mój Ojciec ps. "Nil" - mede_a
Poezja » Wiersze » mój Ojciec ps. "Nil"
A A A

 

szczęścia w domu nie znalazł
bo go nie było w Ojczyźnie*
 
w dębowej lasów trumnie pochował młodość
zabił pierwszym chybionym strzałem
następne już były celniejsze
nad truchłem pochylały się jak sztandar
białe czeremchy i czerwone polne maki
honorowe salwy oddały bekasy i puchacz
załkała czarna czapla do wtóru z żurawiem
który przybrał głowę paskiem krepy
w kondukcie kroczyło wszelkie leśne stworzenie
 
odszedł zanim Szczepkowska uśmierciła
komunę

 

* A. Mickiewicz "Konrad Wallenrod" 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
mede_a · dnia 21.03.2014 14:13 · Czytań: 441 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 27
Komentarze
spawngamer dnia 21.03.2014 14:25
Bardzo mi się podoba, świetnie "zlesiłaś" temat partyzantki - ale koniec ze Szczepkowską już mniej bo od poetyki przeszłaś do historycznego telewizyjnego konkretu i to jeszcze dla wielu wzbudzającego zażenowanie równe pośladkom tej Pani wystawionym do publiki.
azikuder dnia 21.03.2014 16:05
Mede_o, Poruszające jest Twoje wspomnienie o ojcu i czasach partyzantki, wyrażone w oszczędnych słowach. Leśne stworzenie, które kroczyło w kondukcie, te słowa mówią wiele o samotności żołnierzy żegnanych jedynie przez świat natury.
W zakończeniu wyrzuciłabym "z ekranu". Pozdrawiam Azi:)
mede_a dnia 21.03.2014 16:44
spawngamerze - dzięki, że wpadłeś. Cieszy mnie, że choć częściowo się podobało.
azi - również dziękuję. Wyrzucam " z ekranu". Będzie lepiej.
ajw dnia 21.03.2014 16:49
Przepraszam, bo tekst poważny, a ja nie mogę nijak go gryznąć, bo widzę obrazek, który chyba wynika z mojej niepoważnej wyobraźni. Mam wrażenie, ze jest trochę nadmuchany. Daj mi po łapach, bo 'te honorowe salwy' kojarzą mi się beznadziejnie głupio (może dlatego, ze babcia mówiła tak do dziadka, gdy puszczał wiatry).

Cytat:
w kon­duk­cie kro­czy­ło wszel­kie leśne stwo­rze­nie


To tez widzę bajkowo, jak w kreskówce - sarenki, zajączki itp.

Wybacz mi kochana mede_o, ale albo ja jestem zdrowo rąbnięta, albo ten tekst nie jest najlepszy (ze wskazaniem na to pierwsze). Pozdrawiam i do następnego ;)
mede_a dnia 21.03.2014 16:58
ajw, nie zwalaj na siebie winy. Zawsze jest winny autor. Jeśli dramat, który chciałam przedstawić, wyszedł mi disnejowsko i do śmiechu, tom po prostu nieudolny reżyser. Ot, tyle.
ajw dnia 21.03.2014 17:04
Ale jak czytacz ma zwichrzone postrzeganie świata, to już jego wina, wiec poczekaj na kolejne opinie, bo moja moze być odosobniona ;)

Ja jestem specyficzna, bo mi się wszystko głupawo kojarzy ;)
ponadchodnikami dnia 21.03.2014 17:59
Nie pasuje mi wers:
Cytat:
nie do­cze­kał wdzięcz­no­ści Oj­czy­zny

Mam wrażenie, że to stwierdzenie jest zbędne w kontekście reszty, tym bardziej, że w puencie jest powiedziane, że nie doczekał wolnej, niekomunistycznej Polski, ale to takie moje całkowicie osobiste odczucie.
A co do początku i środka, to bardzo zgrabne, jak dla mnie.
Pozdrawiam. :)
mede_a dnia 21.03.2014 18:06
ponadchodnikami - usuwam. Zawsze przyjmuję trafne propozycje. Dziękuję za opinię.
Abi-syn dnia 21.03.2014 23:46
Mede_o, pisząc te słowa mam mieszane uczucia, i to parokrotnie. Jestem jak ten Tewi mleczarz z "skrzypka na dachu", zbity, "i z jednej strony, z z drugiej strony..."

