Waldek - mike17
Proza » Miniatura » Waldek
A A A
Od autora: Proste wspomnienie niezapomnianego, wiosennego dnia. Połowa kwietnia 2007 roku. Kumpel z Krakowa zadzwonił do mnie z gorącą prośbą, czy jego brat z rodziną mógłby przyjechać na naszą działkę na weekend majowy, bo nigdy nie byli jeszcze na Mazurach. Bez wahania zgodziłem się i tak poznałem tego niezwykłego faceta, a on pokochał Krainę Tysiąca Jezior. Od tamtej pory wpadają do mnie co roku i jest prawdziwe święto radości.
Tekst zajął III miejsce w ostatnim konkursie prozatorskim na portalu.

 

Właśnie grillowałem karkówkę, popijając z żoną zimne piwo, kiedy kątem oka dostrzegłem białego Focusa, wjeżdżającego na teren posesji.
- Tato, to chyba oni – powiedziała córka.
Po blachach już wiedziałem, kim są: moi krakowscy goście pojawili się na mazurskiej ziemi i teraz należało iść się z nimi przywitać, jak to zwykle czyni dobry gospodarz.
Pierwszą osobą, która wysiadła z auta, była niezwykłej urody kobieta, tuż po czterdziestce, następnie ujrzałem równie atrakcyjną córkę, na koniec, z pewnym trudem, z miejsca dla pasażera wyłonił się wysoki, uśmiechnięty blondyn i wesoło krzyknął:
- Mike, tu jest bosko! Ty jesteś Mike, nie mów, że nie.
- Czy już się bawimy? – mówiąc to, podałem rękę kobiecie, potem córce, które kolejno przedstawiły się, i kiedy podszedłem do niego, zauważyłem to…
- Waldek jestem, zignoruj ten widok, jestem trochę pokraczny.
 
Mężczyzna miał plastikową protezę lewej nogi i ręki.
 
Przez moment zrobiło mi się osobliwie zimno, ale nie dałem nic po sobie poznać, jednakże on chyba coś poczuł, bo zaraz powiedział:
- Chłopie, życie jest piękne, mamy wiosnę, czujesz, jak pachnie wilgotna ziemia?
- Jak najlepsze perfumy – odparłem naprędce.
- Dzięki, że się zgodziłeś. To się ceni.
- Dla przyjaciół dam się powiesić.
 
Kiedy już wszyscy poznaliśmy się, ruszyła prawdziwa, mazurska biesiada, co zawsze było na naszej działce gwoździem programu niejednego wieczoru.
I choć mieliśmy ich setki za sobą, ta miała okazać się nieco inna, czego jeszcze nie wiedziałem.
Kobiety szybko nawiązały wspólny język, jedząc przygotowane przeze mnie mięsa i ryby, piły wino, i wkrótce nie było już tajemnicą, że można przypaść sobie do gustu od pierwszego wejrzenia.
- Browara, Waldi? – zapytałem.
- Nie piję. Upijam się kolorami dnia. Nawet nie wiesz, jak to jest, to czysty odjazd! Czuć w sobie maj nawet w środku grudnia. Słowa tego nie oddadzą, stary. Inhaluję się światem. I gdy pada, lubię wyjść na balkon, poczuć pocałunek nieba, bo wiosenny deszcz jest jak ciepły dotyk kobiety, którą kochasz…
 
W jego oczach pojawiły się wesołe ogniki i już wiedziałem, że mam przed sobą człowieka szczęśliwego i spełnionego, który bierze z życia to, co najlepsze, i ma je za przyjaciela.
 
Jako że paniom dość szybko zaszumiało w głowach, powoli zaczęły wymykać się z kuchni na miejsce spoczynku, i kiedy później zostaliśmy sami, on nadal rozprawiał o cudzie każdej małej sekundy, sypał z rękawa dowcipami i wciąż nie mogłem pojąć, jak osoba tak okaleczona przez los, może mieć w sobie tyle pozytywnego ognia.
Nie dawało mi to spokoju.
I chyba tylko dlatego, że był typem super zioma, kimś, kogo uwielbia się po pięciu minutach, zdecydowałem się zagaić tę rozmowę:
- Waldek, wiesz, ja…
- Wiem, o co chcesz zapytać: skąd u kaleki taki wykop, tak?
- No coś w tym rodzaju.
- Było tak: pracowałem w fabryce płyt betonowych i pewnego dnia jedna z nich spadła na mnie. Potem długo mnie nie było. Kiedy odzyskałem świadomość, poznałem prawdę. Nie tego bałem się najbardziej…
- A czego? Masz śliczną, dobrą żonę, widzę, jak na ciebie patrzy. Ech, stary… Tu nie trzeba słów. Na pewno by cię nie zostawiła.
- Nie wiesz czegoś, Mike… – powiedział nagle poważnie. - Ona wyszła za mnie po wypadku. Mogła mieć każdego. Już teraz wiesz, dlaczego tak cholernie chce mi się żyć?
- Więcej nie musisz mówić.
 
 
 
 
13 kwietnia 2014
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
mike17 · dnia 28.04.2014 05:41 · Czytań: 1403 · Średnia ocena: 4,73 · Komentarzy: 107
Komentarze
Ryszard Taxidriver dnia 28.04.2014 06:57
Cytat:
Wła­śnie gril­lo­wa­łem kar­ków­kę, po­pi­ja­jąc z żoną zimne piwo, kiedy kątem oka do­strze­głem bia­łe­go Fo­cu­sa, wjeż­dża­ją­ce­go aku­rat na teren po­se­sji.

Właśnie i akurat w jednym zdaniu trochę nie brzmi.
Niezła historia Mike. Zrobiło się pozytywnie. Zabrakło chyba tylko deszczu, ale nie szkodzi. :)
Pozdrawiam.
R. Tax.
akacjowa agnes dnia 28.04.2014 07:37
Superpozytywnie! Przemiło i budująco.
Cytat:
Upi­jam się ko­lo­ra­mi dnia. Nawet nie wiesz, jak to jest, to czy­sty od­jazd!
Czuć w sobie maj nawet w środ­ku grud­nia. Słowa tego nie od­da­dzą, stary. In­ha­lu­ję się świa­tem. I kiedy pada, lubię wyjść na bal­kon, po­czuć po­ca­łu­nek nieba, bo wio­sen­ny deszcz jest jak cie­pły dotyk ko­bie­ty, którą ko­chasz…

A za ten fragment lubię Cię jeszcze bardziej. A Waldka już kocham :)
amsa dnia 28.04.2014 09:40
Mike - przewiosennie, przepozytywnie, jestem ZA całkowicie i nieodwołalnie. Mam podobną parę znajomych, cudowni ludzie, przy czym ona zawsze mówi - jak A. mnie denerwuje, zabieram mu protezę, wtedy musi zostać w domu chociaż tak naprawdę rozstają się bardzo, bardzo rzadko i to raczej z powodów losowych. I mają radość z bycia ze sobą. A inni patrząc na nich, pewnie niejednokrotnie zazdroszczą, bo chociaż zewnętrznie wszystko jest na swoim miejscy, to jednak czegoś zdecydowanie im brak, a mojej parze raczej niczego:).


Pozdrawiam serdecznie, wspaniały tekst:)

B)
marukja dnia 28.04.2014 10:06
Cytat:
I chyba tylko dla­te­go, że był typem super zioma, kimś, kogo uwiel­bia się po pię­ciu mi­nu­tach, zde­cy­do­wa­łem się za­ga­ić tę roz­mo­wę:

Twoje teksty, mike, też uwielbia się niemal od razu, od pierwszych pięciu słów :)
Bardzo mnie zaskoczyłeś tym kawałkiem. Mega pozytywnie! W krótkiej formie, a wiem, że na pewno nie było to łatwe, zawarłeś wszystko: klimat, tło, fajne dialogi i zakończenie, nad którym można się zadumać.
Udany dreszczyk, z wiosennym, zielonym - pełnym nadziei przesłaniem:)
Pozdrowienia!
amsa dnia 28.04.2014 10:25
Ryszardzie Taxi. - toć deszczyk jest jak trzeba:)

Cytat:
bo wiosenny deszcz jest jak ciepły dotyk kobiety, którą kochasz…
blaszka dnia 28.04.2014 10:42
Witaj mike17
Przeczytałam Twój utwór z dużą przyjemnością. Przyniosłeś nam tutaj wiosnę, optymizm, piękno przyrody i piękno człowieka. Od razu zrobiło się cieplutko na sercu. Tym bardziej, że to prawdziwa opowieść.
Pozdrawiam z błogim uśmiechem ;)
pablovsky dnia 28.04.2014 10:59 Ocena: Bardzo dobre
Oj, brachu, znowu zaskoczyłeś. Gdy inni pocą się w wymyślaniu przerażających historii z piekła rodem, naszpikowanych krwią i zjawiskami mocno patologicznymi - Ty serwujesz opowiastkę przy grillu i karkówce!
Czy to nie piękne, przeczytać z samego rana o człowieku, który widzi szczęście w kropli deszczu, zapachu trawy?

Bardzo spodobał mi się wątek o kobiecie, która poślubiła kalekiego mężczyznę. Uchwyciłeś miłość w najczystszej postaci.

Tym samym przywiodłeś mi na myśl pewną historię o człowieku, który dwa lata spędził w koszarach, a jego ukochana przez ten długi okres nie wyściubiła nosa z czterech ścian domu, dzielnie czekając na powrót ukochanego.
Minęło przeszło dwadzieścia lat i nadal świata poza sobą nie widzą. To pewnie taka sama, nieskazitelna miłość, jak sądzisz? ;)

Nie ma krwi, nie ma przemocy w Twojej historii, ale jest coś wyjątkowego. Prostota sytuacji i dialogów, najzwyklejsze zachowania bohaterów, a na końcu - ujmujące przesłanie. W tym tkwi cały urok.

Ci, którzy obawiali się, że wszystkie historie konkursowe będą ociekać dramatem i krwią - mogą czuć się usatysfakcjonowani.

W mojej prywatnej skali (0-6) otrzymujesz 4,7 ;)
Wasinka dnia 28.04.2014 11:48
Kurka, a ja się nie potrafię tak zachwycić... Sama nie wiem... Nie wyszło jakoś tak naturalnie... Niektóre zdania niepotrzebne, a niektóre padają za szybko. Wiem, że to możliwe (owe za szybkie słowa), więc tego się czepiać nie będę, ale nic nie poradzę, że nie zadziało wedle woli. Chodzi mi o ogólną ogólność.
Jejku, zastanawiam się, czy to o ckliwość jakowąś chodzi (bo mowa o ustach facetów), czy o styl ogólnie... Nie twierdzę, że mężczyźni nie potrafią być otwarci, cieszący się, kochający, jednak... Właśnie... Jest "jednak".
Podoba mi się natomiast pomysł na ukazanie migawki z życia - niby zwyczajnego, a przecież tak wiele nam tu podrzucającego optymizmu i pokazującego, jak szczęśliwi są ludzie, którzy potrafią docenić to, co mają. Mimo kalectwa. Widać, że kalectwo jest tu tylko zewnętrzne, nie osiadło na duszy. A wszystko dzięki miłości. To ważne.
A czy żona była przed wypadkiem jego dziewczyną? Znali się wcześniej? Pytam z prywatnym wtargnięciem.
Podoba mi się też sposób wplecenia deszczu i optymizm.
Ogólnie jednak - pokaz tegoż slajdu nie zadziałał na mnie tak, jak powinien. Inaczej preferuję chyba po prostu.


