Koniak i trochę czasu - jasna69
Proza » Miniatura » Koniak i trochę czasu
A A A

Wskazówki rozmywały się na białej tarczy zegarka, tak jak dłoń i niebieskie paski na rękawie. Odsunął go, pocierając ręką o brzeg kanapy, na której siedział. Od ilu już godzin? Właśnie tego próbował się dowiedzieć. Tylko po co? Do czego była mu potrzebna ta wiedza?

Poruszył nogą, potrącając stojącą obok pustą butelkę. Potoczyła się po podłodze, wydając dźwięk, raniący nabrzmiałe ciszą uszy.

Pięć zdań, krótkich zdań. Przeczytał je tysiąc razy z nadzieją, że czytając, zużyje je tak, jak zużywał pastę do zębów, mydło, szampon, piankę do golenia. Nawet ta kanapa kiedyś się zużyje, ale tamte, wypisane w pośpiechu słowa, nigdy. Śmieszne! Papier i atrament też można zużyć, ale słów wypisanych atramentem na papierze już nie. One zawsze gdzieś pozostają. Tysiącami słów zapisał kilogramy papieru. Każde niosło w sobie jakąś wiedzę, pozostawiało ślad; zeszyty szkolne, notatki, referaty, listy. Przeczytał setki książek, podręczników, prac naukowych. Ważnych, potrzebnych, kształtujących umysł i osobowość. Niektóre, napisane wieki temu, zostały przeczytane przez miliony ludzi na świecie i będą czytane przez kolejne miliony. Nie zużyją się. Nigdy. Zapisane słowa pozostają na zawsze. Można wyrzucić kartkę z listą zakupów, ale słowa na niej spisane przynosi się do domu w reklamówce z supermarketu, wyjmuje w postaci paczki makaronu, marchewki, kartonu z mlekiem, przechowuje i w końcu zużywa. Tak. Właśnie zużywa! To znaczy, że jednak są słowa, które można zużyć.

Odetchnął z ulgą. Znów popatrzył na nadgarstek. Nieznośny mankiet nieświeżej koszuli, zakrywał ponad połowę tarczy i jedną ze wskazówek. Którą? Tę dłuższą, czy tę krótszą? Wyciągnął rękę. Zabolało, ale w nagrodę wyłoniła się reszta zegarka. Przystawił do niego pękaty kieliszek z odrobiną koniaku. Poplamione szkło nie wyostrzyło obrazu. I dobrze! Przecież właśnie po to, żeby rozmyły się tamte słowa, zdjął okulary. Tylko, że zanim to zrobił, one zostawiły trwały ślad. Nie zużyją się, bo ważnych słów, takich, którym nie można nadać konkretnego kształtu paczki makaronu, nie można zużyć. Ważne słowa pozostają, tak jak czerpana z nich wiedza.

Przeczytane książki, zapisane zeszyty można wyrzucić, spalić, ale one, zamienione na cyfry w indeksie, streszczone w certyfikatach i dyplomach, i tak pozostaną. Na zawsze. Ważne słowa nie giną. Nigdy. Przytłaczająca nieścisłość. Zawsze i nigdy. I trochę, wciśnięte gdzieś pomiędzy. Trochę czasu. Czy wskazówki zegarka potrafią określić trochę czasu? Gdzie powinna znajdować się krótsza, a gdzie dłuższa? Kiedy minie to trochę?

Sięgnął po leżące na podłodze okulary. Szósta czterdzieści osiem. Czy od dwudziestej piętnaście do szóstej czterdzieści osiem, to nie wystarczające trochę?

 

„Nie jestem chora, wiem o tym ja, wiedzą lekarze i wiesz Ty.

Muszę wyjechać żeby odzyskać siebie.

Wiem, że mi się uda, potrzebuję tylko trochę czasu. Daj mi go proszę.”

 

Jaki kształt można nadać takim słowom? Jak je zużyć?

 

„PS. Będę dbała o nasze dziecko, obiecuję.”

