Principessa Mafalda - Olaf Tumski
Kategoria Konkursowa » Tydzień miniatury » Principessa Mafalda
A A A

Czarna limuzyna zatrzymała się przed stojącym na skraju lasu domem, otoczonym wysokim płotem. Zza kierownicy wyskoczył ksiądz Kanclerz i pośpiesznie otworzył tylne drzwi. Biskup Resoh wysiadł leniwie i ogarnął wzrokiem parterowy budynek z płaskim dachem i małymi okienkami.

– Mam nadzieję, że Dyrektor wymyślił naprawdę coś ekstra, skoro fatygował nas na to zadupie - mruknął.

Musiał być przecież powód, dla którego nie przyjmował ich w Toruniu, ale zdecydował się zdradzić jedno ze swoich tajnych miejsc. Ku zaskoczeniu Resoha drzwi otworzył sam Dyrektor. Zazwyczaj wysługiwał się jednym ze swoich dwóch asystentów.

- Co za zaszczyt – Dyrektor wyszczerzył się szeroko i zaprosił do niewielkiego pokoju, w którym stały dwa fotele i mały stolik, a na nim butelka koniaku i dwa kieliszki. Gospodarz pośpiesznie je napełnił.

- Wypijmy za dzisiejszy dzień – wzniósł toast i podał kieliszek biskupowi.

– A konkretnie? – Resoh zmrużył oczy.

- Ten dzień przejdzie do historii, a właściwie zmieni ją.

- Słucham z niecierpliwością.

Dyrektor wskazał biskupowi miejsce na fotelu, sam zajął drugi, nie zawracając sobie głowy Kanclerzem, który posłusznie stał obok.

- Od dłuższego czasu głowimy się, co zrobić z Franciszkiem – zaczął Dyrektor. – Ten idiota, który naprawdę chce postępować według ewangelicznych bzdur, narobił nam już wielu szkód, a będzie jeszcze gorzej. Coraz więcej ludzi słucha jego, a nie nas. Trzeba przeciwdziałać, dopóki nie będzie za późno. Rozważaliśmy różne opcje, w tym te najcięższego kalibru. Co prawda on nie za bardzo dba o własne bezpieczeństwo, ale to i tak zbytnie ryzyko. Musimy przeprowadzić akcję, która nie zostawi śladu i wiem już, jak to zrobić – zawiesił głos. – Najlepiej, gdyby nigdy się nie urodził – dopił koniak i oblizał wargi.

- Niby, że jak?

- Czas zrobić użytek z naszego wehikułu.

Resoh był jedynym biskupem wtajemniczonym w badania Dyrektora nad pokonywaniem czasu. Załatwiał pieniądze na ich finansowanie. Wiedział o prowadzonych próbach. Asystenci Dyrektora, pełniący role królików doświadczalnych, cofali się o rok, potem o dwa lata, pięć, dziesięć i wreszcie pięćdziesiąt.

- Co to ma wspólnego z Franciszkiem? – Resoh zmarszczył brwi.

– Jego rodzice przybyli do Argentyny statkiem na początku 1929 roku, ale planowali wypłynąć wcześniej – mówił podekscytowany Dyrektor. – Mieli już nawet wykupione bilety na rejs jesienią 1927 roku. Niestety, przeciągnęły się transakcje związane ze sprzedażą majątku, który miał im pozwolić na start w nowym kraju. To właśnie chcę zmienić – rozpromienił się Dyrektor. - Statek, którym nie popłynęli nazywał Principessa Mafalda i zatonął podczas tego rejsu. Na dno poszła blisko jedna czwarta z ponad tysiąca pasażerów.

Resoh był pod wrażeniem. Zbrodnia doskonała to taka, której nie popełniono, a delikwent przestaje istnieć. Zostaje wymazany z historii. Było tylko jedno ale.

– Skąd wiadomo, że jego starzy znajdą się właśnie wśród tych, którzy zginęli?

- Proszę mnie nie obrażać – nadął się Dyrektor. – Dokładnie wszystko zaplanowałem. Moi ludzie dostali rozkaz wejścia na statek i dopilnowania, aby państwo Bergoglio poszli na dno.

