Niedzielne oddalenie - Szuirad
Publicystyka » Eseje » Niedzielne oddalenie
A A A
Od autora: Bardzo lubię niedzielne, wczesne poranki. Dla tego czasu naprawdę warto wstać wcześniej :)

Rankiem, po wejściu do kuchni, bynajmniej nie nastawiam wody na kawę, nie sięgam do lodówki, ale odruchowo, podświadomie uruchamiam radio. Odbiornik, leciwy już egzemplarz z czasów, gdy prym wiodły magnetofony kasetowe, zwykle odzywa się szumem i trzaskami. Wybaczam mu z racji wieku, choć momentami wydaje się, że czyni to z wyrachowania, jak pomijane w pieszczotach dziecko. Wystarczy bowiem delikatne muśnięcie gałki strojenia, by odbiór stał się czysty… Nie tylko ludzie potrzebują bliskości.

Tym razem radyjko zaskoczyło od razu, jakby wiedziało, że „Nasza klasa” to jeden z tych szczególnych utworów, obok których nie potrafię przejść obojętnie, których słowa sprawiają, że trywialna „gęsia skórka” na ramionach współgra ze ściśniętym gardłem. Przystanąłem przy kuchennym blacie i boso, na zimnych kafelkach, w półmroku budzącego się dnia słuchałem Jacka Kaczmarskiego. Przed oczami przesuwały się twarze z podstawówki, liceum, wciąż znajome, choć dekady skutecznie zatarły wiele nazwisk. Tkwią gdzieś w ODDALENIU, choć zapewne część żyje tuż za rogiem. Niby swoi, a już obcy.

Piosenka powstawała, gdy młodość swą „chmurną, durną” rozchlapywałem po salach ogólniaka i wtedy treści kolejnych zwrotek nie przemawiały do mnie tak, jak zaczęły dwadzieścia lat później. I z coraz większą mocą dotykają do dziś. Matematyk powiedziałby, że z siłą wprost proporcjonalną do wskazań PESELU, do ODDALENIA w czasie.
Jacek Kaczmarski, składając tęsknotę (dziś to widzę na pierwszym planie, choć bez trudu wskazać można pęki innych uczuć) w wersety „Naszej Klasy”, nie miał trzydziestki i wtedy „rozdrapana młodość za bardzo nie bolała”. Mogę tylko żałować, że nigdy nie dowiemy się, jak bolałaby po trzydziestu, czterdziestu latach, gdy patrzyłby na swoich kumpli z większego ODDALENIA, z perspektywy człowieka w pełni dojrzałego.

Czy można mówić o „konflikcie pokoleń” w odniesieniu do samego siebie?

Konflikt pokoleń, w tym tradycyjnym rozumieniu, wynika poniekąd z ODDALENIA w czasie, które, przeżytymi doświadczeniami, buduje różnorodne postrzeganie świata, z ODDALENIA mentalnego i także tego w sensie geograficznym. Potomstwo to wciąż „korzenie tego samego drzewa”, ale opływają je inne wody, a gleba podsuwa pożywienie zmodyfikowane choćby nawozem „reformy” lektur. Dzisiejsza młodzież prze w tę samą stronę - wszak pod prąd Chronosa iść się nie da - zdąża jednak do nowych bram - nasze spłynęły już z horyzontu. Pomimo tego wciąż są dla nas odczuwalne, niczym przypięta do pleców guma, która nie stawia wielkiego oporu, ale przypomina, jakiej to furtki próg kiedyś przekroczyliśmy, jakiego to życiowego dokonaliśmy wyboru. I świadomość ta bezwiednie rzutuje na pokoleniowe relacje. Czy są tak zupełnie złe? Na pewno czujemy i postrzegamy inaczej – i jest to prawo każdego pokolenia. Można się tylko zastanawiać, w którym momencie nasza rzeczywistość zaczyna żyć osobistymi legendami.

