Piszę do Was ten list... - al-szamanka
Proza » Miniatura » Piszę do Was ten list...
A A A
Od autora: Oparte na fakcie

... i okropnie się boję, że sprawię Wam nim tak wiele bólu.
Długo się wahałam, ale w końcu Joanna mnie przekonała. To ta młoda, wspaniała lekarka, która Wam wszystko wytłumaczy. Przyrzekła mi to. Pomogła mi też przypomnieć sobie. Odzyskałam moją duszę, moje ja, wiem, że jestem - i tak strasznie mi z tym ciężko. Nie liczę dni i tygodni. W tej chwili czas nie ma dla mnie znaczenia, ale wiem, że od wypadku minęły już dwa lata.

To nie była moja wina.

Do dzisiaj słyszę dudnienie muzyki z tego auta i pamiętam numer rejestracji. Nawet nie hamował, przejechał po mnie jak po worku ze słomą. Tak po prostu i znienacka. Nie zatrzymał się.
Nie czułam bólu. Przyszedł później i był dla mnie bezlitosną, sadystyczną bestią. Myślę, że właśnie z powodu bólu bezustannie wtedy mdlałam. Nie byłam w stanie go pojąć ani umiejscowić, gdyż był we mnie wszędzie.
Cierpiałam strasznie. Zegar na ścianie odmierzał sekundy, a każda z nich była dla mnie wiecznością, w każdej z nich umierałam po wielokroć i po wielokroć powracałam do życia, aby wyć coraz głośniej.
Nie słyszeliście mnie. Nikt mnie nie słyszał. Zagubiłam się w nim prawie bezpowrotnie, zapomniałam moje imię i to, że jestem kobietą. Dla bólu byłam i tak tylko bezkształtną masą, z którą mógł zrobić wszytko, co chciał.
Był wszechmocny tak bardzo, że w końcu zaczęłam się do niego modlić, prosić, aby wybaczył mi całe moje życie, żeby okazał łaskę, i że za tę łaskę go kocham.
Wiem, zapytacie dlaczego zapomniałam o Bogu.
Nie było go przy mnie!
Znajdował się nierealnie daleko, strach i cierpienie - wszędzie.

Po paru miesiącach ulżyło mi. Każdego dnia Joanna ściskała moją rękę i coś mówiła. Nie potrafiłam jej zrozumieć, gdyż ciągle jeszcze byłam oszalała z potwornego strachu, że ból może powrócić, że drwi sobie ze mnie, że to tylko jego przewrotna gra, aby tym mocniej uderzyć.
Któregoś dnia pojęłam co Joanna mówi - ciągle powtarzała moje imię, z uporem, jakby chciała, abym uwierzyła, że jestem.
Tak, byłam, ale nikt o tym nie wiedział. To też zrozumiałam dopiero potem. Myślałam, że lekarze sprzymierzyli się z bólem, uważałam ich za wrogów, a oni po prostu nie wiedzieli. Nikt nie wiedział. Początkowo nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale gdy także Wy nie odpowiadaliście na moje pytania, nie reagowaliście na mój krzyk, skargi i jęk, domyśliłam się, że coś jest nie tak.

„Pozostanie rośliną na zawsze” usłyszałam któregoś dnia ledwo dosłyszalny szept ordynatora oddziału. Cztery cicho wypowiedziane wyrazy. A jednak zadudniły mi w głowie potwornymi wybuchami nie do zniesienia, gdyż w tym momencie zrozumiałam, że umarłam dla świata. Ale ja żyłam, byłam, myślałam, miałam marzenia i nadzieje, nie mogłam uwierzyć, że to koniec, tak bardzo chciałam żyć, śmiać się, tańczyć, nawet płakać prawdziwymi łzami. Nikt nie może sobie wyobrazić jak to jest, istnieć we własnym ciele jak w kamiennym kokonie, bez ruchu, głosu, bez możliwości porozumienia się. I tak do końca tego życia bez życia.

