Krwawe święto - Ryszard Taxidriver
A A A
Od autora: Tekst wysyłam na "Tydzień Miniatur". To moja pierwsza w życiu miniatura, więc nie bądźcie zbyt surowi. (TM)
Klasyfikacja wiekowa: +18

Przymknięte wertykale skutecznie powstrzymywały natrętne promienie światła, a wiszący pod sufitem wentylator dmuchał przyjemnie chłodnym powietrzem. To wszystko powodowało, że wnętrze wartowni było idealnym miejscem, żeby złapać chwilę wytchnienia. Kapitan elitarnej Gwardii Republikańskiej, Yahiye al-Zawahiri, siedział rozparty w fotelu i dłubał drewnianą wykałaczką w szparach między zębami. Po obfitym posiłku nie chciało mu się wstawać szczególnie, że wiedział, że na zewnątrz stróżówki nie będzie tak sielsko. Jako dowódca posterunku w Al Kiswah nie miał łatwego dnia. Jego zadaniem był nadzór nad tłumami wiernych zmierzającymi na szyickie święto Aszura. Ludzie z okolicznych miejscowości podróżowali na przedmieścia Damaszku, by razem z innymi obchodzić tę krwawą uroczystość.
Al-Zawahiri spojrzał na zegarek. Jego przerwa dobiegała końca. Niechętnie wstał z fotela i z kieszonki w kamizelce taktycznej wyjął papierosy. Zabrał ze stołu karabin i powolnym krokiem ruszył w stronę drzwi. Gdy je otworzył, przytłoczył go blask południowego słońca i zgiełk tłumu tłoczącego się przy szlabanie. Oparł się o framugę i przytknął płomień zapalniczki do końcówki papierosa. Zaciągając się dymem spojrzał w prawo. Jego uwagę przykuła rozgrywająca się jakieś dwieście metrów dalej scena. Dwóch żołnierzy wywlekało z autobusu mężczyznę odzianego w typowy strój arabski. Rzucili go na chodnik i zaczęli kopać. Reżim Baszara al-Asada nigdy nie patyczkował się ze swoimi obywatelami.
Yahiye wyciągnął papierosa z ust, żeby strzepnąć popiół i zanim zdążył zaciągnąć się po raz kolejny, powietrze rozerwała potężna eksplozja. Autobus, przed którym pacyfikowany był cywil, wyleciał w powietrze, obrócił się i wylądował na dachu. Al-Zawahiri padł na ziemię rażony hukiem i podmuchem gorącego powietrza. Nie stracił przytomności. Leżąc na plecach uniósł głowę by sprawdzić co się stało. Chaos panujący wokół był przerażający. Dźwignął się z ziemi i z trudem ustał na nogach. W uszach potwornie mu dzwoniło. Zataczając się ruszył w stronę wraku. Widział tylko pojedyncze obrazy, jakby oglądał pokaz slajdów. Mijał strzępy ciał. Zmasakrowane twarze, których już w żaden sposób nie dało się rozpoznać. Trupy bez rąk, leżące na asfalcie, pokrytym potłuczonym szkłem i krwią.
Instynktownie zaczął szukać czegoś przy pasku.
Oprócz dzwonków zaczynały docierać do niego nowe dźwięki – wrzaski rannych oraz wyjące alarmy zaparkowanych w pobliżu samochodów.
Wracała mu świadomość. Namacał krótkofalówkę włożoną w skórzany pokrowiec i podniósł do ust słuchawkę. Minęła chwila zanim udało mu się wydobyć z siebie głos.
- Zamach – jęknął w eter – na posterunku w Al Kiswah był zamach.

