Przed szóstą - Wasinka
Proza » Miniatura » Przed szóstą
A A A

 

 

 Patrzyła na drzemiące pociągi z lękliwą tęsknotą. Nie, nie chciała wsiąść do jednego z nich i odjechać. Myślała o dniach odurzających pogodnym niepokojem, kiedy to ruszała do ukochanego miasta na spotkanie z aulami pełnymi studentów, kartkami niecierpliwie przewracanymi w zabytkowych murach bibliotek i dysputami o gawędach szlacheckich, eufonii bądź anapeście. Każdy dzień wypełniony po brzegi, rozlewający się na noc. Zapach kadzidełek, powietrze duszne od płonących świeczek.

Wspomnienia przysiadły na dachach pociągów wraz z wszechobecną mgłą, która przybrała melancholijne barwy świtu. Natalia miała wrażenie, że się w niej rozpuszcza, co sprawiało jej frajdę, gdyż chciałaby rozpuścić się bez reszty. Niknęła przecież każdego dnia bardziej.

Nie, nie chciała wsiąść do pociągu.

Zegar zadudnił dziwnie, ale znajomo. Codziennie pięć minut przed szóstą bulgotał, dając znak, że jeden z opancerzonych węży  z głośnym sykiem zaraz wpełznie na peron. Kiedy nadejdzie czas, Natalia stanie dwa kilometry przed stacją; wówczas będzie jeszcze rozpędzony.

Jej myśli biegały od progu do progu, by odetchnąć przez chwilę wspomnieniami. Przystanęła w studenckim pubie z mocną, klimatyczną muzyką, gdzie można było spotkać… jego. Siedział przy barze z książką Seneki w oryginale. Świeczka blisko liter, gdyż inne światło nie miało prawa wstępu. Roziskrzone oczy, ciepło.

Nie, nie chciała wsiąść do pociągu. Czekała na odpowiednią chwilę, by zniknąć, rozmyć się do końca.

Ale to jeszcze nie dzisiaj. Dzisiaj wróci do domu, by przytulić córkę. „To jedyne, co mnie tutaj trzyma”, pomyślała.

Pociąg z hukiem zakołatał na szynach, budząc pozostałe i popychając Natalię ku życiu.

Potrafiła zobaczyć jedynie tę stację, perony i pociągi. Ostatnio widziała bowiem już tylko zarysy kształtów albo plamy kolorów. Szarość, czerń, złocisty punkt. A ona w sinej bańce.

Natalia, dies natalis.

Szła powoli, mgła ocierała się o jej łydki niczym kot. Drzewa alei zaczepiały gałęziami, senne krople chłodziły twarz. Aż wreszcie spod pastelowej zasłony poranka wyrosły kontury miasta. Ciemne pudełeczka z czarnymi oknami. Tylko w jednym pobłyskiwała iskierka. To Agnieszka wypatrująca matki. Chciała się pożegnać przed wyjazdem.

Kobieta od razu dostrzegła córkę – jasny punkt w mrocznym zbiorowisku pustych oczu. Zaraz za nim wypatrzyła jednak cień, który podpłynął bliżej i stanowczym ruchem zamknął okno. Aż szyby zadźwięczały pośród świtu. Tylko firanka machała jeszcze przytrzaśniętym skrawkiem. Natalia drgnęła, uśmiech wymknął się bokiem, wątłe ramiona opadły.

Kroki na schodach rozlegały się głucho i smętnie. „Musisz tam wrócić”, zaszeptały. Kiwnęła głową i przyspieszyła. Klamka jęknęła cicho pod naciskiem drobnej dłoni. Za progiem migotało światło, obok rozsnuł się, niczym atramentowa kolumna, czarny sopel. Natalia westchnęła, wiedząc, że chłód dosięgnie ją w każdym rogu mieszkania, ból zmrozi ciało.

 – Muszę lecieć do szkoły, dziś wycieczka. Pamiętasz? – zaświergotała Agnieszka, pocałowawszy miękki policzek matki. Wybiegła szybko, światło rozpłynęło się w szarości za drzwiami.

Mroźne oczy obsydianowego kształtu wepchnęły Natalii serce do gardła. „Mogłabym stąd uciec, piętnaście lat wystarczy”, pulsowało w głowie kobiety. „A córka?”, zaszemrały ściany. Wyprostowała się, unosząc wysoko głowę.

Agnieszka, hagneia.

Gdy upadała na ławę, przed oczami widziała pociągi, gdy na wargach pojawiła się krwista smuga, zegar dudnił i bulgotał. Tupot kół wibrował w głowie, gdy okaleczony łuk brwiowy wysłał prośbę o śmierć.

– Nie – zaprotestowała po raz nie wiadomo który Natalia, wpatrując się myślami w jasny promyk pędzący na szkolną wycieczkę. – Mam córkę.

Czarny zarys dłoni zatrzymał się w powietrzu, ciemna próżnia zamrugała zdziwieniem i wściekłością.

– Przecież nigdy nie mieliśmy dziecka! – wycharczał złowrogo cień.

Natalia zastygła.

Nie, nie chciała wsiąść do pociągu.

Ciepła iskra zniknęła w zmęczonym, choć wciąż przecież młodym ciele. Opancerzony wąż zamajaczył w miękkiej poświacie jutrzenki. Mgła niczym wspomnienia opadła na dachy drzemiących żelaznych cielsk.

Uśmiechnęła się.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Wasinka · dnia 22.04.2013 18:52 · Czytań: 2548 · Średnia ocena: 4,86 · Komentarzy: 74
Komentarze
Arras35 dnia 22.04.2013 19:57 Ocena: Świetne!
Czytając ten utwór przez prawie cały czas czułem smutek. Mam wrażenie, że opisujesz tzw. szarą rzeczywistość: tęsknotę, niespełnione pragnienia i marzenia. Nie chciałbym tutaj źle go oceniać, ale zaliczyłbym go do utworów suchych i pozytywistycznych, i zarazem bardzo trudnych. Ma oczywiście swoje walory. Osobiście nie znajduję siebie w tego typu prozie. Po dwukrotnym przeczytaniu wprowadza człowieka w zadumę, refleksję z pogranicza życia i śmierci. :)
Dobra Cobra dnia 22.04.2013 21:01 Ocena: Bardzo dobre
Twoja opowieść jest mi tak bliską, gdyż od młodzieńctwa mam nieukojoną tęsknicę za koleją.

Stacja, pociąg, a idąc dalej - duże miasto - to wszystko pozwala na zagubienie się. Gdy życie nie idzie, gdy nie ma już niczego, co może człowieka trzymać na ziemi - zagubienie jest tą pożądaną czynnością.

Kolej - znak drugiej szansy. Tu zawsze może się coś stać. Można tyle zobaczyć. Usłyszeć. Napatrzyć się na ludzi.

Ale też w tym tłumie szuka się zapomnienia. Ucieczki od niepowodzenia.

To wszystko widzę w Twojej opowieści.

Ale jest tam też rozmyślanie o skończeniu z tym wszystkim. Rozmyślanie nieupoważnione. Bo co chcesz powiedzieć przez śmierć? Komu chcesz zaszkodzić? Czy dzięki temu ktoś się nad tobą ulituje? Pożałuje? Przytuli?

Stanowcze nie samobójstwom!

Tako rzecze Dobra Cobra pozdrawiając ulubioną autorkę.


PS gdzieś tam zrobiła się duża niepotrzebna spacja, ale nie wiem, czy to nie wina edytora PP, który mi robi takie psikusy. Jeśli nie, może warto ją zlikwidować?
Wasinka dnia 22.04.2013 21:51
Arrasie, bo w zasadzie to jest tekst z pogranicza życia i śmierci. Nie do końca wiem, co masz na myśli, pisząc o suchości i pozytywistyczności, ale cenię odczucia czytelnicze i to, że się nimi dzielisz ze mną. Zaciekawiło mnie to spostrzeżenie.
Dziękuję Ci za zajrzenie, tym bardziej że nie po drodze Ci z tego typu prozą.

Dobra Cobro, i u mnie pociągi, koleje mają swoje specyficzne miejsce. I tak, kojarzą się z drugą szansą, dają też poczucie odskoczni, przystani - jak u mojej bohaterki. Tutaj także również z ratunkiem, gdy ta szansa nie nadejdzie.
Nie jestem fanką samobójstw, ale życie czasem tak cały czas gryzie, że prowadzi do najbardziej dramatycznych i ostatecznych rozwiązań. Niestety. I przyznam, że to mnie przeraża.
Spacja jest zapewne winą edytora (a ja jej nawet nie widzę u siebie w komputerze...).
Bardzo dziękuję za wizytę.


Pozdrawiam Was czystą srebrzystością księżyca.
al-szamanka dnia 22.04.2013 22:10 Ocena: Świetne!
Nie po raz pierwszy wyznaję, że uwielbiam mgłę - można z niej tyle wydobyć, przekształcić, nawyobrażać w nią...
Dlatego już od drugiego akapitu wpadłam w nastrój opowiadania całą sobą.
A smutny on, smętny niczym podźwięk kolejowej szyny o zmroku.
Doskonale oddałaś ten nastrój, Wasinko, taki spomiędzy jawy i snu, jasności i ponurych cieni, ledwo zamajaczonych dróg.
Poruszyłaś.