Na przykład:
Cytat:
Wła­śnie gril­lo­wa­łem kar­ków­kę, po­pi­ja­jąc z żoną zimne piwo, kiedy kątem oka do­strze­głem bia­łe­go Fo­cu­sa, wjeż­dża­ją­ce­go aku­rat na teren po­se­sji.
- pozbyłabym się "akurat"
Cytat:
- Tato, to chyba oni – po­wie­dzia­ła córka.
Po bla­chach już wie­dzia­łem, kim są: to moi kra­kow­scy go­ście
- wyrzuciłabym drugie "to"
Cytat:
Pierw­szą osobą, która wy­sia­dła z auta, była nie­zwy­kłej urody ko­bie­ta, tuż po czter­dzie­st­ce, na­stęp­nie uj­rza­łem rów­nie atrak­cyj­ną córkę, na ko­niec, z pew­nym tru­dem, z miej­sca dla pa­sa­że­ra wy­ło­nił się wy­so­ki, uśmiech­nię­ty blon­dyn i we­so­ło krzyk­nął:
- tutaj zaproponowałąbym rozczlonkowanie zdania na na przykład dwa/trzy. I zamieniłabym "wyłonił się" na "wygramolił się" (na przykład)
Cytat:
– mó­wiąc to, po­da­łem rękę ko­bie­cie, potem córce, które ko­lej­no przed­sta­wi­ły się, i kiedy pod­sze­dłem do niego, za­uwa­ży­łem to…
- może "się przedstawiły"? I podłubałabym w zaimkach "to"
Cytat:
jed­nak­że on chyba coś po­czuł, bo zaraz po­wie­dział:
- zamieniłabym poczuł na wyczuł
Cytat:
Kiedy już wszy­scy po­zna­li­śmy się,
- moze przestwić szyk? (się poznaliśmy)
Cytat:
piły wino, i wkrót­ce
- zrezygnowałabym z przecinka
Cytat:
Nawet nie wiesz, jak to jest, to czy­sty od­jazd!
Czuć w sobie maj nawet w środ­ku grud­nia.
a tu chyba Ci się przypadkowo enter wcisnął
Cytat:
bie­rze z życia to, co naj­lep­sze(,) i ma je za przy­ja­cie­la.

Cytat:
i wciąż nie mo­głem pojąć,
- może: "a ja" zamiast "i"?
Cytat:
jak osoba tak oka­le­czo­na przez los, może mieć w sobie tyle po­zy­tyw­ne­go ognia.
- bez przecinka, chyba że dwa: jak osoba, tak okaleczona przez los, może
Cytat:
widzę(,) jak na cie­bie pa­trzy.



Pozdrawiam wesoło w deszczu.
mike17 dnia 28.04.2014 14:34
Witajcie, drodzy Czytelnicy pod tym skromnym, nie pretendującym do miana lyteratury światowej, wspomnieniem, napisanym dokładnie w tym samym czasie, kiedy 7 lat temu poznaliśmy się :)
Ach, co to był za dzień, takich się nie zapomina!

Ad rem:

Rysiek, masz rację, "akurat" wyleciało jak z procy :)
O deszczu wspomina Waldek, więc troszku go tam było.
Fajnie, że wpadłeś i poczułeś PoZyTyw.

Aga, Waldka nie można nie kochać, to prawdziwy wulkan Dobra, humoru i w dodatku śmiejący się ze swoich ułomności.
Cały rok czekam na lipiec, wtedy znów mogę z nim poczuć bluesa :)
Że ja Cię lubię, to już chyba wspominałem, hm?
Ale skleroza nie boli, mówią mądre ludzie...

Amsiu, on jest jak żywe srebro, kocha ludzi i jest kochany chyba przez każdego, coś tak mi się widzi, bo będąc człekiem szczęśliwym, swoim własnym światłem ściąga do siebie innych.
Ja przepadłem już po paru minutach :)
A jego żona, Iwona, traktuje go z taką czułością i szacunkiem, że tylko innym życzyć takiego życia.

Madziu, ach, twoje słowa jak zwykle i o dziele, i o ałtorze :)
Krótkie formy przychodzą mi wielkich bólach i ten poród często kończy się "koszacją", czyli miniatura dostają po czapie i ją kasuję.
Wolę długie rzeczy pisać.
Masz rację, ostatnie słowa Waldiego, jak je wtedy usłyszałem, a byłem już nieco podchmielony, sprawiły, że w jednej chwili wytrzeźwiałem, coś chwyciło za gardło...
Wygrał chłop los na loterii i on dobrze o tym wie.

Blaszko
, tak, to piękny człowiek, bardzo empatyczny, radosny, nie ma w nim złości, kocha wszystko, co widzi, a czego my czasem nie dostrzegamy.
Jego fluidy udzielają się każdemu, a mógłby pić na umór i przeklinać swój los.
Jednak wie, że życie jest piękne i umie świadomie to piękno przeżywać.

Pawełku, to fajne wspomnienie musiało wcześniej, czy później zostać napisanym przeze mnie, bo lubię pisać wspomnienia, by zachować ich zapach i kształt w literze pisanej.
A Waldziowi się to najzwyczajniej należało.
Ma więcej niż niejeden z nas, was czy ich, on więcej już nie chce.
Upija się swoim szczęściem i światem.
Czyż trzeba więcej, by być panem siebie?

Wasinko, skorzystałem z niektórych sugestii, które już wprowadziłem, resztę pozostawiam w takich kształcie, w jakim było.
To piękny wewnętrznie człowiek i dlatego jest odbierany tak, a nie inaczej.
Znam się trochę na ludziach i wiem, że jego rozbrajająca szczerość wypływa z dobroci serca.
Jest super ziomem i aż mnie roznosi na myśl, że już niebawem się spotkamy :)
Znali się przed wypadkiem.

Wszystkim Wam bardzo dziękuję za czytanko, miłych słów garść, i że udało mi się jakoś zasiać w Was radosne wibracje za sprawą opowieści o tym zwykłym-niezwykłym facecie.
Ukłony ode mnie i Waldka :)
Wasinka dnia 28.04.2014 14:40
mike17 napisał:
jego rozbrajająca szczerość wypływa z dobroci serca.

Temu nie zaprzeczałam, jakby co.

Pozdrawiam znowu, już popołudniowo.
Usunięty dnia 28.04.2014 14:44
Jako wierna czytelniczka (może być i miła byleby bez zaimka oznaczającego przynależność ;) ) muszę stwierdzić, że dziś właśnie potrzebowałam takiego tekstu, o takim KIMŚ. Dzięki i miłego dnia życzę :)
Klaudyna 69 dnia 28.04.2014 14:58 Ocena: Bardzo dobre
Sympatyczne wspomnienie dające nam zdrowym ciągle marudzącym pstryczka w nos. Właśnie jest coś takiego w ludziach, którzy przeżyli ciężką chorobę bądź wypadek, że chce im się żyć, maja motywację i cenią każdą chwilę. :) Pozdrawiam
mike17 dnia 28.04.2014 15:01
Dzięki wielgaśne, miła Zrekapitulowana, za chwilę, którą spędziłaś z tym wspomnieniem.
A że jeszcze po drodze cieplej się w sercu zrobiło, tom zadowolony i przyjemnie mi, bo takie przypadki to prawdziwe cuda, które dzieją się za sprawą zwykłych śmiertelników :)

Tak, on jest KIMŚ.

Miłego i dla Ciebie popołudnia i wieczora :)
mede_a dnia 28.04.2014 17:01
Optymistycznie, z wiosenną nadzieją, że świat nie jest taki zły... i to nie tylko gdy kwitną jabłonie, że się podczepię pod zmurszały przebój. Napisana z wdziękiem zwyczajna - niezwyczajna historia bardzo ładnie opowiedziana. Jeden ma tylko feler - nie zadreszczyło, ale to absolutnie moja wina, że nie mam złudzeń co do życia, ani w tę dobrą, ani w złą stronę. Kalectwo fizyczne jest tym najmniej dotkliwym z kalectw. Złączenie życia z kimś oprotezowanym jest mniej zadziwjające niż z socjopatą, jakich pełno, czy znałogowanym gościem. Miłość ma swoje uzasadnienia, najczęściej wymykające się logice i nic mnie w tej kwestii nie może zdziwić.
Serdeczności.
al-szamanka dnia 28.04.2014 17:20 Ocena: Świetne!
Bardzo, ale to bardzo podoba mi się Twoje opowiadanie, Michale.
Przede wszystkim za optymizm w nim zawarty, za to, że pokazałeś nam człowieka o pięknej, szczerej duszy, któremu być może właśnie kalectwo umożliwiło inne spojrzenie na świat.
Tego nie wiemy, może i przedtem był otwarty na każdy przejaw piękna i dobra tego, co nas otacza.
Jak wiesz, pracuję z ludźmi wielokrotnie upośledzonymi.
Poszkodowani, nieszczęśliwi - ktoś powie.
Dla mnie po prostu wyjątkowi i zawdzięczam im tak wiele, bo to właśnie oni nauczyli mnie tego, co jest w życiu najważniejsze.
Twój przyjaciel potrafi się dzielić swoim zachwytem, potrafi zwrócić czyjąś uwagę na wyjątkowy zapach wiosennego deszczu.
Moi Klienci tego nie potrafią.
Ale ich zachowanie, radość, błysk szczęścia w oczach na widok drobnostki, która ma jednak dla nich znaczenie, mówi tak bardzo wiele.
I nigdy nie widziałam bardziej szczerej modlitwy, niż ta, jednego z moich Klientów, gdy stał przed ołtarzem i, pochylając pokancerowaną głowę, złożył zdeformowane dłonie, wielbiąc Boga, który go takim stworzył.
Szlochałam jak szalona.
I długo nie mogłam się uspokoić, gdyż uświadomiłam sobie, że byłam świadkiem cudu.

Szlochałam i dzisiaj, czytając Twoje opowiadanie - zdarza mi się, gdy zachwyt mnie przerasta.
Tym razem wzmocniony, gdyż odczułam go jako mój własny i Twojego przyjaciela.
Piękny tekst i piękny przekaz.
Dziękuję:)
mike17 dnia 28.04.2014 17:21
Waldek miał to szczęście, jakiego nie mają/mieli/będą mieć inni - przy pladze rozwodów z byle powodu, bo "zupa była za słona", a "on za mało zarabiał", tak szczęśliwe małżeństwa jak Waldiego i Iwony są czymś niebywałym w tych chorych czasach.

A czym przy nich nasze małe "problemiki", marudzenie, spleeny?
Facet ma dwie protezy i zakasuje w przedbiegach każdego na wesołość, pogodę ducha i życzliwość.
A ludzie mówią, że oni są zawsze złośliwi, bo los ich okaleczył - bzdura!
Waldi to przykład człowieka spełnionego pod każdym, poza fizycznym, względem.

Klaudyno i Mede_o, było mi miło i przyjemnie gościć Was w moim małym kramiku z opkami :)

Tym razem to nie ja, a życie napisało te parę prostych słów.

Pozdruffki na resztę dnia :)
przyroda dnia 28.04.2014 19:35
Podobała mi się ta w sumie anegdotka z przesłaniem. Taka pozytywna i pełna fajnej energii. Czytało mi się z przyjemnością... bo problem, a raczej jego brak, (przecież Waldek nie miał z kalectwem problemu) w połączeniu z takim widzeniem świata, miłości, bardzo mi treściowo odpowiadało. Super!

