo za tym wszystkim, co robi, kryje się jakaś taka przekora, przekonanie, że ze wszystkim musi radzić sobie sama. A to nieprawda.
Domyślam się, że podobnie jest w biurze, gdzie spędza większość cennego czasu. Bardzo się stara, aby dobrze reprezentować firmę, dla której pracuje. Tylko cóż może być zachwycającego w spędzaniu wielu godzin, w dusznym, sztucznie oświetlonym pokoju przy komputerze, który w ślimaczym tempie przetwarza niezliczone ilości informacji? Tego naprawdę nie rozumiem. Dla mnie to nuda.
Każdy mi powtarza, że w życiu trzeba robić coś pożytecznego, sensownego, trzymać się sprawdzonych metod i tym podobne bzdury. Póki co w to nie wierzę, ale zobaczymy za kilka lat.
Mama zerka na zegarek, dyskretnie, tak, abym nie zauważyła jej smutnych spojrzeń, ale ja już wiem, że najchętniej zatrzymałaby mnie przy sobie. Podchodzi do okna, odsłania firankę i wygląda na ulicę.
Delikatny pocałunek w policzek jest naszym pożegnaniem, ale i znakiem, że mimo wszystko, wciąż możemy na siebie liczyć. Bo wszystko ma być tak jak dawniej, to część gry, rodzinnej szermierki.
Podnoszę z podłogi wypchany po brzegi plecak, zabieram ulubioną książkę i pluszaka, z którym nie rozstaję się od drugiego roku życia. Pośpiesznie sprawdzam, czy mam wszystkie zeszyty i podręczniki, potem zakładam trampki i już gotowa otwieram drzwi.


Czekasz w samochodzie, zadowolony, że nikt nie przeszkadza nam w realizacji tego sprytnego planu. Czasem zastanawiam się, czy walczysz tylko o moje szczęście, czy też o szczęście tych dwojga zagubionych ludzi, których bardzo kocham.
Wsiadam do samochodu i z dumą rozglądam się po nieskazitelnie czystym wnętrzu. Nie znam się na motoryzacji, ledwo rozpoznaję marki samochodów, ale jakie to ma znaczenie, skoro jeżdżę mercedesem, który został wyprodukowany w 1970 roku, czyli lata świetlne nim przyszłam na świat.
Zapinam pasy, siadam wygodnie i ruszamy. Z radia dobiega radosna muzyka. Wspólnie śpiewamy ulubione przeboje, okropnie przy tym fałszując.
Spoglądam na twoje włosy przyprószone siwizną, na ogorzałą twarz, pokrytą delikatnymi zmarszczkami. Dla mnie nie jesteś stary. Masz duszę młodzieńca. Czy wiesz, że uwielbiam jak się uśmiechasz, tak szczerze i serdecznie, z głębi serca? Mam wtedy wrażenie, że obejmujesz mnie mocniej niż ramionami.
Pamiętam, jak na moje szóste urodziny, gdy przez przypadek zrzuciłam tort na podłogę, podszedłeś do mnie, umoczyłeś palce w czekoladowej masie i wysmarowałeś nią moją twarz i dłonie, a potem na ramieniu zacząłeś wypisywać różne imiona. Wszyscy śmiali się do łez. Nawet mama wcale się nie pogniewała. A potem wyciągnąłeś z szafy gitarę i zacząłeś grać, tańcząc wokół stołu.
Dzięki tobie ten dzień był naprawdę wyjątkowy.
Uratowałeś niejedną kryzysową sytuację. Jesteś blisko, w chwilach radosnych, ale i smutnych.
Tak jak wtedy, gdy w sądzie siedzieliśmy na twardej, drewnianej ławce i czekaliśmy, aż zupełnie obcy ludzie rozstrzygną sprawy rodziców.
Zastanawiałam się, czy nie podzielą mnie na pół, żeby zadowolić mamę i tatę, ale z twoją pomocą udało się tego uniknąć.
Ze smutku liczyłam płytki na podłodze, szare, ponure, i ciągle się myląc, zaczynałam od nowa. W pewnej chwili wyciągnąłeś książkę, a potem drżącymi rękoma wertowałeś strony, próbując ukryć emocje. Miałeś łzy w oczach, gdy spytałam cię, gdzie będę odtąd mieszkać.
To nie nasza wina, prawda? My nie braliśmy udziału w tej bitwie o dumę, prawo do pierwszeństwa i ambicje. Staliśmy z boku, bezradnie się temu przyglądając.