Pozdrawiam... za oknem pachnie tymianek :)
Miladora dnia 22.04.2013 23:47
Ciekawe połączenie pociągów i życia, Wasineczko. :)
Jest klimat, i jest coś tajemniczego w sposobie, w jakim opisujesz odczucia bohaterki.
Można snuć tę opowieść samemu i zastanawiać się, co właściwie się dzieje.

Ale można by także wygładzić nieco stylistykę. ;)

Cytat:
Nie, nie chciała wsiąść do je­d­nego z nich i od­je­chać. Myślała o dni­a­ch odu­rzających po­go­d­nym nie­po­ko­jem, kiedy to ruszała do uko­cha­n­ego mi­a­sta

Wpadają na siebie te jednakowe formy.
No i dałabym - wsiąść do jednego z nich, by odjechać.

Cytat:
Każdy dzień wypełniony po brzegi, ro­zle­wający się na noc.

Niezbyt zręczne zdanie po poprzednim, bardzo długim.
Można by uspójnić, powtarzając "kiedy":
- Kiedy każdy dzień, wypełniony po brzegi, rozlewał się w noc. - jest lepszy rytm.

Cytat:
Na­ta­lia miała wrażenie, że się w niej ro­z­pu­sz­cza, co spra­wiało jej frajdę, gdyż chciałaby rozpuścić się bez re­sz­ty.

Nie użyłabym tego kolokwializmu, bo psuje klimat.
No i nie powtarzałabym "rozpuszczania". Mimo że to powtórzenie celowe, można zrobić to inaczej, unikając podwójnego "się".
Na przykład - Na­ta­lia miała wrażenie, że się w niej ro­z­pu­sz­cza, co spra­wiało jej radość, gdyż chciałaby tego bez re­sz­ty.

Cytat:
Co­dzi­e­n­nie pięć minut przed szóstą bu­l­go­tał, dając znak, że jeden z opa­n­ce­rzo­ny­ch węży z głośnym sy­ki­em zaraz wpełznie na peron.

A gdyby tak zmiana szyku?
- Bulgotał, codziennie pięć minut przed szóstą dając znak, że zaraz jeden z opancerzonych węży wpełznie na peron z głośnym sykiem.

Cytat:
Ale to je­sz­cze nie dzi­si­aj. Dzi­si­aj wróci do domu, by przy­tu­lić córkę. „To je­dy­ne, co mnie tutaj trzy­ma”, pomyślała.

"To" zbędne.
I zrezygnowałabym z cudzysłowów. W tej konwencji opowiadanie doskonale się bez nich obejdzie.
- Dzi­si­aj wróci do domu, by przy­tu­lić córkę. To je­dy­ne, co mnie tutaj trzy­ma, pomyślała.

Cytat:
Po­tra­fiła zo­ba­czyć je­dy­nie stację, pe­ro­ny i pociągi.

Zbędne.

Cytat:
Szarość, czerń, złoci­sty punkt. A ona w sinej bańce.

Może tak?
- Szarość, czerń, złoci­sty punkt. I ona - w sinej bańce.

Cytat:
mgła oci­e­rała się o jej łydki ni­czym kot. Drze­wa alei za­cze­piały gałęziami,

Jeżeli usuniesz "jej", to wtedy można dodać "zaczepiały ją gałęziami" i lepiej brzmi.

Cytat:
Aż wre­sz­cie spod pa­ste­lo­wej zasłony po­ra­n­ka wyrosły kon­tu­ry mi­a­sta.

Do klimatu opowiadania lepiej pasuje brak określeń typu "pastelowej" - zrezygnowałabym.

Cytat:
Ko­bi­e­ta od razu do­strzegła córkę – jasny punkt

Bez niej lepiej, bo wiadomo, o kogo chodzi - Od razu dostrzegła córkę...

Cytat:
Zaraz za nim wy­pa­trzyła je­d­nak cień, który podpłynął bliżej i sta­no­w­czym ru­chem zamknął okno. Aż szyby zadźwięczały pośród świtu.

Zbędne.
No i połączyłabym te dwa zdania:
- Za nim wy­pa­trzyła je­d­nak cień, który podpłynął bliżej i zamknął okno tak stanowczym ruchem, że aż zadźwięczały szyby.
"Pośród świtu" nie dałabym, bo sporo razy powtarzasz "brzask/poranek/świt".

Cytat:
Kroki na scho­da­ch ro­zl­egały się głucho i smętnie. „Mu­si­sz tam wrócić”, za­sze­p­tały.

Też nie dałabym cudzysłowu.

Cytat:
Kla­m­ka jęknęła cicho pod na­ci­ski­em dro­b­nej dłoni.

Zbędne. Lepszy rytm zdania jest bez tego.

Cytat:
że chłód dosięgnie ją w każdym rogu mie­szka­nia, (a) ból zm­ro­zi ciało.

Nie lepiej "w każdym kącie"?
Może dodać "a"?

Cytat:
Mroźne oczy ob­sy­di­a­no­w­ego kształtu we­p­chnęły Na­ta­lii serce do gardła.

Masz "zmrozi/mroźne".
No i 'obsydianowy kształt" nie brzmi dobrze. Lepsza byłaby obsydianowa barwa.
Może - Chłodne, obsydianowej barwy oczy wepchnęły Natalii...?

Cytat:
„Mogłabym stąd uciec, piętnaście lat wy­sta­r­czy”, pu­l­so­wało w głowie ko­bi­e­ty. „A córka?”, za­sze­m­rały ściany. Wy­pro­sto­wała się, unosząc wy­so­ko głowę.

Też bez cudzysłowu proponuję.
No i bez "kobiety" - w jej głowie, bo powyżej masz "Natalię" i wiadomo, że w jej.
Albo zmień pierwszą "głowę". Pulsowały myśli?

Cytat:
Gdy upadała na ławę, przed ocza­mi wi­działa pociągi, gdy na su­b­te­l­nie za­ry­so­wa­ny­ch wa­r­ga­ch

Cytat:
gdy oka­le­czo­ny łuk

Opuściłabym "ławę" - niczego w zasadzie nie wnosi.
I inaczej te "subtelnie zarysowane wargi" - siłą tego tekstu powinien być brak wszelkich kwiecistości tego rodzaju. ;)
Czyli zdanie do przeredagowania.

Cytat:
– Nie – za­pro­te­sto­wała po raz nie wi­a­do­mo który Na­ta­lia, wpa­trując się myślami

Zbędne - cały czas wiadomo, o kogo chodzi.
No i dałabym - zaprotestowała po raz kolejny, (...)

Cytat:
Czar­ny zarys dłoni za­trzy­mał się w po­wi­e­trzu, cie­m­na próżnia za­m­ru­gała zdzi­wi­e­ni­em i wściekłością.
– Prze­cież nigdy nie mieliśmy dzie­c­ka! – wy­cha­r­czał złow­ro­go cień.

Ostrożnie z tego typu zdaniami, żeby nie przekombinować klimatu.

Cytat:
Ciepła iskra zniknęła w zmęczo­nym, choć wciąż młodym i pięknym ciele.

Uważaj na zbytnią emfazę. Usunęłabym. Portret tej kobiety nie wymaga dookreśleń. Niech będzie enigmatyczna, jakby bezpostaciowa.
- Ciepła iskra zniknęła w zmęczonym ciele.

Cytat:
Opa­n­ce­rzo­ny wąż za­ma­ja­czył w miękkiej poświ­a­cie ju­trze­n­ki.

Tu też wystarczyłoby tylko - zamajaczył w szarości przedświtu. Czy tp.


No to pomarudziłam sobie do woli. :)
Ogólny wniosek - dobra i klimatyczna miniatura, więc nie wymaga zbędnych upiększeń i dookreśleń. W tym przypadku prostota i brak emocjonalizmu powiększą odczucie zagubienia, rozterek i... tajemnicy otaczającej bohaterkę.

Serdeczności :)
Anastazja Sorpiszewska dnia 23.04.2013 09:09 Ocena: Świetne!
Cytat:
Szła powoli, mgła ocierała się o jej łydki niczym kot.


Tekst jest obrazowy i nastrojowy jak ten fragment.

Serdeczności Wasinko. :)
Wasinka dnia 23.04.2013 09:31
Al-szamanko, tak, mgły mają w sobie to, co mnie urzeka.
Bardzo mnie cieszy, że dałaś się wziąć w posiadanie nastrojowi.
Dziękuję serdecznie :).

Milu, och! Łał!
Zdawałam sobie sprawę z niektórych potknięć, o których piszesz, jednak nie drażniły mnie... Wchodziły w styl i klimat I w to, co chciałam osiągnąć), przynajmniej tak mi się zdawało.
Poprzypatruję się jeszcze, jak już tekst sobie sporo odleży.
Przestrzegasz mnie przed emfazą i przekombinowaniem, a ja miałam nadzieję, że nie zarzucam tym czytelnika. Przynajmniej tym razem...
Dziękuję, że wpadłaś :).

Anastazjo, cieszę się bardzo, że czujesz obraz i nastrój. Że udało mi się go, według Ciebie, stworzyć.
Dziękuję za czytanie :).