- To dla nich ryzykowne. Mogą pójść na dno razem z nimi.

- I tak będzie – oświadczył Dyrektor. – Oddadzą życie za sprawę.

Resoh z uznaniem pokiwał głową. Sam nigdy nie dorobił się takich wyznawców.

- Kiedy twoi asystenci wyruszają?

Dyrektor zarechotał.

- Od miesiąca pracują nad tym, aby starzy Franciszka wsiedli na ten cholerny statek.

– Co z wehikułem? Zostanie w przeszłości? Ktoś może go znaleźć – niepokoił się Resoh.

- Wydałem rozkaz zniszczenia wehikułu, spaliłem wszystkie notatki i wykasowałem dane z komputera. Wehikuł nigdy nie istniał – Dyrektor rzeczywiście o wszystkim pomyślał.

- Nie szkoda ci?

- Zbuduję sobie nowy – Dyrektor wypiął brzuch. – Mogę mieć w każdej chwili tuzin oddanych asystentów. I asystentek.

Resoh z wrażenia nalał sobie cały kieliszek koniaku i wypił od razu połowę.

- Kiedy to się stanie?

- Statek zatonął 25 października 1927 roku – oświadczył uroczystym tonem Dyrektor. – Dzisiaj mamy rocznicę.

Z wewnętrznej kieszeni marynarki wyjął smartfona i wpisał w wyszukiwarkę hasło: Jorge Borgoglio, papież Franciszek. Resoh wstał i pochylił się nad Dyrektorem. Kanclerz również zbliżył się. Jaśniejący ekranik był teraz dla nich najważniejszym punktem na świecie.

- Jasna cholera!!! – wrzasnął na całe gardło Dyrektor.

Resoh i Kanclerz milczeli. Pierwszy poczerwieniał ze złości, drugi zbladł. Na Tronie Piotrowym nadal zasiadał ten sam człowiek, Argentyńczyk, syn włoskich emigrantów, którzy cudem ocaleli z katastrowy statku.

– Co teraz? – Resoh odzyskał mowę.

- Zbuduję drugi wehikuł i wyślę kolejnych ochotników – Dyrektor walił pięścią w podłokietnik fotela. – I tak do skutku.

- Praca nad pierwszym zajęła ci dziesięć lat – przypomniał Resoh.

- Teraz pójdzie szybko. Mam w głowie całą konstrukcję maszyny – Dyrektor poklepał się po rudych włosach. – Odtworzę ją raz dwa.

Resoh wyraził nadzieję, że tak będzie. Pożegnał się i z Dziekanem opuścili dom. Wsiadając do samochodu, podzielił się z podwładnym swoją refleksją.

- Wiedziałem, że to się nie uda. Historii nie da się zmienić. Można ją, co najwyżej zakłamać.

- A jeśli - zaczął nieśmiało Dziekan, - to nie jest sprawa historii, ale czyjeś działanie.

- Niby czyje?

Dziekan przełknął ślinę.

- Tego, w którego udajemy, że wierzymy – odparł nieporadnie.

Resoh kazał mu się zamknąć i ruszać.

- Jeszcze jeden taki tekst, a poszukam sobie nowego dziekana – ostrzegł.

Podczas jazdy nie odzywał się, a nastroszona mina sygnalizowała, że lepiej go nie drażnić. Po kilkudziesięciu kilometrach zadzwonił telefon. Dyrektor.

- Nie pamiętam! – krzyczał rozgorączkowany. – Nie mogę sobie przypomnieć żadnego elementu dotyczącego wehikułu. Kompletna pustka, jakby wszystko, ze mnie wyparowało!

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Olaf Tumski · dnia 19.09.2013 20:11 · Czytań: 945 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 20
Komentarze
Elwira dnia 19.09.2013 20:39
Cytat:
na­ro­bił nam już wielu szkół, a bę­dzie jesz­cze go­rzej.

szkód
Cytat:
Trze­ba prze­ciw­dzia­łać(,) do­pó­ki nie bę­dzie za późno.


