Niepokorna - al-szamanka
Proza » Obyczajowe » Niepokorna
A A A
Od autora: Pomysł częściowo oparty na fakcie

 

Wiedziałam, że u większości ludzi wzbudzam współczucie. I nienawidziłam tego. Podniosłam głowę i spojrzałam prosto w oczy siedzącej naprzeciwko psycholog - też nie potrafiła ukryć litości.

- Poradzę sobie - zapewniłam. - Zawsze musiałam być silna, aby w ogóle móc żyć. Po rozprawie podejmę moją pierwszą pracę, myślę, że obowiązki pozwolą mi zapomnieć.

- Tak, oczywiście - przytaknęła beznamiętnym tonem. - Podziwiam panią - dodała szybko. - Co prawda nic to w wyroku nie zmieni, ale fakt, że pani wybacza jest dla mnie czymś niewyobrażalnym. W całej mojej karierze nie spotkałam się z takim przypadkiem - powiedziałabym... świętej pokory. Gdyby jednak, w przyszłości, coś nie tak, zareaguję nawet na telefon po północy, zawsze. Podziękowałam skinieniem głowy.

 

Byłaś taka naiwna, łatwowierna i czysta, prawdziwa dziewczyna z dobrego domu.

I tak oszałamiająco piękna.

Przy tobie byłam niedostrzegalna, nikt nie zwracał na mnie uwagi. Cudowne. Obiecywałaś, że zawsze będziemy razem, na dobre i na złe, pomożesz mi żyć. A przecież, wbrew wszystkiemu, to ja byłam tą silną. Paradoksalnie to ja stałam mocno na ziemi, gdy ty bujałaś w obłokach, rozmarzona, a potem zakochana. Pamiętam jak mieniłaś się na twarzy, wymawiając jego imię. Wtedy zrozumiałam, że już nie ze mną chcesz być na zawsze, tylko z nim. Nie miałam ci tego za złe, cieszyłam się twoją miłością jakby była moją, przeżywałam nasze wspólne już zwątpienia i nadzieje.

Nie przedstawiłaś go rodzicom, nawet nie wiedzieli jak wygląda. Dziwiło mnie to trochę, ale wspominałaś, że jest nieśmiały, ma jakieś nieuzasadnione opory i musisz go dopiero oswoić.

Nawet spotykaliście się ukradkiem.  

Widziałam was raz z daleka, nie wydał mi się mniej pewny siebie niż inni mężczyźni. Słyszałam jego śmiech, obejmował cię tak, jakbyś była już jego na zawsze.

Tego dnia przyniosłaś wizytówkę i szalik z monogramem, schowałaś pod poduszkę i wiem, całą noc sprawdzałaś czy ciągle tam są. Rano twarz jaśniała ci uśmiechem szczęśliwej panny młodej i chyba nieco tego blasku spłynęło na mnie, gdyż ojciec, pytając co zamierzam robić po południu, po raz pierwszy od lat zdrobnił moje imię. Byłam wniebowzięta.

 

- Już czas - usłyszałam głos terapeutki. - Właśnie otworzyli drzwi.

Na sali usiadła obok mnie, uścisnęłam szybko dłoń adwokata i całą uwagę skupiłam na ławie oskarżonych. Siedział sztywno, jak wyciosany z kamienia posąg, spojrzenie nieruchomo wbite we mnie, na twarzy wyraz nieopisanej nienawiści. Gdyby mógł rozszarpałby mnie na strzępy i nie tylko ja miałam takie odczucie - na sali, tu i tam podnosił się groźny szept oburzenia. I jeszcze spotężniał, gdy mimowolnie dotknęłam palcami okaleczonego policzka. Obrońca przeciwnej strony poruszył się niecierpliwie i zerknął na swojego klienta z wyraźnym obrzydzeniem. Wyobrażałam sobie jak ciężko mu było stać oficjalnie po stronie człowieka, którego opinia publiczna już od samego początku sprawy napiętnowała jako potwora i okrutnika.

