Matka jedna z wielu - blaszka
Proza » Groteska » Matka jedna z wielu
A A A
Od autora: Lęk jest nieustannym towarzyszem każdej chwili matki.

Już piąty raz tej nocy Gloria obudziła się, by nasłuchiwać odgłosów śpiących w drugim pokoju dzieci. Za każdym razem niemal wkładała ucho do wnętrza głośnika „elektronicznej niani”, jakby chciała nie tylko usłyszeć, ale również poczuć powiew dziecięcych oddechów. Odkąd urodziła bliźniaki, czyli od niespełna siedmiu miesięcy, żyła w ciągłym strachu o ich bezpieczeństwo. Każdej nocy regularnie co godzinę budziła się i wsłuchiwała w senne rytmy. Rozpoznawała lekko świszczący pomruk chłopczyka i subtelniejszy dziewczynki. Początkowo liczyła sekundy przypadające na wdechy i wydechy, badała ich równomierność w sposób matematyczny, później oddechomierz znalazł się w jej krwiobiegu. Każde odchylenie od normy, nieregularność, wywoływały niepokój. Nieprzespane noce sprawiały, że Gloria była nieustannie zmęczona. Nawet te krótkie drzemki, w które zapadała, pełne były koszmarów.

Raz tylko przespała całą noc, twardo, bez uciążliwych snów. Po obudzeniu, spanikowana i zlana potem, stanęła przed drzwiami dziecięcej sypialni pełna najgorszych przeczuć. Miała w głowie wizję martwych, zakrwawionych ciałek, rozszarpywanych przez stado szczurów. Zanim nacisnęła klamkę, uczyniła znak krzyża i zamknąwszy oczy, nasłuchiwała tupotu szczurzych nóg lecz tylko szalony łomot własnego serca dobiegł do jej uszu. Nigdy więcej nie pozwoliła sobie na taką nieodpowiedzialność. Biologiczny budzik lęku odzywał się regularnie.

Tej nocy dziewczynka lekko kaszlnęła. Dławi się! Na pewno guzik oderwał się od poszewki i wpadł do maleńkich usteczek, stamtąd do gardła, później do tchawicy i… Gloria wyskoczyła gwałtownie z łóżka i pobiegła do dziecięcego pokoju. Córeczka spała, delikatnie ssąc różową piąstkę. Matka wyjęła z szuflady nożyczki, a następnie obcięła wszystkie guziki przy pościeli. Z westchnieniem ulgi wrzuciła je do sedesu i spuściła wodę.

Kolejny raz sprawdziła, czy okna są dobrze zamknięte, bo może jakaś gwałtowna wichura poluzowała okiennice i niezidentyfikowany krwiożerczy owad mógłby dostać się do wnętrza, i przynieść na aparacie gębowym, który wkłułby w delikatną skórkę, jakąś śmiertelną chorobę. Albo szczury. Szczurów Gloria obawiała się najbardziej. Te inteligentne stworzenia z łatwością pokonają każdą przeszkodę, by dotrzeć do dzieci i obgryzać ich słodkie ciałka. Na świecie żyło zdecydowanie za dużo gatunków zwierząt. Gloria, choć bardzo się starała, nie była w stanie przewidzieć, do czego są zdolne i jaką bronią biologiczną dysponują. Dlatego każdego wieczoru dokładnie wietrzyła pokój - dzieci powinny mieć świeże powietrze - a następnie sprawdzała każdy kąt, każdą szparę, wszystkimi swoimi zmysłami. Po czym odkurzaczem, do którego zresztą też nie miała pełnego zaufania - przecież w rurze mógł skryć się wąż, który uciekł od sąsiada terrarysty - pochłaniała niewidzialnych wrogów.

Wróciła do łóżka i próbowała zasnąć, ale wizja unoszącego się bezbarwnego i bezwonnego, a więc tym bardziej niebezpiecznego gazu, nie dawała jej spokoju. W budynku, co prawda, nie było instalacji gazowej, została zlikwidowana od czasu zamknięcia wschodniego gazociągu, ale przecież jakieś rury pozostały, w dodatku nieszczelne, od lat niekontrolowane, a może właśnie podpisano porozumienie - Gloria nie śledziła bieżących wiadomości - i odkręcono kurek. Wypadałoby otworzyć okno, lecz co, jeśli wlecą owady. Włączyła radio, może dowie się czegoś więcej, niestety, mówią tylko o katastrofie lotniczej - Gloria nie pozwoli bliźniakom latać samolotami - i o epidemii cholery w Dżibuti. Pośpiesznie spraw­dza, gdzie leży Dżi­bu­ti. Na szczę­ście da­le­ko, ale jej dzie­ci do Afry­ki nie po­win­ny po­dró­żo­wać.

Teraz są małe i nie wychodzą same z domu, matka może śledzić ich każdy ruch, decydować o tym, co jedzą, czym się bawią i jakie noszą ubrania. Ale kiedyś nadejdzie ten straszny dzień, w którym zapragną być samodzielne. Opuszczą dom, będę poznawać obcych ludzi, jeździć samochodami, kupować pełne chemii jedzenie i, nie daj Boże, pić alkohol. Świat jest taki niebezpieczny...

*

Gloria każdego dnia przeznacza pół godziny na planowanie przyszłości. Miewa różne pomysły. Ostatnio wymyśliła, że wybuduje duży, wygodny dom z dala od cywilizacji, dom otoczy starannie zaprojektowanym ogrodem, a ogród wysokim murem obronnym. W ten sposób stworzy oazę bezpieczeństwa i spokoju, do której zło nie będzie miało dostępu. Majątek po babci, przy rozsądnym gospodarowaniu, pozwoli zrealizować projekt.

Ale co zrobi, jeśli w dzieciach obudzi się ciekawość, jeśli zechcą poznać świat istniejący za wielkim murem?

Od początku musi wpajać im przekonanie o czyhających na zewnątrz zagrożeniach, o potwornych chorobach, okrutnych mordercach, śmiercionośnych wojnach i kataklizmach, musi wykształcić w nich obsesyjny lęk przed nieznanym...

Matka przypomina sobie historię Adama i Ewy, ci pierwsi ludzie też kiedyś żyli w bezpiecznym Raju, i nieważne, że sam wszechmocny Bóg, stwórca świata, zagroził im śmiercią za zerwanie owocu z drzewa poznania dobra i zła. Ciekawość zwyciężyła. Więc co, jeśli dzieci nie okażą się posłuszne i wbrew zakazom, jakimś sprytnym sposobem, opuszczą ogród?

