bezwieczny powrót - Wiktor Orzel
Kategoria Konkursowa » Tydzień miniatury » bezwieczny powrót
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

[D]
Lubię siedzieć nad przepaścią. Życie na granicy jest czymś bardzo interesującym. Dzisiaj wybrałem sobie pewien wiadukt i usadowiłem się na balustradzie. Powód był dość prozaiczny: pół godziny temu wyrzucili mnie z lokalu. Mimo że - znamy się z barmanką bardzo dobrze - ochroniarz stwierdził, że jednak za często klepię ją w tyłek i to niezbyt reprezentatywnie wygląda. Tak naprawdę byłem całkiem trzeźwy i nie zrozumiałem, na czym polega reprezentatywność owej speluny. Przecież o tej godzinie za barem siedzą same kurwy, żądne wrażeń prawienastolatki i te żałosne typki, co tam przychodzą raz w miesiącu, po wypłacie, udawać milionerów.  No, ale przez szacunek do knajpy i mojej kochanej barmanki, posłusznie zabrałem swoje cztery litery z przybytku rozpusty. Kupiłem taniego łiskacza, mocne fajki i oto jestem, właśnie tutaj, w środku spokojnej nocy, z dala od gwaru miasta, sam ze sobą i wspomagaczami.

[M]
Co jakiś czas zza zakrętu wyłaniała się jakaś osobówka, czasami tir. Sztuczne światło, widziane zresztą w samym hipocentrum gównianej nocy, w ogóle nie robiło na mnie wrażenia. Wyglądało wręcz śmiesznie. Natomiast ja, na tym moim mościanym piedestale, czułem się niemalże jak Zeus, na którym takie nędzne, ludzkie wynalazki budzą jedynie uśmiech politowania.
Machałem ręką do kierowców, niektórzy trąbili na mnie wesoło, a może z litości - kto ich tam zresztą wie. Spojrzałem z żalem na butelkę. Niewiele mi tej nadziei już zostało. Za dużo wypiłem podczas marszu. Dwa, góra trzy głębsze łyki i koniec imprezy. Odpaliłem spokojnie papierosa i popatrzyłem w gwieździste niebo. To był błąd. Zakręciło mi się nieco w głowie, flaszka wypadła z dłoni i poszybowała ruchem jednostajnie przyspieszonym ku wiadomym celu. W tym momencie alkohol obchodził mnie jednak trochę mniej. Tak się tym wszystkim zaaferowałem, że moja końcowa pozycja była dość żałosna. Jakimś cudem trzymałem się niewiemczego, ale dobrze wiedziałem, że nie mam siły, żeby się podciągnąć. Jedyne, co mogłem zrobić, to dopalić papierosa, bo podczas tego zamieszania pet jakimś sposobem nie wypadł mi z gęby. Uśmiechnąłem się w duchu i zacząłem rozmyślać jak to napiszą o mnie jutro w gazetach.

[T]?
Jeśli uważacie, że człowiek przed śmiercią rozmyśla o swojej ukochanej, byłej, niedoszłej, nieprzelecianej, rodzicach, siostrze, bracie, psie, kocie, o tym, co mógł zrobić, a czego nie zrobił, to muszę was zmartwić, bo to trochę taka gówno prawda jest. W momencie spadania czujesz, że wkraczasz w inny wymiar. Jakaś specyficzna reakcja musi zachodzić w mózgu, bo jest to doznanie nieporównywalnie silniejsze od trywialnego orgazmu. Nieważne, czy ma cię przejechać pociąg, czy widzisz zbliżającego się nieuchronnie pijanego kierowcę. Moment ostatniego tchnienia, tych nibykilku sekund, jest fascynujący.  W moim przypadku wyglądało to tak że czułem jakby mnie coś wsysało. Bynajmniej nie fizycznie. Z sekundy na sekundę pozbywałem się wszystkiego, co przynależy do tego świata. Każde wspomnienie, czy to złe, czy to dobre, całe życie uciekało sobie wesoło w szaleńczym wirze, a ja nie chciałem nawet na chwilę złapać choćby kawałka poszarpanej egzystencji. Wszystkie gwiazdy zaczęły świecić intensywniej, mocniej, wyraźniej. Przybliżały się i oddalały, jakby ktoś majstrował obiektywem aparatu. Na chwilę przedstawienie zgasło, by uderzyć jeszcze mocniej. Wiedziałem, że spadam, ale wtedy zobaczyłem odwrócone do góry nogami miasto, nie wiem jakie, w życiu tam nie byłem, nie byłem w Tokio, ale wiedziałem, że to musi być Japonia, za dużo świateł, za dużo kolorów. Wyczuwałem ten gwar, podniecenie, widziałem piękne kobiety tańczące bez ubrań, prostytutki dające dupy za rogiem i mnicha pod Sakurą, który nie jadł już drugi tydzień, nie pił, tylko siedzi i rozmyśla nad marnością, od której przecież tak bardzo chce uciec.
Ale wszystkie te obrazy docierały w tempie opóźnionym, wirującym według bliżej nieokreślonej osi. Zawsze na karuzeli zbierało mi się na wymioty. Tym razem było inaczej, obrotowy tryb zupełnie mi nie przeszkadzał.

