Wojny futbolowe - henrykinho
Proza » Humoreska » Wojny futbolowe
A A A

- Demonios blancos! Bastardos, bastardos! - Okrzyk zżeranego przez słońce kapitana pochwycił zachodni wiatr. Zebrani na pokładzie żaglowca „Cuauhtemoc” ludzie przerwali wykonywane prace, aby wytężyć oszronione solą morską oczy i dać się ponieść wirowi cierpkich słów dowódcy. Palec Miguela wskazywał na odległą toń, skrytą jeszcze przez moment za zasłoną mroku.

Długo, długo nic. Sekundy płynęły.

Aż w końcu… jest!

Gdzieś za starannie oblizywanym przez fale horyzontem zamigotała sylwetka statku.

- Co się dzieje? Co się dzieje?! – Przejęty jak nigdy dotąd sprzątacz odrzucił szmatę, gęsto przesiąkniętą pokładowym szlamem. Wszyscy mieli w dupie, czy zmywa, czy też nie. Szczyn więc z tym! Potrząsnął ciałem nie mniej przejętego od siebie majtka, którego twarz ćwiekowana była wysypką bulwiastych krost. Sam nie rozumiał zbyt dobrze po hiszpańsku - w ramach jego pojmowania znalazły się wyłącznie wypluwane dookoła przekleństwa – dlatego musiał zasięgnąć języka u kogoś wszechstronniej… wykształconego.

- Mówi… – począł tłumaczyć mu zagadnięty. – Mówi, że biali stoją u stóp naszego ukochanego Meksyku. Bastardos na pieprzonym horyzoncie, oto, co mówi!

Przerażenie.

- Niebieskie diabły?

- Niebieskie diabły!

- Psiamać! – wrzasnął przytłoczony tą wiedzą sprzątacz.

Wrogi cień połknął kolejną milę morską. Ile czasu zostało? Tego nie wiedział nikt.

Do zatoki zawinęła groźba burzy. Meksykanie z pasją rzucili się do ładowania broni.

 

***

 

Okręt flagowy kibiców Ruchu Chorzów przecinał wodę niczym rozjuszona piła mechaniczna, która natrafiła na wyjątkowo miękkiego przeciwnika, rżnąc przy tym mielizny z dostojnością nowoorleańskiej kurtyzany. Atmosfera sielanki. Browarki, poklepywanie po plecach, wyrywanie ław z posad, a także siłowanie na ręce i rozmowy o dziewkach.

Bosman młynowy zaintonował pieśń:

Hej-ho, hej-ho,

Nam niestraszne fale,

Kurwa, ja to się nie boję wcale!

Autor zarechotał zadowolony z nowo skomponowanej szanty. Chciał ją niezwłocznie zapisać, jednak coś niepokojącego przypuściło atak na jego uwagę...

Świeżo wypastowany pokład zaskrzeczał donośnie.

W progu głównej kajuty stanął mężczyzna. Czarne adidasy rozmiar czterdzieści sześć, ortalionowy dres i lekko posiniaczona, łysa głowa. Można go było pomylić dosłownie z każdym.

Można, lecz Bosman wiedział co-i-jak, dlatego nie odezwał się już ani słowem. Nie był głupi. Zupełnie stulił pysk, chowając dumę do kieszeni – tam, gdzie od dawna trzymał odwagę, dobre maniery oraz głębiej, w specjalnej przegródce, sprężynowy scyzoryk.

Na okręcie to paski dyktowały pozycję, status oraz prawo. Tak się rzecz miała, że nowo przybyły posiadał ich trzy; belki przebiegały dumnie wzdłuż jego naciągniętych przez mięśnie łydek spodni.

Kapitan Marek B., pseudonim Brzeszczot, wstał tego ranka wyjątkowo wcześnie. Niby to zaklął szpetnie, kopnął kogoś w gardziel, ale w głębi jego duszy tliła się prawdziwa raca radości.  Cieszyła go szczerze sumienna praca całej załogi. Wieść o rychłym złupieniu Veracruz i reszty miast wybrzeża nasycała wszystkich podnieceniem, nadawała spracowanym tricepsom, bicepsom oraz pięściom dodatkowej mocy.

Nawet jeśli pojawiał się konflikt, zaraz zostawał sprawnie rozwiązywany.

Kapitan rozejrzał się uważnie.

Właśnie odbywała się ustawka.

Dwóch majtków w stopniach szalikowca krążyło w morderczym kręgu śmierci. Wokół nich, w formacji przypominającej falangę, zebrali się przyklaskujący miarowo ludzie. Kilku prowadziło doping, reszta śpiewała za nimi.