*

Pełne słońce, zawieszone na błękitnym firmamencie, katowało pustynny płaskowyż piekielnym żarem. Na spękanej ziemi stały dwie pordzewiałe ciężarówki. Mężczyźni w czarnych chustach, zasłaniających twarze, wyładowywali z nich metalowe skrzynie z amunicją.
Abu Marwan, ich dowódca, stał w cieniu jednego z pojazdów i przykładając lornetkę do oczu, obserwował drogę prowadzącą do Damaszku. Jego zastępca – żylasty starzec, podszedł do niego ostrożnie, nie chcąc mu przeszkadzać. Położył dwa pociski moździerzowe przy stanowisku ogniowym, a następnie również skierował swój wzrok w stronę majaczącej w oddali drogi krajowej numer M5.
- Abu Marwan, nasz łącznik mówi, że zamach się udał. Wojsko na pewno wyśle posiłki. Ktoś może tędy przejeżdżać w każdej chwili.
Na te słowa dowódca partyzantów omiótł wzrokiem leżącą na stanowiskach amunicję.
- Wystarczy tych pocisków, zacznijcie kalibrować sprzęt.
Trzy moździerze M224 zostały już wcześniej ustawione w kierunku, w którym przewidywano prowadzenie ognia. Teraz przy każdym z nich ukucnęło po trzech rebeliantów.
- Droga jest oddalona od nas o dwa i pół kilometra – kontynuował dowódca – ostrzał wykonamy pod kątem czterdziestu dwóch stopni.
 Partyzanci przygotowywali swoją broń w ciszy. Ze skupienia wyrwał ich głos starca:
- Armia! Armia Al-Asada! – mężczyzna pokazywał palcem na północną część autostrady.
Abu Marwan poderwał lornetkę i szukał wzrokiem celu. W tumanach kurzu jechało sześć ciężarówek, wiozących na pakach żołnierzy. Oprócz tego początek i koniec konwoju asekurowały haubice samobieżne.
- Oddacie po piętnaście strzałów w tempie trzydzieści na minutę – rozkazał Abu Marwan nie odrywając oczu od lornetki – czekajcie na mój sygnał.
Kontynuował obserwację lecz starzec klepnął go w ramię i pokazał palcem w drugą stronę. Z naprzeciwka jechały karetki na sygnałach. Nie było trudno się domyślić, że wiozą rannych do najbliższego szpitala w dzielnicy Al Midan. Obaj mężczyźni przez chwilę patrzyli w milczeniu przez lornetki.
 - Będą się mijać gdzieś przy tamtym zakręcie – powiedział w końcu stary. Abu Marwan kiwnął głową. Korzystając z dalmierza wyznaczył nową odległość.
- Zmieńcie drugą współrzędną o pół stopnia – nakazał – strzelajcie w tym samym tempie. Rebelianci zmienili nastawy i wpatrywali się w dowódcę. Spod chust słychać było pomruki powtarzane jak mantra:
- Allah Akbar, Allah Akbar.
- Ognia – krzyknął w końcu z mocą w głosie Abu Marwan.
Zaczął się ostrzał. Rebelianci bez wytchnienia ładowali pociski do luf, a po każdym strzale kulili się zatykając uszy. Około pół minuty od wydania komendy wszyscy wpatrywali się w stronę drogi. Kiedy ostatnie pociski zostały wysłane w powietrze, pierwsze zaczynały uderzać w ziemię. Naboje leciały w górę, jak gdyby w zwolnionym tempie, a następnie z ogromną prędkością spadały w dół, przypominając deszcz meteorytów. Z oddali było słychać eksplozje, jak grzmoty podczas burzy. Niektórzy z rebeliantów wyjmowali telefony komórkowe i nagrywali. Nienawidzili Ameryki i Europy, ale mimo wszystko ulegali zachodnim trendom. Ich pomruki zamieniały się w coraz głośniejsze eksklamacje:
- Allah Akbar – a także – Bismillah i Maszallach.
Abu Marwan patrzył zachłannie przez lornetkę. Napawał się widokiem zniszczonych pojazdów:
- Szyickie świnie! Cieszcie się swoim krwawym świętem!

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Ryszard Taxidriver · dnia 21.09.2013 19:47 · Czytań: 770 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 19
Komentarze
Dobra Cobra dnia 21.09.2013 21:50
Ryszardzie Taxidriverze,

Poruszasz ogromny i trudny temat nienawiści Islamu do Ameryki, na co sama Ameryka w sumie sobie zapracowuje.

