Natalia z Amsterdamu - Andre
Kategoria Konkursowa » Tydzień miniatury » Natalia z Amsterdamu
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Srałem akurat w podziemiach lotniska Schiphol, kiedy zadzwonił telefon. Przed chwilą wylądowała. Wytarłem tyłek i poszedłem do hali przylotów. Umówiliśmy się obok atrapy silnika samolotu, który wyglądał, jakby przed chwilą wpieprzył się w ścianę. Poznałem ją od razu, bo kilka dni temu przesłała mi swoje zdjęcie przez internet. Ładna to ona była. Raz sobie nawet… a zresztą, co wam będę opowiadał. No więc stała tam, z walizką bez kółka i ze szmacianym plecakiem na ramieniu, rozglądając się po hali. Patrzyłem na nią trochę, wyglądała na zagubioną, jak wszystkie. Pewnie pierwszy raz była w Amsterdamie. Pewnie pierwszy raz była gdziekolwiek. Trochę mnie ukłuło, ale podszedłem. Czy to ona? Tak, to ona. Czy to ja? Tak, to ja. Chwilę później gnaliśmy już autostradą, żeby po pół godzinie znaleźć się w dystrykcie. Wiecie, w którym.

Spiknął nas ze sobą Heniek, stary, praski rajfur. Może znacie Heńka? Sporo nocnych motylków przeszło już przez jego ręce. Dawniej wysyłał dziewczyny do Monachium, ale jak Rosjanie się tam pojawili, to zmienił branżę bardziej na północ. Heniek fach zdobył, łapiąc Bułgarki przy bazarze, jak jeszcze stał bazar, ale postęp, technologia, te sprawy, i teraz to jego syn wyszukuje te smarkule w internecie. Przysyła nam potem rozczarowane siusiumajtki, zawiedzione studiami, pierwszymi facetami i pierwszymi siniakami, ale też brakiem szmalu, ciuchów i całego hajlajfu, który każdego dnia oglądają w telewizji, myśląc, że tak wygląda świat. Przyjeżdżają tu czasem z Łomży, czasem z Zabrza, a czasem z Katowic. Jadą pociągiem przez Warszawę, Berlin i Dusseldorf, a jak rodzina uzbiera i dorzuci trochę grosza, to lecą prosto z Okęcia. W końcu hajlajf rządzi się swoimi prawami.

Rodzina Natalii uzbierała. Próbowałem podpytać ją trochę w aucie o to i o tamto, ale ona wpatrzona była w okno, jak gekon w muchę. Odpowiadała półsłówkami, że rodzeństwo, że praca, że studia. A tu? Wielkie miasto, wielkie możliwości i szansa na normalne życie. Normalne życie, pytam, a ona, że tak. Roześmiałem się. Później rozkręciła się trochę bardziej i paplała o tym, że tu to owszem, ale tylko na chwilę, żeby przyoszczędzić, zobaczyć, a potem, wiesz, André, skrzydła rozłożyć, mówi, Europę zwiedzić, poznać kogoś.

- Don Juana? - pytam.
- Może - uśmiecha się. - Ciężko tu jest?

Teraz ja się uśmiecham. Wjeżdżamy w wąską uliczkę nad kanałkiem. W przeszklonej witrynie kamienicy gruba, półnaga Murzynka wykonuje te swoje dziwne ruchy. Natalia mówi, że ona wolałaby jednak pracować w środku. Nie odpowiadam. Zajeżdżamy na podwórze. Wyciągam jej walizkę z bagażnika. Wchodzimy tylnymi drzwiami, prowadzę ją na górę. Kiedy wspinamy się po schodach, inna Murzynka uśmiecha się do Natalii.

- To twój pokój - mówię i zamykam drzwi.
- Co robisz? - pyta.
- Prawo pierwszej nocy.
- Co?

Wykręcam jej ręce za plecami, łapię za nadgarstki i rzucam na materac. Próbuje się podnieść. Walę ją pięścią w twarz. Upada. Siadam na niej. Rozpinam spodnie. Ściągam z niej majtki. Nie opiera się. Jest oszołomiona. Z nosa leci krew. Ma załzawione oczy. Zdejmuję pasek i zrzucam spodnie. Próbuję rozchylić jej nogi, ale zaciska je mocno. Trzaskam ją w twarz. Rozluźnia uda. Wchodzę w nią ostro. Ma zamknięte oczy. Trwa to chwilę. Przerywam na moment i odwracam jej ciało na brzuch. Biorę ją od tyłu. Zaczyna płakać. Łapię ją za włosy i wciskam twarz w poduszkę. Kończę całkiem szybko. Wciągam spodnie.

- Wykąp się - mówię. - Któraś z dziewczyn powie ci, co masz robić - dodaję i wychodzę.