Pozdrawiam Was bardzo słonecznym porankiem.
julanda dnia 23.04.2013 09:46
Dawno już nie czytałam Twojej prozy. Jest niezwykle poetycka. Jednak nie wiem, co się stało, czy w ogóle stało? Może tylko bohaterka nie umie poradzić sobie z przeszłością, żyje mrzonkami, które osłabiają dotykalną codzienność? Jest jakiś wspólny motyw, który próbujesz pokazać w swojej prozie, może podajesz nam tylko fragmenty, a istnieje całość, która wszystko tłumaczy? Książka, którą przygotowujesz, powieść z zakończeniem jak ta mgła, chociaż ja wolę szczęśliwe. Wierzę, że człowiek jest w stanie się obudzić z nadmarzeń, nadoczekiwań i cieszyć tym, co ma.
Pozdrawiam przedkwietnym kwietniem. :)
zajacanka dnia 23.04.2013 13:04
Bardzo smutna to miniaturka. Poetycka, klimatyczna, ale z przerażająco nieszczęśliwą bohaterką. Aż tchu brakuje od jej niemocy... Muszę szybciutko przeczytać coś wesołego, żeby mnie smętny nastrój nie prześladował do końca dnia.
Pozdrawiam :)
Tukas dnia 23.04.2013 13:46
Przeczytałem już wczoraj i do dziś trzyma mnie pod pewnym wrażeniem. Wrażenie nienowe, ale potęguje.
Również uważam, że o sile i wiarygodności przekazu zdecydował brak zbędnego dramatyzmu i zwięzła forma.

Łączę pozdrowienia i liczę na częstsze publikacje! :)
szmella dnia 23.04.2013 17:13 Ocena: Świetne!
Smutna miniatura, która skłania nas do głębszych refleksji.
Tęsknota, szara codzienność, kłopoty. Wszystko się nawarstwia i czasami rzeczywiście ludzie widzą tylko jedną drogę ucieczki - samobójstwo.
Nie każdy ma tak silną psychikę, wielu ludzi ucieka się właśnie do tego.
Pociąg i samobójstwo... częsty temat opowiadań, filmów itp.
Ciekawe dlaczego ludzie często wybierają taką formę odebrania sobie życia.
Podobało mi się opowiadanie, smutne, ale ładne. :)
Pozdrawiam :)
przyroda dnia 23.04.2013 17:23 Ocena: Świetne!
Wasinko... przepraszam Cię, ale przyznam się bez bicia, że tak mnie owładnęła ta miniatura... efekt: zamiast skupić się na tym co napisałaś... skoncentrowałam się na tym JAK... i jestem zachwycona, chylę czoła :D

Pozdro!
wienczyslaw dnia 23.04.2013 18:14
za przyrodą. niezwykłej urody tekst. ale gdzieś zgubiłem się po drodze... może to moja wina, a może autorki.
Arras35 dnia 23.04.2013 19:45 Ocena: Świetne!
Przeczytałem. Może trochę wyjaśnię suchość w tym utworze widzę poprzez szarość i monotonię. Jest to dobry utwór, rozbudzający wyobraźnię, Pozytywizm to oznacza dla mnie, że można go dotknąć praktycznie ręką. Podoba mi się. Powodzenia.
Pozdrawiam ;)
Kaero dnia 23.04.2013 20:20 Ocena: Świetne!
Czytam raz i po raz kolejny, a potem znowu i myślę sobie, że mało kto potrafi tutaj pisać w ten sposób. Obrazy, które pojawiają się w głowie są niemal namacalne. Miniatura, a jest w niej praktycznie wszystko. Oczywiście ocena adekwatna :)
Dragon42 dnia 23.04.2013 23:28
Wrócę jutro jak odjedzie kolejny pociąg:) Dziś zamykam moja stację myślową.
Cmok smok
Wasinka dnia 24.04.2013 08:13
Wybaczcie, że odpowiadam dopiero teraz, ale wczoraj nie mogłam się zalogować na PP...


Julando, myślę, że stało się bardzo wiele tutaj. Bohaterka uzmysławia sobie, że nie ma tego, co trzymało ją przy życiu, że jej siła spowodowała, że sobie to tylko wymyśliła. To tak z grubsza.
Również wolę optymistyczne zakończenia, ale czasem inaczej się nie da, jeśli trzeba o czymś takim napisać... Chociaż tak naprawdę moje zakończenia na ogół są pół na pół...
Dziękuję za refleksję :).

Zajacanko, jeśli klimat podziałał, to już duży sukces. Nie zawsze, niestety, jest wesoło.
Mam nadzieję, że trafisz na jakiś sympatyczny tekst, żeby odreagować. Dziękuję Ci, że tak się wczułaś w tę opowieść :).

Tukasie, miło Cię widzieć pod moim tekstem. Dobrze przeczytać, że tekst wywołał pewne wrażenie. Celem moim było napisać go prosto i krótko.
Dziękuję za słowo i liczenie na częstsze publikacje (choć ostatnimi czasy w ogóle nie piszę...) :).

Szmello, wiem, że motyw pociągów (jak i samobójstwa) jest dość oklepany, ale tak go lubię, że musiałam wreszcie dać temu upust. Ale skoro Ci się podoba – to się już nie martwię.
Dziękuję, że odwiedziłaś świat Natalii (czyli tej, która oczekuje ponownych narodzin w życiu pośmiertnym – z grec.) :).

Przyrodo, jeśli miniatura owładnęła, to ja się mogę tylko cieszyć. A może kiedyś znowu wstąpisz do tej opowieści i spodoba Ci się także treść :). Tak czy owak – jestem w skowronkach, że mój styl Ci przypadł do gustu tym razem.
Dziękuję bardzo :).

Wienczyslawie, to tak już jest, że zawsze wina autorki. Jeśli się pogubiłeś gdzieś w treści, to znaczy, że się nie spisała.
Dziękuję, że doceniasz urodę tekstu. To już i tak bardzo wiele :).

Arrasie, dzięki za wyjaśnienia. Teraz mogę bardziej spojrzeć Twoim okiem i cieszyć się, że tekst się spodobał.
Dziękuję raz jeszcze ;).

Kaero, ależ mi przytulnie, gdy czytam takie słowa. Jeżeli dotarłam do Twojego odczuwania, to niezmiernie mi z tym dobrze.
Dziękuję za Twoje słowa :).

Dragonie, czekam zatem na kolejny pociąg :).



Pozdrawiam Was ciepło, w pełni porankowego słońca.
henrykinho dnia 24.04.2013 19:37
Wesołe zakończenia nie pasują do kolei - za to mgła, smutek i szarość jak najbardziej, świetnie komponują się ze specyficznym klimatem dworców i skrywanymi przez nie tajemnicami.
Nie jest to opowiadanie akcji, ale jego obrazowość i opisy powodują, że to wszystko działa na czytelnika. Na mnie zadziałało.
Zainspirowałaś mnie w sumie do zmalowania jakiejś sennej fabuły spod znaku pociągów i konduktorów ;)

pozdrawiam
Wasinka dnia 24.04.2013 19:55
Jeżeli w jakiś sposób zadziałało, to cieszy się ma dusza.
A do opowieści spod znaku pociągów z chęcią zajrzę. Jak wiadomo, lubię ten klimat.
Dziękuję za odwiedziny w owym mglistym świecie :).

Pozdrawiam zmierzchającym niebem.



PS
Dla zainteresowanych - to owo miejsce dwa kilometry przed...
http://www.portal-pisarski.pl/galeria/zdjecie/4207
puma81 dnia 26.04.2013 08:13 Ocena: Świetne!
Przyznam szczerze, że Natalia głęboko zapadła w moją pamięć. Przeczytałam tekst w poniedziałek, a dzisiaj znowu wróciłam myślami do Twojej bohaterki. Stworzyłaś niesamowity klimat, smutny, wpijający się w duszę.
Pozdrawiam serdecznie:)
Izolda dnia 26.04.2013 20:35
Powinien stać się dla Ciebie motywacją do częstszego używania klawiatury w celach pisarskich. Trochę więcej egoizmu, mniej korekt, więcej wylewania z własnych czeluści.
Wasinka dnia 26.04.2013 20:48
Pumo, to zamierzenie każdego autora, by działać tekstem na czytelnika, zatem jakże się tu nie cieszyć z takiej opinii. Bardzo dziękuję ;).

Izoldo, motywujesz - dziękuję za to. Tym bardziej że na przykładzie tekstu.
:)


Pozdrawiam Was, wdzięcznie dygając pośród zmierzchu.
green dnia 26.04.2013 21:15
Dla mnie ten tekst Wasinko jest doskonały sam w sobie. Poetycka miniatura, w której gdzieś mi przebija klimat z Zafona, choć Twoja miniatura jest o wiele bardziej staranna w wykonaniu..

To nie jest tekst na jeden raz, a na odkrywanie i smakowanie, zatapianie się w nim i płynięcie z myślą Autorki.

I broń Cię przed niezasadną korektą, bo cały ten klimat pójdzie precz, a przecież tekst ma porywać, a nie być lodową taflą bez wyrazu;)
Wasinka dnia 26.04.2013 22:17
Za tego Zafona to Cię kiedyś wyściskam :)
Dziękuję, Grinuś, że wpadłaś w odmęty psychiki krzywdzonej kobiety. I że tak tekst odbierasz.
Poprawek tymczasem nie nanoszę, zanadto się oswoiłam z tym, co jest, i mogę mieć mylny osąd. W przyszłości - obaczym. Nad każdą sugestią zawsze się zastanawiam :).