Piszę do Was ten list, gdyż Joanna miała pomysł, aby jej znajomy wypróbował na mnie sensor ruchu oka. Okazali ogromną cierpliwość, bo mogę pisać tylko jednym, a interwały między literami są bardzo długie. Pierwszym wyrazem, który napisałam było... JESTEM.
Aby napisać jedno zdanie potrzebuję parę godzin, lecz nie ma to dla mnie znaczenia. Mam czas. Najważniejsze jest dla mnie to, że Was widzę, słyszę, czuję Wasz dotyk i mogę Wam to powiedzieć.
Kocham Was.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
al-szamanka · dnia 26.10.2013 09:05 · Czytań: 1645 · Średnia ocena: 4,77 · Komentarzy: 39
Komentarze
mike17 dnia 26.10.2013 09:27 Ocena: Świetne!
Mocny, bolesny tekst, z gatunku takich, które się długo pamięta.
Sytuacja bohaterki i jej zamknięcie we własnym piekle jawi się jako niewyobrażalny dla kogoś zdrowego koszmar, bowiem opętana nieustającym bólem i unieruchomieniem ciała odbiega od zmysłów, jako że ból staje się nagle bytem samoistnym, bogiem, panem...
Bardzo ostro i sugestywnie przedstawiłaś udrękę kobiety, która w swej beznadziejnej wegetacji próbuje jakoś żyć, czekać na to, co jeszcze przynieść może los, a może odmianę, może coś w końcu drgnie?
Jej tragedią pozostanie wieczne unieruchomienie ciała, tylko myśl i duch pozostaną wolne.
I tak widzę przesłanie tej miniatury, jak mawiał Papa Hemingway: "Człowieka można zabić, ale nie pokonać".
Tak właśnie odbieram to, że bohaterka jednak przetrwa i zaadoptuje się nowych warunków.

Przykra prawda o życiu - chwila nieuwagi i kalectwo gotowe.
To też o okrucieństwie Losu, którego woli nie sposób przewidzieć.
shinobi dnia 26.10.2013 09:43
Ciężki temat przedstawiłaś szczerze i wiarygodnie, stylistycznie bez zarzutu. Skojarzyło mi się z filmem "Motyl i skafander".
Duszny tekst, duszna zawartość, myślę, że śmierć jest lepsza.
zawsze dnia 26.10.2013 09:53
Jak się wypłaczę to tu wrócę.
Miladora dnia 26.10.2013 11:11
Coraz częściej się słyszy o tego rodzaju skutkach wypadków. W jednej chwili człowiek przestaje być człowiekiem, chociaż w głębi siebie jest nim nadal.
Ale nie zawsze wiadomo, czy jest, ponieważ często nie można się z nim skomunikować.
27-letnia dziewczyna została potrącona na pasach przez szybko jadący samochód. Od 9 lat wegetuje w bezruchu i bez oznak świadomości. Nie reaguje, nie można się z nią porozumieć i lekarze machnęli już na nią ręką. Leży w domu pod opieką matki, znajomej mojej przyjaciółki.
Jedna chwila i jej życie zostało zakończone.
Jak się nie buntować przeciwko takim zdarzeniom?
I jak nie myśleć, że w każdej chwili coś takiego może się nam przydarzyć.
Osobiście wolałabym wtedy, żeby ktoś pomógł mi to zakończyć.

Dobry tekst, Al, bo bardzo wiarygodnie opisujesz "od środka" przeżycia kogoś, kto został pozbawiony szans na normalne życie.

Od strony stylistycznej dobrze byłoby tylko pozbyć się pewnego nadmiaru zaimków - nie wszystkie są bowiem potrzebne.
Na przykład:
- Piszę do Was ten list... i bardzo się boję, że sprawię nim zbyt wiele bólu.

Cytat:
To ta młoda, wspa­nia­ła le­kar­ka, która Wam wszyst­ko wy­tłu­ma­czy. Przy­rze­kła mi to. Po­mo­gła mi też przy­po­mnieć sobie. Od­zy­ska­łam moją duszę, moje ja,

- To ta młoda, wspaniała lekarka. Ona Wam wszystko wytłumaczy. Przyrzekła mi. Pomogła też odzyskać pamięć - duszę, moje ja.
Sprawdź pod tym kątem resztę tekstu i będzie ok.


Serdeczności.
wienczyslaw dnia 26.10.2013 13:07
Cytat:
Któ­re­goś dnia po­ję­łam co Jo­an­na mówi - cią­gle po­wta­rza­ła moje imię, z upo­rem, jakby chcia­ła, abym uwie­rzył, że je­stem.


uwierzyła (?)

