Moja żona niedźwiedź - labedz
Proza » Miniatura » Moja żona niedźwiedź
A A A
Od autora: Opowieść jak najbardziej autentyczna, jak to się mówi - na faktach. Zainspirowana dyskusją pod jednym z tekstów, gdzie blaszka i Pablovsky zastanawiali się, czy można napisać interesujący tekst o szczęściu. Z ich inspiracji postanowiłem się z tym zmierzyć, za co serdecznie im dziękuję.

Z nastaniem zimy moja żona obwieściła mi z niepokojem, że została niedźwiedziem.

- Kochany mężu – uwielbiam, jak zwraca się do mnie tak słodko akcentując wybrany, świadomy, ustanowiony przez prawo i wiarę stan cywilny – ja chyba zamieniam się w niedźwiedzia, wiesz? Ciągle chce mi się spać.

Za oknem styczniowa plucha, wieje jak diabli, zimno, ciemno, a czułe objęcia kanapy w salonie i ciepłe światło lampy zmiękczają wyraziste rysy jej mądrych, głębokich oczu, które z wolna zaczynają się przymykać, choć wieczór jeszcze wczesny.

Objąłem ją i przykryłem delikatnym, ozdobnym, zielonym kocem. Pachniała za uchem jak zawsze, co niezmiennie działało na mnie jak nigdy. Nic nie odpowiedziałem, prócz lekkiego uśmiechu, którego i tak nie mogła w tej pozycji zobaczyć, bo choć uwielbiamy ze sobą rozmawiać, moglibyśmy tego wcale nie robić. Albowiem, jakkolwiek nie brzmi to kiczowato, idealnie rozumiemy się bez słów.

Przeciągnęła się, wyprężyła stopę. Kostka zatrzeszczała cicho jedenastoletnią przeszłością zawodowej tancerki; rozdział zamknięty, ale ciało wciąż pamięta. Kubki z gorącą herbatą, na ławie, na wyciągnięcie ręki, egzotycznym zapachem wypełniają przestrzeń, tabliczka czekolady mniej niż zwykle kusi, bo przegrywa konkurencję z zupełnie inną słodyczą. Wieczór mijał ciepło, delikatnie i błogo, spokój i relaks wypełniał harmonią nasze nadwyrężone ciężkimi dniami w pracy końcówki nerwowe.

Przełączyła kanał w telewizji, czekając na dobry film.

Na ekranie przecierała się reklama podkładu innego niż wszystkie, o pełnej palecie barw, pasującej do cer dziewięćdziesięciu dziewięciu procent kobiet na świecie.

- To jak znam życie, dla twojej żony nie udałoby się dobrać – skomentowała z przekąsem.

- Wcale nie byłbym zdziwiony. Myślisz, że łatwo jest dobrać podkład dla niedźwiedzia?

- No. Może nie być.

Zaśmialiśmy się serdecznie i poszliśmy zapalić na balkon, zakładając uprzednio kurtki. Jestem pewien, że byliśmy jedynymi osobami na świecie, które mogło to rozbawić.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
labedz · dnia 28.01.2014 05:19 · Czytań: 771 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 35
Komentarze
bekita dnia 28.01.2014 07:16 Ocena: Świetne!
Piękne :) Wspaniała pointa i fajnie zbudowana sytuacja... Wydaje mi się,że częściej mężowie zmieniają się w niedzwiedzie w dzisiejszych czasach, ale,kto to wie w obecnej rzeczywistości 'równości' w każdej sferze.Podkład dla męża niedźwiedzia jeszcze trudniej byłoby znaleźć;)

pozdrawiam i dziękuję za pozytywne nastrojenie tą opowieścią u progu dnia :)
labedz dnia 28.01.2014 08:07
Mąż niedźwiedź, to chyba standard wszystkich czasów, jak sądzę. Choć zwykle nazywa się go "misiu". Ale zaiste, czasy się zmieniają, różnie to teraz bywa.
Cieszę się, że miło uprzyjemniłem Ci poranek, sympatycznego dnia życzę i dziękuję za wizytę!
mruczol dnia 28.01.2014 09:24
Łabędziu,


kocham Cię :smilewinkgrin: ! Wybacz tę deklarację, ale Twój tekst o szczęściu nastroił mnie tak bardzo optymistycznie, że aż kwitnę :lol: :rol: ;) . Te zielone pręciki w moich włosach to wcale nie czułki (nie jestem kosmitą :upset: ), tylko wiosenne listeczki. (Matko, co ja za bzdury wypisuję! :| )
W porządku. Odczepmy się od mojej głowy, bo jeszcze jakieś kwiatki na niej poodnajduję... Dziękuję Ci za ten tekst. Nie wiem, dlaczego ludzie wolą pisać o rzeczach melancholijnych lub wstrząsających :( . Ja chcę właśnie takiej radości, odrobiny szaleństwa i wyzierającego z każdej literki szczęścia. Chcę się podświadomie uśmiechać na samą myśl o tym, co przeczytałam...