Gloria przymyka oczy, by lepiej ujrzeć w wyobraźni wszelkie nieszczęścia dotykające wolnych ludzi, widzi leżące na ulicy posiniaczone i zakrwawione ciało syna wydającego ostatni oddech na oczach obojętnych tłumów, widzi córkę słaniającą się pod wpływem narkotyków i alkoholu, która żebrze u przechodniów o pieniądze…

- Nie! Nie można do tego dopuścić! – Kobieta zdławia rozpaczliwy krzyk i wbija paznokcie w oparcie fotela.

Gdy tylko dzieci zaczną pytać, co jest za murem, bo na pewno zaczną, wówczas zaaplikuje im środki uspokajające. Ponadto zaprojektuje specjalny pokój z kratami w oknach, oczywiście komfortowo wyposażony. A może by jeszcze przygotować skórzane, albo lepiej metalowe, obroże na szyje, które za pomocą grubych łańcuchów przypinałoby się do specjalnych klamer wbudowanych w ściany? Tak, na wszelki wypadek. Musi chronić bliźniaki skutecznymi metodami, bo przecież, jako matka, ponosi za nie całkowitą odpowiedzialność.

Gloria czytała niedawno o chipach, które wszczepia się zwierzętom pod skórę, aby można je było łatwiej lokalizować. Warto dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat.

Nieustannym zmartwieniem matki jest myśl o własnej chorobie lub śmierci, myśl, która wywołuje dreszcz przerażenia i trudności w oddychaniu. Kto wtedy zajmie się bliźniakami, kto im zapewni doskonałą opiekę? Nie ma na świecie osoby godnej zaufania w tej sprawie.

Gloria zna tylko jedno wyjście. Oprócz babcinych pieniędzy, trzyma w sejfie trzy szklane fiolki z trucizną.

Tak długo starała się o własne dziecko, przeżyła lata pełne zmiennych nadziei i rozczarowań, dziesiątki stresujących spotkań ze skrupulatnie wybieranymi mężczyznami, setki wizyt w poradniach zdrowia kobiecego, tysiące zażytych pigułek i całe mnóstwo niecierpliwie robionych ciążowych testów, aż wreszcie trud został nagrodzony, i to podwójnie. Lekarz powtarzał radosną nowinę wielokrotnie, zanim uwierzyła, a po chwili zemdlała.

Właśnie wtedy musiało w nią wejść to uczucie nieustającego lęku.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
blaszka · dnia 02.02.2014 07:43 · Czytań: 1626 · Średnia ocena: 4,8 · Komentarzy: 49
Komentarze
Usunięty dnia 02.02.2014 12:48
Od tej strony to my się jeszcze chyba nie znamy. Tym bardziej mi miło.

Świetnie pokazałaś, jak cienka jest granica i jak łatwo zaprzyjaźnić się z obsesją. Jest przekonująco i nie ma efektu znużenia, co niełatwo osiągnąć przy takich statycznych tekstach, bez jakiejś specjalnie rozkręconej akcji.

Stylistycznie jest dobrze. Ale mogłoby być lepiej.

Cytat:
by na­słu­chi­wać od­gło­sów, śpią­cych w dru­gim po­ko­ju, dzie­ci.

wywaliłabym przecinki

Cytat:
Za każ­dym razem, nie­mal wkła­da­ła ucho

j.w.

Cytat:
czyli od sied­miu nie­speł­na mie­się­cy

od niespełna siedmiu miesięcy

Cytat:
Każ­dej nocy bu­dzi­ła się co go­dzi­nę, by wsłu­chi­wać się w senne rytmy.

Cytat:
Nie­prze­spa­ne noce spra­wia­ły, że matka była nie­ustan­nie zmę­czo­na.

tutaj bardziej jakoś pasuje mi "Gloria"

Cytat:
Dławi się! Na pewno guzik ode­rwał się od po­szew­ki i wpadł do ma­leń­kich uste­czek, stam­tąd do gar­dła, póź­niej do tcha­wi­cy i… Glo­ria ze­rwa­ła się

Cytat:
ie była w sta­nie prze­wi­dzieć(,) do czego są zdol­ne

Cytat:
Dla­te­go każ­de­go wie­czo­ru do­kład­nie wie­trzy­ła pokój - dzie­ci po­win­ny mieć świe­że po­wie­trze - a na­stęp­nie spraw­dza­ła

z myślnikami jest chyba bardziej przejrzyście

Cytat:
Po czym(,) od­ku­rza­czem, do któ­re­go zresz­tą też nie miała peł­ne­go za­ufa­nia - prze­cież w rurze mógł skryć się wąż, który uciekł od są­sia­da ter­ra­ry­sty - po­chła­nia­ła nie­wi­dzial­nych wro­gów.

pierwszy przecinek do kosza; myślniki j.w.

Cytat:
od lat nie­kon­tro­lo­wa­ne, a może wła­śnie pod­pi­sa­no po­ro­zu­mie­nie - Glo­ria nie śle­dzi­ła bie­żą­cych wia­do­mo­ści - i od­krę­co­no kurek.

myślniki again

Cytat:
Włą­czy­ła radio, może dowie się cze­goś wię­cej, nie­ste­ty, mówią tylko o ka­ta­stro­fie lot­ni­czej, Glo­ria nie po­zwo­li bliź­nia­kom latać sa­mo­lo­ta­mi, i o epi­de­mii cho­le­ry w Dżi­bu­ti, ko­bie­ta spraw­dza, gdzie leży Dżi­bu­ti, na szczę­ście da­le­ko, ale jej dzie­ci do Afry­ki nie po­win­ny po­dró­żo­wać.

a tutaj jest już mega bałagan; wpada teraźniejszy i ciągnie się już do końca tekstu - wcześniej piszesz w przeszłym; poza tym zdanie jest za długie i niezręczne; spróbuj może tak:
Włą­czy­ła radio z nadzieją, że dowie się cze­goś wię­cej. Nie­ste­ty, mówią tylko o ka­ta­stro­fie lot­ni­czej - Glo­ria nie po­zwo­li bliź­nia­kom latać sa­mo­lo­ta­mi - i o epi­de­mii cho­le­ry w Dżi­bu­ti. Pośpiesznie spraw­dza, gdzie leży Dżi­bu­ti. Na szczę­ście da­le­ko, ale jej dzie­ci do Afry­ki nie po­win­ny po­dró­żo­wać.

