O potrzebie religijności - Miroslaw Sliwa
Publicystyka » Felietony » O potrzebie religijności
A A A

                                                       O potrzebie religijności


Stawiam, za Mirceą Eliade tezę opartą na mojej najlepszej wiedzy o ludzkiej naturze, że człowiek od momentu uzyskania „świadomości własnej świadomości” oraz świadomości środowiska, w którym przyszło mu żyć stał się istotą religijną, istotą rozpiętą między sacrum, a profanum, i że ten stan, jako taki do dnia dzisiejszego nie uległ zmianie. Ponadto uważam, że tak długo jak długo będzie istniała jakakolwiek forma inteligentnego życia, nie tylko na ziemi, ale gdziekolwiek we wszechświecie to jej przedstawiciele będą konstruować systemy religijne gdyż sprzyja temu sama natura. W każdym zakątku wszechświata obowiązują te same prawa fizyczne i chemiczne, a w konsekwencji należy domniemywać że również biologiczne (natura posługuje się swoistą ekonomią, to znaczy że dopuszcza istnienie form tylko najlepiej przystosowanych do warunków środowiska). W związku z tym możliwym i uprawnionym jest doszukiwanie się ewentualnych analogii.


Wróćmy jednak na ziemię, pośród ludzi. Początki zachowań religijnych tkwią jeszcze w naszej zwierzęcości (prowadzone są badania nad zachowaniami quasireligijnymi u niektórych gatunków zwierząt). Człowiek stał się istotą religijną nie ze strachu przed siłami natury, stał się nią ponieważ zauważył, że potrafi je kiełznać, potrafi nad nimi panować. Ponieważ konstatował swoją ograniczoność, więc naturalnie uznał istnienie nad sobą sił wyższych pozbawionych tych ograniczeń. Panowanie nad światem zapewniły mu potężne instrumenty: wyobraźnia i umiejętność myślenia. Aspekty naszego "ja", które wydają się być niezniszczalnymi (wiara i tęsknota za nieśmiertelnością) i przy pomocy których można porządkować, ale również siać zniszczenie. Nie dające się ogarnąć właściwości każdej ludzkiej istoty.
To co służy przetrwaniu całego gatunku i jego poszczególnych osobników zostało uznane (nad czym, chyba nie trzeba specjalnie deliberować), za dobre, a to co się temu przeciwstawia jest złe. Z uwagi na potęgę i ulotną naturę myślenia za najwyższą siłę porządkującą uznano istotę duchową; Boga; najwyższego prawodawcę i strażnika harmonii. Etyczną doskonałość. Zachowania źle służące gatunkowi, zostały objęte Tabu; rytualnemu zakazowi.


Rytuał ma swój początek w ludzkiej wyobraźni oraz potrzebie doskonałej estetyki, która musi być w pewien sposób tajemnicza, gdyż znajduje swoje uosobienie w absolucie, którego my, istoty ograniczone, nie jesteśmy w stanie do końca ani pojąć, ani przyswoić. Pewna sprzeczność w ludzkim myśleniu o bóstwie polega na tym, że z natury niepojmowalna siła musi jednak zostać przez człowieka jakoś przyswojona. Bóg nie może być obcy. Tak powstały mitologie i kosmogonie, a w końcu teologie, pełne herosów, półbogów, świętych i męczenników czyniące świat ducha bardziej zrozumiałym, będące jednocześnie swoistym vademecum dobrego życia. Religie aby nie kłócić się elementarnymi wymogami logiki i aby być w miarę spójnymi potrzebowały i potrzebują swoich mędrców, przewodników i kapłanów.


