Polka w obcym kraju - podróż - ginger
Publicystyka » Artykuły » Polka w obcym kraju - podróż
A A A

     Czy gdybyś planował przeprowadzkę do innego kraju, zacząłbyś się pakować w dzień wyjazdu? Nie sądzę. Żaden rozsądny człowiek by tak nie postąpił. Też chciałam zrobić to wcześniej, ale zabrakło mi czasu. Najzwyczajniej w świecie. Musiałam pożegnać się z przyjaciółmi, rodziną, odwiedzić wszystkie ukochane miejsca. Dlatego wstałam blada i zlana zimnym potem, przerażona wizją samolotu odlatującego beze mnie za kilka godzin. Co powinien zrobić człowiek w mojej sytuacji? Wziąć prysznic na otrzeźwienie, chaotycznie biegać po mieszkaniu, płakać; mógłby tez zadzwonić do kogoś z prośbą o pomoc. Ja tymczasem zrobiłam sobie herbaty i usiadłam przed monitorem.

     Godzinę później, kiedy opowiedziałam już wszystkim moim znajomym, jak bardzo się denerwuję, napuściłam sobie do wanny niemal wrzątku, żeby się nieco odprężyć. Po kąpieli, dokładnie zawinięta w dwa ręczniki, wyjęłam z szafy moją zieloną, podróżną torbę i zaczęłam się pakować. Zimowy płaszcz, kilka par spodni, ulubione spódnice, bluzki, swetry, kosmetyki, buty i wszystkie niezbędne do życia pierdoły. Nieodparte wrażenie, że o czymś zapomniałam... No tak - bielizna - w sumie może się przydać. Całość na wagę - dwanaście i pół kilo. Jest dobrze, mogę zabrać piętnaście. Do bagażu podręcznego pożyczona książka (kiedyś oddam na pewno), zeszyt z owieczką, przede wszystkim nic płynnego, żadnych nożyczek, pilniczka (prawie płakałam, jak mi to powiedzieli). Ubrać się, pomalować, ogólnie do stanu takiej używalności, ostatni raz zerknąć w monitor, wyściskać psa na do widzenia. Można wychodzić.

     Bardzo długo zastanawiałam się, kogo powinnam ze sobą na lotnisko zabrać. Szybko doszłam do wniosku, że nikogo. Cieszyłam się nową przygodą jednak mimo wszystko bałam się, że coś może mi nie wyjść. Niby znam angielski, ale kto wie, jak w tej Anglii będzie naprawdę. A jakbym patrzyła na mamę i przyjaciół, to wielce prawdopodobne by było, że nie skończyłoby się na popisowym płaczu, tylko samolot poleciałby beze mnie. Natchnęło mnie w ostatniej chwili - co zrobię, jeśli okaże się, że czegoś zabrać ze sobą nie mogę...? Oczywiście przemyślałam swój bagaż - osiemnaście minut to mnóstwo czasu - ale należało zabezpieczyć się na każdą ewentualność. Krótki telefon do D.:
- Możesz mnie odprowadzić na lotnisko?
- Jasne.
- Więc do zobaczenia.

     Czekał na mnie oczywiście, nosił wielką torbę, wspomógł wymianę złotówek na funty. Oddanie głównego bagażu zajęło nam dosłownie chwilę. Co prawda okazało się, że moja waga kłamała, i jest go dwa kilo więcej, ale zmieściłam się w przepisowych piętnastu. Mogłam odetchnąć.

     Dwie godziny na zwiedzanie lotniska to stanowczo za dużo. Obejście całości zajmuje 15 minut, chodząc żółwim krokiem i dokładnie oglądając posadzkę. Złapanie głupawki tym razem nie wchodziło w grę - musiałam nie tylko z lotniska dostać się do centrum Londynu, ale tez dojechać stamtąd na jedną z wysepek na południu Anglii. Przerażało mnie to, a jednocześnie czułam to przyjemne mrowienie w brzuchu, spowodowane zbliżającą się z każdą chwilą podróżą.

     Odprawa. Przejście zaledwie na drugą stronę ściany, a tyle zmienia. Ci, którzy nie lecą - zostają. Nie mogą iść dalej, choć tam będę czekać jeszcze dobre pół godziny. Czas na przemyślenia - niedobrze. Bo chciałabym wrócić i wyściskać D., zostać tutaj, nie martwić się moim słabym angielskim. W pewnych sytuacjach lepiej działać. Kiedy zaczynam się zastanawiać, wymyślam niestworzone historie, które powodują tylko osłabniecie, stratę energii. Może dlatego tak zwlekałam - odprawę przeszłam ostatnia. Nie chciałam się żegnać z D. ani z Polską. W takiej kolejności. Ale o tym nikt przecież wiedzieć nie musi. Taka mała tajemnica.