Widziałem ją potem jeszcze parę razy, ale już nigdy się do mnie nie odezwała. A co ona, kurwa, myślała, że przyjeżdża tu zbierać truskawki? Że popracuje od ósmej do szesnastej i ma fajrant? Że znajdzie tu przyjaciół, z którymi będzie chodziła na wernisaże i dyskutowała o van Goghu? Że zamiast wódki będzie piła drinki? Że czeka ją tu awans społeczny? Że to jest jakaś pierdolona bajka? Big dream z happy endem? Tu nie ma happy endów. Bóg umarł i teraz tak wygląda świat.

Parę tygodni później Natalia pocięła się w swoim pokoju. Wykrwawiła się na śmierć. Znalazły ją dziewczyny, kiedy nie przyszła na wieczorny pokaz. 

Nazajutrz zadzwoniłem do Heńka. Obiecał, że za kilka dni przyśle mi nową. 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Andre · dnia 20.09.2013 08:30 · Czytań: 1376 · Średnia ocena: 4,57 · Komentarzy: 36
Komentarze
mike17 dnia 20.09.2013 09:17 Ocena: Świetne!
Cześć, Andre!

Bezbłędnie napisany tekst, z gatunku takich, które się zawsze długo pamiętam, a to za sprawą jego brutalności i brudu życia, jaki został w nim przedstawiony.
Dobrze oddałeś prawdziwe realia wchodzenia w najstarszy zawód świata, bo taka niestety jest prawda: masa dziewczyn jest albo wprost porywana, albo ja tu oszukiwana i więziona w mieszkaniach czy domach, gdzie alfonsi trzymają wszystko krótko, walą i uzależniają od dragów.
Cytat:
Wy­krę­cam jej ręce za ple­ca­mi, łapię za nad­garst­ki i rzu­cam na ma­te­rac. Pró­bu­je się pod­nieść. Walę pię­ścią w twarz. Upada. Sia­dam na nią. Roz­pi­nam jej spodnie. Ścią­gam z niej majt­ki. Nie opie­ra się. Jest oszo­ło­mio­na. Z nosa leci jej krew. Ma za­łza­wio­ne oczy. Zdej­mu­ję swój pasek i zrzu­cam spodnie. Pró­bu­ję roz­chy­lić jej nogi, ale za­ci­ska je mocno. Trza­skam w twarz. Roz­luź­nia uda. Wcho­dzę w nią ostro. Ma za­mknię­te oczy. Trwa to chwi­lę. Prze­ry­wam na mo­ment i od­wra­cam jej ciało na brzuch. Bioręod tyłu. Za­czy­na pła­kać. Łapię za włosy i wci­skam jej twarz w po­dusz­kę. Koń­czę cał­kiem szyb­ko. Wcią­gam spodnie.

Tu zaznaczyłem zaimki, które można śmiało wyrzucić, jako że z kolejnego zdania wynika, o kogo chodzi.

Osobiście nie lubię tekstów o gwałtach, sam ten temat działa na mnie jak płachta na byka.
Uruchamia się instynkt ojcowski.
Ale twoja praca napisana jest bezbłędną polszczyzną, z elementami swojskimi, bardzo realistycznie i naturalistycznie, co z kolei sprawia, że czyta się z przyjemnością.
Wszystko brzmi jak autentyczna relacja, a to za sprawą żywego języka, jaki tu zastosowałeś.
Well done :)
Ryszard Taxidriver dnia 20.09.2013 10:31 Ocena: Bardzo dobre
Dobre, mocno napisane. Też bardzo nie lubię scen gwałtów, uważam, że są wyświechtane i że to ogólnie najprostszy sposób żeby podnieść czytelnikowi ciśnienie. Kilka razy zdarzyło mi się przerwać oglądanie filmu, lub czytanie książki przez takie sceny. Twoja scena, jest jednak dość krótka i napisana bez zbędnych szczegółów. Poza tym tekst porusza ważny problem, więc scena jest niezbędna. Podoba mi się, pozdrawiam.
Anima dnia 20.09.2013 10:58 Ocena: Świetne!
Cóż więcej mogę dodać? Bardzo dobrze napisane. Smutny, realistyczny tekst; działa na wyobraźnię. Co ważne, porusza istotny problem, zostawia w głowie czytelnika przesłanie, a to naprawdę duży plus. Bez niepotrzebnego patosu i dramatyzowania tworzysz przejmującą narrację. Bardzo dobra, moim zdaniem, kreacja narratora. Pokazujesz, że pozbawiony uczuć drań ma jednak jakieś tam uczucia, przeżywa chwile wahania, ale cóż, jak sam poskreślasz, nie ma już Boga, który przyszedłby z pomocą, trzeba brać swój los we własne ręce. I właśnie ta niemoc, wyzucie z emocji, niezdolność do uczuć są w tym tekście szczególnie chwytające za serce.
Podoba mi się dynamizm, wartkie dialogi, krótkie zdania. Właściwie brak w tym tekście zbędnych elementów. Ba, brak nawet błędów (przynajmniej żadnych istotnych nie wyłapałam). Wszystko jest tak jak trzeba, na miejscu, znakomicie dograne. Styl idealnie pasuje do tematyki. Warsztatowo - rasowe opowiadanie. Gratuluję i podziwiam!
Swoją drogą,
Cytat:
Sra­łem aku­rat w pod­zie­miach lot­ni­ska Schi­phol, kiedy za­dzwo­nił te­le­fon.
to jedno z najlepszych pierwszych zdań, jakie ostatnio czytałam. A podobno pierwsze jest najważniejsze ;)
Madame Chauchat dnia 20.09.2013 11:03
Niedawno był reportaż o dziewczynie, która padła ofiarą handlu ludźmi, bo nowopoznany chłopak wywiózł ją w siną dal. O ludzka naiwności! Fakty są nawet bardziej drastyczne niż Twoje opowiadanie. Można powiedzieć, że to co przedstawiasz to wersja light.
Almari dnia 20.09.2013 11:08
Cytat:
A co ona, kurwa, my­śla­ła, że przy­jeż­dża tu zbie­rać tru­skaw­ki?