W środy, czwartki i soboty nocuję u taty.
Specjalnie dla mnie wynajął dwupokojowe mieszkanie w tej samej części miasta, abym nie musiała się martwić o dojazd do szkoły. Doceniam to, ale nie skaczę z radości z tego powodu, jak mogłabym?
Podjeżdżamy pod blok. Tato w dżinsach i polówce wygląda, jak przeciętny człowiek, a nie ważniak z biurowca, którym niestety bywa. Rozluźniony, pewny siebie, naprawdę budzi sympatię, szkoda tylko, że trzyma w dłoni telefon, na wypadek gdyby ktoś niezwykle ważny do niego zadzwonił. To niestety psuje cały wizerunek.
Czasem, gdy siedzimy nad talerzem przesolonych ziemniaków, tato dyskretnie, niby z grzeczności pyta mnie, czy mama zrobiła ostatnio tę swoją słynną zapiekankę z mięsem. Odpowiadam wówczas, że i owszem, z detalami opisując delikatny smak ulubionej potrawy. Tato z rozanielonymi oczyma porusza ustami, na samą myśl ślinka cieknie mu po brodzie, a język zakręca się w rulonik. Wcale nie chcę być okrutna, po prostu zależy mi, aby pamiętał.
To jak z tymi magicznymi skarpetkami wskakującymi do szafy, albo spodniami wyprasowanymi na kant, z którymi teraz nie potrafi dojść do ładu. Pewnie wciąż duma nad tym, miotając się pośród niezapłaconych rachunków i brudnej bielizny. A może się mylę, może odnajduje się w tym rozkosznym nieładzie, zauważa, że ma swoje uroki.
Pamiętam, jak w dzieciństwie zabierał mnie na wieś, aby pokazać mi łąki obrośnięte makami i innymi dzikimi kwiatami, błękitne niebo, a na nim sznur ptaków, pokrzykujących na wiatr. Biegałam za nim z rozdziawioną buzią, obserwując skaczące w trawie pasikoniki, albo żaby rechocące nad stawem. Wydawał mi się wówczas szczęśliwy i taki prawdziwy, gdy razem z mamą rozstawiał krzesła polowe i śmiał się zbyt głośno.
Czasem, gdy siedzi pochylony nad formularzami, słyszę, jak wzdycha, patrząc smutno przed siebie. Zastanawiam się wówczas, czy on tak, jak i ja tęskni do tamtych chwil.


Tylko ty jeden nie udajesz, że tak jest lepiej. Nie częstujesz mnie zwrotami typu „ hej malutka, głowa do góry”; tylko mówisz prawdę, jak dorosłemu.
Za to jestem ci wdzięczna najbardziej.
Parkujesz samochód w cieniu starej wierzby, w tym samym miejscu co dnia. Widocznie lubisz trzymać się utartych szlaków, wydeptanych ścieżek.
Ja jeszcze nie wiem, jak to będzie ze mną. Mam nadzieję, że wytrwasz, abyśmy oboje mogli się o tym przekonać.
− Dobrej nocy, Natalio! – Mówisz, gdy zbieram się do wyjścia.
Zanim jednak pójdę, chcę pożegnać się z tobą dziadku, bo gdyby nie te piętnaście minut, które spędzamy codziennie pomiędzy jednym domem, a drugim, to nie wiem, czy dałabym radę to wszystko przetrwać.
− Dziękuję – wołam, wiedząc, że jutro punktualnie o szóstej trzydzieści będziesz na mnie czekać.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Monia81 · dnia 10.07.2012 08:38 · Czytań: 600 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 14
Komentarze
Elatha dnia 10.07.2012 11:57 Ocena: Bardzo dobre
Wzruszyłam się. Tęsknię za swoim dziadkiem,którego już nie ma, a tu taki tekst... Przepłynęłam przez niego :). Zgrabnie ujęłaś całą sytuację. Natalia opisuje swoje przeżycia bardzo sugestywnie, ale bez nadmiernej egzaltacji. Jest rozsądna, ale pełna dobrych emocji mimo rozstania rodziców. Dobrze, że ma takiego dziadka, który zadbał o nią w tak trudnym czasie i nie dopuścił do walk dorosłych o to, które jest lepszym rodzicem itp.Ma dziewczyna szczęście :). Podobało mi się :).