P:Ozdro!
mike17 dnia 28.04.2014 19:52
Hej, bo on tak to widzi - dla niego nie ma problemu :)
Jest fajne życie, a nawet zdradzę, że i zarobkuje, bo renta marna.
Ci, którzy uważają, że ich życie to szajs, powinni pogadać z Waldim.
Szybko uświadomiłby im, że się mylą.
Można mieć plastikowa nogę i rękę, ale można być spełnionym.
Ale to jest w człowieku.

Thanx, Przyroda, for visiting my short story :)

Pozdrowczyk!
Dobra Cobra dnia 28.04.2014 20:22
Czyli dreszcz pozytywny, choć w tle echa dreszcza wypadkowego.

Koniec najpiękniejszy.


Ukłony,

DoCo
romantyczna dnia 28.04.2014 20:35 Ocena: Świetne!
I ja uwielbiam takich ludzi, a mało ich, niestety... mówi się, że Ci, których spotka coś niedobrego potrafią najbardziej cieszyć się życiem i w większości przypadków tak jest, ale ja w Waldku zauważyłam coś więcej. Jego bogate wnętrze pozostałoby pewnie niezmienione nawet, gdyby jeździł na wózku, to taki pozytywnie nastawiony do życia człowiek, który przy zgubieniu pieniędzy uśmiecha się i myśli, że znajdzie je ktoś inny, bardziej od niego potrzebujący. Tak widzę Waldka zarażającego optymizmem i uśmiechem :) I sama uśmiecham się do tych myśli.

Pozdrawiam
mike17 dnia 28.04.2014 21:03
Kobruś, bo życie to dreszcz, a że czasem pada deszcz, to podobno wtedy dobrze bierze leszcz :)
Frankly speaking, Waldi to zjawisko, pokochałem go natychmiast, jak tylko wyłonił się z tamtego samochodu.
Total kozak, nie mam słów, może z tego lata wrzucę nasze wspólne zdjęcie?
Ja czytam ludzi intuicją, a jego czyta się jak otwartą książkę :)

Moniko, on zaraża sobą okolicę, i kiedy widać, że ma protezę, ludzie reagują na niego w niesamowity sposób: jakby jej nie miał, jakby był normalny.
Pływamy łódką i wówczas Waldi jedną ręką wiosłuje, bo jak twierdzi, nie chce być zbędnym balastem.
To czyste ciepło i radość życia.
A ja intuicyjnie szukam kontaktu z takimi właśnie ludźmi.

Pozdruffki ode mnie i miłych snów, a rano przebudzenia ze wspomnieniem, że są ludzie okaleczeni przez los, ale pomimo to bardzo szczęśliwi, bo ten sam los postawił na ich drodze innych ludzi :)

Mike, autor :)
zajacanka dnia 28.04.2014 21:41
W końcu konkursowy opek bez trupa. Brawo Mike! Bardzo optymistycznie, lekko, życiowo, zwyczajnie. Bez wyniosłości, patosu, przesadnej poetyki. Za to z dużą dawką życiowej prawdy i wewnętrznego ciepła. Bardzo na TAK!
Pozdrawiam, Mike!
ajw dnia 28.04.2014 22:13 Ocena: Świetne!
"Jedno co można zrobić, to podejść do rzeczy filozoficznie, czyli powiedzieć: srał to pies" (cytując 'klasyka';) ), bo nie jest ważne czy masz wszystkie ręce i nogi, czy jesteś niewidomy, głuchy, czy masz odstające uszy. Ważne co masz pod sufitem, czyli w głowie. Wielu na miejscu Waldka siedziałoby i płakało nad swoim losem złorzecząc każdemu, kto miałby lepiej, ale ten facet ma jaja i wie, ze w zyciu liczą się tylko chwile. I dlatego pokochała go taka kobitka, bo z punktu widzenia kobitki nie jest ważne czy masz wszystkie ręce i nogi (dalej, to co wyżej) ;) Świetne!
mike17 dnia 28.04.2014 22:18
Po prostu od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem napisania paru słów o Waldku.
Miało być to długie opko, bo wiele mi o sobie opowiedział, ale ten konkurs narzucił limit słów, więc jest jak jest :)

Dałem to, co mogłem, by coś tam pokazać.
Coś o nim powiedzieć.

Zwyczajnie, bez zadęć, naturalnie, tak, jakbyś słuchała/słuchał tego przy ognisku gdzieś tam, w...
Zwyczajne parę słów o Waldku.
By być do końca szczerym, musiałbym usiąść z nim i wymusić jego biografię.
To byłoby coś, wiem to.
Ale Waldi jest skromny, i nigdy nie powie więcej niż to, że miłość zapukała do jego drzwi.

Czy to mało?

Aniu, czy to mało?

Dziękuffki za wjazd i czytanie.
Razem z Waldim ślemy uśmiechów moc :)

ALDONKO I IWONKO, wielkie dzięki za bycie z nami, bo to niezwykła przygoda, a Waldi śle uśmiechy, bo to facet, który kocha najmniejsze źdźbło trawy, powiew mazurskiego wiatru, który idzie od Śniardw, kiedy ja jeszcze śpię, on już chodzi i sprawdza działkę, robi wszystkim kawę i mówi najpiękniejsze słowa, jakie możesz usłyszeć o poranku.
Ma u mnie dożywocie na wszystko :)
Totalnie wymiękam.

Dzięki, Dziewczyny, bardzo fajnie, że byłyście z nami w tej małej chwili :)
kamyczek dnia 28.04.2014 23:25
Bardzo ładny klimat stworzyłeś, Michale, a może to zasługa ciepła bijącego z wnętrza tytułowego Waldka, że tak pozytywnie odebrałam tę historię, sama nie wiem. Podobało się, bardzo.
Pozdrawiam.
mike17 dnia 29.04.2014 09:42
Dziękuję, Kamyczku, jak miło Cię widzieć po dłuższej przerwie :)
Tacy ludzie jak Waldek wszędzie roztaczają swoją wesołą, pozytywną aurę, i myślę, że są wręcz "idolami" w swoim środowisku, a ci, którzy ich poznają przypadkowo, jak ja, po krótkiej chwili dostają na ich punkcie świra, bo często się łapię na tym, że nie ma tygodnia, żebym o nim nie myślał.
To świetny facet i dobry człowiek.

Cieszę się, że Ci się podobało to skromne opko, bo o nim można książkę napisać, wierz mi :)

:)
puma81 dnia 29.04.2014 11:04
Wzruszyłeś mnie, Mike, a raczej Twój bohater. A to szczególnie przypadło mi do gustu:
Cytat:
Upi­jam się ko­lo­ra­mi dnia.

Po części pewnie dlatego, że sama próbuję osiągnąć podobny stan. Czyste emocje, czysta radość, czyste życie...
Dziękuję :)
mike17 dnia 29.04.2014 12:00
No to się bardzo cieszę, Kasiu, że dałem Ci garść wzruszeń, bo osoba Waldka jest tak niezwykła, że budzi tak gorące reakcje :)

A dla mnie z kolei było prawdziwą przyjemnością opisanie tego dnia, kiedy się poznaliśmy.
Często do niego wracam myślami i zawsze się uśmiecham, do siebie, i do niego.

Tak, pomimo wiadomych ograniczeń, Waldi wiedzie bardzo wesołe i szczęśliwe życie i niczym się nie martwi na zapas :)

Miło mi Cię znów gościć w moim kramie z opkami :)

Pozdruffki ze słońcem zaglądającym przez okno :)
ajw dnia 29.04.2014 12:31 Ocena: Świetne!
A ten fragment:
"- Nie piję. Upijam się kolorami dnia. Nawet nie wiesz, jak to jest, to czysty odjazd! Czuć w sobie maj nawet w środku grudnia. Słowa tego nie oddadzą, stary. Inhaluję się światem. I kiedy pada, lubię wyjść na balkon, poczuć pocałunek nieba, bo wiosenny deszcz jest jak ciepły dotyk kobiety, którą kochasz…"
to powinno być credo każdego szczęśliwego człowieka, bo życie jest cholernie krótkie i szkoda go marnować na innego rodzaju używki :)
mike17 dnia 29.04.2014 12:59
Jasne, czasem marudzimy z byle powodu, rojąc sobie jakieś "problemy", a ci, którzy naprawdę mogliby narzekać, śmieją się życiu w nos i jak Waldi, czerpią z niego pełnymi garściami :)

Powinniśmy się od nich uczuć podejścia, bo czasem człek przesadza najzwyczajniej.
A co do używek, są tylko dla mądrych ludzi, czyż nie, Iwonko?
Usunięty dnia 29.04.2014 16:12
Chyba jestem pesymistką. Bała bym się, że takiemu człowiekowi nie dorównam w towarzystwie. Niemniej opowiadanie ok. Podpisuję się pod wszystkimi komentarzami wychwalającymi. Ja już nie mam co dodać. Pozdrawiam i czekam na jeszcze.
mike17 dnia 29.04.2014 16:38
On by Cię tak rozbujał, że by Cię szczęki bolały ze śmiechu, wiem, co gadam :)
Itede, to swój chłop i straszny dowcipas, a że na świat patrzy przez różowe okulary, to kontakt z nim może mieć też ważne walory terapeutyczne dla osób smutnych lub nieśmiałych.

Muchos gracias za bycie z nami w tym skromnym opku i za dobry odbiór :)

Zapraszam pod inne teksty tego ałtora :)

:)
azikuder dnia 29.04.2014 16:55
I mnie opowiadanie przypadło do gustu. Trochę optymizmu wniosłeś tym bezpretensjonalnym i prawdziwym tekstem . pozdrawiam :)
mike17 dnia 29.04.2014 17:23
Witaj, Azikuder, pod "Waldkiem" z Waldkiem w środku :)
Musiało być optymistycznie, bo to taki typ.
Inaczej nie da rady.
A życie to cwany gracz - lubi pisać takie scenariusze.
Jemu przypadł idealny :)

Pozdrawiam wesoło :)
kresowiak dnia 29.04.2014 22:05
Byłem ciekawy Twojego dreszczyka bo doskonale pamiętam szalone palce w stylu Gombrowicza, które niezmiernie przypadły mi do gustu. Podoba mi się styl i człowiek z entuzjazmem godnym połączenia pobudzenia amfetaminą i euforii wywołanej opioidami. Inhalowanie się światem - bezbłędne. Potem jednak następuje dla mnie średnio udana niespodzianka - kobieta wyszła za niego po wypadku. Super, ale co z tego? Przecież jeśli się kogoś kocha to takie rzeczy naprawdę nie mają znaczenia, a tu puenta wyraźnie zaznacza że coś jest na rzeczy, że jego żona zrobiła jakąś rzecz wymagającą ogromnego poświęcenia a on przecież zasługiwał na samotność przez swoje kalectwo. Nie wiem, to mną lekko zatrzęsło ale niezbyt pozytywnie. Tak czy inaczej całokształt mi się podoba, ale rozwiązanie akcji niekoniecznie.
zawsze dnia 30.04.2014 04:27
Cytat:
i teraz na­le­ża­ło iść się z nimi przy­wi­tać

"iść" bym wyrzuciła
Cytat:
co za­wsze było na na­szej dział­ce gwoź­dziem pro­gra­mu nie­jed­ne­go wie­czo­ra.

ciut za dużo mi tu określeń: zawsze, na działce, niejednego
Cytat:
jak osoba tak oka­le­czo­na przez los, może mieć w sobie tyle po­zy­tyw­ne­go ognia.

bez przecinka

Czy puenta pozytywna do końca? Sama nie wiem, mam podobne odczucia do kresowiaka. I mimo że jestem w radosnym okresie oczekiwania ślub, to jakoś zdaje mi się, że fakt małżeństwa może cieszyć i napędzać, dawać kopa X lat po ślubie, wydaje mi się troszkę naciągany. Bo ludzie dorastają, zazwyczaj nie mają szczęścia żyć bezproblemowo, bo codzienność trochę ich zjada. No, nie wiem, czy puenta pozytywna, ale na pewno zatrzymująca i jakieś refleksje budzi. Czuć, że ograniczał Cię limit znaków, bo tekst nie płynie, tylko chwilami się zatrzymuje.
Wierzę, że Waldek to super gość. Najmniej realistycznie brzmią mi jednak dialogi, trochę się wydają naciągane i sztuczne.