Na klingach lśniących maczet szalikowców osiadł pot. Niczym mech porósł też ich rękawy, bez trudu dobijając przez ręce do samych pleców. Mężczyźni kalkulowali siły, lecz sprawa była raczej przesądzona. Bartłomiej S. złamał ostatnio rekord sto czterdziestu kilogramów na klatę, co stawiało go znacznie wyżej ponad wątłym Kazimierzem, zwanym gdzieniegdzie „Szczurem”. Ten mógł tylko naiwnie liczyć, że ostrze przeciwnika minie jego kończyny i obdaruje go sekundą – może dwoma - na wyprowadzenie finty zakończonej pchnięciem ostatniej szansy. W końcu wcale niedawno odstawił piwo oraz wódkę, wrócił do ćwiczeń, więc spokojne mógł polegać na swojej zwierzęcej szybkości.

Marek B. z rozbawieniem obserwował, jak Szczur obcina przeciwnikowi rękę, a następnie sam wpada w pułapkę i dostępuje dekapitacji.

Dobrze, że konflikt nie eskalował przesadną przemocą i zakończył się błyskawicznie. Weszło dwóch, wyszedł prawie jeden: wszystko zgodnie z kodeksem kibica.   

- Słyszałem, że komandor Młodziak myśli o przyszyciu panu czwartego paska – rzekł do kapitana Szymon P., jak zwykle opancerzony w ulubioną kurtkę z rozdrażnionym Pitbullem. – Gratuluję!

Kapitanem coś drgnęło.

- Eee! Eee! – ryknął w odpowiedzi Marek B., po czym dopadł burty, aby obłąkańczo wlepić spojrzenie w pustkę. Niczym wytrawny chirurg zaczął dopraszać się kolejnych narzędzi. Piwko – jest! Lornetka – jest! Po kilku chwilach spędzonych sam na sam z oceanem zmarszczka eureki wykrzywiła kwadratowe, kapitańskie czoło. – Niech mnie kosa usiecze, jeśli to nie Meksy! Damian, Głowa, walić w tarabany, ładować kartacze, nakładać kastety, odpalać pirotechnikę! Idziemy na wojnę!

Tuzin rosłych, gładko przystrzyżonych chłopa wystrzeliło migiem do stanowisk bojowych.

Niebieski okręt pożeglował ku przeznaczeniu.

 

***

 

  Starszy mężczyzna na wózku inwalidzkim podjechał pod stoisko z watą cukrową. Niemiłosiernie capiło dorszem.

- Kurwa – skomentował niedogodność i z niechęcią zakupił wnuczce największy możliwy smakołyk.

Nie spodobało mu się to miejscowe wybrzeże. Nic a nic. Plaża w Gdyni – fe!

Chociaż tyle, że mecz jest, chociaż tyle! Inaczej nie szłoby wytrzymać.

W pewnym momencie grymas wypłynął na pooraną wąwozami bruzd szczękę. A cóż to, kurwa, a cóż to?

W porcie cumowała jednostka środkowoamerykańska.

Zaraz…

Charakterystyczny wyłom po kuli w lewej burcie.

Zaraz, zaraz!

Starzec dobrze go pamiętał. Ręką pogładził się po sztucznym oku. Nawet teraz go piekło, po tylu latach...

Po molo przechadzali się marynarze. Nie było wątpliwości co do ich pochodzenia. Marka B. zalała dawno zapomniana złość. Złość, ale także i tęsknota. Czasy pełne przygód, wątroba pełna zdrowych komórek, usta pełne zębów...

Mężczyzna wykręcił numer.

- Szymon P.? - zaczął. – Zbierz no kilku chłopa…

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
henrykinho · dnia 11.10.2013 09:17 · Czytań: 711 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 7
Komentarze
shinobi dnia 15.10.2013 11:31
Podoba mi się rytm tekstu, ma uchwytną melodię, dobry styl. Wiele tu fajnie wykombinowanych zdań, które cieszą czytelnika.

Sama historia też fajna, aktualna, ale głównie podpasował mi sposób, w jaki układasz fajne zdania.
henrykinho dnia 15.10.2013 17:20
shinobi, po liczbie użytych słów "fajne" wnioskuję, że tekst jest w miarę ok :D

wielkie dzięki za wizytę
shinobi dnia 15.10.2013 20:14
W komentarzach nie staram się być szczególnie finezyjny stylistycznie, pewnie stąd nadużcie słowa "fajne". ;)
Tak, podoba się.
Quentin dnia 15.10.2013 22:13 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo ciekawy tekst stworzyłeś, Henry.

Już sam początek przyciąga uwagę i zapowiada dziwne doznania. Potem zapowiedź zmienia się w obietnice, a na końcu mamy spełnienie. Bardzo się ubawiłem podczas lektury. Przyjemnie spojrzeć na komentarz do rzeczywistości w nieco odjechanym wydaniu.