Wybaczam Ci wszelkie możliwe błędy i niezręczności, ale jako wredne babsko i tak je wytknę.
Cytat:
uwiel­biam, jak zwra­ca się do mnie tak słod­ko ak­cen­tu­jąc wy­bra­ny

Przecinek przed "akcentując".

Cytat:
co nie­zmien­nie dzia­ła­ło na mnie jak nigdy.

Brzmi dziwnie.

Cytat:
Nic nie od­po­wie­dzia­łem, prócz lek­kie­go uśmie­chu, któ­re­go i tak nie mogła w tej po­zy­cji zo­ba­czyć,

Dałabym na przykład: "Nic nie odpowiedziałem. Na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, którego...".

Cytat:
w tej po­zy­cji zo­ba­czyć, bo choć uwiel­bia­my ze sobą roz­ma­wiać,

A tu wstawiłabym kropkę zamiast przecinka i wyrzuciła "bo".


Cytat:
Kubki z go­rą­cą her­ba­tą, na ławie, na wy­cią­gnię­cie ręki, eg­zo­tycz­nym za­pa­chem wy­peł­nia­ją prze­strzeń,

To zdanie jest zbyt skomplikowane.

Cytat:
prze­strzeń, ta­blicz­ka cze­ko­la­dy mniej niż zwy­kle kusi, bo prze­gry­wa kon­ku­ren­cję z zu­peł­nie inną sło­dy­czą.

Po "przestrzeni" dałabym kropkę i napisałabym "mniej kusi niż zwykle".

Cytat:
Wie­czór mijał cie­pło, de­li­kat­nie i błogo, spo­kój i re­laks wy­peł­niał

Dałabym kropkę przed "spokojem".

Cytat:
To jak znam życie, dla two­jej żony

Postawiłabym przecinek po "to".

Zaczęłam czytać Twój tekst, ponieważ zaintrygował mnie tytuł :| ;) :| . Jako żona i matka prędzej poczułabym się słoniem niż niedźwiedziem, a tu proszę...

Zakończenie wstrząsające :confused: . Żadna ludzka siła nie zmusiłaby mnie do spania zimą na balkonie. Jestem stworzeniem ciepłolubnym...

Jeszcze raz bardzo dziękuję za ten tekst.

Ściskam gorąco
uśmiechająca się wciąż jeszcze Aśka ;) B) ;)
blaszka dnia 28.01.2014 09:34
Jak widać można pisać o szczęściu, nie kiczowato, i nie nudnie. Jest lekko, zabawnie i bardzo cieplutko. A ostatnie zdanie to mistrzostwo świata, to clue tego utworu!

Cytat:
To jak znam życie, dla two­jej żony nie uda­ło­by się do­brać


przestawiłabym "to" za przecinek, przynajmniej w moich stronach stosuje się taką konstrukcję zdania "jak znam życie, to dla two­jej żony nie uda­ło­by się do­brać"

Cieszę się, że tekst powstał z Pabla i mojej inspiracji, choć przyznam, że całkiem co innego miałam na myśli. Chodziło mi raczej o rozebranie na czynniki pierwsze jakiegoś pozytywnego uczucia (radość, szczęście, itp.), w taki sam sposób, jak niektórzy autorzy analizują negatywne stany emocjonalne. Opisać stan radości od wewnątrz i żeby to było tak zagmatwane jak opis deprechy. Bierzesz?
Wierszybajka dnia 28.01.2014 09:45 Ocena: Bardzo dobre
Ciepły, bardzo przytulny fragmencik z życia dobrego małżeństwa. Podoba mi się klimacik.

A puenta kojarzy mi się z moją koleżanką, mawia zimą, że wychodzi zapalić na mróz, aby się rozgrzać. :p

Pozdrawiam :)
akacjowa agnes dnia 28.01.2014 09:54
Ładnie, ciepło, sympatycznie. Bardzo przyjemy tekst.

mruczol napisał/a:
Żadna ludzka siła nie zmusiłaby mnie do spania zimą na balkonie.


Nie wiem, kto źle zrozumiał, ale ja nie widzę tu spania na balkonie. Para po mile spędzonej chwili, ubrała kurtki i wyszła na balkon, aby zapalić papierosa. Ja tak to widzę. Czyżby źle?

Pozdrawiam
mede_a dnia 28.01.2014 10:16
A ja tym razem bez zachwytów :( Może dlatego, że przyzwyczaiłeś mnie do innego prowadzenia tekstu, innego obrazowania, niezwykłości konceptu i stylu, która aż kipi w Twoich tekstach. Tu mi za mało Łabędzia w Łabędziu. Za zwyczajnie, za spokojnie. Gdyby był to tekst anonimowy, nigdy nie rozpoznałabym autora. Ja rozumiem - temat, ale wolę Cię w innych klimatach. Pozdrawiam.
Wasinka dnia 28.01.2014 11:11
Słodka, miła, pełna ciepła migaweczka. I wzajemnego porozumienia.
Tekst wart doszlifowania, bo urzeka swoim sympatycznym wydźwiękiem i spojrzeniem faceta na swoją Żonę - spojrzeniem pełnym tego... wiesz, uczucia, co go tak wcale niełatwo ponoć spotkać. Na pewno wiesz, jak ono się nazywa.
Przejrzyj tekst, bo z takich wspomnień (myśli/obrazków/migawek) warto czynić perełki i wrzucać do zaczarowanej nimi szkatułki.
Puenta jakoś tak mi bliska.