Religie ze swoimi kryzysami i wzlotami funkcjonują od dziesiątków tysięcy lat. Nasze czasy, są co prawda czasami „kryzysu myślenia o wartościach”, czasami kryzysu myślenia kategoriami wyższymi, ale czy przez to my staliśmy się ludźmi mniej religijnymi? Czy zanikła w nas potrzeba religijności? Uważam, że nie. Abstrahuję już od tego, że biorąc ludzkość jako całość, spora jej część, mam na myśli świat Islamu, przeżywa renesans religijny, ale i nasza część świata, która z uporem wartym lepszej sprawy przekreśla Chrześcijaństwo, w istocie nie jest w stanie wyzwolić się z religijności swojej natury. Dowodem na to jest wszechobecność ideologii w naszym życiu. Ideologie stały się namiastkami, ubogimi krewnymi religii. Żyjemy w sytym i wygodnym świecie, w którym surowe zakazy religijne zdają się nie znajdować już żadnego sensownego uzasadnienia, a poza tym często uwierają nasze łakome łatwych przyjemności i dobrego samopoczucia egotyzmy. Rugowanie myślenia religijnego wprowadziło nieład i chaos w życiu i jednostek i społeczeństw. Aby temu zaradzić intelektualiści (współcześni kapłani) tworzą, jeden po drugim systemy myślowe oparte na wartościach, niestety tylko hedonistycznych, również potrzebujących jakiegoś uświęcenia podpierają je więc, nienaturalnymi strukturami etyczno – społeczno – ekonomicznymi mającymi jednak bardzo silny wpływ na nasze odczuwanie emocjonalne np. sprawiedliwością społeczną (nie mającą na ogół nic wspólnego z tą zwykłą, bez przymiotnikową sprawiedliwością). Używanie z powodzeniem, tego typu protez etycznych, stało się możliwe dzięki schlebianiu najniższym gustom człowieka, afirmacji jego ciemnych stron i relatywizacji wartości wyższych.

Wiek XX zalegalizował i upaństwowił kilka tego typu ideologii (komunizm, faszyzm, nazizm, a nade wszystko socjalizm). Poniosły one klęskę, gdyż niweczyły strukturę człowieczeństwa i to na wszelkich możliwych poziomach. Kapłani współczesnych „religii”, co poniekąd zupełnie zrozumiałe, nie chcą jednak zrezygnować z głębokiej inżynierii dusz i przy pomocy poprawności politycznej będącej również swego rodzaju totalitaryzmem próbują ciągle promować, w różnych wariantach, ideologie niestety niezmiennie obiecujące raj na ziemi. Każda taka ideologia ma strukturę religii; ma swoją wartość najwyższą, ma swoje rytuały, swoich kapłanów, wyznawców, ma nawet swoich świętych i męczenników, że o doktrynie czyli „teologii” nie wspomnę. To wszystko jest jasne. Ale jak to jest, że dzisiaj w miejsce subtelnego piękna wybieramy krzykliwą brzydotę? Co się z nami stało? Z naszym człowieczeństwem? Z naszą potrzebą dążenia ku doskonałemu dobru i harmonii? Z naszą wiedzą o nas samych? Nie umiem na to pytania odpowiedzieć. Może raz na jakiś czas musi człowiek ulec zbydlęceniu? Nie wiem. Ale jedno wiem na pewno, że nawet tkwiąc po uszy w nieczystościach, człowiek jednak jakiegoś boga potrzebuje, nawet takiego któremu będzie wierzył krótko i powierzchownie. Nawet takiego, który go upodli zamiast uszlachetnić. Nawet takiego.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Miroslaw Sliwa · dnia 20.10.2012 10:20 · Czytań: 1196 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 16
Komentarze
julanda dnia 21.10.2012 08:26
To jest portal, jak wskazuje nazwa, pisarski. Jaki ma sens przepisywanie tego, co już napisano? Wygląda jak referacik napisany na zaliczenie w prywatnej uczelni. Kilka nieporadnych zdań w tekście, świadczą, że Autor sam nie próbie myśleć, a szkoda, bo prawdą jest wspomniana potrzeba religijności. Pozdrawiam.
Miroslaw Sliwa dnia 22.10.2012 09:51
Gdyby oczywista oczywistość aktualnie panującego nam bałaganu pojęciowego była tak oczywista, to w istocie ten "referacik" nie byłby wart funta kłaków, ale tak oczywiście nie jest. Poprawność polityczna przedefiniowała nam pojęcia do tego stopnia, że ludzie mówiący tym samym językiem nie są w stanie dzisiaj się porozumieć. Dlatego warto przywracać pojęciom ich właściwe znaczenia. Do złośliwości się nie odniosę. Masz prawo myśleć i pisać co Ci się podoba. Pozdrawiam.
Miroslaw Sliwa dnia 22.10.2012 13:35
Poprawka do komentarza. W pierwszym zdaniu powinno być: "Gdyby oczywista oczywistość aktualnie panującego nam bałaganu pojęciowego nie była tak oczywista..."
Krystyna Habrat dnia 23.10.2012 16:01 Ocena: Świetne!
Lubię filozoficzne rozważania, ale ten tekst wydaje mi się nazbyt hermetyczny z powodu nadmiernej kondensacji wywodów, że wyglądają już jak streszczenie, sama kwintesencja, oraz zbyt długich zdań i akapitów. Wg mnie zwykłego czytelnika, co filozofii nieco liznął, musisz tekst nieco "rozcieńczyć" poprzez obrazowanie poszczególnych wywodów przykładami i definiowanie pojęć, które wprowadzasz przewrotnie, by czytelnik rozumiał wszystko zgodnie z twoimi intencjami.
W sumie: tekst wartościowy, szczególnie dla osób piszących, bo tacy wprawdzie operują konkretem, ale opierają się na filozofii.
Warto się nad nim zatrzymać i przeczytać ze dwa razy.
Miroslaw Sliwa dnia 26.10.2012 17:44
Eh, te nieszczęsne skróty myślowe, które czasem z taką nonszalancją stosuję to moje prawdziwe przekleństwo. Już teraz staram się pilnować, ale przez bardzo długi okres czasu wydawało mi się, że pewnym minimalnym zakresem wiedzy dysponują wszyscy moi interlokutorzy. Błąd z mojej strony. Minimalny zakres wiedzy przez ostatnie 20 lat skurczył się do rozmiarów orzeszka.
Oczywiście mam nadzieję, że to nie dotyczy Szanownych Państwa.
Pomimo wszystko nie będę tego tekstu bronił jakby to było Bóg wie co. Zresztą we wstępie zaznaczam, że to tylko kilka luźno rzuconych myśli. W kolejnych tekstach będę mniej hermetyczny i mam nadzieję, że przez to bardziej zrozumiały. Pozdrawiam.
Usunięty dnia 26.10.2012 20:06
Cytat:
Minimalny zakres wiedzy przez ostatnie 20 lat skurczył się do rozmiarów orzeszka.


