Gitarzysta - Dobra Cobra
A A A
Od autora: Audiobook Dobrej Cobry, pt. Gitarzysta


Dramatyczna, pełna prawdziwej treści opowieść w przekonującej interpretacji Bartosza Wesołowskiego


http://www.youtube.com/watch?v=cSv4d8R8WqA


Zapraszam!

Dobra Cobra
Klasyfikacja wiekowa: +18

 

 - Kurwa!


Otwieram oczy i szybko siadam na łóżku. Po raz kolejny nawiedza mnie ten sam koszmar: znów atakuje mnie podstępnie nożem. Tak jak wtedy. 

Spałem. Zanim zdążyłem zareagować, wbiła mi ostrze kilka razy głęboko w ciało. 

Próbuję się otrząsnąć. Pot spływa po czole, łapczywie wciągam powietrze do płuc, cały czas  nerwowo rozglądając się wokoło. Sen to czy jawa? Sen...

Chowam twarz w kołdrę. Prawą ręką dotykam blizn na brzuchu. Ciałem wstrząsa dreszcz, przechodzący w spazmatyczny, głęboki płacz.


Świta.

 

Dobra Cobra przedstawia, kurwa, rock and roll w czystej i jedynej postaci pt.

 

 

Gitarzysta

 

 

575 wyrazów! Od początku aż do końca!

 

  

  Znów gramy. Wymiatam na gitarze, aż miło patrzeć. Publika szaleje. Chwila przerwy. Pociągam łyk ulubionej wódy prosto ze stojącej obok butelki i zaraz zaczynamy następny numer.

 

Odeszła... Nie mam już nikogo. Po paru latach raz przyszła do mnie córka.
- Wypierdalaj! - krzyknąłem, zrzucając ją ze schodów.

 

Wskakuję na wzmacniacze i szarpię strunami piękne solo. W tym czasie chłopaki mogą złapać trochę oddechu na zapleczu. 

Razem jakoś dajemy radę. Braterstwo. Musimy trzymać się razem na tych wszystkich bezkresnych przestrzeniach, rozciągających się codziennie za oknem koncertowego autobusu.

 

Rose. Jedyna dziewczyna, w której tak naprawdę się zakochałem. Nie ma jej od zawsze. Może w ogóle nigdy jej nie było? Ale skąd pamiętałbym jej żółty sweter, w którym tak lubiła chodzić. Niedostępna. Onieśmielająca. Jedyna.

 

Nie mieszam rytmu, walę mocne, równe riffy z wieloletnim doświadczeniem rockowego gitarzysty. Nasza ostatnia płyta jest rewelacyjna. Gram w najlepszym zespole! Znają nas i podziwiają! 

 

 I ta kurwa, matka, która zmuszała mnie w młodości, żebym jej robił patelnię. Na rzyganie mnie wzbiera.  Jak ja tej pizdy, kurwa, nienawidziłem!


To wspomnienie znów rozrywa nigdy niegojące się rany. Kolejny raz nie panuję nad sobą. W przypływie furii rozwalam mojego pierdolonego Fendera o deski sceny.

Kończymy występ. Za sceną tradycyjnie czekają dziewczyny gotowe na wszystko. A wśród nich... Rose?

 

- Rose?
- Jestem tu, piękny - mówi i bierze mnie pod rękę. Przez koszulę czuję jej kruche, ciepłe ramię. Powoli idziemy do pobliskiego pubu. Biorę dwa piwa. Nie mam śmiałości wykrztusić przy niej ani słowa.
- Odpierdol się od mojej laski, koleś! - ktoś pcha mnie w plecy.
- Czego chcesz, człowieku?
- Odwal się od mojej dziewczyny, kutasie jeden!

Wkurwia mnie taka gadka. Odwracam się i walę mu pięścią prosto w kły. Z nosa chlusta krew, facet chwieje się i upada. Kopię go wściekle w twarz, szybko robiąc z niej miazgę.

- Stop! Stop, panowie! - odciągają mnie od leżącego.
- Tamten zaczął.


Gdzie podziała się Rose? Nigdzie jej nie widzę. A może... Może jej tu wcale nie było?


Idę ciemną ulicą, masując obolałą dłoń. 

- Hej, koleś - mamrocze jakaś postać, siedząca na chodniku.
- No?
- To... ty? - dziwi się i stara skoncentrować na mnie wzrok.
- Ja - odpowiadam bez emocji. 

Poznał mnie.

- Ale się, kurwa, porobiło - dziwi się, kiwając głową. - Ty i ja na jednym chodniku. Wyobrażasz sobie?
Milczymy. Macam moje klejnoty. Wszystko jest na właściwym miejscu.
- Weźmiesz najlepszą z działek? - pyta po dłuższej chwili i podsuwa mi strzykawkę.

Oglądam ją w słabym świetle latarni. Jest pusta. 

 

Rose. Rose...

 

Podciągam rękaw kurtki. Spróbuję, a co mi tam! Powinno się udać. Z pijaną matką się udało, to i teraz się uda.
- Wszystkie kobiety to kurwy...

 

Pompuję w żyłę powietrze.