Było pięknie, niemalże metafizycznie.
Tyle, że potem uderzyłem głową o ziemię.
A teraz?
Cały czas próbuję wstać, podnieść ciężki łeb.
Ni chuja. 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Wiktor Orzel · dnia 23.09.2013 06:37 · Czytań: 1494 · Średnia ocena: 4,2 · Komentarzy: 27
Komentarze
Miladora dnia 23.09.2013 14:28
Cóż, Szefie - jak warsztaty, to warsztaty. :)))

Cytat:
Dzi­siaj ob­ra­łem sobie pe­wien wia­dukt i usa­do­wi­łem się na ram­pie.

W tej konstrukcji lepsze jest "wybrałem".
Przy okazji - wiadukt ma rampę? ;)
Dałabym "przęsło".

Cytat:
Powód mego nie­zbyt co­dzien­ne­go po­ło­że­nia

Rym. I "mego".
Powód był dość prozaiczny (...) - myślę, że nie trzeba dookreślać tego zdania "niezbyt codziennym położeniem" - to się samo nasuwa.

Cytat:
Mimo że znam się z bar­man­ką

- znamy się z barmanką -

Cytat:
to ochro­niarz stwier­dził, że jed­nak za czę­sto kle­pię ją w tyłek i to nie­zbyt re­pre­zen­ta­tyw­nie

Pierwsze "to" zbędne.

Cytat:
Tak na­praw­dę, byłem cał­kiem trzeź­wy

Bez przecinka.

Cytat:
po­słusz­nie opu­ści­łem przy­by­tek roz­pu­sty. Ku­pi­łem ta­nie­go

Rym.

Cytat:
Co jakiś czas zza za­krę­tu wy­ła­nia­ła się jakaś oso­bów­ka, cza­sa­mi tir.


Cytat:
Na­to­miast ja, na tym moim mo­ścia­nym pie­de­sta­le(,) czu­łem się nie­mal­że jak Zeus, na któ­rym takie nędz­ne, ludz­kie wy­na­laz­ki budzą je­dy­nie uśmiech po­li­to­wa­nia.

Na którym budzą uśmiech? U którego (...) budzą.
- nędzne, ludzkie - bez przecinka.

Cytat:
Po­pa­trzy­łem z żalem na bu­tel­kę. Nie­wie­le mi tej na­dziei już zo­sta­ło. Za dużo wy­pi­łem pod­czas mar­szu. Dwa, góra trzy głęb­sze łyki i ko­niec im­pre­zy. Od­pa­li­łem spo­koj­nie pa­pie­ro­sa i po­pa­trzy­łem w gwieź­dzi­ste niebo.

- spojrzałem -
- popatrzyłem/wypiłem/odpaliłem - rymy

Cytat:
ru­chem jed­no­staj­nie przy­spie­szo­nym ku wia­do­mym celu.

- ku wiadomemu celowi -

Cytat:
Tak się tym wszyst­kim za­afe­ro­wa­łem, że moja koń­co­wa po­zy­cja była dość ża­ło­sna.

Nie można się zaaferować, lecz być czymś zaaferowanym. Dałabym "przejąłem".
I "stała się dość żałosna" - konsekwencja zdania.