Pozdrawiam wiosną mrugającą do Księżyca.
Krystyna Habrat dnia 01.05.2013 12:47 Ocena: Świetne!
Przegapiłam ten tekst w odpowiednim czasie. Nawet go pobieżnie przeczytałam, a dokładne przestudiowanie i przeżycie go odłożyłam na później. Potem zajęta wieloma sprawami zapomniałam. A tekst jest tak gęsty od znaczeń, obrazów i odczuć, że wymaga co najmniej dwukrotnej, uważnej lektury. Tym bardziej, że od pierwszych zdań czuje się, że dobry artystycznie i tematycznie niezwykły. I niejednoznaczny.
To freudowskie zapomnienie, bo podświadomie obawiałam się, żeby ten tekst nie zaburzył mojego tekstu, jaki niedawno napisałam - po wielu próbach - o matce, której córka wyjeżdża na studia. Temat jakby podobny, ale mój ma 17 stron i nawet nie wiem, czy ujrzy światło dzienne, bo gdzie taki długi opublikować? Mój tekst jednak odmienny, bardziej radosny i zgadza się tylko sytuacja wyjściowa, ale u mnie bez pociągów i przemocy. Piszę to, żebyś w razie czego nie posądziła mnie o naśladownictwo.
Twoja miniatura, Wasinko, zrobiła na mnie duże wrażenie. Wyczekiwałam już na twoją prozę, znając poprzednie teksty, i nie zawiodłam się. Subtelnie malujesz nastroje, przemieniasz fakty i urojenia. Temat przemocy w rodzinie ukazałaś na takim tle, że całość odbiera się jak poezję, jak zamglony obraz pełen wspomnień i marzeń.Otępienie ofiary, doprowadzonej tak przez bicie, przestaje być gazetową sensacją, publicystycznym oskarżeniem patologii, a staje się czymś więcej - filozoficzną opowieścią o życiu z jego bólem i radością, a wszystko niczym piękny obraz Boznańskiej - bo tak mi się cały czas kojarzy - w błękitnym zamgleniu. Patologia tematu nie zabiła jego piękna.
Zajrzałam teraz do komentarzy i widzę zainteresowanie tematem pociągów. U mnie od czasu gdy sama jeździłam do Krakowa ze Stalowej Woli, wsiadając w Rozwadowie (teraz dzielnica Stalowej). A związane z tym odczucia i obserwacje świetlicy dworcowej z pracującą tam kobietą, zmieniwszy ja na dziewczynę, oddałam w powieści: Tu, gdzie spadł grad większy od jabłka. Wybaczcie autoreklamę, ale ja i tak jestem cichutka i skromna.
Wasinka dnia 01.05.2013 22:04
Witaj, Sokółko. Miło mi, że wpadłaś z wizytą i dobrym słowem.
Co do posądzeń o naśladownictwo - nigdy bym nie śmiała Cię posądzić :). Temat krzywdzonej kobiety jest częsty w literaturze. Przy okazji dodałam motyw wymyślenia sobie przez nią czegoś, co trzymałoby ją przy życiu, bo tak wielką miała w sobie siłę, by chcieć przetrwać... Dlatego wymyśliła Agnieszkę, której imię oznacza czystość, bez skazy, świętość.

A co do dziewczyny związanej z pociągami w "Tu, gdzie spadł...", to jeśli dobrze pamiętam - chodzi o Celinę :).

Pozdrawiam wiosennie z księżycem we włosach i jeszcze raz dziękuję :).
Krystyna Habrat dnia 03.05.2013 17:42 Ocena: Świetne!
Cieszę się, i jeszcze raz zachęcam Cię do kontynuacji pisania.
Znaczenie imienia Agnieszki - ciekawe. Nie wiedziałam o tym. Może warto to odrobinę wyeksponować w tekście? Chociaż...szkoda zmieniać.
Tak, Celina... i poeta zajeżdżający do jej poczekalni dworcowej...
U mnie - w tym aktualnie pisanym - nie o przemocy rodzinnej, tylko o lęku przed przemocą świata. Ale nie mogę się z tym uporać.
Pozdrawiam dziś odświętnie z majowym deszczem.
Usunięty dnia 06.05.2013 18:17 Ocena: Świetne!
Wasinko, smutne, poetyckie, a jakże realne w swoim głębokim opisie krzywdy. Zaskakujące, bo początek nie prowadził mojej myśli w stronę brutalności, chociaż na pewno w stronę śmierci. A w drugim dnie mojej myśli tłucze się pytanie, na co patrzyły Twoje oczy...

Pisz, nie ustawaj.

Pozdrawiam
B)
Wasinka dnia 07.05.2013 19:26
Sokolko, dziękuję za kolejne odwiedziny.
Tak, mało kto zwraca uwagę na imię (choć celowo nie poprzestałam na bezimiennej córce, mimo że pojawia się tylko chwilkę), na razie chyba tylko jedna osoba o tym pomyślała bez moich tłumaczeń :). Chciałam też, żeby to równocześnie naprowadziło na znaczenie imienia Natalia (wyżej tłumaczyłam). Ale tymczasem nie mam pomysłu na rozwiązanie. Już chyba każdy wie, że uwielbiam niedopowiedzenia, więc muszę przemyśleć, by to jakoś przemycić... Może kiedyś się uda :).

Amsiu, bardzo Ci dziękuję za nakłanianie do pisania. I miło mi niezmiernie, że tekst odnalazłaś, i w dodatku Ci się spodobał.
Brutalność to - obok dosłowności - także symbol trudności, z jakim dźwigać trzeba czasem życie. Próba wyjaśnienia, że samobójstwo to nie jest ot, taki sobie kaprys, bez walki i wewnętrznych przeobrażeń...
:)


Pozdrawiam Was ciepło, wieczornym ćwierkotem wiosny.
kamyczek dnia 07.05.2013 20:31 Ocena: Świetne!
Wasinko,

Od kilku dni zbieram się w sobie do napisania komentarza i tak jakoś ciężko, brakuje słów, żeby oddać to, co czułam w trakcie lektury… myśli zaczęły drgać, jak szyny, pod ciężarem przejeżdżającego pociągu, wzbierały krzykiem, kiedy mroźne oczy obsydianowego kształtu wepchnęły Natalii serce do gardła, cały czas czekając na odpowiednie zrządzenia losu, by rozterki, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, mogły zniknąć, rozmyć się do końca. Jestem optymistką i wierzę, że historia Natalii zakończyła się szczęśliwie.

Świetne ujęcie tematu, w każdym słowie wyczuwa się subtelność pióra Autorki.

Pozdrawiam serdecznie. :)
Wasinka dnia 07.05.2013 22:37
Kamyczku, jakże przyjemnie, że wpadłaś z wizytą.
Również jestem optymistką, dlatego tak naprawdę nie zamykam drogi swoim bohaterom. Chociaż tutaj akurat akcent padł na tę mroczniejszą stronę w zakończeniu (by zwrócić uwagę na problem, na to, co daje siłę i gdy okazuje się nagle nierealne), jednak... wszystko możliwe.

Wdzięcznie się kłaniam i dziękuję mocno, pozdrawiając księżycowym błyskiem. :)
tyria dnia 08.05.2013 11:51 Ocena: Świetne!
polecił mi tekst ktoś, kto powiedział to świetny tekst i ma rację, zagłębiając się w wpadłam w coś co trudno określić, jako kobieta wiem, że bardzo ciężko pisze się o takich sprawach niemniej podałaś to w sposób dość wyrafinowany sybtelnością, jestem pod ogromnym wrażeniem, pozdrawiam słoneczkiem.
Wasinka dnia 08.05.2013 19:22
Jeśli ktoś polecił, to radość ma wielka.
Dziękuję, Tyrio, za Twoje odczucia i za pozytywne słowa. To cel autora, by tekst działał, więc ogromnie mi miło.

Pozdrawiam Wiosną huśtająca się na zmierzchu.
bosski_diabel dnia 08.05.2013 19:53 Ocena: Świetne!
...przed ósmą, to ja, tekst czytałem już ze trzy razy i za każdym czuje ciary, wiesz Aniu, ze takie klimaty jak życie są mi najbliższe, zresztą każdy Twój tekst niesie do czytelnika ogrom doznań, zawsze czekam na NOWE, to dobry a nawet bardzo...wiesz, coś niecoś wiem o tym temacie, te historie czasami są ukryte w wierszach ;) prawda? i jakoś mi tak znajomo, świetnie ujęłaś temat, subtelnie ale namacalnie, jestem pod ogromnym wrażeniem.
Aniu teraz wypada powiedzieć to co Ty mnie ...pisz, pisz wydawaj. Pozdrawiam Cię niezwykle serdecznie DD :)
Wasinka dnia 09.05.2013 00:18
L-u, jakże cieszą mnie te ciary! :) I że tekst podziałał.
Wydawać? Najpierw Ty. Potem się zobaczy, może kiedyś przyjdzie taka myśl ;).