Niedźwiedź i łabędź - niezły duet.


Pozdrawiam z tańczącymi na rzęsach śnieżynkami.
mruczol dnia 28.01.2014 12:30
Agnes ma rację. Ja chyba wyczytuję z tekstów słowa wedle własnego upodobania ;) . Jak baba nie doczyta :| , to sobie zmyśli :rol: . Chyba za długo wczoraj siedziałam w ramach widowni na lodowisku, bo jeszcze mi szare komórki nie odtajały.

Buziaki
Aśka ;) B) ;)
zajacanka dnia 28.01.2014 16:19
Chciałoby się rzec: a cóż w tym niezwykłego? Ja tak mam od zawsze: rozmowy bez rozmów, potyczki słowne tylko dla nas zrozumiałe, ciepło, delikatność itd., itp. Ino bez czekolady, bo nie lubię. Ale powiem co innego: ładnie napisałeś o codzienności, porozumieniu. To cenne w życiu, a czasem trudno przelać na papier "zwykłość" relacji pomiędzy ludźmi. Dla mnie na duży plus :)
pablovsky dnia 28.01.2014 19:11 Ocena: Świetne!
łabędziu, jak Cię zainspirować odpowiednio, to potrafisz! :) :) Opowiadanko może nie jest interesującą historią o szczęściu, jak zaznaczyłeś na wstępie, ale z pewnością przemiłym, fragmentarycznym opisem życia dwojga, kochających się ludzi.
Każdy z nas chciałby mieć obok takiego misia, niedźwiadka, którego można objąć, przytulić, lub pobawić się z nim słowem, gestem, niezależnie od sytuacji.

zajacanka napisała:
Chciałoby się rzec: a cóż w tym niezwykłego?


Odczuwać zwyczajną przyjemność z "bycia razem", szanować się - nie wydaje się niczym szczególnym, ale prawda jest taka, że to nie łatwa sztuka, zwłaszcza dla ludzi, którzy żyją ze sobą wiele lat.
Na szczęście, w moim przypadku, takie odczucia są na porządku dziennym, często jestem ... no, nie powiem kim, zbyt infantylne określenie :) Zmierzam do tego, że pomimo, iż jestem w związku ze swoją żona prawie trzydzieści lat, nadal jest tak, jak wtedy, czyli dawno temu.
I to jest właśnie największe szczęście. Fragment takiej idylli, z nutką humoru, znalazłem w Twojej krótkiej historii, jak się okazuje po komentarzach - czytelnik uwielbia czytać o szczęściu i różnych jego odmianach. Teraz, jak wspomniała blaszka- rozłóż tę przypadłość na czynniki pierwsze, wszyscy wiemy, że potrafisz, jak mało kto ;)
al-szamanka dnia 28.01.2014 20:25 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Pach­nia­ła za uchem jak za­wsze, co nie­zmien­nie dzia­ła­ło na mnie jak nigdy.

pokombinuj, bo dziwnie się to czyta

Bardzo przyjemna miniatura.
Właściwie o normalności, a jednak smakuje słodko i łagodnie.
Spokój bije z tekstu, zażyłość i zaufanie, a to kojarzy mi się zawsze z bezpieczeństwem.
Fajny, senny klimat, aż chce się w nim cichutko przycupnąć.

Pozdrawiam:)
mike17 dnia 28.01.2014 20:55 Ocena: Świetne!
Hey, a wiesz, co mnie tu wessało?
A to, że i moje małe, zwyczajne życie jest takie, czasem są super fajerwerki, dość często nawet, ale ogólnie wszystko jest ustalone tym miłości rytmem, który nie wymaga ogni i wybuchów każdego dnia, raczej udowadniania tego, że się kocha, w gestach małych, mikroskopijnych wręcz, lecz... jakże ważnych.
Bo małe rzeczy znaczą wiele.
I odnalazłem się w tej historii, i poczułem, co często czuję i co często Ona czuje.
Nie polecieć w banał w tych skurwiałych czasach, to cud - dałeś radę :)

Literacko, dopasowane do konwencji.
Utworek nie jest po to, by zwalał z nóg, jest po to, by na nogi stawiał.
Bo jeśli młody chłopak pisze w ten sposób o kochaniu, to duch w narodzie nie zaginął i miłość jest nadal czymś, czego musimy się trzymać.

Panie Łabędź, jako trochę starszy kolega przybijam pionę :)
Wiesz, czemu?
Bo jak faceta stać na czułe opisanie swojej miłości i swojej relacji z kobietą, bez sadzenia się na "macho", to masz u mnie pięć punktów na pięć, bo być mężczyzną, to okazać czułość, okryć kocem, pocałować do snu, podrapać po główce, sam wiesz...

