Z pamiętnika menela Czesia - mike17
Kategoria Konkursowa » Tydzień miniatury » Z pamiętnika menela Czesia
A A A
Od autora: Stylizacja językowa celowa. Całość jako jeden, wielki żart :)






1 marca 2013, Wyczerpy Dolne, 17.33, wiatr zachodni, po czipsach paprykowych.

Walę browca pod sklepem, patrzę, idzie wyczesany lachon z piórami jak Indianin, no to myślę, że trzeba rwać mięsko póki gorące, bo jak ostygnie, to kwas, a im dalej w las, tym większy kwas.
- Bejbe, bejbe! – krzyczy Czesław. – Du ju low mi?
Idzie do mnie i patrzę, że znam tę ćwarz skądś tam i krzyżujemy ochoczo oddechy oparci o murek, bo laski lubią, jak się ostro przykowboi, a ja maczo, że drugi taki może gdzieś w Kanadzie żyje, albo się jeszcze nie narodził.
- Skarbie, kopsnij paczkę na gacie, bo Czesławowi na dupsku już jeno jakiś ochłap dynda.
Ona, że kukuryku na patyku.
No to ja w te pędy, że trauzers mi się zdarli i tyłek ludzie widzą, jak chadzam po ulicach naszego pięknego pueblo, a o swój imejdż dbam po pańsku.
Ona, że paczka to kupa mamony, a ja jej, że coś ty z wiatru robiony cudak, więc pożyczka ma być grana, bo galot na tyłku ma wisieć jak order na cyckach męskich.
Polecieliśmy znów w ślinę z języczkiem, i tak ją wymerdałem po czesławowemu, że stówencję chętnie wydziera spod stanika i gra muzyka, panie dzieju.
Teraz mam zarąbiaste dzwony jak na Wawelu, albo ci tam, na tym Wawelu, mają takie dzwony, jak ma Czesław, który często pisze. No. I jest w deskę, kolo!

23 kwietnia 2013, Grzdyl Wąski (osada), 11. 12, deszcze niespokojne, po nagłej defekacji.

Siedzę na trawie i palę fajka, zajeżdża jakiś bonzo Mercem. Okular czarny, stajlowy. Pilotem furkę zamknął i lezie w moim kierunku, że sobie pomyślałem, że to ja jestem u niego, a nie on u mnie. Takie panisko z woskiem w uszach i małym, sflaczałym fiutem. Kurzę lichego szluga i ignoruję. Nawet mi się czknęło. On staje nade mną i w te pędy zagaja powoli, że na daczy jest robota po zimie. Gałęzie trza pozbierać, koluchy pograbić i jeszcze coś tam, ale nie pamiętam.
Pytam się:
- Ile?
On:
- Co, ile?
Ja mówię:
- Ile płacisz pan za tę fuchę?
On mi na to, że pięć złotych za godzinę. Myślę, będzie na jabole i kiszkę. Wchodzę w ten biznes, ja mu walę. On się durnie uśmiecha i powiada, że nie tak łatwo z tymi lodami. Ja mówię: co śmierdzi? On, że posesja ma dwa hektary i trza dymać tam i z powrotem od rana do wieczora, żeby mu ten szajs uprzątnąć, bo małżonka przyjeżdża za dwa dni i ma być picuś glancuś. Coś mi ta robótka zalatuje, myślę. Dziad mi gada, że dwóch ludzi ma być, bo mu się pali. Myślę, że jeszcze ci się nic nie pali, ale jak będziesz pyskacz, to ci z Mietkiem ogień podłożym i git. Wkurza mnie na koniec. Gada jak do kmiota, że te pięć złotych na dwóch do podziału.
- Och, ty chamie bury! – wrzasnąłem i z buta z gleby wyrywam.
Cegłówka leży w trawie i tylko czeka. Zrywam się ja na równe nóżki i tą cegłówą mu w Merca i wypad mi z baru! On z łapami, to mu w japę raz i dwa pakuję, a łapsko mam jak bochen chleba. On spękał, puścił bąka i do karetki wieje. To ja mu kopniaka na drogę aplikuję i ostrzegam, żeby mnie koło pióra nie robił, bo będzie dym.
Więcej pryka nie widziałem.

7 maja 2013, Koluchy Bure, 21. 33, ciśnienie w normie, po serialu brazylijskim.

Znałem razu pewnego panienkę której śmierdziało z paszczy. Nie szło wdychać tego okrutnego smrodu. Capiło niemożebnie. Mogło zemglić. Czasami oddychałem „na karpia”. Mówię jej kiedyś: „Idź ty lepiej do dentysty.” A ona mi na to: „Jestem krótka na kasę”. Więc jej pożyczyłem stówę. Potem zapadła się pod ziemię wraz z moją forsą. Dzwonię i mówię: „Oddawaj stówę, bo mnie suszy, chcę zalać pałę”. Odłożyła telefon i ignorowała moje esemesy. Tak to z babami gadać.
Kiedyś na murku robię browca, patrzę, idzie, taka wyczilałtowana. No to wyskakuje jak z procy i gadam o długu.
Patrzę, że jej już z paszczy nie zajeżdża. To jej dałem puszkę piwa i piliśmy na moim ukochanym murku. Mietek też się dosiadł. I nie przeszkadzało mi, że była szczerbata.
Gdyż jej tego śmierdzącego zęba kowal wyrwał. Miała w ten sposób przerwę na szluga albo mogła sobie tam wsadzić ołówek. Coś za coś.

20 maja 2013, Cibki (Pomorze Zachodnie), o świcie, gdy budzi się życie.

Jadę raz windą w takim wylaszczonym bloku, co to nowobogaccy żyją w nim za piętnaście kredytów, w mieście na północy, i wsiada baba z dzieciakiem. Śmierdzi od niej ostro potem. Głaszcze małego po głowie i gada, że rowerek mu kupi, jak dostanie piątkę z geografii za tydzień. Nos mam zatkany, bo syf jak cholera, jeszcze chwila, a obrzygam jej facjatę.
Że też te baby albo cuchną śledziem z zapyziałego krocza, albo potem spod niemytych pach.
Jak Jadźka, co to ją podrzucałem na drążku w krzakach w niedzielę, a im ostrzej jechałem z tym koksem, tym bardziej ona pierdziała i capiło od niej jak ze śmietnika.
Winda staje na drugim piętrze i pcha się tęgi, potężny babon o rozmiarze buta czterdzieści trzy.
No i co ja widzę?
Ja widzę coś.
Oj, widzę.
Oj, każdy nieślepiec to by zobaczył w te pędy.
- Dlaczego ta pani ma wąsy? - pyta mały.
- Bo jej urosły jak panom - odpowiada roztropnie matula.
- Bzdura - włącza się babon. - Byłam sławną biegaczką – bredzi wyniośle.
- Co? - matka pyta.
- Na olimpiady się jeździło - wąsacz na to.
- Rozumiem.
- Trochę przesadziłam ze sterydami… - potwór gada, strzygąc wąsem jak Pan Wołodyjowski.
- Do widzenia pani - rzekła matula, wzięła bachora za łapę i z windy.
Ja też wypaliłem po kozacku dzidę, bo smród mnie zmógł jak tysiąc czortów i pod samą gardziel obiad mi podszedł.
No i wąsy.