Potem zabrał głos oskarżyciel, obrońca przekonywał o chwili słabości swojego klienta, sędzia zadawał pytania przyciszonym głosem, obserwując moje reakcje - prawdopodobnie nie chciał mnie dodatkowo zranić. Padały słowa takie jak: czyn haniebny, niewyobrażalne okrucieństwo, niewinny, bestialstwo. Nie obchodziły mnie. Widziałam tylko jego coraz bardziej wykrzywioną twarz i dziękowałam Bogu, że pozwolił mi wywalczyć sprawiedliwość.

Dostał dziesięć lat.

Zbyt mało za to, co zrobił, wystarczająco, by stracił część życia - żeby poczuł jak to jest.

Ułamek sekundy po ogłoszeniu wyroku, wyskoczył z ławki i runął w moim kierunku. Uderzeniem pieści powalił protestującego obrońcę. Dwóch policjantów zdołało go powstrzymać tuż przede mną. Miotał się jak szaleniec, usiłował dosięgnąć mnie celnym kopniakiem, coraz bardziej rozwścieczony, nieobliczalny - jak zwierz zamknięty w pułapce.

- Ty zdziro! - wrzeszczał. - Nie znam cię, ty dziwko. Ludzie, jak tak można, to ona na mnie napadła! To ona, ta dziwka... - wyjęczał opadając bezsilnie na podłogę.

 

Byłaś taka łatwowierna. A ja - nie potrafiłam ciebie ochronić przed niczym. I byłam bezradna, gdy ogłosiłaś mi beznamiętnym tonem, że jesteś w ciąży i ślubu nie będzie, bo jak się okazało, on jest już żonaty, ma dwoje dzieci, dobrze prosperującą firmę i nie ma zamiaru zajmować się problemami przelotnej znajomości.

Nie byłam wystarczająco czujna.

Myślałam, że przepłaczesz noc, a potem wspólnie zastanowimy się co robić dalej. Myślałam, że wyrzucisz ciężki od łez szalik z monogramem i zaufasz bliskim. A potem była już tylko pustka i wyrzuty sumienia, bo nie zauważyłam, że zdołałaś zgromadzić tyle środków nasennych.

Odeszłaś cicho. A zaraz po tobie ojciec. Nie wytrzymał.

 

Pochyliłam głowę i spojrzałam mu prosto w oczy. Jęczał rozpaczliwie. Za plecami policjantów przejmująco szlochała elegancko ubrana kobieta - pewnie żona. Następna, którą unieszczęśliwił.

- Najlepiej by było, gdyby się powiesił - usłyszałam przenikliwy szept nie wiadomo kogo.

Ten szept słyszałam jeszcze przez parę dni. Dodawał mi siły podczas pierwszych dni mojej nowej pracy, a nawet później, gdy odbierałam mamę po długim pobycie w szpitalu. Uśmiechała się łagodnie, ale już bez bojaźni, chociaż w dalszym ciągu mnie nie poznawała.

 

Myślałeś zapewne, że wszystko się skończyło. Bezboleśnie. Że możesz cieszyć się żoną i dziećmi, a może następną, naiwną dziewczyną. Zapomniałeś o mnie. A raczej nie wiedziałeś, że w ogóle istnieję. Tak bardzo było ci wszystko obojętne, nawet nazwisko mojej siostry.

Śledziłam cię.

Nie było to łatwe, musiałam dojeżdżać trzydzieści kilometrów do twojego miasta. Po miesiącu dokładnie wiedziałam kiedy i gdzie bywasz. Zaplanowałam spotkanie nad rzeką. Doskonałe miejsce, spokojne, słabo uczęszczane, idealne dla łaknącego wolności joggera. Czekałam na ciebie prawie godzinę, bo akurat tego dnia rachuby mnie zawiodły i zjawiłeś się później. Zarośla na zakręcie doskonale nas osłaniały i nikt nie widział jak wyskoczyłam ci wprost pod nogi. Do końca nie zrozumiałeś co się dzieje. Nawet wtedy, gdy ścigany moim krzykiem, uciekałeś podrapany i z plamami mojej krwi na podkoszulku.

Znaleziono mnie skatowaną, w szoku. Na policzkach miałam rany cięte w kształcie litery K - wykonane nożem, w pokaleczonych rękach ściskałam kurczowo szalik z monogramem.