Rozdzieliłabym jednak: A co ona, kurwa, my­śla­ła? Że przy­jeż­dża tu zbie­rać tru­skaw­ki?

Niby domyśliłam się zakończenia, ale tekst tak trzyma w napięciu, że nie można się od niego oderwać. Niewinność kontra wyrachowanie, upadek moralności. Widać, że dziewczyna młoda, trochę naiwna i zagubiona, a alfons w bestialski sposób to wykorzystuje. Wyobrażenie o zdobyciu łatwej kasy w łatwy sposób, ją przerosło. Jak sugeruje ostatnie zdanie, takich przypadków jest na pęczki.

Dobrze napisane.

Pozdrawiam

PS: Pierwsze zdanie ustawiło klimat tej opowieści, a także charakter i nastrój głównego bohatera. Można z tych paru słów wyczytać bardzo dużo.
shinobi dnia 20.09.2013 11:44
Dobre. Pierwsze zdanie jest jak obietnica reszty, która je dopełnia. Podoba się zwłaszcza wykonanie (naprawdę dobry warsztat, wydaje mi się, że ważysz słowa czujnie), temat również.

Z całości (widać, że przemyślanej, krótkie i intensywne zdania mają charakter) wybrałem jedno, które podobało mi się najbardziej:
Cytat:
Pew­nie pierw­szy raz była w Am­ster­da­mie. Pew­nie pierw­szy raz była gdzie­kol­wiek.
Andre dnia 20.09.2013 11:54
Cześć! Wielkie dzięki za wszystkie miłe słowa i za to, że poświęciliście swój czas, aby zostawić komentarz. Doceniam to!
Druus dnia 20.09.2013 13:02
Kiedy zabieram się za czytanie Twojego tekstu, wiem, że będzie on na wysokim poziomie. Nie inaczej było dzisiaj. Temat - co tu dużo mówić - mało smaczny, dlatego tym bardziej można było na nim polec. Ale Ty masz odpowiednie "narzędzia" żeby takie sprawy poruszać.
Miladora dnia 20.09.2013 13:08
Ostre i życiowe.

Ale po kolei...

Cytat:
który wy­glą­dał (tak), jakby przed chwi­lą wpie­przył się w ścia­nę.


Cytat:
swoje zdję­cie przez in­ter­net.

- Internet -

Cytat:
Pa­trzy­łem na nią tro­chę

Można patrzeć "trochę"?

Cytat:
Tro­chę mnie ukuło,

- ukłuło -

Cytat:
ale jak Ro­sja­nie się tam po­ja­wi­li, to prze­bran­żo­wił się bar­dziej na pół­noc. He­niek fachu wy­uczył się(,) ła­piąc Buł­gar­ki


Cytat:
te spra­wy, wie­cie, i teraz to jego syn wy­szu­ku­je te smar­ku­le w in­ter­ne­cie.

- wiecie/internecie - masz przypadkowy rym.

Cytat:
za­wie­dzio­ne stu­dia­mi, pierw­szy­mi fa­ce­ta­mi i pierw­szy­mi si­nia­ka­mi,

Rymy.

Cytat:
w okno, jak gekon w muchę.

Nie dałabym przecinka, a jeżeli chcesz koniecznie rozdzielić, to może dywizem?

Cytat:
a potem, wiesz(,) André, skrzy­dła roz­ło­żyć,


Cytat:
Wcho­dzi­my tyl­ny­mi drzwia­mi, pro­wa­dzę ją na górę. Kiedy wcho­dzi­my po scho­dach,


Cytat:
Wy­krę­cam jej ręce za ple­ca­mi, łapię za nad­garst­ki i rzu­cam na ma­te­rac. Pró­bu­je się pod­nieść. Walę pię­ścią w twarz. Upada. Sia­dam na nią. Roz­pi­nam jej spodnie. Ścią­gam z niej majt­ki. Nie opie­ra się. Jest oszo­ło­mio­na. Z nosa leci jej krew. Ma za­łza­wio­ne oczy. Zdej­mu­ję swój pasek i zrzu­cam spodnie. Pró­bu­ję roz­chy­lić jej nogi, ale za­ci­ska je mocno. Trza­skam w twarz. Roz­luź­nia uda. Wcho­dzę w nią ostro. Ma za­mknię­te oczy. Trwa to chwi­lę. Prze­ry­wam na mo­ment i od­wra­cam jej ciało na brzuch. Biorę od tyłu. Za­czy­na pła­kać. Łapię za włosy i wci­skam jej twarz w po­dusz­kę.