Ostatnie lata życia Jacka, a właściwie skala odzewu tak wielu ludzi - w najróżniejszym wieku - na wieść o chorobie Poety, potwierdziła (czuję to przy kolejnych wersetach), że wciąż pulsują i żyją w nas obszary wrażliwe na sprawy, uczucia i wartości niezależne od jakiegokolwiek ODDALENIA, nieograniczone prześwitem bram, płynące swobodnie ponad ciasnymi furtkami kolejnych pokoleń, z których każde w tysiącach powiela „swoją klasę”. Nie miałoby to miejsca, gdyby „Nasza Klasa”, Obława”, „Mury” czy inne utwory nie były poezją świetną, muzyką poruszającą do głębi, taką swoiście naszą. I tu pojawia się niebezpieczeństwo, co prawda powoli, może zbyt wolno, zanikające, taki nadwiślański brak pewności siebie, wiary w swoje możliwości, hołubienie obcym osiągnięciom. Czy Amerykanie, Francuzi, inne nacje przejmują się tym, że inastraniec nie zrozumie ich literatury, filmu, sztuki?
Może zestawienie „Naszej Klasy” z dziesiątkami tekstów, z przesłaniem muzyki (a raczej Muzyki) i innych materialnych dzieł sztuki ułożonych przez znawców i autorytety w jeden typoszereg ponadczasowych, uniwersalnych wytworów ludzkości zostanie odczytane jako obrazoburcze, urągające pamięci i osiągnięciom Wielkich Mistrzów, Myślicieli i Artystów. Cóż, nie mam na to wpływu, ale w szczerości powiedzieć nie mogę, że poezja Jacka mnie nie zachwyca, skoro zachwyca, a wręcz wzrusza… Powiem więcej - niweluje ODDALENIE.

Zgasiłem radio. W tej chwili jakakolwiek inna muzyka byłaby czystą profanacją, szlachtowaniem katharsis. Teraz nawet założenie kapci wydaje się posiadać jakiś głębszy sens. Ugotowałem kawę i przysiadłem przy małym stoliku w kuchni. Za mną spotkanie z Mistrzem. Przede mną cichy niedzielny poranek. Codzienność migocze w ODDALENIU, gdzieś w głębokiej podświadomości. Czy trzeba czegoś więcej, by przeżyć mistyczne spotkanie, ZBLIŻENIE? Może z samym sobą, i to niekoniecznie z tym sprzed trzydziestu, czterdziestu lat.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Szuirad · dnia 11.01.2013 20:37 · Czytań: 607 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 13
Komentarze
Elwira dnia 11.01.2013 20:37
Cytat:
bynajmniej nie nastawiam kawy

wody na kawę albo ekspresu, chyba brzmi lepiej
Cytat:
Niby swoi(,) a już obcy.

Cytat:
acek Kaczmarski(,) składając tęsknotę (dziś to widzę na pierwszym planie, choć bez trudu wskazać można pęki innych uczuć) w wersety „Naszej Klasy”(,) nie miał trzydziestki[09/quote]
[quote] inne wody(,)a gleba podsuwa pożywienie

Cytat:
ale przypomina(,) jakiej to furtki próg kiedyś

Cytat:
Ugotowałem kawę i przysiadłem przy małym

hm... moim zdaniem kawę się parzy
Cytat:
czegoś więcej by przeżyć mistyczne spotkanie


Przypadł mi do gustu ten tekst głównie dlatego, ze jest prawdziwy. Wszystkie obawy, gesty, przemyślenia są głębokie, ale też do bólu ludzkie. Nie ma pseudofilozofii, jest życie i rozważania człowieka, który coś przeżył, czegoś doświadczył, a jednocześnie czegoś szuka, pragnie.

