Wstręt - al-szamanka
Proza » Inne » Wstręt
A A A
Od autora: ...

 

Nawet teraz, gdy leżał bez ruchu, rozciągnięty na nieskazitelnie czystej terakocie podłogi, nie mogła na niego spoglądać bez osłabiającego ją obrzydzenia, które pojawiało się zawsze w jego obecności. Podczas upadku nogawka spodni podwinęła się nieco i obnażyła kawałek białej łydki pokrytej pajęczyną szarawych włosów, żylak niczym odrażająco skręcona dżdżownica, skarpetki - jak zwykle ciemne, bez najmniejszego załamania.

Ooo, wstrętne. Wstrętne!

I ręka, wygięta kobiecym gestem. Chyba już chłodna i nareszcie sucha.

Obserwowała te ręce połowę życia. Niemęsko miękkie, wilgotne, poruszały sztućcami z namaszczeniem...

Powolnie grzebał w zawartości talerza. Zawsze pozostawiał niedojedzony kawałek ziemniaka, uroczystym ruchem podpychał go widelcem na sam brzeg i gwałtownymi pociągnięciami nosem ogłaszał koniec posiłku.

Co za dźwięk! Kurczyła się w sobie, siłą opanowując odruch wymiotny.

Papierową serwetką wycierał każdy palec z osobna, potem składał ją w skupieniu, sześciokrotnie. Nie do wytrzymania! I odchodził drobnym, drepczącym krokiem do łazienki. Znowu myć ręce.

Pierwszego grudnia, zawsze, bez względu na pogodę zakładał kalesony. Tak musiało być, robił to od dziecka. Ile już razy nacinała gumkę, aby potem, z poczuciem zwycięstwa, wysłuchiwać durnych skarg, gdy po kolejnym praniu oglądał je zdeformowane, już nie na jego wstrętny, kościsty tyłek. Szedł znowu myć ręce. Do diabła! Do diabła!. Brzydził się nawet własnych gaci! Ona brzydziła się nim.

A teraz leży tu jak ochłap, pokurcz taki, w swojej perfekcyjnie wyprasowanej koszuli zaplutej marchewkową papką. Ha, ha, sam ja zapaćkał, gdy, ogłupiały uderzeniami, chciał jeszcze coś powiedzieć. Pewnie to swoje idiotyczne „ależ moja droga”. Ohyda! Ohydaaa!

Chyba się nie domyślał, jak bardzo nim gardziła, już od dawna. Jego zapleśniałymi zasadami nie do podważenia, w więzieniu których przemijało jej życie, skrzekliwym głosem cwanego straganiarza. Nie do wiary! Czy siebie nie słyszał, gdy z pozorną obojętnością opowiadał o swoim powodzeniu u kobiet? No nie! Załosny pokurcz! Cap! Swinia! Nawet skopać go nie miała ochoty, tej kupy smrodliwego śluzu. Która by go chciała?! Takiego niedołęgę. Która by chciała poczuć lepki, żabi dotyk, a potem godzinami zmywać z siebie odór jego wody po goleniu zmieszanej z wyziewami ciała.

Kurczowo złapała brzeg stołu, w lęku, że zaraz upadnie, kamień w żołądku sunął w kierunku krtani, dusiła się ze wstrętu. A on leżał jak kukła, z dżdżownicą żylaka na nodze. I te posklejane, zapocone kępki kłaków, i ryżowa szczota pod nosem; idealnie przystrzyżona kreska po raz pierwszy wykrzywiona w idiotycznym grymasie zdziwienia. Wyszczerzał na nią dolne zęby. Ha, niech wyszczerza, niech wszyscy zobaczą! Nie zdążył wydłubać marchewki. Obleśny zbuk, cap! Niech wszyscy zobaczą!

Oddychała konwulsyjnie. Ach, tak wygląda wolność. Co za ulga. Jeszcze tylko komputer mu rozwalić, wszystkie kalesony won, do zsypu, pamiątki rodzinne, herbowe, won, do zsypu, wykałaczki i Old Spice, i wszystko, czego dotykał!

Drgnęła, wracając do rzeczywistości. Z niechęcią podeszła do kuchenki, musiała jeszcze odcedzić ziemniaki, wszystko co do minuty.

Od strony łazienki słyszała już pociąganie nosem.