Zmierzyłaś się z ważnym, ważkim a przez to bardzo trudnym tematem, chwała Ci za to, a przecież, zadam pytanie, czy Twój Ojciec to August Emil Fieldorf?

jeśli tak, chylę czoła a swoje komentarze na PP będę zaczynał od słów - przepraszam Mede_o, tu ... (reszta na PW)

nastąpi milczenie ...

na pięć, taką ocenę wystawię:

za temat
za Wartości
za to, że o tym piszesz


(kontrowersje można mieć, Idea i Ludzie, o których w wierszu mowa, ZAWSZE spolegliwi)
labedz dnia 22.03.2014 04:04
Chwała bohaterom. Podoba mi się ten tekst. Trochę tylko szkoda, że tak szybko się kończy... ale to samo można byłoby rzec o tych właśnie leśnych ludziach, żołnierzach wyklętych, więc może to i nawet pasuje.
Ładnie, subtelnie zmierzyłaś się z tematem.
julanda dnia 22.03.2014 05:53
Pochylić się nad historią, godne szacunku. Jest tu kilka działających obrazów, ale nie wiem, czy całość dorasta do powagi rzeczy, szczególnie zakończenie jak farsa w farsie, kiedy dziś wiemy więcej, a komuny nie było, tylko socjalizm w karykaturze i służbie, którą spełnił do końca.
To uproszczenie w zakończeniu staje się żartem. A o polityce na PP się nie pisze, temat jak szosza po deszczu w okolicy zera.
Pozdrawiam.
mede_a dnia 22.03.2014 06:28
Abi - NIE. Poza takim samym pseudonimem wybranym przez Ojca niezależnie od Generała łączy Ojca z Nim tylko walka o wolność Ojczyzny. Miałam chwilę zawahania, czy nie zmienić Tacie pseudonimu z powodu zbieżności z Fieldorffowskim, ale uznałam, ze byłoby to nie fair wobec Jego pamięci, a tropy w wierszu, moim zdaniem, wykluczały identyfikację z osobą zamordowanego Generała. Chciałam w wierszu ukazać tragizm losów żołnierzy, a AK - owców szczególnie, poprzez postać mego Ojca. Mój Tato, jeden z pierwszych partyzantów na Wileńszczyźnie, najpierw żołnierz OL- 65 , potem przekształconego w 24 Brygadę Partyzancką AK „Dryświaty”, walczył z Niemcami w brasławskich lasach. Miał niespełna 17- lat, gdy opuścił rodzinny zaścianek. Po operacji Ostra Brama w 44 roku wraz z kolegami z Brygady został internowany przez Sowietów i wieziony do Kaługi na zesłanie. Zbiegł jako jeden z nielicznych z transportu i wrócił w rodzinne lasy. Złapany przez Sowietów, znów uciekł spod karabinów konwojentów, dzień przeleżał z trzciną w ustach w jeziorze, a nocą przedarł się do swoich. Walczył wśród partyzanckich niedobitków z Ruskimi jeszcze prawie rok. Wyjechał pod przybranym nazwiskiem transportem repatrianckim do Polski. Z jego poniekąd powodu represji doznała cała rodzina. Wszyscy z dziewięciorga rodzeństwa i Dziadek trafili na długie lata do łagrów Norylska, Workuty, do Kazachstanu. W rodzinnym domu została tylko Babcia z gromadą opuszczonych wnuków, w głodzie i poniewierce jako wrogowie ludu, bo cały dobytek, ziemia trafiły do kołchozu.
Pod fałszywym nazwiskiem Ojciec funkcjonował w Polsce jeszcze kilka lat. Późno się ożenił z kobietą, która w 1956 roku wyszła na mocy amnestii ze stalinowskiego więzienia – moją Matką. A ja urodziłam się jako ostatnie, najpóźniejsze dziecko.
W wierszu chciałam zwrócić uwagę na dwa aspekty tragizmu żołnierzy. Realną śmierć, ale i też na pogrzebanie młodości, utratę niewinności z chwilą wzięcia do ręki karabinu i strzału w stronę innego człowieka, chociaż wroga – co dotyczyło mego Ojca. Poprzez opisanie partyzanckiego pogrzebu w taki a nie inny sposób ( nieco bajkowy, dziecinny) chciałam podkreślić osamotnienie żołnierzy i w chwili prawdziwej śmierci, i tej symbolicznej, gdy umiera dziecięca czystość. To był jeszcze ukłon w stronę Ojca, który kochał przyrodę i umiał nazwać każdy krzew, drzewo, zioło. W końcu żył w lesie kilka lat.
Wiem, jaki to miało wpływ na Ojca, że musiał zabijać i że jego patriotyczna postawa przyczyniła się do tragedii całej rodziny. Zawsze był w nim już jakiś smutek, nostalgia, wyrzut. Wiem też, jak przeżywał życie w niewolnej Polsce, jak reagował na komunistyczną propagandę, na kłamstwo katyńskie i inne. Nie doczekał wolności.
Jestem dumna z Ojca, ale nie zasługuję z Jego tytułu na jakikolwiek dodatkowy szacunek, bo to nie moja zasługa. Ojca się nie wybiera, a zasługi muszą być tylko naszym własnym udziałem.