 

Jak będzie o nie dbała? Regularnie zażywając witaminy, pijąc mleko, chodząc na badania? A może chciała powiedzieć, że będzie uważnie śledzić jego pierwsze kroki. Że wybierze mu najlepszą szkołę i nie opuści żadnego przedstawienia, że będzie chodzić z nim do dentysty, nauczy je sznurować buty i grać w piłkę,  albo bawić się lalkami. A potem dopilnuje żeby poszło na studia. Gdzie? W jakim mieście, w jakim kraju? Czy to, że on, Michał Sikora, jest ojcem zostanie gdzieś zapisane? Czy Ania pozwoli mu cieszyć się jego ruchami jeszcze przez cienką skórę brzucha, czy po prostu zawiadomi o narodzinach? Zaprosi na chrzest, pierwszą komunię? Czy pozwoli mu być ojcem? W jakim momencie życia jego dziecka upłynie to trochę czasu? Gdzie je umiejscowić?

Czy trochę było bliższe zawsze, czy nigdy?

Powiedziała kiedyś: zawsze już będziemy rodziną. Uwierzył. Pozwolił żeby te słowa nigdzie nie zaistniały. Nigdzie, poza wydrukowanymi już zaproszeniami. Anna Bugaj - konkretna kobieta i Michał Sikora - konkretny mężczyzna, wraz z rodzicami - konkretne twarze, mają zaszczyt zaprosić na ślub. Obraz, którego nigdy nie było. Konkretny kościół, ołtarz, data i brak wpisu w parafialnych księgach.

Słowa, którym można nadać precyzyjny kształt są jednak ważne. Naprawdę nieważne są te nigdzie nie zapisane.

Konkretny był kształt dziecka uwieczniony na zdjęciu USG, opis, konkretna liczba uderzeń serca i nazwisko matki, ale żadnej wzmianki o ojcu.

Jego ojcostwo potwierdzał tylko ten krótki zapis „nasze dziecko”. Ale to nie był konkret, zabrakło daty, nazwiska, pieczęci. To był tylko ślad. Jakikolwiek mężczyzna, odnajdując tę kartkę, mógł przypisać sobie prawo do jego dziecka. Prawo. Zbiór konkretnych słów zebranych w ustawy, rozporządzenia, regulaminy. Prawo karne, cywilne, rodzinne. Sąd rejonowy, okręgowy. Podania, wnioski, pozwy, adwokaci, rozprawy, wyroki. Słowa wypisane w odpowiedniej kolejności.

Uwierzył, ona kazała mu uwierzyć, że można zburzyć kolejność.

- Jesteś ojcem mojego dziecka i zawsze nim będziesz – mówiła.

 Znów to zawsze. Równie dobrze pasowałoby nigdy. Nigdy nie będziesz ojcem mojego dziecka. Mógłby ją błagać, żeby podarowała mu znienawidzone trochę. Pozwól mi choć trochę być ojcem naszego dziecka. Pozwól mi na tyle, na ile rozwiedzionym ojcom pozwala prawo.

Nie dopilnował kolejności. Odpowiednie podpisy nie zaistniały w odpowiednich rubrykach. Nie zawarł kontraktu i nie miał praw. Prawem była Ania. Jego dziecko mogła podarować komukolwiek. Tak chyba mówi jakiś paragraf jakiegoś kodeksu: dziecko urodzone w czasie trwania związku małżeńskiego, automatycznie staje się owocem tego związku. Gdy kobieta pozostaje poza związkiem małżeńskim, ojcem staje się osoba wskazana przez matkę, chyba, że…

Ile tych „że” będzie musiał znaleźć i udowodnić? Prawo nadaje przywileje i narzuca obowiązki, ale nie stoi po stronie naiwności. Nie kieruje się uczuciami, tylko zapisami.

- Rzygać mi się chce tą twoją poddańczą miłością – wykrzyczała kiedyś. – Nie jestem taka jak myślisz, nie widzisz tego? Zmieniłam się. Nie powinieneś mnie już kochać. – Słowa Ani rozbiegały się po pustym domu i wracały, zatruwając smak szlachetnego alkoholu. Były ostrzeżeniem, które zignorował, ale nie mogły być naprawdę ważne. Nie mogły ranić, jak te, które wciąż tkwiły na białej kartce.

Poskładał ją pieczołowicie i schował do kieszeni.

Upłynęło kolejne trochę. Oddaliło go od nigdy? O ile? Jak długo trochę pozostanie jednostką czasu, którą będzie odmierzał swoje życie?

Dlaczego Ania nie wyznaczyła żadnych ram? Dlaczego nie napisała daj mi tydzień, miesiąc, rok? Daj mi dziesięć lat. Każda określona, nawet najodleglejsza data, byłaby bliższa upragnionego zawsze niż to niejasne, niesprecyzowane trochę.