 

Usiadł na swoim krześle, jak zwykle poprawiając trzykrotnym klepnięciem poduszkę. I znieruchomiał ze wzrokiem utkwionym w białą serwetkę obok talerza. Używał tylko papierowych, ale tę, z cienkiej bawełny, z monogramem, musiał mieć zawsze pod ręką. Szybko wymieniła ją na nową, idealnie wyprasowaną, sztywną jak deska, ta na stole miała lekko zagięty rąbek. Skinął potakująco głową i czekał, jak zwykle z kamiennym wyrazem twarzy, sztywno wyprostowany. Woń jego wody po goleniu mieszała się obrzydliwie z zapachem gotowanej marchewki.

Podała zupę. Spuściła oczy, by nie widzieć jego górnej, drgającej jak u królika wargi i bezmyślnego spojrzenia wlepionego w łyżkę. Zrobiło się jej niedobrze, czuła kłucie pod skórą i stróżkę potu spływającą szybko po prawym policzku, w skroniach pulsowało. Najchętniej wcisnęłaby ten wstrętny łeb w gorący rosół. Niech ma, niech sparzy sobie ten swój idiotycznie i bezustannie węszący nochal, niech zatchnie się makaronem! Kanalia! Jak długo będzie jeszcze żarł tę zupę?! Boże, nie do wytrzymania!

Uśmiechała się zmieniając talerze.

- Dziękuję, moja droga - powiedział, jak zwykle mdłym i beznamiętnym głosem.

 Zatrzęsło nią.

- Jeszcze trochę, jeszcze trochę! - dudniło gdzieś pod żebrami. - Puszczę ci pawia na te ziemniaki, na serwetkę z monogramem i obślizłe łapska!

- Cieszę się, kochanie, że ci smakuje - szepnęła przymilnie.

 W myślach masakrowała mu twarz.

Przesuwała coś bezmyślnie przy garnkach, jak zwykle bezszelestnie, tak samo od tylu lat. Miała wrażenie, że puchnie od wewnątrz, czuła lodowaty ślad potu na policzku, smak soli w kąciku ust, wraz z tykaniem zegara dygotała każda komórka jej ciała. W głowie powracała  uporczywym staccatem jedna, jedyna myśl, nie potrafiła wydostać się z jej rytmu - jestem, jestem, jestem. Jestem!

Drgnęła.

Ledwo słyszalny szmer. Do diabła, grzebie w wykałaczkach! No tak, zaraz zacznie wydłubywać marchewkę z zębów, dłużej dzisiaj, musi uważać przy nowej koronce.

- Zamknij pysk! - wrzasnęło w niej zaledwie ułamek sekundy wcześniej, zanim odgłos wysysanych z zębów resztek przydusił ją niemal do ziemi.

Wyprostowała się dziwnym, obcym ruchem. Krok do przodu, popchnięta dziwną siłą.

Uległa jej bez zastanowienia, nawet z uczuciem przyjemności, ręce poruszały się jak na sznurkach.

Tak. Jestem.

Na talerzyku resztki siekanej pietruszki, obok ciężki, szeroki tasak. Przetarła go uważnie czystą ściereczką. Nie znosił brudu. Podeszła do stołu. Odkładał właśnie na bok złożoną sześciokrotnie serwetkę.

W skupieniu obserwowała tasak, opadający z piorunującą szybkością na jego palce.

Tak po prostu.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
al-szamanka · dnia 16.02.2013 09:47 · Czytań: 1295 · Średnia ocena: 4,8 · Komentarzy: 36
Komentarze
Krystyna Habrat dnia 16.02.2013 12:23 Ocena: Świetne!
Porażający tekst. Zgodnie z tytułem, czyli takim zamierzeniem. Napisany perfekcyjnie. Nic tu dodać, nic ująć. Podczas czytania przechodzą ciarki po plecach i usta krzywią się z obrzydzenia, że chce się uciec. Efekt psychologiczny najwyższej miary. Adekwatny do tytułu.
Dysponujesz zatem szerokim repertuarem odczuć, jakie potrafisz czytelnikowi zasugerować - od radości życia Julenki-pocieszanki (byle nie okazała się potem wampirem) po coś tak odrażającego jak ten. I trzeba go ocenić jak najwyżej.
mike17 dnia 16.02.2013 13:05 Ocena: Świetne!
No nieprędko ochłonę po tym, co tu czytałem...
Zaskoczyłaś mnie na maxa.

Cytat:
i obnażyła kawałek białej łydki(,)

Cytat:
potem składał ją w sku­pi­e­niu, sześci­o­kro­t­

tu przecinek można pominąć
Cytat:
Pier­wsz­ego gru­d­nia, za­w­sze, bez względu na pogodę(,) zakładał ka­le­so­ny.