Cytat:
wiem już(,) jak to zro­bić


Cytat:
Nie­ste­ty(,) prze­cią­gnę­ły się trans­ak­cje


Cytat:
sia­da­jąc do sa­mo­cho­du(,) po­dzie­lił się z pod­wład­nym


Cytat:
Kom­plet­na pust­ka(,) jakby wszyst­ko


Mam wrażenie, że dialogi nie zawsze są zapisane prawidłowo. Powtórzy zasady zapisywania mowy zależnej.
Na początku odniosłam wrażenie za dużej ilości szczegółów, które do niczego nie były potrzebne. Ilość kieliszków, wygląd domu, miejsce jego osadzenia... Za dużo tego.

Sam pomysł i intryga bardzo przewrotne. Ujęło mnie.
Pozdrawiam.
Dobra Cobra dnia 19.09.2013 21:15 Ocena: Bardzo dobre
Wszystkie poradniki typu: Jak napisać powieść lub: Jak napisać scenariusz - tak właśnie radzą. Trzeba wymyślić wszechświatowy spisek o zasięgu światowym, postawić bohatera, który stawi czoła sytuacji i który wygra z wszystkimi przeciwnościami a na ziemi zapanuje spokój. I tak jest u Ciebie.
Choć do końca nie znamy nazwiska tego dzielnego agenta, który z ramienia MI-5 a może CIA albo Mossadu, albo i jeszcze wyżej, powstrzymał atak na rodziców F., to jednak jego obecność daje się wyczuć.

Za sajens fikszyn nie przepadam, z Jody naśmiewam się w głos podczas spotkań z fanami Star Wars. Z jego żony, Jodyny, magister farmacji, też się buzuję. Wiem, że szargam świętością!

Ale u Ciebie swojskie akcenty spod Torunia (a nie boisz się, że ojciec Dyr naśle na Ciebie kilera, lub, co gorsza, rzuci exkomunikę?) kontra wielki świat i historia najnowsza. Więc nie jest źle.

Tekst potwornie antyklerykalny!
Cytat:
tego, w którego udajemy, że wierzymy


Zatem na tak, choć szczerze wątpię, czy chłopaki z Torunia, mają takie moce, żeby coś takiego przeprowadzić. Im raczej chodzi o kasę i ułudę władzy. Najsmutniejsze, że polski kościół nie potrafi tego problemu załatwić raz a dobrze i skutecznie.

Próba zatem udana, mimo braków logicznych. Ale może tak jest w sajens fikszyn, że czego się nie napisze, to i tak będzie pasiło bo... to sajens fikszyn?

:-)

Pozdrawiam rozweselony.

DoCo
Almari dnia 19.09.2013 21:29
Cytat:
już wielu szkół

szkół czy szkód?

Cytat:
We­hi­kuł nigdy nie ist­niał – Dy­rek­tor rze­czy­wi­ście o wszyst­kim po­my­ślał.


Cytat:
za­czął nie­śmia­ło Dzie­kan,

bez przecinka

Cytat:
- A jeśli - za­czął nie­śmia­ło Dzie­kan, - to nie jest spra­wa hi­sto­rii, ale czy­jeś dzia­ła­nie.

Dałabym znak zapytania na koncu

A mnie jakoś nie ujęło. To nie moje klimaty, choć napisane sprawnie, także co się będę wypowiadać :)

DoCo:

Dobra Cobra napisał:
Ale może tak jest w sajens fikszyn, że czego się nie napisze, to i tak będzie pasiło bo... to sajens fikszyn?