Julando- a dlaczego się na PP o polityce nie pisze? Zresztą – piszą na pewno. Ty też w swoim komentarzu. Ostatni wers jest przede wszystkim stwierdzeniem faktu, że Ojciec nie dożył 1989 roku. Wybrałam trop ze Szczepkowską i słowem „uśmierciła” ironicznie spuentowałam „zasługi” niezasłużonych. To nie żart, a ironia. Dziwne, że nie odczytałaś.

Łabędziu - dziękuję.
empatia dnia 22.03.2014 09:23
Bardzo trudny temat, przy którym łatwo popaść w niepotrzebny patos. Moim skromnym zdaniem nie do końca się z nim zmierzyłaś, bo pointa psuje efekt. Poza tym w pewnych partiach brzmi karykaturalnie. Podoba mnie się to, że sięgasz po tematy z wyższej półki, ale w tym przypadku efekt nie jest zadawalający.
Pozdrawiam pati :)
mede_a dnia 22.03.2014 09:51
pati - dziękuję za komentarz.
Abi-syn dnia 22.03.2014 12:09
Przeczytałem Twój komentarz - wyjaśnienie, poruszające, tym jest trudniej z takimi wierszami, nie dość, że o ludziach wyklętych to jeszcze o Ojcu, to tłumaczy wszystko.