Cytat:
Do diabła!,

bez przecinka
Cytat:
Brzy­dził się nawet własny­ch gaci!.

bez kropki
Cytat:
Swi­nia!

świnia

Oj, mocne to wszystko...
Fantastyczne studium autentycznego, człowieczego wstrętu, który tłumiony latami, musiał doczekać się swojej erupcji.
Niesamowicie intensywny tekst, negatywne emocje bohaterki czuje się wręcz na sobie, a plastyczność opisów jej obrzydzenia wciska w fotel.
Ale skrywane długo złe emocje zawsze muszą skończyć się tragedią...
O języku, jaki używasz powiem tyle, że wybornie współgra z treścią, jest brutalnie autentyczny i brzmi jak cios łopatą w tył czaszki.
Siła opowiadania jest ogromna - osiągnęłaś szczyty sugestywności i całą tę makabrę widzi się niemalże na sąsiedniej ścianie.
Bardzo podkręcasz emocje dynamicznymi wypowiedziami i myślami bohaterki, co uwidacznia cały ogrom jej wstrętu.
Psychiatria to mój konik, więc z lubością czytałem o natręctwach męża, które tak plastycznie i wyraziście ukazałaś, brrr...
Czytałem z mega przyjemnością, choć temat niewesoły...
Jesteś autorką wszechstronną i poruszasz się w wielu konwencjach, czyżbyś była Bliźniaczką? :)

Ode mnie najwyższa nota, ale to i tak za mało.
al-szamanka dnia 16.02.2013 15:16
Sokol - dziękuję za uznanie, bo właśnie Twoje ma dla mnie wartość wyjątkową :)

Mike - przyjemnie czytać, jakie zdanie ma o moich tekstach Mistrz :)
Oczywiście, że jestem czerwcową Bliźniaczką... czerwcową, i to od urodzenia :)
zawsze dnia 16.02.2013 17:06
Cytat:
żylak, ni­czym odrażająco skręcona dżdżowni­ca, skar­pet­ki, jak zwy­kle ciem­ne

oba przecinki zbędne, w drugim przypadku zastanowiłabym się nad myślnikiem
Cytat:
I ręka, wygięta ko­bie­cym ge­stem.

nad tym też warto się zastanowić ;)
Cytat:
uro­czy­stym ru­chem pod­py­chał go wi­del­cem na sam brzeg

może popychał?
Cytat:
Pierw­sze­go grud­nia, za­wsze, bez względu na pogodę(,) zakładał ka­le­so­ny.

Cytat:
Do diabła!, do diabła!. Brzy­dził się nawet własnych gaci!. Ona brzy­dziła się nim.

dziwny to wytwór: wykrzyknik i kropka/przecinek, coś trzeba wybrać ;) sugerowałabym najpierw przecinek, potem dwa wykrzykniki
Cytat:
Ha, ha, sam ja zapaćkał,


Cytat:
No nie!. Załosny po­kurcz! Cap! Swi­nia!

bez kropki + świnia
Cytat:
niech za­tch­nie się ma­ka­ro­nem! Ka­na­lia!.

bez kropki
Cytat:
Uśmie­chała się(,) zmie­niając ta­le­rze.

Cytat:
Cieszę się(,) ko­cha­nie, że ci sma­ku­je


Hmmm... - to moja pierwsza reakcja na Twój tekst.
Jest ciężki do zaklasyfikowania, ale w jakiś sposób magnetyczny, intensywny, mocny. Faktycznie, bardzo plastycznie ukazujesz emocje bohaterki i bardzo ładnie beznamiętną puentą kontrastujesz.

Swoją drogą chciałoby się dopytać, po co tacy ludzie są ze sobą. Bo w moich oczach wina jest niejednoznaczna - mąż nie wiedział, co żonie szczególnie przeszkadza, a ta - jakby nie patrzeć - wielu rzeczy dopatrzyła się już po fakcie...