A nieprawda. Każde, zbyt duże odstępstwo od indywidualnego wyobrażenia czytelnika o danym okresie, rzeczy ect., zostanie przez niego natychmiast dostrzeżone. Wtedy to chwyci się za głowę i krzyknie iście młodzieżowo - What the fuck! I trzeba wyjaśnić, skąd to i dlaczego. Także nie ma takiej samowolki, jak się wydaje ;p

Pozdrawiam!
Dobra Cobra dnia 19.09.2013 21:36 Ocena: Bardzo dobre
Acha. To nie wiedziałem.
Usunięty dnia 19.09.2013 22:24
Miniaturka wciągnęła, bo lubię temat. Kręcę się wokół niego jak mucha wokół... wiadomo. Ciekawy sposób na poniżenie otoczenia o. Dyrektora. Zwykle wylewa się przysłowiowe dziecko z kąpielą i jedzie po Kościele i kościele bez zastanowienia. Nie będę wnikał w ocenę. Pomysł i wykonanie dobre. Użycie Boga też.
Dobra Cobra dnia 19.09.2013 22:27 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo dobry za swojskość tematu.
wienczyslaw dnia 19.09.2013 23:10
ech! super! choć sposób na wyeliminowanie Franciszka skomplikowany. trzeba było cofnąć się mocniej i zarazić jego tatusia albo mamusię tyfusem, kiedy leżeli jeszcze w kołysce. efekt ten sam, a ambaras mniejszy.
Miladora dnia 20.09.2013 00:26
Fajne. Wrócę, jak poprawisz, Olafie, bo za leniwa jestem, żeby sprawdzać, co już zostało wypunktowane. :)
Olaf Tumski dnia 20.09.2013 16:10
Dzięki za wszystkie poprawki, które pośpiesznie wprowadzam, za wszystkie komentarze i uwagi.
Elwiro: masz rację, że na początku za dużo szczegółów, bo jak zwykle rozpędziłem się z ilością znaków i musiałem skracać. Może kiedyś rozwinę miniaturę do większych rozmiarów. Właśnie skończyłem pracę nad czymś, co miało mieć 10 tys. znaków a wyszło 500 tys. :)
Do Co: Nie obawiam się Dyra, ani Resoha (kto zgadnie kogo miałem na myśli), tekst jest i nie jest antyklerykalny..., ale to już raczej temat na Forum portalowe
pozdrowienia
OT
shinobi dnia 20.09.2013 20:13
Pomysł - bardzo dobry. Wykonanie - nie moje klimaty.
Ogólne wrażenie - pozytywne.
Miladora dnia 20.09.2013 21:52
Olaf Tumski napisał:
które pośpiesznie wprowadzam

Czyli już można? :)

Cytat:
sto­ją­cym na skra­ju lasu domem, oto­czo­nym wy­so­kim pło­tem.

Zauważ nadmiar końcówek "em" i "ym".
To zdanie dobrze byłoby dopracować.

Cytat:
Mu­siał być prze­cież powód, dla któ­re­go nie przyj­mo­wał ich w To­ru­niu, ale zde­cy­do­wał się zdra­dzić jedno ze swo­ich taj­nych miejsc.

A nie uprościłbyś:
- Musiał być prze­cież powód, dla któ­re­go zde­cy­do­wał się zdra­dzić jedną ze swo­ich taj­nych siedzib. - może tak?

Cytat:
Za­zwy­czaj wy­słu­gi­wał się jed­nym ze swo­ich dwóch asy­sten­tów.

Masz "jedno/jednym" - tu można dać "którymś ze swoich asystentów". Ważne, że ma ich tylko dwóch?

Cytat:
- Co za za­szczyt(...) – Dy­rek­tor wy­szcze­rzył się sze­ro­ko i za­pro­sił (ich) do nie­wiel­kie­go po­ko­ju, w któ­rym stały dwa fo­te­le i mały sto­lik, a na nim bu­tel­ka ko­nia­ku i dwa kie­lisz­ki.

Zamiast wielokropka można dać coś innego, ale jakiś znak interpunkcyjny powinien być, bo to kwestia połączona z czynnością, a więc nie mówiona bezpośrednio.

Cytat:
- Wy­pij­my za dzi­siej­szy dzień(!) – (W)zniósł toast i podał kie­li­szek bi­sku­po­wi.

Tu podobnie.

Cytat:
Dy­rek­tor wska­zał bi­sku­po­wi miej­sce na fo­te­lu, sam zajął drugi,

A nie wystarczy - wskazał biskupowi fotel, sam zajął drugi...?