Z pozdrowieniami A-s
julanda dnia 22.03.2014 13:25
Medeo, nie odczytałam, bo taka historia, którą opisałaś wydała mi się sztuczna, jeśli to prawda, to nie wiem, co powiedzieć. Mało znam ludzi, na tyle blisko, aby poznawać takie życiorysy. Zawsze mi się zdawało, że to opowieści z książek. Z tego, co o swojej rodzinie piszesz, wiem już, że wiersz zbyt mało, tu potrzeba opowieści. Dla mnie niesamowite, że tak dużo wiesz o rodzinie, masz rodzeństwo i korzenie, które znasz. Jeśli wybrałaś taki kontrast w zakończeniu, to zrozumiem, to jak patchwork, a i to sztuka
Pozdrawiam.
P.S. Szkoda, że ojczyzny się nie wybiera, ani miejsca na Ziemi, dotąd szukam i miejsca, i korzeni. Pewnie już nie znajdę.:(
mede_a dnia 22.03.2014 14:02
Julando - wiesz, że w wierszu nie dałoby się wszystkiego opowiedzieć i to tak, by było zrozumiale dla czytelnika. Dlatego wybrałam tylko wycinek z losów Ojca. Wiem dużo o Rodzinie, znam Prapradziadów. Zawsze mnie interesowała genealogia, historia, bo znajomość losów przodków pomaga poznać i rozumieć siebie. Wspomnień Ojca nie ma w wersji papierowej - do 1989 roku nie interesowały wydawców losy AK - owców. Ciotki, które doczekały w Polsce wolności, już wspomnienia z zesłań publikowały. Ci, co zostali na Brasławszczyznie w obrębie Białorusi - nie. Ale bywałam tam - słuchałam.
Jestem niewiele młodsza od Ciebie, wiesz, jak bywało w szkołach, czego uczono na historii. Ja miałam konflikt między tym, co mówił pan a Ojciec. I czasem sprawiałam Mu przykrość. Raz na historii spytałam pana, jak to było z Katyniem. Odpowiedział mi wiadomo jak, składając winę na Niemców. A ja mu na chwilę uwierzyłam! Wydawało mi się to prawdopodobne i uważałam, że pan mgr wie więcej od niedouczonego Ojca. Gdy wróciłam do domu, spytałam Go, czy mnie okłamał, czy sam nie wiedział. Wówczas pierwszy i ostatni raz uderzył mnie - w twarz bez słowa. I tym plaskaczem przywrócił mi ziemię na właściwe miejsce. Niewiele opowiadał, więcej wiem od Jego dowódcy Kazimierza Krauzego, który mimo że sporo od Ojca starszy, przeżył go o ponad 20 lat ( przyjaźnili się do śmierci Ojca) i od czasu do czasu się ze mną kontaktował. To piękna postać, tragicznie doświadczona i zesłaniem do Kaługi, i stalinowskim więzieniem. Prawdziwy przedwojenny oficer. Dżentelmen i wielki patriota, zrehabilitowany zaraz po 1989 roku. Sporo wiem, z "Wachlarza" Chlebowskiego, w którym Ojciec jest wymieniony, ze wspomnień w wersjach książkowych Jego kolegów i dowódcy. Takich rodzin, jak moja, na Wileńszczyźnie była co druga. Wielu mieszka dziś na Mazurach. Matka chłopaka mojej córki, jako 12 – latka w 1950 roku z rodziną została wywieziona na Sybir. Wróciła w 1956 do Polski ostatnim repatrianckim transportem. Losy mojej Matki – Wielkopolanki, to inna nie mniej tragiczna historia.
Pragnęłam oddać hołd Ojcu i innym. Nie chciałam, by wyszło karykaturalnie, jak zdało się niektórym komentatorom. Widać jeszcze nie czas siłować się z ciężkim tematem. Spróbowałam. Żałuję.
Klaudyna 69 dnia 22.03.2014 15:54 Ocena: Świetne!
A ja uważam, że nie powinnaś żałować. Postać Twojego ojca zasługuje na pamięć i hołd. Im więcej mówimy o takich osobach, tym lepiej. Podobno młodym brakuje wzorów, autorytetów, lekcje historii są okrojone do granic możliwości, a filmy z gatunku wojennych nie są najwyższych lotów. ( Ostatnio byłam ogromnie rozczarowana oglądając "Powstanie Warszawskie"!!!) Więc dzielmy się takimi "perłami", szukajmy w naszych rodzinnych historiach tego typu opowieści i przekazujmy je dalej. Nie należy ukrywać ich przed światem, tylko o nich pisać, układać wiersze, tworzyć obrazy, filmy. Zwróciłam uwagę, że Twój wiersz stał się właśnie takim początkiem. Bez niego nie opowiedziałabyś nam o swoim ojcu, a to, co przeczytałam w komentarzu bardzo mocno mnie poruszyło. Dziękuję Ci za to i pozdrawiam :)
mede_a dnia 22.03.2014 16:37
Dziękuję, Klaudyno. To ważne dla mnie słowa.
mike17 dnia 22.03.2014 17:14 Ocena: Świetne!
Piękny, głęboki wiersz, a że tematyka mi bardzo bliska, nie mogło mnie tu zabraknąć.
Ilekroć pojawiają się wspomnienia o Tych Wspaniałych Chłopcach z Lasu, czytam każde, jakie wpadnie mi ręce, bo wszyscy bracia (sześciu) Taty byli w AK, niektórzy po wojnie kontynuowali walkę w WiN, lecz przeżyli z nich tylko mój Tata, małoletni partyzant, nawet niepełnoletni i jego brat, Konstanty, który zaliczył spektakularną ucieczkę z Dachau 28 sierpnia 1940, w necie ostatnio natrafiłem na tę wzmiankę na amerykańskiej stronie poświęconej temu obozowi, stryjka nigdy nie poznałem, a Tata nie był zbyt wylewny, jeśli chodzi o tematy wojenne.
Jednego z jego braci, byłego przedwojennego ułana w stopniu porucznika, UPA rozerwała końmi na oczach całej wioski, by pokazać, jaki los spotka każdego AK-wca.
Stryjenka całowała Ukraińców po butach, by go oszczędzili.
Wybili jej parę zębów kopniakami.

