Wielkie oczy - NN
A A A

Przeciągam się z cichym mruknięciem i niechętnie otwieram oczy. Pospałbym jeszcze, ale w tym hałasie nie da się wytrzymać. Może powinienem się przyzwyczaić, że rano wszyscy krzyczą, jakby chcieli obudzić tych, którzy tu pomarli. Ale skoro nie udało mi się przez tyle lat, to przecież dziś, ani jutro, też się nie uda.

Spoglądam na kolegów z celi. Nawet nie zauważyli, że się obudziłem, ale to żadne zaskoczenie. Tworzyli zgraną paczkę, jeszcze zanim mnie do nich przenieśli – wiem, bo widywałem ich czasami. Nikt nie próbuje do nich podejść, bo już z daleka patrzą wilkiem, a że są wielcy jak byki, potrafią spuścić łomot nieostrożnemu. Nie wiem, jak to się stało, że umieszczono mnie z nimi w celi. W ogóle nie rozumiem, jak trafiłem do więzienia, przecież byłem porządnym facetem. Miałem rodzinę, przyjaciół... Jasne, że czasami spotykałem się z ładnymi dziewczynami, no bo jak tu przepuścić okazję, gdy idzie taka i demonstruje swą kobiecość tak nachalnie, że wszyscy dookoła mało karku nie skręcą oglądając się za nią? Za to chyba nie wsadzają do więzienia?

Właściwie to dziwne, ale odkąd tu jestem, nie mam nawet ochoty patrzeć na ładne dziewczyny. Wiem, że też są więzione, chyba z drugiej strony budynku. Raz widziałem kilka na spacerniaku, ale nie były mną zainteresowane, więc dałem spokój podchodom. Zresztą nie wiem, czy ktoś by mi nie obił pyska, gdyby któraś zwróciła na mnie uwagę. Nie szukam kłopotów, chcę tylko odsiedzieć swoje i wrócić do dawnego życia.

Ponownie zerkam na współwięźniów. Największy z nich, Rysiek, stoi przy kracie drzwi i próbuje wyjrzeć na zewnątrz. Ja nie podchodzę, i tak zostałbym odepchnięty w kąt. Więc czekam. Wiem, że zaraz pojawi się ten facet w ciężkich buciorach i brudnej koszuli, rozdysponuje trochę jedzenia i zniknie z mojego życia do kolejnego posiłku. Tak jest co dzień. Dobrze, że przynajmniej nas karmią, choć przyznam, że spacerem też bym nie pogardził. Nie pamiętam, kiedy po raz ostatni opuszczałem celę. Wrosłem w ten świat za kratami już tak bardzo, że czasem trudno mi sobie przypomnieć twarze bliskich. Nie pamiętam nawet twarzy człowieka, który wtłoczył mnie do zimnej izolatki, a po kilku dniach zabrał do sektora ogólnego, do pozostałych więźniów.

Nie pamiętam już nawet, jak brzmi cisza. Taka prawdziwa, dzwoniąca w uszach. Tutaj zawsze coś się dzieje, zawsze ktoś przynajmniej chrapie, czy pomrukuje. A najgłośniej jest właśnie w porze posiłku. Nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak, czy po prostu oni wszyscy powariowali. A może umarłem i to już jest piekło?

Rysiek odsuwa się od krat i dopiero wtedy zauważam, że Brudna Koszula stoi przed naszą celą. Tym razem jednak nie przyniósł jedzenia. O co, u licha, chodzi?

Spoglądam na niego nieufnie, a on – o zgrozo! – patrzy wprost na mnie. Po chwili dołącza do niego jeszcze trzech obcych mężczyzn. Szczękają klucze, skrzypią rzadko używane zawiasy, a potem któryś z nich łapie i siłą wyciąga mnie z celi. Próbuję walczyć i uciec z powrotem do bezpiecznego lokum. Rysiek i jego banda wcale mi nie przeszkadzają, nie! Ja chcę tu zostać!