 

 

 

KoNiEc

 

Dobra Cobra, 

marzec, 2013

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Dobra Cobra · dnia 18.09.2013 19:38 · Czytań: 1036 · Średnia ocena: 4,57 · Komentarzy: 54
Komentarze
Andre dnia 18.09.2013 19:52 Ocena: Bardzo dobre
Rokendrol rządzi się swoimi prawami, ale żeby od razu z tego powodu rozwalać Fendera? ;/ Fajnie napisane, niezły klimat :)
wienczyslaw dnia 18.09.2013 19:54 Ocena: Bardzo dobre
ciężkie jest życie artysty. najbardziej wstrząsający fragment to ten o patelni robionej matce. no ale czego się nie robi dla sztuki...
mike17 dnia 18.09.2013 19:56 Ocena: Świetne!
Widzę, chłopaku, że ostro rajcuje Cię świat rock'n'rolla, a raczej chyba hard rocka jak mniemam, więc zanim przemówię, posłuchaj mojej ulubionej kapeli:

http://www.youtube.com/watch?v=8BMZdmFa-HU

Kawałek skrojony jak ślubne ubranko na miarę.
Czyli?
Jest real, jest i drugie dno, ale mnie pasi ten brudny feeling, który się unosi w tym tforku.
Jak w świecie rocka, gdzie laski lubią robić..., i gdzie każdy jest on drugs, jak kolesie tu się przewijający, takie małe przykłady muzycznego światka, w którym można zatonąć jak Titanic...

Klawo żeś oddał brud życia.
Niekiedy wręcz obrzydliwie klawo :) wiesz, co mam na myśli.
Ale kawałek tego typu żyje jeno wtedy, kiedy jest na maxa maciczny, a Ty tu zakowboiłeś z lekka, niewąsko i nieszeroko, lecz tak w stylu AC - pierun - DC.
Słucham kolesi, mam z 15 płyt, choć zagorzałym fanem nie jestem.
Cenię harda, i The Cult, i tak mi przyszło do głowizny, żeś się podjarał Angusem Youngiem & Friends i stąd ta story.
Correct me if I'm wrong :)

Z życia gitarzysty i basta, ahoy :)
Almari dnia 18.09.2013 20:02
A do tego wszystkiego co powiedzieli przedmówcy, miałam wrażenie, że toczą się równolegle dwie historie, albo że gościu sobie wkręca niezłą fazę. Zajebisty klimat a spod niego wypływają ostre i intensywne emocje. Super!

Edit: Aha, i gratuluję jubileuszu ;)
shinobi dnia 18.09.2013 20:10
Tak, istosta zjawiska została chyba oddana. Rock'n'rollowy tekst. Intensywnie, nie ma lipy.
Pozostała część komentarza już muzyczna:
http://www.youtube.com/watch?v=8bX275Crxxc
henrykinho dnia 18.09.2013 20:34
Póki co najprzyjemniej czytało mi się ten "kawałek".
Prowadzi to do oczywistego pytania...

Co jest, Cobra, chcesz wygrać własne wino?
Dobra Cobra dnia 18.09.2013 20:37
Andre,

Fenderów teraz, niczym psów. Nie ma co żałować! Taki jest rock and roll.

Dziękuję za wizytę

-------------

Wieńczysławie,

A może nie ma gdzie uciekać po takich wydarzeniach?

Pozdrawiam

--------------

Mike,

Kiedyś, jak niczego nie było, to były czasy i to był fun. Teraz... Zbyt dużo tego wszystkiego. I na dodatek diabeł we wszystko się wmieszał i wszędzie te sataniczne gesty i ta mroczna otoczka. Brian, Angus, Mal, Cliff i Phil to zgrana paczka, ale... oni wybrali Gretschy i Gibsony a nie Fendery.

W sumie nie o muzykę w tym opo chodzi...i Ty to wiesz.

Dziękiję za dedykację muzyczną!

Pozdrawiam

-------------

Almari,

Dobrze tropisz! Brawo! Sprytne dziewczynki to fajna sprawa.

Dziękuję za gratulacje.


Ukłony

------------

shinobi,

Nie ma lipy. Około 130 decybeli.


Dziękuję za pocztówkę dźwiękową.

DoCo
mike17 dnia 18.09.2013 20:41 Ocena: Świetne!
Ziomek, nawet nie wiedząc, że dziś Ci zapodają to opko, słuchałem w ciągu dnia płyty, którą cholernie lubię LET THERE BE ROCK.
I jakoś instynktownie pomyślałem o Tobie...
Could it be magic???
Dobra Cobra dnia 18.09.2013 20:49
henrykinho,

Umowa z Redakcją jest taka, że nijak nie mogę wygrać tego wina. No jakby to wyglądało?

Dziękuję za miły komentarz!

----------------

Mike,

Nie, to nie magia, to przeznaczenie! (i rób z tym teraz co chcesz :-) )
Zachary Ann dnia 18.09.2013 20:50
Cytat:
Znów gramy. Wy­mia­tam gi­ta­rą


nie to żebym jakoś się znał, czy coś, ale odruchowo jako "młody człowiek" powiedziałbym wymiatam na gitarze. To ten, no.

Tak przeczytałem i jako pierwszy będę na nie, ale zanim... Kojarzy mi się ta miniatura z ostatnim teledyskiem AM gdzie Alex przedziera się przez miasto nocą.

A teraz - dla mnie tekst jest dość... sztuczny. Myślałem, że jakoś fajnie podejdziesz do tematu i coś mnie tu zaskoczy, a tymczasem nic. Historia taka jak tysiące innych opowiadanych przez gwiazdy rocka... Nawet jeśli to narkowizja to mnie nie przekonuje, bo po takim czymś oczekiwałbym jakiś bardziej odjechanych wizji. Równa się - jeśli rock'n'roll, to IMHO nie tak.

Także byłem, przeczytałem i nawet powiedziałem trochę.
Pozdrawiam serdecznie,
Ann.
Dobra Cobra dnia 18.09.2013 20:54
Zachary,

A co by to było, gdyby wszyscy mieli takie same gusta??? Fajnie, że odważnie piszesz, że nie, a nie ukrywasz tego pod płaszczykiem.

Każdy czytelnik ma prawo wyciągać z utworu, co mu pasuje i co mu się podoba.


Dzięki za odwiedziny i za szczery koment!