Jedyne, co mi nie przypadło do gustu, to nagminnie używane słowo "kurwa". Za dużo go chyba, choć zdaję sobie sprawę, że opisując takie a nie inne środowisko trudno tego uniknąć. Mimo to lubię, gdy wulgaryzmy w dialogach i nie tylko są dopieszczone. Wówczas brzmią jak muzyka ;).

Tekst bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Dobra robota.

Pozdrawiam
puma81 dnia 16.10.2013 09:24 Ocena: Świetne!
Ruch Chorzów, powiadasz...
Wyśmienicie napisany tekst, klimatycznie i zabawnie, postaci, jak to u Ciebie, niezwykle barwne. Masz ostatnio oryginalne pomysły henrykinho, aż dziwne uczucie bierze, hmmm zazdrość? :) :) :)
Do tej pory wracam myślami do "Loży..." i zmuszam do ponownej rozkminy, że się tak slangowo wyrażę :)
Podobało się, bardzo, pozdrawiam serdecznie:)
henrykinho dnia 17.10.2013 13:36
Quentin> Tak sobie teraz myślę, że masz rację co do przekleństw, bo mogłem pójść w zupełną przesadę, jakiś gęsty absurd, albo ograniczyć je w ogóle, a zamiast tego wymierzyłem w sam środek, być może nawet nijaki. Dobre spostrzeżenie.

puma81> pomysłów mam jeszcze kilka, może nie równie idiotycznych, ale coś skonstruuję ;) Ostatnio nawet coś dopisywałem do tej całej Loży, ale nie wiem, czy przedłużenie jej się przysłuży.

shinobi> masz pełne prawo do nadużywania "fajne" pod moimi tekstami, zachęcam wręcz!
Usunięty dnia 10.03.2014 10:38
Piękne to. Takie soczyste i takie aktualne, przymierzając do aktualnych wydarzeń stadionowych. Język cudownie podszyty drwiną. Język zdradzający (czym zachwycam się przy każdym Twoim tekście) smakowanie świata z różnych szerokości geograficznych. Język cudownie polski. <skacze z radości>


Cytat:
- Co się dzie­je? Co się dzie­je?! – (P)rze­ję­ty jak nigdy dotąd sprzą­tacz od­rzu­cił szma­tę

Cytat:
Szczyn więc z tym!

tego nie kumam zupełnie

Cytat:
- Mówi… – po­czął tłu­ma­czyć mu za­gad­nię­ty(.) – Mówi, że biali stoją u stóp

Cytat:
coś nie­po­ko­ją­ce­go przy­pu­ści­ło atak na jego uwagę...

przepuściło

Cytat:
Można go było po­my­lić z do­słow­nie każ­dym.

dosłownie z każdym

Cytat:
Wokół nich(,) w for­ma­cji przy­po­mi­na­ją­cej fa­lan­gę(,) ze­bra­li się przy­kla­sku­ją­cy mia­ro­wo lu­dzie.

Cytat:
po czym do­padł do burty,

dopadł burty
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
domofon
20/09/2019 07:54
bruliben, dokładnie, dzięki za ocenę. Pozdrawiam »
Rafi
20/09/2019 02:33
mike17 Bardzo dziękuję za opinie :D są to moje początki,… »
mike17
19/09/2019 22:14
He he, miło mi to słyszeć :) Dobre słowo wszystkiego warte… »
Yaro
19/09/2019 21:44
Dzięki bruliben :) »
Yaro
19/09/2019 21:40
To od Mike Jagger https://youtu.be/K5_EBAzIPJM. Jakbym… »
bruliben
19/09/2019 21:40
Żonę skserować, hmmm? No pewnie, nikt nie jest doskonały.… »
bruliben
19/09/2019 21:21
Dziękuję Lilah. Miło gościć. »
bruliben
19/09/2019 21:19
Ciekawy wiersz, misternie zbudowany. Skomentuję go słowami… »
Kazjuno
19/09/2019 20:26
Droga Al Szamanko - panienko z dobrego domu. Na wstępie… »
wiosna
19/09/2019 20:02
Niejednemu się przytrafiło. I niejednemu nie udało się tak… »
mike17
19/09/2019 19:48
I miałaś w nim archaizm "shall" a nie… »
wiosna
19/09/2019 19:47
hmmm, hmmm aż się zaczęłam zastanawiać do jakiej grupy ja… »
wiosna
19/09/2019 19:38
Mike wiem, że istnieją, ale nie wiem, czy się nimi akurat w… »
mike17
19/09/2019 19:17
W każdym języku istniały/istnieją archaizmy. Pozdrawiam… »
wiosna
19/09/2019 19:15
Al, dziękuję. Miło, że Ci się podoba moje rymowanie:)»
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
Ostatnio widziani
Gości online:12
Najnowszy:Dillises3
Wspierają nas