Nie mam szans, są silniejsi. Nie podoba mi się to. Zabierają mnie bez słowa wyjaśnienia, najzwyczajniej w świecie ciągną po ziemi, jakbym był workiem kartofli. Nie stawiam już oporu, wiem, że nie wygram. Serce wali mi jakby chciało się wyrwać z wąskiej klatki żeber, gardło zaciska się ze strachu. Mimowolnie dygocę. Nawet nie dociera do mnie wrzawa podniesiona przez pozostałych więźniów.

Przeciągają mnie po schodkach i przez wąskie drzwi, a potem długo czekam w wyłożonym zimnymi płytkami pokoiku. Nie ma mebli ani okna, migająca jarzeniówka jest jedynym dowodem na to, że ktoś tu czasem bywa. Siedzę na podłodze, skulony, z głową nisko między ramionami. Nie wiem, jak długo to trwa, ale gdy już mam wrażenie, że wszystko mi jedno co ze mną zrobią, drzwi się otwierają, a ja łapię się na tym, że odskakuję w tył z nowym lękiem w sercu.

Obcy mężczyzna chwyta mnie i, podążając za Brudną Koszulą, prowadzi labiryntem korytarzy na zewnątrz. Tam, ku mojemu przerażeniu, obydwaj wtłaczają mnie do bagażnika zaparkowanego pod płotem auta i zatrzaskują klapę, nim udaje mi się uciec. Znów tracę poczucie czasu, nie mam pojęcia, czy podróż w nieznane trwa dziesięć minut czy trzy godziny. W końcu jednak bagażnik się otwiera, a ja wędruję wąskimi uliczkami, przez zabetonowane podwórko i obsrany trawnik ku kolejnym drzwiom i kolejnej klatce schodowej. Tam staję i zapieram się, wyrywam ku czekającej na zewnątrz wolności, lecz obcy mężczyzna okazuje się być silniejszy. Coś do mnie mówi, ale nie rozumiem ani słowa, więc walczę z całych sił. Przegrywam.

Schody są wąskie i śliskie, ale bezpiecznie wchodzimy na czwarte piętro. Mężczyzna otwiera drewniane drzwi, a ja nie mam już siły się przeciwstawiać. Posłusznie wchodzę za nim i padam na podłogę. Zamykam oczy.

Otwieram je pod wpływem dotyku delikatnej dłoni. Obok mnie klęczy mała dziewczynka, spokojnie głaszcze mnie po głowie.

- Będziesz się nazywał Łatek.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
NN · dnia 19.09.2013 20:00 · Czytań: 994 · Średnia ocena: 4,33 · Komentarzy: 21
Inne artykuły tego autora:
Komentarze
Andre dnia 19.09.2013 20:17 Ocena: Świetne!
Puenta mówi sama za siebie :) Świetne!
Dobra Cobra dnia 19.09.2013 20:30
Pełna alegorii przypowieść o wyzwoleniu kota!
Almari dnia 19.09.2013 20:47
Cytat:
Ja nie pod­cho­dzę, i tak­zo­stał­bym

spacyjka

Cytat:
znik­nie z mo­je­go życia do pory ko­lej­ne­go po­sił­ku.

Jednak bym zrezygnowała z tej pory

Ciężkie to życie jest, ech... Taką drogę trzeba przejść, by znaleźć ukojenie. Podumam sobie jeszcze.

Pozdrawiam
mike17 dnia 19.09.2013 21:23
Cytat:
że rano wszy­scy krzy­czą(,) jakby chcie­li obu­dzić tych

Cytat:
to prze­cież dziś(,) ani jutro(,) też się nie uda.