Tekst dobrze skrojony, trzyma w napięciu, realność sytuacji dużą a najbardziej te wszystkie komendy celownicze. Byłeś kanonierem w wojsku czy jak?

Fajnie, że nie moralizujesz, choć końcóweczka nieco dydaktyczna. Zaufaj wnikliwemu i mądremu czytelnikowi! On i tak będzie wiedział, nie trzeba mu nic tłumaczyć.

Jak na początki w pisaniu miniatur - bardzo!



Spokojnego wieczoru, choć nie wiadomo, czy czasem nie przeczytasz tego komentarza za dnia. I co wtedy?

Pozdrawiam,

Dobra Cobra
Almari dnia 22.09.2013 11:59 Ocena: Dobre
Cytat:
dłu­bał drew­nia­ną wy­ka­łacz­ką w szpa­rach mię­dzy zę­ba­mi.

A może dłubać gdzieś indziej wykałaczką?;)

Cytat:
Jako do­wód­ca po­ste­run­ku w Al Ki­swah nie miał ła­twe­go dnia. Jego za­da­niem był nad­zór nad tłu­ma­mi wier­nych zmie­rza­ją­cy­mi na szy­ic­kie świę­to Aszu­ra.

Bardzo tak sztywno napisane i mało płynnie

Cytat:
in­ny­mi ob­cho­dzić tą krwa­wą uro­czy­stość.



Cytat:
Al-Za­wa­hi­ri spoj­rzał na ze­ga­rek. Jego prze­rwa do­bie­ga­ła końca.

dobiegła, skoro zaraz po tym wstał i wyszedł.

Cytat:
Za­cią­ga­jąc się dymem(,) spoj­rzał w prawo.


Cytat:
Jego uwagę przy­ku­ła roz­gry­wa­ją­ca się ja­kieś dwie­ście me­trów dalej scena. Dwóch żoł­nie­rzy wy­wle­ka­ło z au­to­bu­su męż­czy­znę odzia­ne­go w ty­po­wy strój arab­ski.

Pierwsze zdanie jest niepotrzebne. Wystarczy, że spojrzał w prawo i coś zobaczył(opisujesz co). Czytelnik się sam domyśli :)

Cytat:
Dwóch żoł­nie­rzy wy­wle­ka­ło z au­to­bu­su męż­czy­znę

Wywlekało brzmi dziwnie, to tak jakby się z nim szarpali dłużej.

Cytat:
Reżim Ba­sza­ra al-Asa­da nigdy nie pa­tycz­ko­wał się ze swo­imi oby­wa­te­la­mi.

Jednak to Baszar al-Asad nie patyczkował się ze swoimi obywatelami w drodze wprowadzenia reżimu.

Cytat:
Leżąc na ple­cach(,) uniósł głowę by spraw­dzić co się stało.


Cytat:
Chaos pa­nu­ją­cy wokół był prze­ra­ża­ją­cy.

Opisz go, nie stwierdzaj.

Cytat:
Trupy bez rąk, le­żą­ce na as­fal­cie, po­kry­tym po­tłu­czo­nym szkłem i krwią.

Chyba bym zrezygnowała z tych przecinków, ale nie upieram się

Cytat:
- Za­mach – jęk­nął w eter(.) – (n)a po­ste­run­ku w Al Ki­swah był za­mach


Cytat:
Pełne słoń­ce, za­wie­szo­ne na błę­kit­nym fir­ma­men­cie, ka­to­wa­ło pu­styn­ny pła­sko­wyż pie­kiel­nym żarem.

Tu też bym zrezygnowała

Cytat:
a na­stęp­nie rów­nież skie­ro­wał

niezgrabnie

Cytat:
roz­ka­zał Abu Mar­wan(,) nie od­ry­wa­jąc oczu od lor­net­ki


Cytat:
Kon­ty­nu­ował ob­ser­wa­cję(,) lecz sta­rzec


Cytat:
Obaj męż­czyź­ni przez chwi­lę pa­trzy­li w mil­cze­niu przez lor­net­ki.