Pewnie sam bym to napisał :)

Ahoy :)
Druus dnia 28.01.2014 21:18
Przyjemny fragment z życia normalnych, kochających się ludzi. Dobrze, dobrze, tyle się słyszy o patologiach, dewiacjach, libacjach, że czasem warto zajrzeć tam, gdzie jest miłość i szacunek.

Dobrze napisane, nieprzejaskrawione, nieprzesłodzone. Wszystko gra.
zajacanka dnia 29.01.2014 00:02
pablovsky napisał:
często jestem ... no, nie powiem kim, zbyt infantylne określenie

misiaczek? :)
labedz dnia 29.01.2014 11:30
Witaj, mruczolu, bodajże pierwszy raz pod moim tekstem. Pierwszy raz, a deklaracja tak urocza, że nic, tylko okryć się rumieńcem.;) Cieszy mnie, że tekst tak dobrze i pozytywnie Cię nastroił, uprzyjemnił Ci dzień i spowodował uśmiech. Oraz, że Ci się spodobał.
mruczol napisał/a:
Nie wiem, dlaczego ludzie wolą pisać o rzeczach melancholijnych lub wstrząsających

Myślę, że to odprysk odwiecznego konfliktu dobra ze złem. Instynktownie wybiera się dobro, ale zło fascynuje. A literatura jest od fascynowania, więc częściej na tę stronę się pochyla. W każdej sztuce Szekspira - jest zbrodnia. W każdej bajce narracja opisuje straszne przygody, niebezpieczeństwa, zagrożenia i okrucieństwa, a szczęście znajduje się dopiero na samym końcu, z reguły mając do dyspozycji jedno, jedyne zdanie: i żyli długo i szczęścliwie. Koniec. Można by rzec, że tam, gdzie w powszechnej świadomości zaczyna się szczęście, musi się skończyć literatura. Zresztą, gdy wszystko jest dobrze, gdy wszystko jest ok, my szczęśliwi, zadowoleni i niczego nie brakuje, to... Skąd miałby się wziąć jakikolwiek konflikt tragiczny? Gdzie byłby jakiś punkt wyjścia, ognisko zapalne, zalążek przygody, stan, który trzeba zmienić? Dlatego literatura szczęściem mało się interesuje. A szkoda, bo tak naprawdę to wcale nie jest nudny temat.
Dziękuję też pięknie, za wnikliwe wskazówki edytorskie, ale pozwolę sobie na małą polemikę. Weźmy pierwszy z brzegu zasugerowany przecinek:
mruczol napisał/a:
Cytat:
uwiel­biam, jak zwra­ca się do mnie tak słod­ko ak­cen­tu­jąc wy­bra­ny

Przecinek przed "akcentując".

Nooo... nie.;) Dlaczego? Ponieważ zasugerowany przecinek sugerowałby, że uwielbiam zupełnie co innego, niż chciałem powiedzieć.:) W mojej wersji, bohater uwielbia bowiem, gdy żona słodko akcentuje, a nie uwielbia, gdy żona zwraca się tak słodko, jak zasugerowałby zaproponowany przez Ciebie przecinek w tym miejscu. Z tymi przecinkami, nie licząc żelaznych zasad interpunkcji, to jednak często jest sprawa dość interpretacyjna, niestety. Tym niemniej doceniam wkład i krok po kroku zasugerowane przez Ciebie zmiany postaram się powprowadzać w miejscach, gdzie Twoje propozycje przypadły mi do gustu bardziej niż moje, za co dziękuję również.
I zapraszam ponownie!:)

Witaj blaszko! Oczywiście, masz rację:
blaszka napisała:
jak znam życie, to dla two­jej żony nie uda­ło­by się do­brać

jest konstrukcją literacko bardziej poprawną, ale z dialogami często już tak jest, że napisanie dobrego dialogu to polemika z poprawnością. W tym wypadku, nawet nie śmiem polemizować, nie o to chodzi. W tym wypadku po prostu oddałem zdanie tak, jak padło w rzeczywistości.:) I nie jest to wcale tak rzadka konstrukcja w moich stronach, ale my tu na południu to w ogóle rozmaite rzeczy z językiem wyprawiamy.:)
blaszka napisała:
Opisać stan radości od wewnątrz i żeby to było tak zagmatwane jak opis deprechy. Bierzesz?

A pewnie, że biorę. Z natury, zawsze bliższe mi jest zawsze pisarstwo jakby raczej behawiorystyczne, bardziej opierające się na ekstraspekcji niż na introspekcji, więc cholera wie czy coś z tego zagłębiania się mi wyjdzie, ale próbować trzeba.
Dzięki za poczytanie!