Cytat:
Two­rzy­li zgra­ną pacz­kę(,) jesz­cze zanim mnie do nich prze­nie­śli

Cytat:
Nie wiem(,) jak to się stało,

Cytat:
W ogóle nie ro­zu­miem(,) jak tra­fi­łem do wię­zie­nia,

Cytat:
oko­ła mało karku nie skrę­cą(,) oglą­da­jąc się za nią?

Cytat:
i tak­zo­stał­bym ode­pchnię­

spacja
Cytat:
Nie pa­mię­tam już nawet(,) jak brzmi cisza.

Cytat:
Tutaj za­wsze coś się dzie­je, za­wsze ktoś przy­naj­mniej chra­pie(,) czy po­mru­ku­je.

Cytat:
cią­gną po ziemi(,) jak­bym był wor­kiem kar­to­fli.

Cytat:
Nie wiem(,) jak długo to trwa,

Cytat:
i za­trza­sku­ją klapę(,) nim udaje mi się


Nieźle, ale interpunkcja mnie osobiście zabiła :)
Treściowo ok, jest napięcie, jest feeling, jest jakąś groza wisząca w powietrzu.
Ale warto dopieścić przecinki, bo to razi.
Ogólnie na tak :)
Madame Chauchat dnia 19.09.2013 21:27
Sądzę, że to pies, bo kot chyba nie zwraca uwagi na kwestię braku czystości trawnika. No i to imię. Zresztą kot nie maszerowałby za pracownikiem schroniska. Mam tylko nadzieję, że Łatek nie znudzi się dla dziewczynki i podczas najbliższych wakacji nie znajdzie się w lesie.
Dobra Cobra dnia 19.09.2013 21:34
:-)
Madame Chauchat dnia 19.09.2013 21:37
A co to ":-)" ma znaczyć. Dedukcja przebiegła prawidłowo.
Dobra Cobra dnia 19.09.2013 21:38
Prawidłowo, a jakże! Prawidłowo.
NN dnia 19.09.2013 22:15
Dziękuję za wszystkie pozytywne komentarze. Potwierdzam, że Łatek miał być psem, ale jeśli ktoś woli widzieć w nim inne zwierzę, to nie mam nic przeciwko. Ot, kolejna zagubiona istota, która znalazła swoją przystań, gatunek to już drugorzędna sprawa.

Interpunkcja... Aż mi wstyd, bo widzę, że to są trzy czy cztery błędy, które przewijają się x razy i pewnie jeszcze parokrotnie ktoś mi je będzie musiał wytknąć, żebym to sobie w końcu wbiła do głowy. Ale kiedyś zapamiętam, obiecuję! :rol:

A takich Łatków jest wiele i część z nich nie skończy tułaczki w gościnnym progu nowego domu - niestety. Jednak są też te, do których los się uśmiechnął i nie pozwoli im zaznać więcej biedy. Również mam nadzieję, że mój "miniaturowy" Łatek należy do tego grona.
Dobra Cobra dnia 19.09.2013 22:20
Piękne oświadczenie ws zwierząt nadstanowych, czyli gotowych do oddania. I jaką wolność dajesz czytelnikowi: może być kot albo i inny gatunek. Fajne zezwolenie :-)

Pozdrawiam,

DoCo
Miladora dnia 19.09.2013 23:24
Niby więzienna opowieść, nic nowego, a jednak... :)
Niezłe stylistycznie - płynna narracja, i wciąga, bo właściwe tempo akcji.
Dobrze jest, NN.

A przy okazji: ;)

Cytat:
to prze­cież dziś, ani jutro, też się nie uda.

Nie dałabym jednak tych przecinków - dla płynności czytania.

Cytat:
Nawet nie za­uwa­ży­li,/Two­rzy­li zgra­ną pacz­kę,

Jeżeli dasz "nie spostrzegli", to ten rym zniknie.

Cytat:
jesz­cze zanim mnie do nich prze­nie­śli – wiem,

Przeniesiono.

Cytat:
że umiesz­czo­no mnie z nimi w celi.