Że patrzyli przez lornetki to już wiemy

Parę, bo nie wszystkie, sugestii ode mnie. Przed imiesłowami stawiaj przecinki - łszy, ąc itd. Przepatrz też zapis dialogów.

W porównaniu do prologu twojego, jest lepiej troszkę z interpunkcją, ale pracuj nad nią dalej :) Podobało mi się. Czytało się fajnie, ładnie zbudowałeś napięcie, zwłaszcza w pierwszym fragmencie (wspaniały rym mi wyszedł). Zastanowiłabym się tylko, czy te szczegóły dotyczące broni, pocisków i ogólnej akcji taktycznej są potrzebne, i czy czasem nie zajmują miejsca czemuś ważniejszemu, co mógłbyś ukazać. W końcu to miniatura i każde słowo jest bardzo ważne, dlatego informacja o tym, że żołnierze oddadzą po piętnaście strzałów w tempie trzydzieści na minutę jest według mnie zbędna i mało co wnosi. Także jak dla mnie, pierwszy fragment dobry, drugi do fabularnego i kompozycyjnego przemyślenia :) A dla mnie zostaje temat pod rozwagę, bardzo na czasie.

Pozdrawiam
przyroda dnia 22.09.2013 13:14
No, tak temat trudny, dużego kalibru, ale wykonanie zbyt sztywne. Taka erekcja literacka nie działa na mnie ;), nie wibruje w myślach... Widać, że napracowałeś się przy każdym zdaniu, ale może czasem warto zmniejszyć dystans, płynąć ze słowami...

Pozdrawiam :)
Miladora dnia 22.09.2013 13:59
Sprawny, napisany ze znajomością realiów tekst, Driver. :)
Może zbyt reporterski, ale widać, że znasz się na rzeczy.
Tylko co na dobrą sprawę wnosi oprócz kolejnego uświadomienia sytuacji na Bliskim Wschodzie?
Że istnieje nienawiść? Że zło rodzi zło i trzeba działać według zasady wet za wet?
Nic zaskakującego.
W takiej czy innej formie krwawe święta i krwawe łaźnie ludzie fundują sobie wzajemnie od wieków.

Miłego :)
Figiel dnia 22.09.2013 16:21 Ocena: Bardzo dobre
Dla mnie bardzo dobre. Treść w kręgu moich prywatnych zainteresowań, przekaz jak najbardziej na tak. Bardzo trafia: czuję i widzę, mimo istotnie reporterskiego stylu, tu jak najbardziej na miejscu. Mocno w skondensowanym formacie. I jeszcze pierwsza. Kłaniam się.
Pozdrawiam:)
Usunięty dnia 23.09.2013 10:41
Dla mnie to trochę takie relacjonowanie ślepemu wydarzeń telewizyjnych. No może przesadziłem, bo język zdecydowanie literacki i nie pierwszy lepszy. Ale czy opisywane dzianie się warte było miniaturki? Brakuje mi w tym wszystkim kontekstu, obszernego tła, co wyklucza formę mini.