Odchodzę nieco bardziej refleksyjna niż przyszłam. Nie wiem czy taki był zamiar.
Pozdrawiam.
al-szamanka dnia 11.01.2013 21:04 Ocena: Świetne!
zwykle odzywa się z szumem i trzaskami. - bez z byłoby chyba zgrabniej

Odpowiada mi sposób w jaki pokazałeś swoje niedzielne rozmyślania... przy parzeniu kawy :)
Rozrzewniło jakże prawdziwe, w moim pojęciu, zdanie tuż przy końcu:
Teraz nawet założenie kapci wydaje się posiadać jakiś głębszy sens. - nie dziwię się, po takich porannych rozważaniach :)
Pięknie piszesz :)
duzyksiaze dnia 11.01.2013 21:29
na wstępie dwie uwagi (zawodowe zboczenie):
prawie bez świadomości - lepiej brzmi "podświadomie" - bez świadmości oznacza nieprzytomność lub brak rozumowej percepcji świata.

choroba Barda brzmi dwuznacznie - w medycynie taki zlepek oznacza, że Brad to odkrywca choroby nazwanej odtąd jego nazwiskiem. Na początku zdania jest już Poeta więc może lepiej o jego chorobie ( lub Poety-Barda - wtedy naturalnie winno się usunąć Poetę z początku zdania)
"Nasza klasa" powstawała na raty. Część pierwsza - 4-zwrotkowa, datuje się na rok 1983 - można więc powiedzieć, że to czasy prawie że jeszcze studenckie - przecięte jednak okresem stanu wojennego w wyniku czego tak wielu rówieśników artysty rozpierzchło się po świecie - niekoniecznie z własnego wyboru, ale z pewnością z nadzieją na lepszy los.
Druga - również 4-zwrotkowa część utworu została dokończona w 4 lata później.
To ważne dla interpretacji utworu, bowiem piąta zwrotka zaczyna się właśnie "odnalezieniem" tych zagubionych w czasie i przestrzeni kolegów. Zatem dodatkowym walorem "Naszej klasy" jest to, iż jako całość zawiera dwa pierwiastki uczuciowe - pierwsze wrażenie pisane jest "in statu nascendi". Drugie jest efektem powrotu po latach.
Opowiada raczej o dramacie, niż konflikcie pokolenia.
Ale dobrze, iż stała się kanwą tak ciekawego felietonu pełnego tak intymnych przemyśleń.
Gratuluję.
Wiktor Orzel dnia 11.01.2013 21:32
Cytat:
Tym razem ra­dyj­ko za­sko­czył


Literówka, zaskoczyło.

Cytat:
Ugo­to­wałem kawę


Tutaj bardziej by mi pasowało np. przygotowałem.

Przeszłość określa nasz byt. Codzienność jest niejako szansą na nowe dookreślenia, które potem obudzi dobrze znana melodia, miejsce, czy inny impuls. Lubię takie "wspominkowe" wycieczki. Gratuluję udanego tekstu.
Szuirad dnia 11.01.2013 22:57
Witajcie

Elwiro :)
Jak widać moja nieobecność na PP nie zaowocowała zbytnią poprawą interpunkcji i Twoje uwagi wciąż są potrzebne i cenne. Dziękuję za nie. Sugestie uwzględniłem, poprawiłem :)
Poza jednym: od kilku miesięcy faktycznie kawę gotuję. W garnuszku lub tygielku z dodatkami przypraw.
Tak tekst w założeniu miał być refleksyjny i trochę wymknął się spod kontroli, gdyż refleksja rozlała się na różne aspekty.
Dzięki za wejrzenie i korektę

Al - Szamanko :)
Sugestia z wycięciem z jak najbardziej słuszna, uwzględniłem...