Więc twój wiersz uważam za piękny głos o tych, którzy odeszli.
Trzeba tę pamięć pielęgnować i przekazywać kolejnym pokoleniom, bo jak tego nie będzie, umrze świadomość historyczna i pojęcie, skąd mamy korzenie.
Bo czasem tylko las ich żegnał, tylko on był niemym świadkiem ich gaśnięcia.
Lecz nigdy nie umrą, bo żyją w nas.
A tylko od nas zależy, czy przeżyją w sercach kolejnych pokoleń.

http://www.youtube.com/watch?v=aAmd5sBkhpM

Jednak byli tacy i nadal są, którzy o Nich śpiewają.
ajw dnia 22.03.2014 17:17
Przeczytałam historię Twojej rodziny i jest mi cholernie głupio za mój idiotyczny komentarz, dlatego bardzo Cię przepraszam i składam w scyzoryk. Mam nadzieję, że mi wybaczysz :)
mede_a dnia 22.03.2014 17:36
Mike - dziękuję bardzo. Nic więcej nie umiem powiedzieć.

ajw - ale ja się nie gniewam. Bo i o co? Sama widzę, że miałaś dużo racji, jeśli chodzi o warsztat wiersza. I sama nie byłam zadowolona, gdy go umieszczałam w poczekalni. Ale po prostu nie umiałam inaczej. Nie chciałam politykować, a że nie da się powiedzieć w wierszu wszystkiego, więc wybrałam moment z utratą niewinności i symbolicznym jej pogrzebem jednego z setek młodych wówczas ludzi - Ojca. W takiej konwencji, bo wiem, że byłaby mu - jako wielkiemu miłośnikowi przyrody - bliska i podkreślała utracone dziecięctwo, a która dziś może budzić takie jak Twoje disnejowskie skojarzenia. Zabijanie - to straszna rzecz. Zwłaszcza wtedy, bo ani kino, ani gry komputerowe nie oswajały ze śmiercią, która dziś spowszedniała, gdy na ekranie widzimy stosy trupów, pourywane członki - nawet w reportażach, na autentycznych zdjęciach. Raz spytałam Ojca, czy kogoś zabił. Wstrząsnęło Nim i odrzekł: NIGDY, NIGDY MNIE O TO NIE PYTAJ.

Zabił :(
ajw dnia 22.03.2014 17:48
Wiesz, z tymi wszystkimi komentarzami wiersz jest pełny. Nie jest już wyrywkiem. Może własnie trzeba było rozgadać się na ten temat, bo warto. W wersji wycinkowej moze być opacznie zrozumiany. Pozdrawiam ciepło :)
bosski_diabel dnia 22.03.2014 19:14
Pochylam głowę...nisko.
Wiolin dnia 23.03.2014 12:26
Witaj Mede_o.