Nic to, jak będziesz rozmawiał z Waldkiem, to pozdrów go od Portalu.
mike17 dnia 30.04.2014 09:35
Kresowiaku i Zawsze, odpowiem zbiorczo, bo i komenty podobne :)
Otóż jest tak, jak opisałem, nic nie zostało naciągnięte przeze mnie, a jedynie możliwie wiernie oddany stan wiecznej euforii Waldka, on się tak po prostu zachowuje, jakby wczoraj miał noc poślubną, wszystko wynika tylko i wyłącznie z jego mega optymizmu, którego bynajmniej nie naciąga, bo to bardzo otwarty i szczery chłop jest :) i jest idealnym przeciwstawieniem człowieka fałszywego i zakłamanego.
I chwała mu za to!

Iwona mogła, jakby pewnie niejedna tak zrobiła, szybciutko się ulotnić po wypadku narzeczonego - jednakże to, co zrobiła, jest nie tylko poświęceniem się miłości swojego życia, ale WIELKIM pokazem Człowieczeństwa z wszystkimi najpiękniejszymi jego cechami.
Więc powtórzę: nie odkryję Ameryki, jeśli powiem, że istnieją i takie kobiety, które po takim wypadku natychmiast zapadłyby się pod ziemię - są ludzie i ludzie.

Czy pointa pozytywna?
Jest nią ich udane i szczęśliwe małżeństwo, droga Zawsze :)
Czegóż więcej chcieć?

Dziękuje Wam z czytanie tej skromnej a prostej migawki z życia wesołych Polaków :)

Pozdrowienia przekażę.

Pozdruffki jakie?
Kawowe!
henrykinho dnia 30.04.2014 13:18
Twoją literacką farbą jest życie i to się czuje. Nie ma tutaj próby podejścia czytelnika, jakieś fabularnej zasadzki, jest za to prosta prośba o cieszenie się z tego, co się posiada. Dużo na ten temat powstało utworów, wiele złotych myśli przelano, a jednak wciąż można złapać się na rozmyślaniu, kiedy przyjdzie się zmierzyć z namacalną historią pojedynczego człowieka – jak tutaj.
Miłość uratowała Waldka i to do mnie przemawia. Udało mu się załatać pustkę, którą musiał odczuwać po tak fizycznej stracie – mam zwyczajnie nadzieję, że gość nigdy się nie złamie, że stan taki będzie trwał nadal.
Nie odczuwam tego jako opowiadania tak do końca w sensie konkursowym – bardziej jako anegdotę sprzedaną przy stole; ze względu na styl, słowo wstępu i wyraźnie osobiste, emocjonalne podejście do tematu.

pozdrawiam
mike17 dnia 30.04.2014 14:17
Dzięki, Henry, za podzielenie się trafnymi spostrzeżeniami po lekturze "Waldka", który na pewno, jak go znam, nie zazna w życiu smaku załamań :)
Miłość zmienia wszystko...
Leczy rany, i te psychiczne, i fizyczne.
Na Waldka nie można patrzeć inaczej, jak przez pryzmat emocji, bo on nimi jest!
I ta aura wokół niego, dla mnie to kosmos.
Teraz on może sobą leczyć innych - może odnajdzie w sobie kiedyś tę moc?

Pozdrawiam słonecznie :)
Usunięty dnia 01.05.2014 13:48
Przyjemna historia. Nie jakaś rzucająca na kolana, ale bardzo przystępna. Prosta opowiastka na wiosenne popołudnie. I chociaż ja wolę dostawać kamieniem w łeb, to przyznaję, że taka proza też jest potrzebna.

Chwilami coś tam pewnie za długo rozwlekasz (to już przy wcześniejszych tekstach mówiłam), ale w przeważającej większości jest naturalnie.

Masz sporo rymujących się końcówek. Ja bym pokombinowała, Ciebie pewnie nie ruszają.
Wyłapałam z kolei to, co starego wyjadacza zainteresować powinno:

Kumpel z Krakowa zadzwonił do mnie z gorącą prośbą, czy jego brat z rodziną mógłby przyjechać na moją

Przypis jest długi i dość istotny, więc warto go podciągnąć. Wywal pierwsze 'mnie'. Jest zbędne, a poza tym za chwilę masz:

Od tamtej pory wpadają do mnie

Cytat:
kiedy kątem oka do­strze­głem bia­łe­go Fo­cu­sa, wjeż­dża­ją­ce­go na teren po­se­sji.- Tato, to chyba oni – po­wie­dzia­ła córka.Po bla­chach już wie­dzia­łem, kim są: moi kra­kow­scy go­ście po­ja­wi­li się na ma­zur­skiej ziemi i teraz na­le­ża­ło iść się z nimi przy­wi­tać, jak to zwy­kle czyni dobry go­spo­darz.Pierw­szą osobą, która wy­sia­dła z auta, była nie­zwy­kłej urody ko­bie­ta, tuż po czter­dzie­st­ce, na­stęp­nie uj­rza­łem rów­nie atrak­cyj­ną córkę, na ko­niec, z pew­nym tru­dem, z miej­sca dla pa­sa­że­ra wy­ło­nił się wy­so­ki, uśmiech­nię­ty blon­dyn i we­so­ło krzyk­nął:- Mike, tu jest bosko! Ty je­steś Mike, nie mów, że nie.- Czy już się ba­wi­my? – mó­wiąc to, po­da­łem rękę ko­bie­cie, potem córce, które ko­lej­no przed­sta­wi­ły się, i kiedy

Cytat:
Przez mo­ment zro­bi­ło mi się

przez moment było mi - albo - na moment zrobiło mi się

Cytat:
kiedy pod­sze­dłem do niego, za­uwa­ży­łem to…- Wal­dek je­stem, zi­gno­ruj ten widok, je­stem tro­chę po­kracz­ny. Męż­czy­zna miał pla­sti­ko­wą pro­te­zę lewej nogi i ręki. Przez mo­ment zro­bi­ło mi się oso­bli­wie zimno, ale nie dałem nic po sobie po­znać, jed­nak­że on chyba coś po­czuł, bo zaraz po­wie­dział:- Chło­pie, życie jest pięk­ne, mamy wio­snę, czu­jesz, jak pach­nie wil­got­na zie­mia?- Jak naj­lep­sze per­fu­my – od­par­łem na­pręd­ce.- Dzię­ki, że się zgo­dzi­łeś. To się ceni.- Dla przy­ja­ciół dam się po­wie­sić. Kiedy już wszy­scy po­zna­li­śmy się

Cytat:
ru­szy­ła praw­dzi­wa, ma­zur­ska bie­sia­da

bez przecinka

Cytat:
Kiedy już wszy­scy po­zna­li­śmy się, ru­szy­ła praw­dzi­wa, ma­zur­ska bie­sia­da, co za­wsze było na na­szej dział­ce gwoź­dziem pro­gra­mu nie­jed­ne­go wie­czo­ra.I choć mie­li­śmy ich setki za sobą, ta miała oka­zać się nieco inna, czego jesz­cze nie wie­dzia­łem.Ko­bie­ty szyb­ko na­wią­za­ły wspól­ny język, je­dząc przy­go­to­wa­ne prze­ze mnie mięsa i ryby, piły wino, i wkrót­ce nie było już ta­jem­ni­cą, że można przy­paść sobie do gustu od pierw­sze­go wej­rze­nia.- Bro­wa­ra, Waldi? – za­py­ta­łem.- Nie piję. Upi­jam się ko­lo­ra­mi dnia. Nawet nie wiesz, jak to jest, to czy­sty od­jazd! Czuć w sobie maj nawet w środ­ku grud­nia. Słowa tego nie od­da­dzą, stary. In­ha­lu­ję się świa­tem. I kiedy

Cytat:
kiedy pada, lubię wyjść na bal­kon, po­czuć po­ca­łu­nek nieba, bo wio­sen­ny deszcz jest jak cie­pły dotyk ko­bie­ty, którą ko­chasz… W jego oczach po­ja­wi­ły się we­so­łe ogni­ki i już wie­dzia­łem, że mam przed sobą czło­wie­ka szczę­śli­we­go i speł­nio­ne­go, który bie­rze z życia to, co naj­lep­sze, i ma je za przy­ja­cie­la. Jako że pa­niom dość szyb­ko za­szu­mia­ło w gło­wach, po­wo­li za­czę­ły wy­my­kać się z kuch­ni na miej­sce spo­czyn­ku, i kiedy

Cytat:
I chyba tylko dla­te­go

Masz dużo podobnych zdań: i już/chyba "cośtamcośtam" - zabrałabym tutaj "i", zdanie nie ucierpi, a odciążysz trochę tekst od temu podobnych

Cytat:
był typem super zioma, kimś, kogo uwiel­bia się po pię­ciu mi­nu­tach, zde­cy­do­wa­łem się za­ga­ić tę roz­mo­wę:- Wal­dek, wiesz, ja…- Wiem, o co chcesz za­py­tać: skąd u ka­le­ki taki wykop, tak?- No coś w tym ro­dza­ju.- Było tak: pra­co­wa­łem w fa­bry­ce płyt be­to­no­wych i pew­ne­go dnia jedna z nich spa­dła na mnie. Potem długo mnie nie było

Cytat:
- Nie wiesz cze­goś, Mike… – po­wie­dział nagle po­waż­nie. - Ona wy­szła za mnie po wy­pad­ku.

Niepotrzebne skursywienie. Wiem, o jaki efekt chodziło, ale wyszło tak, jakby czytelnik był małym dzieckiem i trzeba mu wszystko podkreślać szlaczkiem.
I zrobiłabym - "spoważniał nagle".
mike17 dnia 01.05.2014 14:26
Wielkie dzięki, pani Beato, za miłe słowo pod tym prostym, niemającym większych literackich zadęć wspomnieniu, doceniam również ogrom pracy korektorskiej, ale...
W kilku miejscach zrobiłem sugerowane przez Ciebie zmiany, tam, gdzie to było, of course, możliwe, w innych zaś nie zmienię nic, bo posypie mi się tekst, nie będzie już mój, a zbyt daleko idące ingerencje mogę nawet zaburzyć to, com chciał tu Polakom przedstawić :)

Pewne powtórzenia stosuję celowo, jak choćby z tą "kobietą i córką" na początku, mam tez pewne ulubione konstrukcje zdań, wiem, że kiepsko jest z "się", ale, kurde, ciężko to zastąpić.
"Kiedy" można zamienić na "gdy", ale pewnych rzeczy za cholerę nie idzie na nic :)

Jeszcze oblookam, ale nie obiecuję zbyt wielkich spustoszeń w tekście.

