Czarna spódnica - Izolda
A A A

Wymyślił sobie odwiedzinki. Od razu pomyślałam: sprzątać mi się nie chce, a ten - odwiedzinki bździnki. Niech spada. I dodałam jeszcze w myślach: na Bangladesz. Bangla, Bangla, od razu Siostry zapodały mi rytm i w nim rzuciłam się do ogarniania. Nie mogłam zdecydować, które ogarnianie jest ważniejsze - ja czy rudera, rudera czy ja? Wybrałam: błyszcząca rudera skoro ja jeszcze-nie-lampucera! Ale może lepiej zaniedbać domowe wnętrzności, na korzyść wyglancowanej cielesnej piękności?
Więc tak latałam od lustra do szafy, upychając kolanem, co mi wpadło pod rękę, drugą tworząc egipską kreskę nad okiem. Do diabła z kreską, pomyślałam, i tak cały czas krzywa. Krzywa - niech się zmywa. Kiedy z trudem domknęłam drzwi mebla, oświeciło mnie: przecież nie jestem ubrana. Przez chwilę rozważałam, co w obecnej sytuacji jest mi bardziej na rękę - być ubraną, czy wypuścić ledwo upchnięty stos rzeczy z szafy? Czy przychodzi tylko pogadać, czy będzie mnie chciał rozbierać? Powinnam była zapytać.
Ale na zapytywania było już za późno, za to w ostatniej chwili przypomniała mi się spódnica w reklamówce, wciśnięta w róg szuflady z bielizną, którą miałam oddać Helenie. Nie oddam, nie oddam może w ogóle, ponieważ na mnie lepiej leży, a Helena tego klasyka i tak już nie założy. Gdy zasuwałam zamek w rzeczonej (nie Helenie oczywiście, a spódnicy), on zasuwał już po schodach i objawił mi się w wizjerze, zanim zapukał. Przykładanie oka do judasza z powodu samego tylko przeczucia, że przy drzwiach ktoś stoi, to dziedzina, w której wyspecjalizowałam się w czasach, gdy zepsuł się dzwonek. Pukanie słychać właściwie tylko w przedpokoju, większość pomieszczeń niestety nie przewodzi tego mizernego odgłosu, którym kołatają do drzwi cierpliwie oczekujący przed nimi.
Spódnica leżała świetnie, ale może powinnam była jednak zwrócić ją Helenie, gdyż w obecnej sytuacji miałam ją jeszcze gorzej skomponowaną z górą od piżamy, niż Helenie kiedykolwiek mogłoby się wyimaginować. Otwierać, czy nie otwierać, zdejmować piżamę? Zdejmować. O nie! Ubierać się, ubierać. Trudno. Zostawiłam ją zapiętą na dwa guziki. Ot, taka niedbałość, jak kobieca niestałość, jak moja złość, jak nasza zażyłość.

- Otwieram. Już. Otwieram.
- Witaj - wyszczerzył wybielone zęby.

Całus. Nie gmerać mi tu, nie gmerać. Guziki celowo, ale żeby tak od razu z łapami. Chwila.

- A jakieś dzień dobry? - domagam się.
- Jestem z kobry, przyszedłem na żebry, nie żeby... ale jednak.

I znów te łapy. I koło suwaczka, plątanina, szamotaczka, ja się wykręcam, biegnę do kuchni.

- Pili coś będziem? Skoro na zebry i skoro łabędziem?

A on się rozsiada, nogę na nogę zakłada, szuka po kieszeniach zapalniczki. Jeszcze czego? Zaraz zechce popielniczki, będzie mi popielił krochmalony obrusik, będzie strzepywał, zdmuchiwał, budował szary stosik, a ja złamię obietnicę daną dzisiaj rano. Mamo!
Będę chciała z nim palić, wydmuchiwać, seksownie trzymać w palcach i płynnym ruchem do ust podnosić, jeszcze mi się zamarzy powtórka, i drugi, i trzeci stosik. Szarego pyłu naprodukujemy wespół z dymem, zza którego będzie wyglądał jeszcze lepiej. I ulegnę, choć nie mogę.