Cytat:
i(,) wbrew za­ka­zom, ja­kimś spryt­nym spo­so­bem(,) opusz­czą ogród?

wywaliłabym zawartość nawiasów

Cytat:
która wy­wo­łu­je dreszcz prze­ra­że­nia i trud­no­ści w od­dy­cha­niu. Kto wtedy zaj­mie się bliź­nia­ka­mi, kto im za­pew­ni do­sko­na­łą opie­kę? Nie ma na świe­cie osoby, któ­rej



I wywal kropkę z tytułu.
ajw dnia 02.02.2014 13:28 Ocena: Świetne!
Rewelacyjnie opisałaś tę paranoję. Myślę, że przy takim zamknięciu się na świat dojdzie do tego, że w imię dobra bliźniaków będzie je truła i leczyła. Podtrute nie bedą miały siły by opuścić twierdzę, a leczenie zaspokoi jej potrzebę kontroli nad dzieciakami. Co za egoizm. Koszmar. Jezu Chryste! I pomysleć, że są takie matki, które zaszczepiają dzieciom lęk przed życiem zanim zaszczepią przeciwko polio, gruźlicy, czy innymi chorobami. A prawdziwa miłość nie polega przecież na ciągłym trzymaniu w ramionach, tylko dawaniu wolności.. Ja przynajmniej tak pojmuję miłość :)
Miladora dnia 02.02.2014 14:50
Faktycznie to paranoja.
Lecz niestety są takie matki, które zaślepione strachem o bezpieczeństwo dzieci, uzależniają je i ubezwłasnowolniają, czyniąc w ich psychice niepowetowane szkody.
Dzieci niestety nie rodzi się dla siebie, lecz dla świata, i tak jak ptaki wypychają młode z gniazda, żeby nauczyły się latać i żyć samodzielnie, tak matki powinny dać swoim dzieciom możliwość niezależnego życia i rozwoju.

Dobrze napisane opowiadanie, Blaszeczko. :)
Nie zgrzyta stylistycznie, a po poprawieniu tych niewielu potknięć wyłowionych przez Morfkę, będzie naprawdę dobrze.
Ale:
morfina napisała:
Włą­czy­ła radio, może dowie się cze­goś wię­cej, nie­ste­ty, mówią tylko o ka­ta­stro­fie lot­ni­czej, Glo­ria nie po­zwo­li bliź­nia­kom latać sa­mo­lo­ta­mi, i o epi­de­mii cho­le­ry w Dżi­bu­ti, ko­bie­ta spraw­dza, gdzie leży Dżi­bu­ti, na szczę­ście da­le­ko, ale jej dzie­ci do Afry­ki nie po­win­ny po­dró­żo­wać.

Ten fragment, moim zdaniem, obrazuje tak zwaną gonitwę myśli, dlatego wydaje się niespójny, chociaż tak nie jest.

Wpadnę jeszcze i zerknę po dopracowaniu.

Miłego :)
blaszka dnia 02.02.2014 15:59
morfino
niezawodna korektorko, mnie także miło, ze zawitałaś!
Pierwsze dwa cytaty: przecinki do nich dostawiłam dzisiaj rano, już na PP, zatem wnioskuję, że trzeba słuchać pierwotnego instynktu ;)
Pomyślę nad poprawkami i zajmę się nimi nieco później.
Na razie wpadłam tylko podziękować!

ajw
obraz nadopiekuńczej matki jest tutaj przejaskrawiony, ale fakt, że rodzi się coraz mniej dzieci, często długo oczekiwanych, sprawia, że model wychowania diametralnie różni się od modelu realizowanego przez nasze babki, a może świat jest teraz bardziej niebezpieczny...

Milu
bardzo się cieszę, że zawitałaś ze swoim komentarzem.
Zastanawiałam się nieraz, dlaczego w szkołach jest tyle różnych przedmiotów, a nie naucza się psychologii czy pedagogiki rodzinnej. Wiadomo, jest to zadaniem rodziców, tylko jak wielu z nich czyni to świadomie i odpowiedzialnie...
Poprawek dokonam w wolniejszej chwili.

Dziękuję Wam, drogie komentatorki, za poczytanie i zostawienie śladu swojej bytności.
Pozdrawiam serdecznie.
Dobra Cobra dnia 02.02.2014 16:47 Ocena: Bardzo dobre
O kurde! Ale wariatka!


Witaj blaszko,

Jakże plastyczny obraz nam dziś serwujesz! Nadwrażliwi rodzice to piękny temat do rozmów i do pisania o nim.

Zauważam, że teraz coraz więcej takich "świadomych" rodziców, którzy nie dadzą dziecku ani chwili na pobycie z samym sobą, tylko od najmłodszych lat języki, balet, koła zainteresowań, obozy i kolonie, prace społeczne, odpowiedzialne stanowiska w szkole, załatwiane po znajomości staże, praca...

Kiedyś to bylo pięknie. Młody człowiek wrócił ze szkoły, poganiał na podwórku, zjadł obiad, odrobił lekcje bez zbytniego przemęczania się a później mógł nic nie robić.

Trzeba wyraźnie stwierdzić, że nasza bohaterka ma hysia. Może spowodowane to jest trudnością w zajściu w ciążę, a może jest przewrażliwioną matką polką, co to śpi razem ze swoim dzieckiem, aby czasem nie użarł go zły komar po nocy.

Chore to, no ale każdy robi, jak tam se uważa. Można się z tego pośmiać, tak jak śmiejemy się z kawałów czy idiotów celebrytów.


Się podoba, się czyta!


Pozdrawiam serdecznie, życząc spokojnego i milczącego popołudnia...

DoCo
amsa dnia 02.02.2014 18:06
blaszko - świetne studium fiksacji na temat lęku. I, wbrew pozorom, wcale nie taki fantastyczny. Wygląda na to, że matka cierpi na jakoś chorobę, może schizofrenię? Bo trudno tu mówić o nadopiekuńczości. Masakryczny ten tekst. Ale mnie zastanawia jedno, gdzie są bliscy? Czy nikt nie widzi, co się z nią dzieje? Bo tak naprawdę to nie dzieci są ofiarą - one śpią spokojnie i bezpiecznie - ale Gloria pogrąża się coraz bardziej. To się musi źle skończyć, bo następstwo jej poczynań może doprowadzić do jednego finału...

Poniżej kilka uwag, poza tym może zastanowisz się nad skróceniem niektórych zdań?