9 czerwca 2013, Chójnik, 7.44, lekkie zachmurzenie, po spożyciu najtańszej pizzy.

Się zarobiło przy grabieniu liści z Mietkiem parę peelenów i myślę trza coś wylaszczyć, bo nocka bez dziewoi to jak smętny nocnik bez tyłka. Brudne miałem łapy, śmierdziały jakimś szajsem. Otarłem o gacie jak panisko spod Grójca. Na frycka miałem też, no to się tam przetransferowałem, i babeczka jak lalka z mych snów jeździła mi odjazdową maszynerią po czaszencji i pytam, czy telefon mi da, bo ja ogier. Kocham te sprawy…
Nie. Nie dała. Wiernością pojechało.
- Męża mam - mówi. – To piłkarz w klubie Zieloni Zadupie.
Kurka!
Bimbo!
- Potrzebuję zakutasić – ja jej na to.
- To od czego rączka?
Wyszedłem z lokalu i spotkałem na winklu Jolkę. Tyłeczek wypas, czad korporejszyn, tylko sztyftować. Kuku no. Dżaga. Funkiel nówka nieśmigana, że szokendroll.
Obiecałem, że ustawka w łikent. Pod kioskiem. Z lewej strony, bo tam wiatry są spokojne. Się nie udało. Idę do starych i pytam, co jest. Gdzie mój lachon? Miałem randkę pod kioskiem. Mam prawo do kobiet. Lubię sobie popukać. Druga wojna już się skończyła, a ja cierpię na priapizm.
- Powiesiła się - mówi fader.
- No to kiedy mogę wpaść?
- Nie wiem - mówi fader.
- No ją odetnijcie. Problemo? Przyszedłem to sczekierałtować. Ja mam z nią randkę, kapiszi? Dziadygo, nie rób mi na złość. Jak ją zakopią, pójdę i zaniosę ją na chatę i będę reanimować. Love is bjutiful..
Pryk odwrócił się zadem i poszedł.
Chciał zakowboić.


Di ent – not to bi continjut, for sior.



18 września 2013


Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
mike17 · dnia 21.09.2013 08:40 · Czytań: 1266 · Średnia ocena: 4,64 · Komentarzy: 68
Komentarze
shinobi dnia 21.09.2013 10:01 Ocena: Świetne!
:D
Tekst jest potwierdzeniem Twojego talentu.
Bawisz się konwencją, eksperymentujesz z jakimś slangiem, stylizujesz i wychodzi to zarąbiście. Bardzo to wszystko zabawne, tekst skrzy się momentami mogącymi wywoływać salwy śmiechu - mi gęba sie cieszyła non stop.
Co tam jeszcze? Prawda, życie, naturalizm. Tak, to też jest w tym tekście.
Wybrałbym jakieś momenty, ale to bez sensu, musiałbym zacytować cały tekst. :)

Podsumowując - super.

Pozdrowienia. :)
Almari dnia 21.09.2013 10:36
Na luzie, z wyważeniem, mimo że naturalistyczny smród wyziera z kątów. Ze śledziem pojechałeś, no ale, taka prawda, co zrobić ;p Fragment ze starymi babami w windach, sklepach, gdziekolwiek do mnie przemówił najbardziej. A na końcu taki troszkę czarny humor mamy. Takie już nasze życie zasrane ;) Dopiski z datami genialne.

Musisz mi wybaczyć ten klockowaty komentarz, ale jeszczem zaspana ;)

I parę robaczków:

Cytat:
Oj(,) widzę.
Oj(,)każdy nieślepiec to by zobaczył w te pędy.


Cytat:
po­twór gada(,)strzy­gąc wąsem jak Pan Wo­ło­dy­jow­ski.


Cytat:
- Do wi­dze­nia(,) pani



Maravilloso, saludo
Druus dnia 21.09.2013 13:01
Co ja tu będę pisał, wymyślał, opowiadał, jak i tak na końcu powiem, że kawał świetnej roboty odwaliłeś ;)

shinobi napisał:
Tekst jest potwierdzeniem Twojego talentu.


Święte słowa. Tylko pozazdrościć.

W pełni ukontentowany idę walnonć se browca, w końcu saturdaja mamy. ;)

Pozdrawiam.
tydrych dnia 21.09.2013 15:15 Ocena: Bardzo dobre
Przeczytałem i z lekka zatkało mnie.
Trudno odnieść się mi, nie tylko do tematu i użytego tu słownictwa, ale także do całości jako utworu.
Na miniaturę extra i nie dziwię się, że zbiera pochwały, bo napracowałeś się za co najmniej piątaka za godzinę.:) :yes:
Ryszard Taxidriver dnia 21.09.2013 15:50 Ocena: Bardzo dobre
Fajne, dobre. Bohater przypomina mi garusa z pierwszej sceny w "Psach 2". Chyba tylko trochę za długie, bo miało być do sześciu tysięcy znaków ze spacjami. :)
Slavek dnia 21.09.2013 20:13
ciekawe, żadnych przestojów, ale to chyba plus każdej miniatury tzn. dobrej miniatury jak ta, albo te;)
czytając przypomniałem sobie "Mechaniczną pomarańczę" Anthony’ego Burgessa

Nastojaszczy horror szoł
pozdro:)

PS.
a teraz kodzik ;)
Dobra Cobra dnia 21.09.2013 21:26 Ocena: Bardzo dobre
Witaj mike,

Wreszcie jakiś letki i wesoły tekst po ostatnim wysypie dramatyzmu konkursowego tygodnia, tj piątku.

Jak na kolesia, co za 5 złotych tworzy opka, to całkiem wporzo.

Jedyne, co mię, w głupocie serca mego, nie przekonuje, to zapożyczenia angielskich słów. No, bo skąd taki koleś miałby je znać? Wiem, że lubisz Hamerykę, którą uważasz za jakąś tam świętość, lecz tacy kolesie z Zadupia Dolnego nie mają szans znać takich słów.

I to jest jedyna słabość tego opo.

Wiesz, że lubię prostego, swojskiego bohatera i oczy mnie się świecą, jak o takim czytam. Bo taki koleś to nadal jest mądrzejszy, niż cała Unja europejska.