Pozdro majowe już :)
tyria dnia 02.05.2014 19:33
Nie należę do tzw. prozowatych ale tu skusiłam się i wciągnął mnie Twój tekst, powiem króciutko Mike, potrafisz :) pozdrawiam serdecznie.
mike17 dnia 02.05.2014 19:38
Co za piękne słowa, Tyrio, tylko podziękować i zapraszać w przyszłości, czyż nie?

Bardzo mi miło i razem z Waldkiem ślemy ukłony :)

:)
palenieszkodzi dnia 04.05.2014 00:02 Ocena: Słabe
A oto i sparafrazowany news z oazowej wieczornicy, który, jako kolejny, bierze udział w konkursie na wiosenny dreszczyk. Szkoda, że Waldek z opowiadania oprócz nogi i ręki, nie stracił i głowy, wtedy byłoby to coś nowego a przynajmniej zaskoczyłoby czytelnika. W tym konkursie chyba bez szans. Może po prostu sam nie wierzysz w ckliwe przesłanie, które chcesz "wcisnąć" czytelnikowi ?;p
jasna69 dnia 04.05.2014 13:16
Mike, nie mam wątpliwości, że Waldek czeka na Wasze spotkanie z podobną niecierpliwością, jak Ty, gdyż, mimo że ostatnio serwujesz na PP dość „mroczne” teksty, masz w sobie ogromne pokłady ciepła i też inhalujesz się życiem, ludźmi, których spotykasz.
Niestety dość często, gdy pojawia się podobna para, słychać komentarze typu: biedny/biedna, musi żyć u boku kaleki, a przecież „niedoskonałość” ciała odkrywa głębię człowieka i uczuć. Wzruszyłeś mnie tą historią.
Jak zawsze u Ciebie jest lekko w formie, a całość pozostawia trwały ślad.
Pozdrawiam zadowolona z wizyty u Ciebie
introwerka dnia 04.05.2014 13:37 Ocena: Świetne!
Dawno mnie u Ciebie nie było, Michale, ale ten tekst zawiesił się w mojej świadomości jak wiosenne słońce, które nawet przez chmury daje czułe ciepło. Nie umiem analizować prozy, powiem więc tylko, że masz ogromny talent, jednym zdaniem wywołując na twarzy czytelnika promieniste rozjaśnienie. A wszystko wprzęgnięte w pozornie zwyczajną historię, opowiedzianą z niezwykłą lekkością i naturalnością. Wzruszyłeś. Pozdrawiam serdecznie, obiecując częściej do Ciebie zaglądać :)
mike17 dnia 04.05.2014 14:42
Reniu, czekałem na twoją wizytę i nie zawiodłaś :)
Bardzo dziękuję za tak piękne słowa, które motywują do dalszej pracy i tworzenia kolejnych opowiadań, teraz będą już znacznie "jaśniejsze" jeśli chodzi o wydźwięk, a co do Waldiego i mnie - chyba nasze porozumienie bez słów wynika faktycznie z podobieństwa charakterów, podobnego patrzenia na świat i ludzi, no i brania życia za rogi, po to jest :)
A Waldziu sam śmieje się z siebie, ma niesamowity dystans do siebie, nie zapomnę jego słów, jak nazwał się "pokracznym".
Choć ciało ucierpiało, duch w nim mocny!
Miło mi, że przeżyłaś wzruszenie.

Werko, jest mi niezwykle miło znów Cię gościć w moich skromnych progach i chyba dobrze, że od razu trafiłaś na pogodny tekst, a że wywołał u Ciebie "promieniste rozjaśnienie", to dodatkowa dla autora radość, bo to zaledwie zwyczajna, prosta opowieść, taki slajd.
Przyjemnie czytać, że historia tego niezwykłego faceta poruszyła Cię i jakoś weszła pod skórę.
A i wzruszyła po drodze, to już super!
Wpadaj, kiedy wola.
Trzymam za słowo :)

Pozdrawiam Was, Dziewczyny, sącząc popołudniowe piwko :)
bosski_diabel dnia 04.05.2014 15:04 Ocena: Świetne!
Michale, cóż można powiedzieć pod tyloma wpisami, co bym nie napisał zabrzmi banalnie, więc powiem Ci...chłopie pisz bo masz dar opisywać życie a to ważne jeśli nie najważniejsze.
Pozdrawiam serdecznie.
mike17 dnia 04.05.2014 16:18
Jak to miło Cię znów widzieć, Tadeuszu, fajnie, że ta mała miniatura przypadła Ci do gustu, choć to żaden utwór, ot, zwyczajne wspomnienie :)

Tak, opisywanie człowieka, życia i świata to chyba moja mała misja na polu pisania.
W tym się spalam i odnajduję.
A jeśli odnajdzie się jeszcze ktoś, to wiem, że warto było pisać.

Pozdrawiam Cię znad Wisły, życząc miłego dnia :)

:)
jasna69 dnia 04.05.2014 18:28
Mike, ja do Ciebie jak do miodu, tym bardziej teraz, gdy tak różnicujesz stopień "słodkości", ale błagam, nie mów do mnie Reniu.
Buziaki wiatrem podszyte
mike17 dnia 04.05.2014 18:42
Nie ma sprawy, to się więcej nie powtórzy, ja lubię zdrobnienia :)

Buziaki szczere a co za tym idzie, ode mnie :)

:)
blaszka dnia 04.05.2014 18:51
To dlaczego nie mówisz "Tadziu"? ;)
jasna69 dnia 04.05.2014 18:56
Chyba Mike dostrzega różnicę płci ;) , a że my, kobiety, delikatne z definicji, więc zdrobnienia dla nas rezerwuje.
Mike, ja też je lubię, ale akurat tym obdarzano moją mamę.
mike17 dnia 04.05.2014 19:03
The problem has just been solved: co do niewiast, z racji mojej ku nim czułości, lubię miast Stefanio, rzec Stefciu, ale to tylko takie moje małe tam, nie przejmujta się tym, pozostanę z tym sam :)
Na przyszłość będę bardziej czujny!
No chyba że która da przyzwolenie :)

Howgh!
labedz dnia 08.05.2014 08:34 Ocena: Świetne!
Ależ pojechałeś, stary.
Pozwoliłem sobie - za co przepraszam wszystkich szlachetnych przedmówców - nie czytać komentarzy, by nic nie zmąciło mi mego własnego odbioru.
Bo tekst zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Bez wątpienia, z wszystkich konkursowych, moim zdaniem najlepiej wywiązał się z zadania.
Jako, że jeżdżę focusem, a i na krakowskich - jak wiadomo - blachach, a cudowną żonę mam nieco po trzydziestce, to szybko osobiście mnie wzięło i pociągnęło tam, gdzie trzeba. Na imię mam Wojtek, co prawie brzmi jak Waldek, nigdy nie byłem jeszcze na Mazurach, więc pierwsze akapity tekstu grały u mnie jak symfonia. A potem poczułem delikatne rozrzewnienie, gdyż chciałbym mieć choć w połowie tyle radości życia, co Waldek.
Tyle osobistych zachwytów.
A teraz te literackie. Opowieść poprowadzona fajnym, spójnym stylem, łagodnie przejrzysta i dobrze dopowiedziana, choć na szczęście nie przegadana. Opowiadana bez fajerwerków i haczyków, literackich wydumanych sztuczek, które pasowałyby tu jak bombki choinkowe na na wielkanocnej palmie. I dobrze, że oszczędziłeś tych zagrań, bo opowieść świetnie działa prostotą uwypuklenia jakże budującego i wzniosłego przekazu.
I poczułem, w czym można się zakochać na Mazurach, odczułem radość życia i siłę optymizmu, deszczyk wiosenny zagrał pięknie swoją rolę - wszystko, Mike, na medal.
Uważam też, że to duży plus, iż na materiał na opowiadanie wziąłeś historię autentyczną. Nawet jeśli (w co wątpię) trochę tu czy tam przykoloryzowałeś - nie ważne, biorę to w całości i łykam jak pelikan...
Właśnie takich wzruszeń szukałem w tym konkursie. A że przeczytanie większości opowiadań konkursowych mam już za sobą, śmiało mogę powiedzieć, że w moim odczuciu Twoje jest numerem jeden.
Pzdr.
mike17 dnia 08.05.2014 12:05
Wojtek, chopie, aleś mi komenta walnął :)
Dla takich słów warto pisać nawet, jakby miał to być jedyny koment pod tym literackim liliputem, ot, zwykłym wspomnieniem fajnego, niezapomnianego, mazurskiego dnia, bez ambicji na szczyty literatury.
Chciałem, by te słowa zabrzmiały maksymalnie zwyczajnie, tak, jak napisałeś, bez żadnych haczyków i fajerwerków.
To radość życia, zmaterializowana w postaci Waldka jest tu najważniejszym bohaterem.
Bo ten facet ma w sobie wiosnę :) i daje ją innym, nigdy nie narzeka, zawsze wierzy w siebie i to, że może być tylko lepiej.

Od dawna chciałem napisać o Waldku, a że konkurs zbiegł się w czasie z rocznicą zawiązania naszej przyjaźni, reszta poszła już sama :)

Dzięki, stary, za wyróżnienie, nie liczyłem na to.
To miód na moje artystyczne serce.
Warto było pokazać tę historię.

Trzym się zdrowo!

:)
tydrych dnia 09.05.2014 18:33 Ocena: Świetne!
A ja czuję niedosyt treści. Za dużo pozostawisz domysłom. Ale to Twoja wina. Przyzwyczaiłeś mnie do pełnej wersji, a tu skromne streszczenie. Ale w końcu to miniatura i swoje malkontenctwo odkładam na półkę. Jak wszystkie Twoje utwory, traktuje o życiu, przez co bliskie sercu i duszy. Odebrałem całość bardzo pozytywnie.
Spotykam nieraz "ludzi szczęścia" na swojej drodze i wiem jaka radością potrafią obdarzyć. Tęsknię za takimi spotkaniami. Tobie zazdroszczę autentyczności doznań i talentu w przekazaniu tego na papier:)
mike17 dnia 09.05.2014 18:43
Wiem, wiem, Irek, ale to wymogi konkursu zmusiły mnie to takiej właśnie okrojonej wersji.
Zamierzam wrócić do opowieści o Waldku, i opisać całą jego historię - chodzenie z żoną, wypadek i to, co już i ja znam :)

Tak, to człowiek szczęścia, nawet pomimo kalectwa ma pracę, bo renta marna.
Jednak i jemu ktoś podał rękę, bo jutro to możemy być my, trzeba widzieć w człowieku człowieka, bez względu na powłokę.

Brakowało mi Ciebie, stary, pod moimi kawałkami.
No i wracaj z ze swoim pisaniem, szkoła to nie wszystko :)
Ja Ci to mówię, a coś o szkołach wiem :)

Dzięki i pozdro wiosenne!

:)
tydrych dnia 09.05.2014 19:29 Ocena: Świetne!
Ale ta szkoła, to także pomoc dla takich ludzi jak Twój bohater. To szkoła medyczna. Ale jeszcze tylko rok i koniec:)
mike17 dnia 09.05.2014 19:36
:)
wienczyslaw dnia 09.06.2014 23:45 Ocena: Bardzo dobre
szkoda, że ziom nie pije. ani łyka. nie wiem, czy znalazłbym wspólny język z abstynentem:) czyta się dobrze, a końcówka daje po czaszce. tylko jedno zdanie zbyt liryczne bym usunął.