"Oparte na fakcie autentycznym" (powinno być: oparte na fakcie (faktach))

....

tylko dwie drobne uwagi wyżej. a tekst uderza mnie w sam środek serca, bo wyraża mój najbardziej pierwotny lęk, lęk przed sytuacją, w której znalazła się ta kobieta. tego boję się najbardziej ze wszystkiego. już lepiej nie żyć, niż wegetować w niewoli niesprawnego ciała. a tu jeszcze ten ból... kiedy boli pragnie się tylko jednej rzeczy: żeby przestało boleć. chyba troszkę zbyt krótko potraktowałaś temat. ale i tak "wali w dekiel"
Miladora dnia 26.10.2013 13:23
wienczyslaw napisał:
"Oparte na fakcie autentycznym" (powinno być: oparte na fakcie (faktach))

Wień ma rację - fakt autentyczny to pleonazm. ;)
Arras35 dnia 26.10.2013 13:50 Ocena: Świetne!
Witam!
Piękny tekst i dociera do wnętrza. Super napisany. Czytając go przypomniałem sobie pewną sytuację ze swojego życia, gdy leżałem w szpitalu po operacji ze złamaną nogą po wypadku w pracy. Ból też rozrywał moje ciało. Żadne zastrzyki ani tabletki przeciwbólowe nie pomagały. To są bardzo trudne sytuacje z którymi nie zawsze możemy sobie poradzić. Uczą one nas pokory i wytrwałości.
Przyczyn wypadków jest wiele. Nie unikniemy ich. Ale głupotą jest to, że człowiek najczęściej po alkoholu siada za kierownicę. Bezsensowne postępowanie jednego człowieka niesie za sobą cierpienie innych.
Bardzo dobrze opisane cierpienie, ból i strach przed i po usłyszeniu diagnozy oraz to, że możemy polegać na innych.
Do mnie dotarł.
Pozdrawiam
Arras
Druus dnia 26.10.2013 13:53 Ocena: Świetne!
Jedna sekunda może zmienić wszystko - banał, ale jakże prawdziwy.

Tekst bardzo mocno uderza, nie pozostawia złudzeń. Można mieć plany, marzenia i nagle wszystko się wali.

Okropna, nierówna walka z bólem i samym sobą. Cierpienie bliskich i wreszcie próba szukania sensu do dalszego życia.

Dobry, wiarygodny tekst.
maralgoth dnia 26.10.2013 14:10
Ciekawy tekst, ale widzę tutaj podobieństwo do "Skafander i motyl" Jeana-Dominique'a Bauby'ego (to prawdziwa historia człowieka, który przeżył udar i jedynym sposobem komunikacji ze światem było właśnie mruganie okiem i tym sposobem również "napisał" swoją autobiografię). Ciekawy jestem czy jest to przypadkowe podobieństwo, czy też może celowy zabieg?
Usunięty dnia 26.10.2013 17:37 Ocena: Bardzo dobre
Traf chciał, że wczoraj obejrzałam Motyl i skafander. Jestem ciekawa genezy tekstu. Początek mnie nie zachwycił, ale od:
Cytat:
To nie była moja wina.
jest dobrze. Wczorajszy seans filmowy nie wpływa na moją ocenę warsztatu. Dobrze oddajesz uczucia, cierpienie, bunt i nikła iskierkę nadziei. I wzruszający, chociaż nie płaczliwy ostatni akapit. Więc mogę powiedzieć - jestem na tak.

Pozdrawiam

B)
Dagil dnia 26.10.2013 19:00 Ocena: Świetne!
Gratuluję!
Teksty, które kreślą różne, szczególnie ciemne barwy losu bardzo mnie poruszają, bo wymuszają myślenie. Często narzekamy na naszą dolę, a tymczasem należałoby podziękować, że jest daleka od stanu bohaterki Twojej miniaturki. Shinobi napisał: myślę, że śmierć jest lepsza. Myślisz, lecz nie wiesz, Shinobi. Tekst pokazuje nam rodzaj istnienia, którego nie doświadczyliśmy, a czy można zdobyć informacje o tym, co nas czeka po przekroczeniu granicy życia?
Pozdrowienia
al-szamanka dnia 26.10.2013 19:18
Zacznę może od genezy tekstu.
Z racji mojej pracy uczestniczę co dwa lata w specjalistycznych targach promujących nowości, których zadaniem jest ułatwianie życia osobom niepełnosprawnym.
W trakcie zapoznawania się z działaniem sensora oka, który umożliwia pisanie na ekranie komputera, opowiedziano nam historię pewnej młodej kobiety z Wiednia.
Próbę przeprowadzono na niej zupełnie przypadkowo, gdyż od dwóch lat uchodziła za przypadek beznadziejny.
Wstrząsnęło to mną strasznie, budziło nocnymi koszmarami.
Wyobraziłam sobie jej zwątpienie, strach i ból.
I opisałam to. Trzy lata temu.
Do dzisiaj nie wiedziałam, że istnieje film "Motyl i skafander"