Az mnie zapchała Twoja opowiedziana historia o losach ojca. Szok. Nigdy dotąd nie udało mi się wysłuchać - przeczytać tak bliskich wyznań, (choć jesteś tylko wirtualna) o kimś z taką przeszłością. Zastanawiam się jak daleko nie jestem patriotą, gotowym aż takich poświęceń za ojczyznę.
Pozdrawiam.
Hallam dnia 23.03.2014 14:46 Ocena: Świetne!
podoba mi sie ten wiersz, jest dobitny i taki szczery w odczuciu, ma w sobie iskrę i tyle. ( :
mede_a dnia 23.03.2014 17:33
Dziękuję Panowie.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Nuria
25/08/2019 22:16
Zaimków osobowych tyle, że można obdzielić z trzy utwory.… »
Lilah
25/08/2019 21:10
To świetnie, Mike. :) »
Opheliac
25/08/2019 21:04
Kreseczka, głównie Podoba mi się Olaboga City,… »
Opheliac
25/08/2019 20:57
Wodniczko, dziękuję za obecność i "odkopanie" ;) »
AntoniGrycuk
25/08/2019 20:28
Jolu, napisałem ten tekst po przeczytaniu tekstu… »
Kazjuno
25/08/2019 19:28
Narracja niezmiernie ciekawa. Pełno znakomitych porównań i… »
Marek Adam Grabowski
25/08/2019 19:25
Witaj na tym portalu. Na poprzednim nie czytałem demona,… »
Carvedilol
25/08/2019 18:43
Kazjuno Jolu dzięki za przeczytanie i komentarze… »
mike17
25/08/2019 18:22
Całkiem to fajne, Zdzisławie, z humorem i pewnym morałem.… »
Decand
25/08/2019 18:12
Kazjuno - za odczyt dziękuję, za komentarz również.… »
Decand
25/08/2019 18:09
Madawydar - bardzo dziękuję za odczyt i tak pozytywny… »
Kazjuno
25/08/2019 18:09
Zapomniałem o ocenie. Ale, Upsss... i nie mam możliwości… »
JOLA S.
25/08/2019 18:05
Odnajduję w tym tekście znajomy zapach. Czytając, pragnęłam… »
Kazjuno
25/08/2019 18:04
Na mój gust dużo tu poetyckiej prozy pomieszanej z… »
mike17
25/08/2019 18:03
Niebawem trzy nowe miniatury miłosne :) »
ShoutBox
  • Carvedilol
  • 25/08/2019 18:44
  • Vanillivi, dzięki i ode mnie za wrzucenie tekstu
  • AntoniGrycuk
  • 25/08/2019 16:10
  • Vanilivi, ja też dziękuję za dodanie tekstu po krótkiej przerwie.
  • Kazjuno
  • 25/08/2019 13:36
  • Dzięki Vanilivi
  • Vanillivi
  • 25/08/2019 13:29
  • Przepraszam wszystkich za problemy z publikacją.
  • Vanillivi
  • 25/08/2019 13:28
  • Wrzuciłam jeszcze kilka waszych tekstów, tych które najdłużej zalegały, korzystając z tego, że Wiktor nie zabrał mi jeszcze uprawnień. Mam nadzieję, że sytuacja się niebawem wyklaruje.
  • Kazjuno
  • 25/08/2019 11:51
  • Jednak Antoni Grycuk masz rację! Moja koleżanka rzeczywiście zasuwa w prozie. Trzeba JEJ dać ochłonąć. Chyba ledwo dyszy przygnieciona stertą makulatury, oczywiście też mojej...
  • Kazjuno
  • 25/08/2019 11:27
  • Komentujemy tylko ja z Tobą i jeszcze kilka miłych pań i łaskawych facetów. Reszta milczy; A Feith to moja dobra znajoma, ale od POETÓW. Mnie by na pewno opublikowała. Jednak cisza online. Przykre...
  • AntoniGrycuk
  • 25/08/2019 10:33
  • Ze specjalną, niekoniecznie związaną, dedykacją: [link]
  • AntoniGrycuk
  • 25/08/2019 08:57
  • Kazjuno, jest jedna Pani redaktor od prozy, Faith się zowie. Ale widzę, że ten portal umiera. Nie tylko ten. W ciągu 2 lat mojej bytności ilość komentarzy pod prozą spadła drastycznie.
  • Kazjuno
  • 25/08/2019 07:21
  • Szkoda, nie mamy redaktor od prozy. Nie mam nic do poetów, ale CI mają wykwalifikowaną trójkę. Nie dziwię się Vanilivi, że nie podołała. Ech, co za niesprawiedliwość...
Ostatnio widziani
Gości online:10
Najnowszy:Wojciech
Wspierają nas