Bardzo na tak. A jeszcze bardziej przy posusze Tygodnia Miniatury, gdzie coraz trudniej znajduję miłe mi tematy a coraz łatwiej te niemiłe.

Pozdrawiam.

DoCo
Zachary Ann dnia 21.09.2013 21:42
Powiem tak - gratuluję ci tego, że masz aż tyle wolnego czasu żeby marnować go na coś takiego. Myślałem, że ja mówię niezbyt po polskiemu (i angielskiemu zresztą też), ale, cytując klasyka, tej konwencji nie pozwala mi zaakceptować kultura osobista. A tak poza tym, to matko święta, że tak można. I nie rozśmieszyło mnie, cóż.

Już chyba domyśliłeś się, że jestem na nie, także uciekam stąd.

Pozdrawiam,
Ann.
green dnia 21.09.2013 21:49
Przebrnęłam, ale ani to zabawne ani smaczne. Dla mnie nie do przyjęcia, ale może moje poczucie smaku i humoru jest całkiem inne.

Zostawiam pozdrowienia
Usunięty dnia 22.09.2013 01:07
Doceniam spójność stylu, chociaż język zdaje się być mocno stuningowany. W realu, postacie z taką gawędą mają zwykle fajne poczucie humoru. Nie stać ich może na bystrość, spontaniczne trafianie w sedno, ale korzystają z wyśmienitych, sprawdzonych gotowców. Zawsze mi to imponowało. Niestety niewiele czasu potrzeba, aby przekonać się, że właśnie robią to machinalnie, odpalają ten sam tekst przy danym zachowaniu. Takie moje spostrzeżenie.


W tym tekście bardzo mało zabawnych momentów, bo sytuacje nijakie. Witkowski w swoim "Lubiewie" umiał zabawić się podobną (jak dobrze pamiętam) konwencją, ale tam język opierał się o śmieszne sytuacje, dlatego całość żre. Sam język dużo nie zdziała. Dla mnie to porno. Podejrzewam, że dysponuję nastrojem, w jakim Twój utwór by mi zasmakował. Teraz nie mam tego nastroju ;)
mike17 dnia 22.09.2013 09:05
Dziękuję Wam bardzo za wszystkie komentarze, te przychylne, i te krytyczne.
Czesiu to menel niezwykły, choć przeżywający prozę życia.
Kiedyś w budowlance miał angielski dwa razy w tygodniu, stąd jego znajomość podstaw, jeno.
Pasjonat browców i kobit, no i picia na murku :)
Zwiedza nasz piękny kraj, rwąc lachony i podtrzymując stałe stężenie alkoholu we krwi.
Ma też zalety: nie przeklina, umie zaparzyć herbatę, śpiewa i tańczy, po menelsku, rzecz jasna.
Na pewno są od niego gorsi :)

Pozdrawiam niedzielnie :)
akacjowa agnes dnia 22.09.2013 11:25 Ocena: Świetne!
Kurde mol, Mike, aleś przysadził! Tekst bajerancki i kuloski, a nawet fulkrejzi. A odchodzące od niego stinki powalają. Masz łeb jak hajklas muliszop.
Zdobyłeś u mnie kolejne punkty.
Pozdrawiam :)
mike17 dnia 22.09.2013 13:07
Oj, jak się cieszę, Agnieszko, żem Ci tak przypasował tym skromnym tekściorem :)
Dzięki za słowa uznania, jakże dla serca mego miłe!
Zdradzę, że sytuacja z grabieniem działki wydarzyła się naprawdę, jeno w nieco łagodniejszy sposób: pewien bezrobotny facet opowiedział mi to w to lato, że jakiś warszawiak zatrudnił go do takiej fuchy, obiecując 5 zeta za godzinę.
To bezrobotny facet wziął żonę, i tyrali jak dzikie osły od rana do wieczora, a im potem gada, że te 5 zeta to na nich oboje, więc zasuwali za 2,5 na godzinę.
Więcej tam nie wrócili.

Pozdrawiam wesoło :)
Figiel dnia 22.09.2013 16:10
Mike, dobrze napisane, ogromna lekkość stylizacyjna, ale menela nie kupuję. Tony meneli przerobiłam, ale z taką gadką, to mi się żaden nie trafił, zapamiętałabym po wsze czasy. Ten u Ciebie ni mądry, nic cwany ni śmieszny i za bardzo wystylizowany. Gdzieś w stronę Grzesiuka mi troszkę myśl przy Twoim tekście ucieka.
Pozdrawiam:)
Dobra Cobra dnia 22.09.2013 16:23 Ocena: Bardzo dobre
Oj, troszkie tak.
mike17 dnia 22.09.2013 16:32
Ha, ha, ha, brawo, Figielku, co za zbieg okoliczności, bo ja chłopak z Czerniakowa jestem, gdzie Bard Ulicy Grzesiuk ongiś żył i swe powieści pisał :)
Pewnie chadzał też po mojej ulicy!
Ragarding Czesiu: toć to menel menelski z Menelowa rodem, więc nie ma się podobać, co najwyżej jego dzieje mogą, choć wcale nie muszą, wywołać uśmiech na niejednej fajcacie, tudzież wywody, które także mogą, choć wcale nie muszą, zostać odebrane jako głos naturszczyka, który nagle sięgnął miedzy jednym browcem a drugim, po pióro/długopis i dał ludzkości świadectwo swych dziejów :)

Wszystko względnym jest: może Czesiu konfabulował i wcale tego nie przeżył?
Odpowiedź zna jeno wiatr... (Blowin' in the wind) :)

Pozdrawiam z Powiśla-Czerniakowa :)
Figiel dnia 22.09.2013 16:35
No, to sprawa jasna:)