Cytat:
nie za­wra­ca­jąc sobie głowy Kanc­le­rzem, który po­słusz­nie stał obok.

- stanął obok -

Cytat:
Mu­si­my prze­pro­wa­dzić akcję, która nie zo­sta­wi śladu(,) i wiem już, jak to zro­bić – za­wie­sił głos. – Naj­le­piej, gdyby nigdy się nie uro­dził(...) – (D)opił ko­niak i ob­li­zał wargi.


Cytat:
ale pla­no­wa­li wy­pły­nąć wcze­śniej – mówił pod­eks­cy­to­wa­ny Dy­rek­tor.

A może "rzucił podekscytowany Dyrektor"?
Albo - "zaczął wyjaśniać"?

Cytat:
To wła­śnie chcę zmie­nić – roz­pro­mie­nił się Dy­rek­tor.

Dyrektor zbędny - jest powyżej.

Cytat:
który miał im/Sta­tek, któ­rym

Jedno bym zmieniła. Majątku, jaki miał im pozwolić?

Cytat:
Sta­tek, któ­rym nie po­pły­nę­li(,) na­zy­wał Prin­ci­pes­sa Ma­fal­da


Cytat:
Zbrod­nia do­sko­na­ła to taka, któ­rej nie po­peł­nio­no, a de­li­kwent prze­sta­je ist­nieć.

- Zbrodnia doskonała to taka, gdy się jej nie popełnia, a delikwent itd?

Cytat:
Resoh był pod wra­że­niem./Było tylko jedno ale.

Istniało tylko jedno ale?

Cytat:
– Skąd wia­do­mo, że jego sta­rzy znaj­dą się wła­śnie wśród tych, któ­rzy zgi­nę­li?

Może prościej - "wśród ofiar"? Unikasz następnego "którzy".

Cytat:
– (A) co z we­hi­ku­łem? Zo­sta­nie w prze­szło­ści? Ktoś może go zna­leźć – nie­po­ko­ił się Resoh.


Cytat:
– Co z we­hi­ku­łem? Zo­sta­nie w prze­szło­ści? Ktoś może go zna­leźć – nie­po­ko­ił się Resoh.
- Wy­da­łem roz­kaz znisz­cze­nia we­hi­ku­łu, spa­li­łem wszyst­kie no­tat­ki i wy­ka­so­wa­łem dane z kom­pu­te­ra. We­hi­kuł nigdy nie ist­niał(.) – Dy­rek­tor rze­czy­wi­ście o wszyst­kim po­my­ślał.

Drugi "wehikuł" zbędny.

Cytat:
- Zbu­du­ję sobie nowy(.) – Dy­rek­tor wy­piął brzuch. – Mogę mieć w każ­dej chwi­li tuzin od­da­nych asy­sten­tów. I asy­sten­tek.
Resoh z wra­że­nia nalał sobie cały kie­li­szek ko­nia­ku i wypił od razu po­ło­wę.

Pierwsze "sobie" zbędne.

Cytat:
Resoh wstał i po­chy­lił się nad Dy­rek­to­rem. Kanc­lerz rów­nież zbli­żył się.

Kanclerz również podszedł?

Cytat:
Ja­śnie­ją­cy ekra­nik był teraz dla nich naj­waż­niej­szym punk­tem na świe­cie.

Może "miejscem", a nie "punktem"?

Cytat:
- Zbu­du­ję drugi we­hi­kuł i wyślę ko­lej­nych ochot­ni­ków(!) – Dy­rek­tor walił pię­ścią w pod­ło­kiet­nik fo­te­la.

Nie lepiej "walnął"?

Cytat:
- Teraz pój­dzie szyb­ko. Mam w gło­wie całą kon­struk­cję ma­szy­ny(.) – Dy­rek­tor po­kle­pał się


Cytat:
Resoh wy­ra­ził na­dzie­ję, że tak bę­dzie. Po­że­gnał się i z Dzie­ka­nem opu­ści­li dom.