- Czy dostanę herbaty? - pyta on niewinnie, a patrzy zupełnie inaczej.
- Nie będzie herbatki! Ani żadnej innej pierdziatki! Po kieszeniach się nie obściskuj, tylko się zabieraj i prosto na postój.

Oniemiał, zbaraniał, zastygł w ruchach i czeka.
Niech się gapi, jak będę się kręciła, zastanawiała, przez okno wyjrzę, radio nastawię i w końcu powiem przeciągając sylaby:

- Herbatka to nie u mnie, tu się pija tylko czarną, gorzką kawę!

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Izolda · dnia 21.09.2013 08:41 · Czytań: 1156 · Średnia ocena: 4,88 · Komentarzy: 34
Komentarze
Andre dnia 21.09.2013 10:27 Ocena: Świetne!
Rewelacja! Świetnie napisane. Chociaż osobiście, zawiodła mnie nieco puenta :)
Anima dnia 21.09.2013 11:19
Podoba mi się. Zabawna historyjka, a przede wszystkim - ciekawe wykonanie. Podoba mi się stylizacja, rymy (w niektórych przypadkach, wydaje mi się, trochę naciągane, ale ogólnie rzecz biorąc tworzące tzw. "klimacik". Dzięki nim jest oryginalnie). Świetnie oddana atmosfera gorączkowej krzątaniny po domu. Tak to zwykle bywa przed niezapowiedzianymi wizytami. Niezła kreacja głównej bohaterki. Szczególnie przypadło mi do gustu jej ironiczne poczucie humoru i dystans do rzeczywistości.
Kilka miejsc wymaga, moim zdaniem, dopracowania, ale to raczej drobiazgi:

Cytat:
He­le­na tego kla­sy­ka i tak już nie za­ło­ży. Gdy za­su­wa­łam zamek w rze­czo­nej
- czytający automatycznie odnosi to "rzeczonej" do Heleny;
Cytat:
pyta on nie­win­nie, a pa­trzy zu­peł­nie ina­czej.
- "on" zbędne;
Czasami piszesz w czasie przeszłym, czasem w teraźniejszym, w ostatnim nawet w przyszłym. Może warto by to ujednolicić?

Lubię takie lekkie, zgrabnie napisane historyjki. Doskonałe na deszcz i wczesną jesień. Dlatego dziękuję za uśmiech,
Anima
green dnia 21.09.2013 13:32
Bardzo Ci to Izyldyjo zacnie wyszło, ale ja jako Twoje osobiste TWA nie będę się tu za bardzo rozwodzić, żeby nie było, że kumoterstwo jakieś albo jakaś inna przypadłość;)

Ale, żeby nie było tak słodko to puenta nie trzyma poziomu tekstu.
Madame Chauchat dnia 21.09.2013 14:57
Cytat:
Czy przy­cho­dzi tylko po­ga­dać, czy bę­dzie mnie chciał roz­bie­rać?

No to może nie trzeba było się ubierać? Odpada ciężka odwieczna decyzja w "co", oraz "mamo, nie mam się w co ubrać".
I od razu wszystkim jest miło, a tak chłopaka narratorka zgasiła jak papierosa na samym wstępie. Czy też nie zapaliła. I dlatego siedzi później taki przestraszony i smutny.
Miladora dnia 21.09.2013 15:47
W takiej odsłonie Cię jeszcze nie widziałam, Iz. :)))
Rozbawiłaś mnie na całego.
A już dodatkowo przez te rymy, które tak zgrabnie wkomponowałaś w tekst.

Coś tam po drodze, żebyś nie czuła się pokrzywdzona, że Cię oszczędzam: ;)

Cytat:
od razu Sio­stry

Dlaczego "Siostry"? A nie "siostry"?

Cytat:
rzu­ci­łam się do ogar­nia­nia. Nie mo­głam się zde­cy­do­wać,

Drugie "się" spokojnie można usunąć.

Cytat:
od lu­stra do szafy,/do­mknę­łam drzwi szafy,/stos rze­czy z szafy

- domknęłam drzwi mebla?
Przy okazji - domknęłam drzwi/ledwo domknięty stos - ledwo upchnięty stos?