Pozdrawiam:)
Dobra Cobra dnia 22.09.2013 16:38 Ocena: Bardzo dobre
Dzielnie bronisz swojego dziecka, mike.
mike17 dnia 22.09.2013 16:40
Każdy człek to stworzenie boże :)
W każdym istnieje pierwiastek dobra, jeno trza to wydobyć.
Jestem realistą.
A Czesiów widuję codziennie, i kiedy daję piątala na bełta, chętnie gadają o sobie, a ja lubię słuchać ludzi, to taki miłe i zacne :)
Figiel dnia 22.09.2013 16:43
Zacne, ba! czasem wręcz pouczające. Bo niejeden menel mądrze gada. Czasem powala na łopatki.
mike17 dnia 22.09.2013 16:46
O to to!
A ile z nich było kiedyś Kimś, ale losy się popieprzyły i stali się ludźmi ulicy :)
Lubię ich słuchać, bo zawsze mają w zanadrzu zajebiaszcze historie, często przekoloryzowane, ale pomimo to odjechane na maxa i warte nadstawienia ucha.
No i ten folklor, bezcenny, panie dzieju, no - od normalsa tego nie usłyszysz.
Figiel dnia 22.09.2013 16:50
Zgadza się, a ci co to dawniej Kimś byli lekcję pokory dają taką, że hej, bo nagle uświadamiasz sobie, że jeden, czasem przypadkowy niefart życiowy i witasz w klubie.
mike17 dnia 22.09.2013 16:54
Jasne, to mogłem być ja lub Ty, i dlatego często daję im na bełta, bo nie wiem, czemu chlają, zapewne nie dlatego, że są szczęśliwi - uwalają się dzień w dzień, by nic nie czuć, by nie czuć bólu istnienia...
Współczuję im, bo to też ludzie.
Ale Czesiu jeszcze wymiata po kozacku, puka, pije, podróżuje, a więc jeszcze nie sypia w kartonie na dworcu, co mnie jako jego Stwórcę niezmiernie raduje, ole!
Figiel dnia 22.09.2013 16:59
No i dlatego, że wymiata po kozacku mi nie pasi. Ale Stwórca jak Bóg, niech go prowadzi.
Też daję... w końcu człowiek nie wielbłąd, pić musi :)
mike17 dnia 22.09.2013 17:03
Czesiu jest w średnim wieku, więc czesze nielicho :), lubi być w centrum akcji!
A jak każdy menel zorientowany jest jeno na laski i browca/jabola.
Tak, chłopaki muszą zalać pałę i to też trza rozumieć :)
Jack the Nipper dnia 22.09.2013 21:38
Mało menelowaty ten Czesław. Raczej taki osiedlowy filozof, co zawsze ma coś ciekawego do powiedzenia i do dodania. Pozytywny bohater ciemnych kątów. Pewnie starej daty.
Doceniam wysiłek włożony w ułożenie opowieści z tylu niestandardowych słów ;)
mike17 dnia 23.09.2013 08:51
Dzięki wielkie, Jack, za koment i czytanie przygód Czesia :)
W zupełności zgadzam się z tym, jak określiłeś mego bohatera: efekt pewnego zniesmaczenia można osiągnąć bez używania k...rew i ch...jów, a właśnie takim stylizowanym językiem ludzi ulicy i o to mi tu głównie chodziło, by brzmiał on naturalnie, tak, jak oni faktycznie gadają :)

Pozdrawiam deszczowo :)
zajacanka dnia 23.09.2013 22:19
Przebrnęłam. A łatwo nie było. Cóż, zupełnie nie moje klimaty, ani slang, ani nowomowa, ani zapachy, ani wiatry... Ogólnie malo smaczne.
Rozumiem, że żart, ale z tych obrzydliwie obleśnych, które właściwie się przemilcza. No, to milknę.
mike17 dnia 24.09.2013 08:50
Dzięki wielkie, że wpadłaś i czytałaś :)
Liczyłem się z głosami i krytyki i wcale mnie to nie dziwi - nie każdy czuje się dobrze w takich klimatach, ale to też część życia i świata i jako autor co jakiś czas lubię poruszyć jakiś "niewygodny" temat.
Tym razem menelstwa, ale na wesoło.
I też wiem, że niektórych z Was text ubawił do łez, innych nie, i to jest w tym przypadku normalna reakcja :)

Pozdrawiam słońcem Warszawy :)
bosski_diabel dnia 24.09.2013 09:24 Ocena: Świetne!
Mike, Michale potrafisz nawet taką rzeczywistość namalować, upachnieć, jestem pod wrażeniem, pisz,pisz...pozdrawiam serdecznie.
mike17 dnia 24.09.2013 09:28
Tadeuszu, aleś mi zrobił niespodziankę!
Wiesz, jak bardzo zawsze czekam na twój koment, dla mnie to święto :)
Staram się być autorem wszechstronnym i pisać w różnych konwencjach, stylizować język, po prostu nie stać artystycznie w miejscu.
Stąd teraz powstały przygody Czesia :)
No, jestem pod wrażeniem twojej wizyty :)

Pozdrawiam słonecznie z Powiśla :)
marukja dnia 24.09.2013 11:28 Ocena: Bardzo dobre
Sympatyczny ten Twój Czesio. Przypadałaby się może druga część, z Czesią w roli głównej? ;)

Urzekły mnie zwłaszcza opisy-nadpisy kursywą:
Cytat:
1 marca 2013, Wy­czer­py Dolne, 17.33, wiatr za­chod­ni, po czip­sach pa­pry­ko­wych.
Niezły myk. Spodziewałam się po prostu zarysowania miejsca-czasu akcji, nawet Wyczerpy mnie zmyliły. A te wiatry... przywiały uśmiech i został już do końca.

Cytat:
Cibki (Po­mo­rze Za­chod­nie)
trafiony - zatopiony! Tak się składa, że Zachodniopomorskie to moja kraina, i Cibek tu faktycznie nad morzem dużo. Mogą być jeszcze Lasy Pomorza, na przyszłość. ;)

Cytat:
No to ja w te pędy, że trau­zers mi się zdar­li
Tutaj jednak nie kupuję tych spodni, nie wiem, może dlatego, że nie wierzę zbytnio w możliwośći jeżykowe Czesia. ;)

Całość robi fajne wrażenie, stylistycznie oryginalnie, ale może ciut za długo? Jak dla mnie odrobinę.

Pozdrawiam!
mike17 dnia 24.09.2013 13:48
Dzięki wielgaśne, Marukjo, za tych słów pięknych garść :)
Bez opisów kursywą to byłoby tak niepełne, jak lizak bez patyka!
Jak już wyżej pisałem, Czesiu miał w budowlance Anglika dwa razy w tygodniu, więc takim koślawym brołken Ingliszem to tam cuś niecuś wyduka po kilku puszkach chmielu :)
Cieszę się, że Czesiu wzbudził sympatię.

Pozdrawiam szumem liści wrześniowych :)
Wasinka dnia 24.09.2013 21:18
Ech, na pewno już wiesz, co napiszę...
W zasadzie ucieszyłam się, że napisałeś miniaturę, czyli krótszy tekst niż zazwyczaj, bo często Ci zarzucałam, że przegadujesz temat (i takie tam inne). I fajnie, że jest krócej, ale i tak mi nie podeszło. Czesio-szpanerek wydaje się sympatyczny (ale też nie znam menela, który by w takim językiem mówił), jednak sytuacje i obleśności mnie nie przyciągnęły. Moje poczucie smaku i humoru się skrzywiło. Zapewne mogło o to chodzić, wszak to nie poezja życia (choć z drugiej strony...), ale twardy, choć uśmiechnięty, od jaśniejszej strony ukazany kawałek życia. Niestety, historyjki nie urzekły; ta forma żartu mnie nie bawi.
Ale doceniam koncepcję przedstawienia nam życia od strony Czesiowej.

