Julenka / 7 - al-szamanka
A A A
Od autora: ...

Przez trzy dni z rzędu Julenki prawie nie było w domu. Wczesnym rankiem wyskakiwała przed furtkę, gdzie czekał już na nią Kufel, wielki kaukaz Pani Sąsiadki. Po burzliwym powitaniu wędrowali zgodnie, choć hałaśliwie, na spotkanie Lucynki.
Lucynka, ciemnowłosa, blada dziewczynka o nieśmiałym uśmiechu i zabawnie zadartym nosku była wnuczką Pani Sąsiadki i dopiero po raz pierwszy w życiu spędzała parę dni na wsi. Jak się okazało, wbrew swojej woli. Na domiar złego jej pierwsze kroki na podwórku nie zaliczały się do udanych, gdyż tego dnia indor Gniewny był w wyjątkowo złym nastroju i widząc obcą osobę gnał za nią straszliwie gulgocząc, aż pod same drzwi domu. Dopiero Julenka, ciekawa kim jest nowa, a także pełna nadziei na wspólne wędrówki, wyciągnęła ją prawie na siłę z pokoju i natychmiast zawarła przyjaźń, przypieczętowaną wspólnie przeprowadzonym spustoszeniem w półmisku pierogów z wiśniami.
Od tej chwili Las i Polana rozbrzmiewały podwójnym śmiechem i nawoływaniem, rozradowany Kufel, nie bacząc na swoje poważne, psie lata, hałasował niczym źle wychowany szczeniak. Nawet Ulisses, w nagłych atakach aktywności, darł pazurami korę drzew i kładąc uszy po sobie zawodził gardłowym miauczeniem, po czym wskakiwał gwałtownie w krzaki, aby tam czaić się na następną okazję zabawy. A okazji tych było dużo, jako że sporo się w tych dniach działo i wiele rzeczy, jak to mówiła Julenka, wymieszało się na opak.

- Ach, jeszcze nigdy nie było tutaj tak głośno, to chyba dlatego wszystkie zwierzęta nagle się mylą. Przecież Sapuś spaceruje po ogrodzie wieczorem i w nocy, a tym razem także w dzień i nawet przyprowadził rodzinę. Nie wiedziałam, że dorobili się z Roztupajką aż czterech jeżąt, Lucynka też je widziała, takie śliczne, kolczaste, malutkie kuleczki, a sapią już tak głośno jak ich tata. Mam nadzieję, że zajączki zbytnio się nie wystraszyły nowej osoby. Wprawdzie je ostrzegłam, ale widzę, że żadne z nich nawet nosa nie wystawiło poza Pole Słonecznikowe, za to namówiły Wronę Mniejszą od Sowy, aby stała na czatach, więc siedzi ona cały czas na najwyższej gałęzi i czatuje nie wiadomo po co, może dostała pomieszania nerwów.

Zdarzały się także zgrzyty. Pani Grządziel przyszła ze skargą i oznajmiła, że nie życzy sobie, aby ktokolwiek przekopywał tunele w stogach siana na jej polu. Spoglądała przy tym takim wzrokiem, jakby w szczególności mnie podejrzewała o to przestępstwo. Dowiedziałam się też, że przez całe, upalne popołudnie, na skrzyżowaniu drogi prowadzącej do miasteczka, dwie dziewczynki handlowały malinami i w związku z tym porządni sąsiedzi nie potrafią zrozumieć jak mi nie wstyd wysługiwać się nieletnimi. Moje wyjaśnienie, że nie miałam o niczym pojęcia potraktowane zostało z niedowierzaniem, ale nie przejmowałam się tym zbytnio, najważniejsze, że Julenka miała, jak podejrzewałam, dobrą zabawę.

Trzy dni szybko jednak minęły i Lucynka wyjechała. Tego wieczoru Julenka zasiadła na tarasie, na swojej małej poduszeczce, którą prawie wszędzie ze sobą nosiła i, popijając sok owocowy, z wyraźnym zadowoleniem spoglądała na ciemniejące kontury Lasu.