Cytat:
Czuć w sobie maj nawet w środ­ku grud­nia. Słowa tego nie od­da­dzą, stary. In­ha­lu­ję się świa­tem. I gdy pada, lubię wyjść na bal­kon, po­czuć po­ca­łu­nek nieba, bo wio­sen­ny deszcz jest jak cie­pły dotyk ko­bie­ty, którą ko­chasz…


poza tym bez zarzutu

zdravia:)
mike17 dnia 10.06.2014 09:19
Kopę lat, Wieniu, miło Cię znów widzieć pod moimi kawałkami :)
Skoro ja jako pijący znalazłem z nim wspólny język, Ty też myślę bezproblemowo byś go znalazł, bo facet jest niesamowity, o czym wyżej obficie pisałem.

Zdanie przez Ciebie zaznaczone poniekąd musiałem dać z względu na warunki Konkursu - miał być deszczyk, a że Waldi to wielki romantyk, pamiętam, jak podobne teksty wielokrotnie wygłaszał, a język ma błyskotliwy :)

Jestem spełnion, jeśli Ci się spodobała ta skromna miniturka, warto zatem wciąż pisać i pisać.
Toć to fun!

Zdruffka :)
wiktoria dnia 21.08.2014 11:17
Fajnie, że bohater znalazł powód do życia i cieszenia się nim. W dodatku cieszy się nim tak pięknie. Zupełnie jak ja chwilami...
Nie każdy ten powód potrafi odnaleźć.

Gdyby nie tragedia, nie wiedzielibyśmy jak piękne jest życie:)

Pozdrawiam z uśmiechem:)
mike17 dnia 21.08.2014 14:32
Dzięki, Justyś, za kolejną wizytę w świecie moich oryginalnych bohaterów, a Waldkowi do szczęścia naprawdę niczego nie potrzeba - ma więcej niż chciał :)

Ukontentowany, czekam na następne naloty w mikowe progi :)

Cmok cmok :)
Antek dnia 22.08.2014 07:02
Cytat:
Kiedy już wszy­scy po­zna­li­śmy się, ru­szy­ła praw­dzi­wa, ma­zur­ska bie­sia­da, co (za­wsze) było na na­szej dział­ce gwoź­dziem pro­gra­mu nie­jed­ne­go wie­czo­ra.

- raczej bez zawsze
kiedy już wszyscy się poznaliśmy - zmieniłbym szyk

dupy nie urywa:D ale historia niezła:) ciekawe czy znali się przed wypadkiem, czy poznali dopiero później? bo skoro pokochała go wcześniej, to brak ręki nie był już tak istotny - wiedziała, że jest ok. pzdr:)
mike17 dnia 22.08.2014 12:07
Dzięki, Antek, za nalot i czytanko, no i za dodanie mnie do grona ulubionych, cieszę się niezmiernie :)

Znali się przed wypadkiem, ale jak widać miłość obok nienawiści, to najsilniejsze uczucie na tej ziemi, czego przykładem jest opisana para moich przyjaciół.

Tekst prościutki, krótki, bo takie były wymogi konkursu, nie miał wstrząsnąć, raczej skłonić do refleksji, a poza tym nie ma żadnych zadęć literackich.

Pozdro piątkowe!
Antek dnia 22.08.2014 14:54
acha - niejednego wieczoru:D. rozumiem. dzięki za dopowiedzenie. wiesz, ona go kochała, a takie inwalidztwo:) gdyby stracił... no wiesz:D a prawa czy lewa ręka? To co on teraz robi, jak na życie zarabia? Z jedną ręką ciężko - chyba jako stróż tylko?
mike17 dnia 22.08.2014 15:06
Dzięki, Antoś, zawsze z tym słowem miałem jakieś wąty - czy tak go pisać, czy siak.
Teraz zdjąłeś mi ciężar z pleców.

Howgh!
Figiel dnia 30.08.2014 14:47 Ocena: Świetne!
A wiesz, Chłopaku z Czerniakowa, że ja nieustannie pozostaję pod urokiem Twojej wrażliwości? Ten tekst jest tego najlepszym dowodem. Nie tylko patrzysz, ale i widzisz. Powtórzę, to co pewnie powiedzieli inni: bardzo budujący tekst, który przywraca wiarę, że jeszcze liczy się nie tylko jak wygląda, ale kim jest człowiek, a ułomność fizyczna niczego nie przekreśla.
Ze spraw technicznych, moim zdaniem niepotrzebnie wzmocniłeś pointę, odpowiedź Waldka jest wszystkim, co można na ten temat powiedzieć. No i co ja mogę z oceną? Świetne!
mike17 dnia 30.08.2014 15:35
Chłopak z Czerniakowa kłania się i dziękuje za piękny wjazd w tę skromniutką, bo takie były wymogi konkursowe (3 tys. znaków) mini, którą napisało nasze cudowne życie, przygoda, co wciąż trwa i to jest najpiękniejsze :)

Masz rację, Beatko, ta kursywa leci zaraz do kosza, nie trza zbędnych dookreśleń.

Cytat:
A wiesz, Chłopaku z Czerniakowa, że ja nieustannie pozostaję pod urokiem Twojej wrażliwości?

Bardzo to miłe, dziękuję.
Ale pozostałe opka, które pewnie poczytasz, nie będą już tak pogodne jak "Waldek"...
Czasem warto opisać też syf życia.

Czekam na kolejną wizytę, jak głodny na soczystego czisburgera + duuuuże frytki!

:)

PS. z ostatniej chwili: nie wiem, jak usunąć tę kursywę, kurde...
Nie idzie mi nijak.
Usunięty dnia 30.08.2014 15:53 Ocena: Świetne!
Hej,

Zawędrowałem pod Twój tekst. Jest SUPER napisany. Miłość drugiej osoby daje nam siłę do walki, przezwyciężania przeszkód, dzięki niej stajemy się lepsi. W sposób wrażliwy opisałeś tą historię. Daje ona nadzieję czytelnikowi, że na świecie prawdziwe uczucia mają miejsce Świetnie się czytało, jestem pod wrażeniem ;).

Życzę udanej soboty :)
mike17 dnia 30.08.2014 16:03
Aleś mi komenta walnął, żem happy i fajnie mi z tym :)
Tak, życie Waldka to walka z kalectwem, z przeszkodami, jakie niesie codzienne życie.
Ale jest kochany, kocha, pracuje, kocha świat i ludzi.
Trza czegoś więcej?
Chyba nie.

Bardzo mi miło, że wpadłeś, wpadaj, kiedy dusza zapragnie - mike czeka ze swoim kramikiem opowiadań.

Miłego popołudnia :)
Kushi dnia 04.10.2014 12:12 Ocena: Świetne!
Zajrzałam i nie żałuję:)
Wzruszyłeś ogromnie...
Przeczytałam jednym tchem, a zakończenie nasunęło tak wiele emocji...
Potrafisz sprawić, że wtapiając się w Twoje słowa, historie, czytelnik związuje się z bohaterami i jakby oddaje im w pewien sposób siebie, bo łączy się z nimi swoimi uczuciami, refleksją...
Jestem zachwycona:)
Pozdrawiam ciepło:)
mike17 dnia 04.10.2014 12:49
Cieszę się, Kasiu, że ta skromna miniatura konkursowa, ograniczona limitem słów przypadła Ci do gustu i że niezmiennie odnajdujesz się w mojej pisaninie :)
Staram się pisać od serca, oddawać klimat i ludzi w miarę jak najbardziej wyraziście i dokładnie, by opowiadanie miało wszelkie cechy wiarygodności.
To wspomnienie fajnego, niezapomnianego dnia, kiedy dane mi było poznać tego niezwykłego faceta.

Bardzo Ci dziękuję, że czytasz mnie, a dla mnie radością jest to, że Ci się podoba :)

Pozdruffki słoneczne :)
ApisTaur dnia 08.07.2015 02:07 Ocena: Świetne!
Twój tekst przeczytałem po obejrzeniu reportażu o pewnej parze, w której to facet jest przykuty do wózka ( prawdopodobnie po porażeniu mózgowym, nie moze dobrze mówić, więc używa laptopa) jest programistą i w ten sposób zarabia na dwie osoby, ona przeciętna dziewczyna, ale tak w nim zakochana, że nie sposób było tego nie widzieć, byli to szczęśliwie zakochani ludzie. Pomijam tu treść samego reportażu, lecz ta para jest żywym przykładem na to, że jeśli cokolwiek ma granice, to miłość z pewnością nie ma żadnych.
No i tu skomentuję Twój tekst, jest po prostu prawdziwy, tu nie ma żadnej ściemy, takie rzeczy wciąż się zdarzają i zdarzać się będą.
Pozdrawiam
mike17 dnia 08.07.2015 12:00
Dzięki, Apisie, za czytanie "Waldka", miniatury, do której mam wyjątkowy sentyment, bo napisało je samo życie :)

Tak, prawdziwe kochanie nie zna granic - jeśli miało być "to", żadne mocy nie rozdzielą zakochanych.
Jak Waldka i Iwony.
Zwłaszcza że nie każda kobieta wyszłaby za człowieka tak pokrzywdzonego przez los.

Miło było mi Cię gościć, mam nadzieję na kolejne wizyty :)

Pozdrawiam :)
Miroslaw Sliwa dnia 15.01.2016 17:52 Ocena: Świetne!
Wiesz Michał, nie będę się wiele rozpisywał na temat tej miniatury.
Chcę tylko żebyś wiedział, że jest to tekst znakomity.
Wzruszający, ale bez krztyny bodaj tkliwości.
Prawdziwy, ale nie surowy jakąś wykoncypowaną bezpośredniością.
Nie ma w nim nic wymuszonego.
Przeczytałem go od razu po publikacji i z miejsca mi się bardzo spodobał. Wtedy go nie skomentowałem, ale to jest bez znaczenia, bo chyba ważniejsze dla Ciebie - autora jak i dla samego tekstu powinno być to, że do dzisiaj chodzę z nim w głowie.
Literatura to nie sport, ale myślę, że wcale nie przesadzę pisząc, iż Twoje opowiadanko to majstersztyk krótkiej formy literackiej.
Dla mnie megabomba.

Pozdrawiam. :)

Mirek
mike17 dnia 16.01.2016 09:37
Witaj, Mirku, pod tą miniaturą, którą napisało samo życie, i która nadal jest przez nie pisana :)
Cieszę się, że wybrałeś to maleństwo, bo jest mi niezwykle bliskie.
Takich dni się nie zapomina - nawet po latach będzie się pamiętało każdą fantastyczną minutę, słowa wypowiedziane, nastrój, jedzenie i picie, słowem, każdy mały detal.

Wymogi konkursowe nakazały, by tekst był króciutki, ale chyba oddałem w nim to, co trzeba.
Czasem mniej znaczy więcej, a czasem parę słów załatwia sprawę.