Pozdrawiam ciepło, z Księżycem.
shinobi dnia 25.05.2013 17:10 Ocena: Świetne!
Mnóstwo tu zdań pięknych, plastycznych - zapadają w pamięć. To o dachach pociągów, o mgle jak koty - odczuwalne, namacalne. Wszystko jest ładnie dopieszczone, też smutne. Trafia i zostaje w pamięci.
Wasinka dnia 25.05.2013 22:23
Dziękuję, shinobi, za niespodziewaną wizytę. Uśmiecham się, skoro trafiło, i jeszcze bardziej, jeżeli choć trochę zostanie w pamięci :).

Pozdrawiam księżycowo.
tomeczek dnia 27.06.2013 23:23 Ocena: Świetne!
Coś pięknego, wciągające i inspirujące :)
Wasinka dnia 03.07.2013 21:49
Dziękuję, Tomeczku.
wodniczka dnia 13.07.2013 00:19 Ocena: Świetne!
Piszesz delikatnie i subtelnie - tak samo subtelnie jak zostawiasz komentarze z księżycowym pozdrowieniem. I chociaż nie mam czasu na czytanie długich form... to zajrzałam do Ciebie...


Ładne opisy, pełne emocji. Ciekawie opowiadasz.

Pozdrawiam.
Wasinka dnia 13.07.2013 11:05
Wodniczko, miło mi Cię gościć, tym bardziej że długie formy nie sprzyjają Twojemu czasowi. :)
Dziękuję i pozdrawiam zmokłymi dachami, ale z uśmiechem.
wodniczka dnia 13.07.2013 12:44 Ocena: Świetne!
Twoje dzieła można czytać i czytać. Nie nużą - wręcz przeciwnie. Język pisania posiadasz oryginalny i tak dobierasz określenia do opisów, że płynie się linijka po linijce. Czyli nic więcej czytelnikowi nie potrzeba:).
Nie widzę u Ciebie patosu. Wszystko masz zdystansowane. Opisy tam, gdzie to koniecznie, by coś poczuć i zrozumieć. Bo czasami nadmiar jest lepszy niż skrócanie. Obraz u Ciebie jest bardzo plastyczny a to powoduje, że czytając się widzi u Ciebie tak, jak widzieć się powinno;).

Pozdrawiam
Wasinka dnia 13.07.2013 19:31
Dziękuję za ponowne odwiedziny, Wodniczko.
I za tak pomyślną dla mojego obrazu słownego opinię.
Pozdrawiam zmierzchającym słońcem. :)
deborah dnia 20.07.2013 19:43 Ocena: Bardzo dobre
Witaj Wasinka.

Miło mi było przeczytać tę prozę, dobre obrazy dają spełnienie czytając. Smutny, ale takie akurat lubię. Mój tata też pracował na kolei.

Serdecznie pozdrawiam ;)
Wasinka dnia 20.07.2013 21:11
Deborah, zaskoczona niespodziankową wizytą jestem, ale tym bardziej mi przyjemnie.
Dziękuję bardzo. :)
Pozdrawiam zmierzchającym słońcem.
viktoria12 dnia 03.09.2013 18:45 Ocena: Świetne!
Twoją miniaturkę, Wasinko, pisałaś wiosną;
gdy o szóstej rano miasto budzi się ze snu,
w sposób szczególny na kolejowym dworcu
spadają z rzęs resztki mgieł.
Jak delikatny szal,
jak jedwabny szal
te mgły...
Chłodne nieco, jak teraz, początkiem jesieni,
ale jeszcze piękne, nie za gęste;
w których pełno uroku świata.
Mam więc nadzieję, że mój komentarz,
choć pół roku po napisaniu przez Ciebie tekstu -
nie jest za późny.
Żal mi bohaterki, bardzo żal...
W jej udręczonym mózgu odbywa się długotrwały proces myślowy;
opowiadanie się za życiem,
znajdowanie najdroższej przyczyny, dla której nie warto unicestwiać się.
Córcia!
:)
,, - Przecież nigdy nie mieliśmy dziecka! - wycharczał złowrogo cień."
Zaskakujące zakończenie.
Bardzo bolesne.
Realna przyczyna samobójstwa.
Świetnie napisałaś Twoje opowiadanie.
Wasinka dnia 10.09.2013 12:05
Ojej, jeszcze ktoś tu zagląda? Jak przyjemnie. Bardzo, bardzo dziękuję. :)

Pozdrawiam słonecznie.
deborah dnia 17.09.2013 18:36 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Wspo­mnie­nia przy­sia­dły na da­chach po­cią­gów wraz z wszech­obec­ną mgłą, która przy­bra­ła me­lan­cho­lij­ne barwy świtu. Na­ta­lia miała wra­że­nie, że się w niej roz­pusz­cza, co spra­wia­ło jej fraj­dę, gdyż chcia­ła­by roz­pu­ścić się bez resz­ty. Nik­nę­ła prze­cież każ­de­go dnia bar­dziej.


Przyciaga, barwa, choc smutna, jednak wspanialy do zaczytania.
Pieknie, dziekuje.

Pozdrawiam :yes:
psŁ przepraszam za ogonki, cos sie psuje.
Wasinka dnia 17.09.2013 20:47
Dziękuję, Deborah, za ponowne zajrzenie. Bardzo mi miło. :)

Pozdrawiam księżycowo.
hannacze dnia 29.09.2013 19:34
To, co najbardziej mi się nasuwa na myśl to fakt, że Masz wielu fanów. Zapewne nie za darmo, każdemu raczej dodajesz skrzydeł. Po przeczytaniu Twojego tekstu zastanawiałam się nad tym, co Ty takiego przeżyłaś, bo przecież piszemy sobą czy o sobie (tak kiedyś napisałaś).
Wasinka dnia 29.09.2013 21:47
Oj, oj, Hannacze, "fanów" to za wiele powiedziane. Fani to tacy, którzy się zachłystują i nie mogą się doczekać kolejnych tekstów danego autora. Mnie do takiej ekipy daleko. :)
hannacze napisała:
piszemy sobą

Owszem, tak myślę. Ale mam tu na myśli raczej sposób pisania i ukazania danego bohatera czy zdarzeń. A nawet wybór tematu - nieistotne, czy zna się go z doświadczenia, z obserwacji, czy z wyobrażenia go sobie. Sukces jest wówczas, gdy brzmi autentycznie i działa.
hannacze napisała:
co Ty takiego przeżyłaś

Każdy człowiek przeżył to i owo...

Dziękuję za wizytę, a jeśli uważasz, że "dodaję skrzydeł", to tym bardziej wdzięcznie dygam.
I pozdrawiam srebrzyście.
Usunięty dnia 19.10.2013 23:28 Ocena: Bardzo dobre
Niebanalnie, mimo przemielonej dziesiątki razy tematyce. W bardzo ciekawy sposób przyspieszasz, wchodzisz na wysokie obroty, żeby potem opaść słowami:
Cytat:
Nie, nie chcia­ła wsiąść do po­cią­gu.

Jak w muzyce klasycznej. Zaczynają cieniutkie skrzypce, a potem wchodzi cała orkiestra, podkręcana spazmatyczną batutą dyrygenta.
Efekt robi wrażenie.

A ponieważ nauczyliście mnie już wyłapywać błędy, to gramy dalej:

Cytat:
Po­tra­fi­ła zo­ba­czyć je­dy­nie tę sta­cję, pe­ro­ny i po­cią­gi. Ostat­nio wi­dzia­ła

Cytat:
mgła ocie­ra­ła się o jej łydki ni­czym kot. Drze­wa alei za­cze­pia­ły ga­łę­zia­mi, senne kro­ple chło­dzi­ły twarz. Aż wresz­cie spod pa­ste­lo­wej za­sło­ny po­ran­ka wy­ro­sły kon­tu­ry mia­sta. Ciem­ne pu­de­łecz­ka z czar­ny­mi okna­mi. Tylko w jed­nym po­bły­ski­wa­ła iskier­ka

Cytat:
do­strze­gła córkę – jasny punkt w mrocz­nym zbio­ro­wi­sku pu­stych oczu. Zaraz za nim wy­pa­trzy­ła jed­nak cień

Cytat:
pod­pły­nął bli­żej i sta­now­czym ru­chem za­mknął

Cytat:
wy­pa­trzy­ła jed­nak cień, który pod­pły­nął bli­żej i sta­now­czym ru­chem za­mknął okno. Aż szyby za­dźwię­cza­ły po­śród świtu. Tylko fi­ran­ka ma­cha­ła jesz­cze przy­trza­śnię­tym skraw­kiem. Na­ta­lia drgnę­ła, uśmiech wy­mknął się bo­kiem, wątłe ra­mio­na opa­dły.

Cytat:
Kroki na scho­dach roz­le­ga­ły się głu­cho i smęt­nie. „Mu­sisz tam wró­cić”, za­szep­ta­ły.

Cytat:
Na­ta­lia drgnę­ła, uśmiech wy­mknął się bo­kiem, wątłe ra­mio­na opa­dły.

Kiw­nę­ła głową i przy­spie­szy­ła. Klam­ka jęk­nę­ła cicho pod na­ci­skiem drob­nej dłoni. Za pro­giem mi­go­ta­ło świa­tło, obok roz­snuł się, ni­czym atra­men­to­wa ko­lum­na, czar­ny sopel. Na­ta­lia wes­tchnę­ła

Cytat:
Na­ta­lia wes­tchnę­ła, wie­dząc, że chłód do­się­gnie ją w każ­dym rogu miesz­ka­nia, ból zmro­zi ciało.