Cytat:
Gdy za­su­wa­łam zamek w rze­czo­nej (nie Helenie, a spódnicy), on za­su­wał już po scho­dach

Taki wtręt pozwoli wyzbyć się wątpliwości, o jaką rzeczoną chodzi. ;)

Cytat:
ob­ja­wił mi się w wi­zje­rze(,) zanim za­pu­kał.


Cytat:
mi­zer­ne­go od­gło­su, któ­rym ko­ła­ta­ją do drzwi cier­pli­wie ocze­ku­ją­cy przed nimi.

Kołatają odgłosem? ;)
Może - mizernego odgłosu, który wywołują przy drzwiach cierpliwie oczekujący na otwarcie?

Cytat:
z górą od pi­ża­my(,) niż He­le­nie kie­dy­kol­wiek mo­gło­by się wy­ima­gi­no­wać.

Jeżeli w drugiej części zdania występuje czasownik, to daje się przecinek przed "niż".

Cytat:
szuka po kie­sze­niach za­pal­nicz­ki.

- szuka zapalniczkę/nie szuka zapalniczki - taka odmiana.
Cytat:
Zaraz za­wo­ła po­piel­nicz­ki,

- szuka zapalniczkę/zaraz zawoła o popielniczkę - i rym jest zachowany.

Cytat:
za­ma­rzy po­wtór­ka(,) i drugi(,) i trze­ci sto­sik.


Cytat:
Po kie­sze­niach się nie ob­ści­skuj, tylko się za­bie­raj

Drugie "się" zbędne, bo pierwsze rozciąga się i na to następne.

Cytat:
za­stygł w ru­chach i czeka.

Skoro zastygł, to w ruchach także. Może inaczej? Zastygł na kamień? - tak dość groteskowo?


Śliczności z góralskim temperamentem. :)
Jedynie co do pointy, to zgodzę się z Andre, że nieco rozczarowuje.
Wiem, że trudno po takim tekście walnąć czymś spektakularnym, ale może spróbujesz jednak?

Miłego :)
Dobra Cobra dnia 21.09.2013 21:38 Ocena: Świetne!
Izoldo,

Rewelacja!

Piękny obraz kobiety - puchu marnego, co to jednak mimo marności steruje wszystkim, żeby było tak, jak ona tego chce.

I jakim miłym dla oka językiem napisane! Rozpływam się w radości a słodycz zalewa serce moje, niczym czekolada poddana wysokiej temperaturze a wylewana na ciasto.


Zerknij w porady Miladory, warto!


Mlaskam z ukontentowaniem!

Dobra Cobra
Almari dnia 22.09.2013 14:01
Byłam, przeczytałam, super napisane, śmiechowo, lekko, ale powtórzę za innymi, pointa słaba, tak jakbyś nagle urwała historię w połowie. :)

Pozdrawiam
Dobra Cobra dnia 22.09.2013 14:25 Ocena: Świetne!
Ale narracyjka i te tekściki cnotliwej malina normalnie!

DoCo
Almari dnia 22.09.2013 14:29
Aj, owszem, kapitanie!

I to subtelne:
chciałabym, ale nie chcę lub
chciałabym, ale się podroczę lub
Ubiorę się tak, żeby ci gały zbielały, ale dotykać nie możesz. Umieraj z pragnienia!
Dobra Cobra dnia 22.09.2013 15:58 Ocena: Świetne!
Napięcie tak wysokie, że mi szyba pękła w komputerze! Ojoj!
Figiel dnia 22.09.2013 16:15 Ocena: Świetne!
Dla mnie boskie! Nawet się puenty nie czepnę, bo mi czarna gorzka kawa zupełnie wystarczy.
Usunięty dnia 23.09.2013 10:06
Czy aby nie inspirowane "Black Coffee" Peggy Lee?