Odważne stwierdzenie, tym bardziej, że zaprezentowany tekst lokuje się poziomem celności spostrzeżeń w pierwszej połowie XX w. Nie chodzi o poziom wiedzy, bo w tym temacie takowa nie istnieje, ale o mijanie się z teraźniejszością. To archaiczny wywód moim zdaniem. Tak jakbyś te ostatnie 20 lat przespał.

"Naturalne" - bardzo ryzykowny termin w kontekście religijnym. A już powoływanie się na naukowy dowód naturalności w sprawie wiary w Boga, jest, drogi autorze, zejściem poniżej granicy powagi, do której - jak mniemam - tekst aspiruje. Przy okazji potwierdzam zauważenie autorytetów jakimi legitymujesz swój wywód.

Oczywiście podbijam radę @Sokola o definiowaniu pojęć.

Co do głównego mojego zarzutu o chybienie, to chodzi mi o Twoje utożsamianie religijności tylko z Bogiem, a ma ona szersze znaczenie, nawet powiedziałbym nieskończone. Myślę tak jak Ty, że w dzisiejszych czasach brak jest religijności, ale ogólniej, w sensie duchowego przywiązania do wartości nienamacalnych, a niewątpliwych. Nie musi to być broń Boże od razu Bóg ;) On, jako byt, był przez wieki (ciemne) brakującym ogniwem dopinającym ludziom pojmowanie życia w świecie. Świat obecnie jest jaśniejszy.