Mało w tym tekście (za)wartości.
Ryszard Taxidriver dnia 23.09.2013 11:11
Dziękuję wszystkim za komentarze. Każdy z nich dał mi do myślenia. Obecnie pracuję nad powieścią sensacyjną i miniaturka, którą wysłałem na konkurs została stworzona po to, żebym mógł poćwiczyć sobie pisanie czegoś związanego z tematem. Akcja, broń, wybuchy itd. :) Może wybrałem trochę zbyt poważny temat, bo widzę, że czytelnicy chcieliby czegoś co dotknie ich głębiej, zostawi jakiś ślad i będzie miało jakąś wartość.
Pozdrawiam.
Madame Chauchat dnia 23.09.2013 11:15 Ocena: Bardzo dobre
Fajnie, że poruszasz ten temat. Bo wszyscy oczywiście współczujemy teraz zagazowanym w Syrii, płaczemy nad zdjęciami, i na tym koniec. Ty przynajmniej przypominasz o tym, co się dzieje.
mike17 dnia 24.09.2013 17:06 Ocena: Bardzo dobre
Ryszardzie Taxidriverze, może śp. Waldemar Milewicz do tego tekstu dodałby więcej ognia (jeden z moich ulubionych współczesnych twardzieli), jednakże twój tekst uważam za udany, pełen atmosfery tamtych rejonów świata, wiarygodności, cenię też twoją wiedzę odnośnie realiów i tematu, który znam jeno pobieżnie z TV, której od lat nie oglądam, więc ważne, że dotykasz spraw "na czasie", bo warto czasem poczytać to i owo o tym, co za górami i lasami...
Język formalny, oficjalny, bezpłciowy wręcz wcale mi w tym wypadku nie przeszkadza, jako że ten tekst jest czymś quasi-dokumentalnym i tak go postrzegam.
W tej konwencji bez kwiecistości broni się świetnie :)
Wasinka dnia 25.09.2013 08:51
Masz smykałkę, żeby kreować takie obrazy. Wciągasz w nie czytelnika. Może puenta czy podsumowanie nie jest jakoś specjalnie zaskakujące, ale - tak czy owak - sporo mówi.
Ładnie napisane, dobrze podsunięty problem.
Nie będę wypisywać potknięć, bo już powyżej troszkę zostało powiedziane, ale tak ogólnie - przyjrzyj się przecinkom (np. tym, które być powinny w zdaniach z imiesłowami, np. Zaciągając się dymem(,) spojrzał w prawo. / Leżąc na plecach(,) uniósł głowę(,) by sprawdzić(,) co się stało. - nie tylko jednak z imiesłowami, bo - ja widzisz tutaj, inne robaczki czasem też pouciekały) czy zaimkom, choć nie jest to duży problem u Ciebie (dam malutki przykład jednak: Jego zastępca – żylasty starzec, podszedł do niego ostrożnie, nie chcąc mu przeszkadzać. - jego/niego/mu). Zamień też sobie tą na tę (by razem z innymi obchodzić tą (tę) krwawą uroczystość).

Pozdrawiam słonecznie.
Izolda dnia 26.09.2013 19:53
Solidne i mocne męskie pisanie, warsztat opanowany, trudno coś zarzucać, jedynie może, że treściowo akurat dla mnie za ciężko i forma do tej treści też waży jak armata. Zatem nie po stronie autora leży w tym wypadku wina, ale po stronie czytelniczki, która tej zbroi unieść nie może. Dlatego właśnie, czując się niekompetentna w tym gatunku, nie rozpisze się potoczyście, ale z szacunkiem cicho zamknę drzwi za sobą.
zajacanka dnia 28.09.2013 00:31
Witaj, Ryszardzie.

To ostatni z tekstów konkursowych, który przeczytałam i ostatni, który komentuję. (No, chyba, że coś przegapiłam).

Cóż mogę powiedzieć? Tekst porusza ważne, bieżące niemal, mocne tematy wojenne, a że religijne na dodatek, tym groźniej się robi. Nie będę ukrywać, że nazwisko Milewicza, jak i Mikowi, samo się nasunęło, bo miniatura iście reporterska. Nie mnie oceniać Twoją wiarygodność i znajomość tematu, przyjmuję je za dobrą kartę, brzmią fachowo.
Mam jednak kilka uwag.
Cytat:
Jego uwagę przy­ku­ła roz­gry­wa­ją­ca się ja­kieś dwie­ście me­trów dalej scena.

No, niby wiem, że żołnierze (wszelakiej maści) to orły nad orłami, ale żeby na dwieście metrów widzieli rozgrywająca się scenę? To mało wiarygodne. Mogli coś tam, ale w szczegółach?!

Poza tym miniaturę zakończyłabym na słowach
Cytat:
- Ognia – krzyk­nął w końcu z mocą w gło­sie Abu Mar­wan.

Dopowiedzenie, uważam, nie jest konieczne. Sam okrzyk Abu Marwana wyrywa serce z piersi. No, bo te karetki, brak uznawanej w cywilizowanym świecie Konwencji Genewskiej itd. Czytelnik ma tu miejsce na ból, rozmyślanie o nienawiści bohaterów/narodów/kultur.

