Życz mi szczęścia - maga
Proza » Miniatura » Życz mi szczęścia
A A A

 

Telefon zabrzęczał. Przyszedł sms. Znowu nasze drogi się zeszły. I od tamtej pory każdy dźwięk przychodzącej wiadomości powoduje kołatanie serca. Z każdym takim dźwiękiem rodzi się ta sama myśl. On? Nie on?
Z uczuciem ciekawości mieszającym się ze strachem, odbieram.
- Będziesz na spotkaniu świątecznym?
Jednak to on. Chwilę zwlekam z odpowiedzią. W tym czasie czuję, jak w moim wnętrzu przechodzi prawdziwy huragan. Wiem, że to spotkanie może być niebezpieczne. Pokusa okazuje się jednak silniejsza.
- Będę - odpowiadam.
- Cieszę się. Nie mogę dłużej rozmawiać, do 20.
- Do zobaczenia - odkładam telefon. Z uśmiechem na twarzy. Wiem, że będę potem cierpieć…

45 minut spóźnienia to dobre spóźnienie. Większość z zaproszonych gości jest już na miejscu. Podchodzę do stolika znajomych. Dyskretnie rozglądam się po restauracji szukając go. Po chwili dostrzegam. Dostrzegam też jego delikatny uśmiech i błysk w oku. Nie zmienił się nic od naszego ostatniego spotkania. Wskazał ruchem głowy na drzwi wyjściowe. Oddaliłam się od stołu pod byle pretekstem. Szłam za nim zachowując bezpieczną odległość. Oddaliliśmy się od restauracji znajdując miejsce "schronienia" w obskurnej bramie. Tak by nikt nas razem nie widział. Odpala papierosa. Najpierw mi, potem sobie. Spogląda na mnie przenikliwym wzrokiem, który przyprawia moje ciało o dreszcze.
- Ślicznie wyglądasz.
- Dziękuję.

Z początku rozmowa się nam nie klei. Jest banalna. Odczuwam swoje i jego zdenerwowanie. W końcu zmienił tor rozmowy.
- Dalej nie mogę zrozumieć jak mogłaś przyjść wtedy do Zetki tym typem Olszakiem.
- Sam za mną wszedł.
- Ale nie protestowałaś. Nie narzekałaś na jego towarzystwo.
- Bo jest mi obojętny. Chciał pożalić się, posłuchałam, potem spławiłam.
- Ale sam fakt, że w ogóle z nim byłaś. Czy ty w ogóle go znasz? Wiesz kim on jest?
- Nie, już go potem nie widziałam. Powtarzam ci, jest mi obojętny. Ma żonę...
- Z każdym tak się spotykasz na pogaduszki?
- Nie, a zresztą, mam do tego prawo.
Milczał.
- Matko co ja robię? Robię ci wyrzuty o to z kim się spotykasz.
Pokiwał głową. Doskonale wiedziałam, że po raz kolejny odkrył się przede mną ze swoimi uczuciami. Uczuciami, które nigdy w nim nie wygasły.
- Dokładnie… masz do tego prawo - niechętnie przyznałmi rację

Spojrzałam na niego tak, jak się spogląda na rzecz nam niedostępną, nieosiągalną. Taką, która jest na wyciągnięcie ręki, a jednocześnie tak daleko od nas samych, że przyprawia nas o ścisk w żołądku, powoduje ukłucie koło serca. Podniósł głowę i popatrzył mi prosto w oczy.
- Ja nie mogę dłużej koło ciebie stać.
- Dlaczego?
Cisza.
- Bądź ze mną szczery i powiedz dlaczego?
- Bo ja cie dalej kocham.
Po czym bez żadnego dodatkowego słowa oddalił się. Zostawił mnie tam opartą o ścianę, zagryzającą wargi, krzyżującą ręce na piersi… zanoszącą się płaczem… Ze świadomością, że i tak jej nie zostawi…

2 dni później dzwonił. Krótka rozmowa o wszystkim i o niczym. Na końcu "tęsknię". Po odłożeniu telefonu moje ciało ponownie trwało przez kilkanaście minut w drgawkach. Potem położyłam się do łóżka. I zostałam tam przez 2 kolejne dni. Trzeciego obudziłam się i przyrzekłam sobie jedno – koniec. Nie będę się już więcej z nim kontaktować. Nie mogę więcej o nim myśleć, robić sobie nadzieję, że przyjdzie któregoś dnia i powie, że w końcu podjął decyzję – "chcę do ciebie wrócić”.

Muszę znowu wyprzeć go z pamięci, ze wspomnień, wymazać z serca, z życia. Wiem ile to wszystko kosztowało mnie zdrowia i nerwów kiedy zostawił mnie po raz pierwszy. Wiem jak bardzo to odchorowałam. Wiem jak długo na nowo budowałam w sobie spokój wewnętrzny. Jak długo trwało by ktoś nowy mógł objąć mnie w swoich ramionach. Ktoś, kto nawet milimetrem siebie nie przypomina jego.