Cytat:
Ja­kimś cudem trzy­ma­łem się nie­wiem­cze­go, ale do­brze wie­dzia­łem,


Cytat:
bo pod­czas tego za­mie­sza­nia, pet ja­kimś spo­so­bem

Bez przecinka.

Cytat:
bo to tro­chę taka gówno praw­da jest.

Zbędne.

Cytat:
że czu­łem(,) jakby mnie coś wsy­sa­ło.


Cytat:
Każde wspo­mnie­nie, czy to złe, czy to dobre, całe życie ucie­ka­ło sobie we­so­ło w sza­leń­czym wirze,

Zbędne.
I dałabym - "czy to złe, czy to dobre, ba, całe życie, ucie­ka­ło"

Cytat:
Przy­bli­ża­ły się i od­da­la­ły(,) jakby ktoś maj­stro­wał obiek­ty­wem apa­ra­tu.


Cytat:
całe życie ucie­ka­ło/całeto przed­sta­wie­nie/całe od­wró­co­ne

Dwa ostatnie "całe" zbędne.

Cytat:
który nie je już drugi ty­dzień, nie pije, tylko sie­dzi i roz­my­śla nad mar­no­ścią, od któ­rej prze­cież tak bar­dzo chce uciec.

- nie jadł już drugi tydzień, nie pił, tylko siedział i rozmyślał (...) chciał uciec - następstwo czasu.

Cytat:
wi­ru­ją­cym we­dług bli­żej nie­okre­ślo­nej osi.

- wirującym wzdłuż bliżej itd. -

Niezłe doznanie.
Niemal metafizyczne. I ciekawe, czy ten skok w przestrzeni był realny...
Obawiam się tylko, że cena okazała się równie wysoka jak wiadukt.
Może to nie jest zbyt zaskakująca pointa, ale w życiu zdarzają się takie przypadkowe momenty, gdy los wyrywa się z rąk i wszystko zmienia. Najzupełniej idiotycznie.
I nad taką właśnie chwilą zadumałam się. A zwłaszcza nad tym, że bywa ona najczęściej nieodwracalna.

Miłego :)

PS. Napisałam, że niezbyt zaskakująca pointa, ale w sumie chyba nie mam racji - nie wszystko musi być spektakularne. Wystarczy, że da do myślenia. ;)
Wiktor Orzel dnia 23.09.2013 14:47
Dzięki za poprawki. Część uwzględniłem, część zostawiam bez zmian. Szczególnie lubię nadużywać pewnych słów i w kilku wypadkach obstawiam przy swoim.

Miladora napisał/a:
Przy okazji - wiadukt ma rampę?


Chodzi o rurę, na której można sobie usiąść :p Inne słowo nie przyszło mi do głowy. Ewentualnie balustrada...

Miladora napisał/a:
- wirującym wzdłuż bliżej itd. -


w tym wypadku oś rozumiana jest jako porządek rzeczy, siła sprawcza, a nie jako figura przestrzenna wyznaczająca poziom przemieszczania się punktu w danym układzie.

Co do samego tekstu, to jest tutaj kilka tropów i podpowiedzi. W zasadzie łamigłówka zaczyna się od pierwszej wielkiej litery... ;)
Miladora dnia 23.09.2013 14:53
Sagitarius napisał:
Chodzi o rurę, na której można sobie usiąść

Rurociąg?

Sagitarius napisał:
W zasadzie łamigłówka zaczyna się od pierwszej wielkiej litery... ;)

Właśnie próbuję to rozgryźć i na razie nasuwa mi się jedynie ostatni wers opowiadania. :)))
Wiktor Orzel dnia 23.09.2013 15:02
Miladora napisał/a:
Rurociąg?


Tak jak pisałem w edytowanym komentarzu, bardziej balustrada tam będzie pasować jak coś.

Miladora napisał/a:
Właśnie próbuję to rozgryźć i na razie nasuwa mi się jedynie ostatni wers opowiadania.