- Ach, bardzo przyjemnie jest bawić się czasami z dziewczynką-rówieśniczką, oprowadzać ją po wszystkich, tajemnych zakamarkach i nie tylko, gdyż razem odkryłyśmy takie miejsca, o których do tej pory nie miałam najmniejszego pojęcia. Czy wiesz, że za Najdalszym Lasem wyznaczona jest granica pomiędzy nami a Widnokręgiem? Mąż Pani Sąsiadki powiedział, że dwa lata temu sam ją wyorał traktorem, aby odgrodzić młody zagajnik od starych drzew - zawsze mi się wydawało, że to bardzo tajemniczy człowiek, nawet podejrzewam go o skrytą  współpracę z Wielką Ślimaczycą Srebrzystą. Właśnie na brzegu tego zagajnika natrafiłyśmy na ogromną norkę niezwykłego zająca-olbrzyma. Jest taki niezwykły, bo przecież mieszka o krok zaledwie od czarodziejskiej Krainy Za Widnokręgiem, nazwałam go Międzyświatowiec, gdyż tak naprawdę nie wiadomo do jakiego świata należy. On sam nie mógł tego wyjaśnić, bo ze starości jest już mocno przygłuchy, w ogóle nie zwrócił uwagi na nasze nawoływania i nawet nosa nie wystawił ze swojego mieszkanka. Czy myślisz, że to może prapradziadek wszystkich zajączków wielkanocnych? W pobliżu rosło dużo malin, tak dużo, że nie mogłyśmy wszystkich zjeść, więc to, co nam zostało sprzedałyśmy, a za pieniądze kupiłyśmy sobie porządny zapas lizaków-kogucików, bo jak się okazało obie lubimy właśnie takie najbardziej. Lucynka pomogła mi także doprowadzić do porządku Wielki Piec, gdyż po ostatniej burzy stało w nim sporo deszczówki i spadające gwiazdy nie mogły się należycie rozżarzyć. Siedziały blade, zziębnięte i były nam bardzo wdzięczne za pomoc. O, patrz, jedna już leci!

Julenka zaśmiała się do gasnącej na granatowym niebie, pozłocistej smugi, jej głosik brzmiał niczym niezmąconą, dziecinną ufnością.

- Ach, jestem pewna, że Lucynka też spoglądała w niebo w tym samym momencie co ja i zobaczyła ją. Wiesz, przyjaciele już tacy są, że często robią te same rzeczy i podobnie myślą.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
al-szamanka · dnia 28.05.2013 07:13 · Czytań: 896 · Średnia ocena: 4,75 · Komentarzy: 13
Komentarze
pablovsky dnia 28.05.2013 18:04
Szamanko, jakże ciepły tekst, z nutą wiejskiego zapachu i odrobiną niewinnej przyjaźni... Lubię Cię czytać, pomimo, iż nie jestem dzieckiem. Zawsze przemiło jest wrócić do chwil, gdy przyjaźń opierała się na wspólnym spędzaniu czasu z rówieśnikami, zbieraniu malin i pogoni za wiatrem. Kolejny raz pokazujesz nam, że potrafisz postrzegać świat oczami dziecka. I to jest piękne.
Wkrótce zajrzę do Twojego "Jorusa", jeżeli do tej pory tego nie uczyniłem, to tylko dlatego, że jestem "uwiązany w czasie".
Pozdrawiam miło.
Quentin dnia 29.05.2013 22:11 Ocena: Bardzo dobre
A więc po raz kolejny fundujesz nam wycieczkę do bajkowej krainy i po raz kolejny jestem urzeczony, najbardziej tym, że twoje opowieści nie są jakoś tak potwornie zmanierowane. Bo można by przecież bajki pisać w sposób ekstrawagancki: napchać doń pełno infantylnego badziewia i serwować takie opowiastki raz po raz. Tu przede wszystkim urzeka prostota. Na dobrą sprawę nie piszesz jakichś szczególnie poruszających historyjek przygodowych. Konsekwentnie przedstawiasz nam świat raz Chłystka, raz Półpałka, a raz tytułowej bohaterki i nic więcej. Nic zbędnego i nic, co burzyłoby proporcje. To wielka sztuka, aby stworzyć taki świat i kupić nim wielu czytelników.
Pozdrawiam
al-szamanka dnia 30.05.2013 15:40
Jesteś tego aż tak pewny, Pablo? W każdym z nas siedzi ciut z dziecka, a ja to swoje ciut bardzo poważnie i mocno pielęgnuję.
Hmm, też jestem uwiązana - pracy ponad siły.