Urocza Wierszybajko, cieszę się, że się spodobało i dziękuję za dobre słowo, miło Cię tu gościć. Doskonale rozumiem, wbrew pozorom, Twoją koleżankę!:)

Dziękuję, akacjowa agnes, że skorygowałaś na czas podejrzenie, iż chodzimy z żoną na balkon sypiać. Pewnie drogi mruczolek trochę był zaspany jak to pisał, więc tak się chwilowo jej skojarzyło.:)

Mede_o miła, rozumiem Cię doskonale. Sam mam wrażenie, że mało Łabędzia w łabędziu gdy mówimy o tym tekście. Pisało mi się mocno nieswojo, gdy nie mogłem sięgać po sarkazm i ironię, nie było z czego drwić i kpić. Więc zgoda, że trochę to do mnie niepodobne. Pisząc ten tekst, trochę czułem się, jakbym grał mecz na wyjeździe. Niby znam dobrze tę grę, ale wszystko jakby inaczej. Szkoda, że Cię tym razem nie porwałem, ale następnym razem postaram się. Dzięki za poczytanie i szczere słowo!

Ach, Wasinko, jakże pięknie poetycki komentarz! Jeśli mój tekst Cię natchnął do takich ciepłych słów, to chyba mogę być dumny. Masz rację, temat godny pogłębienia, podrążę go pewnie zatem.
Dziękuję pięknie za wizytę!

Urocza zajacanko, dzięki za plusa. Tak, subtelna magia codzienności, powszedniość i zwyczajność to niewdzięczny temat i trudno się o nim pisze. A zwłaszcza, jak chciałoby się pisać ciekawie. Cieszę się tym bardziej, że tekst choć trochę Ci się spodobał.

Drogi Pablo, dzięki za docenienie, cieszę się, że i u Ciebie tekst przywołał dobre wspomnienia.
pablovsky napisał:
Zmierzam do tego, że pomimo, iż jestem w związku ze swoją żona prawie trzydzieści lat, nadal jest tak, jak wtedy, czyli dawno temu.

Szmat czasu, szacun. Utrzymać szczęście przez taki okres, podsycać je i pielęgnować, to dopiero jest sztuka i dzieło godne podziwu. Zazdroszczę, mając nadzieję, że i ja po takim okresie czasu będę mógł to samo powiedzieć.
Dzięki za motywację i zainspirowanie. Nie tylko o wyborze tematu na opowiadanie mówię.

Mądra al-szamanko, cieszę się, że wpadłaś i Ci się spodobało, a spokój i bezpieczeństwo tekstu mile Cię utuliły. Dzięki za poczytanie!

Mike, mistrzu:
mike17 napisał:
Utworek nie jest po to, by zwalał z nóg, jest po to, by na nogi stawiał.

No wszystko na temat.
Dokładnie tak. Idealnie to odczułeś i bardzo trafnie powiedziałeś. Małe rzeczy, drobiazgi codzienności, to nie są tematy, które mogą rozłożyć na łopatki, ale to są tematy, które nas konstruują, dają nam korzenie, oparcie, tożsamość. Przez to, może nawet są ważniejsze, choć rzadziej poruszane.
Dzięki za pionę, starszy kolego. Cieszę się, że - jak widzę - jest nas tu takich więcej. Facetów, którzy są facetami z krwi i kości (że i jeszcze Pabla tu dołączę), męskimi w każdym calu, a przy tym czułymi i szczęśliwymi. Ależ sobie i Wam posłodziłem. Chyba pora na wódkę dla równowagi, chłopy.;)

Witaj Druus, kolejny szlachetny twórco na tym portalu, którego ten utwór przyciągnął do mnie jako pierwszy. W sumie, nie podejrzewałem, że tym tekstem złapię jakichś nowych czytelników, a jednak. Cieszy to, jak i cieszy Twoja o tekście opinia.
Wpadaj częściej!
Pozdrawiam wszystkich!
mede_a dnia 29.01.2014 11:46
Łabądku drogi, nie porwało, ale się podobało;-) Bo trudno komuś, komu zafundowano survival w brazylijskiej Amazonii, zachłysnąć się spływem Krutynią, rzeką cudną wielce, magiczną, ale oswojoną, spokojną, kołyszącą do snu z każdym leciutkim ruchem wioseł:-) Ja tam - być może z powodu wiejskiej nudy - wolę jednak bardziej ekstremalne doznania;-)

Ale na Krutyń zapraszam Cię serdecznie wraz z szanowną Małżonką. Warto, jak i mnie warto było pobyć pod tym tekstem. Pozdrówki.
labedz dnia 29.01.2014 11:51
W wielu miejscach na świecie z żoną już w sumie byliśmy, ale - wstyd wyznać - na Mazurach jakoś jeszcze nie. Trzeba nadrobić!
Będzie ekstremalnie następnym razem, będzie.:)
Pozdrawiam serdecznie!
mruczol dnia 29.01.2014 13:27
Łabędziu,

w takim bądź razie przecinek przed "tak słodko" ;) .

Uściski
Aśka ;) B) ;)
labedz dnia 29.01.2014 14:13
A to już prędzej, racja.:)
Dzięki!
amsa dnia 30.01.2014 10:12
labedz - udało się, jest ładnie, nie nudno, czule, ale nie naiwnie przesłodzone. Znaczy się można o szczęściu ciekawie;). Poza tym już sam tytuł interesujący, to wiadomo, że całość zagra, chociaż nie zawsze tak bywa;).