Za dużo tych zaimków.
Przy okazji - "siadam na niej" - a nie "na nią".
- swój pasek - "swój" zbędne.

Cytat:
ode­zwa­ła. A co ona, kurwa, my­śla­ła,

Rym. Ale wystarczy dać "sądziła".

Cytat:
przy­jeż­dża tu zbie­rać tru­skaw­ki?/Że znaj­dzie tu przy­ja­ciół,/Że czeka ją tu awans spo­łecz­ny?

W zasadzie wszystkie "tu" można usunąć.

Cytat:
Na­ta­lia po­cię­ła się w swoim po­ko­ju. Wy­krwa­wi­ła się na śmierć.

Drugie "się" można opuścić.


W zasadzie co można tu dodać. Takie jest życie?
I że wiele z tego, co nas spotyka mamy na własne życzenie?
Że brakuje ludziom wyobraźni i wiedzy, co ich może spotkać?
Że każdy stara się zarobić jak może?
Że świat jest zły, czy może my jesteśmy?
Ech...


Miłego :)
Madame Chauchat dnia 20.09.2013 14:19
Takich heńków jest niestety na pęczki. I żeby nie oskarżać jedynie dziewczyny, że wpakowała się na własne życzenie, to ten biznes kwitnie dzięki temu, że są kupujący. Popyt rodzi podaż. A może odwrotnie.
Smutne jest też to, że nikomu nie można zaufać, skąd wiadomo, że narrator nie obiecał Natalii właśnie pracy przy zbieraniu truskawek? Albo w firmie sprzątającej lub na zmywaku? Miała prawo wierzyć w dobro i że jeśli kogoś prosi o ciastko to poda jej ciastko, a nie węża. Dlaczego to ja mam bać się chodzić po mieście nocą?
I z jednej strony mamy setki (teoretycznie rzec jasna) "znajomych" (he, he) na fejsie, a z drugiej nikogo w realu, żeby pomógł w kłopotach.

Chyba kiedyś życie było prostsze.
Almari dnia 20.09.2013 14:24
Madame - też się zastanawiałam, czy ona wiedziała na co się pisała, czy była nieświadoma. Poszukałam w tekście i chyba jednak raczej tak:

Cytat:
W prze­szklo­nej wi­try­nie ka­mie­ni­cy gruba pół­na­ga mu­rzyn­ka wy­ko­nu­je te swoje dziw­ne ruchy. Na­ta­lia mówi, że ona wo­la­ła­by jed­nak pra­co­wać w środ­ku.
Usunięty dnia 20.09.2013 16:35
Prosta historia, nawet stereotypowa, ale jej nie trzeba wykrzywiać wariacjami. Koloryzowanie scenek wyszłoby na niekorzyść. Amerykańskie filmy mają to do siebie, że estetyzują zło i przemoc, przez co - pomimo, że zło pozostaje złe - podoba nam się. Tutaj natomiast fajnie, bo sucho, przedstawiłeś absolutną nieczułość i całkowite odpodmiotowienie Natalii.



Modelowa prezentacja zjawiska na dobrym poziomie literackim.
szmella dnia 20.09.2013 16:38 Ocena: Bardzo dobre
Robi wrażenie, oj robi.
Wszystko opisane bez owijania w bawełnę, dosadnie, dosłownie, wprost .
Jak już powiedziałam, zrobiło to na mnie wrażenie.
Realia dzisiejszego świata, agresja, przemoc i "praca" niektórych dziewczyn.
Czego się nie zrobi dla lepszego życia?
Teraz już nie ma granic.
Było tak od zawsze i tak będzie.
Życie.
Każdy sam decyduje o swoim losie.
Pozdrawiam ;)
Madame Chauchat dnia 20.09.2013 17:26
Almari, to w takim razie dziwne, że w ogóle w to brnęła. Pośrednik pracy chyba nie powiedział jej wprost: N...., do holenderskiego burdelu jedziesz.
O tym, co tam czeka, jest na tyle głośno, że nikt o zdrowych zmysłach dobrowolnie w sidła nie wpadnie. Dlatego kwitnie kupno-sprzedaż ludzi. Kurcze, o tylu rzeczach nie mamy pojęcia. Docierają tylko strzępki o ciemnej stronie życia.
Dobra Cobra dnia 20.09.2013 18:00
Wybierając ten temat i opisując go tak brutalnie, stajesz się poniekąd niejako ambasadorem i propagatorem handlu żywym towarem. Może i takie są fakty, ale istnieje coś takiego, jak odpowiedzialność pisarza za swoje słowa.

