Good bye, André - Andre
Proza » Miniatura » Good bye, André
A A A

Trumna była otwarta. Sonia miała na sobie ciemną marynarkę, bluzkę ze sporym dekoltem i dość krótką spódniczkę, naciągniętą na czarne rajstopy, a na nogach eleganckie buciki Salvatore Ferragamo, które tak bardzo kochała. Wyglądała ślicznie. Niełatwo jest wyglądać ślicznie, kiedy się nie żyje.

Ksiądz mówił o grzechach i ich odkupieniu, a rodzina płakała. To była wczesna jesień, więc liście miały już kolor przemijania. Staliśmy na cmentarzu, a ja przypomniałem sobie, jak Sonia kiedyś marzyła, żeby fruwać nad drzewami i być niesioną przez wiatr. Widzieć to, co widzą ptaki. Patrzeć z góry na domy, na ulice, na samochody, na centra handlowe, na wszystkie te kina, knajpy i burdele. No i na biurowce. Gdyby tylko mogła spojrzeć na nie z dystansu, z perspektywy, może wtedy miałaby trochę więcej śmiałości. Może wtedy wystarczyłoby jej odwagi i heroizmu, żeby uświadomić sobie, jak bardzo ma to wszystko w dupie. Jak bardzo nie podoba jej się całe to jebane, warszawskie entourage i jak bardzo chciałaby się z niego wyrwać, uwolnić, no spierdolić zwyczajnie i już nie wrócić.

Tak mówiła, ale kiedy narkotyk przestawał działać i rush trochę zwalniał, szybko zmieniała temat. Po kolejnej ścieżce jednak do niego wracała. - Jeszcze nie teraz, kiedyś to tak, na pewno - przysięgała - ale jeszcze nie dzisiaj. - I że to miasto - mówiła - że to miasto, ci ludzie, ta cywilizacja, że to wszystko ją w końcu wykończy. Że zajebie się na śmierć, a jak nie na śmierć, jak nie daj Boże przeżyje, to skoczy z Intraco i wtedy już na pewno będzie ptakiem.

A potem rozsypywała jeszcze jedną porcję proszku i pudrowała dalej. Po piętnastu minutach przychodził kryzys i wypijała butelkę wina, żeby przespać chociaż kilka godzin, bo jeśli jeszcze nie teraz, jeśli jeszcze nie dzisiaj, to za coś jednak trzeba żyć.

Po pogrzebie poszedłem do jej mieszkania. Miałem swoje klucze. Siadłem na łóżku, na którym kochaliśmy się wiele razy, a ostatni w poniedziałek. Z pościeli dolatywał słonawy zapach spermy. Wyciągnąłem z kieszeni woreczek. Charlie. To był dobry materiał. Serce mocniej zabiło. Jedną drugą grama podzieliłem jeszcze na pół i usypałem dwie ścieżki. Rozejrzałem się i pomyślałem, że zroluję papier z notesu, który leżał na stoliku. Sięgnąłem po niego i dopiero wtedy zobaczyłem. Napisała to grubym, czarnym mazakiem, jeszcze zanim sproszkowana dama na dobre uwolniła ją od miasta, którego Sonia tak nienawidziła.

Moja fiancée napisała: "Good bye, André".

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Andre · dnia 19.01.2013 09:58 · Czytań: 1464 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 20
Komentarze
mike17 dnia 19.01.2013 10:33 Ocena: Świetne!
Witaj, Andre!

Drobiazgi:

Cytat:
Staliśmy na tym cme­n­ta­rzu,

"tym" zupełnie zbędne
Cytat:
wy­sta­r­czyło by

wystarczyłoby
Cytat:
Po ko­le­j­nej ścieżce je­d­nak do niego wracała. - Je­sz­cze nie teraz,

to jest cytat, więc najlepiej dać dwukropek i dalej w cudzysłów.
Cytat:
nie daj boże przeżyje

Boże

Twardy, męski tekst.
Choć mała płaszczyzna słowna, od emocji aż buzuje, czuć je niemal namacalnie, jakby było się świadkiem opisywanych wydarzeń.
Niezwykle sugestywnie i plastycznie odmalowałeś obraz marazmu i emocjonalnej pustki, uwięzienia w szponach nałogu, życia na krawędzi, balansowania po cienkim lodzie.
Świetny obraz ludzi duchowo wypalonych, wegetujących, a nie żyjących prawdziwym życiem.
Obrazowość sięgnęła w tej miniaturze zenit - mało słów, a wszystko widzi się jak barwny film, pełen silnych namiętności, nie ma tu miejsca na letniość, ani obojętną przypadkowość.
Po raz kolejny mam uczucie, jakbym czytał Bukowskiego :)
al-szamanka dnia 19.01.2013 11:17 Ocena: Świetne!
Cytat:
Sonia miała na sobie cie­m­ny ko­sti­um ze spo­rym de­ko­l­tem i dość krótką spódni­czkę naciągniętą na czar­ne ra­j­st­opy,