– Muszę le­cieć do szko­ły, dziś wy­ciecz­ka. Pa­mię­tasz? – za­świer­go­ta­ła Agniesz­ka, po­ca­ło­waw­szy mięk­ki po­li­czek matki. Wy­bie­gła

Cytat:
roz­pły­nę­ło się w sza­ro­ści za drzwia­mi.

Mroź­ne oczy ob­sy­dia­no­we­go kształ­tu we­pchnę­ły Na­ta­lii serce do gar­dła. „Mo­gła­bym stąd uciec, pięt­na­ście lat wy­star­czy”, pul­so­wa­ło w gło­wie ko­bie­ty. „A córka?”, za­szem­ra­ły ścia­ny

Cytat:
Wy­pro­sto­wa­ła się, uno­sząc wy­so­ko głowę.

Gdy upa­da­ła na ławę, przed ocza­mi wi­dzia­ła po­cią­gi, gdy na sub­tel­nie za­ry­so­wa­nych war­gach po­ja­wi­ła się

Cytat:
za­pro­te­sto­wała po raz nie wia­do­mo który (Na­ta­lia)

wyrzuciłabym Natalię, bo wiadomo, o kogo chodzi
Cytat:
Na­ta­lia za­sty­gła.

Nie, nie chcia­ła wsiąść do po­cią­gu.

Cie­pła iskra znik­nę­ła w zmę­czo­nym, choć wciąż mło­dym i pięk­nym ciele. Opan­ce­rzo­ny wąż za­ma­ja­czył w mięk­kiej po­świa­cie ju­trzen­ki. Mgła ni­czym wspo­mnie­nia opa­dła na dachy drze­mią­cych, że­la­znych cielsk.

Uśmiech­nę­ła się.

Cytat:
lę­kli­wą tę­sk­no­tą

trochę wpada
Cytat:
mu­rach bi­blio­tek i dys­pu­ta­mi o ga­wę­dach

Cytat:
Pa­trzy­ła na drze­mią­ce po­cią­gi z lę­kli­wą tę­sk­no­tą. Nie, nie chcia­ła

Cytat:
peł­ny­mi stu­den­tów, kart­ka­mi nie­cier­pli­wie prze­wra­ca­ny­mi

Cytat:
odu­rza­ją­cych po­god­nym nie­po­ko­jem, kiedy to ru­sza­ła do uko­cha­ne­go mia­sta na spo­tka­nie z au­la­mi peł­ny­mi stu­den­tów, kart­ka­mi nie­cier­pli­wie prze­wra­ca­ny­mi w za­byt­ko­wych

Cytat:
Nik­nę­ła prze­cież każ­de­go dnia (coraz) bar­dziej.

Cytat:
węży( )z gło­śnym

podwójna spacja
Cytat:
Co­dzien­nie(,) pięć minut przed szó­stą(,) bul­go­tał,

chociaż tu głowy nie dam
Wasinka dnia 19.10.2013 23:35
Bardzo dziękuję za opinię i uwagi, Morfino.
Heh, to jest właśnie indywidualne odczucie stylistyki tekstu. :)
Nie wyobrażam sobie jednak tymczasem kombinowania na zasadzie eliminacji tych samych form. Tekst jest skupiony na bohaterce (lecz nie tylko, bo o innych formach powtarzających się też wspominasz) i prostocie zdań (choć nie obrazów - ale to tylko założenie, niekoniecznie wyszło). Ale pewnie, że wszystko jest do przemyślenia.

Pozdrawiam księżycowo.
Almari dnia 20.10.2013 11:04
Ajaj, tyle pochwał, ale cóż zrobić. Trzeba chwalić, jak piekielnie dobre ;)
Twój tekst przypomniał mi klimatem Cień wiatru Zafona. Tkany delikatną, kruchą nicią, niezwykle subtelną, gdzie ma się wrażenie, że wystarczy ledwie dotknąć aury opuszkiem palca, a cała się rozleci, jak domek z kart. Dlatego wolałam się przyglądać ostrożnie, jakby stojąc za woalem, by niczego nie zburzyć. Bardzo dużo emocji, jak zwykle, w twoich tekstach, Wasinko, dużo głębokich momentów, a wszystko ma się wrażenie takie ulotne, jakby zaraz miało się rozpłynąć.
Bardzo na tak.

Pozdrowionka

PS: Ja też sobie nie wyobrażam nadmiernych kombinacji w zakresie czasownikowym ;)
Wasinka dnia 20.10.2013 20:12
Dziękuję serdecznie, Almari, za odnalezienie tekstu i za kilka pokrzepiających zdań. Cieszę się, że się spodobało.

PS Troszkę mnie uspokoiło, że te kombinacje nie są tak potrzebne - czytając, nie miałam wrażenia przesytu, ale wiadomo, jak to bywa z własnym tekstem, nie wszystko się widzi... :)

Pozdrawiam z październikowym wieczorem.
pablovsky dnia 23.01.2014 00:19
No cóż, zrobiło mi się nieswojo, drań ze mnie! Faktycznie, to ogromny nietakt z mojej strony, że do tej pory nie skomentowałem żadnego tekstu ulubionej redaktorki. Ale uwierz, nic nie straciłaś, ponieważ komentarze w moim wykonaniu nie zawierają wskazówek, są ubogie w spostrzeżenia, oraz niewiele wnoszą pod tekstem. Jak widzisz mam coś na obronę. ;)
Historia napisana w intrygujący sposób, wiele podtekstów, na dodatek spora dawka ukrytych emocji. Z pewnością zaczarowałaś wiele osób z wrażliwą duszą. Można to zauważyć po powyższych komentarzach, zauroczyłaś wielu czytelników! Temat rzeka, potrafiłaś opakować go w wyjątkowo subtelne ramy. Sztuka dla sztuki.
Pozdrawiam i odchodzę z pokorą ;)
Wasinka dnia 23.01.2014 00:27
Witaj, Pablo.
Naprawdę nie było moim celem przymuszać Cię do tej lektury...

pablovsky napisał:
komentarze w moim wykonaniu nie zawierają wskazówek, są ubogie w spostrzeżenia, oraz niewiele wnoszą pod tekstem.

Nie wiem, skąd posiadasz takie informacje. Ale może wywiad śledczy poczyniłeś. ;)

pablovsky napisał:
Z pewnością zaczarowałaś wiele osób z wrażliwą duszą.

Ależ sprytnie wybrnąłeś. :)

pablovsky napisał:
Sztuka dla sztuki.

Ale to już niemały pstryczek w nos. :)


Dziękuję za wizytę, Pablo, i za Twoją opinię, bo jeśli dotąd jeszcze tego się o mnie nie dowiedziałeś, cenię każdą. Szczególnie szczerą. :)

Pozdrawiam z uśmiechem.
pablovsky dnia 23.01.2014 00:41
Przerażasz mnie swoją wrodzoną inteligencją ;) Jednak i Tobie przytrafiają się błędy w rozumowaniu:

Wasinka napisała:
Ale to już niemały pstryczek w nos.


Nigdy w życiu. Dobranoc, uśmiechnięta Wasinko! :)
Wasinka dnia 23.01.2014 00:47
Cytat:
pablovsky napisał:
Jednak i Tobie przytrafiają się błędy w rozumowaniu:
Cytat:
Wasinka napisała:
Ale to już niemały pstryczek w nos.

To nie błąd w rozumowaniu, to reakcja na sztukę dla sztuki w moim niezamierzonym wykonaniu. ;)


Dobranoc, nie mniej uśmiechnięty Pablo. :)
Kardamon dnia 03.02.2014 15:08
Przedstawiłaś idealny portret kobiety, która jest ofiarą bojącą się (nie potrafiącą) odejść od swojego oprawcy. Powtarzające się zdanie
Cytat:
Nie, nie chciała wsiąść do pociągu.
rozumiem na dwa sposoby - nie tylko, jako sygnał, że kobieta chce popełnić samobójstwo, ale i, nie chce w ogóle uciekać (do innego miasta, gdziekolwiek)... Nie wiem, czy Twoja bohaterka nadal kocha swojego oprawce, czy może nie ma gdzie iść - wiem jednak, że takie osoby są wśród nas, co powoduje, że Twój tekst jest realistyczny. Chwała też za brak niepotrzebnego patosu. :)
Cytat:
(...) mgła ocierała się o jej łydki niczym kot.

Świetne!
ajw dnia 03.02.2014 15:14 Ocena: Świetne!
Mgła, melancholia i smutek świetnie komponują się z pociagami. Twoja miniatura ma klimat. Jednak nie chciałabym żyć w takim klimacie jak Twoja bohaterka. Świetnie opisałaś te wszystkie stany.
Dobre pióro
Pozdrawiam serdecznie :)
Wasinka dnia 03.02.2014 20:35
Witajcie! Miło Was gościć. :)

Kardamonie, nie wiem, czy kocha. Takie ścieżki są bardzo zawiłe... Nie wiem też, na ile można kochać tak długo kogoś, kto krzywdzi. Kobieta stworzyła swój własny sposób na przetrwanie.