Straszny niesmak pozostaje po przeczytaniu tego. :-(

DoCo
Almari dnia 20.09.2013 18:09
Madame - Przykład galerianek oraz ogólnie pojęty sponsoring każe myśleć jednak inaczej. Czy takie kobitki są zdrowe na umyśle czy nie, to już nie mnie oceniać, natomiast wiadomo, że takie akcje odbywają się z pełną ich świadomością, więc ustawki w innych miastach na dogadzanie i praca w burdelach mnie wcale nie dziwi, niestety.
mike17 dnia 20.09.2013 18:44 Ocena: Świetne!
Kobruś, i ja poczułem tęgi niesmak jako ojciec, który ma córkę, ale to jest tylko tekst "na faktach", i jeno tak należy go postrzegać - jako znak czasów, w których żyjemy, skurwiałych do potęgi entej kwadrat.
Andre opisał brutalną rzeczywistość sucho, krótko i na temat: to się dzieje i jest to tylko tym.
Nie należy utożsamiać autora z postaciami, które kreuje, bo w ten sposób MISTRZ Nabokov powinien iść do pierdla, bo pewnie z niego ostry pedofil, Sienkiewicz wsadzał na pal, więc psychopata, a pani Grochola to dobra pisarka jest, bo takie fajne książki pisze :)

Lecz z drugiej strony masz rację: chyba częściej tworzymy bohaterów, którym nadajemy własne cechy i to jest druga strona pisarskiego medalu, choć tego nie powiedziałeś nigdzie wprost w swoim komencie :)

Ale czasem mamy potrzebę, zabójczą wprost, by opisać patologię.
Może to nasz obowiązek wobec czasów i ludzi, może ktoś to powinien kiedyś zrobić?
Sam machnąłem w to lato opowieść o brutalnej zemście, co przy moim gołębim serduchu jest czystym curiosum, ale lubię pisać o różnych ludziach, także o takich, których postępowaniem gardzę, jak kimś, kto X lat żyje chęcią zemsty - to chore i wynaturzone.
Tekst Andre jest czymś innym: myślę przede wszystkim OSTRZEŻENIEM, to nie jest gloryfikacja profesji alfonsa, a ostre ukazanie jego totalnego, moralnego skurwienia.
Choć scena gwałtu otworzyła mi nóż w kieszeni, utwór uważam za udany, bo prawdziwy, a prawdy nie należy się bać, bez niej nie ma życie sensu, a jeśli, to co to za życie.
Jeno poczciwy Bukowski pisał, jak żył, i żył, jak pisał, i szacun mu za to :)

Amen :)
Miladora dnia 21.09.2013 12:40
Dobra Cobra napisał:
Wybierając ten temat i opisując go tak brutalnie, stajesz się poniekąd niejako ambasadorem i propagatorem handlu żywym towarem.

Nic bardziej mylnego, Coberko. :)
Powiedziałabym przeciwnie - ten tekst potrafi uświadomić tym, którzy jeszcze nie mają pojęcia o handlu żywym towarem, jakie istnieją kulisy tego procederu.
Niestety, dziewczyny często, nawet wiedząc, że jadą się sprzedawać, wybierają ten "zawód", myśląc, że po jakimś czasie wrócą z kupą kasy i zaczną nowe życie, strząsając z siebie tamte doświadczenia jak pył z butów.
Nie biorąc pod uwagę wszystkich zagrożeń, a także własnej psychiki.
Każda decyzja niesie w sobie ryzyko konsekwencji. Więc czasem płacą niewspółmierną cenę.
Ten tekst ją po prostu uświadamia.
Figiel dnia 21.09.2013 19:17
Szkoda dziewczyny. Wiele młodych, czasem nawet niegłupich dziewczyn nacięło się na stare numery alfonsów, zawsze zastanawiałam się jak oni to robią, socjotechnika i manipulacja w czystym wydaniu, a one czasem naprawdę ich kochają.
Częste, smutne, będzie więcej, bo to biznes lepszy niż broń i narkotyki.
To zawsze robi wrażenie, nawet w historii spisanej na papierze.
Bardzo dobre!
green dnia 21.09.2013 21:13
Zrobiło wrażenie. I ta końcówka. Kawał dobrego tekstu, niestety znajdującego odzwierciedlenie w realnym życiu.


Pozdrawiam:)
Dobra Cobra dnia 22.09.2013 16:31
To zatem znaczy, biorąc pod uwagę zdania moich szanownych przedmówców, że jest to tak sugestywnie dobre, że aż mnie odrzuciło. Strasznie emocjonalne!
Dobrze warsztatowo napisane, temat strasznie bolący wziąłeś na paletę. Bolący nawet człowieka, który nigdy nie miał z podobnymi przygodami do czynienia w najbliższym otoczeniu.

Nadal nie jestem przekonany, co do wzięcia akurat takiego tematu do napisania przez Ciebie. Ale to moje dylematy.