Bardzo dobre jeśli tak i jeśli nie :)
przyroda dnia 23.09.2013 10:38
No mi te rymy zalatują... taką infantylnością... ale widać, że narratorka się dobrze bawiła, więc to nie ma znaczenia ;)
Wasinka dnia 23.09.2013 12:02
Leciutko, jakby bohaterka tańczyła, a nie zmagała się z dramatycznymi wyborami. ;) Frapujące - w sensie ciekawe, jak dalej potoczy się myśl i co z niej wyniknie - jest to, jak przechodzi z tematu w temat, byle pretekst, a już, czy ubrać, czy rozebrać, czy sprzątać, czy zostawiać, a jeśli sprzątać, to co? Leci się przez tekst, gdyż wesoło i ciekawie roztrząsa narratorka każdą kwestię. Jest poczucie humoru na wysokich obrotach i nie po linii najmniejszego oporu. Taki skaczący ptaszek, tyle że nie bardzo płochliwy, bo ustawia faceta, jak chce. A powód, żeby się go pozbyć dobry jak każdy inny. Nieważne jaki, byle był. Może kiedyś przysadzisz puentą, chociaż tutaj nawiązanie poprzez mocną, niesłodzoną kawę do czarnej spódnicy i dość gorzkawego charakteru bohaterki całkiem trafione. (I już pomijam nawet inne zewnętrzne nawiązania herbatkowe, które mi się skojarzyły).

Pozdrowionka bez ogonka (i pal licho, co to znaczy, byle się rymowało. Choć ogonek czy jego brak nasuwa pewne podejrzenia).
Elwira dnia 23.09.2013 20:02
Cytat:
rzu­ci­łam się do ogar­nia­nia. Nie mo­głam się zde­cy­do­wać,

2 razy się
Cytat:
ob­ja­wił mi się w wi­zje­rze(,) zanim za­pu­kał.

Cytat:
po­wtór­ka i drugi(,) i trze­ci sto­sik

Cytat:
tylko czar­ną(,) gorz­ką kawę!


Fenomenalna zabawa słowem. Ubawiłam się czytając, w zasadzie w pewnej chwili treść straciła znaczenie, zostały same słowa. Stylistyczna rewelacja i bez tego stylu fabuła nie istnieje. Chociaż o bohaterce na podstawie tego fragmentu też można sporo powiedzieć. Się podobało. Nawet bardzo.
Pozdrawiam.
Izolda dnia 23.09.2013 22:03
Cieszy mnie zarówno wyrażanie waszych emocji, jak i obróbka siekierkowa niedociągnięć tekstu. Za wszystkie wpisy: ukłony, uściski, ucałowania (wybrać zgodnie z zapotrzebowaniem, kopniaków nie przewidziano).

Mnie też, Andre, zawiodła (okropna i podła), dlategoż do obróbki tutaj wpadła, Anima zaś słusznie pierwsza „rzeczoną” mi w oczy rzuca, jednak „on” zostać musi, bo inaczej rytm się skusi (skuś, skuś – wołają zawistne, gdy grasz w klasy). Green nad lepszą puentą myśl, skoro twojej kumie nie stanęło… konceptu, Madame Chauchat – ubrana być jednak musi (dlatego, że mieszka blisko Rusi), niechby i byle jak, skoro cała przyjemność w domysłach i rozbieraniu. Miladoryjo Droga, Siostry w nawiązaniu do piosenki Sistars, wiele konceptów chętnie zastosuję, gdyż współbrzmią z moim pomyślunkiem, jako widzę i docobrowym również, więc tę czekoladę, co Cię nią pieszczę Dobra Cobro sącz, bądź co bądź. Almari już troszkę ta czekolada mniej smakuje, przez końcówkę, co rozumiem, chociaż mała dokładka być może, i dzięki Ci za drugi koment (o Boże!). Figiel mi tu figluje i wybrzydzaną puentę jednak akceptuje. O Ekszynie! klimat czarnej kawy rozumiesz bardzo dobrze, skoro mnie o Peggy Lee pytasz. Nie Peggy mnie zainspirowała, ale nasza swojska Osiecka (o tym za chwilę), Peggy właśnie posłuchałam, przetłumaczyłam (o żesz, jakże się w ten czarny wieczór rozwinęłam) and I hope, że kto Black Coffee posłucha wybaczy mi puentę. Przyrodzie Osiecka zalatuje infantylnością i tak też bywa, inspiracja Czarnej spódnicy to Biała bluzka, którą przeczytawszy trzy dni mówiłam z rymami, a potem musiałam, żeby przeżyć pokorespondować Czarną spódnicą, której doszyć coś jeszcze czasem mam na musie. Wasinko o to właśnie chodzi, żeby czasem być albo nie być, zamienić w rozebrać się czy nie rozebrać, tudzież w gorszych czasach - sprzątać albo nie sprzątać, czytam że czujesz, o co tyle hałasu i że rozumiesz, iż czarne lgnie do czarnego, za co Ci Bóg zapłać. Elwirze do szczęścia też, widzę, pośpiewać tekstem wystarczy, żeby się zatraciła i nie pożądała fabularnych ekscesów.