Pozdrawiam!
viktoria12 dnia 16.02.2013 17:56 Ocena: Świetne!
Bywają ludzie wstrętolubi, których o wstręt przyprawiają niektóre przedmioty lub zachowania, a którym notoryczną przyjemność sprawia babranie się we własnym wstręcie.
Ale wykałaczkomania i pociągnięcie nosem,
świdrujące w uszach, wwiercające się w mózg
bez znieczulenia, dzień po dniu,
doprowadza partnerkę wstrętnolubego do szału.
Kalesomania: rok po roku do obrzydzenia, odruchu wymiotnego.
Wstrzymywanego na siłę, w milczeniu.
Na dłuższą metę, wytrzymanie w toksycznym związku jest niemożliwe.
Niemożliwe jest również zerwanie z człowiekiem wstrętolubym.
Bo z reguły dotknięci tym psychicznym zaburzeniem są geniuszami,
obdarzonymi szóstym zmysłem.
Robią oszałamiającą karierę. Wraz z nią idzie kasa.
Poprawia się status materialny.
Trzyma na uwięzi.
Patologia, zakleszczenie w błędnym kole.
Bez terapii psychologicznej ani rusz.
Bierna uległość partnerki prowadzi wyłącznie do katastrofy.
Niczym bomba, by wybuchnąć, eksplodować.
Doskonale kreślisz,, Wstręt". Twoje opowiadanie czyta się jednym tchem.
Rewelacyjny portret psychologiczny.
:)
Dobra Cobra dnia 16.02.2013 20:33 Ocena: Świetne!
Słodycz! Porażająca i zarazem perwersyjna historyjka o kobiecie - niewolnicy. Przełknąłem z ukontentowaniem. Właściwie to szkoda, że pierwsza część o zaciukaniu tego knura, nie była prawdą a li tylko marzeniem. Choć wtedy groziło by tej miłej pani więzienie i upadek szacunku wśród sąsiadek. A - jak wiadomo - należy trzymać twarz i zachowywać pozory. Za wszelką cenę! Szkoda...

Powiedzcie dziewczyny: dlaczego tak się dajecie?



Cytat:
Pierwszego grudnia, zawsze, bez względu na pogodę zakładał kalesony.

Perełka!


Cytat:
Do diabła!, do diabła!.


Nie wiem, czy ten zapis jest dobry... Może raczej: Do diabła! Do diabła! i bez kropki po wykrzykniku?


Cytat:
No nie!.


Bez kropki po wykrzykniku bym napisał.


Cytat:
Kanalia!.


Tu podobnie.


Cytat:
Puszczę ci pawia na te ziemniaki, na serwetkę z monogramem i obślizłe łapska!.


I tu.



Się podoba, się czyta!

Co własnoręcznym podpisem potwierdza Dobra Cobra.


Pozdrowienia!


Najwyższa ocena, możliwa na PP. Brawo!
Usunięty dnia 16.02.2013 22:10 Ocena: Bardzo dobre
Załosny pokurcz! Cap! Swinia! - polskie litery ;)
Ale się rozprawiasz z tym chłopem, nie ma co :D

Świetny obraz gniewu i wstrętu tłamszonej przez lata małżonki do ohydnego "pana i władcy", któremu przyszło jej służyć!! Koniec przeczytałam z satystakcją!
Anaa dnia 17.02.2013 11:21
Twoją pracę przeczytałam na jednym wdechu, dosłownie. Od początku do końca, ani na moment emocje nie opadły. Świetna robota! Pozdrawiam :)
bosski_diabel dnia 17.02.2013 11:22 Ocena: Bardzo dobre
oj wstrząsnął mną ...nie wchodząc w technikę powiem dla mnie dobry kawałek tekstu, bardzo realistcznie dociera, każe zastanowić się ..pozdrawiam.
wienczyslaw dnia 17.02.2013 15:37 Ocena: Świetne!
Ciekawe, co się musiało wcześniej stać, aby kobieta znalazła się w takiej matni. Żyć pod jednym dachem z kimś, kto wzbudza obrzydzenie...
al-szamanka dnia 17.02.2013 21:02
Zawsze, Viktorio, DoCo, Asya, Bosski, Wienczyslawie - dziękuję za Wasze zainteresowanie moim tekstem, przeczytanie i miłe słowa :)

Za poprawki wkrótce się zabiorę :)
Quentin dnia 17.02.2013 22:13
Ostatnio czytałem bajkę twojego autorstwa, a teraz wziąłem się za "Wstręt" i bajki się już nie spodziewałem ;)

Wspaniały klimat cierpkiego życia w towarzystwie "bliskiej" osoby. Jak wiele o prawdzie mówi nam psychika. Niektórzy powiedzieliby, że czyny są najważniejsze, ale tak raczej nie jest. Żeby przekonać się, co powoduje człowiekiem, należy zajrzeć w głąb jego umysłu. Twoje opowiadanie przytłacza ciężką atmosferą nienawiści i tytułowego wstrętu tym bardziej, że dotyczy tak naprawdę wielu osób. Życie z drugim człowiekiem to trudna sprawa. Wszyscy jesteśmy trochę wewnętrznymi mordercami, a przynajmniej nimi bywamy.

Brawa za klimat. Sam poczułem wstręt.