DoCo
Miladora dnia 18.09.2013 23:00
Prawdę mówiąc, DC, czekałam na jakąś zaskakującą pointę, a tu nic - zwykłe samobójstwo pod wpływem spotkania dawnej miłości i zainkasowanych ciosów. :(
Jest klimat, ale niczego w zasadzie więcej nie wniosłeś.

Przy okazji:
Cytat:
- Źró­dła na­tchnie­nia?

- Ki­siel Na­kra­pia­ny Wacek, pro­duk­cji lo­kal­nych za­kła­dów spo­żyw­czych, zmik­so­wa­ny z lo­kal­nym winem wie­lo­owo­co­wym za 3,50. Heh!

Dałabym do jednej linijki, bo to wszystko kwestia głównego bohatera.

Cytat:
To wspo­mnie­nie znów roz­ry­wa, nigdy nie go­ją­ce się, rany.

Niegojące. I bez przecinków.

Cytat:
- Od­pier­dol się od mojej laski, koleś - ktoś pcha mnie w plecy.

- Odpierdol się od mojej laski, koleś! - Ktoś pcha mnie w plecy.

Cytat:
chwie­je się i upada na pod­ło­gę.

A gdzie miał upaść w pubie? Na kanapę? ;)
Moim zdaniem zbędne dopowiedzenie.

Cytat:
- Stop! Stop, pa­no­wie! - od­cią­ga­ją mnie od le­żą­ce­go.

- Stop! Stop, pa­no­wie! - Od­cią­ga­ją mnie od le­żą­ce­go.

Cytat:
- Hej, koleś - mam­ro­cze jakaś po­stać, sie­dzą­ca na chod­ni­ku.

Bez przecinka.

Cytat:
- To... ty? - dziwi się i stara skon­cen­tro­wać na mnie swój wzrok.

Wiadomo, więc zbędny zaimek.

Cytat:
- Ale się, kurwa, po­ro­bi­ło - dziwi się(,) ki­wa­jąc głową.


Cytat:
Wszyst­ko jest tam na miej­scu.

Może - Wszystko jest na właściwym miejscu?


Miłego :)
Figiel dnia 18.09.2013 23:10 Ocena: Bardzo dobre
Jakie to inne?
Twój styl Doco jest wyraźny i rozpoznawalny, tu natomiast gdybym nie wiedziała, że Twoje typowałabym innych autorów.
Przejmująco smutny jest ten obraz kompletnie rozpieprzonego życia. Wszystko wydaje się w nim bez sensu, nawet muzyka. Smutne.

Bardzo dobrze napisane, ale to żadne odkrycie.

Pozdrawiam:)
Usunięty dnia 18.09.2013 23:30
Ciężki kawałek. Nienawidzę tego klimatu, nienawidzę kulis rock&rollowych. Wychowałem się w tym syfie wbrew woli. Przekazujesz w zasadzie prawdę, ale jakoś nie mogę się przekonać do tego zabiegu stylistycznego, polegającego na opisywaniu siebie z zewnątrz. Nie wiem jak to fachowo nazwać. Strasznie mnie irytuje taka narcystyczna narracja trzecim okiem.

Trzeba lubić ten syf rockowy, żeby pochwalić tekst, bo poza tym nic w nim nie ma. Dla mnie, w najlepszym wypadku, śmieszne to.
julass dnia 19.09.2013 01:54
byłem, przeczytałem, nie zostało we mnie nic z tego tekstu... zapamiętam że dużo przeklinania... tyle
Dobra Cobra dnia 19.09.2013 08:13
Dziękuję, Miladoro za odwiedziny i garść trafnych spostrzeżeń zapisowo - interpunkcyjnych.

Co do pierwszej uwagi, to istotnie, tak mam zapisane w tekście na moim kompie, lecz edytor PP sam z siebie robi takie pauzy. Próba ich likwidowania wygląda mniej więcej tak:

- Źródła natchnienia? - Kisiel Nakrapiany Wacek, produkcji...

I nic się nie da z tym zrobić...


Pozdrawiam

-------------

Figlo,

Nie samymi odkryciami, jak widać, człowiek żyje.

Ukłony

--------------

Ekszyn Dupacycki,

Czasami ciężko w życiu jest i o tym ten tekst. Jak się okazuje, po części i o Tobie.


Spokojnego dnia

--------------

julass,

Dzięki za oznaczenie terenu!


DoCo
Figiel dnia 19.09.2013 11:53 Ocena: Bardzo dobre
A co tu wyważać otwarte drzwi? Piszesz dobrze i już:) To

Cytat:
Bardzo dobrze napisane, ale to żadne odkrycie.


odnosi się do Twojego pisania w ogóle.

A o konkretnym tekście jest wyżej.

Pozdrawiam:)
Miladora dnia 19.09.2013 12:09
Dobra Cobra napisał:
- Źródła natchnienia? - Kisiel Nakrapiany Wacek, produkcji...
I nic się nie da z tym zrobić...


A jednak... ;)
- Źródła natchnienia?... Kisiel Nakrapiany Wacek, produkcji...
Albo (nie wiem, co lepsze):
- Źródło natchnienia...? Kisiel itd.
Chyba bym zastosowała to drugie.

W sumie wszystkie uwagi to i tak tylko kosmetyka. :)

Miłego :)
viktoria12 dnia 19.09.2013 12:51 Ocena: Świetne!
,, i ta kurwa matka, która zmuszałam mnie w młodości, żebym jej robił patelnię. Na rzyganie mnie wzbiera. Jak ja tej pizdy, kurwa, nienawidziłem!