Sprawa kapci ... Powrót z "wyżyn refleksji" nie może być drastyczny, bo stopy mogą zmarznąć :) a bardziej poważnie, myślę, że jeżeli przyjrzymy się każdej chwili, każdej sytuacji, którą przeżywamy, osoby którą spotkamy to zawsze znajdziemy na pozór, powtórzę na pozór nieistotny element. Jednak wystarczy pokazać go w innym świetle, w innym kontekście a okaże się, że jest co najmniej niesamowitym symbolem, epokową prawdą itp.
Dziękuję za wizytę a zwłaszcza za ostatnie zdanie :)

DuzyKsiąze :)
Sugestie z chorobą Barda uwzględniłem bez oporu. Z podświadomością trochę walczyłem ale jednak się przekonałem... Dzięki za uwagi.

Tak wiem, że Nasza Klasa powstawała w przeciągu około 4 lat i to tych, które spędziłem w Liceum, stąd w tekście odwołanie do całego okresu szkoły średniej.

Tak to jest dramat, a raczej dramaty poszczególnych osób i pokolenia jako całości, stąd pytanie o to, jak wyglądałaby piosenka po trzydziestu latach u Jacka K, wędrującego po świecie i w końcu z rakiem.
Siła rzeczy jednak zawsze mam przed oczami Dziewczyny i Chłopaków z mojej Klasy, sprzed trzydziestu lat.
A moim celem nie było, jak w sumie zauważyłeś, sądząc po ostatni zdaniu, interpretacja twórczości Jacka. Raczej Nasza Klasa stała się odskocznią do tego co gdzieś po łbie się moim kręciło.
Dziękuję za wizytę i dobre słowo.

Sagitariusie :)
Literówka już poprawiam :)
A kawę rzeczywiście gotuję, co tłumaczyłem już Elwirze :)

Taak... dzisiejsza codzienność może stać się doświadczeniem , przeżyciem odłożonym w naszej pamięci, duszy, które później przyjemnie jest wspomnieć, czasami nie będąc zupełnie świadomym jak bardzo to kim jesteśmy zawdzięczamy tamtej chwili.
Dziękuję za wizytę i ostatnie zdanie :)


A tak na marginesie, byłem pewny, ze tekst włożyłem do zakładki Inne a nie Eseje

pozdrowienia dla Wszystkich
Sz
Wasinka dnia 12.01.2013 00:12
Cóż... Nasza klasa zawsze wywoływała u mnie dreszczyk, wsuwając mnie w szczelinę określonego nastroju. I Twój felieton również. Treść podrzuca refleksje, wspomnienia. Co jednak odczułam jeszcze bardziej może? Klimat tejże opowieści, który skutecznie oplótł to, o czym piszesz, dodał smaku i przeniósł w świat Twoich rozważań.

Maluchy:
Cytat:
po wejściu do w ku­ch­ni
- "w" wpadło przypadkowo
Cytat:
Tym razem ra­dy­j­ko za­sko­czył
- zaskoczyło
Cytat:
w półmroku budzącego się dnia, słuchałem
- wyrzuciłabym ten przecinek
Cytat:
uni­we­r­sa­l­ny­ch wy­tworów lu­dz­kości, zo­sta­nie
- przecinek niepotrzebny
Cytat:
Może z samym sobą i to nie­ko­ni­ecz­nie
- sobą(,) i to

Pozdrawiam księżycowo, z przyjemnością spotykając Twój tekst na PP.
Wiktor Orzel dnia 12.01.2013 00:31
Szuirad napisał/a:
A tak na marginesie, byłem pewny, ze tekst włożyłem do zakładki Inne a nie Eseje


Pozwoliłem sobie zmienić kategorię, jeśli Ci nie odpowiada to wrócimy do pierwotnej ;)
JaneE dnia 12.01.2013 12:15
Niezwykła jest ponadczasowość tej piosenki. Zawsze będzie aktualna. Bo zawsze młodzieńcze marzenia, plany i aspiracje zderzają się w końcu z rzeczywistością. Czasem to zderzenie jest bolesne.

Dobrze zacząć dzień od takich przemyśleń.
Piosenki są często pretekstem do uruchomienia maszyny wspomnień.