Obok, z odtrąconym kołem, leżał mój inwalidzki wózek.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
al-szamanka · dnia 08.09.2013 19:13 · Czytań: 748 · Średnia ocena: 4,77 · Komentarzy: 26
Komentarze
Martin CROSS dnia 08.09.2013 19:55 Ocena: Bardzo dobre
Dobry Tekst. Krótki, szybki. No i z przesłaniem. Podobają mi się przemyślenia bohaterki. No i jeszcze jedna sprawa - w tv, mediach są sami piękni, zdrowi, szczęśliwi, a życie jest zupełnie inne. Ludzie na wózkach, chorzy psychicznie... co będę wyliczał. Wszyscy żeśmy jednacy. Mamy uczucia, przekonania i ... popędy. Pięknie to oddałaś - szacun.
Jak Ty to robisz, że w krótkiej formie tyle udało się Ci zawrzeć?
A usunąłem swoje zdjęcie, bo redakcji nie spodobało się foto "mniejszego brata", które umieściłem po lekturze opowiadania Mike, które też mnie wzruszyło.
:yes:
tydrych dnia 08.09.2013 22:46 Ocena: Świetne!
Temat zemsty od lat napawa ukojeniem tych, co jej dokonali, niezależnie od pobudek. Ty w swoim utworze przedstawiłaś to w taki szczególny sposób, że zaczynając czytać nie można się już oderwać od tekstu, a sceny opisane tu można zobaczyć wyobraźnią jak na filmie. Pięknie i lekko przedstawiony temat :)
Dobra Cobra dnia 09.09.2013 20:48
Napisane bardzo dobrze! Się czyta.

Nie pochwalam aktu zemsty, nawet najsłodszej. Do niczego to nie prowadzi.

I fajne to przełamanie, że ta dziewczyna na wózku.


Pozdrawaim,

DoCo
al-szamanka dnia 09.09.2013 22:19
Martin CROSS napisał:
Jak Ty to robisz, że w krótkiej formie tyle udało się Ci zawrzeć?

Sama nie wiem, Martin, jakoś tak wyszło :)

Ach, Tydrychu :), nawet nie wiesz jak się cieszę, że nie mogłeś się oderwać.

DoCo, też nie pochwalam zemsty, ale co ja mogę, że dziewczyna postanowiła ją przeprowadzić i to w taki właśnie sposób. Moje perswazje były wyraźnie zbyt mało przekonujące.

Dziękuję za sympatyczne komentarze :)
viktoria12 dnia 10.09.2013 09:53 Ocena: Świetne!
Witaj Szamanko:)
Bolesna, prawdziwa realność; życie w pigułce.
Ujęłaś świetnie: nic dodać, nic ująć - bolesna proza: uczuć, myśli, zdarzeń, zemsty.
Czy zemsta powinna się zdarzyć?
Ileż razy zadajemy sobie w realu to pytanie, słysząc, że:,, ktoś komuś coś, za coś.. ".
Gdy ofiary są bezsilne, wymierzają sprawiedliwość po swojemu.
W Twoim opowiadaniu doskonale naświetliłaś również inny wątek: terapii psychologicznej.
Dla osób ze znacznym kalectwem - niezbędna.
Ale jej sukces zależy od współpracy obydwu osób.
Twoja bohaterka czuje litość; no cóż...
Trudne jej życie.
akacjowa agnes dnia 10.09.2013 10:36 Ocena: Świetne!
Szamanko, jak Ty już coś stworzysz, to nic tylko oklaskiwać na stojąco. Historia smutna, tragiczna i lekko psychopatyczna. Napisana genialnie.
Takie opowieści zawsze budzą we mnie takie oto myśli:
Czy obsesyjne pragnienie bycia z drugim człowiekiem, to miłość? Moim zdaniem nie. Odbieranie sobie życia, bo nie można z kimś być, to wynik braku miłości do siebie. To wynik wbijania nam do głów, że wartościowy jesteś tylko wtedy, gdy ktoś konkretny cię kocha i chce z tobą być.
Ach, tak mnie napadło :)
mike17 dnia 10.09.2013 10:55 Ocena: Świetne!
Co za poranek, co za tekściory dziś czytam :)
Al, artystko wszechstronna, zafundowałaś mi kolejny nokaut tym mocnym, intensywnym utworem.
Czuje się tu pulsujący ból, marazm i rozpacz, mam to jakby pod skórą, weszło i pojawiły się obrazy, mroczne w swej naturalistycznej plastyce, osobliwe, niepokojące...
Ale taki jest twój utwór - tu nie ma już sielany, jest brutalna rzeczywistość, opleciona kokonem patologii, najgorszego sortu, bo takiej, którą jeden człowiek serwuje drugiemu, zabijając jak nożem, bezwzględnie, bez wyrzutów sumienia.
Ciekawy zabieg z naprzemiennymi odsłonami w tekście - bardzo to dynamiczne i sprawia, że ma się niejako do czynienia z czymś "na faktach", bo tak można twój utwór odebrać.
Poruszający.
Niepokojący.
Życiowy.
Bardzo intymny, wręcz do bólu, niedający przejść obojętnie, na długo pozostanie w pamięci.