Mike - takie przypadki są niewyobrażalne dla ludzi zdrowych, możemy się tylko domyślać. Najgorsze, że nie robią wrażenia na kierowcach, którzy tak bezmyślnie i po alkoholu przyczyniają się do straszliwych tragedii.
Dziękuję za wizytę.

Shinobi - też bym wybrała ostateczne rozwiązanie.

Zawsze - zanim napisałam ten tekst, łapałam się na tym, że pochlipuj się przez sen.

Miladoro - no wiem, teraz widzę. Postaram się przesiać, poprawić, wyeliminować. Dziękuję.

Wienczyslawie - masz rację, wyszła gorzka gorycz. A krótko po to, aby było wiarygodnie. Posługiwanie się sensorem oka jest skomplikowane nawet dla zdrowej osoby, a co dopiero dla takiej jak moja bohaterka.

Arrasie - o alkoholu wspomniałam już powyżej. Przydałoby się więcej odpowiedzialności w człowieku. Najczęściej jednak wydaje się, że tragedie spotykają innych... więc po co się przejmować.

Druus - i właśnie to szukanie sensu w takiej tragedii najbardziej mnie przeraża

Maralgoth, Amsa - o filmie już wspomniałam - nie znam go zupełnie. Dziękuję za wizytę pod moim tekstem.

Dagil - masz rację, są stany, których nie potrafimy sobie nigdy wyobrazić. I nie wiadomo, jak człowiek zareaguje w konkretnej sytuacji, nawet gdyby miał przedtem konkretne postanowienia. Pozdrawiam :)
jasna69 dnia 26.10.2013 19:44
Wyobrażam sobie, a właściwie wydaje mi się, że mogę sobie wyobrazić, ból bohaterki i ten drugi, ten który czują jej bliscy. Nie podejmuję się stwierdzenia, który jest trudniejszy do zniesienia, chyba nie mogą być porównywane, ale jedno jest pewne, on łączy, tak jak list łączy nadawcę i adresata. JESTEM to jak pomost między tym co było i tym co będzie. Bo COŚ będzie i ta myśl pomaga trwać.

Szamanko, tym tekstem poruszyłaś mnie do głębi i tak wracając do motywu misji, wydaje mi się, że Twoją (nadaną z góry) jest otwieranie oczu takim jak ja, maluczkim, szczęśliwie niedoświadczonym.

Pozdrawiam.
shinobi dnia 26.10.2013 19:59
Dagil napisał/a:
Shinobi napisał: myślę, że śmierć jest lepsza. Myślisz, lecz nie wiesz, Shinobi. Tekst pokazuje nam rodzaj istnienia, którego nie doświadczyliśmy, a czy można zdobyć informacje o tym, co nas czeka po przekroczeniu granicy życia?