Bardzo dobry esej.

Pozdrawiam
Szuirad dnia 12.01.2013 13:53
Witam

Wasinko :)
Miło mi Cię gościć
Sugestie przecinkowe łykam bez oporów i dziękuję za korektę.
Literówka zaskoczył(o) zaskoczyła mnie, byłem pewny, ze po zwróceniu uwagi przez Sagitariusa dodałem o, jak widać nie zapisałem

Twoje odczucia po raz kolejny wskazują, że Nasza Klasa bardzo refleksyjnie wpływa chyba na każdego, myślę, ze przede wszystkim dotyka spraw, rzeczy, doświadczeń z czasów ważnych dla każdego, z czasów, wyrastania z dzieciństwa, w czasach krzepnięcia...

Dzięki za komentarz, w szczególności pierwszy jego akapit

pozdrawiam wczesnopopołudniowo, z lekka przyprószony śniegiem
Sz

Sagitariusie
Nie ma znaczenia, tylko przez moment pomyślałem, ze nie panuję już nad swoja pamięcią :)

JaneE :)
Tak ta piosenka zawsze będzie ponadczasowa, jak napisalem
Cytat:
płynące swo­bod­nie ponad cia­sny­mi furt­ka­mi ko­lej­nych po­ko­leń, z których każde w tysiącach po­wie­la „swoją klasę”.


A twoje słowa
Cytat:
Piosenki są często pretekstem do uruchomienia maszyny wspomnień.
, wlasnie w tej chwili przyniosły mi namyśl pewien pomysł. Życie pokaże, czy go zrealizuję, Jezeli tak, to na PP sie znjadzie.
również za to szczególne ukłony

pozdrawiam
Sz
Krystyna Habrat dnia 14.01.2013 15:00
Lubię takie teksty. Zabrałam się do niego pełna radosnych oczekiwań, bo na to wskazywał pierwszy akapit: pogodny poranek, wolny od obowiązków, kawa, radyjko, muzyka. To się lubi czytać dla wprowadzenia w dobry nastrój. Ciekawi, jakim sposobem autor potrafi dodać nam pogody ducha.
Tymczasem tekst okazał się dużo głębszy. To też lubię. Tyle poważnych refleksji. Nawet w pewnym momencie pomyślałam, że tylko dosmucasz. Ale nie. Jeśli ktoś czyta nieuważnie, to zaskoczy przy zdaniu o bamboszach (kapciach) i wtedy wie, że już wcześniej mówiłeś o czymś więcej niż nostalgia piosenki, a co? Każdy wyczyta tu też swoje. I o to chodzi autorze. Dobry tekst, jak twój, poruszy w czytelniku coś więcej, i u każdego inaczej. Nawet coś, o czym sam nie pomyślałeś. Ale spowodowałeś. Co tam Oddalenie, co tam smutek, a nawet przemijanie, gdy są chwile, że rzeczywistość się zatrzymuje i wszystko, co nieco dalej staje się mniej ważne.
Szuirad dnia 14.01.2013 18:29
Witaj Sokol

Po takim komentarzu, to człowiek nawet jak jest padnięty i ma dość dnia to z nowymi silami zabiera się do pisania.
Dziękuję za wizytę i dobre słowo, zwlaszcza zdanie, które szczególnie do mnie dotarło
Cytat:
Dobry tekst, (...), poruszy w czytelniku coś więcej, i u każdego inaczej. Nawet coś, o czym sam nie pomyślałeś.


Pozdrawiam
Sz
zajacanka dnia 22.02.2013 00:23 Ocena: Bardzo dobre
Nie powiem, że mi łza kapnęła, bo nie. Ale ruszyłeś skrywane przez lata tęsknoty, nieświadome, ukryte, zapomniane. Niedziela i poranna Trójka. I Jacek. Kiedy to było?... Teraz nawet polskiego radia nie mam, a przypadkowe odsłuchania trójkowych ostatnich "hitów" nieco żenują. To se ne wróci...
Cytat:
Zgasiłem radio.

to mi się podoba.