- w celi - zbyteczne, bo powyżej o niej mowa.

Cytat:
gdy idzie taka i de­mon­stru­je swą ko­bie­cość tak na­chal­nie,

- gdy któraś idzie i demonstruje swoją kobiecość tak nachalnie, że...

Cytat:
mało karku nie skrę­cą(,) oglą­da­jąc


Cytat:
pa­trzeć na ładne dziew­czy­ny.

Ładne masz powyżej - tu lepiej brzmią same "dziewczyny".

Cytat:
Ja nie pod­cho­dzę, i tak zo­stał­bym

Dałabym średnik, a nie przecinek.

Cytat:
Wiem, że zaraz po­ja­wi się ten facet

Zbędne.

Cytat:
trud­no mi sobie przy­po­mnieć twa­rze

Niezręczne. Z trudem przypominam sobie twarze bliskich?

Cytat:
twa­rze bli­skich. Nie pa­mię­tam nawet twa­rzy czło­wie­ka,

Może "wyglądu człowieka, który..."?

Cytat:
chra­pie, czy po­mru­ku­je.

Bez przecinka.

Cytat:
uciec z po­wro­tem do bez­piecz­ne­go lokum.

Może "do bezpiecznego kąta"?

Cytat:
Serce wali mi(,) jakby chcia­ło

"Mi" zbędne.

Cytat:
chcia­ło się wy­rwać z wą­skiej klat­ki żeber, gar­dło za­ci­ska się ze stra­chu

Można dać "jakby chciało uciec" i nie będzie "się". Ale nie wpada to aż tak na siebie.

Cytat:
Nie wiem, jak długo to trwa, ale gdy już mam wra­że­nie, że wszyst­ko mi jedno co ze mną zro­bią, drzwi się otwie­ra­ją, a ja łapię się na tym, że od­ska­ku­ję w tył z nowym lę­kiem w sercu.

Może trochę uprościć?
Nie wiem, jak długo to trwa, ale gdy zaczyna być mi wszystko jedno, co zrobią, drzwi się otwierają, a ja mimowolnie odskakuję w tył (...)

Cytat:
Obcy męż­czy­zna chwy­ta mnie i, po­dą­ża­jąc za Brud­ną Ko­szu­lą, pro­wa­dzi la­bi­ryn­tem ko­ry­ta­rzy na ze­wnątrz. Tam, ku mo­je­mu prze­ra­że­niu, oby­dwaj wtła­cza­ją mnie do ba­gaż­ni­ka za­par­ko­wa­ne­go pod pło­tem auta i za­trza­sku­ją klapę, nim udaje mi się uciec.

Wiem, że taka narracja nie może obejść się bez zaimków osobowych, ale warto spróbować coś usunąć.

Cytat:
czy po­dróż w nie­zna­ne trwa dzie­sięć minut(,) czy trzy go­dzi­ny.

- czytrzy godziny - niewdzięczne brzmienie. Dałabym - czy parę godzin.

Cytat:
Obok mnie klę­czy mała dziew­czyn­ka, spo­koj­nie głasz­cze mnie po gło­wie.

Pierwsze "mnie" zbędne.

Ładne zakończenie tej psiej odysei. :)

Miłego :)
Ryszard Taxidriver dnia 20.09.2013 15:35 Ocena: Dobre
Pod koniec używasz trochę za dużo podobnych sformułowań: "Nie mam szans, są silniejsi." "Tam staję i zapieram się, wyrywam ku czekającej na zewnątrz wolności, lecz obcy mężczyzna okazuje się być silniejszy." Coś do mnie mówi, ale nie rozumiem ani słowa, więc walczę z całych sił. Przegrywam." "Mężczyzna otwiera drewniane drzwi, a ja nie mam już siły się przeciwstawiać."
Na początku pisałeś że twój bohater bywa na spacerniaku, a chwilę później, że brakuje mu spacerów.
green dnia 20.09.2013 22:41
Pozostaje mieć nadzieję, że Łatka pokochają szczerze i nie stanie się zawadą bo coś zbroi.