Tytuł też nie jest przypadkowy :rol:
Ryszard Taxidriver dnia 23.09.2013 15:33
Co do tytułu to nie wiem, ale oto moja interpretacja:
[D] - Droga. Droga jaką pijak przebył do miejsca w którym rozpoczął swoją libację.
[M] - Most. Czyli tam gdzie twój bohater upija się tracąc świadomość.
[T]? - Tokio? Bohater w swojej metafizycznej podróży widzi Tokio, ale znak zapytania bierze się stąd, że właściwie nie jest do końca pewien czy to Japonia.
Podróż jest bezwieczna, bo nie trwa w nieskończoność lecz kończy się upadkiem na łeb?
Miladora dnia 23.09.2013 17:05
No, z tym - droga/most/Tokio - to Driver nieźle wykombinował. :)
Co do bezwiecznej - zaprzeczenie wiecznej podróży, czyli mógł zobaczyć Tokio, ale czy tam wylądował?
Może się okazać, że nie. :)
Wiktor Orzel dnia 23.09.2013 17:25
To jest jedna z możliwych interpretacji skrótu. Wskazówką do innego rowiązania może być też filozoficzna koncepcja Wiecznego powrotu (do tego nawiązuje tytuł) i pewna substancja o nazwie... DMT :p ;)
Miladora dnia 23.09.2013 17:43
O, kurcze - psychodelik i Heraklitowa powtarzalność świata? :)))
Wiktor Orzel dnia 23.09.2013 19:11
Ja więcej nie zdradzam, moja wykładnia może tutaj tylko popsuć zabawę ;)

Pozdrawiam!
marukja dnia 24.09.2013 11:18 Ocena: Bardzo dobre
Odruchowo przeczytałam bezpieczny powrót, chociaż wcale taki nie jest. ;)
Z trzech części najbardziej urzeka ostatnia - fajnie przemyciłeś tu coś w rodzaju strumienia, myśli wirują i 'spadają' razem z bohaterem. Koniec bardzo na plus, w punkt.

Cytat:
ludz­kie wy­na­laz­ki budzą je­dy­nie uśmiech po­li­to­wa­nia.
Ma­cha­łem ręką do kie­row­ców, nie­któ­rzy trą­bi­li na mnie we­so­ło, a może z po­li­to­wa­nia

za blisko :)

DMT intryguje bardzo, ale może właśnie w tym sęk, żeby każdy znalazł rozwinięcie skrótu sam dla siebie?
Tekst otwiera przestrzeń, gdzieś pod niebem, otwartą, nie do ogarnięcia wzrokiem. Ciekawy kontekst.
I nie wiem dlaczego, ale bohaterem mógłby być ktoś podobny to tych depresyjnych typów po 30stce rodem ze stronic Pana Haruki Murakami(ego). ;)

Pozdrawiam!
szmella dnia 24.09.2013 19:59 Ocena: Bardzo dobre
Niestety nie potrafię rozwiązać tej zagadki ;)
Ale pomysł dobry ;)
Sam koniec tekstu mnie zaskoczył i bardzo mi się spodobał. Najlepszy fragment miniatury - moim zdaniem :p

Biedny, wyrzucony mężczyzna z lokalu + używki.
Jak widać może się to nieciekawie skończyć.
Podobało się.
Z pozdrowieniami ;)
Miladora dnia 24.09.2013 20:45
Sagitarius napisał:
część zostawiam bez zmian.

Szkoda tylko, że w tej "części" są niegramatyczności. :))))
przyroda dnia 24.09.2013 21:24
Mnie przypasiła ostatnia część, jest najbardziej intrygująca, może dlatego, że zawiera ten wymiar do którego dokopać się trzeba właśnie metafizycznie... Taki odlot to jest coś :|
Anastazja Sorpiszewska dnia 25.09.2013 00:03 Ocena: Świetne!
Od godziny nie mogę przestać się śmiać. : )
Wasinka dnia 26.09.2013 09:11
Nie będę dywagować, bo można sobie trochę podopowiadać, gdyż sam tytuł naprowadza na niektóre sprawy, nie mówiąc o krągłościach interpretacyjnych skrótu, jednak tak po ludzku zupełnie końcówka skojarzyła mi się z przykrym dla każdego faktem, ze po każdym pełnym uniesienia i wrażeń przeżyciu, człek spada i tylko uważać trzeba, żeby sobie karku nie złamać. Czasem można się już nie podnieść po takim wzlocie/odlocie/doznaniach pozamaterialnych, że tak powiem.
Ogólnie podobał mi się obraz, uśmiechnęłam się parę razy, bo jest do czego, a sposób narracji płynie gładko, więc lekko się czyta.