Wypił ostatni łyk koniaku i znów spojrzał na zegarek. Siódma dwadzieścia. Za chwilę powinien wyjść do pracy.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
jasna69 · dnia 14.07.2013 09:53 · Czytań: 516 · Średnia ocena: 4,29 · Komentarzy: 16
Komentarze
pablovsky dnia 14.07.2013 17:29 Ocena: Bardzo dobre
Próbujesz iść dalej, nie zasypujesz gruszek w popiele :) Tym razem fragment o mężczyźnie i jego rozczarowaniach, związanych z odejściem kobiety. Z Twoim pisaniem jest jak z twórczością Quentina (przepraszam za porównanie, ale widzę podobieństwo), czyli - co byś nie napisała, zawsze jest treściwie i na wysokim poziomie. Nie mówię o treści, bo wiadomo, jeden lubi romans, drugi poezję i tak dalej. Myślę o pisaniu samym w sobie.
To nie tak, że przychodzi Ci to z łatwością, po prostu potrafisz to robić, jesteś w tym dobra, Renato. Ten tekst tylko to potwierdza i chociaż nie lubię tego typu opowiastek, to przeczytałem z przyjemnością. A teraz poproszę coś w bardziej makaroniarskich klimatach i nie myślę o spaghetti carbonara ;)
Pozdrawia Pablo Pablovsky.
jasna69 dnia 14.07.2013 23:58
Połechtałeś mnie takim porównaniem, Pablo (nie wiem co na to Quentin). Masz rację próbuję iść do przodu, choć łatwe to nie jest, ponieważ jakoś za bardzo zogniskowałam się właśnie na tych makaroniarskich klimatach. Wkrótce może coś wrzucę ze specjalną dedykacją dla ojca chrzestnego Czarnego ;) .
Przy ostatnich dwóch tekstach bardziej liczyłam na komentarze "techniczne", ale jak widać wciąż nie doczekałam się "łapanki".

Dziękuję Ci za wizytę i pozytywny odbiór i pozdrawiam umazana sosem arrabbiata
henrykinho dnia 15.07.2013 03:22
Technicznie nic nie mam do zarzucenia, bo jako czytelnik po przeczytaniu czuję wyłącznie zadowolenie - podoba mi się twój styl, ot co. Jest ładnie, na tyle ładnie, że nawet ja, zazwyczaj niechętny podobnym "klimatom", poczułem zagubienie głównego bohatera. Aż zbyt mocno chyba, bo w ustach pozostał mi ten paskudny posmak koniaku i ogólnej beznadziei ;[

pozdrawiam i życzę równie udanych tekstów!
al-szamanka dnia 15.07.2013 08:51 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Jego oj­co­stwo po­twier­dza­ła tylko ten krót­ki zapis „nasze dziec­ko”.

potwierdzał

Spodobał mi się Twój wywód o napisanych i niepisanych słowach.
Wiadomo, te pierwsze są ulotne, po czasie można nawet nadać niektórym romantyczne znaczenie, przekształcać się ciągle na nowo, ubierać je w inną otoczkę.
Pisanych nie da się ruszyć.
Wbite w papier mówią tylko to, co mają do powiedzenia.
A jednak mężczyzna w Twoim opowiadaniu jest ofiarą i jednych i drugich.
Jak daleko to zaszło świadczy wysączony koniak z samego rana i tuż przed pracą.
Rysuje się następna tragedia.
Jak na mój gust ciut za dużo pytań, za dużo czy, ale to tak na marginesie, bo opowiadanie podobało się i trzymało do końca.

Pozdrawiam :)
jasna69 dnia 15.07.2013 09:36
Dziękuję Wam bardzo za wizytę i komentarze.

Henrykihno, nie chciałam popsuć Ci smaku w ustach, ale nie powiem, że nie spodobała mi się Twoja reakcja. Fajnie, że poczułeś ten klimat.