To wspomnienie znowu rozrywa nigdy nie gojące się rany... " -

oto ten ciężki kawałek, który aż wstrząsa czytelnikiem; czytelniczką tym bardziej -
do tego stopnia nawet, że mam ochotę złapać w rękę patelnię,
jakże różną i zupełnie inną od pizdzianej,
po czym z całej siły walnąć w ten głupi, matczyny tyłek
albo łeb,
z którego całkiem wyparował rozum.
wykreowany przez ciebie bohater krzyczy;
krzyk - akurat w tym przypadku, jest wołaniem o pomoc
samemu sobie, co i tak nie nastąpi, bo trzeba by było usunąć z pamięci te straszne chwile.
Nici z tego; więc alkohol na rozgrzany mózg, zalać robala, przeklinać...
Bezradność głęboko skrywana pod skórzaną kurtką rockowca,
szarpanie strun, walenie...
Ech; wylewa się z Twojej miniatury ogrom ludzkiej tragedii.
Unicestwienie, uwolnienie się od tego, co straszne.

Chyba tylko bezrozumna istota może posunąć się do takich żądań:
żądań, jak kamień młyński na szyję...
przyroda dnia 19.09.2013 14:36
No Cobra poleciałeś w wysokie tony, które dla mnie brzmią nieco fałszywie. Jakoś nie mogę Cię odnaleźć w tym chaosie gitarowym. Jak dla mnie za dużo się tu dzieje... chyba nie mój klimat. Ale ostatnie zdanie... świetne :)

Pozdro!
Dobra Cobra dnia 19.09.2013 19:15
Dziękuję, Figlo.

---------------

Spróbuję pójść według Twojej sugestii, Miladoro.


--------------

Viktorio12,

To męskie opowiadanie, twarde, jak życie naszego bohatera. Ale czy to tak nie jest, że jak już jesteś na topie, to nie czujesz tej słodkiej nagrody? Coś jak z Jackiem Londonem i jego powieścią Martin Eden. Nagroda już nie smakuje. Właściwie to nic już nie smakuje.

Abstrachuję tu od zła, chciwości i dumy człowieka, żyjącego w 21. wieku. (Jakbyś miała ochotę, to polecam opowiadanie DoCo Dzień, jak co dzień. Też mocarne, po którym robi się źle. Ale które ma służyć oczyszczeniu).

Koleś miał pod górę i utracił wszystkie siły podczas wspinaczki. Dotarł na szczyt, ale nie jest już człowiekiem. Może maszyną...? Na to pytanie czytelnik musi odpowiedzieć sobie sam.

Dziękuję za odwiedziny.

Pozdrawiam

-----------

Przyrodo,

Rock and roll w istocie jest głośny. Jak się stoi blisko kolumn nagłośnieniowych na koncercie, to nie słyszy się wszystkiego. Dopiero odejście trochę w tył pomaga ogarnąć całość.

Tak jest chyba i z tym sympatycznym opowiadankiem.

Miło Cię było gościć!

Dobra Cobra
Jack the Nipper dnia 19.09.2013 19:31
O, to jest artysta. Cierpi. Powietrze w żyly wtłacza. Tęskni za kobietą, która nie istnieje. Cierpi jeszcze bardziej. Biedaczek.
Ale jako król życia do wszystkiego co ma doprowadził sam. Jest jedynym odpowiedzialnym i wygląda na to, ze się trochę wstydzi. Szybko jednak przekona sam siebie, ze przyczyny tkwia w skutkach, a to przecież nie jego wina. Gdyby nie ta kurwa Rose, to teraz byłby zupełnie gdzie indziej, syty i zadowolony... Artysta w swoim fachu – w oszustwie - i jednocześnie swoja własna ofiara. Samowystarczalność.
puma81 dnia 20.09.2013 11:27 Ocena: Świetne!
DoCo sporą dawkę "brudnych" emocji mi zafundowałeś.
Stworzyłeś ciężki, duszny, pełen zepsucia klimat idealnie skorelowany z wykręconym życiem bohatera.
Ostatnia scena zrobiła na mnie ogromne wrażenie, gdyż przypomniałam sobie jak "potykałam" się o igły w pokoju przyjaciółki z licealnych lat, której chłopak zaćpał się na śmierć, a ją ledwo odratowano.
Rodzice potrafią położyć na łopatki psychikę i życie swoich dzieci - refleksja związana z matką.
Pozdrawiam.
Dobra Cobra dnia 20.09.2013 16:55
Jack,

Życie artysty do łatwych nie należy. To nie to, co zwykły zjadacz chleba: do roboty, z roboty. Artysta pracuje ciężko całą dobę, aby zwykły zjadacz chleba mógł pooglądać se film wieczorem lub posłuchać ulubionej muzy.

A te pacany z rządu tylko rzucajom kłody pod nogi i likwidują 50 proc. koszty uzysku.

No i jak tu żyć?

Dzięki za odwiedziny.

Pozdrawiam

--------------

Pumo,

To potworne opowiadanie i nie każdy może poczuć te emocje. Straszne emocje.

Rodzice tak, ale zauważ, że to wszystko upada w ostatnich dzieisęcioleciach. Starzy są coraz mniej odpowiedzialni, nie umieją wychowywać, boją się swoich dzieci, wydaje im się, że bez lania uda się je wychować w karności, albo znów zaypują prezentami, gadżetami...

Błędne koło...


Bardzo cenię Twoją wizytę i pozostawienie opinii,

Pozdrawiam
green dnia 20.09.2013 22:00
Jak dla mnie to tu jest za głośno;) i za dużo kurew.

Cytat:
Ko­lej­na mroź­na noc. Otwar­te, szkli­ste oczy wpa­tru­ją się nie­ru­cho­mo w gwiaz­do­zbiór Orio­na, ozdo­bę lu­to­we­go nieba.


ale to śliczne.

Pozdrawiam:)
Elwira dnia 21.09.2013 13:53
Cytat:
Zanim zdążyłem zareagować(,) wbiła mi ostrze kilka razy głęboko w ciało.



Cytat:
Wymiatam gitarą, aż miło patrzeć.