Pozdrawiam, pozostając pod wrażeniem

B)

Cytat:
Tej nocy, dziew­czyn­ka lekko kaszl­nę­ła
- bez przecinka
Cytat:
Po czym, od­ku­rza­czem,
- bez przecinka
Cytat:
Włą­czy­ła radio, może dowie się cze­goś wię­cej, nie­ste­ty, mówią tylko o ka­ta­stro­fie lot­ni­czej, Glo­ria nie po­zwo­li bliź­nia­kom latać sa­mo­lo­ta­mi, i o epi­de­mii cho­le­ry w Dżi­bu­ti, ko­bie­ta spraw­dza, gdzie leży Dżi­bu­ti, na szczę­ście da­le­ko, ale jej dzie­ci do Afry­ki nie po­win­ny po­dró­żo­wać.
- podziel to zdanie
Cytat:
wy­god­ny dom z dala od cy­wi­li­za­cji, dom oto­czy sta­ran­nie za­pro­jek­to­wa­nym ogro­dem,
- bez drugiego dom - otoczy budynek
Cytat:
za­pro­jek­to­wa­nym ogro­dem, a ogród wy­so­kim murem obron­nym
- ogrodem z wysokim
blaszka dnia 02.02.2014 18:22
DoCo

zgadzam się z tym, co napisałeś, rodzice czasem bardzo troszczą się o swoje dzieci, robią to najczęściej w dobrej wierze, a skutki są różne.
Chciałam też w swoim tekście pokazać drugą stronę medalu, czyli nie tylko krzywdę dzieci, ale też dramat samej matki, która żyje w ciągłym lęku. Gdyby tematu nie przejaskrawiać, wiele kobiet odnalazłoby tu swoje lęki, bo nie ma co ukrywać, że lęk o dzieci towarzyszy nam przez całe życie, nawet gdy są one już dorosłe. Ja np. przy okazji każdej podróży muszę dzwonić do mamy z informacją, że szczęśliwie dojechałam. A jak to jest z ojcami - też się boją, gdy córeczka lub synek siada w samochód i jedzie w świat? Tylko czy bardziej o dziecko czy o auto? ;)

Też pozdrawiam, niezbyt milcząco...

amso
twój komentarz wpłynął, gdy pisałam odpowiedź do DoCo
i właśnie zauważasz to, o czym w niej wspominam,
o dramacie samej matki
tekst wrzuciłam do kategorii: groteska,
zatem postać matki jest przedstawiona karykaturalnie,
tym niemniej nie daje powodów do śmiechu, a raczej przeraża.
Natomiast, biorąc pod uwagę realia, znam wiele matek, które od momentu poczęcia ciągle "się trzęsą" o swoje dzieci. Co np. powiedzieć o kobiecie, która nie wyjdzie z domu (do sąsiadki w budynku obok), jeżeli nie zapewni opieki swojemu 11-letniemu synowi...
Biorę się za poprawki!

Dziękuję za wizytę i pozdrawiam serdecznie ;)

Poprawiłam, jak umiałam. Powinno być ok.
Dwa ostatnie cytaty zasugerowane do zmiany przez amsę, pozwoliłam sobie zostawić po staremu, gdyż powtórzenie było celowe, a drugie orzeczenie domyślne:
"że wybuduje duży, wygodny dom z dala od cywilizacji, dom otoczy starannie zaprojektowanym ogrodem, a ogród (otoczy) wysokim murem obronnym"

Dziękuję za pomoc!
henrykinho dnia 02.02.2014 20:48
Mocny tekst, mocno nakreślony charakter Glorii. „Ja, ja i ja!” pod płaszczykiem opieki nad dzieckiem.
Jeśli chodzi o odczucia, to udało Ci się rozpalić w moich wnętrznościach złość wobec matki-uzurpatorki, która posunie się do wszystkiego, aby tylko „wyprodukować” sobie towarzystwo, związać ze swą beznadziejnie nudną osobą inne, bezbronne istoty. Wydaje mi się, że do tego to wszystko dąży, nie może być inaczej – namiastka władzy nad nieletnią częścią familii i jej dozgonna lojalność są warunkiem spełnienia rodzicielki. Marny ze mnie psycholog, ale obstawiam, że kompleksy i własne niepowodzenia stworzyły solidny fundament pod charakter skrajnie nadopiekuńczej antybohaterki.
Po raz trzeci: Mocne.

pozdrawiam
Dobra Cobra dnia 02.02.2014 21:55 Ocena: Bardzo dobre
Mamusie i tatusie nie raz odmiennie odbierają opiekę nad swoimi dziećmi. Niejedna matka liże żółądzia swoim synkom, aby im się przypadkiem nie zaparzył a niejeden ojciec prowadzi chłodny wychów, gdzie dziecko uczy sie być zdane na siebie, czyli uczy się życia.

W domach, gdzie auto jest fetyszem, istnieje obawa, że stary bardziej będzie drżał o furę niż o latorośl.

Opowieść jest dobrze podana, bo czyta się groteskę a i działa ona tym mocniej, im poważniej jest podana.

Ja nigdy nie wiem, gdzie się kończy a gdzie zaczyna groteska czy humoreska, wstawiam więc swoje dzieła do kategorii Inne.

Uśmiechy

DoCo
blaszka dnia 02.02.2014 22:51
henrykinho
Cytat:
udało Ci się rozpalić w moich wnętrznościach złość wobec matki-uzurpatorki

to widać w całym komentarzu ;)
Cóż, dla autora to radość, kiedy tekst wywołuje emocje, ale z drugiej strony mówią, że ponoć złość piękności szkodzi, a tego bym dla Ciebie nie chciała.
Dziękuję za koment i odpozdrawiam.

DoCzko
może to i lepiej, że jest jakaś równowaga w rodzinie, no bo gdyby jeszcze tatuś żołędzia lizał...
Dobra Cobra dnia 02.02.2014 22:57 Ocena: Bardzo dobre
...to by już niedobrze było, nie?

DoCo
zawsze dnia 02.02.2014 23:03
Cytat:
Każ­dej nocy re­gu­lar­nie co go­dzi­nę, bu­dzi­ła się i wsłu­chi­wa­ła w senne rytmy

a tu bym usunęła przecinek, a co.
Cytat:
Zanim na­ci­snę­ła klam­kę, uczy­ni­ła znak krzy­ża i za­mknąw­szy oczy, na­słu­chi­wa­ła tu­po­tu szczu­rzych nóg. Lecz tylko szalony łomot własnego serca dobiegł do jej uszu.

a to może warto połączyć w jedno zdanie?

Cytat:
Dławi się! Na pewno guzik ode­rwał się od po­szew­ki i wpadł do ma­leń­kich uste­czek, stam­tąd do gar­dła, póź­niej do tcha­wi­cy i…

może warto skursywować?
Cytat:
wbrew za­ka­zom, ja­kimś spryt­nym spo­so­bem(,) opusz­czą ogród?



Blaszko,
przyjemnością było dla mnie czytanie tak emocjonującego tekstu. Bo strasznie współczuję Twojej Glorii (imię, domyślam się, nieprzypadkowe?), a jednak jej cierpienie mnie perwersyjnie pochłonęło.