Przecież nie napisałem, że wiem, tylko, że myślę.
Oczywiście nie można zdobyć pewnych informacji o tym, co nas czeka po przekroczeniu granicy życia. Można myśleć, że tam czeka Pan Bóg Zastępów, albo Pan Diabeł, ja tego nikomu nie bronię.
darek i mania dnia 26.10.2013 19:59
wzruszająca opowieść
Dagil dnia 26.10.2013 21:26 Ocena: Świetne!
Wiem, że to nie miejsce nawet na krótką dysksję, więc przepraszam za tych kilka słów.
Shinobi, wyłapałam ten fragment ze względu na coraz częściej pojawiające się przekonanie, że śmierc jest lepsza, stąd boje o eutanazję. Mojej mamie przytrafiła się śmierć kliniczna. Pytałam, czy wróciła ze świadomością czegokolwiek. Moi drodzy, to idealna tajemnica i dlatego podziwiam skaczących na główkę.
Miladora dnia 26.10.2013 22:25
http://www.filmy.134.pl/ogladaj,film,724,motyl_i_skafander_scaphandre_et_le_papillon_le.html
Motyl i skafander - tu możesz bez rejestracji i logowania zobaczyć ten film, Al.
Krystyna Habrat dnia 27.10.2013 10:40 Ocena: Świetne!
Chylę czoła, że podjęłaś tak trudny temat, bo co my wiemy o przeżyciach osoby niemal roślinki? Ciągle za mało. Niby po kolejnych, głośnych, wypadkach przebudzeń ze śpiączki, wiemy o tym coraz więcej, ale, jak pojmie to człowiek zdrowy? I jak to ująć w tekst literacki?
Udało ci się to.
Masz większą wiedzę na ten temat, bo zajmujesz się terapią podobnych przypadków, ale nadmiar wiedzy fachowej i doświadczenia nie zawsze ułatwia zrobienie z tego tekstu literackiego, a czasem wręcz paraliżuje pióro. Ale tobie się to udało.
Prostymi środkami w krótkim tekście zrobiłaś to przekonująco i bezbłędnie. To "bezbłędnie" odnoszę głównie do sytuacji psychologicznej oraz do sposobu rozwinięcia tematu. Zresztą innych błędów nie zauważam, a nawet jeśli, to kładę je na karb możliwości pisania dziewczyny w takim położeniu.
zawsze dnia 27.10.2013 18:16
No nie, Szamanko, nie ocenię tego tekstu obiektywnie. Traktuje o zbyt bliskich mi rzeczach.
Po pierwsze sama przeżyłam bardzo poważny wypadek, po drugie zaś, po wypadku, mój brat pozostawał przez kilka miesięcy w śpiączce, nie wróżono mu powrotu do zdrowia.

Powiem tylko, że na szczęście wszystko skończyło się pomyślnie. Żyjemy i cieszymy się zdrowiem.


Dziękuję, że to napisałaś.
Wierszybajka dnia 27.10.2013 19:57 Ocena: Świetne!
Pomyślałam, że to może spotkać każdego... jednak w pierwszej chwili: Wszystkich ale nie mnie samą.
To nie prawda...
Podziwiam osoby które wierzą w innych tak mocno.

Pozdrawiam serdecznie.

(Trafiło mnie aż za mocno. )
zajacanka dnia 28.10.2013 02:27
Al, doceniam próbę spojrzenia z drugiej strony. Może być boleśnie dla czytelnika, mnie jednak nie przekonało. Ból, którego my, zdrowi, nie znamy, jest po prostu nie do opisania znanymi nam słowami. Dobrze, że o tym piszesz, dajesz jakby prztyczka w nos, żeby się obudzić, pomyśleć, ale tego cierpienia nigdy nie oddasz. Prawdę mówiąc, nie chciałabym go poznać.
Pozdrawiam, szamanko
A
Figiel dnia 28.10.2013 09:47 Ocena: Świetne!
Nie wyobrażam sobie zamknięcia w powłoce ciała, które nie jest posłuszne. Przecież tam, w środku jest człowiek - sam ze sobą, swoimi myślami, pragnieniami, buntem, rezygnacją, nadzieją, rozpaczą. Samotny w bezbrzeżnej przestrzeni uczuć, których w żaden sposób nie może przekazać, a ludzie nadal widzą jedynie niesprawne ciało, tak jakby zapomnieli, że człowiek tam jest. To nieprawdopodobne cierpienie, nie do opisania słowami. Dobrze, że podjęłaś taką próbę.

Pozdrawiam:)
puma81 dnia 28.10.2013 13:25 Ocena: Świetne!
Nie jestem w stanie wyobrazić sobie ogromu cierpienia osoby, która straciła sprawność własnego ciała. Czy nam się to podoba, czy nie, od kości, mięśni, nerwów itd. zależy jakość naszego życia. Dla mnie osoby przykute do łóżka, kalekie, a podejmujące walkę są nadludźmi.
szamanko, poruszająca miniatura, świetnie oddane emocje.
Wystarczy chwila, by życie obrało zupełnie nowy kierunek.
Pozdrawiam wzruszona.
al-szamanka dnia 28.10.2013 19:06
Nie pisałam tej miniatury z powodu przydzielonej odgórnie misji, Jasna. Takich kontaktów nie mam. Ale zadowolona jestem, że na chwilę zatrzymałaś się przy tym tekście. Dziękuję za komentarz.

DiM - dobrze, że potrafimy się wzruszać.