Pozdrawiam księżycowo.
przyroda dnia 24.09.2013 21:30
Noooo, zdrowo poleciałeś tzn. ten Czesio. Taki menelo - luzaczek z obleśnym poczuciem humoru... łaaał... gratuluję odwagi drogi Autorze... do mnie ta łamanoszczyzna językowa nie przemawia, zacina przy czytaniu, ale i takie przypadki marginalne spotyka się w prawdziwym życiu ;)

Pozdro!
mike17 dnia 25.09.2013 00:19
Dzięki, Dziewczyny, za odwiedziny, Czesiu Wam tego nigdy nie zapomni, bo to menel niepospolity, a co za tym idzie nie do końca taki menelowaty, i może nie taki całkiem transparentny, ale to chyba widać, słychać i czuć, jak śpiewał ongiś pewien artysta z miasta :)

Ahoy od mika :)
Izolda dnia 26.09.2013 19:49
Mógłby być Czesio, cwaniaczek, ale z polotem, mogłoby być wyczesane słownictwo, nawet z naleciałościami inglisz, mogłyby przejść scenki rodzajowe, mimo przyciężkości niektórych, ale ilość smrodu, którą upakowałeś do tekstu przewyższa moje możliwości. Litości, litości i jeszcze raz litości. Wrażenia po, zostały zdominowane przez te niekorzystne efekty 6D i niestety muszę powiedzieć: odchodzę; albo nie: uciekam.
Interesuje mnie czy taka stylizacja wychodzi Ci gładko, jak spod maszyny, czy wymaga pieczołowitego ślinienia ołówka przed zapisaniem?
mike17 dnia 26.09.2013 21:10
Siema siema, albo się nie ma :)
Stylizacje tego typu mam we krwi z racji na byłe/obecne pobieżne kontakty ze światkiem czesiowym, toteż nie ma tu nic, co by było fikcją wyssaną z palca artystycznego niebytu, bo takich ludzi multum, a że się z nimi gada, to też się to i owo słyszy, lub choćby zarys jakiś, a to podpicować po swojemu i jest tekst.
Lubię czasem tak właśnie stylizować swoje historie, bo o wszystkim pod Słońcem warto pisać, by czasy oddać i ludzi w nich żyjących.
I o Czesiach toże :)

Pozdro nadwiślańskie :)
al-szamanka dnia 27.09.2013 21:47 Ocena: Świetne!
Ha, ubawiłam się pierwszorzędnie :)
Tekst extra zaserwowany, jak to u Ciebie.
I jak zwykle obudziłeś pisaniem wspomnienia i skojarzenia.
Prześmieszna gadka pana Czesia przypomina mi paplaninę Salvatore z "Imię róży" U.Eco.
Zlepki różnych języków, a jednak zrozumiałe dla każdego, nawet przeciętnie zorientowanego w obcych mowach czytacza.

Gdy wychodzę z mojej bocznej uliczki na główną, mam na zakręcie supermarket. Od lat grupka meneli przesiaduje tam przynajmniej połowę dnia i popija piwo - często sprytnie wynoszone z tego właśnie sklepu.
Któregoś dnia byłam świadkiem ciekawej scenki.
Stałam w kolejce do kasy, przede mną menel Sepi czekał cierpliwie za parką Hiszpanów, którzy nie mogli dogadać się z kasjerką, próbowali po francusku.
W momencie gdy już zdecydowałam się pomóc, sprawę przejął Sepi odzywając się z perfekcyjnym akcentem:
- Est-ce que je peux vous aider?
Potem okazało się, że zna jeszcze trzy języki i połowę życia był nauczycielem.

Nie wiemy, kto tak właściwie kryje się pod koszulą menela.
Dlatego nie dziwię się i nie zaprzeczam, że może istnieć taki pan Czesio.
Fajna postać, fajnie podana.

Pozdrawiam rozweselona :)
mike17 dnia 27.09.2013 22:11
Bo to nie jest jeno taki żart z mojej strony, to głos o ludziach, którzy żyją wśród nas, uznawani za meneli, a kiedyś mogli być kimś, a znam takich.
Byli nawet całkiem wysoko.
Al, dzięki za czytanko, za to, że zawsze jesteś blisko, za zrozumienie dla mika nieprzewidywalności.
Bo tym razem przyszedł czas na taki temat, może wesoło podany, ale chyba nie do końca taki wesoły.
To o outsiderach.
O ludziach, którzy się pogubili w życiu.
A dowcip tu zawarty, chyba też taki raczej gorzki, bo być menelem, to być kim?

Wieczorne kisski, Al :)
zawsze dnia 29.09.2013 22:32
Mike,
nie dałam rady przeczytać całości dlatego, że nie przekonuje mnie stylizacja językowa, niestety. Nie dołączam więc do zachwytów, i mnie to, co po polskiemu z tym, co po anglijsku nie chwyta, wręcz odrzuca.
No, nie dla mnie, niestety.
zajacanka dnia 29.09.2013 23:51
Cytat:
alPrześmieszna gadka pana Czesia przypomina mi paplaninę Salvatore z "Imię róży" U.Eco.

No, fakt, szamanko. Skojarzenia nie miałam, ale obaj byli mocno upośledzeni umysłowo.
mike17 dnia 30.09.2013 09:00
Dzięnx for reading, wiem, wiem, że nie każdemu się przypasuje i z tym się liczyłem.
Jak widać są wielbiciele Czesia, są też oponenci, jak w życiu.
Najważniejsze, że miniatura ta żyje, a świadczy o tym liczba komentów.

PS. Czesiu jest menelem, a nie osobnikiem upośledzonym umysłowo, a to insza inszość :)

Pozdrawiam ostatnim wrześniem :)
Elwira dnia 30.09.2013 15:43
Nie mam pojęcia, jak dyplomatycznie skomentować ten tekst. Bo z jednej strony, napracowałeś się bardzo. Stylizacja nie jest łatwą sztuką, a Tobie wyszła całkiem przyzwoicie. Uchwyciłeś język menela. Z drugiej jednak strony, czyta się to ciężko. Stylizacja i myślenie bohatera było pomysłem na tekst, ale dla mnie to za mało, za ciężko wyszło, jakoś tak... za brukowo, to chyba dobre określenie. Pewnie gdybym dostała fragmenty tak stylizowane w dialogach, przeplatane narracją i mową innych bohaterów, nie byłoby to takie ciężkie w czytaniu.
Generalnie nie chcę skreślać tekstu, ale nie przekonał mnie jako opowiadanie.
Pozdrawiam.
mike17 dnia 30.09.2013 19:02
Dzięki, Elwiro, za bardzo wyważony koment :)

Wszak: De gustibus non est disputandum i tego trza się trzymać.