Jako kobiecie zgrzyta mi tu - osobiście nie naciągam spódnicy na rajstopy, tylko ewentualnie na pupę, a tak w ogóle to po prostu mam ją na sobie. Poza tym kostium to nazwa dla żakietu i spódnicy - razem! To jest komplet. Czyli musisz inaczej opisać sprawę spódniczki.



Mocny tekst. Czytanie zajmuje właściwie chwilę, lecz treść widzi się jako panoramę wielu? lat.
Samemu można ją sobie opowiedzieć i dopowiedzieć. Wyobraźnia, z gatunku tych dusznych i przytłaczających, gra.
Niesamowicie wymowna końcówka.
Można snuć niekończące się domysły.
Sonia wiedziała... ?

Aha - buciki Soni wskazują, że miniatura opisuje środowisko ludzi majętnych. Nie każdego stać na Salvatore Ferragamo.
Druus dnia 19.01.2013 14:03 Ocena: Świetne!
Chapeau bas. Nic więcej pisać nie trzeba.
Indianer dnia 19.01.2013 14:26
Dobre, jakbyś chciał nam powiedzieć coś więcej, niż tylko... Coś mi to przypomina.

Pozdrawiam.
Elwira dnia 19.01.2013 16:05
Cytat:
spódniczkę(,) naciągniętą na czar­ne raj­sto­py

Cytat:
marzyła, że chciałaby fruwać nad drze­wa­mi

nie można marzyć, że się chce, dość to niefortnnie brzmi, może: marzyła, żeby umieć fruwać
Cytat:
na wszyst­kie te kina, knaj­py i bur­de­le.

te zbędne, bo nasuwa się pytanie, które
Cytat:
Może wtedy wy­star­czyło by jej od­wa­gi

wystarczyłoby
Cytat:
jak nie daj boże przeżyje,

Boże
Cytat:
Na­pi­sała to gru­bym(,) czar­nym ma­za­kiem,


Dobry, sugestywny tekst. Minimum słów, maksimum treści. Kipi od emocji, skojarzeń, możliwości interpretacyjnych. Ciekawie opisujesz nałóg i to, jak wpływa na człowieka. Można się wczuć. Jest mrocznie, mocno, dosadnie.
Sprawę z ubraniem bym przemyślała. Może na nieboszczyku naciąganie spódnicy na rajstopy ma sens, ale jednak kostium to całość, więc inaczej opisz, no i butki nie pasują, chyba że są jakieś szczególne, mogła je kupić za coś, ale wtedy to dodaj do tekstu.

I jeszcze odniosę się do komentarza.

mike17 napisał/a:
Po ko­le­j­nej ścieżce je­d­nak do niego wracała. - Je­sz­cze nie teraz,to jest cytat, więc najlepiej dać dwukropek i dalej w cudzysłów.

Moim zdaniem tak jest dobrze, jak jest, jeśli jednak zechcesz zmienić, to albo dwukropek, albo cudzysłów, razem nigdy.

Pozdrawiam.
Andre dnia 19.01.2013 21:06
Dzięki za wszystkie komentarze i uwagi. Większość poprawek już naniosłem.

Z tymi bucikami od Salvatore Ferragamo będę się jednak upierał, bo one są tam po to, żeby już od początku było wiadomo, że to opowiadanie o ludziach z wyższych sfer. W tym samym celu pojawiło się tam entourage zamiast otoczenia, rush zamiast haju, charlie zamiast kokainy, fiancée zamiast narzeczonej itd. Zwykłe ćpuny nie mówią w ten sposób, tak samo, jak nie noszą butów za tysiąc pięćset złotych :)
Elwira dnia 19.01.2013 21:10
Nie myśłałam o niej jak o kimś z wyższych sfer, raczej jako o kobiecie wykształconej, która się stoczyła.
al-szamanka dnia 19.01.2013 21:13 Ocena: Świetne!
Właśnie tak te buty odebrałam, co zresztą zaznaczyłam w moim komentarzu :)
Wasinka dnia 19.01.2013 23:28
Tak sobie siedzę i nie wiem, co napisać... Bo to tekst z rodzaju tych, które krzyczą w środku, a równocześnie milkną, zanim się krzyknie. Bo wszystko rozgrywa się zbyt głęboko, by go usłyszeć. Intensywność odczuć, która pulsuje w narratorze, i w jego fiancée również, jest wiarygodna i na tyle silna, że się zagnieżdża w czytelniku.
Krótko, a wymownie.
Osiadł we mnie pył atmosfery tego wyznania.