Zaproponuję Ci alternatywną diagnozę, bo również mam zacięcie kaznodziejskie ;)
Ludzie stają się płytcy wewnętrznie, bo kojarzą duchowość tylko z jednym, z wiarą w tajemniczego Pana Zaświatów i Jego nieprzystającymi do czasów obecnych kuriozalnymi rytuałami. Dla nich być uduchowionym znaczy być ciemnym. Widać to w rozmowach z domorosłymi ateistami.
No więc sprawa jest dużo trudniejsza. Takie teksty jak Twój, są moim zdaniem tylko wodą na młyn dla adwersarzy.
Miroslaw Sliwa dnia 27.10.2012 10:01
Pierwsza połowa XX wieku, jeśli idzie o duchowy zamęt wcale nie jest nam tak bardzo odległa jakby to na pierwszy rzut oka mogło sie wydawać. Program Antonio Gramsciego jest do dzisiaj realizowany przez funkcjonariuszy poprawności politycznej. Środki są oczywiście dostosowane do wpółczesności. Poza tym rzeczywistość jest dynamiczna i o tym oni stale pamiętają. Nie można również zapominać o instytucji "użytecznego idioty", w którą wręcz pasjami wcielają się intelektualiści różnego autoramentu. Wszystkich ich, począwszy od XVIII-wiecznych pozytywistów łączy idea zbudowania raju na ziemi. Najgorsze w ich pomyśle jest to, że nie zwracają najmniejszej uwagi na brak plastyczności ludzkiej natury i natury w ogóle.
"Naturalne" pochodzenie potrzeby religijności wydaje się być dużo mniej ryzykowne od jej pochodzenia kulturowego. Współczuję temu, który uczciwie próbowałby taką tezę udowodnić.
Proszę nie pastwić się nad tzw. "wiekami ciemnymi". Kryzys to ludzkość przechodziła w okresie upadku Cesarstwa Rzymskiego. Średniowiecze stało się początkiem wychodzenia z matni. Próby sprowadzenia tej przebogatej epoki do współnego, prostego mianownika są zupełnie nieuprawnione.
Duchowości w istocie bywają różne, ale myśl o Bogu-Absolucie jest naturalną konsekwencją wszystkich duchowości. Potrzeba tylko czasu i odpowiedniej ilości tęgich głów.
Na koniec coś pozytywnego. Nasz kryzys myślenia o wartościch i życia według nich też kiedyś minie.:) Pozdrawiam
Miroslaw Sliwa dnia 27.10.2012 14:21
I jeszcze jedno. Twardy przeciwnik czyli ateista, antyteista czy cholera wie za kogo oni sie tam uważają wcale nie jest taki zły. Można się spierać, bo warunki brzegowe są jasno określone. Najgorsi są mięccy relatywiści. Taki, nie wiesz kiedy wrazi ci kawał żelaza między żebra. Nie przeciwnicy są najgorsi w tym dyskursie, tylko krętacze. Pozdrawiam.
Krystyna Habrat dnia 27.10.2012 16:18 Ocena: Świetne!
A jednak dobrze, że na PP można poczytać tekst takiego gatunku.
Co do hermetyczności, to mam tu dwa wskazania sprzed lat. Mój profesor ( Włodzimierz S.) tłumaczył, że ktoś przekazujący innym jakąś wiedzę czasem popełnia błąd, gdy zdaje się mu, że odbiorca wie na ten temat tyle samo, co on. Zatem, żeby jego przekaz był skuteczny musi swą wypowiedź rozszerzyć o sprawy pozornie znane.
Inny profesor, Tatarkiewicz, wyjaśniał dlaczego on pisze jasnym językiem, co wyglądało mniej więcej tak:że pomiędzy przekazującym jakąś wiedzę a odbiorcą musi zajść jakiś proces myślowy, prowadzący do zrozumienia tego tekstu. Tatarkiewicz uważał, że on sam powinien brać ten proces na siebie, a więc tak kształtować i rozwijać dodatkowymi wyjaśnieniami swą wypowiedź, żeby dla odbiorcy była ona zrozumiała.
Myślę, że jesteś w połowie drogi pomiędzy jasnością Tatarkiewicza, a teoretykami, którym się wydaje, że dopiero pokażą jacy to oni mądrzy, gdy nikt nic z jego tekstu/wykładu nie zrozumie. I silą się na rzadkie słownictwo, na zaskakujące skróty, dziwne metafory i Bóg wie co, a bardziej się męczą, żeby nikt nie zrozumiał niż odwrotnie.