Wychodzi na to, że gitara to szczotka. Szkoda sprzętu na takie harce.
Wymiatam na gitarze.

Cytat:
Wskakuję na wzmacniacze i szarpię strunami piękne solo.

– to jakiś jest niszczyciel, buuu…


Cytat:
To wspomnienie znów rozrywa nigdy nie gojące się rany.

– niegojące

tradycyjnie czekają dziewczyny, gotowe na wszystko.
– bez przecinka

Cytat:
mamrocze jakaś postać(,) siedząca na chodniku.


Się długo zastanawiałam nad komentarzem, bo z jednej strony taki tekst raczej nie ma się podobać, ale przemawiać. Ale do mnie nie przemówił, a jeszcze mi się nie podobał. Zabrakło mi w tym tekście… normalności? Tak, chyba tak. Utarło się, że gwiazdy rocka sobie wstrzykują, że są jakoś tam poranieni. Gdyby to było opowieść o zwykłym Kowalskim, myślę, że bardziej by poruszyła. A tak? Poszedłeś w stereotyp.
Zamotany, zamieszany tekst, ogólnie przyzwoity i o czymś, ale jakoś nie miałam przyjemności z czytania.
Pozdrawiam.
zajacanka dnia 21.09.2013 18:39 Ocena: Świetne!
Witaj, DoCo!
Jak już wiesz, na mnie Twoja miniaturka zrobiła wstrząsające wrażenie. Przeczytałam ją jako pierwszą z konkursowych i jako pierwszą komentuję.

Zaglądnęłam do Ciebie z nadzieją, że dobrym humorem rozświetlę sobie szary poranek, a tu bomba! Zupełnie nie w stylu, do którego nas/mnie przyzwyczaiłeś. Kopara mi opadła i tak tkwiłam z otwartą paszczą aż do wieczora, a opisane przez Ciebie sceny wciąż wracały pod powieki. Ogrom bólu, tragedia samotności, dziecięce traumy - wszystko w jednym minimalistycznym niemal tekście.
Użycie czasu terazniejszego, za czym nie przepadam, choć sama już tego próbowałam, to doskonały zabieg. To nie historia, która kiedyś się działa. To emocje bohatera, które odczuwamy/obserwujemy, stojąc pół kroku za nim.

Mocne. Bardzo.

Pozdrawiam
Dobra Cobra dnia 21.09.2013 20:46
green,

Ano tak to już jest, że chcemy, żeby nam się wydawało, że szoł biznes - podobnie jak telewizja i celebryci oraz różnej maści brać aktorska - to taki normalny kawałek chleba. Wszyscy tam są mądrzy i udzielają zawsze mądrych wywiadów. Tak nie jest. Czego nie chcemy dopuścić do swojego myślenia.

I o tym jest ta opowieść.


Dziękuję za odwiedziny,

Szczęścia na co dzień.

--------------

Elwiro,

Jak najbardziej Cię rozumiem. Ja też czasem aż trę zębami z niezadowolenia, czytając, lub oglądając, coś, co mi się nie podoba. I w zależności od podejścia można w Gitarzyście ujrzeć to oraz owo, dobro i zło, marność lub nie. No, nie to, żebym był wybitnym prozaikiem ani dumnym pisarzem, co to pozjadał wszystkie rozumy (mamy takich na PP, prawda?). Bo, jak wiesz, ja podaję do przodu. Nawet, neśli czasem może się wydawać, że do tyłu. :-)

Dziękuję za pochylenie się nad trkstem i wskazanie nieprawidłowości.

Uśmiech wieczorowy.

----------

zajacanko,

Dziękuję za pierwszy komentarz, wystawiony w konkursie TM! Pisałaś o swoich odczuciach na pw. Bardzo Ci dziękuję za to, że doceniasz moje kolejne, tym razem niesforne, dziecko.
Ws
Wspierasz mnie w podążaniu dobrocobrową ścieżką, nie usłaną różami, oj nie. Za obecność Ci dziękuję. I za pozytywny odzew na temat gitarowania.

Całuję rączki,

DoCo
Wasinka dnia 22.09.2013 18:17
Ech, i cóż ja mam napisać?
Ogólnie klimaty, w jakie opatrzyłeś tekst, zawsze mnie gdzieś w środku skręcają. Bo jest w nich tyle syfiastych (przepraszam za wyrażenie) emocji, z tych najniższych i najbardziej dojmujących, że aż kurczę się w środku. Zawsze tak mam, gdy czytam o takich sprawach i takim świecie.
Przerażające jest, jak wszystko siedzi w człowieku, jak dochodzi do głosu, kiedy byśmy chcieli, by wreszcie zamilkło. Dzieją się tu równocześnie dwa plany - w środku i na zewnątrz. To, co na zewnątrz, jest wynikiem tego, co siedzi w środku. A przynajmniej ja to tak odbieram. Uciec się nie da, jak się okazuje, chyba że w ostateczność.
Nie potrafię przejść obojętnie.
A Rose... Może była (ale jej wizja już tak odległa poprzez przeżycia, że aż nierealna, tylko jakaś dotkliwa namiastka została tego, co się straciło, albo tego, co gdzieś się jeszcze tli i trzyma bohatera w potrzasku - warto przez to żyć czy lepiej porzucić...), a może to tylko pragnienie bohatera, który chciałby, który tęskni. Do bliskości, do normalnych emocji, niespaczonych ponurymi odruchami, zdarzeniami. Do czegoś, co piękne i czyste pośród brudu i wypaczeń.
Oj, przepraszam, że się tak rozgadałam, muszę uciekać, by nie przegadać tekstu, który jest minimalizmem, a otwiera maksymalizm.
Pustka i samotność. Ogrom brudu, w którym kąpać się musiał bohater, by wpaść w kolejny.