Znam mniej restrykcyjny przypadek super-mamusi, która dzwoniła do MEN-u, by upewnić się, że szkoła, do której chodzi synek, na pewno ma uprawnienia do nauczania...
blaszka dnia 02.02.2014 23:24
Witaj zawsze

a dla mnie przyjemnością jest czytanie Twojego komentarza ;)

Ojej, jeszcze jakieś przecinki niewydarzone się zaplątały. Po trzeciej korekcie, tekst będzie doskonały pod względem interpunkcyjnym! Chyba.
Myślę, że warto połączyć oba zdania w jedno.
Do skursywowania nie skłonię się, bo musiałabym być konsekwentna w całym tekście, a samej mi trudno rozpoznać, gdzie są myśli bohaterki, a gdzie rola narratorki, trochę to poprzeplatane.

Przypadek, który opisujesz, wywołał mój uśmiech od ucha do ucha.

Dziękuję za wizytę i pozdrawiam zawsze

DoCo
wiadomo, że niedobrze by było, chociaż nie znam się na tym, może w celu odkażania jednak dobrze...
ajw dnia 03.02.2014 11:26 Ocena: Świetne!
Tak sobie myślę, że może w poprzednim komentarzu uwzględniłam tylko dramat dziecka mającego taką matkę, a nie pomyslałam o niej samej jak o człowieku, który cierpi.
To prawda, że macierzyństwo daje nam cały wachlarz pozytywnych odczuć, ale rzeczywiście w pakiecie dostajemy też lęk o dziecko, który towarzyszy nam całe życie. Twoja postać jest oczywiście przerysowana, ale prawdą jest, ze wiele matek nie radzi sobie z błędnym kołem, w które same się wpędzają, pozwalając by ów lęk stał się dominującym uczuciem w stosunku do dziecka. Nie potrafią nad tym panować doprowadzając swój stan do paranoi. I tak jest właśnie w tym przypadku.
Świetnie to pokazałaś.
blaszka dnia 03.02.2014 13:24
ajw
jak miło, że wróciłaś, w ogóle fajnie, że jesteś na PP ;)

Cytat:
macierzyństwo daje nam cały wachlarz pozytywnych odczuć, ale rzeczywiście w pakiecie dostajemy też lęk o dziecko

taki becikowy pakiecik ;)

Miłego dnia!
Jimmy Jordan dnia 03.02.2014 13:49 Ocena: Bardzo dobre
Tekst szybko "wciąga" po zaledwie dwóch akapitach wiedziałem, że zostanę tu do końca. Jest coś absurdalnie prawdziwego w tych nocnych lękach i rojeniach. Zwłaszcza obrazek szczurów próbujących znaleźć drogę do dziecka przeraził mnie i zarazem sprawił, że sam zacząłem myśleć o przyszłości i losie własnych ewentualnych potomków. /Gloria musi być postacią bardzo złożoną, skoro do głowy wpadają jej wizje, z jednej strony destrukcyjne, z drugiej miliony sposobów, by zaradzić każdej z nich. Apogeum, w moich oczach, tekst osiąga kiedy Gloria sięga po biblijne porównanie i jakby mimochodem poddaje trop ucieczki z raju (która jednak była raczej wygnaniem, ale chodzi przecież o chęć poznania, "co znajduje się za murem :)). Świetny tekst, przybliżył mi świat narratora, inne spojrzenie, nową sytuację, z czego jestem ogromnie zadowolony. Zatem do poczytania, pozdrawiam, JJ.
pablovsky dnia 03.02.2014 14:45 Ocena: Świetne!
Twoja historia, Blaszko, to nic innego, jak obraz kobiety, dotkniętej chorobliwą obsesją o dobro swoich dzieci. Z tym, że słowo - dobro - bezwzględnie musimy umieścić w cudzysłowie. Nie podejrzewam Glorii o egocentryzm, jak wskazał henrykinho.
W Twoim opowiadaniu widzę dramat matki, której z biegiem czasu, choroba umysłu postępuje coraz dalej i jest to całkowicie niezależne.

Takie zachowania (obsesyjnej nadopiekuńczości) są wynikiem wielu, bardzo złożonych czynników. Jednak, gdy mamy już do czynienia z pewną psychozą (jak w przypadku Glorii) jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest psychoterapia z udziałem konkretnego specjalisty.

Sądzę, że chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, iż w większości przypadków takich zachowań - efekt jest odwrotny do zamierzonego. Kiedyś czytałem książkę o mężczyźnie, który był wychowywany przez matkę właśnie w podobny sposób.
Będąc dorosłym człowiekiem, kochał ją z całego serca, ale jego druga osobowość nienawidziła rodzicielki, następstwem były przede wszystkim psychopatyczne zachowania i wiązało się to z mnóstwem konsekwencji, jakie ponosił w dorosłym życiu.
blaszka dnia 03.02.2014 20:32
Witaj JJ

jako rzekłeś, tako uczyniłeś i to z wielką szczodrością ;)
Gdzieś tam w naturze człowieka tkwi ciekawość, którą szczególnie pobudzają zakazy.
Bo co by było, gdyby Bóg w ogóle nie wspomniał o drzewie? Może do dziś żylibyśmy w Raju ;)
Dziękuję za bardzo miły komentarz

Hallo Pablo
nie mogę już nic dodać do Twojego psychologicznego komentarza, może tylko to, że rodzicielstwo to największa odpowiedzialność na świecie, odpowiedzialność za charakter drugiego człowieka, a poniekąd i za charaktery kolejnych pokoleń. Biedna Gloria chciała dobrze, i nikt jej nie doradził, nie wskazał właściwej drogi.
Dzięki za odwiedzinki
al-szamanka dnia 03.02.2014 22:38 Ocena: Świetne!
Wyjaśnienie obsesyjnej nadopiekuńczości matki widzę w przedostatnim akapicie.
Pięć linijek tekstu zaledwie, ale materiału wyjątkowo dużo, aby rozpoznać z jaką kobieta mamy do czynienia.
Wyraźnie wynika z niego, że jeszcze przed zajściem w ciążę, jej poczynania pozwalają rozpoznać osobowość schizoidalną, albo unikającą.
Jakie zdarzenia, niepowodzenia i lęki mogły ją tak ukształtować?
Gloria pragnie mieć dziecko. Tylko dla siebie i całkowicie.
Ale...
Nie ma mowy o założeniu prawdziwej rodziny.
Mężczyzna jest tu tylko narzędziem, niczym więcej. Ma przekazać solidny materiał genetyczny.
Dlaczego Gloria nie chce wiązać się z ojcem dzieci?
Ze strachu przed odrzuceniem?
Jakich krzywd doznała w życiu, które doprowadziły do takiej sytuacji. Jakich tragedii.
Wspomniana jest babcia, o rodzicach ani słowa.
Można się jeszcze długo zastanawiać, ale to zaleta dobrych tekstów, że zmuszają do myślenia i pochylenia się nad nimi.
Mocny, sprawnie napisany kawałek.