Wiedziałem, że wielu (choć rzecz jasna nie wszystkim i to raduje serce me) portalowym niewiastom text ten nie przypadnie do gustu, bo jest stricte męski i uliczny w swym skromnym założeniu, lecz tu nie miało być literacko, a menelsko, choć Czesiu należy do tych lepszych z tego gatunku i to chyba dało się wyczuć w jego wywodach.
Jako grzeczny uczeń mistrza Bukowskiego co jakiś czas wręcz organicznie muszę ze swych trzewi wyrzucić coś zgoła naturalistycznego - text wynikł także z mojej potrzeby experymentowania z językiem, polszczyzną, tematami przeróżnymi.
Póki co Czesiu uprawia w moim parku świadomy łomżing na kocingu, rzecz jasna, na trawingu, jak dotąd bez mandatingu :)

A tu mój bohater za 30 lat i zim:

http://www.youtube.com/watch?v=x6a764DpSxc

Pozdrawiam wesoło :)
Quentin dnia 02.10.2013 20:52 Ocena: Bardzo dobre
Tekst jako forma żartu wpada w oko niewątpliwie. Bardzo przypadła mi lekkość posługiwania się językiem przez tytułowego bohatera. Już od dawien dawna zwracam uwagę na to kto jak mówi, albo kto jak klnie. Staram się wsłuchiwać w "melodyjność" języka. To wiele mówi o człowieku. Dzięki temu jesteśmy w stanie sporo powiedzieć o Czesiu. Na pewno luzak z niego i to specyficzne podejście do życia udziela się także czytelnikowi.
Czytając twoje opowiadanie w pracy, Mike, tak sobie pomyślałem, że są pewne elementy w wegetacji menela których można zazdrościć ;) Poważnie. Ta nieznośna lekkość butów i permanentny mamtowduping wyznawany jak druga albo i pierwsza religia to sztuka życia, którą albo się opanuje albo nie. Jak nie, no to trzeba siedzieć w pracy i rozmyślać ;) Chociaż można to przecież uprawiać w ramach pewnych ograniczeń, co też staram się robić.

Pozdrawiam serdecznie
mike17 dnia 02.10.2013 21:44
Dzięki, Quentin, w imieniu Czesia i własnym :)
Cóż, chciałem dać głos o ludziach ulicy, slangowy, odarty z subtelności, jajcarski, bo oni wszyscy walą na przypał :)
Ale wszyscy faceci są jak grzyby - każdy kozak!
A Czezi mógł być inny?
On kozaczy, bo inaczej nie da rady - taki typ.
Arystokracja menelstwa, tu nie ma to tamto, tu jest: to i to :)
Czesiu wali struktury państwa, podatki, kościoły i partie - on wali browar!
I w tym temacie zanimowany jest głosem tych czasów: ludzie ulicy to diabelnie wielki odsetek nas wszystkich, i nie ma lipy, oni żyją obok nas i grzmią!

Chciałem dać lekko o nich, o menelach.
Z humorem.
Podpatrzonym u licznych Czesiów :)
Jeśli to przemawia, tom kontent.

Pozdro :)
wienczyslaw dnia 03.10.2013 18:28
takie mocno mizoginistyczne. muszą Cię lubić damy z portalu, skoro nie obraziły się śmiertelnie.
Cytat:
Że też te baby albo cuch­ną śle­dziem z za­py­zia­łe­go kro­cza, albo potem spod nie­my­tych pach.
Jak Jadź­ka, co to ją pod­rzu­ca­łem na drąż­ku w krza­kach w nie­dzie­lę, a im ostrzej je­cha­łem z tym kok­sem, tym bar­dziej ona pier­dzia­ła i ca­pi­ło od niej jak ze śmiet­ni­ka.


choćby za ten fragment:)

tak, wiem, że to nie Ty , tylko Czesio, ale jednak -zawsze coś z tego co się napisze przykleja się do autora tekstu. więc może u czytającego zajść dysonans poznawczy, bo dotychczasowe twoje teksty zupełnie w innym klimacie były...
mike17 dnia 03.10.2013 19:54
Portalowe kobiety dzielnie podzieliły się na dwa fronty :)
Lubię zmieniać twarz, nie stać w miejscu, nie być one man show, a zatem ciągle zmieniać swoje pisanie, nawet kosztem szokowania, a co tam, śmierć artysty jest wtedy, kiedy bezrozumnie klepie ente opko na to samo kopyto :)
Tu poszedłem w slang i lirykę ulicy.
Jutro może napiszę dramat albo musical.
Nie wiem, co jutro napiszę i chyba to dobrze, bo nie grozi mi rutyna.
A Czesio?
Mam w planach więcej opowiadań pisanych slangiem, ale to już takie moje własne upodobanie.
Staram się nie być nudziarzem.

Dzięki, Wieniu, za odwiedziny :)
Wasyl dnia 04.10.2013 21:21
Eno, stary, wielu meneli znałem/znam, ale takiego wyszlifowanego na angielski to w ogóle. Jednak Czesiek to Czesiek, niech będzie, jaki jest, skoro jest.
Czyta się lekko, tylko że mi jakoś nie leży ta forma - nie tyle już język (bo to kwestia sposobu bycia bohatera), co scenki z życia. Widziałbym coś bardziej zabawnego, na wyższym poziomie żartu (ale skoro o menelu mowa, to w sumie pewnie i o to chodziło, że scenki niezbyt wyszukane...).

Pozdro.
mike17 dnia 04.10.2013 21:34
Hey, hey, Ty tu Czesia mi pod włos nie bierz :)
Tera już rzeknę: to postać prawdziwa, facet żyje na moim osiedlu, gadam z nim często, daję na bełty i browar, bo mam dobre serducho, a on też człowień.
I jego poziom żartu, tudzież błyskotliwości chciałem oddać w tym skromnym kawałku.
To nie jest geniusz intelektu ani humoru, a zwykły menel, tyle że ma oznaki jenteligencji :)
To, co nas śmieszy, jego w...rwia, to co nas w...rwia, jego śmieszy.
Inna galaktyka.
Kawałek dojrzewał we mnie od dawna, a ten zacny konkurs wydarł go radośnie z moich trzewi!