Początkowe ignorowanie jego wiadomości, odrzucanie połączeń, kasowanie nieprzeczytanych maili było trudniejsze niż myślałam. Z czasem sam mi pomógł. Bo się poddał, zrezygnował z kontaktu.

3 miesiące później od naszej świątecznej rozmowy wpadliśmy na siebie na chodniku. Krótkie spojrzenie w jego oczy. Wystarczająco długie by poczuć ukłucie w okolicy serca.
- Co się z tobą dzieje? Dlaczego mnie ignorujesz? Masz kogoś? - zadawał tak wiele pytań.
A ja? Czułam w środku, że przegrałam sama ze sobą i ze swoimi obietnicami. Cała drżałam. A przecież miałam nauczyć się podchodzić do niego bezuczuciowo, bez emocji. I co?
Mówił coś do mnie dalej, ale jego słowa nie dochodziły do mnie. Stałam patrzyłam na niego i widziałam jak porusza ustami. Nic więcej. Żadnego dźwięku.
Nagle usłyszałam swój głos. Przerwał mu i usłyszeliśmy te słowa.
- Czy przez ostatnie trzy miesiące chociaż raz wysłałeś do mnie wiadomość, w której podjąłbyś ostateczną decyzję co do naszej wspólnej przyszłości? Tylko mojej i twojej?
- Wiesz, że odejście od niej to byłby długi proces
- W takim razie życz mi szczęścia.
- Co? W czym?
- W dalszym życiu, ale bez ciebie.
Zrobił wielkie oczy:
- O czym ty mówisz?
- Mówię o sobie i o tym czego potrzebuję i pragnę. Pragnę spokoju i kogoś, kto ten spokój ze mną podzieli. Z całym szacunkiem do ciebie i tego, co zawsze było między nami, ale to koniec. Nie będziemy się więcej widywać. Nie możemy. Wróć do niej i bądź dla niej. A mi raz na zawsze daj spokój, o który walczę od chwili kiedy znowu pojawiłeś się w moim życiu.
Złapał mnie za rękę. W jego oczach była panika, strach, niedowierzanie.
- Mówisz serio? Chyba nie, nie powiedziałabyś tak. Na pewno mogę zrobić coś byś znowu poczuła się szczęśliwa.
- Tak. Życz mi żebym spotkała kogoś, kto pozwoli mi uwolnić się od ciebie…

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
maga · dnia 20.07.2013 19:48 · Czytań: 543 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 5
Komentarze
jasna69 dnia 21.07.2013 10:38
Chyba każdy z swoim życiu powiedział lub powie do kogoś bliskiego: życz mi szczęścia, dalej idę sam/sama. I dobrze, bo rozstania, jak wszystkie inne doświadczenia, wzbogacają i umacniają, nawet jeśli na początku wydają się tragedią.
Sprawnie zarysowałaś cierpienie bohaterki, unikając przy tym nadmiaru sentymentalnego patosu.
W tekście jest kilka literówek, brakujących spacji itd., ale najbardziej raziły mnie liczby, które powinno się pisać słownie i nadmiar zaimków.
Wydaje mi się także, że masz także skłonność do stosowania powtórzeń, które wcale nie dodają mocy wypowiedzi, np. tu:
Cytat:
Po chwi­li do­strze­gam. Do­strze­gam też jego de­li­kat­ny uśmiech i błysk w oku. Nie zmie­nił się nic od na­sze­go ostat­nie­go spo­tka­nia. Wska­zał ru­chem głowy na drzwi wyj­ścio­we. Od­da­li­łam się od stołu pod byle pre­tek­stem. Szłam za nim za­cho­wu­jąc bez­piecz­ną od­le­głość. Od­da­li­li­śmy się od re­stau­ra­cji

o ile to pierwsze jest zamierzone (moim zdaniem jednak niepotrzebnie) to drugie już absolutnie do usunięcia
Cytat:
o nim my­śleć, robić sobie na­dzie­ję, że przyj­dzie

nadziei
Cytat:
3 mie­sią­ce póź­niej od na­szej świą­tecz­nej roz­mo­wy wpa­dli­śmy na sie­bie na chod­ni­ku