Szamanko, w zamyśle test miał być takim „bełkotem” pijanego faceta, ale chyba masz rację, że pytań jest za dużo, tak samo jak powtórzeń. Dzięki za wychwycenie błędu

Pozdrawiam serdecznie
puma81 dnia 15.07.2013 09:44 Ocena: Bardzo dobre
Bohater lubi mieć "ukonkretyzowane" życie, w sztywnych ramach, systematyczne i dokładnie wyliczone, takie odniosłam wrażenie.
Tekst "pijany" jak bohater, pozapętlane myśli mężczyzny, wnioski rodzą kolejne wywody.
Dobrze się Ciebie czyta, jasna
jasna69 dnia 15.07.2013 10:07
Pumo, jak zwykle trafiłaś w dziesiątkę. Ogromnie Ci dziękuję za poświęcony czas i pozytywną opinię.
Quentin dnia 15.07.2013 11:58 Ocena: Bardzo dobre
Ja mogę tylko skłonić pokornie głowę, co do porównania przemiłego jak zwykle Pabla :)

Najbardziej w tekście podoba mi się perspektywa, z jakiej ukazujesz perypetie ludzi. Z poprzednich tekstów można by wywnioskować, że czai się gdzieniegdzie doza feminizmu i tu trochę też go jest, kiedy kobieta decyduje się odejść na jakiś czas, kiedy jako matka bierze losy swoje i dziecka we własne ręce. Jest tu jednakże ukazane także, a może przede wszystkim, cierpienie mężczyzny. Mężczyzny porzuconego, kto wie, może i słusznie, ale jednak porzuconego. To dobrze, że nie eskalujesz w swojej twórczości jednostronnością. Jako autorka jesteś dobrym rozjemcą między stronami sporu i nie gromadzisz wokół siebie kordonu kibiców na zasadzie: dowal samcowi itd. Pokazujesz po prostu życie, bez silenia się na przejaskrawienia rzeczywistości tylko po to, żeby zadowolić pewną grupę odbiorców.
Taki feminizm, jeśli to feminizm, jest w porządku :)

Pozdrawiam, jasna
jasna69 dnia 15.07.2013 21:50
Quentin, Pablo, czyżbyśmy stworzyli grupę wzajemnej adoracji? To może być różnie interpretowane, jeszcze mnie, jako kobiecie to nawet przystoi (ku świętemu oburzeniu fanatycznych feministek), ale Wy panowie… ;)

Bardzo dziękuję za kolejną przemiłą wizytę.

Pozdrawiam cieplutko
swistakos dnia 16.07.2013 17:54
Bardzo dobry tekst.
jasna69 dnia 16.07.2013 23:49
Miło, że zajrzałeś.
Dziękuję za opinię i pozdrawiam
Martin CROSS dnia 30.07.2013 23:50 Ocena: Bardzo dobre
Dobry tekst, aż prosi się o więcej. Jak pisali poprzednicy - technicznie nic do zarzucenia. No i jestem pod wrażeniem - czy kobieta, może myśleć jak mężczyzna? Fascynuje mnie to, a tu taka przewrotność. Pociągniesz temat Ani? I Michała? Podoba mi się, że zostało tak ujęte, jakieś "zaniechanie", że zrodziło konsekwencje.
Moim zdaniem tekst powoduje refleksje. U każdego pewnie inną. Osobistą. Lubię właśnie takie klimaty.
jasna69 dnia 31.07.2013 09:28
Dziękuję za wizytę i pozostawiony po niej ślad. Twoje refleksje dokładam do szkatułki moich małych "sukcesów". ;)

Pozdrawiam
Usunięty dnia 09.11.2013 18:39 Ocena: Świetne!
I znowu banalny i przeorany setki razy scenariusz, w Twoich łapkach rośnie do rozmiarów czegoś ważnego, czegoś, nad czym warto się zatrzymać, chociażby po to, żeby zastanowić się nad słusznością dociekań kolesia. I spróbować zrozumieć, czy jest to wartościowa analiza rzeczywistości, czy tylko pijacki bełkot i użalanie się nad sobą.
Ale jakichkolwiek wniosków byśmy z tego nie wyciągnęli, sposób podania nie pozostawia złudzeń. Potrafisz dać dużo. Tylko szkoda, że tak rzadko.

Cytat:
Po­to­czy­ła się po pod­ło­dze, wy­da­jąc dźwięk, ra­nią­cy na­brzmia­łe ciszą uszy.
- wyrzuciłabym przecinkek po dźwięku
Cytat:
ale tamte, wy­pi­sa­ne w po­śpie­chu słowa, nigdy. Śmiesz­ne! Pa­pier i atra­ment też można zużyć, ale słów wy­pi­sa­nych atra­men­tem
- trochę wpada
Cytat:
sznu­ro­wać buty i grać w piłkę,  albo bawić się lal­ka­mi
- podwójna spacja
Cytat:
A może chcia­ła po­wie­dzieć, że bę­dzie uważ­nie śle­dzić jego pierw­sze kroki(?) Że wy­bie­rze mu naj­lep­szą szko­łę i nie opu­ści żad­ne­go przed­sta­wie­nia, że bę­dzie cho­dzić z nim do den­ty­sty, na­uczy je sznu­ro­wać buty i grać w piłkę,  albo bawić się lal­ka­mi(?)
- "je" możesz wyrzucić spokojne; z resztą pokombinuj
Cytat:
A potem do­pil­nu­je(,) żeby po­szło na stu­dia.