Ajw, bardzo mnie cieszy, że tekst ma klimat. Bo to bardzo cenie w opowieściach. Więc jeśli mi się trochę udało, tom rada.



Bardzo, Wam jestem wdzięcznie za zajrzenie, Dziewczęta. :)
Pozdrawiam księżycowo.
Adela dnia 26.02.2014 22:25
Smutna, poetycka opowieść pociągowa. Wspomnienia, pragnienia klimatycznie snują się po peronie. W ten tekst można wpaść i nie wyjść cało, co oznacza, że jest bardzo dobry.
Przeczytałam z przyjemnością.
Pozdrawiam serdecznie,
A.
Wasinka dnia 26.02.2014 22:33
Jejku, Adelo, jak dawno Cię nie było na PP i w komentarzach! Cieszę się bardzo, że znalazłaś mój tekst i wpadłaś z wizytą. Wdzięczna jestem za Twoje słowa i opinię.

Pozdrawiam z księżycowym uśmiechem. :)
purpur dnia 17.02.2016 17:26
No wydłubałem sobie ten tekst z przepastnej skarbnicy Twoich opowieści. Coś mnie pchnęło w ten akurat tytuł - jak widać nie tylko mnie :)

Wiem, wiem, nie jest to jakaś nowość i pewnie już sporo kurzu - doświadczenia udało się uzbierać od tej pory, no ale, mam możliwość wybrania sobie czegoś, moge sie dąsać, mogę sobie dogadzać, więc akurat ten pojawił się u mnie na ekranie :)

Bardzo delikatnie rozprawiłaś się z tym temate, nie powiem, od pierwszych liter, czułem, że tutaj wydarzy się coś bardzo mało optymistycznego. Czułem dotknięcia poprzednich jej wydarzeń, czegoś co tam się w niej kryło, z czym nie do końca potrafi sobie poradzić. Bardzo nastrojowe!

Mimo, iż może temat nie jest jakoś szczególnie oryginalny, to wykonanie wręcz przeciwnie. Mięciusieńko głaskało się poszczególne słowa, no naprawdę przyjemnie :)

Dobra, bo chyba za bardzo w różowy ton wpadam, a przecież powinienem być kąśliwy, bezlitosny, obojętny. Nie mów nikomu, że się tutaj tak rozkleiłem, zresztą wszystkiego się wyprę :p

Dzięki za chwilę obecności w innym świecie!
Wasinka dnia 26.02.2016 20:18
Purpurze, jakże to miło gościć Cię w moich progach - wizyta to zupełnie niespodziewana, szczególnie że nie mieliśmy ze sobą do czynienia na PP, a i tekst stary...
Tak, temat mało oryginalny, bo też i trzymanie się życia dzięki czemuś, co nie istnieje tak naprawdę, to smutna rzeczywistość niektórych krzywdzonych ludzi. Ale i nie o oryginalność tematu tu chodzi. Bardzo mnie zatem cieszy, że jest tu dla Ciebie coś więcej. I że styl narracji Ci się poodba.
Postaram się nie wygadać, że mi tu naróżowiłeś, lecz wesoła pozostanę z tego powodu. :)

Pozdrawiam księżycowo, ciesząc się z Twojej chęci pobycia w świecie mgieł.
DragonLady dnia 26.02.2016 21:07 Ocena: Świetne!
Ja zaś, w przeciwieństwie do niektórych, odnoszę wrażenie, że czytając utwór cały czas podskórnie wiedziałam, co się dzieje, natomiast nie do końca potrafiłam ująć to w słowa tak, żeby nie pokaleczyć wszystkich zawartych w tym tekście niuansów.

Więc... Zamknęłam się. Ocena niech Ci wystarczy za komentarz.
Darcon dnia 26.02.2016 22:39
Na początku miałem mieszane uczucia. Z jednej strony brutalność sytuacji, z drugiej piękny, prawie poetycki język. Nie pasowało mi to, gryzło się. Ale pomyślałem, ok., Natalia ma wrażliwą duszę i mimo sytuacji, w jakiej była, tak to właśnie widziała. Muszę więc przyznać, że całość jest oryginalna, ale... Gdybyś tak na koniec dodała kilka brutalnych zdań, takie bum, bum, bum! Zamiast o brutalności pisać delikatnie. Żebyś weszła z buciorami w ten piękny sen Natalii, skopała go. Żebym chciał zawołać, nie, nie! Zostaw ją ty sku...! Wtedy powiedziałbym, że miniatura jest rewelacyjna.
Wasinka dnia 28.02.2016 21:43
Dragon Lady, dziękuję za wizytę i opinię popartą tak przyjemną oceną.

Darconie, to chyba miało po prostu zadziałać na zasadzie kontrastu. Nie zawsze krzywda dzieje się w przydkich słowach, nie zawsze nawet ją widzimy. Jeżeli ją dostrzegamy, mimo że kryje się w "ładnym" opakowaniu, to już chyba wyższa szkoła jazdy. Ale - wiadomo - nie zawsze autorowi się udaje to, co zamierzał. Echś.
Bardzo dziękuję za Twoje zdanie.



Wdzięcznie dygam, Lady i Darkonie, za to, że byliście w moim tekście z Waszym spojrzeniem.
Pozdrawiam serdecznie z Księżycem.
faith dnia 07.05.2016 12:36
Tyle już napisano pod tą opowieścią, ale jakoś nie mogę się powstrzymać, żeby nie zostawić śladu.

Sposób snucia przez Ciebie historii, Wasinko, jest mi niezwykle bliski, dlatego tym bardziej jestem szczęśliwa, że tu zajrzałam. Poetyckość i pochylenie się nad szczegółem sprawia, że udało Ci się stworzyć piękny, choć niepokojący klimat, który chwieje się na granicy jawy i snu. Jego oniryczność uważam za wielką zaletę, bo tak naprawdę do końca nie wiemy po jakim świecie przyszło nam się poruszać.
Jest mglisto, ciemno, a wokół słychać stukot kół pociągu.

Z pewnością jeszcze tu wrócię, by chłonąć atmosferę wykreowanego przez Ciebe świata:)
Cytat:
że jeden z opancerzonych węży() z głośnym sykiem zaraz wpełznie na peron.

- jedna spacja do usunięcia

Pozdrawiam Cię, Aniu, zielono i słonecznie :)
Wasinka dnia 13.05.2016 20:59
Ojejulku, to ci dopiero niespodzianka.
Bardzo dziękuję za odgrzebanie, Kasiu. Niezwykle mi przytulnie, że miniaturka Ci się spodobała i że nawet masz chęć wrócić... Ech, tym bardziej że to chyba pierwszy raz u mnie. :)

Wdziecznie się kłaniam za to, że się nie powstrzymałaś. :)

Pozdrawiam świergotem Księżyca.
Niczyja dnia 08.07.2016 13:06 Ocena: Świetne!
Wasinko,

To Twój mój pierwszy tekst. Czytałam go dwa razy. Rano i teraz.
Przyznam szczerze, że powalił mnie na kolana.
Jest oczywiście pięknie napisany, tak lekko, zwiewnie, poetycko, ale... przytłacza.
Wbija w siedzenie. Tłamsi spokój i rozbudza wszelakie emocje, te złe oczywiście.
Jest zarzewiem lęku i niepokoju. A może miałam go już w sobie zanim zaczęłam czytać Twój tekst i on tylko pogłębił ten stan...
W każdym razie nie piszesz wprost, są niedomówienia i celowe zatajenia, ja jednak tak rozszyfrowuję bohaterkę. Nie wiem czemu ją rozumiem i jest mi tak bliska.

Żyje wspomnieniami, choć jest jeszcze młoda i piękna.
Szuka zapomnienia w wyobrażeniach, ucieka w świat marzeń.
Nie chce widzieć i czuć zła, które ją otacza.
Nie ma też siły uciec.
Poddaje się, jest zbyt słaba, aby walczyć ze sobą i z innymi.

Nie wiem czy na końcu umiera, od jego ciosu. Może?
Może w inny sposób np. pod pociągiem.
Może właśnie to się stało, a może stanie lada chwila...

Mocny tekst. Silnie oddziałuje na emocje. Świetnie napisany!

Poczytam jeszcze Ciebie, lubię takie słowa:)

Pozdrawiam z niepokojem w sercu,
Niczyja
Wasinka dnia 08.07.2016 20:38
Niczyja,
śliczne dzięki za zajrzenie. Jak to człowiek może się zaskoczyć, że jeszcze czasem ktoś wpadnie w progi jego pisań...
Cieszy mnie bardzo, że podoba Ci się miniatura. Dziekuję za twój odbiór. Pewnie, że zgadza się z założonym. Natalia to kobieta na krawędzi, która znalazła powód, by żyć - córkę (imiona bohaterek też są znaczące). Kiedy okazuje się, że ów powód nigdy nie istniał, staje się coś... a co - Czytelnik sam sobie dopowie...
Mogłabym tu wiele napisać, bo starałam się wiele tutaj zawrzeć, ale myślę, że w większości da się radę zobaczyć, wyczuć.
Jeszcze raz niezmiernie dziękuję za Twoje czytanie i emocje, którymi się ze mną podzieliłaś po przeczytaniu.