Bądźcie pozdrowieni.
Dobra Cobra dnia 23.09.2013 22:25 Ocena: Świetne!
Komentarz Roku!

Dzięki, Autorko, że zabrałaś nas w tę podróz. I na koniec pozdrwienie jakie nam serwujesz, o Władczyni!

DoCo z uklęknięciem.
zajacanka dnia 23.09.2013 22:50
Hahe, jaka słodka-idiotka :) Bohaterka, znaczy :) Z polotem, dowcipnie, istotnie tanecznym krokiem pląsa się przez tekst. Rozbawiłaś mnie, Izoldo, lekkością miniaturki, rymami. Jest superkobieca, niefrasobliwa, zabawna i z wielkim przymrużeniem oka. A to lubię. Bardzo.
Dwa guziczki - śliczne. Całość również :)
Dobra Cobra dnia 23.09.2013 22:52 Ocena: Świetne!
Niektórzy faceci takie lubią. Podobno dobrze krzyczą w łóżku.
shinobi dnia 24.09.2013 07:50 Ocena: Świetne!
Się rymuje się tutaj całkiem zdrowo. Tekst bardzo fajny pod względem konstrukcji - przednia zabawa słowem, ale i temat nośny, wykorzystany przez Ciebie kompletnie, ograny do ostatniej nutki z wprawą uznanego dyrygenta. Scenka przesmieszna, przemyślenia bohaterki też.
Usunięty dnia 24.09.2013 10:52 Ocena: Świetne!
Jest chaotycznie. Jest niedbale. Jest poza schematem. Czyli jest wszystko, czego potrzeba, aby skutecznie zmieść konkurencję.
I nawet jeśli końcówka nie działa, to ważniejszy jest klimat całej gry wstępnej. O ciśnieniu już nie mówię.
henrykinho dnia 24.09.2013 20:20
Duża dawka humoru i lekkość treści pomyślnie ukryły domniemany brak puenty - w zasadzie to się jej nawet nie spodziewałem, pozostał tylko żal, że to już koniec.
Kolejne opowiadanie tego tygodnia, które warto zapamiętać.

pozdrawiam
Izolda dnia 26.09.2013 20:47
Zajacance za superkobiecą słodką idiotkę (w zasadzie trudno się nie zgodzić :) )
Dobrej Cobrze za klęczenie
sinobiemu za danie do ręki batuty
morfinie za grę wstępną z ciśnieniem
henrykinho za pomyślne ukrycie domniemanego

składam gorące podziękowania :)
viktoria12 dnia 27.09.2013 18:24 Ocena: Świetne!
Nic dodać, nic ująć w tym tekście :)
Perypetie panny Geni albo każdej innej dziewczyny, świetnie opisane.
Lekko, śpiesznie, zwiewnie porusza się Twoja bohaterka.
Zalotnie:) O!
Że niby nie wie, jak się ubrać - więc w sam raz: spódnica obcisła, góra- piżama, dwa guziki zapięte; po co więcej?
Spryciara; wie, w czym rzecz.
Artystyczny nieład w chałupie, szafie - każda szanująca się kobieta to zna,
gdy gość zapowie się z wizytą: za ,, góra" - pół godziny, ale najlepiej:
akademicki kwadransik.
I przygotuj jeszcze ciasto;
( pewnie z dziurką, na deser )
Biega, sapie Twoja bohaterka,
ale daje się lubić,
coraz bardziej:)
Puentą powala na łopatki.
Więc ja rzeknę tak:
,, Już biegnę do Ciebie na małą czarną. Szykuj cały dzbanek.
Herbaty nie pijam:)
Pozdrawiam serdecznie, z oceną: ,, Świetne!"
Jack the Nipper dnia 28.09.2013 09:52
Mogła mu dać herbaty góralskiej...
Ogólnie bardzo udany tekst, tylko na koniec zabraklo mi takiego kopa. To znaczy jakis był, ale ledwie połaskotał zamiast powalić. Może to byc efektem znakomitości wcześniejszego fragmentu tekstu, że każde odstępstwo od doskonałości zaraz się będzie szczerzyć jak Rafał do sera.