Pozdrawiam :)
shinobi dnia 10.07.2012 12:45
Przyjemny tekst. Czyta się płynnie, nie zgrzyta. Opisywane sytuacje kreślisz wprawnie.

Jedna mała wpadka rzuciła mi się w oczy, zupełnie nieistotna w sumie.
A to nie prawda. - nieprawda

Miłego dnia. :)
zajacanka dnia 10.07.2012 21:53 Ocena: Bardzo dobre
Przyznam, że i ja się wzruszyłam. To pełen ciepła i miłości tekst. Prosto podane, bez udziwnień, a jakże emocjonalne. I chyba właśnie o to chodzi. Czuć, że to z serca płynące słowa. Bardzo tak, Monia!
Wasinka dnia 11.07.2012 00:20
Oj, i ja dołączę do wzruszonych. Szczególnie ostatnia cząstka mnie rozbroiła... Pewnie dlatego, że to dziadek, bo to naprawdę nadaje tekstowi specyficzny rys...
Ogólnie tekst melancholijny taki, pełen emocji - niby wyciszonych, a przecież wciąż pulsujących pod skórą.
Ładnie napisane.
Dodam, że takie zdania jak pierwsze zawsze pobudzają moją wyobraźnię i czucie. Niby oczywiste, a jednak pełne obrazów.

Troszkę przecinków do "ustabilizowania:, przykład jako dowód ;):
"Ponieważ nie znam odpowiedzi na to pytanie(,) milczę w nadziei, że szybko zmieni temat."

Pozdrawiam srebrzyście.
JaneE dnia 11.07.2012 09:38
Czasem wystarczy jedna osoba, która poda rękę i będzie blisko, gdy rozpada się świat.

Piękny, przepełniony emocjami tekst.
mike17 dnia 11.07.2012 10:24
Wzruszyłem się, a to u mnie niecodzienna reakcja.
Bardzo nastrojowe to pisanie, pełne smaczków i subtelności.
Emocjonalnie intensywne.
Monia81 dnia 11.07.2012 12:51
Jest mi bardzo miło, że ten tekst został tak ciepło przyjęty.

Shinobi - zaraz spieszę poprawiać.

Dziękuję wszystkim za pozdrowionka i również pozdrawiam serdecznie:)
dr_brunet dnia 11.07.2012 15:34 Ocena: Bardzo dobre
podobno nie mam serca, ale tym razem - chyba przysadka zadziałała - wzruszające...
Kaero dnia 11.07.2012 19:33
Cytat:
podobno nie mam serca, ale tym razem - chyba przysadka zadziałała - wzruszające...

Tak, rządzą nami hormony... Wolę jednak o tym zapominać ;)

Monia, to jest bardzo dobry tekst. Powyższe komentarze nie pozostawiają zresztą żadnych wątpliwości. Przyłączam się do nich, bo znalazłam tu wszystko, co potrzeba, aby coś tam we mnie się poruszyło.