     Kiedy tak stałam pod ścianą, myślałam o tym, że nie pożegnałam się, jak należało. Z rodzicami, z przyjaciółmi, ze wszystkimi. Wiedziałam, że już za późno, że takie myślenie nic nie zmieni. Miły głos dobywający się z głośnika tuż nade mną wyrwał mnie ze stanu odrętwienia. Pokazałam uśmiechniętej służbowo pani moją kartę pokładową i ruszyłam do samolotu. Obejrzałam się naprawdę tylko kilka razy...

     Usiadłam na swoim miejscu, wysłuchałam instrukcji wszelakich, popatrzyłam na ślicznie uśmiechnięte angielskie stewardesy, wysłałam ostatnie smsy, wyłączyłam telefon, zapięłam pas. Byłam gotowa.

     Pół godziny później włączyłam telefon, obdzwoniłam wszystkie przyjaciółki narzekając na opóźniający się lot.

     Godzinę później czułam, że mój pęcherz nie wytrzyma ani minuty dłużej. Zrobiłam, co trzeba. Zapięłam pas, niecierpliwie czekałam na lot.

     Wystartowaliśmy z zaledwie dwugodzinnym opóźnieniem. Nie było dla nas miejsca na niebie. Cóż - siła wyższa. Lot był szybki - książka pochłonęła mnie całkowicie. O przebytej podroży przez następne dwa dni przypominało mi tylko ucho - lewe było kompletnie zatkane. Uroki huczących silników.

     W Anglii wszystko poszło gładko - z lotniska pociągiem do centrum Londynu, stamtąd autobusem numer dwadzieścia sześć na Waterloo, tam znów w pociąg do Portsmouth tym razem i prom na Isle of Wight. Tam już na szczęście nie musiałam być spięta i odpowiedzialna - mój nowy tata po mnie przyjechał i zabrał do nowego domu. Wszystko to zajęło mi pół dnia i godzinę - różnica czasu. Byłam niemalże nieprzytomna ze zmęczenia - zasnęłam, jak tylko poczułam poduszkę pod głową. Tym razem nie śniło mi się nic - a ponoć pierwszy sen w nowym miejscu bywa proroczy. Cóż - widocznie nie mam w sobie ani odrobiny magii.

     Tak rozpoczęłam nowy rozdział mojego życia - z dala od rodziny, przyjaciół, całego dotychczasowego otoczenia. Czy będzie mi tu dobrze? Czy znajdę to, czego szukam...? Nie wiem. Zastanawiam się co wieczór i... Nie wiem. Być może jutrzejszy poranek przyniesie odpowiedź.




kliknij, aby przeczytać następną część
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
ginger · dnia 22.09.2008 14:59 · Czytań: 934 · Średnia ocena: 3,67 · Komentarzy: 12
Komentarze
pw dnia 22.09.2008 15:01 Ocena: Dobre
więcej napiszę jutro, na razie - nie bój żaby :D a co to jest podroz i podroża?
Jack the Nipper dnia 22.09.2008 15:16 Ocena: Bardzo dobre
Jestem pod wrażeniem - nie tyle tekstu, co informacji że Twój bagaz ważył zaledwie 14,5 kg. Ja sie nie zmieściłem w limicie 20 kg, ale wtedy były bardziej liberalne przepisy i miałem ogromny nadbagaż w podręcznym.
A pakowanie się na kilka chwil przed wyjazdem, to oczywistość :) Wcześniej trzeba było wypić kilka piw z kolegami ;)

Bardzo dziękuję za przypomnienie mi klimatu wyjazdowego, miałem niemal dokładnie tak samo :) Zrobiło się sentymentalnie. Dlatego nie zważając na błędy - bdb.
DamianMorfeusz dnia 22.09.2008 15:39 Ocena: Bardzo dobre
:) Po prostu.
linkin dnia 22.09.2008 19:12 Ocena: Bardzo dobre
polak w obcym kraju ma tak samo
autobio
Hyper dnia 22.09.2008 22:48 Ocena: Dobre
Mam tylko jedno skromne pytanie: "Ja tymczasem zrobiłam sobie herbaty i usiadłam przed monitorem." To ile tych herbat było? Tak mi się to rzuciło w oczy na początku. Tekst trochę chaotyczny, ale oddaje przez to klimat przed podróżą. Widać zagubienie, pośpiech... Jak dla mnie całkiem spoko.
ginger dnia 22.09.2008 23:01
Duzo. Uwielbiam herbatę :D