Bardzo dobre.
mike17 dnia 28.09.2013 10:51 Ocena: Świetne!
Wypasiony tekściorek skocznie sobie płynący, przedniej radochy dostarczający, niewysilony ani nie napuszony, na miarę wprost skrojony, idealny na sobotni poranek, gdy dużą czarną mike wsypuje do szklanek :)
Język, jakim włada bohaterka uroczy pasjami, uradował serce me bardzo, i nie wiem teraz, czy za chwilę nie przelecę jak ptak po tym odjazdowym kawałku raz jeszcze, w wodzie pływają leszcze, mnie wesołości przeszły dreszcze, i niegroźne mi już jesienne deszcze!
Humor prima sort, luz bohaterki znam z autopsji, całość jakże życiowa, jakże korzenna i zwyczajna zarazem, bo nie każdy gość w dom, to Bóg w dom - czasem trza go pogonić w cholerę, bo taki lajf i takie widzimisię :)
Zaśmiałem się tu wiele razy, jestem kontent, jakbym zjadł dobre zrazy, utworek bez żadnej skazy, na pewno nie będą męczyć mnie po nim mentalne gazy, ole!

Superaśnie, więc mike daje maxa :)
al-szamanka dnia 28.09.2013 19:03 Ocena: Bardzo dobre
Ojej, jakbym widziała Mireczkę, koleżankę ze studiów i akademika. Potrafiła szamotać się cały dzień a i tak zdarzało się, że zapominała zdjąć szlafroczek wychodząc z pokoju i siedziała na wykładach w płaszczu. Ale że odznaczała się wyjątkowym podobieństwem do Liz Taylor, więc nikt na drobnostki nie zwracał uwagi.
Fajna kobietkę pokazałaś i w fajny sposób. Humorek super i roztrzepuszka też.

Pozdrawiam :)
Izolda dnia 29.09.2013 11:40
Viktorię Gienia zaprasza na dzbanek,
Nippera na herbatę z prądem,
Mikke’owi po zrazach espumisan niepotrzebny, niechaj do dzbanka dołączy,
a al-szamanka z Mireczką mogą wybierać same.
Goście się bez krępacji,
przyjmijcie podzięki :)
zawsze dnia 29.09.2013 22:52
Iz,
zacznę od tego, że wydaje mi się, że jednak "zapalniczki". Szuka kogo? czego? (tak jak nie widzi) - zapalniczki.
A do samego tekstu zabrałam się z zapałem, bo czarne spódnice to moje ulubione... :)

Wiesz pewnie, że uwielbiam takie zabawy słowem i myślą, bo to małe niby nic, a dużo po słowach można i o niej, i o nim napisać, aż miło. Tylko i mnie puenta nieco zgrzyta, bo wydawało mi się, że roztrzepanie i roztargnienie się kumuluje, zapętla i na koniec wybuchnie, a tu nagle taki mały, leciutki obuszek w łeb ze zdrowego rozsądku. Albo za letki, albo nie wiem sama.

Fajnie, Izold. Miło czytać :)
Izolda dnia 30.09.2013 08:52
zawsze, dzięki Tobie zadałam wreszcie i ja pytanie, zamiast bezmyślnie poprawiać, i tym razem przerobię już bardziej świadomie tę zapalniczkę, powracając do pierwowzoru.
A! Więc jednak moja intuicja w tym wypadku wygrała ze skalpelem Miladoryji.
Zastanawiałam się przez chwilę, czy zwoływać konsylium Wasinki i Elwiry, ale aż tak choroba poważna nie jest. Co widzi, czego szuka - oczywiście!
Dzięki za wsio.
Krystyna Habrat dnia 26.10.2013 18:14
Byłaś dobra (no, twoje pióro) od początku, a wciąż stajesz się jeszcze doskonalsza.
Izolda dnia 28.10.2013 18:39
Bardzo mi miło :)
Szuirad dnia 08.12.2013 13:10
Witaj

Tak mi przyszło do łba, ze mała czarna w Twoim tekście robi też trochę za czarną polewkę. Nie wiem, czy czarna polewka jest gorzka w smaku, w wymowie raczej tak, zwłaszcza dla "obdarowanego".