Pozdrawiam zmierzchająco.
Dobra Cobra dnia 22.09.2013 21:11
Wasinko,

Celnie piszesz, prawie zazdroszczę, że potrafisz tak pięknie opisać coś, co się przyśniło autorowi tej miniatury.

Nie jesteśmy stworzeni do takich klimatów, ale one jednak są. Gdzieś tam blizej lub dalej, ale są.

Dlatego matki powinny się opiekować synami w sposób, kurde, odpowiedzialny ale bez nadskakiwania. Normalnie, nez prezentôw dawanych w kôłko, aby zabić w sobie wyrzuty sumienia, że się nie ma czasu i sił na wychowanie.

Coż w ogóle znaczy słowo: wychowanie? Jak to robić, aby dziecko odebrało "dobre wychowanie"? Jest odpowiedź na tak postawione zaputanie?


Dziękuję, że odwiedziłaś kącik DoCo, tym razem niewesoły.

A może zacznę od tej pory pisywać dramamty, przed duże D pisane? Smutek, beznadzieja, śmierć i nieuleczalna choroba! Oj tak.......


Pozdrawiam

DoCo
zawsze dnia 23.09.2013 04:14
Wiesz, DoCo, co podoba mi się w tym tekście? Dwupłaszczyznowość, nie wiadomo, co dzieje się naprawdę. Ja sobie uroiłam, że wszystko, co przeżywa narrator, jest chorym snem i niczym ponadto.

Wiele skojarzeń muzycznych obudził we mnie Twój tekst, jakbym miała od razu soundtracki do opowiadania. No ale z drugiej strony wiem, że nic tu nie porwało mnie do tego stopnia, bym rano (no, w południe...), po przebudzeniu, pamiętała, co konkretniej, poza przekleństwami, miałeś na myśli.

Dlatego tez jestem trochę rozdarta i konkretnego "tak"/"nie" dla tekstu nie jestem w stanie wystawić. Ech, ech.

Dobranoc, Doco.
Dobra Cobra dnia 23.09.2013 08:31
Witaj zawsze,

Miło Cię gościć.

Dwupłaszczyznowe jest całe nasze życie. Jedzenie, podróz, praca, dom, wypoczynek. A z drugiej strony sen, jawa, marzenia, rojenia, humor, spolegliwość... To wszystko się miesza w sobie.


Słusznie kojarzą Ci się soundtracki, bo to utwór muzyczny jest.


Dziękuję za komentarz i poświęcenie czasu.


Spokojnego dnia,

DoCo
Madame Chauchat dnia 23.09.2013 11:11 Ocena: Bardzo dobre
A dla mnie szkoda, że to nie wokalista, albo przynajmniej wokalisto-gitarzysta.
No i chyba niezłe ciacho z niego było. On też dał się nabrać na to, co Cobain i wielu, wielu innych. Za wszystko kiedyś się zapłaci.
Gdybym miała tablicę z cytatami, to powiesiłabym sobie ten
Cytat:
Ko­lej­na mroź­na noc. Otwar­te, szkli­ste oczy wpa­tru­ją się nie­ru­cho­mo w gwiaz­do­zbiór Orio­na, ozdo­bę lu­to­we­go nieba.

I żal mi trochę go, bo chyba nawet nie potrafił dobrze się wkłuć. Ale też chyba wcale nie umarł, skoro podziwia sobie jeszcze odległe galaktyki na niebie.
Usunięty dnia 23.09.2013 13:33 Ocena: Świetne!
Przypomniała mi się "Heroina" T. Piątka. Czuję, że gdyby nie ta krótka forma i poszedłbyś o krok dalej, byłaby to niezła próba dla naszego układu odpornościowego.
Wykonanie, jak zawsze, najwyższych lotów.
Dobra Cobra dnia 23.09.2013 21:32
Madame,

Wiadomą rzeczą jest, że dziewczyny lecą bardziej na wokalistów. Ciacho też mogło z niego być.

Muślisz, że nie umarł? A ja tuszę, iż Autor jednak go uśmiercił, bo nieruchome oczy. Może na koniec znów zobaczył Rose? Pomogłabyś. U wkłuć się dobrze? Siostra miłosierdzia z Ciebie taka?

Na szczęście nie masz owej tabliczki z cytatami i nie musisz żmudnie, niczym nastolatka, zapisywać kartek papieru tym, co ktoś kiedyś powiedział. Mądrego lub głupiego.

Miło było Cię gościć...

Spokojnego wieczoru. I pamiętaj o tych co na morzu i na rowerze w tę ciemną noc przemierzają kilometry w świetle latarki, aby wrócić do domu.

-------------

Morfino,

Ja tam nie wiem, czy poszedł bym dalej czy nie. W każdym razie planów takich nie było. A i szkoda byłoby cierpliwości czytelniczej, nieprawdaż?

Bardzo Ci dziękuję za wizytę w kąciku opowieści dziwnej treści, który prowadzę ze z zmiennym szczęściem. To, co uważam, że dobre, nie znajduje reakcji u Czytelnika. A przy tym, co wydaje mi się prozaiczne - publika szaleje. Jak to pojąć, jak zrozumieć?

?

Pozdrawiam, zapraszając w przyszłości.

DoCo
Izolda dnia 24.09.2013 20:17
A to się zaczaił gitarzysta jeden, z rury, pogrubionej brudem świata chciał przywalić, że niby to wrażenie wywrze ogromne i przygwoździ czytelnika. A przybił, ale czymś zupełnie innym. Nie rozwalają mnie riffy, dragi ani nieszczęśliwa miłość, tylko rozpacz noszona pod skórą. Z tej rozpaczy rozdyma się sobie żyły i zatraca w namiastkach życia. To mi wystarcza, żeby był powód do istnienia tej miniatury.
Forma nie rozczarowuje, różne zabiegi wywołują mniej lub bardziej przychylne wrażenia, ale wywołują i o to przecież chodzi.
Dobra Cobra dnia 24.09.2013 21:43
Gitarzystów było wielu, jednak żaden przy Jankielu... - jak powiadał wieszcz.