Cieszę się, że lubisz prostotę, Quentin :) Prostota uspokaja, pozwala dojrzeć drobiazgi, które właściwie powinny być w naszym życiu największymi.

Dziękuję Wam, Panowie :)
puma81 dnia 31.05.2013 17:41 Ocena: Świetne!
Przeczytałam córce i była zachwycona. Myślę, że będzie chciała poznać także Chłystka:)
Masz rację, każdy ma w sobie coś z dziecka, tylko nie każdy jest tego świadom. Pierwiastek dziecięcy uważam za najcenniejszy składnik swojej duszy.
Śliczny tekst szamanko, pozdrawiam:)
al-szamanka dnia 31.05.2013 19:39
Przede wszystkim bardzo mnie uradowałaś wiadomością, że spodobało się córce - to tym bardziej motywuje mnie do dalszego pisania :)
Dziękuję za wizytę i pozdrawiam dziecko w Tobie :)
julanda dnia 03.06.2013 17:02 Ocena: Świetne!
Pięknie wzruszasz, myślę, że poczciwy Kubuś Puchatek ma w Julence poważną konkurentkę, podbije bowiem serca czytelników, moje już zagarnęła. To jest cudowna powieść Al, magicznie piękna! Pozdrawiam z... tramwaju burzowym miastem.:)
al-szamanka dnia 03.06.2013 20:13
Ach, jaka tam konkurentka. Puchatek to strasznie wysokie progi dla mojej Julenki.
Ale cieszę się, że właśnie Ty, Julando, ją lubisz.
Dziękuję za czytanie :)
Wiolin dnia 03.06.2013 22:09 Ocena: Świetne!
Witaj Al. No wiesz? Jakże to mieć taka wyobraźnię......? Zapukałaś i do moich drzwi. Mało - otworzyłaś. Fantazja Cię nie opuszcza. Śliczne opowiadanie. Pozdrawiam.
al-szamanka dnia 03.06.2013 22:19
I Ty, Wiolinie, tutaj! Czuję się zaszczycona odwiedzinami Poety. Dziękuję bardzo :)
Wiolin dnia 03.06.2013 22:30 Ocena: Świetne!
Tyle słyszałem o Twoich Juleńkach, ze postanowiłem zaczerpnąć.....Poetą nadal nie jestem, jedynie spotykam poetów. Pozdrawiam. :)
jasna69 dnia 23.06.2013 21:03
Szamanko,

gdybym miała małe dzieci czytałabym im Twoje opowieści, ale nie mam i czytam sobie. Przyznam, że z pewną nieśmiałością podchodziłam do napisania komentarza. No bo cóż tu jeszcze można napisać, czego poprzednicy nie napisali? Stwarzasz tak czarowne światy, tak przy tym realne, że mam wrażenie jakbym czytała je z pożółkłych pergaminów, a nie z ekranu komputera. A do tego ta umiejętność przeskakiwania z tajemniczych, wilgotnych klasztorów do wiejskiej sielanki… Cudownie.
Historie Franka i Roberta – mądre i potrzebne, przejmujące. Podane w sposób, który zmusza do myślenia, ale nie epatuje tragedią, nie wywołuje w czytającym poczucia winy. To sztuka tak pisać na tak trudne tematy. Podziwiam Twoją wrażliwość.