Pozdrawiam.
Usunięty dnia 17.02.2013 23:14 Ocena: Świetne!
Zgadzam się z przedmówcami, piękny portrecik.

Cytat:
(...) i obnażyła kawałek białej łydki pokrytej pajęczyną szarawych włosów, żylak, niczym odrażająco skręcona dżdżownica, skarpetki, jak zwykle ciemne, bez najmniejszego załamania.


Już na starcie wiedziałem, że oko autorki byle gdzie nie patrzy, a tam, gdzie trzeba. Dla mnie powyższy fragment zawiera DNA opisywanego stwora, znam go i mógłbym dorysować sobie resztę.

Obrazek, który jest przedstawiony jednostronnie, zawsze każe mi szukać innego punktu widzenia. Wstręt, jak najbardziej uzasadniony, ale czy obrzydliwość faceta nie jest podsycana milczeniem kobiety?

Przy okazji tego teksu poprzypominałem sobie liczne, podobne delektowania się niedoskonałościami partnera. Człowiek potwornieje w oczach tego, kto jest negatywnie nastawiony. Nie wiadomo czy ryżowa szczota pod nosem jest skutkiem, czy przyczyną. Żona nie powie zgol wąsy, jedz ciszej, zwracaj uwagę na to czy na tamto, a raczej pomyśli rób tak dalej świnio, a cię łatwiej znienawidzę. Facet nieświadomy niczego potwornieje i coraz bardziej zasługuje na karę, tak jak kura, która żrąc i tyjąc dojrzewa do rosołu.

Tak sobie pomyślałem. Na milczenie też trzeba mieć ucho.
Dobra Cobra dnia 18.02.2013 09:29 Ocena: Świetne!
Tak sobie pomyślałem: a co, jeśli pierwsza część (opis nieruchomego ciała) jest kontynuacją drugiej część z tasakiem? Zaczęła od palcy a skończyła na zaciukaniu faceta? Bardzo mi się spodobała ta możliwość.
Monia81 dnia 18.02.2013 16:09
Ciężko się otrząsnąć po takim tekście - to komplement.
Temat trudny, bolesny, wspaniale przedstawiłaś emocje kobiety. Niby wszystko jest jak zawsze, przygotowuje kolację, a w umyśle obrzydzenie i gniew. Super.
Podobnie jak Dobra Cobra wyobraziłam sobie, że początek przestawia scenę, w której mężczyzna leży już na podłodze, martwy.

Swoją drogą, nierozumiem, jak można żyć z człowiekiem, który budzi w tobie obrzydzenie. Szczerze mówiąc nie potrafiłabym.

Pozdrawiam :)
al-szamanka dnia 18.02.2013 20:53
Quentinie, Ekszynie, jeszcze raz DoCo, Moniu - bardzo mnie cieszy, że zechcieliście podumać nieco nad tym opowiadankiem. Co prawda wyobraziłam sobie, jak musiało wyglądać "tło", to jednak realia okazały się jeszcze gorsze. Mężczyzny nie odratowano, wykrwawił się, kobieta wbiła mu nóż w szyję.
Przeprowadziłam z nią parę rozmów, właściwie monologów. Milczała.
Wasinka dnia 18.02.2013 22:55
Kobieta doprowadzona do ostateczności... I tak naprawdę w sumie nie wiadomo - dlaczego. Bo przecież nie przez wykałaczki czy składaną na sześć serwetkę... Musiało tu być głębsze podłoże, a to jeno zwielokrotniało efekt obrzydzenia... Tak mi się wydaje...
Mocny, działający tekst.

Niektórostki:
Cytat:
Pier­wsz­ego gru­d­nia, za­w­sze, bez względu na pogodę zakładał ka­le­so­ny.
- wyrzuciłabym przecinek przed "zawsze" i dodała po "pogodę"
Cytat:
wszy­st­ko(,) czego do­ty­kał!

Cytat:
Drgnęła(,) wra­cając do rze­czy­wi­stości.

Cytat:
odgłos wy­sy­sa­ny­ch z zębów re­sz­tek, przy­du­sił ją nie­mal do ziemi
- bez przecinka

Jakoś tak rzuciło mi się "jak zwykle" u Ciebie, zwróć uwagę, czy nie za często (chyba że to taki chwyt...); No i niekonieczny jest przy tym zawsze przecinek.