Pozdro :)
Walburga dnia 15.10.2013 22:05 Ocena: Świetne!
Witam Michasiu. :)
Dawno mnie tu nie było i już wiem czego w tym moim smętnym życiu brakowało. Twojego humoru rzecz jasna! Każdy Twój tekst jest dowodem na to, że potrafisz poradzić sobie z każdym tematem. Zgaduję, że gdybym poprosiła cię o napisanie opowiadania o kapciach dałbyś takiego czadu, że wszystkim by szczęki poopadały. :) Pomysł fajny, ciekawy, dobrze napisane, bohater żywcem ściągnięty spod całodobowego monopolowego. Chodziło Ci o to by wywołać u czytelnika uśmiech. Ze mną Ci się udało.

Buziaki :)

PS
Cytat:
Di ent – not to bi con­tin­jut, for sior.

Koniec świetny! :)
mike17 dnia 16.10.2013 08:54
Cześć, Naciu, kopę lat :)
Dzięki ogromniaste za czytanko przygód Czesia i wejście w jego odjechany świat.
Zgadzam się z tym, co piszesz: lubię zmieniać tematy, konwencję, stylizować język, nie stać po prostu w miejscu, to byłoby zabójcze, poza tym nie znoszę w życiu rutyny :)
Myślę, że robienie takich wolt o 360 stopni robi dobrze mnie i mojemu pisaniu.
Cieszę się, że Ci się spodobało - tym razem miało być rodem spod monopolowego i było!
Z drugiej strony pociąga mnie pisanie o ludziach z marginesu, wydobywanie z tego różnych smaczków, o ile to możliwe, to bardzo wdzięczny temat jest.

Pozdrowczyk w mgły spowity od mika :)

Czekam na kolejne odwiedziny!
Usunięty dnia 20.10.2013 22:36 Ocena: Świetne!
Jesteś pełen niespodzianek :p. Niby taki delikatny, chociaż po męsku, żeby nie było, taki akuratny, a tu proszę, normalnie menel Czesio, co to pamiętniki pisze. Uśmiałam się. Co ciekawe, to świadczy o wielkim talencie, nie użyłeś wulgaryzmów, a przecież zaserwowałeś język, że się tak wyrażę, towarzystwa, jak to się dawniej mawiało, spod budki z piwem.

Znalazłam też kwiatek, który zaraz wrzucam w wiadome miejsce.

Pozdrawiam z pizzą i... piwem

B)
mike17 dnia 21.10.2013 10:55
Twoje słowa, amso, to miód na moje literackie serce :)
Aż chce się pisać i ciągle eksperymentować ze słowem i konwencjami, co czynię nagminnie!
Celnie to ujęłaś: można stworzyć dość obrzydliwy nastrój bez jednego wulgaryzmu, zwłaszcza że mój Czesiu to z tych bardziej obytych i światowych meneli :)
Lubię pisać o ludziach z półświatka, strasznie mnie wtedy ponosi literacko, ale to temat-rzeka.

Pozdrawiam nieśmiałym słońcem z Powiśla :)
Usunięty dnia 27.10.2013 15:35 Ocena: Świetne!
Jak ja lubię ten słowotok niekontrolowany. I te panie z wąsem, co to dla niejednego bywały natchnieniem.
I to, że u Ciebie każdy wyraz, kropka, ba, spacja nawet jest tak cholernie idealnie ułożona i jakimś gipsem dla oka niewidocznym utwardzona.
Profesjonalizmem mi tu zalatuje. Nie potem.
I tylko kilka bzdur znalazłam, ale kto by na to uwagę zwracał:
Cytat:
„Idź ty le­piej do den­ty­sty.”( )A ona mi na to

Cytat:
Po­wie­si­ła się - mówi fader. - No to kiedy mogę wpaść?- Nie wiem - mówi fader.

Cytat:
to jak smęt­ny noc­nik bez tyłka. Brud­ne mia­łem łapy, śmier­dzia­ły ja­kimś szaj­sem. Otar­łem o gacie jak pa­ni­sko spod Grój­ca. Na fryc­ka mia­łem też, no to się tam prze­trans­fe­ro­wa­łem, i ba­becz­ka jak lalka
- chociaż może to zamierzone
Cytat:
jesz­cze chwi­la(,) a obrzy­gam jej fa­cja­tę
mike17 dnia 27.10.2013 17:16
Morfino, Czesiu kłania się w pas wraz z tfurcą tego kawałka :)
Dzięki wielgaśnie za docenienie tego ponoć kontrowersyjnego tfora, ale jaki on tam kontrowersyjny, on nasz, krajowy, ludowy, polski!
Oddaje żywot niejednego dżentelmena walącego bełty w parku lub pod monopolowym :)

A te powtórzenia celowe są.
Chodzi o nieporadność czesiowego języka, toć to naturszczyk, a za jego pamiętnik na zachodnich aukcjach niebawem zapłacą ciężkie baksy!

Interpunkcyjne historie zaraz poprawię.

Pozdrawiam wraz z Czesiem uśmiechem piwnym :)
ajw dnia 27.10.2013 17:46
Łojacież! Ale dałeś na maxa! Dobrze napisane. Jest stylizacja, jest klimacik jak z Pragi, nawet można poczuć to i owo, wiec lepiej czytać z zatkanym nosem, albo z katarem . Normalnie byłam tam razem z Tobą :)
mike17 dnia 27.10.2013 18:29
No i fajnie, że Ci się podobała ta opowiastka, Ajw :)
Czesiu lubi wymiatać i nie ma na niego bata!
A że lachony do niego lgną, to już wygrał los na loterii.
Szkoda, że musi co jakiś czas inhalować się jakimiś smrodami, ale to są te koszta :)

Pozdrawiam i zapraszam może tym razem do mojej poezji, hm ?
OWSIANKO dnia 31.10.2013 18:18 Ocena: Świetne!
Mike 17
Witam, pozdrawiam i gratuluję sobie, że trafiłem na tak językowo świetny tekst!
mike17 dnia 31.10.2013 18:24
Ha ha, Marku, Mistrzu Pióra, dzięki wielkie, bo twoje słowo to dla mnie jak sztabka złota!
Strasznie się cieszę, że ta skromna stylizacja menelska Cię poruszyła i żeś się w niej poczuł fajosko.
A tu mi się zachciało zażartować i jak widać po komentach, to chyba był dobry pomysł :)
Lubię czasem tak od czapy zasunąć tekściorem, bo rutyna literacka to nie dla mnie, a menel Czesiu znalazł fanów i o to autorowi chodziło :)

Pozdrawiam pijąc schłodzone piwo :)
EwaJ. dnia 08.12.2013 01:10
Jeden z pierwszych tekstów jakie przeczytałam na tym portalu. Stylistycznie powala na kolana:] Dobry!
mike17 dnia 08.12.2013 09:46
Dzięki wielkie, Ewo, za odwiedziny menela Czesia :)