A mój bohater ma się dobrze i wciąż cieszy się życiem i każdym jego najdrobniejszym przejawem :)

Dzięki ogromne, Mirku, za wybór tej właśnie miniatury i za wizytę :)

Pozdro poranne!
Joan Mart dnia 17.02.2016 22:13 Ocena: Świetne!
kruca bomba, tyle świetnych rzeczy do przeczytania, a tak mało czasu
dzięki za ten tekst i ten dzisiejszy, dzięki któremu od razu tu zajrzałam
ten fragment idealnie pasuje do mnie:

Cytat:
Upi­jam się ko­lo­ra­mi dnia. Nawet nie wiesz, jak to jest, to czy­sty od­jazd! Czuć w sobie maj nawet w środ­ku grud­nia. Słowa tego nie od­da­dzą, stary. In­ha­lu­ję się świa­tem. I gdy pada, lubię wyjść na bal­kon, po­czuć po­ca­łu­nek nieba, bo wio­sen­ny deszcz jest jak cie­pły dotyk

mężczyzny, którego kochasz (to moje zakończenie :)

uwielbiam ludzi, którzy potrafią tak żyć jak Waldek i takich, którzy potrafią tak pisać jak Ty
mike17 dnia 17.02.2016 22:37
I ja kocham tego faceta jak brata :)
I nie tylko ja - on zaraża sobą wszystkich.
To piękne i cudowne.

Dzięki, Asiu, za czytanko, za bycie z nami :)

Zapraszam kiedy zechcesz :)
Ula dnia 26.02.2016 16:11 Ocena: Świetne!
Mike,
Z przyjemnością przeczytałam. Bardzo sprawnie napisane, do tego niezwykle ciepłe i pozytywne w odbiorze. Aż zatęskniłam za latem ;)
Pozdrawiam serdecznie :)
mike17 dnia 26.02.2016 16:24
I ja tęsknię za latem, za weekendem majowym, kiedy znów zjedzie do mnie Waldek :)
Bardzo mi miło było Cię dziś gościć, Ulu!

Pozdrawiam, sącząc popołudniowe piwo :)
SanaiStark dnia 26.02.2016 17:01
Nie wiem, jak to możliwe, że przeczytałam najpierw "Bo do tanga trzeba Waldka", a pominęłam tego Waldka, ale z lektury obu tekstów wnioskuję, że ten Waldek to super gość :D
mike17 dnia 26.02.2016 17:47
Zgadza się, Waldek jest w dechę :)
Bardzo dziękuję za literacki nalot!
O wartościowych ludziach warto pisać!
faith dnia 04.05.2016 19:00
Zdążyłam już poznać pokrótce historię Waldka, czytając inne Twoje opowiadanie. To musi być naprawdę cudowny człowiek, któremu podejścia do życia może zazdrościć niejeden w pełni zdrowy. Są ludzie, których można wręcz nazwać fabryką dobrej energii, oni przyciągają i zarażają optymizmem, który czerpią z codzienności. Chce się wówczas przebywać w ich towarzystwie, bo kto z nas nie czuje chęci czerpania z życia toego, co najlepsze. A takie osoby jak Twój przyjaciel udowadniają, że można i to nie tylko wtedy, gdy wszystko idzie po naszej myśli, ale nawet wówczas, gdy jest zupełnie inaczej.

Jeśli mam się odnieść do samej formy opowiadania, no cóż, jest tak króciuteńka, że w ogóle do Ciebie nie podobna;) Ale oczywiście rozumiem, że był to wymóg konkursu. W każdym razie ująłeś w niej dokładnie to, co chciałeś, czyli życiową postawę, która powinna być przykładem dla wielu mniejszych lub większych malkontentów:)

Życzę więc Wam, by przyjaźń kwitła, a wzajemna dobra energia przenikała się i dodawała otuchy nawet w te bardziej pochmurne dni:)

Pozdrawiam zarówno Autora jak i Bohatera opowiadania!
mike17 dnia 04.05.2016 20:45
Waldek to człowiek-orkiestra, który nadawałby się do prowadzenia wesel, mówię to zupełnie poważnie, bo znam jego wykop i humor, to gość, który każdego wyciągnie z depresji :)

Kocham takich ludzi i kocham być w ich towarzystwie, wtedy nasze fluidy się nakładają i jest już totalny czad, jak z nim, kiedy jest u mnie na Mazurach, i cieszy się porankami, smażonym okoniem, moim śpiewem przy gitarze, spacerem nad jeziorem, zupą z kurek.
Tym, czego niejeden by nie dostrzegł.
Waldek nauczył się wyczuwać każdy element Dobra jaki istnieje we Wszechświecie.
Jest tak nieprawdopodobnie lubiany, że w tym lubieniu nikt nie dostrzega jego kalectwa, przede wszystkim on sam :)

A ja cieszę się, że zupełnie przez przypadek, w co nie wierzę, jak wiesz, poznałem prawdziwego Przyjaciela, którego będę gościł w tym roku na działce w lipcu.
Pozdrowię go od Ciebie i od innych osób, które zostawiły tu swój ślad.

Dzięki, Kasiu, za pobycie z nami, a że krótkie, cóż, wiesz, że mnie ponosi w pisaniu i nie cierpię takich ograniczeń (żadnych zresztą) ale to chyba było jeśli pomnę tylko 2000 słów, więc jak dla mnie kaplica...

Kłaniam się i dziękuję za odwiedziny :)
skroplami dnia 19.05.2016 21:36 Ocena: Świetne!
Czyli będę kropką, może nie ostatnią, pod wielością wpisów.
Tak mało a tak wiele, rzadkość.
Nic nie za dużo, nic nie za mało.
Esencja :). Wszystkiego :).
Pisania i życia.
I ciekawe poplątanie, "krzyżówka" Hemingwaya j Jasnorzewskiej :).
Niczyja dnia 19.05.2016 22:17 Ocena: Świetne!
mike17,
Przepiekny, wzruszający tekst. Troszkę obraz zamazał mi się przez chwilę...
Dobry tekst i mądra historia.

Kluczowe w miniaturze jest zdanie:
Cytat:
W jego oczach pojawiły się wesołe ogniki i już wiedziałem, że mam przed sobą człowieka szczęśliwego i spełnionego, który bierze z życia to, co najlepsze, i ma je za przyjaciela.


Dlaczego tak trudno być szczęśliwym? Może jedni są do tego stworzeni, a inni nie. Kontrasty muszą przecież być, żeby nie było zbyt monotonnie...

Bardzo dobry tekst!

Pozdrawiam,
Niczyja
Usunięty dnia 19.05.2016 22:28
Mike niesamowity tekst. Utożsamiam się trochę z Waldim . Podobnie traktuję życie ale bez owijania w bawełnę i nie cieszę sie byle czym - ale qreteczka częsciej jak przed. !!!!
Miło było .
mike17 dnia 20.05.2016 09:27
Skroplami, Niczyja, Grain, dziękuję Wam za wizytę i zapoznanie się z historią Waldka :)
Króciutko tym razem było, bo takie były wymogi konkursu - o Waldku można by napisać grubą książkę, którą lekarze winni aplikować załamanym i depresyjnym pacjentom.
Bo to niezwykły człowiek.
Zarażający cały świat optymizmem.
I oby takim pozostał na zawsze :)

Pozdrawiam znad kawy :)
Aronia23 dnia 22.05.2016 12:13
No, Brother, Mike, cudo. Masz wspaniałych przyjaciół. Pewnie dlatego, ze sam jesteś okej. Waldemar Wspaniały, rodziny wspaniałe. Kobiety ciepłe i miłe. Ale rzeczywiście, Waldek przeżył tragedię. Wzruszające zdanie: "bo wio­sen­ny deszcz jest jak cie­pły dotyk ko­bie­ty, którą ko­chasz…". Facet cieszy się każdą chwilą, naprawdę bohater. Docenia i kocha życie. Mimo ułomności, która dodaje mu, na przekór wszystkiemu męskości. Sam fakt - piękna żona, która pokochała Go już po wypadku.
Mnie by się taka książka przydała "...którą lekarze winni aplikować załamanym i depresyjnym pacjentom.". Wiesz, zaraz napisze do Ciebie prywatną wiadomość, przeczytaj, proszę, to ważne dla mnie. I wybacz jej szczerość. Mam łzy w oczach.
Usunięty dnia 22.05.2016 12:53 Ocena: Świetne!
Bycie niepełnosprawnym to nie jest żadna przeszkoda w życiu, gdy ma się wokół siebie kochających i oddanych ludzi. Nasze społeczeństwo nie jest niestety do tego przyzwyczajone- bardziej nam zależy na szukaniu zdrajców narodu niż pracą dla innych, pracą organiczną. Należy każdego szanować bezwzględu jakim ktoś jest. Każdy jest inny i należy to akceptować. Dyskryminacja czyiś poglądów, każdego zwłaszcza niepełnosprawnych jest obrzydliwa, bo należy ludzi SZANOWAĆ a tego starsze pokolenie w PL nie rozumie. MIŁOSIERDZIE I MIŁOŚĆ WOBEC Innych Ludzi Bardzo dobry tekst, cieszę Mike że podążasz za słowem Jezusa tego z BIBLI a nie z kościoła katolickiego czy pseudoprawicy. Czasem zastanawiam się że jako deista czy ludzie są głusi na wołanie ISTOTY NAJWYŻSZEJ czy poprostu są zaślepieni kasą :/ Super tekst, szacun dla Waldka za walkę. Miłość dla bliźniego to podstawa ;)

Pozdrawiam ;)
mike17 dnia 22.05.2016 14:36
Hello, Sister, fajnie, że wpadłaś i że poznałaś kolejną odsłonę z życia Waldka i mojego :)
A przypadliśmy sobie do gustu od razu.
To jest prawdziwe przeznaczenie!
I 9 lat fantastycznej przyjaźni, choć dzielą nas setki kilometrów i widzimy się tylko dwa razy w roku, są jeszcze telefony, skype, by się kontaktować.
I życzę ci, by Cię otaczali tacy ludzie, wtedy zniesiesz wszystko.
Bo miłość stawiam na równi z przyjaźnią, a czasem miłość przeradza się na stare lata w piękną, dojrzałą przyjaźń.

Czyngisie, witaj ponownie u mnie pod "Waldkiem" :)
Mój przyjaciel na szczęście nie ma problemu z brakiem akceptacji czy odrzuceniem.
Jest bratem-łatą dla całego świata i przez cały świat jest lubiany i szanowany.
Nawet dorabia do renty jako pomoc księgowej - to jest wyczyn z jedną sprawną ręką!
Tak, pogarda dla ludzi niepełnosprawnych sprawia, że otwiera mi się nóż w kieszeni.
Sam opiekuję się bezdomnym, który żebrze na naszym osiedlu - od stycznia codziennie kupuję mu jedzenie, nawet buty nowe dostał, wiem, że to mój obowiązek wobec bliźniego, bo też jestem wierzący i w każdym staram się widzieć dziecko boże.

Dzięki ogromne za czytanie i taki mądry koment.
Zapraszam Cię, kiedy tylko zechcesz, a jest co czytać :)

Pozdro dla Was!
rysik12 dnia 25.06.2016 19:10
Hm... no sama nie wiem, ale skoro przeczytałam, to i coś napiszę.

Czyta się fajnie, szybko i jest wrażenie, że coś się za chwilę wydarzy. I niby się wydarzyło, ale nic - moim zdaniem - nadzwyczajnego, a przynajmniej nie dla czytelnika. W tekście od autora piszesz: "i tak poznałem tego niezwykłego faceta...", a ja, oprócz tego, że jest dotknięty kalectwem, nie doszukałam się u niego niczego niezwykłego. Bo to, że ma ładną żonę, to przecież nie świadczy o jego niezwykłości. No i właśnie, czyli niepełnosprawni, którzy nie mieli tyle szczęścia z taką żoną, mogą od razu położyć głowę na torach, tak?