Pozdrawiam srebrzyście.
al-szamanka dnia 19.02.2013 16:18
Dziękuję, Wasineczko, jakże miło i Ciebie tutaj widzieć :)
maarynarz dnia 20.02.2013 12:14
Przeczytałem jednym tchem. Dopiero przy zdaniu - "W skupieniu obserwowała tasak, opadający z piorunującą szybkością na jego palce."- uświadomiłem sobie, że wszystkie mięśnie mam napięte.
Rozpoczęłaś, niczym Hitchcock, od mocnego uderzenia, a potem, no to jest to, niesamowite nakręcanie sprężyny, metodyczne, bez zbędnych słów - słowo harcerza, że słyszałem zgrzyt sprężyny. Nawet zakończenie, z tasakiem w roli głównej nie doprowadziło do jej pęknięcia lub uwolnienia.
To się czyta.

Pozdrawiam.
al-szamanka dnia 20.02.2013 16:25
Witaj, Maarynarzu, mój wierny czytelniku :)
Porównaniem z Hitchcockiem sprawiłeś mi wielką frajdę, jeszcze wiekszą tym, że tekst przypadł Ci do gustu :)

Pozdrawiam słonecznie :)
Szuirad dnia 14.03.2013 22:18
Witaj

A kiedyś tak romantycznie, cudownie było. Patrzenie w oczy, trzymanie się za ręce, spacery, świece... i taki teraz wredny się zrobił... taki ohydny i obrzydliwy z tą dżdżownica żylaków i kościstym tyłkiem... Ta.. Ale dobrze, ze taki jest, łatwiej zrzucić na niego zmarnowane lata i nieudane małżeństwo... Gdzie są chłopcy z tamtych lat????
Myślę, że czarno - białe sytuacje są rzadkością na miarę jednorożca i choć paskudny jest to nieśmiało stanę w jego obronie :)

A teraz z drugiej flanki... Z tekstu naprawdę bije wstręt. Bez względu na to jak wiele winy tkwi po każdej ze stron, opis jest żywy i przemawia. Te drobiazgi typu zylaki, włoski, "w końcu sucha ręka" są sugestywne. Przeczytałem jednym ciągiem

pozdrawiam
Sz
al-szamanka dnia 15.03.2013 05:45
Ha, Szuirad, Twoja druga flanka świadczy o tym, że emocje, które chciałam zobrazować, przekazałam jednoznacznie.
Wstręt jest czymś okropnym, ale jest. I można o nim pisać.

Dziękuję za wizytę :)
julanda dnia 15.03.2013 07:08
Przeczytałam szybko, moją metodą skanowania tekstu, czyli bez zatrzymywania się nad zdaniami. Zaskakuje mnie fakt, że jeśli, jak mówisz, nie czytasz kryminałów, nie oglądasz horrorów, to masz w głowie schemat, ten sam, którym zapewne dysponują twórcy wspomnianych form.
Robisz to świetnie, co jest absolutnym darem. Kiedyś poznałam dziewiętnastolatka, który usiadł do fortepianu i zaproponowano mu stypendium... Takie proste porównanie
Nie pytaj, tylko pisz i wydaj, wiem, że będzie się czytać dobrze, ale temat złóż ludzkoprzyjaźnie, niech niesie czytelnika.
Serdeczności Al.:)
al-szamanka dnia 15.03.2013 18:59
Ach, Julando... i Ty pod takim tekstem? :)
Oby tylko nie przerzucił złych wibracji w Twoje kryształowe :(
Nie, Julando, takich tekstów nie zamierzam wydawać - to są tylko takie moje wprawki.
Dobrze się czuję tylko tam, gdzie piękno :)

Pozdrawiam aksamitniemiękko :)
zajacanka dnia 22.05.2013 01:10
Jezu, strach się bać! Jakoś umknął mi ten tekst w lutym, teraz przeczytałam dopiero. Makabreska jakaś! Wydawałaś mi sie ciepłą, delikatną pisarką, a tu burza taka! Dość przerażajaca, nawet jak na moje standardy. Wstręt istotnie oddany. Silnie!
al-szamanka dnia 22.05.2013 15:21
Nie bój się ;) Rzadko kiedy wchodzę w takie tematy i jak już wyżej wspomniałam, traktuję je jako wprawki.
Dziękuję za wizytę :)
Kazjuno dnia 22.06.2019 18:17 Ocena: Świetne!
Trudno mi powiedzieć cokolwiek oryginalnego po powyższej galerii komentarzy.
Jednak podkreślę, że w istocie zniknęłaś Ty jako liryczna Autorka. Obudził się w Tobie demon i wyszło coś na miarę filmu Wstręt Romana Polańskiego. (Oczywiście w konwencji słowa pisanego).
Zauważyło to już kilku komentujących, więc powtarzam tu niejedną opinię.