Pozdrawiam,

DoCo
Andre dnia 22.09.2013 18:49
Cobra, temat jak temat, jeden z wielu. Ten przyszedł mi do głowy, kiedy siedziałem akurat w podziemiach lotniska Schiphol… Gorsze rzeczy dzieją się każdego dnia, zaraz obok nas, czemu o nich nie pisać?

Mike, Miladora, dziękuję za poprawki, z większością się zgadzam, a nie wprowadzam ich, bo kiedy próbuję edytować tekst, to wszystko rozpirza się w drobne *ujki. Znikają akapity itp., pewnie coś źle przekleiłem ;)
zajacanka dnia 22.09.2013 19:18
No, mocne. Aż mi się w środku coś zagotowało, choć z drugiej strony naiwność dziewczyn zwala z nóg.
Nieźle napisane, reportażowo, powiedziałabym, przez co sprawia wrażenie autentyczności. A to tylko podnosi jakość tekstu. Na duży, duży plus.

Pozdrawiam
Dobra Cobra dnia 22.09.2013 20:26
Spróbuj zrobić poprawki w swoim edytorze i póżniej wkleić jeszcze raz opo na PP. Powinno się udać...

Pozdrawiam
Miladora dnia 22.09.2013 21:27
Andre napisał:
bo kiedy próbuję edytować tekst, to wszystko rozpirza się w drobne *ujki. Znikają akapity itp., pewnie coś źle przekleiłem ;)

Miałam dokładnie to samo - chaos na zmianę z kaszką manną.
Cobra dobrze mówi - dopracuj na domowym egzemplarzu, a potem wejdź w edytor, skasuj opowiadanie i wklej poprawione przy włączonym edytorze wizualnym tekstu.
Formatowanie uzyskasz, klikając znaczek "Równaj do prawej i lewej".
Za duże entery można skasować, dając backspace, a potem shift+enter - wtedy robi się pojedyncza interlinia.

Miłej ręcznej robótki. :)))
Andre dnia 23.09.2013 09:51
Dzięki!
Wasinka dnia 23.09.2013 12:18
No masz, jaki ciężki kawałek chleba! Już pierwsze zdanie naprowadza, w jakim kierunku możemy odbierać bohatera, ale potem jest nieco spokojniej (choć w jakiś sposób czuć dziwne napięcie i oczekuje się nieprzyjemnego zdarzenia, by jednak domyślić się, co jest grane, zanim się dowiemy - co jest dość przerażające...).
Język bohatera współgra z jego bezkompromisowym charakterem i tym, jak traktuje swoją "pracę" i innych ludzi, w tym przypadku dziewczyny. Jasny, prosty, zwięzły.
Natalii żal, bo trudno oczekiwać, że w każdym będzie się upatrywać wroga i niecnych zamiarów, tym bardziej że na pewno wszystko było ładnie skomponowane i przedstawione. Jednak - strzec się trzeba, jak widać, każdego.
Przeraża mnie brutalność takiego świata i to, że takie procedery mogą istnieć. Ty tutaj pokazałeś krótko, ale dosadnie, jak można skręcić nie w tę ścieżkę i jak za to zapłacić. Krótko i na temat. Bez niepotrzebnych opisów, bo i tak działa.
Dziewczyny wyżej się zastanawiały, czy bohaterka wiedziała, na co się decyduje, przyjmując takie zajęcie, ale podkreślany przez nie fragment może świadczyć tylko o tym, że przyjechała tańczyć na przykład. Mało to tańczących dziewcząt, które nie świadczą usług seksualnych, a nawet jest to im zabronione?
Ech. Zafundowałeś tu mocne, porażające realia, Andre. Szkoda, że tak wygląda rzeczywistość. Potrafisz ją pokazać.

Pozdrawiam wrześniowo.
Elwira dnia 25.09.2013 12:36
Cytat:
No więc stała tam, z walizką bez kółka

Bez przecinka

Cytat:
Heniek, stary(,) praski rajfur.


Cytat:
tam pojawili, to zmienił branżę bardziej na północ.

Wyrzuciłabym to, unikniesz powtórki

Cytat:
Heniek fach zdobył(,) łapiąc Bułgarki przy


Cytat:
Roześmiałem się. Później rozkręciła się trochę

2 razy się

Cytat:
witrynie kamienicy gruba(,) półnaga (M)murzynka wykonuje


Cytat:
inna (M)murzynka uśmiecha się do Natalii.