Krystyno - akurat moje doświadczenia zawodowe trzymałam w momencie pisania tego tekstu pod kluczem. Masz rację, tylko by przeszkadzały.

Zawsze - Los był dla Ciebie i Brata łaskawy. Dzięki mu za to.

Wierszybajko - witam pod moim tekstem.

Zajacanko - "Ból, którego my, zdrowi, nie znamy, jest po prostu nie do opisania znanymi nam słowami." Być może jest jak mówisz - tego też nie wiemy. Ja wyobrażam to sobie jako trwanie w czymś tak niewyobrażalnie strasznym, że czuje się jak każda komórka ciała popada z tego powodu w szaleństwo.

Figielku, Pumo - tragedia może się wydarzyć każdemu. Nigdy nie potrafimy sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego, szczególnie gdy dzieje się coś takiego w najbliższym otoczeniu. Tym bardziej powinniśmy świadomie cieszyć się każdą sekundą naszego życia i każdej z tych sekund nadawać sens
Usunięty dnia 28.10.2013 20:03 Ocena: Bardzo dobre
Zgadzam się z shinobim. Z takiej pozycji bardzo łatwo zaprzyjaźnić się ze śmiercią. Już w o łagodniejszych przypadkach jest to szalenie proste. O ile można tu mówić o stopniowaniu.
I może to jest temat, który pojawia się często, i może nie potrafimy sobie wyobrazić, co czuje taka osoba, ale Ty, ze względu na swój zawód, na pewno jesteś bliżej oddania tego, niż ktokolwiek z nas.
Plus świetne skrojenie tekstu.
Cytat:
Któ­re­goś dnia po­ję­łam(,) co Jo­an­na mówi

Cytat:
„Po­zo­sta­nie ro­śli­ną na za­wsze” (-) usły­sza­łam któ­re­goś dnia
- albo przecinek. Albo mi się tylko tak wydaje.
Quentin dnia 28.10.2013 20:56 Ocena: Bardzo dobre
Przypomniało mi się kilka poruszających filmów.

Są takie teksty, które uświadamiają chociaż na chwilę, jak wielkimi szczęściarzami jesteśmy, ile mamy powodów do radości i jak wspaniałe jest nasze życie. Muszę przyznać, że jestem życiowym pesymistą, ale nawet na swój pesymizm staram się patrzeć zwykle w miarę obiektywnie. Widzę teraz, że słusznie robię.

Najbardziej doceniamy to, co utracimy, a już największy żal pozostaje, gdy stracimy coś, co nie może powrócić żadną siłą.

Opowiadanie, które napisałaś, to dość typowy wyciskacz łez albo zimny prysznic dla zapatrzonego w siebie czytelnika, nieszczęśliwca życiowego na dodatek. Najbardziej podoba mi się jednak subtelność, z jaką ukazujesz emocje głównej bohaterki. Właśnie przez uczucia atmosfera w tekście jest do samego końca przytłaczająca.

Dobra robota, szamanko
Pozdrawiam
al-szamanka dnia 30.10.2013 10:02
Morfino - tak, można dyskutować w nieskończoność, zaprzyjaźniać się lub buntować, niemniej zawsze jest to tylko i wyłącznie sytuacja tego, kto w niej się znalazł. Pozdrawiam :)

Shinobi -
Quentin napisał:
Najbardziej podoba mi się jednak subtelność, z jaką ukazujesz emocje głównej bohaterki. Właśnie przez uczucia atmosfera w tekście jest do samego końca przytłaczająca.

Starałam się.
Dziękuję i pozdrawiam :)
Monia81 dnia 31.10.2013 12:07
W tym momencie nie potrafię wyobrazić sobie niczego gorszego. Wolałabym umrzeć niż żyć w ten sposób. Chyba dlatego, że niezależność i przebywanie w ruchu jest dla mnie niezwykle ważne.
Takie teksty zawsze budzą we mnie uśpione lęki, o których staram się zapomnieć.
Fajnie, że chociaż bohaterka tej miniaturki odnalazła w sobie nadzieję.

Pozdrawiam ciepło
al-szamanka dnia 31.10.2013 20:38
Moniu, dawno niewidziana.
Monia81 napisał/a:
Takie teksty zawsze budzą we mnie uśpione lęki, o których staram się zapomnieć.