Tyle.

To dobry tekst.

Pozdrawiam serdecznie.
Jack the Nipper dnia 28.09.2013 09:47
W mediach obie strony konfliktu sa opisane tak: rebelianci oraz reżim. Które słowo ma pozytywny a które negatywny wydźwięk? A przecież obie strony są siebie warte.
Dobrze, że opisujesz tę scenę z niemedialnego punktu widzenia.
Ryszard Taxidriver dnia 28.09.2013 14:01
Faktycznie z tymi metrami trochę przesadziłem. Bałem się, że wybuch zdmuchnie mi bohatera dlatego chciałem go odsunąć na bezpieczną odległość. :)
Pozdrawiam.
al-szamanka dnia 28.09.2013 19:09
Nie znoszę niczego co jest związane z działaniami wojennymi.
Wyłączam wiadomości, gdy tylko usłyszę jedno słowo zapowiadające takie informacje.
Miniaturkę jednak przeczytałam, i pomimo że temat nie mój, to jednak widzę, że piszesz z dużą znajomością rzeczy i bardzo sprawnie. Jeżeli chcesz pisać coś większego w tej tematyce, to na pewno Ci wyjdzie.

pozdrawiam :)
zawsze dnia 30.09.2013 00:03
Cytat:
Po ob­fi­tym po­sił­ku nie chcia­ło mu się wsta­wać(,) szcze­gól­nie, że wie­dział, że na ze­wnątrz stró­żów­ki nie bę­dzie tak siel­sko

Cytat:
Lu­dzie z oko­licz­nych miej­sco­wo­ści po­dró­żo­wa­li na przed­mie­ścia Da­masz­ku, by razem z in­ny­mi ob­cho­dzić tą krwa­wą uro­czy­stość.

tę!
Cytat:
- Droga jest od­da­lo­na od nas o dwa i pół ki­lo­me­tra – kon­ty­nu­ował do­wód­ca(.) – (O)strzał wy­ko­na­my pod kątem czter­dzie­stu dwóch stop­ni.



Rysiu Taksówkarzu (jeśli pozwolisz tak do siebie mówić), poruszasz bardzo trudny temat i ja, jako czytelnik, sama nie wiem, czego powinnam po nim oczekiwać. Niemniej jednak zatrzymujesz mnie i, choć piszesz "reportersko", dałeś odczuć na skórze żar, zagłuszyłeś na chwilę wielkim hukiem, a to bardzo dobre świadectwo, które wystawia Ci własne pisanie.

Pozdrawiam
Elwira dnia 01.10.2013 10:29
Cytat:
Pełne słońce, zawieszone na błękitnym firmamencie, katowało pustynny

– moim zdaniem oba przecinki zbędne, po co ciąć zdanie, kiedy bez nich jest płynniejsze?

Cytat:
Mężczyźni w czarnych chustach, zasłaniających twarze, wyładowywali

– te przecinki też bym wycięła

Cytat:
jednego z pojazdów i(,) przykładając lornetkę do oczu, obserwował


Cytat:
Jego zastępca – żylasty starzec, podszedł do niego ostrożnie, nie chcąc mu przeszkadzać.

– Dałoby się zrobić tak, żeby pozbyć się jego? Mu zbędne

Cytat:
skierował swój wzrok w stronę majaczącej

– bez swój

Przygnębiający, ale bardzo prawdziwy obraz. Niemal widziałam to wszystko. Tematyka trudna, nie da się ukryć. Poradziłeś sobie. Opowieść zupełnie nie dla mnie, nie w moim stylu, doceniam jednak jej walory, niezłą stylistykę oraz naprawdę niemałe wyzwanie, które podjąłeś.
Pozdrawiam.
Usunięty dnia 02.10.2013 15:50 Ocena: Świetne!
Dopieściłeś to bezlitośnie. Temat również chodliwy. Jedyne, co mi tutaj nie gra, to brak początku i końca. A tekst mówi, że gdzieś one są, więc w kategorii, w której się wyłożył plasuje się cieniutko. Chociaż na górnej półce.