Ja też brzydzę się zemstą, to bardzo niskie, ale lubię o niej pisać, to też część ludzkiej natury, ta jej ciemna strona, a w literaturze wdzięczny temat do mocnych opowiadań.
Tylko czasem zaciera się ta cienka granica między tym, co nią jest, a co jest "podjęciem czynności o charakterze prawnym", które niejako ową zemstą niestety bywają...

Tradycyjnie odchodzę kontent :)
al-szamanka dnia 10.09.2013 10:55
viktoria12 napisał/a:
Gdy ofiary są bezsilne, wymierzają sprawiedliwość po swojemu.

Właśnie to chciałam pokazać, Viktorio.
Dziękuję za komentarz :)

Akacjowa, na takie pochwały naprawdę nie zasługuję, ale... przyjemnie je czytać ;)
Pozdrawiam :)
puma81 dnia 10.09.2013 14:04 Ocena: Świetne!
Czekałam na jeden z Twoich mroczniejszych tekstów, gdyż "Wstręt" zapadł głęboko w moją pamięć i stwierdzam, że ten jest jeszcze lepszy. Części pisane kursywą znakomicie dopełniają całość, pozwalają wejść głębiej w psychikę bohaterki, poznać jej emocje, motywy. Świetna konstrukcja, prowadzisz czytelnika tylko sobie znaną drogą. Super się czytało:)
Pozdrawiam serdecznie:)
PS Uważam, że zasługujesz na wszystkie pochwały...
Jack the Nipper dnia 10.09.2013 17:52
Bardzo dobre. Mocne. Mściciel nie musi być wielkim, umięśnionym herosem, zreszta takiego łatwo namierzyć. Lepiej, gdy jest szary niewidoczny, wtedy podejdzie najbliżej i uderzy najboleśniej.

Ale jeszcze inny aspekt mnie tu zaciekawił - pomijająć czy ten pan sobie zasłużył na taka karę czy na inną, równie przerażające jest to, jak łatwo kogoś wkopać, jak łatwo zmanipulować dowody, jak łatwo stworzyć w sądzie fikcję. Macka ślepej sprawiedliwości trafiła akurat winnego. Prawem serii następny będzie niewinny. I to mnie przeraża.
Figiel dnia 10.09.2013 19:55 Ocena: Świetne!
Ooo! Dobre to! :)
Chociaż zemsta nie w moich klimatach, zawsze się zastanawiam czy faktycznie ma słodki smak i daje "coś w zamian", czy tylko budzi niechęć do własnych, niemożliwych do opanowania uczuć.
Cóż, zemściła się bohaterka, ale swoją zemstą objęła też niewinne osoby. eh, te dylematy moralne...
Pozdrawiam:)
al-szamanka dnia 10.09.2013 20:37
Bardzo się cieszę, że potrafiłam Ciebie znokautować, Mike, a przecież wiesz, jaką pokojowo nastawioną osobą jestem :) Dziękuję za piękny, jak zwykle, komentarz :)

To jeszcze pamiętasz "Wstręt", Pumo - zaskoczyłaś mnie, ale i uradowałaś. Miło mi, że uważasz... :)

Jack the Nipper napisał/a:
Macka ślepej sprawiedliwości trafiła akurat winnego. Prawem serii następny będzie niewinny.