Warto dopracować tę miniaturę i będzie pięknie.

Pozdrawiam:)
Elwira dnia 21.09.2013 14:19
Cytat:
Ale skoro nie udało mi się przez tyle lat,

Im?

Cytat:
do nich przenieśli – wiem, bo widywałem ich czasami.

– zamiast myślnika dałabym kropkę i nowe zdanie

Cytat:
mało karku nie skręcą(,) oglądając się za nią?

Cytat:
przypomnieć twarze bliskich. Nie pamiętam nawet twarzy człowieka,

– twarze, twarzy – powtórka, można zamienić jakoś


Cytat:
wszystko mi jedno(,) co ze mną zrobią,

mi, mnie – może by jakoś pokombinować i pozbyć się jednego zaimka?

Cytat:
drzwi się otwierają, a ja łapię się na tym,

– 2 razy się

Cytat:
zapieram się, wyrywam ku czekającej na zewnątrz wolności, lecz obcy mężczyzna okazuje się być silniejszy.

– 2 razy się

Piękna historia. Naprawdę porusza. Mam nadzieję, że wiele zwierząt w taki sposób znajduje domy i że trafiają właśnie na takie dziewczynki, które głaszczą, karmią, czeszą i zabierają na spacer. Przyda się odrobina nadziei temu poranionemu stworzonku.
Pozdrawiam.
Figiel dnia 21.09.2013 19:03
Trafia do mnie jako do zagorzałego zwierzomaniaka całkowicie. I dlatego nawet nie doszukiwałam się błędów. Na tak!
Pozdrawiam:)
Usunięty dnia 21.09.2013 23:51
"Czy kumasz Kęstowicza? / Czy byłaś wewnątrz psa?" śpiewał Rysiek Tymański. Ja niestety nie byłem, dlatego dziekuję Ci NN, że dałoś mi szansę pobyć czworonogiem. Uległem iluzji.

Bardzo dobry tekst.
zajacanka dnia 22.09.2013 15:50
Dałam się złapać, bo istotnie myślałam, że to "ludzkie więzienie". Świetny pomysł i niezłe wykonanie. Bardzo na TAK :)

Pozdrawiam.
Wasinka dnia 22.09.2013 22:10
Mnie od pierwszego zdania prześladował kot. Pewnie dlatego, że miałam takiego rozmruczańca na kolanach, a tekst zaczyna się od obudzenia się z mruknięciem. Jednakowoż później zaczęłam skłaniać się ku psu, bo człowiek już mi się nie kojarzył. A przynajmniej nie w warstwie zewnętrznej. Ale niczego przez to tekstowi nie ubyło.
Ogólnie pomysł zgrabny, by dopiero na końcu dowiedzieć się, że chodzi o schronisko (mimo tego, że się mi domyśliło od razu, ale to raczej przez przypadek). Tak czy owak - skojarzenie z człowiekiem podpowiada, że każdy ma swoje więzienie, którego się boi. Czy to człowiek, czy to zwierz. W przypadku zwierzaka jest to może bardziej doskwierające - na tej zasadzie, ze na ogół to nie jest ich wina, że nagle znajdują się w odosobnieniu (oczywiście człeka też można tłumaczyć na wiele sposobów, ale nie o to teraz chodzi).
Zręcznie napisane (choć małe poprawki zawsze się przydają), czytałam z zainteresowaniem.

Pozdrawiam księżycowo.
zawsze dnia 24.09.2013 23:53
Ojej, ojej, w ogóle nie wymyśliłam przed puentą takiego końca! Super zaskakujące.

Widzę, że nie miałeś (-aś?) jeszcze czasu na korektę, więc ze swoim wtrącaniem się wstrzymam.