Dziękuję :)
DamianMorfeusz dnia 23.09.2008 01:26 Ocena: Bardzo dobre
Ania pije herbatę przy kompie ile może. Chyba że pije czekoladę. Jest słodsza i lepsza w smaku ;) Trochę fikcji w tej relacji, ale i tak jest miła i w jej stylu. Czekam na kolejne felietony w tym cyklu - wrażenia z pierwszych dni, tamtejsza kultura, dojazdy, ludzie, dzieci, szkoła, imprezy (niech Ci będzie, Imbirowa Żono, śmiało idź, tylko nie przesadzaj z zabawą :D), spacery, przemyślenia itd. To tylko moja sugestia, ale może autorka mnie posłucha. I tak ma mnóstwo wolnego czasu.
milla dnia 23.09.2008 09:16 Ocena: Bardzo dobre
:) Dobry tekst na początek dnia. TYm bardziej, ze muszę zmobilizować siły i pisać wreszcie pracę dyplomowa. Czytało się miło, płynnie, interesująco, pomimo zwykłości tekstu. Jak najbardziej na plus.
Tomi dnia 23.09.2008 23:16 Ocena: Dobre
Teraz świat stanął otworem;)
bury_wilk dnia 30.09.2008 21:58 Ocena: Bardzo dobre
1) "Ubrać się, pomalować" - a na jaki kolor?
2) Nie ma takiego miasta, jak Londyn, jest Lądek Zdrój :D

Tekst bardzo zgrabny. Owszem są błędy, ale nie natarczywe i nie dyskwalifikujące. Klimat oddany świetnie, a niektóre sformułowania pobłyskują perłą.
Czekam na ciąg dalszy relacji.
ginger dnia 30.09.2008 22:07
Na tęczowo :D

Dziękuję bardzo Wam :)
Arkady dnia 03.11.2008 02:04 Ocena: Bardzo dobre
Jak takich tekstów tu jest więcej, to się chyba przerzucę na czytanie prozy... Pięknie to ujęłaś i zaciekawiłaś mnie... Kiedy będzie następna część?B)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
bruliben
21/09/2019 23:32
Zgadzam się z uwagami przedmówców, jednakże widzę w wierszu… »
bruliben
21/09/2019 23:15
Czyste szaleństwo, a może jego skraj, wszystko jedno bowiem… »
Gramofon
21/09/2019 22:53
Znawcy powiedzą, że mało tu środków poetyckich i zero języka… »
bruliben
21/09/2019 22:53
Drobna ważka uważka: “Ogarnęła (mnie?) panika, z całą… »
Gado
21/09/2019 21:06
Dziękuję :) »
Lilah
21/09/2019 20:28
Wiem, wiem, z pośpiechu opuściłam Kota. :) »
ClakierCat
21/09/2019 18:40
Dziekuję Lila, jestem Cat, czyli kocurek ... :) »
mike17
21/09/2019 18:23
Bardzo egzystencjalny wiersz. Mówi o tym, jak zaharowujemy… »
viktoria12
21/09/2019 16:22
miłośniczka kanapy i kocyka weź no popraw bo tak leci z… »
Kamila N
21/09/2019 14:59
Dla mnie impresja. Tylko chcę wpisać, że piękne. »
Kamila N
21/09/2019 14:53
Zastanawiam się czy poeta zbyt stary już, to by się… »
retro
21/09/2019 14:51
Odebrałam ten tekst jako dążenie do odpoczynku, wytchnienia,… »
wiosna
21/09/2019 13:03
Bardzo smutny przekaz. Przerażające, żeby przez całe życie,… »
wiosna
21/09/2019 12:59
bruliben, to już nie do mnie pytanie, a do peelki. Uważam,… »
TomaszObluda
21/09/2019 12:41
Kurcze, podobało mi się. Takie trochę smutne, trochę… »
ShoutBox
  • bruliben
  • 20/09/2019 22:13
  • Czy ktoś ma iphona i już aktualizował/a do ios13? Lepiej działa?
  • bruliben
  • 20/09/2019 22:12
  • Miłego z Krakowa :) Słucham jak szumią tutejsze tramwaje :)
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:16
  • Miłego wieczoru kochani :):)
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:15
  • Znacie? ... nie znacie ?????, to poznacie ;):):):) [link] .... :):)
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:Strayes9
Wspierają nas