Wiem, takie rzeczy najchętniej się wypiera.
Dziękuję za koment.
:)
Vasamir dnia 12.11.2013 13:54 Ocena: Świetne!
"Polecane przez redakcję" - tego nie mogłem zignorować.
Czasem głupio mi pisać komentarze, bo w gruncie rzeczy piszę tylko, jeżeli coś zrobi na mnie pozytywne wrażenie i nie omieszkam zostawić w komentarzach kilku komplementów. Głupio, bo mam wrażenie, że wychodzę na lizusa...
Atoli mam to gdzieś, bo twój tekst aż opływał w emocje, a tego szukam w literaturze. Bez problemu wczułem się w bohaterkę (tylko przy pomocy wyobraźni, ale zawsze), zobaczyłem jej udrękę i poczułem przeszywający ból... G-E-N-I-A-L-N-E!
Zastanawiam się, dlaczego kiedy czytam opowiadania i teksty konkursowe odnalezione w internecie, to nie czuję tak wprawnego pióra... A tutaj coś jest... Wiem, nazwiecie to talentem, ale dla mnie to coś więcej, jakby dusza i oddźwięk... Sam nie wiem.
Kończę, bo pewnie i tak już uznają mnie za lizusa, ale tak już mam - uwielbiam pogratulować autorom za ich dobre teksty, kiedy znajdę czas, żeby doń zajrzeć.
Gratuluję zatem.
al-szamanka dnia 12.11.2013 14:10
Wiesz jak byłoby pod tekstami, gdyby pisanie komentarza uznawane było jako przejaw lizusostwa?
PUSTO!
Przyjemnie mi, że nie przeszedłeś obojętnie i bez słowa.
Dziękuję za miły koment, Vasamirze :)

PS. Mam tak, że nawet obcym ludziom na ulicy prawię komplementy - jeżeli uznam, że na to zasługują :)
ajw dnia 28.11.2013 10:37 Ocena: Świetne!
Cholernie wzruszający tekst. Sprawiłaś, że oczy zwilgotniały mi jak dzisiejsza ulica za oknem. I chociaz jest tak mokro, listopadowo, to jest nadzieja na słońce. W Twoim tekście ona też jest . Jestem pod wrażeniem! Pozdrawiam serdecznie :)
al-szamanka dnia 28.11.2013 15:59
Ach, jeżeli tak sprawiłam, to nie na darmo moje pisanie.
Lubię coś ruszyć w czytelniku.
Dziękuję i pozdrawiam :)
sergiusz45 dnia 29.06.2014 19:16
No cóż, pisać potrafisz. Drobna uwaga (naprawdę drobiazg) to zbitka słów w pierwszym zdaniu "Wam nim". Lepiej tego unikać.
Zastanawiam się dlaczego młodzi autorzy tak często podejmują tematy ciężkie. Nie tyle trudne, co właśnie "ciężkie". Do czego im to potrzebne? Do udowodnienia własnej wrażliwości, trafności empatycznego myślenia czy wykazania, że potrafią wstrząsnąć sumieniem czytelników? Szkoda Twoich umiejętności do zajmowania się tematami opisanymi i filmowanymi już na sto sposobów. Twój tekst jest prościutki, suspens jest słaby, a przesłanka całości niestety banalna. Zrób to dla mnie oraz z szacunku dla innych czytelników i pisz jak autor, który naprawdę ma coś do powiedzenia. Przykładowo może to być humoreska (to trudniejsze zajęcie dla pisarza), ale podlana prawdziwym intelektualnym sosem. Taki tekst z kilkoma poziomami trudności. I dla głąba, który będzie się śmiał z byle czego i wytrawnego, cierpliwego czytelnika, który z przyjemnością wyłuska puentę, nawet przy powtórnym czytaniu. Będzie Ci wdzięczny - za szacunek właśnie. Pozdrawiam.
al-szamanka dnia 29.06.2014 20:09
Cytat:
No cóż, pisać potrafisz.

Dziękuję za pochwałę:)
Cytat:
Zastanawiam się dlaczego młodzi autorzy tak często podejmują tematy ciężkie.

Co prawda zdjęcie w awatarze jest sprzed trzech lat, ale zapewniam Cię, że już wtedy nie zaliczałam się do młodzieży;););)
Co do Twoich życzeń dotyczących tematyki moich tekstów, to być może już je spełniłam... w innych moich kawałkach publikowanych na PP.