Nie sprawdzałam, co powyżej miałeś podane, a czego poprawić nie chciałeś, więc:
Cytat:
Mimo że - znamy się z bar­man­ką bar­dzo do­brze - ochro­niarz stwier­dził, że jed­nak za czę­sto kle­pię ją w tyłek i to nie­zbyt re­pre­zen­ta­tyw­nie wy­glą­da.
- nie widzą mi się tutaj te myślniki, myślę, że lepiej wygląda z przecinkiem: Mimo że znamy się z bar­man­ką bar­dzo do­brze, ochro­niarz stwier­dził(...). A żeby nie powtarzać "że", którego ogólnie masz sporo, można napisać, np. Znamy się z barmanką bardzo dobrze, ale ochroniarz stwierdził, że (...) ; jednak to tylko luźna propozycja, bo "że" nie razi aż tak
Cytat:
 No, ale przez sza­cu­nek do knaj­py i mojej ko­cha­nej bar­man­ki, po­słusz­nie za­bra­łem swoje czte­ry li­te­ry
- jak dla mnie podkreślony przecinek do wyrzucenia, chociaż nie jest nieprawidłowy
Cytat:
po­szy­bo­wa­ła ru­chem jed­no­staj­nie przy­spie­szo­nym ku wia­do­mym celu.
- ku wiadomemu celowi /do wiadomego celu
Cytat:
za­czą­łem roz­my­ślać(,) jak to na­pi­szą o mnie jutro w ga­ze­tach.

Cytat:
W moim przy­pad­ku wy­glą­da­ło to tak(,) że czu­łem(,) jakby mnie coś wsy­sa­ło.

Cytat:
mni­cha pod Sa­ku­rą, który nie jadł już drugi ty­dzień, nie pił, tylko sie­dzi i roz­my­śla nad mar­no­ścią, od któ­rej prze­cież tak bar­dzo chce uciec.
- jak chcesz przeskoczyć do czasu teraźniejszego, to lepiej już od razu "nie je już drugi tydzień, nie pije" (ale lepiej chyba zrobić wszystko w czasie przeszłym, bo potem znowu czas przeszły wskakuje: nie jadł już drugi tydzień, nie pił, tylko siedział i rozmyślał nad marnością, od której przecież tak bardzo chciał uciec.
Ale wszystkie te obrazy docierały(...)
Cytat:
Tyle, że potem ude­rzy­łem głową o zie­mię.
- bez przecinka


Pozdrawiam porankiem we wrześniowym deszczu.
Usunięty dnia 26.09.2013 21:04
Barwiste rzeczy zobaczyłem w tej miniaturce. Powydurniam się trochę nadinterpretując ;)

Tytuł otworzył starą - ale nie starożytną - szafę z symbolami. Nietscheańsko odczytywałem. Zaratustra był mocarzem, każde zdarzenie chciałby przeżywać wiecznie, tak samo, wybór jest koniecznością: "chcieć, to musieć" itd... W tym świetle bohater miniatury jest przeciwieństwem albo antytezą "wiecznego powrotu".

Do pewnego momentu był wielki jak Zaratustra, który z orłem, z dala od ludzi na wysokościach zasiadał. Jednak bohatera powyższego tekstu, spojrzenie w górę powaliło. Nie ujrzał wszechmożliwości, ale pustkę, od której zakręciło mu się w głowie. Stracił iluzoryczną stabilność i spadł w dół, a spadając ujrzał świat do góry nogami. Taka chwilka prawdy, której zresztą nie był pewien. Zapadł się w sobie, ale egoistycznie, sam dla siebie. Estetyzował ten upadek. Do końca pozostał marny. Potem bolał go łeb. Nie będzie chciał tego drugi raz. Ale zapomni o tym i powtórzy. Tak do końca życia. Doczesnego.