Pozdrawiam:)
blaszka dnia 04.02.2014 08:23
Witaj Al,
od razu widać, że to komentarz fachowca. Nie oceniasz bohaterki, a analizujesz, szukasz przyczyn jej zaburzonej osobowości, niewłaściwych zachowań. Czy nie tak powinno się postępować w życiu codziennym? Chyba zbyt często mamy skłonności do pochopnych osądów i odrzucania ludzi, którzy sobie słabiej radzą z emocjami, nie wiedząc, jakie tajemnice kryje ich przeszłość. Ale to już zupełnie inny temat...
Dziękuję Ci, Al, za wnikliwe spojrzenie i cenny komentarz.
Pozdrawiam cieplutko.
labedz dnia 05.02.2014 10:17 Ocena: Świetne!
Cytat:
są­sia­da ter­ra­ry­sty

Majstersztyk, blaszko! Ależ jestem zły, że sam nie wpadłem na taką kapitalną frazę! :)

Bardzo dobrze napisany tekst. Świetne, zdystansowane przedstawienie paranoi. Bez jednoznacznego, łatwego oceniania, choć ocenę można sobie wyczytać. Ale subtelnie, nie nachalnie, i to jest atut tego tekstu.
Narracja jest tu obserwatorem, nie ewaluatorem. A historia sama w sobie, jest smutna i straszna, a przy tym bardzo mocna.
mike17 dnia 05.02.2014 12:30 Ocena: Świetne!
Bardzo udane studium ostrego zespołu paranoidalnego, w którym usystematyzowany ciąg urojeń wypełnił przestrzeń życiową bohaterki, jej wewnętrzny świat i spojrzenie na własne dzieci i ich "rolę" w życiu obłąkanej matki.
Absolutnie popieram to, co napisała Aldonka, ale od siebie dorzucę jeszcze coś, co w psychice Glorii jest dość charakterystyczne i w miarę czytania tekstu rzuca się wnet w oczy: wybitny rys psychopatyczny jej głęboko zaburzonej osobowości, o czym świadczy opis "przyszłego" domu, fiolki z trucizną, chęć absolutnego ubezwłasnowolnienia dzieci, zdominowania ich świata własnym planem na niego.
Ponadto fakt, iż kobieta z premedytacją poszukiwała odpowiedniego "ojca" i postanowiła wykorzystać go zgoła instrumentalnie świadczy o skrzywionym myśleniu odnośnie posiadania rodziny i męża, który tutaj absolutnie nie wchodził w grę.

Ciekawe, jakie wychowanie wyniosła z domu.
Może panował tam chłód emocjonalny?
Przeszłość dałaby wiele odpowiedzi...

Takie kobiety naprawdę istnieją, widuje się je, ale nigdy nie widziało się mężczyzny.
Potem nagle chodzą już z wózkiem i każdy zachodzi w głowę, jak i kiedy to się stało.
Może to znak czasów?
Pytania można zadawać do bólu i tak odpowiedź zna jeno wiatr.

I ciekawe, co w przyszłości zrobią te dzieci - chęć wyrwania się z klatki powinna zwyciężyć.
Lecz jak wówczas zachowa się matka, podobna do Glorii?

Mocny, solidnie napisany utwór.
Życiowy, niestety, boleśnie, nawet.
Czytałem z zapartym tchem :)
blaszka dnia 05.02.2014 17:27
labedz
nie złość się, bo Ci piórka oklapną, jeszcze jest wiele fraz do wymyślenia!
A ja się cieszę, że znalazłeś chwilę w swoim długim i napiętym grafiku, by przeczytać i ocenić, a że ocena miła sercu memu, to radość jeszcze większa. Dzięki.

mike 17
zastanawiam się dlaczego 17? Czy pierwszych 16 było już zajętych, czy to może jakaś cudowna liczba?
Radość, że sam Król Komentarzy do mnie zawitał!
Zazdroszczę Ci takiej swobody wypowiedzi na każdy temat ;)
Bardzo mi miło, że pozytywnie oceniasz tekst. To daje motywacją do dalszej pracy twórczej.
Pozwolę sobie zapamiętać na dłużej następujące, bardzo trafne, zdanie z Twojego komentarza:
Cytat:
Pytania można zadawać do bólu i tak odpowiedź zna jeno wiatr.


Pozdrawiam miłych Panów ;)
ajw dnia 05.02.2014 17:33 Ocena: Świetne!
A ja jeszcze dodam do twierdzenia mika, że wiatr wieje tam, gdzie chce :)
blaszka dnia 05.02.2014 17:38
A ja znam dalej:

Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. (J 3.8)
mike17 dnia 05.02.2014 17:51 Ocena: Świetne!
Czemu 17, a to tajemnica :)
Nie jest tak, że na każdy temat można lub da się wypowiedzieć, czasem zwyczajnie kawałek do mnie nie gada, to daję se na luz, a jak już paszczę rozdziawi, to wbijam w tę tematykę :)
Królem jestem chyba tylko swoich własnych spodni :)
A skoro żeś zapodała tak odjechany produkt, nie mogło mnie zabraknąć, poszedłbym za to do piekła!
Więc pisz, dziewczyno, a ja będę w pobliżu.

Ahoy!
ajw dnia 05.02.2014 17:53 Ocena: Świetne!
Pięknie brzmi , ale żeby było już całkiem wszystko na ten temat, Jezus jeszcze dodał, że tak jest z każdym, kto narodził się z Ducha :) Normalnie robią się rekolekcje ;) To tak dla równowagi, żebyś nie myslała o mnie tylko jako o jawnogrzesznicy ;) ;)
blaszka dnia 05.02.2014 18:04
mike tajemniczy 17
piszesz takie rzeczy, że aż się rumienię, a jako, że z awatara patrzysz prosto w moje oczy, to Ci wierzę ;)

ajw
fajnie, ze uzupełniłaś, szacun
to jeden z moich ulubionych wersów
nie myślałam o Tobie w ten sposób, cenię odwagę odkrywania zakamarków kobiecej duszy
ajw dnia 05.02.2014 18:59 Ocena: Świetne!
To również mój ulubiony cytat. Jedyny chyba, który w całości pamiętam i który mnie intryguje w dodatku :)
mike17 dnia 05.02.2014 19:07 Ocena: Świetne!
Oj, patrzę i szkoda, żeś , miła moja, skasowała swoją twórczość, bo pamiętam tam jakiś klawy tekścior o basenie???
Am I right?
A jak się mylę, wybacz szaleńcowi :)

Ale piszesz ze szwungiem, więc jestem już zwarty i gotowy na nowe produkcje!