Nie lubię takich tekstów. Nie jest to jednak zarzut, tylko moja subiektywna opinia. Tekst dość przewidywalny, ale dobrze napisany. Bez ozdobników i bawienia się w niuanse. Sama brudna prawda.
Pozdrawiam.
viktoria12 dnia 25.09.2013 16:42
,,Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka" .
Twój adonis jest zbyt pewny siebie.
Ale taka pewność, jak to zwykle bywa: trwa tylko do czasu. Bo trafi kosa na kamień.
To oznacza dla naganiaczy i ambasadorów handlu ,,żywym towarem" - kłopoty, duże kłopoty.
Zabrakło mi w Twoim opowiadaniu optymistycznego zakończenia.
Izolda dnia 25.09.2013 21:44
Bądź pochwalony za to, żeś zdołał ująć to w miniaturę, krótką miniaturę, rozprawiającą się z tematem odpowiednim skrótem. Dłuższej bym nie zniosła. Ohydne to jest po prostu i dobrze, że nie ja o tym muszę pisać. A cierp i męcz się, bo dobrze Ci to wychodzi. Ktoś w końcu musi. Co ja tu będę słodzić i zachwycać się umiejętnościami, skoro Ty lubisz brutalnie. Odjechany jesteś, babrząc się w błotku, niech Ci będzie na zdrowie, w końcu ktoś te wszystkie dziewice musi rozdziewiczać, ja też się w niektórych tekstach załapuję. Obrzydliwie dobrze to nastukałeś. Odpocznij sobie.
al-szamanka dnia 27.09.2013 20:15 Ocena: Świetne!
Wstrętne, obrzydliwe, okropne.
Prawdziwe.
Musiałam się zmusić aby tekst przeczytać i teraz stoi mi na żołądku.
Okropne, brudne, ciężkie i zatrważające.
Wyjątkowo realistycznie i bardzo sprawnie napisane.

Pozdrawiam :)
zawsze dnia 28.09.2013 20:15
Kupuję Cię poza pierwszym zdaniem. Przypomina mi się od razu piosenka, którą słyszałam sto lat temu:
"Na to dictum wpadłem na pomysł złoty: młodzież najlepiej lgnie i ciągnie do głupoty! Pamiętając o tym, miałem ochotę zaimponować tym, co tylko najgorsze teraz. Do dzieła. Już nie ma mnie w składzie drugiej ligi, bo usmażyłem swoje gówno i nagrałem swoje rzygi" - i z tym samym kojarzy mi się pierwsze zdanie, z szokowaniem dla szokowania, i po co? I po co? Tekst bez tego sam da radę, naprawdę, za dużo ozdobników może wywołać oczopląs. To już nie barok, co za dużo, to niezdrowo, a turpizm szczególnie nie potrzebuje ozdób, ech...

Tekst bardzo mocny, podoba mi się, że myśli narratora nie są w jakiś sposób ugrzecznione. No i z drugiej strony pomyślałam sobie teraz, że, cholera, smutne jest to, że tak często słyszy się o strasznych rzeczach, że przestają nas pomału ruszać...
Odchodzę z mocno mieszanymi uczuciami.


Pozdrawiam
zawsze
Andre dnia 29.09.2013 12:33
Hej, zawsze, zgadzam się z Tobą w stu procentach, że szokowanie dla szokowania to tani kicz i tandeta, ale ale! Tutaj pierwsze zdanie wygląda jak wygląda nie, żeby szokować, tylko żeby od razu postawić sprawę jasno i uświadomić czytelnikowi jaki to jest tekst. Żeby już na samym początku pokazać w jakiej konwencji napisana jest ta miniatura. Żeby na wstępie wprowadzić w ten brudny klimat. Niektórym taki ton opowiadania się podoba, innym nie, ale chciałem, żeby już z góry uczciwie było powiedziane, jak ten ton wygląda.

Ja często czytam tylko pierwszy akapit, ba, czasem tylko pierwsze zdanie, i już wiem, czy jakieś opowiadanie mi się podoba, czy nie, czy to mój klimat czy jednak nie bardzo. Często po pierwszym czy drugim zdaniu, po prostu przestaję czytać. Dlatego staram się, aby moje pierwsze zdania oddawały całość opowieści i od samego początku wprowadzały w odpowiedni nastrój, właściwy dla tematyki. Uważam, że to szalenie ważne, zwłaszcza w tak krótkich formach.

Reasumując, moją intencją nie było szokowanie, tylko swojego rodzaju uczciwość przekazu i szczerość wobec czytelnika, któremu prosto z mostu pokazuję, co zamierza właśnie przeczytać :)
Quentin dnia 02.10.2013 20:49 Ocena: Bardzo dobre
Brutalna historia bez upiększeń, happy endu i czarowania się, że może być lepiej.

Bezkompromisowo rozprawiasz się z tematem traffickingu, niemal jak Larsson w "Dziewczynie, która igrała z ogniem". Najtragiczniejsze, najbardziej mroczne i przerażające nie jest w tym wcale to, że opisałeś scenę gwałtu. To tylko konsekwencja, nad którą można rozczulać się bardziej lub mniej, niezależnie od tego, co chcemy uzyskać. Najbardziej w oczy bije przede wszystkim postawa gościa srającego w podziemiach lotniska. Schemat dość prosty, ale jakże wymowny. Człowiek człowiekowi wilkiem i tyle, wszystko rozbija się właśnie o tę dawną prawdę. Świat jest tak przerażająco skonstruowany, że jeśli jest ktoś, z kogo można zrobić ofiarę, będzie i oprawca. Myślę, że o tym jest ów straszny tekst, co trafnie zaprezentowałeś.