Świetnie napisane, ale w pewnym stopniu smutne - tzn. to więzienie...
Przejmujące, podobało się! :)
Izolda dnia 25.09.2013 17:54
Bardzo lubię takie zagadki. Napisane z wdziękiem i po skończeniu można czytać od razu ponownie, żeby jeszcze raz odkrywać początek, który podczas pierwszego czytania nas zwodzi. Płynnie się czyta, nie miałam momentów przeskakiwania oczami, skracania i myślenia: byle do przodu. Początkowe mruknięcie mnie akurat nie naprowadziło, ale czytając powtórnie pomyślałam, że jednak bym to wyrzuciła, żeby jeszcze lepiej ukryć, co się szykuje.
al-szamanka dnia 27.09.2013 14:33 Ocena: Świetne!
Cudne i już! :)
Ostatnie zdanie rozrzewniło mnie do reszty.

Pozdrawiam z uśmiechem :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
bruliben
18/09/2019 01:38
Prosto i wymownie. Zabawne te wygibasy. Gdybym był wędkarzem… »
bruliben
18/09/2019 01:33
Ładne, uczuciowe zakończenie. Mężczyźni miewają podobne… »
bruliben
18/09/2019 01:19
Myślę, że grunt to mieć ten swój styl, na wspak różnym… »
SzalonaJulka
18/09/2019 00:07
andro, w sensie, że po co? »
mike17
17/09/2019 22:53
Wiersz ma swój urok - jest bardzo dynamiczny - nie sposób… »
bruliben
17/09/2019 20:55
Doceniam twoją wizytę Kazjuno. Będzie dalszy ciąg, stąd… »
Kazjuno
17/09/2019 20:40
Dzięki serdeczne Brulibenie za komentarz. Jestem… »
Kazjuno
17/09/2019 20:30
Całkiem ciekawa impresja, zawierająca trącenie mojego konika… »
wiosna
17/09/2019 19:20
Witaj po urlopie al-szamanko:) Brakowało Ciebie:) Dziękuję… »
mike17
17/09/2019 19:16
Początek zapowiadał się bardzo obiecująco, ale... Ale… »
bruliben
17/09/2019 18:43
Tak mi się widzi, że utwór trochę przyciężki jak na wiersz.… »
wodniczka
17/09/2019 18:34
Dziękuję wiosna za odwiedziny! Pozdrowienia przesyłam… »
bruliben
17/09/2019 18:24
Fakt, są takie odcienie szarości co wybitnie uciszają. Są… »
bruliben
17/09/2019 18:20
Poezja potrafi pomóc w miłości, w przełamaniu oporu i… »
bruliben
17/09/2019 18:07
Dobrze wam z tym Bogiem. Ja jeszcze nie mogę tak powiedzieć.… »
ShoutBox
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
  • bruliben
  • 16/09/2019 22:11
  • A może przemeblowanie na kreskówkę by pomogło. Takie elementy jak w Masce z Jimim Carreyem?
  • Dobra Cobra
  • 16/09/2019 21:01
  • Bo w.Disenyu wszystko musi być prawilne i bardzo uładzone, a tu niepokorny reżyser, niepokorny temat ... i na dodatek nasza wszechobecna martyrologia, z której nie wolno żartować, tylko na poważnie
  • Dobra Cobra
  • 16/09/2019 20:58
  • U nas jakoś nie widzę tego filmu w oficjalnej dystrybucji. Choć kto wie, bo jak donosi Hollywood Reporter to jest Fox, a więc koncern Disney, ale pewnie będą się bać puścić to w Polsce .
  • bruliben
  • 16/09/2019 15:58
  • Guardian / dosyć kontrowersyjny temat (Hitlerek jako wymarzony przyjaciel). No ale nie od dziś H. pełnił rolę idola. Poprzez komedię można dotrzeć do większej liczby ludzi z przekazem...
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:Owes6
Wspierają nas