Rozpacz najczarniejsza ogarnia zewsząd naszego muzyka, bo trzeba żyć, grać, być sławnym i do tego mieć manię prześladowczą z przeszłości. Trudne to wszystko.

Powód życia tej miniatury też jest jeden - cholernie ciężkie wspomnienia.

Dziękuję za odwiedziny i jakże wyważony i mądry komentarz,


Spokojnego,

DoCo
al-szamanka dnia 27.09.2013 14:03 Ocena: Świetne!
No, DoCo, jak dla mnie to walnąłeś w bęben!
Cały tekst jest właśnie takim waleniem. Mocnym, bez opamiętania, obłędnym i rozpaczliwym... jak to w spieprzonym życiu właśnie.
Zwykle serwujesz długie teksty, ale w tej miniaturze zawarłeś o wiele więcej treści, niepomiernie więcej. Podoba się.
Podoba się ciężki, plastyczny klimat i wołanie w "ciemność".
Taka historia nigdy nie kończy się inaczej.

Pozdrawiam :)
Dobra Cobra dnia 29.09.2013 17:55
al-szamanko,

jest ostro, to prawda. Ale trzeba tak czasem napisać, żeby se nie myślano tu i ówdzie, że życie to je bajka.

Życie to nie je bajka!



Ukłony dla szanownej Czytelniczki

DoCo
Druus dnia 30.09.2013 14:42
Miniatura idealnie zaparkowała w moje klimaty. Sam czasami gryzę ten temat z różnym rezultatem. Dla jednym Twój tekst, to wersja soft kulis rock'n'rolla, dla innych totalna jazda po bandzie. Ja, chociaż to nie zdrowe, stoję w rozkroku. Niemniej, dobra robota. Pozdrawiam
Quentin dnia 01.10.2013 21:14 Ocena: Bardzo dobre
Krótko, ale treściwie, można powiedzieć.

Sporo zawarłeś tu różności, ale i tak odnoszę wrażenie, że więcej tu niedopowiedzeń i nie jest to w żadnym wypadku zarzut. Życie artystów osnute jest niemal zawsze jakąś tajemnicą i czasem pewnie można aż zakrzyknąć ze zdumienia. Fragment z matczyną patelnią bije prosto w oczy. Potem już jakby z górki, chociaż dragi to przecież równia pochyła, więc pewnie bardziej do dołu niż z górki.

Tym razem było momentami zabawnie, ale wydźwięk na pewno do najweselszych nie należy. Podoba się historia jak najbardziej.

Pozdrawiam
Dobra Cobra dnia 01.10.2013 21:38
Panowie,

To potworna historia o nienawiści, morderstwie i samobójstwie. Oczywiście głównym bohaterem opowieści mógł być Heniek traktorzysta, ale kto by wtedy w nią uwierzył?

Matki, chrońcie swe dzieci przed rock and rollem!!!


Miło, że wpadłeś!

Pozdrawiam

DoCo
Usunięty dnia 26.10.2013 17:58 Ocena: Bardzo dobre
Hm, lubię rocka i metal... Mam fobie na wulgaryzmy, reaguję na nie alergicznie. Jak do tej pory nikt nie zdołał mnie przekonać do konieczności używania ich w żadnej sytuacji. Rozumiem, że ludzie używają takiego języka, mam świadomość że czasem jak im się coś nie "urwie" to nie mają pojęcia o co chodzi. Ale w literaturze można sobie pofolgować eufemizmami, określeniami, które zastąpić mogą owe wyrazy, a nawet robią wtedy większe wrażenie. Oczywiście mam świadomość, że przedstawiasz sposób komunikacji określonej postaci i jej sposób "wysławiania", ale nie byłabym sobą i musiałam wtrącić trzy grosze na powyższy temat.

Jak już wcześniej stwierdziłam, piszesz doskonałe groteski. Coraz bardziej przypominają mi one klimat Eugène Ionesco. Degrengolada, rzecz wbrew pozorom nagminna wśród pewnej grupy ludzi jest ich rzeczywistością, której nie chcą, czy też nie mogą uznać. Przedstawiłeś to w znakomity sposób, przerażający ale prawdziwy.

Pozdrawiam

B)
Dobra Cobra dnia 26.10.2013 21:07
Przy innych formach, niż rock nieco się nudzę. A najlepiej ogląda mi się dobre koncerty. A jako, że dobre, to jest ich mało.

Przeklinanie jest w polskiej krwi. Wszędzie dodaje się słowo na k. Inne też w dużej ilości. Taka jest Polska właśnie. Taki jest naturalizm. Taki jest gitarzysta.

Nie znam Eugene, może powinienem go poznać bliżej? Co to za jeden?

Ukłony,

DoCo
Usunięty dnia 26.10.2013 21:12 Ocena: Bardzo dobre
Nie znasz, hm. Przypuszczam, że można to jakoś wytłumaczyć. Może dlatego, że nie żyje? Tak, to będzie dobra odpowiedź :D. Teatr Ionesco, sztuka farsy i tragedii. Swojego czasu zaczytywałam się. Dramaturg rumuńskiego pochodzenia. Osobiście polecam.

B)
Dobra Cobra dnia 26.10.2013 21:18
Dziękuję! Zobaczę, jeśli czas pozwoli.
labedz dnia 19.12.2013 23:03 Ocena: Świetne!
Cytat:
a tu nic - zwykłe samobójstwo pod wpływem spotkania dawnej miłości i zainkasowanych ciosów. :(
Jest klimat, ale niczego w zasadzie więcej nie wniosłeś.