Howgh!
blaszka dnia 06.02.2014 10:13
ajw
musi być w nim coś wyjątkowego, jeśli intryguje...

mike 17
wiesz przecież, że żałuję swego czynu
You are right!
Że też pamiętasz... Przy takiej ilości wystawionych komentarzy. Jestem pod wrażeniem.
No to trzeba brać się do roboty, skoro jesteś zwarty i gotowy ;)
Bye
Wasinka dnia 08.02.2014 21:57
Bardzo smutny obraz. A nawet przerażający. Główną bohaterkę raczej niezbyt można polubić, ale... Jejku, gdy się tak przystanie przy tej biednej matce, która sama siebie wpędza w obsesje, to aż żal się jej robi. Kobieta niesamowicie cierpi, owa gra umysłu dzieje się jakby poza nią. Przecież na pewno wcale by tak nie chciała... Wystarczająco dojmujący jest lęk matki "normalnej" o swoje dziecko, a pomnożyć to jeszcze przez paranoję - potworne znaleźć się w takim świecie. Niepokojącym także jest (wręcz niebezpiecznym) znaleźć się w orbicie takiej planety, która zmiażdży wszystko, co wyda jej się groźne dla dziecka, nie wspominając już o samym dziecku... Paranoja Glorii (niewątpliwie to imię gadające) przeraża, człowiek ma ochotę potrząsnąć nią i wykrzyczeć, że robi krzywdę dzieciom, ale prawdopodobnie nie na wiele by się to zdało. Bo takie lęki i wewnętrzne grzmoty maja swoje podstawy w przeszłości, do której trzeba dotrzeć, by właściwie zrozumieć i leczyć...
Przeraził mnie fragment mówiący o truciźnie jako jedynym wyjściu, by dzieci nie cierpiały... Oby ktoś zdążył zareagować.
Napisane zręcznie, potrząsasz emocjami czytelnika - i, zdaje się, matek najbardziej. Matek, które starają się kochać "zdrowo"... Starają się - bo tak naprawdę każda z nich ma drżące nieustannie serce i ręce w pogotowiu... Nie raz musi walczyć, by wygrać z przemożną chęcią opieki i chronienia tego, co najukochańsze.
Współczuję kobiecie (choć mam ochotę zakrzyczeć ten jej irracjonalny strach i porządnie nagadać; wkurza mnie niesamowicie to, co wyrządza swoim dzieciom, lecz i poraża ta jej bezradność wobec samej siebie), boję się również o jej dzieci. Bardzo.

Nieźle weszłaś w rolę, wiedziałaś, co robisz.

Pozdrawiam księżycowo.
blaszka dnia 08.02.2014 23:21
Wasinko droga,

dziękuję serdecznie za tak obszerny komentarz, który doskonale podsumowuje treść opowiadania. Odkryłaś wszystkie strony medalu, gdyż pochyliłaś się zarówno nad dramatem matki, także nad jej przeszłością, jak i nad przerażającymi perspektywami dla dalszego życia dzieci.
Mój obraz jest oczywiście przejaskrawiony, lecz jak bardzo słusznie zauważasz:
Cytat:
Matek, które starają się kochać "zdrowo"... Starają się - bo tak naprawdę każda z nich ma drżące nieustannie serce i ręce w pogotowiu... Nie raz musi walczyć, by wygrać z przemożną chęcią opieki i chronienia tego, co najukochańsze.


Dziękuję, Wasinko, i pozdrawiam (sprawdzam czy za oknem świeci księżyc, ale nie) latarniowo.
puma81 dnia 20.02.2014 08:46 Ocena: Świetne!
blaszko, cóż mogę dodać do komentarzy powyżej?
Tekst jest świetny, wciągnęłam się od pierwszego akapitu. Nie ma dynamicznej akcji, a czytałam na wdechu do samego końca. Niewielu potrafi w taki sposób składać wyrazy, to szczególna umiejętność.
Gratuluję i pozdrawiam serdecznie:)
blaszka dnia 20.02.2014 15:33
pumo81
niezmiernie miło mi czytać Twoje słowa i nie aż wiem, co powiedzieć.
Najprościej: Dziękuję!
I pozdrawiam wzajemnie, równie serdecznie.
ajw dnia 20.02.2014 15:38 Ocena: Świetne!
Blaszko, gratuluję polecenia przez Redakcję :)
blaszka dnia 20.02.2014 18:24
Dziękuję za gratulacje, ajw. Uśmiech.

I przede wszystkim dziękuję Szanownej Redakcji w osobie zawsze za ten miły zaszczyt.
mede_a dnia 20.02.2014 18:37 Ocena: Świetne!
Również gratuluję. Tym bardziej, że to utwór z tych, które niełatwo zapomnieć. Czytałam dawno, ale wciąż w pamięci.
blaszka dnia 20.02.2014 18:45
Jejku, mede_a, nie wiedziałam, że czytałaś, i w dodatku utwór pozostawił ślad w pamięci. Słyszeć takie słowa, to wielka nagroda dla autora. Dziękuję!
azikuder dnia 20.02.2014 18:55
Wiele prawdy psychologicznej zawarte jest w tekście i myślę,że my matki odnalazłyśmy część siebie w bohaterce , tę część co objawiała się jedynie w snach. pozdrawiam Autorkę:)
blaszka dnia 20.02.2014 23:08
Witaj azikuder