Karykatura nietscheańskiej interpretacji idei wiecznego powrotu mi tu zamajaczyła. Współczesnemu człowiekowi wieczność zamknęła się w ciasnych granicach życia doznawanego.
Wiktor Orzel dnia 27.09.2013 09:46
No i trafiłeś Ekszynie w punkt :)
zajacanka dnia 27.09.2013 13:56
Lubię Twoje teksty, Sagit, choć muszę przyznać, iż tematyka w nich zawarta jest już rozpoznawalnie powtarzalna. Kobiety, fajki, alkohol plus pijacjie widzenie świata. Tak to już jest, że po alkoholu stajemy się filozofami, oglądamy świat z innej perspektywy, wszystko staje się dla nas ostrzejsze, bardziej oczywiste, myśli gnają zawrotnym tempem i stajemy się geniuszami.
Tylko następnego dnia łeb napier... I to nie od ilości spalonych fajek lub wypicia o jedną flaszkę za dużo, lecz od tych poskręcanych z wysiłku twórczego myślenia naszych półkul mózgowych. Czasami trudno później przelać na papier natłok zaistniałych wrażeń. Tobie się to udało. To było [D]ługie [M]yślenie [T]wórcze? Brawo ;)
al-szamanka dnia 28.09.2013 19:46 Ocena: Bardzo dobre
Jak dla mnie, przyzwoicie napisany tekst.
Najbardziej przekonał mnie [T]?, chociaż mój obraz w podobnej sytuacji był inny.
Ale jak się leży, tak się pada.
Albo inaczej - kim się jest, tak się leci.
Końcówka bardzo pasuje mi do całości.

Pozdrawiam :)
Izolda dnia 29.09.2013 11:35
Czytelnictwo powinno poszerzać horyzonty. Dzięki tej miniaturze wzbogaciłam swoją wiedzę w kwestii najnowszych odjeżdżaczy. Dobrze Mną Trzepnęło dało bohaterowi kopa, miał więc prawo do migotania gwiazd. Relacje po Dużo Mięsistego Tchu są bardzo kolorowe i inspirujące, rzekłabym, że gostek i tak się mało zaciągnął. Ale jest też w tych sprawozdaniach wzmianka o tym, że haj po Dawce Mentalnego Treningu kończy się tak szybko, jak się zaczął. Dlatego facet, mimo że z rozwalonym łbem, powinien się pozbierać, wstać i spokojnie odejść z mostu. Aha, popił wcześniej. O.k. to niech sobie jednak, rozkoszując się wizjami po Doskonałym Muśnięciu Towarem leży i niech mu się wspomina jak odleciał
„na haju do japońskiego raju”. Filozoficzne dołki pomijam (w wolny dzień pozwólmy umysłowi być na urlopie), dawka Dogódź Mi Trawą w zupełności wystarczy, by tekst uznać za rozwijający.
zawsze dnia 30.09.2013 00:39
Sagitarius napisał:

Chodzi o rurę, na której można sobie usiąść :p Inne słowo nie przyszło mi do głowy. Ewentualnie balustrada...

Czyli barierka? :)

Ach, te powroty, zjazdy, upadki - jakkolwiek je nazwać.
I ja nieświadomie czytałam "bezpieczny" - i jakaż to była pomyłka.

Różne świństwa przychodzą człowiekowi do głowy, kiedy dobija się do niej nieco mniej nasycona rzeczywistość. Niewątpliwie umiesz ją opisać.
I fajnie, że swoją miniaturę zaangażowałeś w inicjatywę portalową.

Pozdrawiam
Elwira dnia 01.10.2013 11:04
Wszystko już chyba zostało napisane. Co mam jeszcze dodać? Chyba tylko, że lubię, kiedy tekst jest o czymś i lubię, kiedy można go interpretować, a nie trzeba czytać jak otwartą księgę. Ten przeczytałam z przyjemnością, chociaż tematyka wcale nie należy do frywolnych :)

Cytat:
ku wiadomym celu.

– jakoś niezgrabnie mi to brzmi

Cytat:
wyglądało to tak(,) że czułem(,) jakby mnie coś wsysało.


Pozdrawiam.
Usunięty dnia 03.10.2013 12:22 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
ku wia­do­mym celu.
- nie powinno być - ku wiadomemu?
Cytat:
tak że czu­łem
- przecinek?

Inne spojrzenie na marność tego świata? Bywanie pod wpływem prowadzi do niekorzystnych zmian w strukturze rzeczywistości.

Pozdrawiam

B)
Wiktor Orzel dnia 04.10.2013 13:13
Dziękuję za wszystkie komentarze. Tekst przejrzę jeszcze raz uwzględniając niektóre poprawki i niedociągnięcia ;)

Pozdrawiam,
W.
Wasyl dnia 04.10.2013 20:31
Wyciągnięta z rękawa Japonia mnie powaliła. Pozytywnie. a historia z papierosem - przednia.
Całość - podoba się.