do wyrzucenia albo później, albo od naszej…

Pozdrawiam
gitesik dnia 21.07.2013 19:07
Tym razem, jestem bezkrytycznym czytelnikiem i pozostawiam ślad swojej tu bytności.
Dziękuję i pozdrawiam.
Figiel dnia 21.07.2013 21:19
Witaj,
temat stary i przegadany, trudno w nim znaleźć jakieś niewydeptane ścieżki. Niemniej należy do tych, które kojarzą się zawsze z dużym ładunkiem emocjonalnym i niby mowa o tym samym, ale za każdym razem inaczej.Tu jest też troszkę inaczej, wyczuwam nostalgię i rezygnację, zamiast targającej bohaterami burzy uczuć. Jest jedno zdanie, które podoba mi się niezmiernie
Cytat:
Spoj­rza­łam na niego tak, jak się spo­glą­da na rzecz nam nie­do­stęp­ną, nie­osią­gal­ną. Taką, która jest na wy­cią­gnię­cie ręki, a jed­no­cze­śnie tak da­le­ko od nas sa­mych, że przy­pra­wia nas o ścisk w żo­łąd­ku, po­wo­du­je ukłu­cie koło serca.

Bardzo prawdziwe, bardzo.
Pozdrawiam:-)
Sleepless dnia 22.07.2013 12:58
Jak ktoś powiedział wyżej, temat en jest już trochę oklepany. Myślę jednak, że fajnie udało Ci się opisać niektóre emocje. Przeszkadzają mi tylko te "uciski w sercu",to jak wyjęte z jakichś romansideł. Ale ogólnie, wrażenie pozytywne.
Ela Samek dnia 22.07.2013 23:14
Z wielu tekstów na dzisiejszy wieczór, wybrałam ten. Dlaczego? - tytuł zatrzymał mnie. Chyba w życiu każdego z nas była taka chwila, gdy właśnie takie słowa wypowiedział: - „Życz mi szczęścia”. Przeczytałam. Temat jak wspomniał Figiel „stary i przegadany”, może, dlatego, że znajomy, może, dlatego i bardziej dotyka. Podoba mi się sposób napisania, może tylko te cyfry, jak dla mnie nazbyt dookreślają granice czasowe.
Serdecznie pozdrawiam:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
16/09/2019 13:09
Ależ Kapeluszniku! Byłbym zaszczycony, gdybyś kontynuował… »
BasiaL
16/09/2019 12:31
Mroczne, klimatyczne, refleksyjne i co ważne nie za długie i… »
Kapelusznik
16/09/2019 12:26
... Cóż - piszę z moich odczuć - więc tak - widocznie… »
BasiaL
16/09/2019 12:14
Świetny, oryginalny tytuł i do tego fajne zakończenie :) »
Zola111
16/09/2019 12:01
I ja dziękuję, Retro. Tekst po korekcie.… »
Kazjuno
16/09/2019 09:48
Kapeluszniku. Na początku miałem dysonans poznawczy.… »
Wiktor Mazurkiewicz
16/09/2019 08:40
bruliben Serdeczne dzięki za słówko. »
retro
16/09/2019 06:58
Dziękuję za współpracę oraz miłe słowa, które zachęcają do… »
andro
15/09/2019 23:00
i nikt nie przystaje - w sensie, że za mało w nich… »
bruliben
15/09/2019 22:51
Sugestywnie napisane o muzyce i wspomnieniach. Te pocztówki… »
bruliben
15/09/2019 22:44
Rzeczywiście widać w tekście częste obcowanie za śmiercią.… »
Kapelusznik
15/09/2019 21:59
Oj... A myślałem że to ja piszę długie opisy... hooo...… »
Bartek Otremba
15/09/2019 21:29
Fakt, zdecydowanie do poprawy — też naszła mnie taka… »
voytek72
15/09/2019 19:08
Madawydar - podziękowania za wizytę i opinię :) »
AntoniGrycuk
15/09/2019 18:46
Tak, zaduma spowodowana śmiercią... Ja wiem jedno, co… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 16/09/2019 14:58
  • Rzecz o chłopcu, który wymyślił.sobie, że jest przyjacielem Hitlera. [link]
  • Dobra Cobra
  • 16/09/2019 14:06
  • Nie słyszeliście pewnie o najnowszej, brawurowej produkcji amerykańskiej, nagrodzonej wlasnie nagrodą publicznosci na festwalu filmowym w Toronto, pt Jo-Jo Rabbit. Gra m.in. boska Scarlett Johansson
  • mike17
  • 15/09/2019 14:25
  • Siemanko, Krzyśku :)
  • bruliben
  • 15/09/2019 00:24
  • Chciałem tam napisać, że filmy są godne polecenia :)
  • bruliben
  • 15/09/2019 00:21
  • A propos kina dzieci w Muranowie dobiega końca przegląd kina izraelskiego. Jutro ostatni dzień. Po tym co zobaczyłem do tej pory mogę z czystym sumieniem produkcje festiwalu.
Ostatnio widziani
Gości online:26
Najnowszy:taylorh2a
Wspierają nas