Może połączyć te dwa zdania?

Cytat:
- Wie­dzia­łem, że to się nie uda. Hi­sto­rii nie da się zmie­nić. Można ją, co naj­wy­żej(,) za­kła­mać.

Powyżej też masz "się". Wiedziałem, że to nie wyjdzie?
No i dwa przecinki albo żaden.

Cytat:
- A jeśli - za­czął nie­śmia­ło Dzie­kan, - to nie jest spra­wa

Przecinek zbędny.

Cytat:
- Nie pa­mię­tam! – krzy­czał roz­go­rącz­ko­wa­ny.

Może "krzyczał z rozpaczą"?

Cytat:
jakby wszyst­ko, ze mnie wy­pa­ro­wa­ło!

Bez przecinka.


Ubawiłam się, Olafie. :)
Do licha... chyba jednak zacznę wierzyć w Boga.
I czy to tylko moje skojarzenie, czy też oparłeś postać papieża na Franciszku z Asyżu?
Przewrotna i niezmiernie budująca opowieść. :)

Miłego :)
Figiel dnia 21.09.2013 19:08
Zupełnie nie moje klimaty, ale pomysł dobry i wykonanie też.
Pozdrawiam:)
green dnia 21.09.2013 20:15
Cytat:
Czar­na li­mu­zy­na
no i to wyrażenie od razu przywołało w mojej głowie, czarnej wołgi, która miała porywać małe dziewczynki;)

Nie odnajduję się w takiej tematyce, ale samo wykonanie i pomysł bardzo na plus Olafie:)

Pozdrawiam
zajacanka dnia 22.09.2013 18:45
A to ci intryga! Pewnie nie pierwsza, ani nie ostatnia w szeregach naszego ukochanego kościoła. Pomysł świetny, wykonanie całkiem niezłe, więc czego chcieć więcej? Ubawiłam się, Olaf. Dziękuję. :)
Wasinka dnia 23.09.2013 21:08
Jakiesik nawiązania do dzielnie panującego w sferze ducha katolików papieża współczesnego tu widzę. I do zdarzeń/emocji/reakcji z tym związanych.
Obrazek nakreślony z pomysłem i ze spojrzeniem wyostrzonym na sprawy wiary. Czy nie-wiary. Wciągnęłam się, ale przyznam, że mało mi (wiem, wiem - ramy miniatury kategoryczne).
Tak czy owak, byłam ciekawa rozwoju wypadków, bo Dyrektor Tadeusz R. nieźle kombinuje. Jakoś nie życzę mu powodzenia, ale mógłby się jeszcze pomęczyć. ;)

np.
Cytat:
- Sta­tek, któ­rym nie po­pły­nę­li(,) na­zy­wał (się) Prin­ci­pes­sa Ma­fal­da

Cytat:
- A jeśli - za­czął nie­śmia­ło Dzie­kan, - to nie jest spra­wa hi­sto­rii, ale czy­jeś dzia­ła­nie.
- przecinek po Dziekanie zbędny; i może znak zapytania na końcu?

(To przypadkowe przykłady, żeby pokazać, ze jest jeszcze cosik do dopieszczenia, a powyżej już sporo uwag jest, wiec po co powielać).


Pozdrawiam księżycowo.
zawsze dnia 25.09.2013 00:37
Cytat:
- Co za za­szczyt – Dy­rek­tor wy­szcze­rzył się sze­ro­ko

mam wrażenie, że ta wypowiedź powinna być wykrzyknieniem, tak przynajmniej brzmi w mojej głowie
Cytat:
Sta­tek, któ­rym nie po­pły­nę­li(,) na­zy­wał (się) Prin­ci­pes­sa Ma­fal­da

Cytat:
Można ją, co naj­wy­żej za­kła­mać.

albo bez przecinka, albo z dwoma, przed i po "co najwyżej"
Cytat:
jakby wszyst­ko, ze mnie wy­pa­ro­wa­ło!

bez przecinka

Ciekawie wykreowane postacie, bardzo sugestywnie, co jest dużym plusem tekstu. Technicznie bardzo do dopracowania, ale to i owo wytknęły już wyżej dziewczyny.