Tak, masz rację, lęki o dzieci znajdują odzwierciedlenie w snach. czasem zastanawiam się, czy sny nie służą hartowaniu nas przed rzeczywistością...
Dziękuję za wizytę i pozdrawiam Czytelniczkę ;)
Krystyna Habrat dnia 04.03.2014 20:48 Ocena: Świetne!
Niby to groteska, jak sama zaznaczyłaś, ale to najbardziej realne odczucia matki. Jednej z wielu - jak zaznaczyłaś na początku. Za wyjątkiem trucizny.
Niejedna chyba matka myśli po nocach o ukryciu swych dzieci daleko od niebezpieczeństw tego świata, gdzieś za wysokim murem. Ale w dzień pozwala im wychodzić na podwórko, gdzie czyha tyle złego, bo wie, że bez tego byłyby nieszczęśliwe. Potem pozwala wyfrunąć z gniazda.
Za pomocą niewielu obrazów i detali przedstawiłaś to prawdziwie i z wielkim wyczuciem psychologicznym. Ta kobieta wcale nie jest nienormalna. Gdyby nie ta fiolka, ale tu przesadne dociśnięcie jest konieczne.
Mocny tekst. Przy czytaniu aż ściska w okolicach serca. Świetny.
blaszka dnia 04.03.2014 21:38
Tak, Krystyno
mówisz otwarcie o tym, do czego czasem wstydzimy się przyznać, do naszych lęków, zwykle przesadzonych i irracjonalnych, a jednak istniejących. Tutaj oczywiście reakcja matki wyolbrzymiona, ale same lęki wcale nie tak bardzo.
Dziękuję serdecznie za komentarz i pozdrawiam ;)
Krystyna Habrat dnia 05.03.2014 11:52 Ocena: Świetne!
Tak, bo sama jestem tak bojącą się o dzieci matką. Nie wypuszczałam ich na balkon I piętra, żeby który nie wypadł, ale na dwór - tak. I dziwię się, jak to się stało, że moi synowie, teraz już duzi, szybko stali się o wiele bardziej przebojowi i światowi niż ja. Zasługa ojca. Tylko ja wciąż się o nich niepokoję.
Celnie oddałaś lęki matczyne. I ładnie je opisałaś, zachowując prawidła dobrej literatury i znajomość psychologii co do osobowości matki. Ta rzutuje na chorobliwy styl wychowania, szczególnie, gdy nie równoważy tego obecność ojca.
Lubię, gdy mogę się utożsamić z bohaterką tekstu literackiego, nawet, gdy nie jestem aż taka sama we wszystkim, ale lubię na moment poczuć się podobnie. Skonstruowanie takiej postaci i sytuacji psychologicznej to wg mnie cecha (jedna z wielu) najlepszej literatury.
Pozdrawiam.
blaszka dnia 05.03.2014 18:41
Dziękuję, Krystyno
za ponowna wizytę i rozwinięcie tematu.
Dobrze, jeżeli ojciec stanowi przeciwwagę dla niepokojów matki.
Niestety, bohaterka tego utworu wybrała z niewiadomych powodów rolę samotnej matki.
To też jest temat do zastanowienia, czy etyczne jest, aby kobiety świadomie decydowały się na samotne macierzyństwo...
Pozdrawiam serdecznie.
Krystyna Habrat dnia 06.03.2014 11:26 Ocena: Świetne!
Zgadzam się z tobą. Ostatnio feministki mocno lansują instytucję samotnych matek, ale widzą to jednostronnie. Czasem życie tak zadecyduje, ale nie jest to wymarzona sytuacja tak dla dziecka, jak i kobiety. Widać to już w tym opowiadaniu.
stawitzky dnia 15.07.2014 16:38
kurde blaszka, fajne to!
julanda dnia 15.07.2014 17:58
I co dalej? Zostawiłaś, jakby niedodany rozdział. Szkoda, że mózg - tak wyjątkowa materia, niestety jest również ułomna. Znajduje ucieczkę, aby przetrwać, straszną ucieczkę. O normalność trudno, nawet w z pozoru normalnym. Taka biologia... totalna.
Pozdrawiam pięknie! :)
blaszka dnia 24.07.2014 11:13
Hej stawitzky!
dziękuję za koment. Miło mi go czytać ;)

Julando, witaj!
Ach te poetyckie zawiłości Twoich wypowiedzi. Trzeba zatem używać tej wyjątkowej materii, by zrozumieć komentarz ;) Dałam radę!
Dziękuję za odwiedzinki i pozdrawiam cieplutko ;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Yaro
12/11/2019 09:16
Dziękuje i zapraszam częściej do siebie :) .Pozdrawiam… »
BlueRiver
12/11/2019 09:04
marzenna chętnie przeczytam te wiersze :) Dziękuję za… »
marzenna
12/11/2019 08:52
Blanche, adam poeta, Arkady Widzę, raczej nie widzę… »
marzenna
12/11/2019 08:23
valeria Wszystkie twoje teksty są piękne, jak małe… »
marzenna
12/11/2019 08:14
Yaro Przemawia do mnie cały tekst, obiecujący, obrazowy,… »
marzenna
12/11/2019 08:09
Greg to już było :) Pisz o malarstwie, o wróblach, o kotach.… »
marzenna
12/11/2019 08:06
Kobra Zaburzenie somatyczne, praktycznie ogarnęły cały… »
marzenna
12/11/2019 07:55
Blue Ty z jednej traumy, w drugą :) Zmień lekarza. :) Chyba… »
BlueRiver
12/11/2019 06:36
Życie samo pisze scenariusze - raz lepsze, raz gorsze... »
Kamila N
12/11/2019 06:35
Wiersz do mnie mówi. »
marzenna
12/11/2019 06:30
Kamila poniosło cię :) :) :) »
Kamila N
12/11/2019 06:25
Ja widzę krzyk Muncha. W tym slocie; »
marzenna
12/11/2019 06:22
Kamila Masz rację, ja widziałam tylko trumnę, gwoździe,… »
Kamila N
12/11/2019 06:00
Lubię wiersze, które do mnie mówią, mówią, całe są metafora,… »
Kamila N
12/11/2019 05:41
Taki wiersz sie pisze raz na całe życie. Bo to emocja niesie… »
ShoutBox
  • mike17
  • 10/11/2019 17:42
  • Jeszcze 5 dni pozostało, by nadesłać swoją pracę na MUZO WENY 8, konkurs dla prozaików. Sprężcie się i ślijcie swoje utwory : [link]
  • Kazjuno
  • 09/11/2019 13:56
  • Przepraszam, Dobra Kobro za długie teksty... Kto wie? Może się kiedyś uda napisać krótki?
  • Dobra Cobra
  • 09/11/2019 13:19
  • Kazjunio, to Internet - każdy czyta co chce i komentuje, jak mu się chce. Nie wymuszaj komentów. Długie formy słabo się sprzedają w tym medium. Pisz dla wlasnej satysfakcji, a nie poklasku. Bez urazy.
  • Kazjuno
  • 09/11/2019 10:06
  • Dzięki Antosiu. Już od dawna wiem, że jesteś poczciwcem o gołębim serduszku.
  • AntoniGrycuk
  • 09/11/2019 09:33
  • Dobra, Kazjuno, jestem czuły na płacz, więc wieczorem postaram się przeczytac ;)
  • Kazjuno
  • 09/11/2019 08:38
  • Chlip, chlip... jest mi przykro. Poza odważną Al-Szamanką, reszta Koleżanek i Kolegów, olała komentowanie Gry cz. 12. Czyżbym na PORTALU wywołał zgorszenie?...
  • Dobra Cobra
  • 08/11/2019 18:02
  • Star Wars kontra Marvel kontra DC na przestrzeni lat: [link]
  • mike17
  • 08/11/2019 12:22
  • Jeszcze mamy tydzień na nadsyłanie prac do MUZO WEN 8, konkursu dla prozaików. Serdecznie zapraszam do udziału : [link]
Ostatnio widziani
Gości online:23
Najnowszy:ydahyw
Wspierają nas