A jeśli mam się czegoś przyczepić, to może tego:
Cytat:
a na no­ga­ch el­ega­n­ckie bu­ci­ki Sa­lva­to­re Fe­r­ra­ga­mo, które tak ba­r­dzo kochała. Wyglądała ślicz­nie. Niełatwo jest wyglądać ślicz­nie, kiedy się nie żyje.Ksiądz mówił o grze­cha­ch i ich od­ku­pi­e­niu, a ro­dzi­na płakała. To była wcze­sna jesień, więc liście miały już kolor prze­mi­ja­nia. Staliśmy na cme­n­ta­rzu, a ja

Sporo podobnej konstrukcji - z "a"


Pozdrawiam srebrzyście.
bury_wilk dnia 22.01.2013 09:16
Ja tylko tak króciutko - świetne...
Szuirad dnia 23.01.2013 20:40
Witaj

Cytat:
To była wcze­sna jesień
- i wczesna śmierć

Odnoszę wrażenie, ze Andre nie był do końca zdziwiony samobójstwem. Nie chcę powiedzieć, ze go nie obeszło, ze go nie przeżył. Przeżył na swój sposób, gdyż właściwie tego oczekiwał, Po prostu opowiadanie snute jest tak, jakby Andre wiedział, że tak się to zakończy, kwestią tylko było kiedy. A taka postawa wskazuje, że prowadzili życie bez nadziei, bez oczekiwania na przyszłość. Liczyła się tylko chwila "Teraz".

Przystanąłem sobie nad ostatnim zdaniem i trochę mi ono nie pasuje. Jest bardzo ważne, ba wręcz najważniejsze, ale może uznasz, ale lepiej zabrzmi moja propozycja?

"Zanim jeszcze sproszkowana dama na dobre uwolniła ją od znienawidzonego miasta, moja fiancée skreśliła grubym, czarnym mazakiem:
"Good bye, André".

pozdrawiam
Sz
Andre dnia 24.01.2013 10:14
Dzięki za komentarze!

Szuirad, Twoja propozycja końcówki jest również dobra, tylko ona mi nie leży z tego względu, że przekazuje aż trzy ważne informacje w jednym akapicie, ba, w jednym zdaniu.

1. S. umarła od przedawkowania,
2. S. była narzeczoną André,
3. S. wiedziała, że umrze.

Wolałem tego uniknąć, żeby po pierwszej informacji dać czytelnikowi choć trochę oddechu w postaci kropki i linijki odstępu. Ta krótka pauza pozwala na przyswojenie i przetrawienie pierwszej informacji, która sama w sobie może być już puentą, a potem, chwilę później - bach, jeszcze druga puenta, mocniejsza, z podwójną dawką kolejnych informacji. Myślę, że efekt jest wtedy silniejszy, niż gdyby przemycić te wszystkie wiadomości ciągiem w jednym zdaniu.
Krystyna Habrat dnia 24.01.2013 10:27
Wstrząsający reportaż z dna.
Napisany pozornie beznamiętnym językiem, gdzie straszny smutek, cierpienie obrazuje tylko wulgarny język narratora. To jedyny tu odruch człowieczeństwa, oddający spustoszenie umysłu i nicość jego duchowości, czego dokonały w nim narkotyki. Już tylko na tyle go stać.
Kontrast dobrze uchwycony poprzez marzenia o locie ponad tym wszystkim i te markowe buty z lepszego świata. Nic bym w niej nie zmieniała. Nawet opisu ubrania dziewczyny, bo mężczyzna/chłopak nie musi się na tym znać, tym bardziej w takiej sytuacji. On opisuje, jak widzi i czuje.
Ta celna miniatura dobija czytelnika i tak być musi.
Warto by ją rozpropagować, jako głos w toczącej się dyskusji po śmierci Stasia - 16-letniego chłopca z Warszawy, który zażywał narkotyki i w ostatnią Wigilię popełnił samobójstwo, nie przedawkował, ale zrobił jeszcze gorzej. Trudno opisać ból rodziców. A dzieci mają obowiązek być dla rodziców szczęśliwymi.
Szuirad dnia 24.01.2013 16:29
Hej
Oczywiście, tylko sugerowałem:)
ukłony
Sz
Almari dnia 26.09.2013 20:51
Cytat:
A potem roz­sy­py­wa­ła jesz­cze jedną por­cję prosz­ku i pu­dro­wa­ła dalej. Po pięt­na­stu mi­nu­tach przy­cho­dził kry­zys i wy­pi­ja­ła bu­tel­kę wina, żeby prze­spać cho­ciaż kilka go­dzin,