Pozdrawiam
mocno nostalgicznie
A
Szuirad dnia 22.02.2013 21:12
Witaj

Bardzo dziękuję za wizytę i komentarz. Myślę, że Trójka dla późnych trzydziestolatków i czterdziestolatków jest czymś więcej niż stacją radiową. Ale muszę też stanąc w obronie Trójki - jest to faktycznie inna stacja, ale myślę, ze poziom trzyma. Dużo słucham Trójki - w tej chwili właśnie leci Lista Przebojów. Są oczywiście programy, które mi nie odpowiadają, ale W.Mann, J.Chojnacki , P.Kaczkowski, z młodszych M. Nogaś (jego audycje o książkach), czy Klub Trójki D. Bugackiego i J. Sosnowskiego - to są fantastyczne audycje...

A Jacek... tu w zasadzie nie trzeba nic mówić

pozdrawiam
Sz.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
andro
15/09/2019 23:00
i nikt nie przystaje - w sensie, że za mało w nich… »
bruliben
15/09/2019 22:51
Sugestywnie napisane o muzyce i wspomnieniach. Te pocztówki… »
bruliben
15/09/2019 22:44
Rzeczywiście widać w tekście częste obcowanie za śmiercią.… »
Kapelusznik
15/09/2019 21:59
Oj... A myślałem że to ja piszę długie opisy... hooo...… »
Bartek Otremba
15/09/2019 21:29
Fakt, zdecydowanie do poprawy — też naszła mnie taka… »
voytek72
15/09/2019 19:08
Madawydar - podziękowania za wizytę i opinię :) »
AntoniGrycuk
15/09/2019 18:46
Tak, zaduma spowodowana śmiercią... Ja wiem jedno, co… »
mike17
15/09/2019 18:32
Bardzo mi się podoba, Edyto, naprawdę jest tu lekkość i… »
mike17
15/09/2019 18:14
Bardzo trafne spostrzeżenie, Yaro, zgadzam się w zupełności.… »
mike17
15/09/2019 18:05
Rafi, ciekawy ten Twój wiersz :) Zgrabnie dobierasz słowa i… »
Dobra Cobra
15/09/2019 16:35
A Ty, Ty... Kasia z bliska, Jakie interesujące tematy… »
Dobra Cobra
15/09/2019 16:29
Nooo, jakie doświadczenie przez piszącą przemawia.… »
Kamila N
15/09/2019 14:56
O ile dwa pierwsze postulaty dotyczą samej osoby mówiącej, o… »
Marek Adam Grabowski
15/09/2019 14:48
Dzięki za przeczytanie. Ująłeś sedno; moja twórczość to… »
Kapelusznik
15/09/2019 14:34
"Nie miałam" - chyba ... HA HA HA HA HA HA… »
ShoutBox
  • mike17
  • 15/09/2019 14:25
  • Siemanko, Krzyśku :)
  • bruliben
  • 15/09/2019 00:24
  • Chciałem tam napisać, że filmy są godne polecenia :)
  • bruliben
  • 15/09/2019 00:21
  • A propos kina dzieci w Muranowie dobiega końca przegląd kina izraelskiego. Jutro ostatni dzień. Po tym co zobaczyłem do tej pory mogę z czystym sumieniem produkcje festiwalu.
  • leskos
  • 11/09/2019 12:09
  • Dzień dobry :)
  • mike17
  • 08/09/2019 20:36
  • Coca_monko, wiersz robi wielkie wrażenie. Jest głęboki i pełen treści. Nie pozostawia czytacza obojętnym. Jest bardzo treściwy i intymny. Uśmiecham się pod nosem, że ktoś umie pisać taką lirykę :)
Ostatnio widziani
Gości online:21
Najnowszy:ujybiryf
Wspierają nas