Ale twój tekst nie aż tak niezrozumiały. Jest bardzo pożyteczny i potrzebny, żeby zatrzymać się i pomyśleć.
Miroslaw Sliwa dnia 28.10.2012 10:43
Droga Sokol dziękuję za pożyteczne rady. Oczywiście zależy mi na tym aby moje teksty były jak najbardziej zrozumiałe i przystępne. Boję się tylko żeby, kiedy zacznę tłumaczyć z polskiego na nasze, z najprostszego tematu na zwykły esej nie zrobiło się opasłe tomiszcze.:) To był żart, a na serio przyjmuję te uwagi z wdzięcznością i pokorą. Pozdrawiam.:)
Berenika dnia 31.10.2012 10:00 Ocena: Dobre
Hmm nie wydaje mi się ten tekst jakoś bardzo hermetycznym, ale poruszyłeś tu wiele wątków, które mogłyby być osobnymi tematami i można by je jeszcze rozwinąć. Początek to takie ogólniki wprowadzające, ciekawie zrobiło się przy hedonistach, bo to jakby sprawa na teraz, ale o tym dosyć zwięźle potraktowałeś. Nie do końca zgadzam się z opinią, że mamy renesans Islamu, moim zdaniem należy być ostrożnym wysuwając takie hipotezy, bo to zostało rozdmuchane z 10 lat temu przy okazji SAMI WIECIE KOGO i to, że jest iluś tam wariatów - fanatyków niekoniecznie musi znaczyć o całości w ten sposób, aczkolwiek dla mediów niewątpliwie jest to łakoma pożywka i straszak. Dodatkowo dochodzi do tego aspekt, powiedziałabym, egzotyczny, bo to co obce wydaje się nam bardziej straszne, jest czymś do czego należy podchodzić z ostrożnością. A czemu by np. nie renesans w Katolicyzmie czy no nie wiem np. u chrześcijan wschodnich, ortodoksów z Egiptu. Myślę, że i w tych wypadkach na równi można by to w pewien sposób próbować udowodnić, bo jak się chce czegoś dowieść, to się udowodni :)
Miroslaw Sliwa dnia 01.11.2012 09:53
Odniosę się do wątku renesansu w Islamie. Jakieś 30 lat temu miałem przyjemność rozmawiać z tureckim filozofem, muzułmaninem, który kształcił się w Stanach Zjednoczonych i Francji. On jako pierwszy zwrócił na to moja uwagę. Dzisiaj widać to już gołym okiem. Do nas dociera jednak tylko negatywny aspekt tego zjawiska (trroryzm tzw. fundamentalistów), bo w ogóle świat kultury zachodu dzisiaj (duże uproszczenie z tym dzisiaj) odnosi się do religii jako takich wrogo. Nie istotne czy to bedzie Judaizm, Chrześcijaństwo czy Islam. Jeśli o mnie idzie to jestem rzymskim katolikiem i byłbym wielce rad gdyby Chrzescijaństwo zaczęło na nowo rozkwitać. Niestety da się zaobserwować trend raczej odwrotny. Pozostaje tylko wierzyc Chrystusowi, że bramy piekieł Jego Kościoła nie przemogą. Pozdrawiam.
Usunięty dnia 01.11.2012 21:45
Żeby się nie okazało, że każdy pieniądz na tacę, to raty za bilet do piekła ;)
Miroslaw Sliwa dnia 02.11.2012 09:25
To akurat nie zależy ani od tacy, ani od pieniądza.:)
Krystyna Habrat dnia 02.11.2017 11:25 Ocena: Świetne!
Przeczytałam dziś (2.11.2017r) po pięciu latach esej ponownie i wydaje mi się dużo lepszy niż na początku. Nie wiem, czy został odrobinę poprawiony i rozszerzony, czy ja mam dziś lepszą kondycję do odbioru filozoficznych rozważań. Ale teraz na pewno mogę dać mu najwyższą ocenę. Potrzebne są nam takie rozważania, szczególnie w kontekście światowych zawirowań wobec nowych ideologii, choćby we Francji i różnych porywach oddolnych (marsze) u nas. Nie znaczy to, iż nawołuję do nawracania się. Ale do myślenia. Choćby chwilowej zadumy.
Jestem też pełna podziwu dla autora eseju za przyswojenie sobie myśli M.Eliade'y. Ja kiedyś zrezygnowałam.
Miroslaw Sliwa dnia 06.11.2017 08:38
Dziękuję Krysiu.