Cytat:
co nie­zmien­nie dzia­ła­ło na mnie jak nigdy.
- chociaż to jest lekko sprzeczne, bo niezmienne to wszak stale, a jak nigdy to wyjątkowo, jednak ma tutaj określone miejsce i bardzo mi się ten brak "logiki" podoba;)

Pozdrawiam

B)
labedz dnia 30.01.2014 10:32
Dzięki, Amso, za dobre słowo. Ta nielogiczność, czy po prostu sprzeczność, jest jak najbardziej zamierzona, i nawet jeśli może nie do końca fortunna, to jednak jakoś mi na niej zależy.:)
amsa dnia 30.01.2014 11:13
labedz - słusznie Ci zależy, bo naprawdę wyjątki potwierdzają regułę, a tutaj to ładnie zagrało:)

B)
Quentin dnia 30.01.2014 11:22 Ocena: Bardzo dobre
Trochę mieszanych uczuć.

Z jednej strony śmiem twierdzić, że nie udało ci się napisać tekstu o szczęściu. To, co stworzyłeś, jest bardzo znane. Takie teksty rosną jak grzyby po deszczu i nic szczególnie nie wnoszą. Tyle byłoby dziegciu ;)

Jest jednak w tym pewna specyficzna mądrość. Pewnie gdyby wyzwanie podjął jakiś niezbyt trzeźwo myślący twórca, efekt byłby mizerny. Ty jednak mądrze ukazałeś definicję szczęścia. Bez silenia się na sztuczność i gówniany przepych, nakreśliłeś najzwyklejszy dzień z życia, a właściwie scenkę. Pokazałeś najzwyczajniejszą miłość bez efekciarstwa, w której uchwyciłeś kadr ze szczęściem.

Koniec końców pokazałeś, żeś mądrym twórcą i nie warto roztrząsać tematów, które są oczywiste. Szczęście to te krótkie chwile, które zdają się codziennością.
Brawo.

Pozdrowienia
ZaredM dnia 30.01.2014 11:28 Ocena: Świetne!
Super tekst, bez kilkulinijkowych opisów. Czytelnik odnajduje i co ważne czuje esencję życia.
Dzięki za przeniesienie w super ciepły klimat.

Pozdrawiam.
labedz dnia 30.01.2014 11:35
amsa, :):):)

Drogi Quentinie, nie sposób nie przyznać Ci racji. Niewiele wnosi taki tekst, niczym szczególnym nie jest i ja też, szczerze mówiąc, większych nadziei w nim nie pokładałem.
Ot, głos w dyskusji, która gdzieś, kiedyś się wywiązała, a skutek był taki, że chciałem napisać coś inspirowanego poczuciem szczęścia. A że szczęście tak mi się najmocniej kojarzy, to i poleciało w ten sposób.
Masz całkowitą rację - nie było czego roztrząsać i na co się napinać, szczęście konstytuuje się w drobnych chwilach codzienności. Bez przepychu i efekciarstwa.
Cieszę się, że generalnie jesteś zadowolony, a komplement o mądrości zobowiązuje bardzo, ale też za niego dziękuję.:)

ZaredM, cieszy mnie Twoja wizyta i dobre słowo, dzięki!

Pozdrawiam!
kresowiak dnia 30.01.2014 14:12
Niewątpliwą zaletą tekstu jest to, że się na nic w nim nie silisz, nie ślinisz się na widok naciągniętej kobiecej nóżki, nie piszesz pantalejmonów o tym jak cudowne jest pożycie małżeńskie. Po prostu jest, ciepło aż się chce mruczeć. Po tytule spodziewałem się prześmiewczej groteski ale mnie zaskoczyłeś. Nie wiem czy pozytywnie bo groteskę bym przeczytał, ale ta bezpretensjonalność wypływająca z tekstu mnie ukoiła. I czuję szczęście kiedy to czytam, uśmiecham się, a wszakże kiedy uśmiecha się dziecko śmieje się cały świat :D

Tylko zastanawia mnie klasyfikacja wiekowa - a czemuś to dopiero od 18 lat? Bo ja się tam niczego takiego nie dopatrzyłem...(a niech cię wielokropku!...)
labedz dnia 30.01.2014 15:15
Masz rację, Kresowiaku, klasyfikacja wiekowa w tym wypadku to, niestety, wypadek przy pracy. Faktycznie, nie miałem zamiaru ograniczać tego tekstu tylko dla dorosłych.
Cieszę się, że uśmiechnąłeś się dzięki tekstowi. I przepraszam, że zmyliłem Cię nieco tytułem.;)
Fajnie Cię widzieć pod moim tekstem!
henrykinho dnia 30.01.2014 23:34
Szczęście jako stabilizacja. Szczęście jako nuda, przedstawiona pod postacią wieczoru spędzonego przed ekranem przysłowiowego telewizora. Powiedziałeś tym samym, że nawet w czymś takim człowiek może się odnaleźć i... poczuć się błogo, jeśli tylko ma do tego odpowiednie towarzystwo ;)
Brak efektów specjalnych, ale one nie zawsze są potrzebne. Ważne, że styl jest.