Nie gniewaj się, mike, bo chociaż wierzę, że Twój Waldek to spoko-gostek, w tej miniaturce mnie o tym zupełnie nie przekonałeś :( Znam mnóstwo osób (i sama do nich należę), które kochają Mazury, przyrodę i tak zwane życie, ale to nie jest powód, żeby te osoby aż tak wynosić na piedestał.

Myślę, że po prostu w tym tekście za mało jest pokazane dlaczego Waldek jest taki super.
Swoją drogą, cieszę się, że w taki fajny i przypadkowy sposób poznałeś kogoś wartościowego :)

Bardzo Cię przepraszam, mogłam nic nie pisać, ale przecież po to tu jesteśmy, żeby ciągle się uczyć, uczyć, uczyć... ;)

Prosząc o wybaczenie, chciałam jeszcze na świeżo wyrazić radość, że... POLSKA JEST W ĆWIERĆFINALE!!!!!
mike17 dnia 25.06.2016 19:46
Tekst brał udział w konkursie na 2000 słów jeno, stąd tak mało mogłem o bohaterze powiedzieć.
Mogłem jeno zarysować to i owo, co też uczyniłem.
I myślę, że to, co dałem w zupełności wystarcza, by o Waldku wyrobić sobie doskonale zdanie.
Tu grały poszczególne zdania, w których to, że jest "cool" zostało zawarte.
Na więcej nie pozwalał konkurs.
Postawiłem na ogólne wrażenie.
I ledwie muskając tę postać, starałem się jak najwięcej z niej wydobyć, oczywiście w ramach konwencji konkursu na mini miniaturę, czyli to ograniczało mnie w szerszym wydaniu.
I chyba było ok.
Utwór zdobył uznanie czytaczy i o to mi chodziło.
Widzisz, Rysiku, czasem mniej znaczy wiele :)

Dzięki za zajrzenie do portalowego rekordzisty pod względem komentów :)

:)
rysik12 dnia 25.06.2016 19:52
mike, to wszystko wyjaśnia. Sorki więc za czepialstwo :)

Pozdrawiam zwycięsko!
mike17 dnia 25.06.2016 19:56
Rysiczko, ależ miałaś prawo nie wiedzieć, że ograniczały mnie ramy konkursu.
A mnie w pisaniu ponosi i nigdy nie piszę tak krótkich rzeczy, bo to bez sensu :)

Viva Polonia :)
Ania_Basnik dnia 12.03.2018 22:41 Ocena: Świetne!
Świetna historia Mike, końcówka porywająca. Lubię takie opowieści. Konkret. A każde zdanie na wagę złota. Inspirujące!
mike17 dnia 13.03.2018 11:34
Dzięki, Aniu, za wizytę i podzielenie się ze mną swoimi refleksjami :)
To samo życie pisze takie scenariusze.
I to jest właśnie piękne :)
retro dnia 13.03.2018 14:45 Ocena: Świetne!
Wróciłam do tego utworu za Twoją sprawą, za co jestem wdzięczna. Dobrze jest przypomnieć sobie o tym KIMŚ, kto nie jest tylko bohaterem opowiadania, jest bohaterem życia. Autentycznym, prawdziwym.

Pozdrawiam serdecznie
mike17 dnia 13.03.2018 15:39
Aniu, miło Cię znów gościć i raz jeszcze widzieć pod tym tekstem :)
Tak, to bohater, i to przez wielkie B.
Nie to, że rozsiewa wokół optymizm, to doskonale radzi sobie w życiu.
Wygrał je.
Wygrał siebie po raz drugi.
I ilekroć mam doła, a to częste u mnie, dzwonię do Waldka i wszystko mija.
To już 11 lat pięknej przyjaźni :)

Dzięki Ci wielkie za ślad i za wizytę :)

Chłopak z Czerniakowa.
maak dnia 14.03.2018 14:24 Ocena: Świetne!
Ten tekst czytałem już parę razy. Wzruszał mnie. Z wielką przyjemnością przeczytałem go po raz kolejny. Pomyślałem: - Tym razem się nie dam! - No i po raz kolejny się wzruszyłem :) Nic to. Chłopaki nie płaczą, tylko czasem jakiś paproch wpadnie w oko. Pozdrów swego przyjaciela od nieznajomego... choć dlaczego nieznajomego? Przecież po tylu przeczytaniach, w pewnym sensie się znamy :)

Pozdrawiam Cię Mike serdecznie
mike17 dnia 14.03.2018 16:04
Maczku jak to miło poczuć bratnią duszę :)
Czytając Twoje słowa cieszę się, że jesteś jaki jesteś - wrażliwy i przyjazny, szczery i dobry.
A z Waldkiem możesz sobie już pionę przybić - widziałem, że byłeś też pod "Bo do tanga trzeba Waldka", a więc nie jesteście już sobie obcy :)

Cieszę się, że ta migawka wiosennego, mazurskiego dnia dała wzruszenia.
Ja sam, jak mi powiedział, że zona wyszła za niego po wypadku odmiękłem i się poryczałem.
Ale kiedy mężczyzna płacze, to jest święto.

Bardzo dziękuję Ci za przybycie!

Pozdrawiam Cię wesoło, sącząc popołudniowego browarka :)
AntoniGrycuk dnia 25.04.2018 13:40 Ocena: Świetne!
Hej, Mike,

Dało do myślenia. Czy taki był przed wypadkiem, a w zasadzie przed poznaniem żony, czy dopiero potem. Ku temu drugiemu przemawia tekst: "dlaczego tak cholernie chce mi się żyć"... A może TEN tekst powinien się nazywać "miłość zmienia wszystko"? :)
Oceniam jako świetny, bo oprócz całego, wyświechtanego tematu pozytywnego myślenia (za którym NIE PRZEPADAM), zostawia zastanowienie.

Pozdrawiam
mike17 dnia 25.04.2018 19:25
Antoni, śmiem twierdzić, że Waldek zawsze był taki sam, a miłość dała mu tylko kopa :)
Jak go poznałem już po wypadku i wiem, że kogoś takiego nigdy wcześniej nie znałem.
A czy miłość zmienia wszystko?
Myślę, że zmienia.
Są ludzie, których potrafi uskrzydlić, jak jego.
Bez kobiety pewnie też byłby optymistą, ale mógłby być to "łabędzi śpiew"...

I znów ta piękna miłość :)
Niezwykła kobieta akceptująca w pełni swego okaleczonego mężczyznę - na to nie mam słów.

Wielkie dzięki, Antoni, za pobycie ze mną i z Waldkiem na mazurskiej ziemi.

Pozdrawiam wesoło :)
Kazjuno dnia 22.05.2018 07:41 Ocena: Świetne!
Mike, Receptę na szczęście Waldka zawarłeś w opowiadaniu. Chciałem skomentować zwyczajnie: MIŁOŚĆ i jeszcze parę słów, żeby dobudować ramkę. Poczytałem jednak parę komentarzy i widzę,że nie byłbym oryginalny.
Zresztą trudno tu się zdobyć na oryginalność. W króciuteńkim tekście zawarłeś pełny przekaz. Wybacz za określenie: łopatologiczny przekaz.
Sądzę, że pejoratywnie kojarzące się słowo łopatologia odczytasz zgodnie z moją wolą: jako komplement.
Prostota przekazu to wielki dar.

Dzięki za lekturkę, pozdrawiam serdecznie, Kaz
mike17 dnia 22.05.2018 13:33
Kaz, to nie miała być karkołomnie udziwniona opowiastka, a prosty, podany na tacy tekścik, bo i hasło przewodnie konkursu było, że ma być to opko o prostym życiu, o ile pamiętam.
Zatem takie też dałem.
Choć wiadomo, że to, co spotkało Waldka nie jest zwyczajną zwyczajnością.
To cud.

Ale życie pisze i takie scenariusze, gdzie szczęka opada z wrażenia.

Dzięki za koment, komplementy i czytanko :)

Tym razem polecam Ci jedno z moich nielicznych opowiadań z dreszczykiem - URODZONY W TRUMNIE.
Będzie się działo!

Miłego dnia :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Decand
22/06/2018 01:11
I tu mnie masz. Chętnie się dowiem gdzie takie… »
AntoniGrycuk
21/06/2018 23:09
W połowie dałem sobie spokój, bo to dla mnie bełkot. Wiem,… »
AntoniGrycuk
21/06/2018 22:49
Na temat treści się nie wypowiem, bo ta do mnie kompletnie… »
ajw
21/06/2018 21:44
Nie trzeba chodzić do burdelu, żeby wiedzieć jak wygląda… »
al-szamanka
21/06/2018 21:12
Hmm, Michale, żadnych rymów się nie doszukałam. Chodzi o… »
allaska
21/06/2018 20:07
Szymborska pisała o mapie pokazującej świat nie z tego… »
mike17
21/06/2018 19:20
Bo dla mnie miłość to nie słodkawe bzdety z harlekina. To… »
Hubert Z
21/06/2018 17:20
Witaj Dod, bardzo ciekawy wiersz. Wiem specem nie jestem,… »
Florian Konrad
21/06/2018 14:19
on pewnie też to robił :) »
Zingara
21/06/2018 14:19
dla mnie śliczny wiersz :) »
Kazjuno
21/06/2018 14:09
Optymistą jesteś poeto miły, mi się jawi obraz zncznie… »
viktoria12
21/06/2018 12:28
No, a trzecie? Mnie w tym proroctwie, Drogi Iluzjonisto,… »
al-szamanka
21/06/2018 12:21
Podobnie jak Gramofonowi czegoś mi tu zabrakło.… »
al-szamanka
21/06/2018 12:16
Na poczatek mała nieścisłość, pewnie się zapędziłeś, ale… »
introwerka
21/06/2018 10:36
Zolu, przede wszystkim, dziękuję bardzo za wspaniałą… »
ShoutBox
  • allaska
  • 21/06/2018 20:02
  • Ajw dopisałam coś w odpowiedzi na Twój zarzut o śnie wariata, pod moim wierszem pod tytułem trochę o śmierci:) pozdrawiam
  • jskslg
  • 21/06/2018 16:22
  • ALE DESZCZ NAWALA
  • mede_a
  • 21/06/2018 06:00
  • Masowy rimming pod wierszem, jeśli jest uzasadniony jego wartością, nie jest niczym nagannym, w przeciwieństwie do jałowego, chamskiego fuckingu, jaki TU niektórzy nieustannie prezentują.
  • jskslg
  • 21/06/2018 01:19
  • lepsze to niż masowy rimming
  • ajw
  • 20/06/2018 21:36
  • Niestety, zgadzam się z Jagą. Mam te same odczucia.
  • Gramofon
  • 20/06/2018 21:28
  • jak śpiewa klasyk "a ja wam mówię wszystko chuj" [link]
  • Gramofon
  • 20/06/2018 21:27
  • Gdy Ci smutno, gdy Ci źle, rzuć ten portal idź się przejść
  • Jaga
  • 20/06/2018 21:09
  • Załamka. Jestem na PP już 10 lat, nie mieszam się w potyczki słowne, ale to, co reprezentuje sobą Allaska , obniża poziom miejsca, w którym lubię przebywać. To nie jest nonszalancja, to brak kultury
  • allaska
  • 20/06/2018 20:48
  • Esy Floresy, bardzo Ci dziękuję kochana za ten wiersz Twój o wolności, bez niego nie byłoby mojej liszki, ślimaka i fartuszka mamy:) bardzo Ci wdziecznam. A.
Ostatnio widziani
Gości online:12
Najnowszy:bertyformero9
Wspierają nas