To dobry tekst, tylko nie widzę przy nim miejsca dla siebie. Nie Twoja wina.
zajacanka dnia 25.09.2013 00:46
Hmmm, kolejny tekst, który pamiętm na PP, poruszajacy tematy religijne. Albo może nie religijne, tylko deklaracje/lub ich brak w treści. Za to komentarze, jakby nożyce się odezwały ;) A to dobrze dla opka :)
Izolda dnia 25.09.2013 18:00
Taki temat powinien nieść czytelnika w wartkim tempie, mnie niestety jakoś znudził. Coś mi tu w opowiastce trochę szwankuje, skoro przebiegam w pędzie, nie wczytując się w szczegóły. Sama nie wiem, może jakaś niekonsekwencja tu plącze obraz. Bo jeśli wyśmiewamy czarne szeregi to i w siłę wyższą nie wierzymy, a tu obśmialiśmy aparat sterujący, ale wychodzi na to, że jednak dajemy do zrozumienia, że ten na górze jest i im mąci. A właściwie to ten paradoks zaczyna mi się podobać. Tylko naprawdę mało jest autorów, którzy łączą w sobie niechęć do sutanny z szacunkiem do Najwyższego. Na ogół po najmniejszej linii oporu i jedno i drugie równo jest zmieszane z odchodami.
No to zaczynałam komentarz, będąc na nie, a kończę, kiwając na tak. Niepojęte są wyroki Boskie.
Olaf Tumski dnia 26.09.2013 10:02
Izoldo
Na Twój komentarz mogę odpowiedzieć tylko jednym słowem:
Amen

:)
al-szamanka dnia 27.09.2013 14:49 Ocena: Bardzo dobre
Mam wrażenie, że jednak ten, w którego udajemy, że nie wierzymy maczał w sprawie nie tylko palec ale i całą dłoń ;)
Lubię powikłania czasowe i sytuacje, które z nich wynikają.
Twoje akurat nie tylko pomysłowe, ale i ze sporą dozą humoru, co u mnie jest zawsze na plus.
Podobało się.

Pozdrawiam :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Rafi
20/09/2019 02:33
mike17 Bardzo dziękuję za opinie :D są to moje początki,… »
mike17
19/09/2019 22:14
He he, miło mi to słyszeć :) Dobre słowo wszystkiego warte… »
Yaro
19/09/2019 21:44
Dzięki bruliben :) »
Yaro
19/09/2019 21:40
To od Mike Jagger https://youtu.be/K5_EBAzIPJM. Jakbym… »
bruliben
19/09/2019 21:40
Żonę skserować, hmmm? No pewnie, nikt nie jest doskonały.… »
bruliben
19/09/2019 21:21
Dziękuję Lilah. Miło gościć. »
bruliben
19/09/2019 21:19
Ciekawy wiersz, misternie zbudowany. Skomentuję go słowami… »
Kazjuno
19/09/2019 20:26
Droga Al Szamanko - panienko z dobrego domu. Na wstępie… »
wiosna
19/09/2019 20:02
Niejednemu się przytrafiło. I niejednemu nie udało się tak… »
mike17
19/09/2019 19:48
I miałaś w nim archaizm "shall" a nie… »
wiosna
19/09/2019 19:47
hmmm, hmmm aż się zaczęłam zastanawiać do jakiej grupy ja… »
wiosna
19/09/2019 19:38
Mike wiem, że istnieją, ale nie wiem, czy się nimi akurat w… »
mike17
19/09/2019 19:17
W każdym języku istniały/istnieją archaizmy. Pozdrawiam… »
wiosna
19/09/2019 19:15
Al, dziękuję. Miło, że Ci się podoba moje rymowanie:)»
Dobra Cobra
19/09/2019 19:14
Nie będzie nam Niemiec pluł w twarz ni dzieci nam germanił.… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
Ostatnio widziani
Gości online:10
Najnowszy:6oliviac7323tc4
Wspierają nas