Pozdrawiam :)
Urbi dnia 21.03.2014 16:15 Ocena: Świetne!
Celowa stylizacja językowa rzeczywiście powala na kolana. Czesio - menel pierwsza klasa. Uśmiałam się. Świetny tekst, for sior.
Ukłony, coraz niższe.
Usunięty dnia 21.03.2014 19:48
Kurde.. czuję się tak, jak bym słyszała moich Rycerzy Okrągłego Stołu spod sklepu... normalnie taki stajl, że szok... i zdziera papę z dachu :D fajny tekst... lubię takie proste z głębią :)
mike17 dnia 21.03.2014 20:17
Czesiu wymiata, a u niego klata jak u pirata :)

Ziomalskie tekściory z ust Czesia są jak głos chwiejących się panów, którzy jak trawy na pustkowiu, kołyszą się pod monopolowym i chcąc zalać pałę, bajerują lachony na kasę :)
Ale coś trza w tym życiu robić.
Czesiu ma na to plan: minimum pracy, maximum korzyści, a i podupczyć na boku należy.

Zatem nasz heros jest jak wielu w tym narodzie.
Swojski, na czilałcie, bezrobotny z założenia, trunkowy, lubi zimne piwo i gorrrące laski, przygłupich nowobogackich z dużych miast i no i w ogóle lecieć na przypale.

Na starość powie: "Się żyło, ziomek, się żyło..."

Dzięki, Iwonka i Urbi, wpadajcie jak najczęściej!

Pozdro!
Usunięty dnia 14.09.2014 17:34
Kawkę spiłem i czas zacząć od pochwał. Świetne !!!! Świetnie późne popołudnie mi się zaczęło czytając te historyjki, a jakaaaa gwara :)
Menele czy Żule, jak kto woli tez chcą żyć i mają do tego prawo.
Bawiłem się przednio...

Pozdrawiam serdecznie....
mike17 dnia 14.09.2014 17:49
Menel Czesiu wymiata i nie ma bata :)

To korzenne opko ukazuje bez retuszy życie ludzi ulicy, zacne momentami, bo można coś obalić, oraz coś popukać.
Dla każdego coś miłego.

Ale wybierając moje utwory bądź ostrożny: to mieszanka wszystkich gatunków, i nagle może sz trafić na... hardcore albo horror i co wtedy?

Ostrzegałem, jakby co.

Pozdro!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Lilah
24/08/2019 17:01
Dobrze mieć takiego przyjaciela jak Antek. Urocze… »
Lilah
24/08/2019 16:57
Szczęśliwa, gdy przychodzi ktoś czekany i nawet słów nie… »
RafalSulikovski
24/08/2019 10:26
Dziękuję wam wszystkim moi drodzy. :-) Postaram się pisać… »
wodniczka
23/08/2019 22:26
Pierwsza część podoba się najbardziej. Ogólnie ciekawa… »
Marek Adam Grabowski
23/08/2019 19:16
Masz dobry warsztat pisarski; czyta się ciebie bardzo… »
wodniczka
23/08/2019 18:40
Pięknie. Szczególnie w połowie zatrzymał mnie na dłużej.… »
PrzemeK155J
23/08/2019 17:59
Historia jest naprawdę ciekawa. Jedna z najciekawszych, jaką… »
wodniczka
23/08/2019 16:26
Al-szamanko Tak. Masz rację. Trochę tam się nawarstwiło.… »
RafalSulikovski
23/08/2019 14:09
:-) :) :) »
RafalSulikovski
23/08/2019 14:08
:-) dziękuję Karen. Widzę, że mam jeszcze dla kogo pisać... »
Karen Lety
23/08/2019 14:04
Wiersze są trochę jak piosenki, każdy znajduje w nich coś… »
Karen Lety
23/08/2019 13:58
Świetny wiersz. Napisany przy użyciu takich słów i w taki… »
JOLA S.
23/08/2019 13:57
Dobrze się zaczyna :) Nikt, dotąd, nie skomentował tekstu.… »
Karen Lety
23/08/2019 13:52
Zgadzam się z Darcon, że drugi psychiatra mógłby zagościć na… »
RafalSulikovski
23/08/2019 11:34
:-) Dzięki! Ja dopiero jestem stale "zapowiadającym… »
ShoutBox
  • Vanillivi
  • 24/08/2019 17:47
  • Będę, jako zwykły użytkownik. I postram się od czasu do czasu komentowac Wasze teksty i moze dodawac wlasne
  • JOLA S.
  • 24/08/2019 16:35
  • Vanillivi, przykro, że nas opuszczasz. Pocieszające, że będziesz nam towarzyszyć.:) Późno na refleksje, ale nie traćmy ducha. Powodzenia i do zobaczenia.:)
  • Vanillivi
  • 24/08/2019 14:23
  • Kochani, musiałam zrezygnować z funkcji redaktora. Portal i obecne na nim osoby są nadal dla mnie ważne, będę tu bywać i utrzymywać z wami kontakt, ale już nie jako redaktor.
  • Kazjuno
  • 23/08/2019 16:36
  • Święte słowa!
  • JOLA S.
  • 23/08/2019 12:22
  • Powodem waśni był smok. Na początku nikt z jadących portalem nie wierzył. „Bo mało to bajek po świecie pędzi” Poczytajcie, Panowie, naszego Skuula i basta, bo życie ucieka na bzdurkach.:)
  • Kazjuno
  • 23/08/2019 07:11
  • Coś cię najwyraźniej uwiera, geniuszu, łaszący się do portalowym władz. Tak trudno ci zakończyć insektowo robaczaną połajankę?
  • Decand
  • 22/08/2019 23:25
  • "Ponoć" słowem klucz. Wszyscy czekamy więc i Ty bądź grzeczym i zaczekaj. Świat naprawdę poczeka na Twoje arcydzieła chrabąszczyku
  • Kazjuno
  • 22/08/2019 21:08
  • Ponoć czas oczekiwania to tydzień, kolego robaku. Czekam już dwa.
  • Decand
  • 22/08/2019 20:41
  • Niektórym robaczkom widać spieszy się za bardzo. A chyba powinno spieszyć się powoli, chyba tak to szło. Na pewno wszyscy wytrzymamy jeszcze na tekst jakiegokolwiek żuczka, ba!, nawet i misia
  • Kazjuno
  • 22/08/2019 18:51
  • Oj, chyba urocza red. Vanilivi z przepracowania - wszak jako jedyna jest przytłoczona nawałą prozy - przeoczyła mnie, skromnego żuczka. Ale przepraszam, może namolnie ponaglam? Pozdrawiam...
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:5taylorc51100gB9
Wspierają nas