pozdrawiam
ajw dnia 02.02.2014 15:41 Ocena: Bardzo dobre
Fajny, lekki tekst o zwyczajnym dniu, zwyczajnych słowach, zwyczajnym poczuciu humoru, czyli zwyczajnym szczęściu. Nie jest nadzwyczajny, ale zwyczajnie mi się podoba :)
labedz dnia 02.02.2014 21:50
Dzięki, henrykinho, za dobre słowo i obecność.
Ajw, cieszę się, że się zwyczajnie spodobało i fajnie, że zajrzałaś.
zawsze dnia 10.02.2014 05:33
Niedźwiedziu, tfu, Łabędziu;
na dzień dobry, widząc, że Ci się nie podoba, zabrałam Ci ten znaczek +18. Czyli koniec z lataniem w samej niedźwiedziej skórze.

Pani żona zamienia się w niedźwiedzia tak jak ja zawsze w burrito. I robi się ciepło w tekście. Gdybym była kotem i byłoby mi tak ciepło, tobym mruczała. Bardzo trafiłeś w mój gust. Miło tu.
labedz dnia 10.02.2014 13:43
Cieszę się, że przypadło Ci, Zawsze, do gustu. Miło i mi, jak zawsze. Dzięki za wizytę!
Usunięty dnia 08.03.2014 21:46
Nie wysiliłeś się za bardzo nad tym tekstem. I stylistycznie chcę od Ciebie więcej, i technicznie. Ale to za chwilę.

Scenka przyjemna i ładnie pokazana. Spokojnie i z uczuciem. Rozwalasz ją tym zdaniem - moim zdaniem:

Cytat:
Za­śmia­li­śmy się ser­decz­nie i po­szli­śmy za­pa­lić na bal­kon, za­kła­da­jąc uprzed­nio kurt­ki.

Ja rozumiem, że tak było, ale mnie jako czytelnika to nie obchodzi. To zdanie uwiera, jest zbyt zeznaniowe jak na tak delikatny tekst i wybija ze ścieżki właściwej tej opowieści.
Roześmialiśmy się. I jestem pewien, że byliśmy jedynymi osobami na świecie, które mogło to rozbawić.
I już. Zawieszasz bardziej to zakończenie i ciągniesz na jednej nucie z tekstem. Pomyśl o tym.

No i te nieszczęsne:

Cytat:
Z na­sta­niem zimy moja żona ob­wie­ści­ła mi z nie­po­ko­jem, że zo­sta­ła niedź­wie­dziem.

Cytat:
- Ko­cha­ny mężu(.) – (U)wiel­biam, (kiedy) zwra­ca się do mnie(,) tak słod­ko ak­cen­tu­jąc wy­bra­ny, świa­do­my, usta­no­wio­ny przez prawo i wiarę stan cy­wil­ny(.) – (J)a chyba za­mie­niam się w niedź­wie­dzia, wiesz? Cią­gle chce mi się spać.

Cytat:
imno, ciem­no, a czułe ob­ję­cia ka­na­py w sa­lo­nie i cie­płe świa­tło lampy zmięk­cza­ją wy­ra­zi­ste rysy jej mą­drych, głę­bo­kich oczu, które z wolna za­czy­na­ją

wyrazisty zarys jej mądrych

Cytat:
Ob­ją­łem ją i przy­kry­łem de­li­kat­nym, ozdob­nym, zie­lo­nym kocem. Pach­nia­ła za uchem jak za­wsze, co nie­zmien­nie dzia­ła­ło na mnie jak nigdy. Nic nie od­po­wie­dzia­łem, prócz lek­kie­go uśmie­chu, któ­re­go i tak nie mogła

Cytat:
Prze­cią­gnę­ła się, wy­prę­ży­ła stopę.

Cytat:
Kubki z go­rą­cą her­ba­tą, na ławie

bez przecinka

Cytat:
g­zo­tycz­nym za­pa­chem wy­peł­nia­ją prze­strzeń

szyk: wypełniają przestrzeń egzotycznym zapachem

Cytat:
ta­blicz­ka cze­ko­la­dy mniej niż zwy­kle kusi

again: tabliczka czekolady kusi mniej niż zwykle

Cytat:
Wie­czór mijcie­pło, de­li­kat­nie i błogo, spo­kój i re­laks wy­peł­ni

Cytat:
nasze nad­wy­rę­żo­ne cięż­ki­mi dnia­mi w pracy koń­ców­ki ner­wo­we.

iloma ciężkimi dniami? wystarczy jeden ciężki dzień w pracy

Cytat:
- To(,) jak znam życie, dla two­jej żony nie uda­ło­by się do­brać

Cytat:
Za­śmia­li­śmy się ser­decz­nie i po­szli­śmy za­pa­lić na bal­kon, za­kła­da­jąc uprzed­nio kurt­ki. Je­stem pe­wien, że by­li­śmy