Eee, Jack, to ja już nic nie będę w tych tematach pisać, bo rzeczywiście może niewinnego trafić ;) ;) ;)

Figielku, podejrzewam, że moja bohaterka pomyślała sobie - niewinność za niewinność.
Dodatkowo doszła do wniosku, że z powodu kalectwa, nikt nie będzie jej podejrzewał o zmanipulowanie całej sytuacji.
Pozdrawiam :)
szmella dnia 10.09.2013 21:04 Ocena: Świetne!
Jednym słowem : świetnie :)
Zawarłaś w krótkim tekście wszystko co trzeba. Ból, smutek, nienawiść, złość, okrucieństwo, bezlitosną rzeczywistość...
Zemsta to wielkie słowo. Wymaga wielkiej odwagi i wielkiej cierpliwości. Bohaterka była gotowa poświęcić wiele czasu żeby pomścić krzywdę, która została wyrządzona jej rodzinie.
To okropne do czego doprowadził jeden mężczyzna.
Mężczyzna bez skrupułów, bez serca, bez duszy.
Rozbił cała rodzinę, zniszczył życie bohaterki i nie tylko.
Była w stanie nawet się oszpecić, sama cierpieć byle tylko został należycie ukarany.
Poruszająca historia.
Z pozdrowieniami :)
kamyczek dnia 11.09.2013 16:33 Ocena: Świetne!
Zwróciłam uwagę na ten sam problem, co Jack the Nipper, jak łatwo spreparować dowody i uwiarygodnić je przed sądem. Aż strach pomyśleć, co by było gdyby na naszej drodze stanął ktoś tak samo pałający chęcią zemsty (z powodu czy bez niego). Rozumiem pobudki, jakimi kierowała się dziewczyna, rozumiem rozgoryczenie, ślepą nienawiść, Widziałam tylko jego coraz bardziej wykrzywioną twarz i dziękowałam Bogu, że pozwolił mi wywalczyć sprawiedliwość.ale nie potrafię jej usprawiedliwić. To, co zrobiła jest tak samo wstrętne msz, jak czyn, którego dopuścił się oskarżony.
Czy zemsta jest słodka? Tego nie wiem, to bohaterka będzie musiała sobie odpowiedzieć na to pytanie.
Al szamanko, z wielką przyjemnością przeczytałam "Niepokorną". Tąpnęło.
Zostawiam świetne i znickam. Serdeczności. :)
al-szamanka dnia 11.09.2013 16:34
Miło mi czytać, że historia Ciebie poruszyła. Nie jestem zwolenniczką ciemnych tekstów, nie mniej skłaniam się ku nim czasami, aby pokazać powikłaną, ludzką naturę.
Dziękuję, pozdrawiam :)
jasna69 dnia 12.09.2013 10:23
Mroczna historia, współczesna, mocno osadzona w realiach naszego świata, gdzie ułomność ciała ciągle jeszcze postrzegane jest jak wyrok na osamotnienie i bezradność, a kalectwo duszy – niezauważalne dopóki nie dojdzie do tragedii. Zebrałaś w całość różne aspekty życia i według najlepszych wzorców ułożyłaś w opowiadanie; jest radość, tragedia, śmierć, zemsta i na końcu wyrok. Wszystko jak powinno być, a jednak o tym tekście nie można mówić w kategorii poprawności. On jest o kilka poziomów wyżej. Chwyta od pierwszego akapitu i pozostaje w pamięci. Wszystko przeplata się z płynnością i harmonią - euforia pierwszej miłości z cichą tragedią, pragnienie zemsty z wybaczeniem, potrzeba bliskości z akceptacją innego etapu życia, na którym najbliższa osoba wchodzi na nową ścieżkę.
Pięknie oddałaś wszystkie emocje.

Twój styl, Szamanko, jest niepowtarzalny.