Zwróciłbym może uwagę na przesłanie, które jest ostrzeżeniem dla małżonków pedantów, traktujących swoje żony jak niewolnice Izaury. Są niby uległe, niby się poświęcają, a tymczasem....
Cholera wie co pączkuje w ich mózgach?

Więc za ten znak ostrzegawczy, adresowany do płci brzydkiej, żeby wzmogli czujność, zaostrzyli zmysły, wreszcie dowiedzieli się co to empatia wobec osoby najbliższej. ponadto za sugestywną formę, należy Ci się ocena celująca!

Pozdrawiam, Kj
al-szamanka dnia 22.06.2019 18:28
A widzisz, pozory mylą :D
I spotkałam się już z poglądem, jak bardzo muszę być wstrętną i okrutną babą jeżeli byłam w stanie napisać taki patologiczny tekst. Hmm, pewnie autorka Harrego Pottera musiała przynajmniej z dziesięć lat latać na miotle, bo jak inaczej mogłaby o tym pisać, prawda? :D
Nie spodziewałam się też, że skomentujesz, bo to stary kawałek.
Dziękuję :)
Kazjuno dnia 22.06.2019 19:47 Ocena: Świetne!
Wprawdzie nie sądzę Al Szamanko, abyś latała na miotle.
Cóż mogło spowodować byś wyzwoliła w sobie tyle nienawiści do usiłującego Cię zniewalać oślizłego pedanta? Chmmm... Przyszło mi do głowy, że mogłaś właśnie w szafie ukrywać niezwykle przystojnego kochanka. Nie pomyślałaś jednak o sprawdzeniu paru detali. Pewnie w czasie intymnego obcowania wlazł do pościeli w butach - lakierkach. Pewnie użyłby w stosunku do Ciebie przemocy, gdybyś zaczęła mu ściągać te wykwintne buciorki. Pewnie się już domyślasz, że te przemyślnie wykonane buty ukrywały kopyta. Miał także skrzętnie podwinięty ogon, a gdybyś pogłaskała jego bujną fryzurę, mogłabyś się skaleczyć. Musiały się tam chować szpiczaste różki.
Jestem tego prawie pewien, bo sam, przez pewien okres życia obcowałem z diabłami.

Wybacz mi te wątpliwej jakości podejrzenia. Powiedziałbym, że popuściłem w sposób do przesady nietaktowny wodze wyobraźni. Z nadzieją, że tę umiarkowanej jakości próbę rozbawienia Cię potraktujesz z przymrużeniem oka.
Jednak zdecydowanie przepraszam, przegiąłem.

Miłego wieczoru, Kj
al-szamanka dnia 24.06.2019 09:12
Nie latam, ale jako dziewuszka często próbowałam i... doznałam okrutnego zawodu.
Oko, a jakże, przymrużam :D
Kazjuno dnia 24.06.2019 10:03 Ocena: Świetne!
Uffff, odetchnąłem... Byłem pewien, że jesteś uroczą osóbką, a częścią składową uroku, wiadomo, jest poczucie humoru, a także wyrozumiałość na chybione dowcipy.
Czuję ulgę i pozdrawiam, serdecznie.
wiosna dnia 24.06.2019 10:33
Świetny tekst. Świetne opisy postaci męża, które rzeczywiście wzbudzają obrzydzenie. Czasem dziwimy się dlaczego kobieta nie odchodzi od alkoholika, damskiego boksera czy takiego gościa, jak ten w Twojej historii, ale tak właśnie bywa i trudno jest to zrozumieć, jednak nie nam oceniać.
Powtórzę jeszcze raz... super tekst, wciągający i przerażający.

Pozdrawiam:)
al-szamanka dnia 25.06.2019 09:32
Hmm, Wiosno, po latach zastanawiam się, co mnie naszło, aby napisać coś takiego, bo przecież jestem pięknolubna.
Dziękuję, że w ogóle zechciałaś przeczytać to straszydło :D
wiosna dnia 25.06.2019 10:05
al-szamanka napisał/a:
Hmm, Wiosno, po latach zastanawiam się, co mnie naszło, aby napisać coś takiego, bo przecież jestem pięknolubna.Dziękuję, że w ogóle zechciałaś przeczytać to straszydło

To ja dziękuję, że mogłam przeczytać ten tekst:)
Pięknolubne* potrafią pisać na każdy temat:)
kamyczek dnia 04.07.2019 23:46 Ocena: Świetne!
Jak zawsze podoba mi się Twoje pisanie, al-szamanko, bo kiedy trzeba przenieść czytelnika w baśniową krainę, to Ty go z gracją przenosisz, a kiedy trzeba nim wstrząsnąć, pokazując pokrętność ludzkiej natury, to Ty to robisz z taką samą perfekcją.