Cytat:
Prze­cią­gnę­ła się, wy­prę­ży­ła stopę. Kost­ka za­trzesz­cza­ła cicho je­de­na­sto­let­nią prze­szło­ścią za­wo­do­wej tan­cer­ki; roz­dział za­mknię­ty, ale ciało wciąż pa­mię­ta. Kubki z go­rą­cą her­ba­tą, na ławie, na wy­cią­gnię­cie ręki, eg­zo­tycz­nym za­pa­chem wy­peł­nia­ją prze­strzeń, ta­blicz­ka cze­ko­la­dy mniej niż zwy­kle kusi, bo prze­gry­wa kon­ku­ren­cję z zu­peł­nie inną sło­dy­czą. Wie­czór mijał cie­pło, de­li­kat­nie i błogo, spo­kój i re­laks wy­peł­niał har­mo­nią nasze nad­wy­rę­żo­ne cięż­ki­mi dnia­mi w pracy koń­ców­ki ner­wo­we.

a tu masz pomieszane czasy
Niczyja dnia 18.10.2016 23:33
No najwidoczniej nie byliście. Mnie też rozbawił Twój tekst, w pełnym pozytywnym tego słowa znaczeniu:)
Warto mieć kogoś takiego przy sobie, z kim każda nawet głupota wydaje się normalnością, jest w pełni akceptowalana, bez zbędnych słów i tłumaczeń.
Tak po prostu.
Słodka miniaturka:) Gratuluję!
Niczyja
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
mike17
26/03/2019 20:44
Ilekroć czytam takie teksty, coś łapie mnie za gardło :)»
Kushi
26/03/2019 20:32
Pięknie wymalowałeś słowami ten rodzinny obrazek. Ująłeś w… »
Zola111
26/03/2019 20:30
Wiolinie, a no właśnie tak, albo jakoś tak. Zawsze na… »
mike17
26/03/2019 19:36
No lecisz po calaku, całość jest tak odlotowa, że trza… »
Berele
26/03/2019 18:23
Jarek pochodzi z mych rozmyślań nt zjawiska autorytetu. Co… »
dodatek111
26/03/2019 15:37
Kushi, bardzo się cieszę, że wiersz Cię zatrzymał:)»
szalonaromantyczna511
26/03/2019 15:32
Powiem ci, że na pewno ten tekst wymaga doszlifowania (może… »
Abi-syn
26/03/2019 14:32
Hejka Panie D Aleś poleciał! chcę Tobie coś dowalić… »
Abi-syn
26/03/2019 14:19
Jolie Walczymy: stereotyp, przekonanie, religia, byt -… »
Florian Konrad
26/03/2019 12:53
mam skrzywienie, imię Jarek kojarzy mi się bardo źle,… »
allaska
26/03/2019 12:12
Bardzo mi sie podoba. Jest lirycznie, inteligentny tekst.… »
pociengiel
26/03/2019 11:30
Dzięki. Powiedzmy, że to się stało tydzień temu. Ale tekst… »
Wiolin
26/03/2019 11:17
Witam. Za wszelkie dobro ukryte w Waszym słowie,… »
Wiolin
26/03/2019 11:13
Witaj Zolu. No właśnie! Ależ powiedziałaś...Nawet… »
Wiolin
26/03/2019 10:58
Koziorowska. Duża litera w poezji to krzyk, to chęć -… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 26/03/2019 20:19
  • Berele, wybieraj, przysyłaj. Śmiało. Zaśrodkowanie czeka.
  • mike17
  • 26/03/2019 19:45
  • Kochani! Macie jeszcze 3 tygodnie na napisanie miniaturki na konkurs w prozie MUZO WENY 7, gdzie piszemy utworek na 5000 znaków i wysyłamy mnie. Myślę, że damy radę, prawda? To kwestia silnej woli :)
  • Esy Floresy
  • 26/03/2019 19:08
  • Marcyjki jeszcze kolekcjonują teksty przez 5 dni :) [link]
  • mike17
  • 26/03/2019 19:06
  • Friday, dzięki :)
  • allaska
  • 26/03/2019 16:16
  • Bo głosowanie nie jest jawne, wszystko anonimowe i na PW Zoli.
  • allaska
  • 26/03/2019 16:15
  • Nie wysyłam, i nie głosuję, bo ...
  • Berele
  • 26/03/2019 13:33
  • Mam trzy teksty na zaśrodkowania i muszę wybrać dwa. A Wy czemu nie wysyłacie? :)
  • allaska
  • 26/03/2019 11:57
  • * niech ludziom ulzy, spadnie ciśnienie w wersach, miało być, Zaśrodkowanie to wielka sprawa, ale ileż mozna? Po prostu z czasem to stsje sie nudne.. dobra rekla ma?:) pa ecie, pecie,ciocie,klocie
Ostatnio widziani
Gości online:8
Najnowszy:Ligginse6
Wspierają nas