I chyba to jest jedną z największych sił tego tekstu. Zaskoczenie przewidywalnością. Dla mnie to atut. Nie od dziś wiadomo, że ludzie sceny mają wyrytą na czole datę śmierci wcześniej, niż zmarszczki. Wszyscy to wiemy. I to, że często pompują swoją sławę pustką, powietrzem.
I to, że o tym wiemy, a to dalej się dzieje - to jest zaskakująco smutne.
Świetny tekst.
Dobra Cobra dnia 20.12.2013 09:50
Dla mnie osobiście to bardzo emocjonalny tekst i to podwójnie. Ale rozumiem, że odbiór innych osób nie musi być taki, bo to nie ich przeżycia, prawda?

Ty z łatwością wyłapujesz ten dramatyzm, podany bez zbędnych upiększeń. Bo taki jest rock.
Szacunek!

Bardzo mi miło zobaczyć Cię pod tym tekstem!



Spokojnego dnia,

Dobra Cobra
ajw dnia 21.12.2013 09:40 Ocena: Świetne!
Let`s Rock! Tak, tak. Dajesz DoCo, dajesz! Świetne nagłośnienie i niebywała akustyka w tych 575 słowach, których nie rzucasz ot tak, jak fanki własnych, przepoconych biustonoszy. Te słowa trafiają w czytelnika podwójnym dnem. Mocny rytm i wyraziste dźwięki . No i ten finał, który mógłby wygladać inaczej, gdyby bohater nie zagłuszał wspomnień głośną muzyką, a zamiast tego przyszedł na kozetkę do jakiejś miłej pani psycholog, która nie kazałby mu na pewno wylizywać patelni, tylko w inny sposób poradzić sobie z uświnianą przeszłością. Dobry tekst!
Pozdrawiam w sobotę :)
Dobra Cobra dnia 21.12.2013 10:17
No tak, ale rock nie byłby rockiem, gdyby nie te niepokorne dzieci, uwiązane traumami na całe życie. To co kiedyś piękne i szlachetne, obecnie jest wyśmiewane. Świat w ciągu dekady lub dwóch zmienił swoje oblicze.
Kiedyś aktorka czy szansonistka to było coś najgorszego. Wiadmomo: kurwa. A teraz? Mentalnie nic się nie zmieniło, a są wynoszone na piedestały, przepytywane: jak żyć? I udzielają rad i sterują umysłami wielu.

Aby jednak uspokoić i ukoić traumy, polecam opowiadanie pt Koncert 331. Podobna tematyka a jakże inny odbiór! Do Dobra Cobra jest dobra z natury i łagodna i pełna pozytywnego podejścia do życia.

Dziękuję za wizytę i za dobre słowo, które dla piszącego jest nagrodą za rozterki tworzenia.


Do następnego,

DoCo
ajw dnia 21.12.2013 10:37 Ocena: Świetne!
Świat staje na głowie nie tylko w tej kwestii. Czasem mam wrażenie, ze zaczął sie kręcić w zupełnie inną stronę :)
Pozdrawiam.
Dobra Cobra dnia 21.12.2013 14:22
Świat idzie do przodu, choć nie wiadomo, gdzie jest tył.

;-)

DoCo
ajw dnia 21.12.2013 14:43 Ocena: Świetne!
Powinieneś zapisywać te swoje "złote myśli" :) Kiedyś będą Cię cytować jak klasyka.
Do zo DoCo :)
Dobra Cobra dnia 21.12.2013 15:54
Zapisują je potomni. Mnie nie wypada ;-)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
bruliben
21/09/2019 23:32
Zgadzam się z uwagami przedmówców, jednakże widzę w wierszu… »
bruliben
21/09/2019 23:15
Czyste szaleństwo, a może jego skraj, wszystko jedno bowiem… »
Gramofon
21/09/2019 22:53
Znawcy powiedzą, że mało tu środków poetyckich i zero języka… »
bruliben
21/09/2019 22:53
Drobna ważka uważka: “Ogarnęła (mnie?) panika, z całą… »
Gado
21/09/2019 21:06
Dziękuję :) »
Lilah
21/09/2019 20:28
Wiem, wiem, z pośpiechu opuściłam Kota. :) »
ClakierCat
21/09/2019 18:40
Dziekuję Lila, jestem Cat, czyli kocurek ... :) »
mike17
21/09/2019 18:23
Bardzo egzystencjalny wiersz. Mówi o tym, jak zaharowujemy… »
viktoria12
21/09/2019 16:22
miłośniczka kanapy i kocyka weź no popraw bo tak leci z… »
Kamila N
21/09/2019 14:59
Dla mnie impresja. Tylko chcę wpisać, że piękne. »
Kamila N
21/09/2019 14:53
Zastanawiam się czy poeta zbyt stary już, to by się… »
retro
21/09/2019 14:51
Odebrałam ten tekst jako dążenie do odpoczynku, wytchnienia,… »
wiosna
21/09/2019 13:03
Bardzo smutny przekaz. Przerażające, żeby przez całe życie,… »
wiosna
21/09/2019 12:59
bruliben, to już nie do mnie pytanie, a do peelki. Uważam,… »
TomaszObluda
21/09/2019 12:41
Kurcze, podobało mi się. Takie trochę smutne, trochę… »
ShoutBox
  • bruliben
  • 20/09/2019 22:13
  • Czy ktoś ma iphona i już aktualizował/a do ios13? Lepiej działa?
  • bruliben
  • 20/09/2019 22:12
  • Miłego z Krakowa :) Słucham jak szumią tutejsze tramwaje :)
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:16
  • Miłego wieczoru kochani :):)
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:15
  • Znacie? ... nie znacie ?????, to poznacie ;):):):) [link] .... :):)
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
Ostatnio widziani
Gości online:14
Najnowszy:Strayes9
Wspierają nas