Cytat:
Po­zwo­lił(,) żeby te słowa ni­g­dzie nie za­ist­nia­ły.

Cytat:
Nie je­stem taka(,) jak my­ślisz, nie wi­dzisz tego?
jasna69 dnia 11.11.2013 01:06
morfina napisała:
Ale jakichkolwiek wniosków byśmy z tego nie wyciągnęli, sposób podania nie pozostawia złudzeń. Potrafisz dać dużo. Tylko szkoda, że tak rzadko.

I znowu urosłam. Świat z góry jest taki malutki, a jak malutki to i śliczny. Działka szlachetnej substancji zadziałała, oby jeszcze wrodzone lenistwo wysłała w kosmos.

Byki tradycyjnie poprawię, jak wrócę.
Dzięki wielkie
Dobra Cobra dnia 25.12.2014 18:20 Ocena: Świetne!
Mile spędzam święta z Twoją twórczością!


Piękna,

Wreszcie, korzystając z czasu wolnego, mogę nadrobić braki w czytelnictwie. I w czytaniu Ulubionych Autorów.

Wysokiej klasy proza obyczajowa, bez dwóch zdań. Się czyta!


Pozdrawiam, doceniając jakość tego tekstu.


Do następnego,

Dobra Cobra
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
22/08/2019 15:24
RafaleSulikovski SF nie jest moim ulubionym gatunkiem, ale… »
JOLA S.
22/08/2019 14:35
Ładne, prawdziwe. Istnieją słowa, które żyją podwójnym… »
Kushi
22/08/2019 13:48
Ach moja ukochana Poetko... czasem wydaje mi się, że czytasz… »
JOLA S.
22/08/2019 10:39
Rafale, znowu stoję z nożyczkami i nie wiem, od czego by… »
kamyczek
22/08/2019 09:38
Dla mnie, optymistki, szklanka jest zawsze do połowy pełna.… »
kamyczek
22/08/2019 09:34
Bardzo ładny wiersz,, Wodniczko, podoba mi się. I… »
Zdzislaw
22/08/2019 09:21
Przyjemnie, że się spodobał i wywołał uśmiech. Również… »
Madawydar
22/08/2019 07:43
Witaj Decand Dzięki za komentarz. Pozdrawiam. »
ponadchodnikami
22/08/2019 02:23
"myślę więc (że) jestem" jest bardzo poruszające. »
Kushi
21/08/2019 23:44
Czasem w nas samych tak bywa, że nie doceniamy tego co mamy… »
wiosna
21/08/2019 23:41
Kazjuno, Carvedilol dziękuję i właśnie tak jest. W głowie… »
Kushi
21/08/2019 23:35
- piękne to jest Wodniczko:):) Zawsze po Twoich wierszach… »
wodniczka
21/08/2019 17:27
Witaj Jola S. Cieszę się, że moja poezyjka przypadła Ci do… »
JOLA S.
21/08/2019 15:51
Sen odpręża, daje energię do życia i do działania. Nie… »
Yaro
21/08/2019 15:05
Dziękuję »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
  • Dobra Cobra
  • 13/08/2019 15:03
  • Niektórzy znow wierzą, że jak zostawisz 40 komentarzy różnym osobom to te 40 osób wróci do ciebie i da tobie takze 40 komentów
  • Dobra Cobra
  • 12/08/2019 18:38
  • Najprostsza rzecz to załatwić sobie klakierów ;)
  • Joefrind1
  • 11/08/2019 00:51
  • Nikt nie komentuje mojego wiersza :(
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 20:52
  • A to przepraszam, juz nie przeszkadzam
  • Dobra Cobra
  • 10/08/2019 19:20
  • Prozaicy piszą kolejne wersy, poeci kolejne rymy spisują. Nikt nie ma czasu ma oglądanie pogody, gdy Ojczyzna w potrzebie.
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 16:25
  • Ale dzisiaj fajna pogoda
Ostatnio widziani
Gości online:17
Najnowszy:Tennesones60
Wspierają nas