Pozdrawiam:)
sergiusz45 dnia 29.06.2014 21:24
Do al-szamanka. Trafiłem zatem na godziwego partnera do wymiany myśli. Bardzo się cieszę. Zajrzę do Twojego pisania, po którym teraz wiele sobie obiecuję.
MarcinD dnia 17.09.2019 07:08
JESTEM.

I mam gęsią skórkę, brrrr. To straszne, jak nie zdajemy sobie sprawę z tego, że ludzki mózg, odcięty całkowicie, może czuć, widzieć, słyszeć, ale być zamknięty, jak w słoiku z tłumiącego wszystko szkła. Świetny, mocny tekst.

Po przeczytaniu najsmutniejsze jest to, że "oparte na fakcie".
Darcon dnia 17.09.2019 10:43
Ten sensor, a raczej całe urządzenie, nazywa się "Cyber oko" i nie każdemu pomaga w komunikacji.
Tak, to dobry tekst. Miniatura powinna być krótka i z konkretnym przekazem. Udało Ci się.
Pozdrawiam.
al-szamanka dnia 18.09.2019 17:49
MarcinD, Darcon, dziękuję za pozytywne komentarze, pozdrawiam :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
marzenna
16/10/2019 00:10
bruliben ostanie jabłko, szkoda :) ale dziękuję, sama… »
Yaro
15/10/2019 23:53
Smutek , zwątpienie dookoła szaro słychać płacz . Umieranie… »
bruliben
15/10/2019 23:45
Gdzieś od połowy, o tu nasze noce, niespełnione obietnice… »
bruliben
15/10/2019 23:33
Chodzi o fresk Opłakiwanie... ? Fajnie, że sięgasz po innego… »
mike17
15/10/2019 21:25
Yaro, bo kobietom nie zawsze można wierzyć :) Ilu już się na… »
JOLA S.
15/10/2019 21:07
DoCo, moim natchnieniem jest mała, bystra dziewczynka, o… »
Yaro
15/10/2019 20:38
Budka Suflera śpiewa: nie wierz nigdy kobiecie, nic… »
mike17
15/10/2019 19:52
Stary, kłaniam się nisko i dziękuję za Twój wypasiony koment… »
bruliben
15/10/2019 19:23
Zazwyczaj stronię od skojarzeń czysto politycznych. Ale… »
Yaro
15/10/2019 19:18
Coś jakby o Jarku ;) »
Quentin
15/10/2019 19:05
Angie Ze Stonesami mi się kojarzy. A to już dobre… »
Dobra Cobra
15/10/2019 17:51
Piękna bajka, która obowiązkowo trzeba czytać dzieciom, by… »
bruliben
15/10/2019 17:45
Pod koniec dnia zwykle tak bywa. No zimno tam jak w… »
marzenna
15/10/2019 17:28
bruliben Nie chciałam czytać tego wiersza, nawet… »
bruliben
15/10/2019 16:41
Dziękuję za komentarz. Peel w wierszu trochę sam sobie… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 15/10/2019 17:41
  • Jest już polski zwiastun nadchodzącej arcyciekawej produkcji kinowej pt. Jo-jo Rabbit: [link]
  • bruliben
  • 14/10/2019 23:22
  • Tyle konkursów, to nie ma mój dziurawiec
  • mike17
  • 14/10/2019 19:35
  • Zapraszam do udziału w konkursie dla prozaików MUZO WENY 8, gdzie piszemy miniaturę na 5000 znaków i wchodzimy do historii: [link]
  • bruliben
  • 14/10/2019 02:15
  • No, no, co za linki ;)
  • Vanillivi
  • 12/10/2019 15:46
  • Ryzykowny tytuł :) Ale dziękuję za informację, zobaczę jak to wygląda :)
  • bruliben
  • 11/10/2019 02:45
  • Wszyscy śpią? Grzeczne brzdące :)
  • mike17
  • 10/10/2019 17:11
  • Hej, ho, do konkursu by się szło! A więc MUZO WENY 8 zapraszają i pragną zmotywować Was do napisania miniatury : [link]
  • chawendyk
  • 10/10/2019 16:07
  • Vanillivi Nie miałem kiedy odpisać. Tytuł "To nie jest czas dla poetów" Michał Andruk Jest na lportalu aukcyjnym i "Lubimy czytać".
Ostatnio widziani
Gości online:11
Najnowszy:Azzopardiaq5
Wspierają nas