A i życiowy to kawałek, bo taki u siebie w mieszkaniu zaobserwowałem kilka dni temu. na szczęście z innym finałem. Sobota, ranek (bez przesady już przed dwunastą) słyszę trzaski drzwi łazienkowych i jakieś pomruki młodszej. Pytam, czy coś się stało. Nic, tylko zaraz ktoś tu przyjdzie. Dwa zdania później słyszę, ze Filip. To pokój masz nie wyjściowy, mówię. Pokój to nic - słyszę- jak ja wyglądam!. Nie skomentowałem, bo własnie dzwonek do drzwi. Dyplomatycznie się wycofałem.

I , jak już ktoś zauważył powyżej, inny to tekst, niż wcześniejsze, co nie znaczy, że gorszy, inny, ciekawa odsłona osobowości :)

pozdrawiam
Sz
Izolda dnia 20.12.2013 21:36
Czarna polewka! Szu wreszcie uzasadniłeś zakończenie, które podobno leżało. Dzięki!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
RafalSulikovski
19/08/2019 07:10
:) :) :) »
Kushi
18/08/2019 19:30
Wiolinku Czarodzieju, wiesz, że jesteś jednym z nielicznych… »
Kushi
18/08/2019 19:24
Hej Besko... pierwsza zwrotka jak najbardziej na tak,… »
Decand
17/08/2019 23:53
Nuira - błądzić jest rzeczą ludzką. Przy czym chętnie… »
domofon
17/08/2019 20:13
Jola S. , chyba się dzisiaj upiję. Wielkie dzięki Pulsar,… »
Pulsar
17/08/2019 18:12
Dostosuję się. Nie nadam, na nikogo w życiu nie nadałem.… »
Bartek Otremba
17/08/2019 18:10
Niestety nie mogę zmienić tytułowego pytania :) Dodałem… »
pociengiel
17/08/2019 17:56
Ile razy to robiłeś własnym sumptem? Zwykle pozostaję… »
Pulsar
17/08/2019 17:34
Dla mnie rozpiska , czyli wersyfikacja fatalna. źle się… »
Pulsar
17/08/2019 17:27
" Pola " Muńka . Jeśli o tego samego biega… »
Pulsar
17/08/2019 17:18
Dużo tracimy przesypiając różne sytuacje, c później są nie… »
pociengiel
17/08/2019 17:12
Dla mnie Munkiem. »
Pulsar
17/08/2019 17:05
Znowu Pan Bóg w poezji »
Pulsar
17/08/2019 16:56
kim jest Marcin Sztelak? »
JOLA S.
17/08/2019 12:59
Al, na świecie jest dużo religii, proszę Pani. Gdyby była… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
  • Dobra Cobra
  • 13/08/2019 15:03
  • Niektórzy znow wierzą, że jak zostawisz 40 komentarzy różnym osobom to te 40 osób wróci do ciebie i da tobie takze 40 komentów
  • Dobra Cobra
  • 12/08/2019 18:38
  • Najprostsza rzecz to załatwić sobie klakierów ;)
  • Joefrind1
  • 11/08/2019 00:51
  • Nikt nie komentuje mojego wiersza :(
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 20:52
  • A to przepraszam, juz nie przeszkadzam
  • Dobra Cobra
  • 10/08/2019 19:20
  • Prozaicy piszą kolejne wersy, poeci kolejne rymy spisują. Nikt nie ma czasu ma oglądanie pogody, gdy Ojczyzna w potrzebie.
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 16:25
  • Ale dzisiaj fajna pogoda
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:2carolinec2923gg5
Wspierają nas