Pozdrawiam księżycowo. :)
Ten_Smiertelny dnia 08.09.2017 10:33
Może miałem za duże oczekiwania, lecz nie bardzo przypadło mi do gustu. Zdecydowanie zbyt artystyczne. Za dużo upiększaczy, zbyt niewyraźne, zamglone, niejasne.

Nie mam nic przeciwko pisaniu o samobójstwie – przeciwnie: lubię bardzo ten temat – ale u Ciebie wyglądało jakby bohaterka chciała się zabić… ze znudzenia. Nie widać tam ani prawdziwej rozpaczy, ani porażki, ani nawet myśli samobójczych – zbyt mocnych.

Smutek wydaje mi się zbyt mało smutny. Nie przeraża mnie niemoc bohaterki, irytuje mnie ona. Jeśli płacze, niech płacze na cały głos pełną piersią, jeśli jest zła – niech krzyczy, choćby niemo, całym sobą. Nie jest wcale smutna, raczej niezdecydowana, jakby półprzytomna. Nawet nie wydaje się przejmować swą niemocą, jakby płynęła z wiatrem, nie wiadomo gdzie.

Ten artyzm upiększania jeszcze bardziej odrealnia. Śmierć jednak to rzecz jak najbardziej realna. Ból i śmierć to chyba najbardziej realne rzeczy, jakich można doświadczyć. Ból by ją otrzeźwił i wydarł z hibernacji.

Bohaterka wcale nie jest nieszczęśliwa, przecież frajdę sprawia jej to rozpływanie się we mgle! – to raczej nic nie czucie; to płynięcie bez myślne i bezcelowe; jakby świadomie, nie chciała być świadoma. Jeśli jednak zdołała ten stan osiągnąć już za życia, na co jej jeszcze samobójstwo?

Można powiedzieć, że bohaterka nie może umrzeć, bo wcale nie żyje. Żyć to znaczy twardo stąpać po ziemi, to znaczy wiedzieć, czego się chce i mieć jakieś realne problemy, to znaczy zdawać sobie sprawę z tego, co dzieje się wokół.

Bohaterka zaś śni. Śni na jawie. I ten nieprzyjemny na pozór sen sprawia jej jakąś przyjemność. Tak się rozleniwia w tym dumaniu, w swym własnym zamyśleniu się tak rozmywa i rozpływa. Jednak naprawdę właściwie nic nie myśli. Nie rozważa polityki, nie myśli o ekologii, nie wydaje sądów o historii, ani ekonomii. Nie biada nad własnym życiem, nie mówi o błędach przeszłości, nie skarży się na nic, ani też nic nie chce zmienić. Nie jest wcale skrzywdzona – nic ją to wszystko nie obchodzi.

Gdyby cierpiała, pieniłaby się i krztusiła, w głowie jej musiałyby pojawiać się jakieś słowa sprzeciwu, jakieś argumenty, setki, tysiące zdań i krzyków. Tutaj zaś pustka, mgła, rozmarzenie.

Nie wydaje się też by bohaterka wpadła w apatię. Apatia uniemożliwiałaby jakąkolwiek „frajdę”, radość, dumanie, czy nawet myśl samobójczą. Gdyby, w skutek ciągłego cierpienia (czy też czegokolwiek innego), wpadła w końcu w stan, w którym byłoby jej wszystko jedno, to i nie wzbraniałaby się przed wejściem do pociągu, ani też nie szukała śmierci. Nikt, komu jest wszystko jedno, nie szuka zmiany (ani się jej nie sprzeciwia) – bo przecież to i tak „wszystko jedno”.

///

W komentarzach piszesz, że chciałaś napisać to prosto. Otóż prosto nie jest napisane – lecz ozdobnie do przesady. Weź przypadkowe trzy zdania i wyjdzie Ci wiersz – a to przecież proza jest! Osobiście wolę prosty styl Prusa, wiersze białe zaś nie bawią mnie zwykle wcale. Miłośnicy poezji mogą być oczarowani – zwykli ludzie mówią: „jak zachwyca, kiedy nie zachwyca?”.

Przyznaję z bólem serca, że gdyby nie komentarze, nawet bym tego opowiadania nie zrozumiał. Byłem przekonany, że ten złowrogi cień to tylko jakiś głos w jej głowie, kolejne wyobrażenie – tej dziwnej śniącej kobiety.

Już Agnieszka jest bardziej realna (ma w końcu imię), cień zaś może być imaginacją – kto by mu wierzył, że Agnieszki nie ma?

Po czym mamy rozpoznać, że gadający cień jest bardziej realny, od mówiących ścian?

Też lubię pociągi, jednak porównywanie ich do węży nie kojarzy mi się wcale przyjemnie – to ma świadczyć o sympatii?

Nie wiadomo, co się dzieje, nie wiadomo gdzie jest bohaterka, nie wiadomo, co jest czym.

Zdaję sobie oczywiście sprawę, że ganię cię za to, co inni z zachwytem chwalili. Poetyckości nie można ci odmówić, jak i niedopowiedzeń i klimatu. Nie widzę tu jednak zalet, kiedy piękny język utrudnia czytelność.

//
Przepraszam za ten cierpki komentarz. Z drugiej zaś strony, dostałaś już tyle pochwał, że mój jeden krytyczny wpis, nie powinien Cię chyba zbytnio zasmucić. Odrobina gorzkości i w miodzie jest pożyteczna… Z pewnością masz umiejętności. Pomijając okropny stereotypowy temat, gdyby udało ci się zachować klimat, przy jednoczesnym uniknięciu tych nieporozumień i niejasność, byłby piękny utwór.

///
Piszesz w komentarzach, że jesteś optymistką. Nie cierpię optymistów. Mogę jednak życzyć Ci zdrowia:
Bądź zdrowa, żyj długo. Żyj – nie śpij – czuwaj. To co Ci mówię, wszystkim mówię: Czuwajcie!
Ten Śmiertelny
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
marzenna
21/10/2019 14:24
Gramofon tak wygląda prawdziwa miłość, jest cierpliwa, bez… »
mike17
21/10/2019 13:36
Aniu, dziękuję za wizytę i koment :) W zupełności rozumiem… »
bruliben
21/10/2019 13:16
Hej, Skromna uwaga: nawet Bóg gdzie się schował (gdzieś).… »
marzenna
21/10/2019 12:38
Zatrzymany czas ugotowany w czajniku, płatki mięty w… »
bruliben
21/10/2019 12:28
Witaj Intro, Za przedmówcami - praca uporządkowana,… »
Nuria
21/10/2019 12:22
Podoba się, lekki fajnie, spójnie wybrzmiewa melodią...tylko… »
bruliben
21/10/2019 10:51
Przypomniałem sobie od razu Foo Fighters- I am A River.… »
Ania_Basnik
21/10/2019 09:45
Przepiękny wiersz Adaś! Łapie za serce. Każdy człowiek… »
Ania_Basnik
21/10/2019 09:41
O kurcze, nieźle namieszałeś! Moje odczucia są takie jak… »
wiosna
21/10/2019 07:15
Do Co dziękuje za piękny wiersz, który być może komuś z… »
Darcon
21/10/2019 06:31
Bardzo dobra literatura, aż szkoda, że ukaże się… »
Dobra Cobra
20/10/2019 23:13
W tym miejscu być może warto zacytować wierszyk Ivana… »
bruliben
20/10/2019 22:25
Ukłony. Zmiana w tym fragmencie: pańskim preferencją… »
Lilah
20/10/2019 22:09
Dziękuję, Marco. Trochę wiosny jesienią się przyda,… »
bruliben
20/10/2019 21:30
Był czy nie był nie daje mi spokoju. Ten chłopiec ma… »
ShoutBox
  • mike17
  • 21/10/2019 13:49
  • Czy 5000 słów to dużo? Nie. Dlatego zapraszam Was do MUZO WEN 8, KONKURSU w prozie - wystarczy napisać miniaturę :) [link]
  • mike17
  • 21/10/2019 13:38
  • Koberko, dziękuję za dodanie do ulubionych :)
  • bruliben
  • 20/10/2019 11:11
  • A gdzie to ześrodkowanie? Gubię się w portalu. Może ktoś, coś podpowiedzieć?
  • Zola111
  • 19/10/2019 00:18
  • Jak Wam się pisze wiersze do Zaśrodkowania?
  • mike17
  • 18/10/2019 14:04
  • MUZO WENY 8 zapraszają do udziału śmiałków pióra. Podejmijcie wyzwanie i dajcie z siebie wszystko :) [link]
  • bruliben
  • 18/10/2019 09:02
  • Już wiem, ktory utwór najlepiej rozgrzewa do pisania :)
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:56
  • Dlaczego tu jestem, czego szukam, skoro większość dreamin’ offline.
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:48
  • Aż sześć muzo wen - wypadałoby zajrzeć, zobaczyć, poczuć jak zainspirują.
  • allaska
  • 17/10/2019 16:27
  • Prośba do redakcji przy wysyłaniu tekstu nie wiem co zrobiłam ale wkleiłam dwa na raz proszę o usunięcie jednego one są takie same. Pozdrawiam. Czarodziejka z planety: " nie dorastam wam do pięt ;)"
Ostatnio widziani
Gości online:21
Najnowszy:uqofo
Wspierają nas