Pozdrawiam :)
Monia81 dnia 12.07.2012 11:58
dr_brunet - chyba nie jest tak źle i jakieś serduszko tam w Tobie bije;)

Kaero - Cieszę się, że poruszyło:)

Pozdrawiam cieplutko:)
zawsze dnia 21.07.2012 19:47
Nigdy nie miałam dziadka, a jednak ten tekst odebrałam bardzo osobiście, za co, mocno poruszona, bardzo autorce dziękuję. Jestem pod wrażeniem.
Monia81 dnia 23.07.2012 22:28
Zawsze,

przyjemność po mojej stronie:)
Pozdrawiam
ipsylon dnia 25.03.2013 22:21 Ocena: Bardzo dobre
Kolejny tekst i kolejne miłe zaskoczenie.
W dobie dzisiejszej znieczulicy wydaje się wręcz archaiczny, ale pociągasz za właściwe sznurki i robisz to z klasą :)
Pozdrawiam :)
Monia81 dnia 18.04.2013 13:19
ipsylon - dziękuję serdecznie. :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Graiel
20/04/2019 00:44
Coś co przyciąga... jak ten Twój wiersz :) cieszę się, że go… »
AntoniGrycuk
19/04/2019 21:24
Przykro mi, że się wtrącam, ale dla mnie kluczowe w tym… »
al-szamanka
19/04/2019 21:18
W takim razie zbyt mało o tej nadziei napisałeś, raczej… »
Marek Adam Grabowski
19/04/2019 21:13
Przykro mi, że nie w pełni ciebie zadowoliłem. Zaznaczę… »
al-szamanka
19/04/2019 21:06
Zaczęło się bardzo ciekawie. Szczególnie, że uwielbiam… »
JOLA S.
19/04/2019 17:25
Draconie, tak, nostalgiczne teksty to chyba moja bajka.… »
mike17
19/04/2019 16:52
Yaro, Ty piszesz zupełnie jak ja :) Coś niebywałego.… »
Darcon
19/04/2019 16:42
Podobało mi się. Umiejętnie poprowadzona krótka,… »
Marek Adam Grabowski
19/04/2019 16:20
Chymm, samemu od pewnego czasu mierzę się z chęcią… »
allaska
19/04/2019 16:05
Berele, bardzo Ci dziękuję za ciepłe słowa:) pisałam ten… »
Gabriel Dobosz
19/04/2019 14:17
Graiel, co do losu dziewczyny, to nie miałbym większych… »
Berele
19/04/2019 11:39
Inne, niepozbawione ciepła, spojrzenie na boginię… »
pociengiel
19/04/2019 11:05
Nie lubię zabiegów z pauzami w słowach. Nie wiem dlaczego.… »
Berele
19/04/2019 11:04
Jest ciekawie w wierszu. Nie mogę się zgodzić z przytaczaną… »
pociengiel
19/04/2019 11:00
Dzięki serdeczne. »
ShoutBox
  • leskos
  • 18/04/2019 09:25
  • Dzień dobry
  • mike17
  • 17/04/2019 22:06
  • A tu utwory, na które możecie głosować : [link]
  • mike17
  • 17/04/2019 22:04
  • Zapraszam serdecznie do oddania swoich głosów na naszych artystów w MUZO WENACH 7, nie jest ich zbyt wielu, ale może właśnie dlatego zbiorą maksimum głosów. Czytajcie i głosujcie :)
  • StalowyKruk
  • 17/04/2019 12:13
  • A ja myślałem, że wy to tak pod wpływem natchnienia w chwilę piszecie :)
  • allaska
  • 17/04/2019 12:11
  • Pocienglu gdybyś się nie spieszył twoj wiersz o sledziach trafilby na półkę gorna za szybko publikujesz, prawdziwa poezja zaczyna się od szlifowania, ja Ci to mówię, co się ciągle poprawia:)
  • Gramofon
  • 16/04/2019 18:21
  • metallica w majtki sika!
  • Dobra Cobra
  • 16/04/2019 08:21
  • Piękny artykuł o kulisach powstania Żywota Briana, The filmu Monty Pythonów: [link]
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:6sophiee8623gM5
Wspierają nas