Gratuluję i pozdrawiam

Ach, jeszcze jedno. Mam nadzieję, że częściej będziesz jeździć pociągami.
al-szamanka dnia 23.06.2013 21:57
Ach, nie spodziewałam się, że jeszcze ktoś tu się odezwie.
Dziękuję, Jasna, za przeczytanie i miłe słowa.
Pociągiem jadę już w piątek... niestety nocnym i kuszetką ;)
wiosna dnia 02.08.2019 10:21
Dzięki Julence świat wokół staje się piękniejszy:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kamila N
13/11/2019 04:03
marzenna, stonedbirt Dziękuję pozdrawiam »
Marco Petrus
13/11/2019 02:37
Marzenko ClakierCat Dziękuję za powroty do tekstu… »
Marco Petrus
13/11/2019 02:26
Marzenko - tam zawsze potrafimy milczeć... to dobrze...… »
Marco Petrus
13/11/2019 02:20
Lilko - dziękuję za odwiedziny :) »
Marco Petrus
13/11/2019 02:18
Lilko - dziękuję, że zaglądasz :) »
Marco Petrus
13/11/2019 02:16
Lilah - dziękuję za podobanie :) »
bruliben
12/11/2019 23:06
Bardzo spójny, bardzo na tak wiersz :) i malarski… »
Zola111
12/11/2019 22:12
Kolejna opowieść, która budzi uśmiech i sympatię czytelnika.… »
marzenna
12/11/2019 22:08
Antonio Fajne, fajne :) Zawory trzeba dokręcać, gwint… »
AntoniGrycuk
12/11/2019 21:56
Bardzo fajne! Zawory bywają również w pontonach ;) I kołach… »
marzenna
12/11/2019 21:47
Życia każdego ??!!!!!!! Niekoniecznie z hydraulikiem ?… »
Dobra Cobra
12/11/2019 21:29
Piękne dziełko o dmuchanku, niekoniecznie o poranku :)»
Gado
12/11/2019 21:01
AntoniGrycuk dzięki »
Kobra
12/11/2019 20:52
Zabieram sobie. :) Czekam i czekam na Twoje pisanie,… »
Jacek Londyn
12/11/2019 20:50
"Obudził mnie dotyk. Ktoś delikatnie dotykał moją dłoń.… »
ShoutBox
  • mike17
  • 10/11/2019 17:42
  • Jeszcze 5 dni pozostało, by nadesłać swoją pracę na MUZO WENY 8, konkurs dla prozaików. Sprężcie się i ślijcie swoje utwory : [link]
  • Kazjuno
  • 09/11/2019 13:56
  • Przepraszam, Dobra Kobro za długie teksty... Kto wie? Może się kiedyś uda napisać krótki?
  • Dobra Cobra
  • 09/11/2019 13:19
  • Kazjunio, to Internet - każdy czyta co chce i komentuje, jak mu się chce. Nie wymuszaj komentów. Długie formy słabo się sprzedają w tym medium. Pisz dla wlasnej satysfakcji, a nie poklasku. Bez urazy.
  • Kazjuno
  • 09/11/2019 10:06
  • Dzięki Antosiu. Już od dawna wiem, że jesteś poczciwcem o gołębim serduszku.
  • AntoniGrycuk
  • 09/11/2019 09:33
  • Dobra, Kazjuno, jestem czuły na płacz, więc wieczorem postaram się przeczytac ;)
  • Kazjuno
  • 09/11/2019 08:38
  • Chlip, chlip... jest mi przykro. Poza odważną Al-Szamanką, reszta Koleżanek i Kolegów, olała komentowanie Gry cz. 12. Czyżbym na PORTALU wywołał zgorszenie?...
  • Dobra Cobra
  • 08/11/2019 18:02
  • Star Wars kontra Marvel kontra DC na przestrzeni lat: [link]
  • mike17
  • 08/11/2019 12:22
  • Jeszcze mamy tydzień na nadsyłanie prac do MUZO WEN 8, konkursu dla prozaików. Serdecznie zapraszam do udziału : [link]
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:wincentykowalsk
Wspierają nas