Pozdrawiam
zawsze dnia 07.10.2013 05:19
Napomknę tylko, że bardzo mi miło, że odpowiedziałeś tak rozbudowanym komentarzem. Rozumiem, szanuję, doceniam.

Nocne pozdrowienia
zawsze
Usunięty dnia 09.10.2013 18:17 Ocena: Świetne!
Fakty zna każdy. Wielu je rozgrzebywało. Mniejszym lub większym patykiem.
Sceny gwałtów i przemocy zalewają nas z takim nasileniem, że przestaliśmy odczuwać chociażby mdłości.
Ale Ty zrobiłeś coś większego. Odważyłeś się zrobić z kobiety przedmiot, upokorzyć ją, a w końcu zniszczyć, wmawiając czytelnikowi, że sama sobie na to zasłużyła. I upiekło Ci się. Bo ja uwierzyłam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Nuria
25/08/2019 22:16
Zaimków osobowych tyle, że można obdzielić z trzy utwory.… »
Lilah
25/08/2019 21:10
To świetnie, Mike. :) »
Opheliac
25/08/2019 21:04
Kreseczka, głównie Podoba mi się Olaboga City,… »
Opheliac
25/08/2019 20:57
Wodniczko, dziękuję za obecność i "odkopanie" ;) »
AntoniGrycuk
25/08/2019 20:28
Jolu, napisałem ten tekst po przeczytaniu tekstu… »
Kazjuno
25/08/2019 19:28
Narracja niezmiernie ciekawa. Pełno znakomitych porównań i… »
Marek Adam Grabowski
25/08/2019 19:25
Witaj na tym portalu. Na poprzednim nie czytałem demona,… »
Carvedilol
25/08/2019 18:43
Kazjuno Jolu dzięki za przeczytanie i komentarze… »
mike17
25/08/2019 18:22
Całkiem to fajne, Zdzisławie, z humorem i pewnym morałem.… »
Decand
25/08/2019 18:12
Kazjuno - za odczyt dziękuję, za komentarz również.… »
Decand
25/08/2019 18:09
Madawydar - bardzo dziękuję za odczyt i tak pozytywny… »
Kazjuno
25/08/2019 18:09
Zapomniałem o ocenie. Ale, Upsss... i nie mam możliwości… »
JOLA S.
25/08/2019 18:05
Odnajduję w tym tekście znajomy zapach. Czytając, pragnęłam… »
Kazjuno
25/08/2019 18:04
Na mój gust dużo tu poetyckiej prozy pomieszanej z… »
mike17
25/08/2019 18:03
Niebawem trzy nowe miniatury miłosne :) »
ShoutBox
  • Carvedilol
  • 25/08/2019 18:44
  • Vanillivi, dzięki i ode mnie za wrzucenie tekstu
  • AntoniGrycuk
  • 25/08/2019 16:10
  • Vanilivi, ja też dziękuję za dodanie tekstu po krótkiej przerwie.
  • Kazjuno
  • 25/08/2019 13:36
  • Dzięki Vanilivi
  • Vanillivi
  • 25/08/2019 13:29
  • Przepraszam wszystkich za problemy z publikacją.
  • Vanillivi
  • 25/08/2019 13:28
  • Wrzuciłam jeszcze kilka waszych tekstów, tych które najdłużej zalegały, korzystając z tego, że Wiktor nie zabrał mi jeszcze uprawnień. Mam nadzieję, że sytuacja się niebawem wyklaruje.
  • Kazjuno
  • 25/08/2019 11:51
  • Jednak Antoni Grycuk masz rację! Moja koleżanka rzeczywiście zasuwa w prozie. Trzeba JEJ dać ochłonąć. Chyba ledwo dyszy przygnieciona stertą makulatury, oczywiście też mojej...
  • Kazjuno
  • 25/08/2019 11:27
  • Komentujemy tylko ja z Tobą i jeszcze kilka miłych pań i łaskawych facetów. Reszta milczy; A Feith to moja dobra znajoma, ale od POETÓW. Mnie by na pewno opublikowała. Jednak cisza online. Przykre...
  • AntoniGrycuk
  • 25/08/2019 10:33
  • Ze specjalną, niekoniecznie związaną, dedykacją: [link]
  • AntoniGrycuk
  • 25/08/2019 08:57
  • Kazjuno, jest jedna Pani redaktor od prozy, Faith się zowie. Ale widzę, że ten portal umiera. Nie tylko ten. W ciągu 2 lat mojej bytności ilość komentarzy pod prozą spadła drastycznie.
  • Kazjuno
  • 25/08/2019 07:21
  • Szkoda, nie mamy redaktor od prozy. Nie mam nic do poetów, ale CI mają wykwalifikowaną trójkę. Nie dziwię się Vanilivi, że nie podołała. Ech, co za niesprawiedliwość...
Ostatnio widziani
Gości online:8
Najnowszy:Wojciech
Wspierają nas