Pozdrawiam serdecznie
al-szamanka dnia 12.09.2013 19:12
Bardzo się cieszę, że tekst zrobił na Tobie wrażenie, Jasna, a już stwierdzenie, że mój styl jest niepowtarzalny uradował mnie niepomiernie.
Dziękuję :)

Kamyczku, jeżeli Poetka przychodzi pod nie-poezję... to jest święto. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam:)

Szmello, cieszę się, że poruszyło. Pozdrawiam:)
aga63 dnia 13.09.2013 09:02 Ocena: Świetne!
Jakiś czas temu zobaczyłam ten tekst w ostatnio dodanych i, ponieważ wtedy nie miałam zbytnio czasu się zagłębiać, obiecałam sobie, że zrobię to później... no i właśnie go przeczytałam. I powiem Ci, że zdecydowanie nie od takich smutnych historii powinno się zaczynać dzień :) - teraz pewnie będę ciągle myśleć o tym opowiadaniu.Bardzo dobrym zresztą, pięknie napisanym i przenikającym do głębi.

Pozdrawiam i uciekam, bo mój mały, zazdrosny mężczyzna z pełnym żalu kwikiem właśnie próbuje mi się wdrapać na kolana :)
zajacanka dnia 13.09.2013 12:03 Ocena: Bardzo dobre
Muszę powiedzieć, że to bardzo mocny tekst, al-szamanko. Czyta się na jednym wdechu, jak kryminał.
Niemniej jednak wózek inwalidzki na końcu trochę mnie zaskoczył i zastanawiam się nad techniczną stroną i wiarygodnością opisanej sytuacji. No, bo śledziła go przez miesiąc, dojeżdżała za nim do odległego miasta i on nigdy jej widział? Ale zostawmy to. Przerażające jest jak łatwo można kogoś wrobić w coś, czego nie zrobił; jak szybko sąd zawyrokował o winie. Jednym słowem obrońca z urzędu nie wypełnił swoich obowiązków. A to jeszcze smutniejsze...
Całość poruszająca, tym bardziej że sympatia do bohaterów powoli przechodzi od "pokrzywdzonej" do "pokrzywdzonego". Brawo!
al-szamanka dnia 14.09.2013 11:59
Cóż mi pozostaje dodać po tak wielu pozytywnych komentarzach - po prostu przyjemnie mi, że i na Was tekst zrobił wrażenie.
Ago, Zajacanko - dziękuję :)
shinobi dnia 14.09.2013 17:03 Ocena: Bardzo dobre
Mocny strzał, ułożony w całość z wielką wprawą. Ładnie gada Twój tekst, intensywnie i prawdziwie, choć wolę Ciebie w jakimś takim ujęciu oniryczno-wydumano-abstrakcyjnym. :)
al-szamanka dnia 14.09.2013 20:03
Zapewniam Cię, Shinobi, że i ja wolę siebie w tych innych tekstach(bardziej są zgodne z moją naturą), ale uważam, że trzeba się spróbować wszędzie.
Pozdrawiam :)
Anima dnia 19.09.2013 17:30 Ocena: Świetne!
Po humorystycznej historii o Kapturku postanowiłam zajrzeć do starszych tekstów Autorki i na co trafiłam? Na pełną napięcia i emocji opowieść o zemście, na kryminał nieomalże. Naprawdę, gratuluję wszechstronności.
Bardzo dobre opowiadanie. Podoba mi się imponująca ilość perspektyw, mnogość wątków, no i styl. Kompozycja - świetnie przemyślana, sielankowe opisy, scenki rodzinne prowadzą czytelnika ku rozczarowaniu, nieuniknionej tragedii i na salę sądową. Początek - zachęca do dalszego czytania. Zakończenie jest wręcz idealne, zaskakujące, dające do myślenia. Kilka rzeczy wydaje mi się w tej opowieści przesadzonych, m.in. wypowiedź pani adwokat z pierwszego akapitu oraz ilość nieszczęść, które spotykają główną bohaterkę (kalectwo, śmierć ciężarnej siostry, ojca, tragiczna wina i jeszcze na deser choroba psychiczna matki? Coś tego za dużo, przynajmniej jak na realistyczną historię!). Za to doskonałe monologi wewnętrzne.
Nie wiem, czy wypada mi wytykać jakiekolwiek potknięcia, ale rzuciły mi się w oczy dwa drobiazgi:
Cytat:
Nawet spo­ty­ka­li­ście sie ukrad­kiem
- się;
Cytat:
wy­star­cza­ją­co(,) by stra­cił część życia
.
Pozdrawiam,
Anima
al-szamanka dnia 28.09.2013 21:30
Hmm, można czytać sto razy, a jednak zawsze coś umknie. Poprawki poczyniłam, Animo, dziękuję.
Przyjemnie mi przeczytać tak miły komentarz.