Z tego co wiem, nie wolno mieszać narkotyków z alkoholem, bo może nastąpić zatrzymanie akcji serca, dlatego to wyjaśnienie - żeby przespać kilka godzin - mi nie pasuje, bo prawdopodobnie ćpunka wiedziałaby, że po zmieszaniu alko z drugs może liczyć na szybki zgon, a nie na sen. To takie moje dywagacje.

Zajebiste, naprawdę. Język, jakim operujesz w tej miniaturce, idealnie mi pasuje do tematu. Bez większych ozdobników (tak, narzekałam ostatnio na to, że ich brakuje, ale to zależy od tematyki ;p Poza tym baby są jakieś dziwne i kapryśne), podajesz dokładnie tyle informacji, ile trzeba, oddając przy tym upadek osoby uzależnionej, jej zagubienie, skrajne upodlenie i niechęć do życia. Partner wiedział, że się wykończy. Widział jej upadek, jak przypuszczam. I jeśli pozwolisz, dorobię sobie do twojej miniaturki dalszą historię. Mianowicie przyszedł do jej mieszkania, usiadł na tej samej kanapie, na tym samym stoliku usypał ścieżki, więc być może chciał skończyć tak jak ona. Akurat urywasz w takim momencie, że chłop zostaje z paroma ścieżkami i nie wiadomo co się z nim stanie, a ponieważ lubię tragiczne zakończenia, to stwierdzam, że jednak mu się nie udało i dołączył do swej narzeczonej.

Pozdrawiam!
Andre dnia 26.09.2013 21:05
Nie mieszać kokainy z alkoholem, mówisz? A legendarne Vin Mariani i jego wielcy następcy, sposobem domowym wyrabiani? ;)

Dzięki za pozytywny komentarz, kolejny już! :)
Almari dnia 26.09.2013 21:12
Znaczy tak słyszałam, ale upierać się nie będę :p Skoro spłodziłeś miniaturę o takiej tematyce, to wiesz lepiej zapewne. A ja sprowokowałam odpowiedź, żeby się upewnić lub samą siebie wyprowadzić z błędu ;)

Pozdrawiam!
Andre dnia 26.09.2013 21:26
No lepiej w taki sposób wyprowadzać się z błędu, niż w bardziej empiryczny! Przynajmniej w tym przypadku :)
Almari dnia 26.09.2013 21:31
Oj, tak, zgadza się :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Nuria
19/09/2019 10:46
Oj, nie jedna traka kruszynka jest wśród nas, nie jedna....… »
wiosna
19/09/2019 10:30
Witaj Kazjuno:) Nareszcie znalazłam czas, aby przeczytać… »
Wiktor Mazurkiewicz
19/09/2019 10:08
wiosenko takie komentarze lubię, bo pomocne.… »
wiosna
19/09/2019 10:07
Znów pełen uczuć i budzący emocje wiersz. :) Wkradł Ci… »
wiosna
19/09/2019 10:00
Intrygujący tekst. Czekam na ciąg dalszy:) Masz sporo… »
wiosna
19/09/2019 09:44
Bardzo przyjemny w odbiorze wiersz:) »
wiosna
19/09/2019 09:43
Wiktorze, wzruszyłam się. To jest piękny, pełen uczucia… »
wiosna
19/09/2019 09:38
Al, taki komentarz to zapewne marzenie każdego, który pisze… »
wiosna
19/09/2019 09:31
Dzięki za podobanie i przecinkową pomoc:) Zaraz poprawię.… »
Kazjuno
19/09/2019 09:19
Serdeczne dzięki Brulibenie! Bardzo mi miło, że pociągnęła… »
Kazjuno
19/09/2019 09:12
Sam widzisz Dobra Cobro - na co zwróciłeś uwagę - jak w… »
voytek72
19/09/2019 07:33
Oczywiście prawda! :) »
MarcinD
19/09/2019 07:02
Spoko luz, zdrówka :yes: No tak, bo miałeś w tej… »
StalowyKruk
19/09/2019 00:41
Jestem. Trochę mi to zajęło. Umieram na przeziębienie ;)»
bruliben
18/09/2019 22:04
Jestem na części 6-tej twojego czytadła i bardzo… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
Ostatnio widziani
Gości online:27
Najnowszy:8adrianc1185yp1
Wspierają nas