Tytułowy wstręt działa na zmysły, projektuje obrazy, a przede wszystkim gra na emocjach – chwilami miałam ochotę potrząsnąć kobietą, pytając: co on ci takiego zrobił, że tak go nienawidzisz? By za chwilę huknąć na jej partnera, żeby przestał pociągać nosem, bo święty by tego nie wytrzymał. Ale jak to mówią: przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. Myślę, że w tym związku zabrakło dialogu i miłości (może już się wypaliła?). A może to mizofonia, która sprawia, że posiłek z drugą osobą staje się udręką? - pytam samą siebie. Jedno wiem na pewno: świetny klimat tekstu, brawo, al.

I taka luźna refleksja, podparta cytatem z książki „Zapisane na ciele” Jeanette Winterson: Więc co zabija miłość? Jedna jedyna rzecz: Zaniedbanie. Gdy nie dostrzegam cię, kiedy przede mną stoisz. Gdy nie myślę o drobiazgach. Gdy nie poszerzam dla ciebie drogi, nie nakrywam dla ciebie do stołu. Gdy wybieram cię z przyzwyczajenia, a nie pożądania, przechodzę bezmyślnie obok kwiaciarki. Zostawiam nie umyte naczynia, nie pościelone łóżko, lekceważę cię rano, wykorzystuję w nocy. Muskam wargami twój policzek, choć mam nieprzepartą ochotę na kogoś innego. Wypowiadam twoje imię, nie słysząc go, w przekonaniu, że jest moją własnością.

Cytat:
Ha, ha, sam ja za­pać­kał, gdy, ogłu­pia­ły ude­rze­nia­mi, chciał jesz­cze coś po­wie­dzieć.

- ją

Pozdrawiam serdecznie.
al-szamanka dnia 06.07.2019 22:33
Eeeech, zobacz, Kamyczku, jaki to już stary tekst... aż się zdziwiłam.
Przypadkowo wyciągnięty z czeluści, a Ty na niego trafiłaś.
Dziękuję za poczytanie i fajny komentarz.

pozdrawiam ciepło :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
bruliben
21/09/2019 23:32
Zgadzam się z uwagami przedmówców, jednakże widzę w wierszu… »
bruliben
21/09/2019 23:15
Czyste szaleństwo, a może jego skraj, wszystko jedno bowiem… »
Gramofon
21/09/2019 22:53
Znawcy powiedzą, że mało tu środków poetyckich i zero języka… »
bruliben
21/09/2019 22:53
Drobna ważka uważka: “Ogarnęła (mnie?) panika, z całą… »
Gado
21/09/2019 21:06
Dziękuję :) »
Lilah
21/09/2019 20:28
Wiem, wiem, z pośpiechu opuściłam Kota. :) »
ClakierCat
21/09/2019 18:40
Dziekuję Lila, jestem Cat, czyli kocurek ... :) »
mike17
21/09/2019 18:23
Bardzo egzystencjalny wiersz. Mówi o tym, jak zaharowujemy… »
viktoria12
21/09/2019 16:22
miłośniczka kanapy i kocyka weź no popraw bo tak leci z… »
Kamila N
21/09/2019 14:59
Dla mnie impresja. Tylko chcę wpisać, że piękne. »
Kamila N
21/09/2019 14:53
Zastanawiam się czy poeta zbyt stary już, to by się… »
retro
21/09/2019 14:51
Odebrałam ten tekst jako dążenie do odpoczynku, wytchnienia,… »
wiosna
21/09/2019 13:03
Bardzo smutny przekaz. Przerażające, żeby przez całe życie,… »
wiosna
21/09/2019 12:59
bruliben, to już nie do mnie pytanie, a do peelki. Uważam,… »
TomaszObluda
21/09/2019 12:41
Kurcze, podobało mi się. Takie trochę smutne, trochę… »
ShoutBox
  • bruliben
  • 20/09/2019 22:13
  • Czy ktoś ma iphona i już aktualizował/a do ios13? Lepiej działa?
  • bruliben
  • 20/09/2019 22:12
  • Miłego z Krakowa :) Słucham jak szumią tutejsze tramwaje :)
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:16
  • Miłego wieczoru kochani :):)
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:15
  • Znacie? ... nie znacie ?????, to poznacie ;):):):) [link] .... :):)
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
Ostatnio widziani
Gości online:24
Najnowszy:6carolinee94100tb6
Wspierają nas