A wiesz tekstu nie zmieniałem, to rzeczywistość poszła w przewidywanym przeze mnie kierunku.
Cóż tam jednak ja ze swoimi antycypacjami, skoro, za kilkudziesięcioletnią, trzeźwą analizę stosunków świata Islamu wobec Europy i Zachodu w ogóle, wyklęto tak wybitną żurnalistkę, jaką bez wątpienia była pani Oriana Fallaci; wyklęto, bo weszła w drogę lewicowym ideologom, którzy projektują zupełną destrukcję świata jakim go znamy.

Zachód najpierw musi pokonać tego raka, który wyrósł na jego własnym organizmie bez obcych ingerencji, ale bądźmy dobrej myśli.

Pozdrawiam. :)

Mirek
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kushi
24/10/2019 01:19
- jakie to prawdziwe i wyczuwalne... oj potrzebowałam… »
mike17
23/10/2019 23:02
Kaziu starałem się ukazać ingerencję Boga w życie człowieka.… »
Kazjuno
23/10/2019 22:03
Język jakim się posługujesz, Mike17, paluszki lizać: wzór… »
Florian Konrad
23/10/2019 21:01
no wiesz? to spoko muzyka »
bruliben
23/10/2019 18:12
Próbowałem przemycić moje rozumienie tej muzyki, chociaż… »
shinobi
23/10/2019 17:55
Do tekstu przyciągnął mnie tytuł, słowo… »
shinobi
23/10/2019 17:46
al-szamanka, dzięki za komentarz, fakt - dawno nie… »
bruliben
23/10/2019 07:38
Witam back door mana, mortalnego coila, Pasażera Iggiego i… »
marzenna
23/10/2019 05:40
al-szamanka Skrajne emocje i odczucia-zawiść, niemoc (jaka… »
marzenna
23/10/2019 03:32
shinobi Yaro nie powinnam czytać takich wierszy o 03:18,… »
mike17
22/10/2019 22:07
Witaj, Przemku, po latach niewidzenia :) Twój koment jest… »
Lilah
22/10/2019 22:02
Dziękuję, Al. Miło Cię gościć. Pozdrawiam serdecznie… »
Lenix
22/10/2019 21:29
Cały Mike. ;) Nie uświadczysz tutaj fabuły rodem ze… »
Kazjuno
22/10/2019 20:49
Droga Jolu. Hola, hola! Co znowu za mętnego łba? Właśnie… »
mike17
22/10/2019 20:20
Nie mogę się zgodzić z teorią, że w stanie wojennym wygasło… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 23/10/2019 19:12
  • Piszcie wiersze na Zaśrodkowanie#31. Czekamy.
  • mike17
  • 23/10/2019 17:12
  • Chcesz przejść do historii? Nic prostszego, jak wziąć udział w MUZO WENACH 8 i napisać krótki tekścik. To w zupełności wystarczy : [link]
  • Dobra Cobra
  • 23/10/2019 07:59
  • No, już wiemy. Dzięki temu anonsowi, bo tak byśmy przecież nie mogli tego nijak wiedzieć. Ceszę z Twojego szczęścia.
  • AntoniGrycuk
  • 22/10/2019 23:29
  • Zakochałem się. To piękna miłość. Mówię Wam. I ważniejsze jest, aby Wam o tym powiedzieć. Byście wiedzieli! To najważniejsze!!!... Wiecie już?
  • mike17
  • 21/10/2019 13:49
  • Czy 5000 słów to dużo? Nie. Dlatego zapraszam Was do MUZO WEN 8, KONKURSU w prozie - wystarczy napisać miniaturę :) [link]
  • mike17
  • 21/10/2019 13:38
  • Koberko, dziękuję za dodanie do ulubionych :)
  • bruliben
  • 20/10/2019 11:11
  • A gdzie to ześrodkowanie? Gubię się w portalu. Może ktoś, coś podpowiedzieć?
Ostatnio widziani
Gości online:12
Najnowszy:Kottwitzes70
Wspierają nas