Cytat:
Kon­ty­nu­ował ob­ser­wa­cję(,) lecz sta­rzec klep­nął go w ramię
ZaredM dnia 30.12.2013 19:34 Ocena: Bardzo dobre
Przeczytałam i stwierdzam gut.. wszystko na topie, więc aktualne do tego co się obecnie dzieje.
Urodziłeś się w dniu, który jest ważną datą dla mnie, tym bardziej ta mroczność kojarzy mi się i pasuje do tego wszystkiego.
Masz talent, fjuuu
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
pociengiel
17/10/2019 23:18
Serdeczne dzięki. »
andro
17/10/2019 22:42
No wreszcie coś na poziomie. Co tam "na poziomie"… »
Kazjuno
17/10/2019 22:39
Nawet zabawne, Marku Adamie Grabowski. Najbardziej mnie… »
andro
17/10/2019 22:29
Podoba mi się. Jest inny, niepodobny do tego chłamu, który… »
Zdzislaw
17/10/2019 22:10
dzięki za wejście i komentarz, DoCo :) Fajnie, że się… »
Marek Adam Grabowski
17/10/2019 21:31
Trzeba poszukać eksperta. Dzięki za przeczytanie.… »
Nuria
17/10/2019 20:57
Można i tak, tylko, że mi chodziło o pokazanie tego co… »
Carvedilol
17/10/2019 20:41
wiosna Dzięki taki zamysł humoreski Pozdrawiam… »
Gregcem
17/10/2019 20:05
Nie używanie rymów częstochoskich, jest taką smą modą jak… »
Ustiusza
17/10/2019 19:55
Wiersz jest jakby nagle ucięty i niedokończony. To wybija… »
Ustiusza
17/10/2019 19:51
Potrzebuję tłumaczenia z ufowskiego »
wiosna
17/10/2019 19:37
Zabawne:) »
wiosna
17/10/2019 19:24
Dla mnie bardzo dobry. Wracam do niego. Pozdrawiam:) »
akacjowa agnes
17/10/2019 17:12
Ten wiersz szarpie czytelnikiem... sorry, nie powinnam się… »
allaska
17/10/2019 16:36
D.Cobro fantastycznie Cię u mnie widzieć dzięki za ślad :) »
ShoutBox
  • allaska
  • 17/10/2019 16:27
  • Prośba do redakcji przy wysyłaniu tekstu nie wiem co zrobiłam ale wkleiłam dwa na raz proszę o usunięcie jednego one są takie same. Pozdrawiam. Czarodziejka z planety: " nie dorastam wam do pięt ;)"
  • mike17
  • 16/10/2019 19:13
  • Jeśli chcesz zaistnieć w portalowej sławie, nie wahaj się już i pisz śmiało do konkursu dla prozaików MUZO WENY 8, gdzie jedynym wymogiem jest napisanie miniatury. Dużo? Nie, mało. Zatem do boju :)
  • allaska
  • 16/10/2019 16:12
  • Gratulacje :) Vanillivi
  • Vanillivi
  • 16/10/2019 14:36
  • Oprócz mnie jest kilku świetnych autorów, więc polecam, dostępne w Empiku razem z numerem Fabulariów w cenie 8 zł.
  • Vanillivi
  • 16/10/2019 14:34
  • Witajcie :) Pochwalę się publikacją w antologii "Dzieci wolności" wydanej przez Fabularie. [link]
  • Dobra Cobra
  • 16/10/2019 08:35
  • Od Chaplina do Jo-jo Rabbit- niezwykła historia komedii o nazizmie: [link] Premiera w Anglii 3go stycznia 2020 roku.
  • Dobra Cobra
  • 15/10/2019 17:41
  • Jest już polski zwiastun nadchodzącej arcyciekawej produkcji kinowej pt. Jo-jo Rabbit: [link]
  • bruliben
  • 14/10/2019 23:22
  • Tyle konkursów, to nie ma mój dziurawiec
Ostatnio widziani
Gości online:13
Najnowszy:tygrysicg89
Wspierają nas