Pozdrawiam :)
MarcinD dnia 17.09.2019 07:19
Cytat:
Pomysł częściowo oparty na fakcie autentycznym


Dobrze, że fakt był autentyczny... Bo jakby był nieautentyczny, to dopiero byłby fakt. Przepraszam, nie umiałem się powstrzymać ;-).

Poza tym, naprawdę dobra, okrutna historia. Tak krótka, a niosąca tak duży ładunek :-).
al-szamanka dnia 17.09.2019 15:35
Ha, dobrze, że przypomniałeś. Miałam to poprawić już sześc lat temu, ale ciągle zapominałam. Dziękuję :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
marzenna
16/10/2019 00:10
bruliben ostanie jabłko, szkoda :) ale dziękuję, sama… »
Yaro
15/10/2019 23:53
Smutek , zwątpienie dookoła szaro słychać płacz . Umieranie… »
bruliben
15/10/2019 23:45
Gdzieś od połowy, o tu nasze noce, niespełnione obietnice… »
bruliben
15/10/2019 23:33
Chodzi o fresk Opłakiwanie... ? Fajnie, że sięgasz po innego… »
mike17
15/10/2019 21:25
Yaro, bo kobietom nie zawsze można wierzyć :) Ilu już się na… »
JOLA S.
15/10/2019 21:07
DoCo, moim natchnieniem jest mała, bystra dziewczynka, o… »
Yaro
15/10/2019 20:38
Budka Suflera śpiewa: nie wierz nigdy kobiecie, nic… »
mike17
15/10/2019 19:52
Stary, kłaniam się nisko i dziękuję za Twój wypasiony koment… »
bruliben
15/10/2019 19:23
Zazwyczaj stronię od skojarzeń czysto politycznych. Ale… »
Yaro
15/10/2019 19:18
Coś jakby o Jarku ;) »
Quentin
15/10/2019 19:05
Angie Ze Stonesami mi się kojarzy. A to już dobre… »
Dobra Cobra
15/10/2019 17:51
Piękna bajka, która obowiązkowo trzeba czytać dzieciom, by… »
bruliben
15/10/2019 17:45
Pod koniec dnia zwykle tak bywa. No zimno tam jak w… »
marzenna
15/10/2019 17:28
bruliben Nie chciałam czytać tego wiersza, nawet… »
bruliben
15/10/2019 16:41
Dziękuję za komentarz. Peel w wierszu trochę sam sobie… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 15/10/2019 17:41
  • Jest już polski zwiastun nadchodzącej arcyciekawej produkcji kinowej pt. Jo-jo Rabbit: [link]
  • bruliben
  • 14/10/2019 23:22
  • Tyle konkursów, to nie ma mój dziurawiec
  • mike17
  • 14/10/2019 19:35
  • Zapraszam do udziału w konkursie dla prozaików MUZO WENY 8, gdzie piszemy miniaturę na 5000 znaków i wchodzimy do historii: [link]
  • bruliben
  • 14/10/2019 02:15
  • No, no, co za linki ;)
  • Vanillivi
  • 12/10/2019 15:46
  • Ryzykowny tytuł :) Ale dziękuję za informację, zobaczę jak to wygląda :)
  • bruliben
  • 11/10/2019 02:45
  • Wszyscy śpią? Grzeczne brzdące :)
  • mike17
  • 10/10/2019 17:11
  • Hej, ho, do konkursu by się szło! A więc MUZO WENY 8 zapraszają i pragną zmotywować Was do napisania miniatury : [link]
  • chawendyk
  • 10/10/2019 16:07
  • Vanillivi Nie miałem kiedy odpisać. Tytuł "To nie jest czas dla poetów" Michał Andruk Jest na lportalu aukcyjnym i "Lubimy czytać".
Ostatnio widziani
Gości online:10
Najnowszy:Azzopardiaq5
Wspierają nas