Pozdrawiam.
darek i mania dnia 26.11.2013 21:23
Poszedł sobie gościu do knajpy, wywalili go i znalazł bardziej przyjazne miejsce, na poręczy nad przepaścią. Tyle, że nie udało mu się dopić butelczyny i do końca nie wiadomo czy udało mu się dostać do (bez)wieczności. Po drodze Japonia, prostytutki, mnich. Dylemat - czy peel walnął o ziemię i zginął, czy przeżył i leży nieruchomy, sparaliżowany. Raczej to drugie bo tytuł mówi o powrocie do bezwieczności no ale nic nie wiadomo czy w ogóle wierzył w wieczność.

Ciekawe opisy, myśli i zakończenie niedokończone, tylko ciekawi mnie, czemu w miniaturach najczęściej temat drąży po wypiciu, przy papierosie i blisko mokrych klimatów seksu, jakby życie kręciło się w kółko jak karuzela ?
Kazik Siluch dnia 14.11.2016 12:35
Nie wiedziałem że nawet administrator popełnia błedy które dyskwalifikują utwór.
Troche mnie to pociesza
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
bruliben
17/09/2019 16:35
Może dostroicie, życzę szczęścia. Coś w tym jest, coś, jakby… »
bruliben
17/09/2019 16:31
Brutalizmy widzę tylko w tekście, ale z racji tematu są jak… »
Marek Adam Grabowski
17/09/2019 16:04
Początkowo ten opis nieco mnie nudził; ale subtelny finał… »
mike17
17/09/2019 15:52
Szarość też jest kolorem :) I dlatego możne swe życie w nim… »
al-szamanka
17/09/2019 15:35
Ha, dobrze, że przypomniałeś. Miałam to poprawić już sześc… »
al-szamanka
17/09/2019 15:29
O tak, jest wiele takich miejsc, do ktorych te słowa… »
Kazjuno
17/09/2019 11:33
Nie chcecie komentować? Trudno... Więc zastanawiam się… »
Darcon
17/09/2019 10:43
Ten sensor, a raczej całe urządzenie, nazywa się "Cyber… »
bruliben
17/09/2019 07:41
Od pewnych rzeczy nie sposób uciec. A co dopiero wybicie na… »
bruliben
17/09/2019 07:36
W mojej ocenie konsumeryzm to wiara, a Bóg - czy to się… »
MarcinD
17/09/2019 07:19
Dobrze, że fakt był autentyczny... Bo jakby był… »
MarcinD
17/09/2019 07:08
JESTEM. I mam gęsią skórkę, brrrr. To straszne, jak nie… »
alos
17/09/2019 01:41
Tak, tak - winyl ma moc! No i raczej wyklucza wybieranie… »
Kobra
16/09/2019 23:29
Na TAK. :) »
bruliben
16/09/2019 23:23
Nie trać wiary. Pokaż wrogom, ze potrafisz. Uwierz, że znam… »
ShoutBox
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
  • bruliben
  • 16/09/2019 22:11
  • A może przemeblowanie na kreskówkę by pomogło. Takie elementy jak w Masce z Jimim Carreyem?
  • Dobra Cobra
  • 16/09/2019 21:01
  • Bo w.Disenyu wszystko musi być prawilne i bardzo uładzone, a tu niepokorny reżyser, niepokorny temat ... i na dodatek nasza wszechobecna martyrologia, z której nie wolno żartować, tylko na poważnie
  • Dobra Cobra
  • 16/09/2019 20:58
  • U nas jakoś nie widzę tego filmu w oficjalnej dystrybucji. Choć kto wie, bo jak donosi Hollywood Reporter to jest Fox, a więc koncern Disney, ale pewnie będą się bać puścić to w Polsce .
  • bruliben
  • 16/09/2019 15:58
  • Guardian / dosyć kontrowersyjny temat (Hitlerek jako wymarzony przyjaciel). No ale nie od dziś H. pełnił rolę idola. Poprzez komedię można dotrzeć do większej liczby ludzi z przekazem...
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:Saltes9
Wspierają nas